Proszę całkowicie szczerze - wyjaśnijcie mi skąd ta krytyka?
Moim zdaniem wykorzystanie AI do produkcji gier i rozwój tej technologii w tym kierunku, to świetny i fascynujący pomysł.
Za kilka lat mogą powstać zupełnie nowe rozwiązania, wielowymiarowe światy, nowe mechaniki itp. Na dodatek może być szybciej, ładniej, taniej.
O co Wam chodzi i skąd ten opór?
W CP bardzo podoba mi się model jazdy.
Oczywiście nie każde auto czuję równie dobrze, ale chodzi mi o to, że model jest wymagający i mniej arcadowy niz np w GTA 5. W night city do płynnej jazdy potrzebujesz sprawdzonego auta, hamulca i znajomości mapy, dlatego szybka podróż się nie opłaca.
Co za różnica czy użyto AI?
Ja też używam w pracy i nikomu się nie zamierzam tłumaczyć.
Kolejna histeria. Ludzie zwyczajnie potrzebują jakiejś dramy.
Dziękuję Wam za cenne i głębokie komentarze.
Można jeszcze wartościowo porozmawiać, traktując ten temat jak każdy inny, bez spinania dupska i unoszenia się.
Moim zdaniem cały hejt na coś, co nie mieści się w naszej bańce wynika z niedojrzałości emocjonalnej. Ludzie reagują na bodziec, czują jakieś emocje, ale przyczyny SWOJEJ reakcji doszukują się poza sobą. Zaczynają warczeć, gryźć i kopać - niszczą i podpalają świat. A wystarczy sobie wewnętrznie powiedzieć "its ok", "jestem z tym bezpieczny".
I nie piszę tutaj o tym, że komuś się nie podoba dana gra. Truizmem jest to, że ma prawo to wyrazić. Ja mówię o zachowaniach i emocjach toksycznych, o przesadzie i urazie za każdym razem, gdy coś się komuś nie spodoba.
Czy naprawdę ci ludzie są aż tak słabi, że muszą nieustannie bronić się przed wszelką innością?
Bo przecież "gadzi mózg" każe gryźć, gdy się boi. Polecam Disco Elisium ??
Z przykrością stwierdzam, że większość Waszych komentarzy to uprzedzenia, foch i banialuki.
Załamuję ręce gdy widzę, że ludzie mogą być tak ograniczeni, a jednocześnie chorzy na słuszność.
Ja bardzo lubię gry naughty dog. Nie czuję się indoktrynowany lewicowo. Po prostu przyjmuję i przeżywam historię, taką jaką ją stworzyli.
Jak widzę lesbijkę, to widzę lesbijkę - w czym Wy macie problem? Nie może być lesbijki?
Strasznie wszyscy jesteście wrażliwi, że tak się czujecie atakowani lewactwem. Może wróćcie do bajek dla dzieci, bo kultury, która nie jest tożsama z Waszym światopoglądem nie jesteście w stanie przyswajać.
Niestety misie kolorowe, świat nigdy nie dognie się do Waszej wąskiej perspektywy i radzę nieco poluzować. Naughty dog robi mocne fabuły, które mogą się nie podobać, ale zawsze warto je ukończyć.
Ta gra jest mega zaj....bista.
Gra się cudownie.
STALKER 2 ma świetne dźwiękowe ASMR. Czujesz i słyszysz, że jesteś w zonie. To wręcz mistrzowska realizacja dźwiękowa.
Owszem ma błędy i słabą fabułę, ale feeling jest kozacki.
Koniecznie z oryginalnym dubbingiem, bo angielski jest koszmarny.
Dla mnie okey.
Za niektóre gry mogę tyle zapłacić.
Kupuję kilka gier rocznie, z reguły za śmieszną kasę na promocjach.
Jak ktoś musi zagrać we wszystko co wychodzi na premierę, to ma problem - natury psychicznej.
Gry to nie jest produkt niezbedny do życia, można sie bez nich obejść.
Po obejrzeniu gamplaya odrzuciło mnie na kilometr od tej gry.
Znudziłem się po 30 sekundach filmu. Żadna modelka tu nie pomoże.
Jeśli chodzi o ładny tyłeczek, to jest on oczywistą kontrowersją i ma być głośno komentowany.
Mnie zawsze odrzucają te śmieszne łaszki, piórka, kiteczki i itd - zwłaszcza gdy gra jest o zniszczonym świecie postapo. Brak spójności i jakiejkolwiek imersji.
Słowem - bzdury i nuda.
Zgadzam się w 100%.
Mam nadzieję, ale też przeczucie, że w przyszłości model dystrybucji oparty na ekskluzywności zniknie.
Biznesowo to nie ma sensu. Nie raz czytałem, że na samym sprzęcie nie zarabia się wcale tak dużo. W końcu proces projektowania, wytworzenia i dystrybucji konsol jest bardzo kosztowny.
Obecny stan ogranicza dostęp konsumenta do gier - w zasadzie wszyscy na tym tracą.
Niech nawet MS i Sony robią swoje maszynki i mają swoje systemy operacyjne i środowiska sprzedaży, ale nie widzę powodu by gry nie mogły wychodzić na wszystko.
Powiem Wam, że zainstalowałem ostatnio Starfielda i nie jest wcale tak źle jak piały internety. Jak zwykle ludzie histeryzują.
Gra ma swój klimat i pomysł na siebie. Jestem zaskoczony złożonością i spójnością świata.
Dla mnie Starfield jest za duży - nie korzystam z wielu mechanik, bo mnie to zwyczajnie nie interesuje. Można jednak grać po swojemu i angażować się tylko w to, co mnie interesuje.
