Wygląda jak Sophie Turner przebrana za Larę Croft. Mogli jej dać jakąś perukę, albo pogłębić ten brąz i zagęścić włosy chociaż.
Dziwne i bezsensowne porównanie. Nie wiem o czym tu dyskutować. Równie dobrze można porównywać jabłka do pomarańczy. Kocham Cyberpunk, żadna gra mnie tak nie wciągnęła. GTA V miało fajny humor.
Wiem, że to malo istotne, ale włosy tej dziewczynki to jest jakiś kompletny odlot. Jak mogli spojrzeć się na to przed wypuszczeniem i stwierdzić "git, tak wygladają włosy 10 letnich dzieci" xdddddddddddddddddd
Bardzo pozytywnie mnie zaskoczyli. Lara znowu bedzie pewna siebie i nieustraszona. Te "wątpliwości" co do jej wyglądu, to standard. To jakieś kilka procent komentujących, którzy chcieliby, żeby Lara wygladała jak sex-doll. Moim zdaniem wygląda świetnie w obu odsłonach, pozamiatali.
Jedyne, czego brakowało mi w Cyberpunk 2077, to więcej momentów w których widzimy V z innej perspektywy. Możemy widzieć go/ją tylko w lustrze i na sam koniec gry. Może to brzmi głupio, ale lubię widzieć stworzoną przez siebie postać na ekranie. Btw. Jedna z najlepszych gier (o ile nie najlepsza) w jaką w życiu grałem.
Mapa, muzyka, miasta i dodatkowe systemy bonusów na plus. Niestety, jednostki (coś na pograniczu anime i World of Warcraft) i ich wykonanie (rozmazane, małe smugi na polu bitwy) - ogromny minus.
Włączam na godzinkę, robię 1-2 misje, pozabijam trochę niewinnych strażników i wyłączam. Relaksik.
Właśnie ogrywam. Przyjemny setting i muzyka. Kiepskie AI, fatalny dubbing i niezbyt angażująca fabuła.
Przy trailerze nawet nie drgnęły mi usta. Obym się mylił.
To był jeden z tych questów, po którym musiałem sobie wypalić dwa papieroski na balkonie i pokontemplować życie i śmierć. Mnóstwo takich w Cyberpunk 2077 :)
Dobrze, że będzie nowa lokalizacja. Night City "gdzieś tam jest", tzn. nadal będzie częścią uniwersum. Cyberpunk 2077 to chyba najlepsza gra wszechczasów, przynajmniej dla mnie :)
Piękna oprawa, wygląda to jak film. Film, którego bym nie obejrzał xDD
Odessey to moja ukochana część. Atmosfera, muzyka, oprawa, kolory, starożytna Grecja - ta gra wzmaga produkcję serotoniny w moim mózgu. :)
lis22- True, ten motyw z medytacją jest spoko. Może rzeczywiscie nie jestem zbyt obiektywny -nigdy nie byłem fanem "młodych" postaci.
Pograłem wczoraj kilka godzin, dla mnie na plus:
- walka
- wątek Yasuke mnie zaciekawił (ale mało go widziałem póki co)
- ładna oprawa
- animacje
- filmowa narracja
Na minus:
- wątek Naoe - sztampowy, dziewczyna bywa straszliwie głupia i ocierająca się o cringe (ale znowu - to początek gry)
- mieszane odczucia co do muzyki
- idiotycznie wprowadzony wątek z kryjówką
- mechanika ze zwiadowcami wydaje się niepotrzebna i męcząca.
Dajcie nam drugą część Cyberpunk 2077, to możecie przejmować panowanie nad światem. Jak dla mnie niedościgniona fabuła i gameplay, najlepsze w co w życiu grałem
Taaa, do dzisiaj sciagają turystow z egipskiego sphinxa, przez Asterix i Obelix Misja Kleopatra... Pan Premier albo jest ingorantem, albo puszcza oko ignorantom wśród w swoich wyborców.