Krytyka należy się szczególnie za ekrany ładowania, które "rwą" rozgrywkę na kawałki i niszczą imersję. Gdyby nie ten fakt, to naprawdę całkiem przyjemna gra.
Cieszę się, że gracze na PS5 będą mogli sami się przekonać.
Ostatnio przeszedłem The Invincible.
Zachwyciła mnie ta gra. Świetny klimat, muza i ogólne doświadczenie. Nie jest długa - mi zeszło z 12 h, ale za to nie było drogo ;)
Ciekawy pomysł na grę, coś świeżego - fajnie, że z Polski. Od razu po zakończeniu odsłuchałem audiobooka "Niezwyciężony" (czytałem z 20 lat temu) - Lem to geniusz!
Znacie jakieś gry w tym klimacie? Chodzi o gameplay, narrację, nie musi być S-F.
Czytałem 20 lat temu Silmarilion i Władcę Pierścieni. Znam uniwersum i pamiętam związki przyczynowo-skutkowe.
Serial mi się podobał i fajnie się bawiłem.
Wizualnie, absolutnie pierwsza klasa. Numenor i królestwo Krasnoludów sztosiwo na maksa.
Wiadomo, można się czepiać różnych detali. Tylko po co? Ktoś zrobił serial, oglądasz i żyjesz dalej. No big deal.
Gdybym ja tworzył ten serial, to też bym miał w d...pie ultrasów Tolkiena z zerowym dystansem. I tak nie da się spełnić ich najskrytszych marzeń. Ogólnie dziecinada i płacz, bo Pani Galadriela się nie spodobała. Litości ??
Mnie ten odcinek ogromnie wzruszył.
Odebrałem go bardzo osobiście.
Survivalista Bill bardzo przypomina (fizycznie i z charakteru) mojego zmarłego kilka miesięcy temu brata, również geja. Nie mogłem oderwać wzroku od telewizora. Postaci i historia miłości jakby wyjęta z jego życia. Tylko w życiu zabrakło happy endu... i grzybo-zombies.
Piękny odcinek.
PS. Mój brat też by się cieszył z apokalipsy.
Większość komentarzy jest negatywna. Dziwne.
Pomysł CDP jest dobry.
Konsultacje z odbiorcą, osobą która nie jest testerem ani programistą może tylko przysłużyć się finalnemu produktowi.
Ja bym bardzo chętnie zaangażował się w takie działania. Za darmo. Z ciekawości i dla osobistej przyjemności.
Ja lubię czuć hype na gry, na które czekam.
Lubię wtedy zrobić preorder i grać w dniu premiery.
Akurat na Hogwarts Legacy się nie nastawiam, bo nie lubię tego uniwersum. Ale w pełni rozumiem, że ktoś się jara i nie może doczekać. To taka celebracja, zwieńczenie oczekiwania. Dajcie ludziom się cieszyć.
A ryzyko, że wtopią pieniądze jest po ich stronie i widocznie dla nich akceptowalne. Z resztą jeśli gra nie spełni oczekiwań, to będzie straszny gnój, więc twórcy muszą dowieźć bez względu czy sprzedają w preorderach czy już po premierze.
Netflixową twórczość można przyjąć i zaakceptować pod kilkoma warunkami:
1. Nie przywiązywać się do twórczości Sapkowskiego.
2. Zapomnieć o grach CDProjektu.
3. Wyłączyć krytyczne myślenie.
4. Pozbyć się oczekiwania inteligentnej rozrywki.
5. Wypić szklankę bimberku.
Po spełnieniu powyższych punktów, da radę.
Dla mnie są one nie do spełnienia (poza 5.).
Oglądaliśmy na dobrym TV - Avatar 1 zauważalnie się postarzał. Już nie robi takiego wrażenia, a fabuła nie pomaga ;)
Zniechęciłem się do Avatara 2.
Wiecie, ja nie jestem jakoś oburzony czy zawiedziony. Dla mnie fajne filmy muszą mnie angażować w fabułę. Często to się nie udaje - jestem z tym okey. Przywykłem :P
Obejrzałem wczoraj dla przypomnienia jedynkę. Moja partnerka, nie widziała tego filmu wcześniej. Avatara 2 też nie zobaczy, bo jedynka nie przetrwała próby czasu. Nuda, dłużyzna, banał.
Przegadaliśmy cały film, a na koniec i tak wszystko było jasne. Prosta fabuła nie musi być zła, ale prostacka już zła jest.
Po co śledzić zmagania bohaterów, skoro z góry wiadomo i ogólnie nic w tym ciekawego.
Efekty specjalne są ważne i umiem się tym jarać, ale fajnie jak film niesie jeszcze ładunek emocjonalny i budzi ciekawość.
Jako widz mam prawo tego oczekiwać.
Dla mnie to obojętne. Cavill czy Tom Cruise.
Serial jest średni, do obejrzenia i zapomnienia. Ani mnie grzeje, ani chłodzi.
Uznaję twórczość Netflixa jako swobodną interpretację i zabawę konwencją. W skrócie - może być.
Cavill jest za bardzo na topie i za fajny z niego aktor, żeby się wiązać na lata z rolą Geralta. Zwłaszcza, że scenarzyści serialu nie czują klimatu książek. Po co on ma promować swoją osobą całe przedsięwzięcie, skoro jego jakość jest średnia?
Fascynujące jest to, że większość Waszych komentarzy jest krytyczna, a mimo to nadal gracie w tą grę.