Dla mnie to zawsze była najtrudniejsza część, ale na zawsze w serduszku <3
Szczerze? Nie dziwię im się. Do tej pory nie wiem co ludzie widzą w bieganiu po ciemnych, ponurych korytarzach/mapach i długich, trudnych walkach xDDD
Ogrywam i jest ekstra. Nowe sterowanie w VI nie jest idealne, ale i tak o wiele lepsze niż w oryginale, poziomy przechodzi się o wiele szybciej ^^
Dzięki Larze nigdy się nie gubię i świetnie zapamiętuje przestrzeń. Czekam z niecierpliwością na klucz do remasterów 4-6.Będę grał w grę ^^
Nie jestem zaskoczony, ani jeden news przed premierą mi nie podszedł. Grafika na plus, ale gra jest zwyczajnie niedokończona.
Jak mało trzeba mieć w życiu problemow, żeby narzekać na forach internetowych na totalnie opcjonalny gejowski romans i jedną czarnoskórą postać poboczną... Dżizyz...
True, szegolnie walka z dwoma smokami na raz - taki chaos się robi, że nad niczym nie panujesz. Ja obniżałem poziom trudności i nie miałem najmniejszych wyrzutów sumienia.
Z całym szacunkiem, ale koleś plecie kompletne farmazony. Mi gierka podeszła, na minus - infantylne wątki w misjach kompanów, szczególnie ten nekromanta i Tash - koszmarnie napisane postacie. Do tego kilkukrotne powroty do tych samych lokacji, ale to znowu - w misjach pobocznych. Ani razu, nawet przez sekundę nie pomyślałem- "szkoda, że nie widzę biegających wokół postaci innych graczy" - wtf, co ona popala? xDDDDD
Kocham Civ od dzieciństwa, ale nie ma szans, żebym kupił tę część w oryginalnej cenie. Rażąca monetyzacja, wycięcie ostatniej epoki, niedopieczona mechanika, kiepskie mapy, zapożyczone i nielogiczne pomysły z innych strategii - nope, nope i jeszcze raz nope.
Niestety nostalgia mnie pokusiła - wszystko było ok przez pierwsze kilka godzin. Teraz simowie nie kończą interakcji, zawieszają się, wyskakują kody błędów, nie wracają z parceli publicznych - płonący śmietnik
Jak skończą te część i wydadzą komplet za 50 zł to kupię. Do tej pory najlepiej się bawię przy 5-tej części. Ponosi ich z tą chciwością.
W życiu nie widziałem tak drogiego, a przy tym kompletnie pozbawionego napięcia i boleśnie przewidywalnego filmu. Gdyby nie fakt, że byliśmy w kinie całą rodziną, to wyszedłbym w połowie. Miazga.
Chyba pierwszy raz od 20 lat nie kupię nowej Civki. Zero ekscytacji, dziwaczne, poplątane pomysły, monetyzacja na dzień dobry, idiotyczny pomysł ze zmianą cywilizacji i wywracania wszystkiego do góry nogami po każdej epoce. Eh... nic nie może wiecznie trwać :(
Wiemy, że Joker i Harley są skrzywieni i życiowo pokrzywdzeni, nie ma powodu, żeby o tym śpiewali wpatrując się przed siebie - machając przy tym teatralnie rękami. Wyjątkowo nietrafiony pomysł, żeby robić z tego filmu musical.
Ja z tego wywodu wnioskuję tyle - "Produkcja idzie wolniej, niż się spodziewano".
"Wyeliminował prawnie lgbt i woke z ameryki"... Eeee... what? A jak tego dokonał, jeśli można wiedzieć i na czym polega "prawna eliminacja" osób lgbt i "woke'izmu"? XDDDD
Jak zobaczyłem pierwsze screeny siódemki, pomyślałem "phew, odchodzą od cukierkowej, męczącej oczy grafiki". Niestety, na tym etapie moja ekscytacja się zakończyła. Każdy jeden news, który czytałem o nowej części wzbudzał albo zdziwienie, albo rozczarowanie, ani razu nie pomyślałem "O! Genialny pomysł! Muszę to zobaczyć!. Ani razu :( Coś czuję, że to już się nie zmieni.
Najbardziej mnie ciekawi w jakim stopniu zmodyfikują sterowanie w Angel of Darkness. Kocham Larę od dzieciństwa, ale ta część miała najgorsze sterowanie jakie kiedykolwiek widziałem w grze. XD
Jak obejrzałem trailer, to zapiszczałem jak nastolatka. Wygląda przepysznie ^^
Pograłem kilka godzin w Starfield i odinstalowałem. Mechaniczne, przydługie dialogi, zero napięcia. Oni założyli, że ludzie z własnej inicjatywy będą wczytywać się w dziesiątki stron kodeksu, że będą to żarli, macali się po brzuszkach i mówili "ooo, mniam, mniam". Sorry, nie mam na to ani czasu, ani ochoty. Baw mnie, za to ci płacę.
Grałem w każdą część po kilka godzin, jakoś nie dla mnie są te gry. Ale muszę przyznać, że jakbym był fanem, to zmiana głównego bohatera by mnie mocno wkurzyła. Może mi sie wydaje, ale 3-ka miała chyba bardziej dopracowane trailery.
Fredi - Ok, rozumiem - chcesz mieć opcje bycia bad guy. Ja mam jakoś na odwrót więc mi nie przeszkadza brak takich opcji. Widocznie to nie gra dla Ciebie. Ale to kopanie martwego konia (ten wszechobecny hate, nie mowie o Tobie bezpośrednio) staje się niepokojące, jakby pewna grupa gamerów odnalazła w tym dziwaczne hobby.
Nie można nie przyjąć do drużyny, ale można ignorować, nie rozmawiać i niewykonywać questów, są opcjonalne. Robiłem tak też z Emrichem, czy jak mu tam. Uważam się za bardzo empatycznego człowieka, który ma duże pokłady zrozumienia, ale ten koleś jest nie do strawienia.
Dziwne jest to obsesyjne wypominanie LGBT, jakby to była pierwsza gra z takimi opcjami, są ich setki. Gra ma swoje momenty, dobrą walkę i piękny setting. Co do Tash... Postać jest napisana fatalnie, nie biorąc nawet pod uwage tożsamości płciowej, ale nie ma przymusu wgłębienia się w ten wątek, można go zignorować.
Jakby ten trailer nie zawierał tytułu "GTA 6", to zapomniałbym o jego istnieniu 15 sekund po obejrzeniu. Gra będzie miała pewnie olbrzymie wymagania, będzie kosztowała 400 zł, a historia pary patusów mnie zwyczajnie nie obchodzi. Nie wiem jak wy, ale dla mnie GTA było fajne jak chodziłem do szkoły. Dzisiaj mnie ta franczyza kompletnie nie obchodzi.
Bzdura, wątki LGBT są w grach od jakichś 20 lat. To zwalanie całego zła świata na niecałe 5% populacji robi się już nudne.
Przeszedłem tę grę, obecnie robię drugie podejście. Można bardzo wyraźnie odczuć, że ta gra była robiona bardzo długo i pracowało przy niej bardzo dużo różnych ludzi, mam na myśli writing i reżyserię. Są momenty epickie, nawet lekko wzruszające, ale są też momenty kompletnego facepalm'a - zwłaszcza w questach/rozmowach z towarzyszami. Walka jest satysfakcjonująca, momentami dla mnie za szybka. Generalnie dalbym 7,5/10, ale zastrzegam, że nie mam żadnych sentymentow do poprzednich części- pograłem trochę w inkwizycję, ale walka była dla mnie nie do strawienia.
Gram w Civ od ponad 20 lat i muszę niestety przyznać, że kompletnie mnie nie przekonuje to co czytam o 7 części. Jedyne z czego się cieszę, to odrobinę mniej cukierkowa oprawa graficzna, która była dla mnie dosłownie nie do zniesienia, 6-tka wyglądała jak pstrokata dziecinna planszówka.