Mi jak gierka nie podejdzie, to uninstal po 1 godzinie. Tutaj ludzie piszą, że mają po 70 albo 250 godzin, ale się im nie podoba :D
Zawsze byłem użytkownikiem PlayStation. Aktualnie nie udało mi się kupić PS5 (na obowiązujące na rynku warunki nie potrafię się zgodzić).
Wczoraj kupiłem pierwszego Xboxa w życiu, Series X. Dla mnie obecna generacja będzie miała kolor zielony.
Jeśli chodzi o Sony, to zostanę przy PS4 Pro.
Wszyscy moi kumple już dawno poszli tą drogą. Przenieśli się na Xboxy, mają GamePassa i olali Sony z góry do dołu. Ja byłem najwierniejszy, ale nie warto czekać na odwzajemnienie trudnej miłości na odległość, kiedy piękna, nowa miłość jest na wyciągnięcie ręki :D
Może Sony wygra następną generację ;)
SG strasznie mnie odpycha. Nie obejrzałem nawet 1 odcinka, więc nie wypowiadam się o samym serialu, tylko o podskórnej niechęci do niego.
Macie tak czasem, że tylko patrzycie na coś z daleka, a już wiecie, że to nie dla was?
Cały ten społeczny zryw i hajp zawsze mnie zniechęca. Podobnie miałem z Domem z Papieru - przemęczyłem z dwa odcinki i miałem dość. Irytowała mnie głupota bohaterów, którzy najpierw siedzieli w izolacji całe miesiące i planowali perfekcyjną akcję, a później popełniali wszystkie możliwe, debilne błędy :D
Słowem - nie obejrzałem i nie żałuję :P
Wiedźmin - dla mnie bardzo dobry. Kiedyś bardzo się jarałem książkami i grami ze świata Wiedźmina. Mocno mnie to angażowało. Teraz już mi przeszło, sporo zapomniałem ale serial uważam za fajną rozrywkę. Doceniam, że jest ekipa i budżet na Wieśka. Raz na dwa lata można sobie obejrzeć nowy sezon i fajnie się bawić. Czasem czuć w serialu "smak" prozy Sapkowskiego, co świadczy o talencie twórców.
Gdzie my wszyscy zmierzamy?
Wszędzie oburzeni i wkurzeni gracze, fani, znawcy. Ludzie stuknijcie się w czoło!
Nie mogę się nadziwić, że tak żywiołowe reakcje wywołują takie błahostki. Opisy klas postaci, wygląd operatorów w BF, ekranizacja Wiedźmina itp - duperele, nic nie znaczące w prawdziwym życiu. Jednak emocje są prawdziwe, prawilne wręcz! A może już nie ma prawdziwego życia, tylko Azeroth, Kontynent i fora internetowe?
Sorry taka filozoficzna myśl mnie naszła. Wybaczcie.
Jestem cholernie zmęczony ciągłym konfliktem w każdym aspekcie życia, relacji, rozrywki. Ciągłym tworzeniem problemów. Nawet w gry juz nie można uciec, bo tu codziennie nowa drama, oburzenie, emocje...
Jeżeli kogoś z Was stać na zdrowy dystans, to apeluję o niego. Dla Waszego zdrowia i w trosce o innych - w tym o mnie... Dziękuję.
E tam. I tak obejrzysz, spodoba Ci się, tylko, że teraz już głupio będzie się do tego przyznać :P
1. Redzi wiedzieli, że CP ich przerósł i że w żaden sposób nie są w stanie wydać tej gry w zadowalającym stanie. Wydali ją, by ponownie nie przesunąć terminu, co i tak nie przyniosłoby efektu.
2. Moim zdaniem z nowym patchem powinni wydać za darmo jedno z zapowiedzianych dużych dlc. Razem z poprawkami i wszystkimi zmianami patcha, to zrobiłoby niezły PR. Może nawet zaczęła by się odbudowa zaufania itd.
3. Jakby rozwijali grę długo i w prokonsumencki sposób, to porażka wizerunkowa z upływem czasu zmieniłaby się bohaterską walkę.
Szczerze, nie widzę innej drogi. Jeśli nie poprawiają wizerunku przed kolejną dużą premierą, to cokolwiek się od nich pojawi będzie zawsze hejtowane.
Trzymam kciuki ??
Papsior - to masz bardzo lukratywny biznes. Teraz styropian jest wart swojej wagi w złocie, klejnotach i pieniądzach :P
Ja bardzo lubię tę grę.
Przechodzę drugi raz na PC, na premierę grałem na PS4.
Na kompie jest dużo lepiej, odkrywam wszystko na nowo i jest naprawdę super.
Polecam!
"Przypominamy, że gra GTA V jest dostępna na pecetach oraz konsolach PlayStation 3, PlayStation 4, PlayStation 5, Xbox 360, Xbox One oraz Xbox Series X/S."
Dzięki, bo całkowicie o tym zapomniałem. Jakoś wyleciało mi to z głowy.
@ powidmo
Wiesz, to wszystko o czym piszesz pewnie i jest potrzebne - jednak efekt obecnych działań jest odwrotny do założonego.
Kal-El jest postacią ikoniczną, znaną od dziesięcioleci. Zmiana jego koloru skóry, żeby wynagrodzić komuś krzywdy sprzed stuleci jest pretensjonalna i rasistowska. To taka łaska białego człowieka, że teraz nawet czarnoskóry może być Supermanem.
Jeśli potrzebne jest reprezentowanie czarnego człowieka w kulturze, to niech powstanie coś naprawdę fajnego i oryginalnego. Jestem pewien, że nikt by się wtedy nie czepiał.