I bardzo dobrze. Jak ktoś by mi kazał wskazać najlepszą grę w jaką kiedykolwiek grałem, to byłby to Cyberpunk :)
Biorąc pod uwagę, że ta gra była darmowym dodatkiem do jakiejś karty graficznej - istnieje szansa, że nie sprzedali nawet 1000 sztuk. To może być największa porażka w historii branży.
Szczerze, to pomysł ze zmianą cywilizacji ani mnie nie ziembi, ani grzeje. Ciekawsze byłoby tworzenie własnego przywódzcy i cywilizacji, wybieranie perków, nazwy itp. I tak kupię, bo kocham cywilizacje od lat 90-tych. Trzymam kciuki, żeby ta część była lepsza niż 6-tka, która dla mnie była niewypałem. Pstrokata planszówka, w ogóle nie miałem wrażenia, że prowadzę cywilizację.
Żaden patch nie naprawi infantylnej, bezsensownej fabuły i kompletnie pozbawionego wyrazu głównego bohatera.
Przejrzałem na szybko trochę tych ocen. Wszędzie gdzie były jedynki, to był komentarz odnoszący się do tzw. Woke'izmu, że sobie nie życzę itp itd. Sam fakt, że ktoś może (nie m-u-s-i) mieć romans dziewczynki z dziewczynka albo chłopca z chłopcem, albo że może dodać jakąś bliznę powoduje, że cała gra jest beznadziejna - zjedzcie mnie, ale nie ogarniam tego rozumem. Ja np. Nigdy nie gram wojownikiem, mam teraz bojkotować każdą grę w ktorej istnieje ta klasa postaci, bo ja jej nie lubię i drażni mnie, że jest do wyboru? Give me a brake...
Starfield jest nudną grą w której chodzisz od lokacji do lokacji, prowadzisz nudne rozmowy z bezbarwnymi postaciami, przedstawione w dziwacznej, zbugowanej konwencji. Walka przypomina grę w kaczki - każda potyczka sprowadza się do wystrzelania chaotycznie biegających po mapce przeciwników, albo raczej gąbek. Zero skradania, brak krycia. Twoje wybory nie mają żadnego wpływu na nic. Sorry, ale żaden dodatek tego nie zmieni. Ta gra jest poprostu kiepska.
Swojego czasu można było pobrać za darmo i pograć dwie godzinki - absolutnie mi to wystarczyło. Rzeczywiście miałem odczucie, że to DLC do Valhali, z szokująco złym dubbingiem i fatalną animacją postaci.
Tomb Raider Legend to fajna, króciutka przygoda. Fantastyczny dubbing, dużo akcji i sarkastycznego humoru, bardzo polecam.
Ta gra jest śmiertelnie nudna, pozbawiona napięcia i pusta. 4/10, z czego 1 punkt za muzykę.
Dla mnie największym błędem w fabule Diablo IV jest ucieczka tej dziewczyny z kamieniem dusz. Nie miało to ani kszty sensu i nadal nie ma.
To totalnie subiektywna opinia, ale ten dodatek przywraca najmniej intersująca klasę postaci w historii Diablo (ala Szaman/Witch Doctor) i najmniej ciekawą lokalizację w historii Diablo (Kurast). Nope, thank you Blizzard. Kończą się im pomysły.
Pogubiłem się w tych newsach, nie czaje co w końcu powstaje co nie. Ale mniejsza z tym - EA nie podjęło w ciągu ostatnich kilkunastu lat ani jednej dobrej decyzji w kontekście marki The Sims i nie sądzę, żeby to miało się kiedykolwiek zmienić.
Pograłem ostatnio kilka godzin w Starfieled i byłem naprawdę szczerze zszokowany. Dla mnie ta gra wygląda jakby była wydana 10 lat temu. Brak skradania, każda potyczka to chaotyczne bieganie po mapie i strzelanie do wrogowich "gąbek". Fabuła kompletnie nieciekawa - z-e-r-o napięcia, jakby autorzy zakładali, że przed rozpoczęciem gry będę już zakochany w ich "lorze" . W skrócie mówiąc - nie przypuszczałem, że jest super, ale niespodziewałem się, że będzie taka padaka. Dałbym 4/10, z czego punkt za muzykę.