Teraz jest wszystko na siłę, wszyscy próbują udawać, że to zupełnie naturalne itd. Tymczasem reakcje ludzi są doskonałym wskaźnikiem, że coś tu nie gra. To nie są czyste intencje twórców. Wszyscy to czujemy i dlatego jest taki opór. Jak ktoś wciska kit, to mam prawo powiedzieć, że to widzę i mi się nie podoba.
Zgadzam się z Tobą - czarnoskórzy mogą być tam, gdzie chcą - tak samo jak biali.
Doprawdy urocze są niektóre komentarze ludzi, którzy nie mają pojęcia o biznesie.
Większość komentujących nie widzi nic, co jest dalej niż czubek ich nosa. Macie oczywiście pełne prawo do krótkowzroczniści czy ignorancji, ale na boga miłego, to że (ostatnio) bardzo nie lubicie CDPR, to nie znaczy, że wszystko, co robią jest bez sensu.
Studio się rozwija, potrzebuje specjalistów, mocy przerobowych, know-how. Wielu rzeczy i decyzji nie znamy, bo i po co nam to.
Mnie cieszy, że CDPR idzie za ciosem, planuje rozwój i pokazuje faka hejterom.
W biznesie jak to w życiu, czasem wychodzi wszystko, czasem tylko część, ale jesteś w grze dopóki podejmujesz próby i masz plan.
Nie da się zaspokoić oczekiwań wszystkich. Nawet nie ma co próbować. Jak się adaptuje książkę lub grę, to się to robi po swojemu.
Każdy rozsądny człowiek-gracz to rozumie, prawda?
Czy Cyberpunk ma błędy? Owszem ma!
Czy mimo to, jest świetna grą? Owszem jest!
Po raz kolejny społeczność graczy wykazuje się gówniarskim zachowaniem. Śmiech i politowanie mnie ogarniają, jak czytam ten cały hejt. "Mamo, moja gierka ma błędy! Już dobrze syneczku, to ci źli ludzie cię oszukali, mamusia już do nich dzwoni..."
Jesteście śmieszni i żałośni. Proponuję zrezygnować z grania i wrócić do układania lego. Wszystkim ulży, a najbardziej wam.
Powiem Wam, że Cyberpunk na PS4 Pro, jest świetny. Zdarzają się błędy, ale bez przesady - gra się w to rewelacyjnie. Rozumiem, że na zwykłych konsolach jest dużo gorzej i rozumiem to całe rozgoryczenie, ale ta gra jest absolutnie, kosmicznie kozacka.
Ale to jest przecież Joker! Szalony kryminalista z krwi i kości - jak można go inaczej przedstawić? Właśnie wspaniale została pokazana jego ludzka strona i co spowodowało jego powstanie.
Jeszcze mozna by się było zgodzić z takimi argumentami, gdy film był o przypadkowym człowieku. Ten nie jest.
Wczoraj obejrzałem Jokera po raz pierwszy. Wielkie WOW. Ten film jest genialny.
Od początku, do końca jest spójny i cholernie satysfakcjonujący. Doskonałe pokazanie genezy Jokera i upadku Gotham. Czapki z głów.
Jeśli chodzi o przedstawienie choroby psychicznej, to film pokazuje, co się może stać, gdy nikt w społeczeństwie nie zadba o chorych i potrzebujących. Zatem zarzuty co do scenariusza są dla mnie niezrozumiałe.
To jest bardzo dobra zagrywka. Przy wiedźminie 3 przez kilka tygodni po premierze wychodziły drobne DLC i wszystkie media o tym pisały. Za darmo, co kilka dni temat wracał, co podtrzymywało zainteresowanie i hype. Fajny model promocji - nie widzę powodu, by mieli z tego rezygnować.
Po raz kolejny okazuje się, że gracze to bachory i banda jełopów.
Nie ma co się dziwić, że twórcy gier traktują ich jak niedorozwiniętych.
Marketingowcy z resztą sami ulepili papkę, którą gracze mają w głowach.
Nie żałuję ani jednych, ani drugich.
Gram w tlou2 i jest fajnie. Jak przejdę, to sprzedam. Nie ma co dorabiać filozofii.
Dodam tylko, że trzeba być gamoniem, żeby się tak emocjonować gierką.
Ludzie nie chcą grać grubasami. Dlatego nie ma takich głównych bohaterów.
A dlaczego ludzie nie chcą nimi grać, to już temat wychodzący daleko poza tematykę gier. Otyłość dla większości ludzi nie jest fajna, a gry mają być fajne.
15 lat grałem na PC. Teraz kupuję tylko gry na konsole.
Kłócicie się gdzie lepiej na steam czy gog. Odpowiedź jest taka, że najlepiej jest tam, gdzie możesz sprzedać SWOJĄ grę. Wychodzi na to, że kupując grę na konsoli na premierę za 200 zł, sprzedajesz ją od ręki po miesiącu za 120-150 zł. A jak sam kupisz taką używkę, to sprzedasz w podobnej lub nieco niższej cenie. Najfajniejsze gry sobie zostawiasz. Układ idealny.
Z kasy zaoszczędzonej kupujesz dobry TV 4K i sorry ale PC (które szczerze kocham) nie mają szans.
Owszem, w niektóre gry nie zagrasz, ale czy musisz grać we wszystkie gry?!
Naturą człowieka i zbudowanej przez niego cywilizacji jest rozwój.
Uczysz się, kształcisz, poszukujesz, zarabiasz - z tego wynika nasze bogactwo. Zostało wypracowane przez naszych rodziców, którzy cały swój trud włożyli by zapewnić nam lepsze jutro. Największą motywacją do rozwoju jest to, że osiągniesz sukces, że Twoja praca przyniesie wymierny skutek.
Jeśli chcesz równać z Afryką, to musiałbyś zabronić mi się rozwijać. Ja wykorzystuję całą swoją kreatywność, by maksymalizować zyski. Mam przestać? To jakbyś powiedział sprinterowi, że ma zwolnić, bo niektórzy ludzie nie mają nóg, albo są grubi i nie mogą tak szybko biegać.
Wynik takiego zabiegu, to świat biedaków - piękną wizja, co nie?
Vesemir był wiedźminem, starym, ale nadal nadludzko sprawnym, doświadczonym wojownikiem. Jak patrzę na Marka Hamilla, to widzę tylko starego dziadka. Nie.
Fajne to jest.
Ciekawe zjawisko na naszych oczach.
A sam rzeczony statek jest przepiękny.
Pamiętam, że developerzy żalili się jakiś czas temu, że Anthem było robione na oślep i bez większej wizji. Mówili, że jeszcze rok przed premierą nikt nie wiedział jaką grę robi, ani jak się będzie nazywać. Chaos, bajzel i rozpierducha. Gratuluję pracownikom BioWare, że jakoś dociągnęli ten wózek do końca, bo ich kierownictwo to partacze i ludzie bez zrozumienia rynku i klientów.
Ogólnie gracz, to dość wybredny klient (do tego emocjonalny), dlatego trzeba naprawdę orientować się w trendach i wiedzieć czego się chce, żeby przekonać do tego ludzi.
W Anthem nie grałem i nigdy mi się nie chciało. Szczerze, nie zagrałbym w to nawet za darmo, bo to zupełnie nie moje klocki. Lubię ich stare RPGi akcji, ale sentyment do BioWare dawno już zgasł.
Fajnie, że polskie itd, ale People Can Fly robi wszystko na jedno kopyto. Na dodatek nie za bardzo się to ludziom podoba, bo wielkiego sukcesu nie odnieśli.
"I gdybym chciał to bym z nich zrezygnował w każdym momencie. Ale dlaczego mam rezygnować z czegoś co daje mi frajdę?"
Typowy tekst każdego uzależnieńca :P
Jak jesteś aż tak zainteresowany, to zgłębiaj temat samodzielnie.
Myślę że oficjalnie takie dane nie są dostępne. Wiadomo tylko, że trudno zebrać drużynę. Ale może się dokopiesz ??
Zawsze się znajdzie taki jeden filolog-językoznawca z tekstem "uczcie się języków, za moich czasów...".
Tylko, że większość ludzi zna dzisiaj języki Pani kolego. Chcę gry po polsku z zupełnie innych powodów.
Jakbym czuł powołanie do takiej pracy, to wartością dla mnie byłoby wykonywać ją jak najlepiej, a celem zostać legendą.
Chodzi mi o to, że kierownictwo Bioware powinno zawalczyć o odbudowę marki, a nie tylko o pieniądze. Zwłaszcza, że o pieniądze też im raczej nie wychodzi.
Potrzebują odważnej wizji i energicznego lidera, który wcieli ją w życie. Osobiście podjąłbym się takiego zadania jako dyrektor kreatywny otoczony zdolnymi artystami i programistami. Celowałbym w stworzenie RPG doskonałego, które przejdzie do legendy i wyznaczy nowe trendy. Nie użyłbym ani razu słowa "gra-usługa", na które WSZYSCY gracze reagują jak byk na czerwoną płachtę. A może by tak "gra-gra", czyli to co wszyscy kochamy? Nie rozumiem dlaczego tak trudno to pojąć ludziom wydającym setki milionów na produkcję gier...
Ludzie grają w gry-usługi tyle samo czasu co w single playery. Miesiąc, dwa i przerzucają się na nowe tytuły. Nie wiem po co zatem tak silnie promuje się i rozwija takie gry - pewnie dla kasy.
Za to ludzie KOCHAJĄ ambitne gry single-player, które przechodzą do legendy. Dojrzała, ciekawa fabuła, ciekawe postacie, złożony świat - tego wszyscy oczekują od RPG. Nawet jak inne mechaniki gry są słabsze (np system rozwoju postaci w Wiedźmin 3) to i tak gra się obroni.
Czy ludzie chcą multiplayera w RPG? Raczej nie. W Divinity 2 tylko 4,9% graczy zagrało w multi (oceniam po osiągnięciu "Należy zebrać drużynę" na Steam). Sam spędziłem ponad 200 godz w D2 i nie czuję chęci grania w multi.
Niech Bioware przestanie myśleć czego chce wydawca, a pomyśli czego chcą gracze. Niech wrócą do łask, niech zrobią prawdziwe RPG i odzyskają szacunek i miłość graczy. To powinien być ich główny cel. Chyba lepiej zrobić wybitną grę, która może i sprzeda się gorzej niż BF5, ale przejdzie do legendy, niż kolejnego gniota.
Teraz każde oficjalne i nieoficjalne oświadczenie, czy nawet jedno zdanie ze strony CDP jest na wagę milionów zł w akcjach. To doskonały czas by wymusić na redach szybkie i ciche załatwienie sprawy. Grajek doskonale wie, co robi.
Spotykałem się z takimi spekulantami już w kilku branżach i biznesach.