Właśnie przechodzę dodatek po raz 2-gi. Wszystkie zadania, (nawet poboczne) są ciekawe i na swój sposób unikalne. Np. Misja z Paco, albo Dawidem Podsiadło (Dante) - bomba.
Walka w pierwszej części była tak absurdalnie nudna, sztywna i irytująca, że odinstalowałem ją po 2 godzinach. Tutaj chyba byłoby tak samo.
I znowu to dramatyzowanie - nie mozna juz nawet w spokoju byc rasistą, bo Cię nazwą rasistą - autorytaryzm! Bądź homofobem i rasistą, proszę bardzo, na zdrowie, to nie jest nielegalne. Natomiast nie dziw się przy tym jak ktoś Cię w ten sposób określa. Wóz albo przewóz Mate.
Kochani, macie absolutne prawo do homofobii i rasizmu, nie są nielegalne. Tak samo jak ja mam prawo do nazwania po imieniu homofoba i rasisty. Nie wstydźmy się swoich przekonań. :)
AC to seria SCIENCE-FICTION, mówimy o grze w której magiczna maszynka odtwarza wspomnienia z DNA zmarłych... A ludzie się czepiają czarnoskórego samuraja i że opcjonalnie można mieć nim romans z facetem... sorry, ale to absurd, który pachnie wracającą do mody homofobią i rasizmem.
Game loop zapowiada się przyjemnie, oprawa (przynajmniej dla mnie) przyjemna dla oka. Jeżeli nie skopią fabuły i narracji, to chętnie pogram.
Elathir - absolutnie rozumiem potrzeby zmęczonych ludzi, jestem jednym z nich. Ale jest różnica pomiędzy kiepskim writing, a relaksującym writing.
A czemu nie? Jakby kilkanaście różnych aktorek/aktorów dubbingowało, to to by była dobrze wydana kasa, jakiś powód, żeby przejść grę różnymi postaciami. Moim zdaniem to lepsze niż tysiąc nudnych planet/grobowców.
Moim zdaniem niemy bohater jest oznaką chęci cięcia kosztów i nie wnosi nic wartościowego. Wyobrażacie sobie np, żeby V rozmawiał z Jhonnym Silverhandem niemymi dialogami? Cały urok ulatuje.
Oby odrobili lekcje po Starfieled. Niemy bohater, płaskie dialogi i kompletny brak jakiegokolwiek napięcia położy tę grę na łopatki, niezależnie od tego ile treści tam wtłoczą.
Pograłem w tę grę w ramach x-box pass. Po około 5 godzinach anulowałem subskrybcję, zainstalowałem Cyberpunk 2077 i przechodzę go po raz 4-ty. Ta gra jest poprostu słaba, w porywach przeciętna. Zero napięcia, zero immersji, nieciekawa fabuła, nieciekawa narracja, średnia grafika.
Jeny, daj mi człowieku "mieć nadzieję", co w tym złego xDDD W pierwszej części trafiamy pierwszy raz do Hofwartu jako 16 latek/latka, różne są opcje jak widać.
Mam nadzieję, że w następnej części główna postać będzie pełnoletnia. Dla mnie 1 część jest w wielu aspektach udana, ale bieganie nastolatkiem i infantylne dialogi mnie ostatecznie pokonały, nigdy nie dokończyłem jedynki.
E tam, typowe miauczenie dla miauczenia. Kupię tę grę, na pierwszej przecenie, ale kupię.
Ok, niech będzie, że "dziwny" komentarz. Z kolei z twojego wynika, że tylko pierwsza część była udana. Serio? To jakim cudem powstały trzy kolejne? XD
Wydaje mi się, że problem leży w tym, że ludzie, którzy kochają te serię zwyczajnie dorośli, a raczej się zestarzali i mierzą swoją aktualną miarą. Jedyna część w którą grałem to
Inkwyzycja i doskonale pamiętam jak myślałem sobie "kurde, ta estetyka to taka trochę dziecinna i pstrokata" - ostatecznie nie skończyłem tej gry ze względu na nieprzyjemną walkę, ale moim (skromnym) zdaniem ta estetyka jest odrobinę mniej dziecinna niż w poprzedniej części. Z kolei walka w Velguard wygląda prosto, ale przyjemnie, sorry, nie zjedzcie mnie.