Widzę dwa wyjścia, z których może skorzystać CDP:
1. CDP milczy - gościu i tak jest za malutki, a jego racje za słabe, by im zaszkodzić.
2. CDP wspiera Percivala w wyjaśnieniu sprawy, jednocześnie pozostając obok całej sprawy w roli mediatora.
kęsik: "Ale nie jest korzystniejsze dla graczy i rynku PC."
Jesteś pewien, że konkurencja dla Steama nie jest korzystna? Moim zdaniem jest i dobrze, że się kręci i ją widać. Gracze z uporem maniaka bronią Steamowej drożyzny i monopolu - czasem ciężko za tym nadążyć...
A może coś na kształt The Last of us albo uncharted. Taka bardziej liniowa gra, ale ze świetną fabułą, mega dopracowanym gameplayem, uproszczonym systemem rozwoju postaci i świetnym klimatem.
Cieszę się, że nie jestem odosobniony w swoim podejściu.
Gry są dla mnie zabawą, więc szukam takich, które mnie faktycznie bawią i odpuszczam sobie zawracanie głowy całą resztą. Gracze za bardzo się angażują emocjonalnie i frustrują jak coś jest nie po ich myśli. Obserwuję to od lat i zastanawiam się o co tu chodzi. Przecież jak się komuś nie podoba Moda na Sukces, to nie ogląda i nie ma problemu. Nawet umie zaakceptować, że jego babcia jest wielką fanką tego serialu.
Myślę, że to w dużej mierze wina zabiegów marketingowych wydawców i wszystkich mediów zajmujących się grami (które w sumie w 100% swojej działalności zajmują się reklamą - temat na dłuższą dyskusję). Pranie mózgów jest kosmiczne - ludziom się wydaje, że MUSZĄ grać we wszystkie gry! A jak się im one nie podobają, to czują się oszukani. Tylko, że kurde, tu trzeba być nieco bardziej przytomnym. Nie trzeba grać we wszystko. Są gry, które nie są dla CIEBIE człowieku! Są dla ludzi o innej osobowości, nastawieniu i oczekiwaniach. Nie ma w tym nic złego.
Panowie i Panie.
Zagrajcie sobie w naprawdę fajne i wartościowe gry, typu Divinity Original Sin 2, Stellaris, Dark Souls, czy Kingdom Come. Gry robione z pomysłem i z ogromnej miłości. Myślę, że można moją listę naprawdę wyjątkowych gier mocno wydłużyć.
Ja nie mam najmniejszego problemu ze słabymi grami EA, Ubi czy Blizarda, bo mnie interesują dobre, ciekawe i wnoszące coś nowego produkcje. Czyli nie jestem ich klientem, ani nawet targetem.
Są w naszej branży oddani ludzie z pasją - skupcie się na ich twórczości a zapomnijcie o krawaciarzach z korporacji. Będziecie dużo szczęśliwszymi ludzmi ;)
Wszystkie te gry są robione na jedno kopyto. Ja już przestałem odróżniać jedną od drugiej. Zero w tym duszy i jakiejś głębszej myśli. Korporacjom brakuje odwagi na wprowadzanie nowych rozwiązań, ciekawych mechanik, mądrej fabuły. Zamiast robić ogromne gry, które są bliźniaczo podobne w swoich założeniach i kosztują ogromna ilość pieniędzy, powinni robić mniejsze, ale bardziej odważne tytuły.
Super przykładami są Kingdom Come, Divinity Original Sin 1&2, Dark Souls i wiele innych. To gry, które wnoszą świeżość, pomysły itd. Może i nie zarabiają setek milionów $, ale są naprawdę ciekawe i dają swoim twórcom renomę i uwielbienie graczy - moim zdaniem, to równie ważne jak pieniądze.
Gra znudziła mnie po 5 minutach gameplaya. Możesz nazwać to hejtem, ale nie podoba mi się.
Jeśli ludzie będą chcieli w to grać, to nie mam nic do tego.
Moim zdaniem różnica pomiędzy Anthem a (przywołanymi przez Ciebie) Wiedźminem 3 i RDR2 jest kosmicznie ogromna. W Anthem nie grałem, ale z tego, co pokazują (piu, piu, ratata, fruuuuu), to niezła kicha.
Mnie się to wydaje nudne. Zero w tym emocji i wyzwania, ot takie tam, podskoki robocików. Grafika jak w DA:O. Nuuuuuda...
W tej miejscowości jest spalone biuro sheryfa, dobrze je przeszukajcie. W skrzynce pod stołem jest sztaba złota warta u pasera 500 dolków. Od tego momentu przestałem ciułać i zacząłem obracać hajsem ;)
Dziwne, że osoba pisząca tak fajne książki może być tak mizerną osobowością.
Co Sapek się odezwie, to ręce opadają.
Potrafiłbym zrozumieć jego roszczenia, gdyby Sapkowski od początku wspierał gry, uczestniczył w ich promocji i tworzeniu. On jednak od samego początku się od nich odcinał, umniejszał, bagatelizował i ogólnie krytykował - a teraz chce za cały swój wkład 60 milionów! Nieźle...
Pewnie coś dostanie, ale dla mnie to krętacz i gamoń. Sam zniszczył cały szacunek swoich fanów do siebie. Mam nadzieję, że ta kasa go zadowoli, ale z pewnością nie pomoże mu odzyskać dobrego imienia.
Zgadzam się ze Scorsese - internet zepsuł bardzo wiele rzeczy: filmy, gry, relacje międzyludzkie, rzetelność dziennikarską, zabrał ludziom prywatność i przywiązał ich do portali społecznościowych itd. Ale najbardziej zepsuł właśnie ludzi, bo stracili kontakt z rzeczywistością.
Ja wiem, że dał też dużo dobrego, dużo wygody i rozrywki, ale trudno się nie zgodzić ze Scorsese.
Gram w WOWa od kilku dni. Nigdy wcześniej nie miałem styczności z tą grą. Mam takie poczucie, jakbym lizał wierzchołek góry lodowej - jest tyle mechanik i poziomów złożoności (nie mam doświadczenia w innych MMO), że ciężko to wszystko ogarnąć. Bardzo wielu rzeczy po prostu nie rozumiem i nie chodzi o barierę językową, bo ta nie stanowi problemu. Fajnie się to odkrywa, ale też szkoda, że nie wszystko jest jasno wyjaśnione. Z kolei jak się chce doczytać coś na forach, to dostaje się same sprzeczne informacje.
Stałeś się farmą, bo nie nawiązałeś korzystnych kontaktów. Często wystarczyło napisać do napastnika, żeby trochę odpuścił, a jak nie chciał, to znaleźć w okolicy kogoś, kto by go prawilnie najechał. Tak się nawiązywało pierwsze sojusze, które później odbijały się szerokim echem po Uniwersum. Nie twierdzę, że byłem w topce najlepszych graczy, ale nieźle mieszaliśmy gdzie tylko się dało i to było mega fajne.
Fajne to jest. Ludzie dobrze się bawią. Chciałbym zobaczyć tą bitwę.
Pamiętam jak na studiach (około 15 lat temu) zagrywałem się z kumplami w przeglądarkową Ogame. Co tam odchodziły za akcje, walki, sojusze, fortele i zdrady, to głowa mała. Dochodziło nawet do wrogich spotkań w realnym świecie. Czyste szaleństwo. Miałem do tego duży dystans, ale bawiłem się super!
Prezesi EA turlają się ze śmiechu czytając takie newsy. Pieniądze. To robi EA, gry są na drugim miejscu. Gdzieś po drodze za bardzo się zapędzili i o graczach już nie myślą jak o ludziach, tylko chodzących skarbonkach. Ja zaklinam się po 100-kroć, że NIGDY nie kupię od nich żadnej gry. Jest tylu świetnych deweloperów, wydawców i gier, że mogę sobie na luzie darować tą bandę cwaniaków. Jestem na jednoosobowej wojnie - Ja vs EA o moje pieniądze. Aktualnie wygrywam na całym froncie.
Och dziękujemy wam łaskawcy, że nie będziecie prowadzić złodziejskiej polityki sprzedażowej... Coś niebywałego.
Jakby stworzyć w edytorze ARMA takie pole bitwy, o którym pisałeś (a można zrobić nawet wielokilometrową linię frontu, naszpikowaną umocnieniami, piechotą, pojazdami, stanowiskami małej i dużej artylerii), to rozstrzygnięcie następowało by zawsze z udziałem gracza czy bez. Jednak gracz, czy nawet grupka graczy wrzucona na jakimś odcinku frontu mogłaby zawalczyć o swoje życie i przechylić szalę zwycięstwa.
Oczywiście że to krokodyle łzy. Że niby nie wiedzieli, że system rozwoju w ich grze to chamski skok na kasę? Błagam!
Ani twórcy, ani ich gra nie zasługują na drugą szansę po tym jak chcieli bez skrępowania doić swoich klientów.
Niby teraz nagle się zreflektowali? Biją się w pierś i obiecują poprawę, a tak naprawdę będą czekać. Jak zarobią to stwierdzą że to był jednak dobry pomysł. Przeczekają i spadną na cztery łapy, gracze i tak zapłacą. Ile to już przeżyliśmy takich dram?
Teraz by wypadało pokazać grę. Zamknąć usta niedowiarkom i prorokom, którzy wieszczą katastrofę. Pokazać trailer na silniku gry plus gameplay. Pogadać nieco o fabule i założeniach tytułu. Nakręcić wszystkich na Cyberpunka 2077, tak, żeby nie mogli spać z podjarania przez 3 noce. Akcje skoczą w górę, morale w teamie się odbuduje i będą mogli spokojnie pracować przez kolejny rok.
Najbardziej czekam i jaram się Star Wars Battlefront 2.
Wczoraj skończyłem oglądać z dziećmi i żoną całą sagę Gwiezdnych Wojen (ja po raz n-ty, oni pierwszy raz). Cieszę się, bo wszystkim podszedł klimat i historia. Fajnie by było pograć teraz razem w grę, posterować x-wingiem czy wcielić się w kultowe postacie.
Pozdrawiam
Fajnie by było, jakby Obsidian zrobił Fallouta w klasycznym rzucie izometrycznym, z mega dobrą i rozbudowaną fabułą, masą opcji dialogowych zależnych od build'u naszej postaci.
Byłoby to dużo bardziej klimatyczne niż te ostatne strzelanki, które robi wydaje betesda.
Wszystkie 7 osób posiadające Xbox One w Polsce zagra w tą grę.
Super akcja marketingowa :)
Twórcy gier nie mają żadnego obowiązku realistycznie odwzorowywać broni w swoich produkcjach. Oni nie robią symulatorów, my nie jesteśmy prawdziwymi żołnierzami (co warto czasami przypomnieć niektórym graczom). Artykuł dobry, jako ciekawostka.
Nie wiem jak Wy, ale ja już czuję na barkach ciężar wyboru pomiędzy Yennefer a Triss. Wybiorę Yenn, bo takie jest przeznaczenie, ale Triss to znacznie fajniejsza dziewczyna.
Mniej więcej od połowy filmu prowadzący zaczynają mówić drugi raz to samo, co na początku. Brak chłopakom warsztatu, brak przygotowania, brak umiejętności wypunktowania cech gry, która chcą nam pokazać. Słabo to wyszło. Jeśli chłopcy mają zdobywać szlify i robić kolejne filmy w tvgry, to na boga, niech im ktoś pokaże jak to się ciekawie robi i wyśle na jakiś kurs wypowiadania się w składny sposób.
A tak przy okazji, skąd wy bierzecie ludzi do tej roboty? Mój wujek Bogdan szuka pracy, nie mielibyście dla niego jakiejś gierki do zrecenzowania?
Arma 3, Dark Souls 2. Jakoś coraz mniej gier mnie łechce, czekam, na coś naprawdę wyjątkowego.
Jedziesz młody, program ciekawy! Muza z World of Goo - genialna. Koniecznie pokaż w którymś odcinku muzykę z Planescape Torment!
Uwielbiam system Advanced Dungeon & Dragons. Jak dla mnie wszystkie gry RPG mogły by być o niego oparte. Zakochałem się w Baldursie od pierwszego wejrzenia i ta miłość trwa do dziś. Mam nadzieję, że GB EE będzie dobrze zrobione, bo ostrzę na niego pazury. Całe liceum grałem w Baldursy, przeliczałem z kumplami statystyki postaci, rozmawialiśmy o questach, broniach, przeciwnikach - to ciekawe, że pomimo braku internetu granie w Baldura było wtedy bardziej społecznościowe, niż w dzisiejsze gry nastawione na sieć.
Sprawa ze szpiegostwem pracowników Bohemia Interactive jest dużo bardziej skomplikowana niż podają media. Otóż oprócz gry na rynek cywilny, BIS produkuje od lat symulatory dla armii VBS. Obecnie kilkanaście krajów (jeśli nie więcej) na całym świecie korzysta z tej technologii. VBS to program przy którym Arma 3 to dziecinna zabawka, jedno stanowisko dla żołnierza to koszt kilkudziesięciu tysięcy złotych. Możliwości VBS są ogromne, a szkolenie na nim żołnierzy tanie i skuteczne.
Przy obecnej sytuacji politycznej, gdzie niepokoje w Grecji stają się coraz silniejsze, podejście Greków do Europy a zwłaszcza do Niemiec jest coraz bardziej nieufne i agresywne. Wystarczy przesłanka, że dwaj Czesi zdobywali plany baz wojskowych do niemieckiego sytemu VBS i chłopaków nie zobaczymy przez kilkanaście lat. Warto też wspomnieć, że Grecy wcale nie muszą się mylić - całkiem prawdopodobne jest, że dane zbierane do Army wylądują też w VBS.
Gdyby chodziło tylko o grę, to nikt by nie zarzucał Czechom szpiegostwa. Bohemia Interactive przekonuje świat, że jest ofiarą całej sytuacji - ja nie jestem przekonany.
Po użyciu fixa nie widzę treści wiadomości od innych graczy (a szkoda, bo to fajny element gry) i kamera chodzi mniej płynnie. Macie na to radę? Dzięki!
A gdzie ten nowy kolega Michał?
Ten flesh, choć mówi o mało interesujących mnie grach, to jest fajny, bo lektor jest na luzie.
Błagam, niech tak już zostanie.
Kurde, remontuję dom i sporo kasy na to idzie, mam też mniej czasu na rozrywki. Obiecałem mojej dziewczynie, że nie kupię teraz Mass Effecta 3, tylko jak już będzie wszystko urządzone. Tylko, że do tego czasu na pewno z każdej strony www będą atakować mnie spoilery i nie będę mógł zwyczajnie cieszyć się fabułą. Muszę kupić potajemnie i udawać, że gram w ME2, może się uda...
Coraz więcej filmików wychodzi i są coraz lepsze.
Teraz każdego dnia warto do Was zaglądać.
Po pierwsze jesteście zajebiści! Wasze filmiki to klasa, wypas i absolutne mistrzostwo w branży.
Po drugie głosuję na czarodziejki bo są aż TRZY, a lepiej jak jest więcej ;)
Ja jestem wegetarianinem i nawet nie wiedziałem, że dzisiaj jest moje święto ;)
I tak miałem dzisiaj tyle pracy, że bym nie świętował.
W końcu CD-Projekt wpuścił dziennikarzy branżowych do swojej siedziby i dał im pograć w Wiedźmina. Wszystkie opinie (a natknąłem się na kilka) są bardzo pozytywne. Jestem absolutnie przekonany, że W2 będzie hitem i wróżę mu ogromny sukces.
Jestem fanem serii Splinter Cell, ale niestety to się chyba zmieni. Po zobaczeniu tego filmiku, opadły mi ręce. Conviction, to TOTALNE DNO! Jak można z rasowej skradanki zrobić taki shit?!
Dell błagam Cię, udowodnij mi, że się mylę i przejdź kolejną misję, po cichu - nikogo nie zabijaj, skradaj się, kombinuj, używaj sprzętu, pokaż, że z trudnych sytuacji jest kilka wyjść. Działaj jak Sam Fisher, a nie kolejny pospolity zabijaka...
Jestem załamany, jak oni mogli sprowadzić tak wyjątkową serię do poziomu zwykłej strzelanki?! To, co widzieliśmy przypomina bardziej Maxa Paine'a niż poprzednie gry serii SC...
Dell jeśli, to czytasz, to proszę, pokaż tę grę z innej strony (jeśli ją posiada). Dzięki!