Przy MS Andromeda też było wielkie oburzenie, że sterowanie towarzyszami idzie w odstawkę, koniec końców walka była najbardziej udanym elementem tej gry. Niektóre z tych komentarzy mają taki wydźwięk, że najchętniej by tę grę zdelegalizowali, a tę kobietę zlinczowali. Ludzie, nikt wam nie karze tej gry kupować, mamy wolny rynek, wdech i wydech, świat się nie skończy...
Naprawa dyplomacji, powrót do "poważnej" oprawy graficznej, większy wpływ na wygląd królestwa i byłbym super happy <3
Mogę mówić wyłącznie za siebie i podkreślam, że mam bardzo specyficzny gust do gier, ale szczerze? Jak widzę bajkowe turboroboty z wielkimi giwerami - natychmiast chce mi się spać, zieeeeeeeew.
Oby odpuścili cukierkową oprawę, kocham Civilization, ale w 6-tce ta oprawa męczy oczy. Masz wrażenie, że patrzysz na pstrokatą, infantylną planszówkę, a nie na swoje Królestwo. Pod tym względem 5-tka do dzisiaj biję ją na głowę.
Pograłem kilka godzin w jedynkę, ale nie mogłem zdzierżyć walki - dziwna, sztywna i zwyczajnie męcząca. Niestety, z tego co widzę na filmiku - przy dwójce chyba miałbym to samo.
Lubie sobie czasami pograć w tę grę. Widać na screenshotach, że Autor nie włożył najmniejszego wysiłku w planowanie miasta, nie dociekał w jaki sposób można wykorzystywać narzędzia, które daje gra. Widać to zarówno po budynkach jak po drogach. Nie jestem żadnym ekspertem ale jak ktoś chce to niech sobie zobaczy screeny z moich miast - mikolajwill (na Steamie). Nie wygląda to tak smutno i źle jak to autor przedstawia.
Absolutnie się zgadzam, że wcześniej było śmiesznie łatwo, zbyt łatwo. Pewnie jeszcze spróbuję, ale póki co podopieszczam sobie moje 200 tysięczne miasto. Uwielbiam sadzic drzewka xDDD
Są benchmarki na youtube, u siebie zauważyłem na jakimś etapie minimalną poprawę (może max 5 fps)
Próbowałem założyć dwa nowe miasta i niestety - przesadzili - zrobił się z tego city survival, zamiast city buildera. Moje stare, ponad 200-tysięczne miasto miało 3,5 miliona zysków na miesiąc, teraz ma 100 tysięcy. Mam tam zgromadzone ponad 500 milionów więc w sumie wisi mi to, ale stworzenie i rozwinięcie nowego miasta bez modów jest (przyjnajmniej dla mnie) niemożliwe, albo na tyle trudne, że mi się poprostu nie chce.
Próbowałem Inkwyzycje ostatnio, pograłem łącznie jakieś 10 godzin, ale się poddałem - właśnie ze względu na walkę. Nie mogę się do niej przekonać, nie mam z niej satysfakcji i każdy pojedynek mnie męczy. Jeżeli rzeczywiście pod tym względem będzie upgrade, to może kiedyś (po przecenie) sobie spróbuję.
Dla mnie spoko, nigdy z tego nie korzystałem, dosłownie ani razu.
Wybaczcie kochani, ale strasznie dramatyzujecie i demonizujecie. Wygląda ok, próbują czegoś innego. Ale pierwsze co zrobię to zdejmę mu tę ohydną, ciężką zbroję i wstrętny hełm. Nieznoszę jak postaci którymi gram są takie "obładowane".
Widzę kilka nowych animacji, walka wręcz zapowiada się przyjemnie. Gaszenie lamp i hak to żadna nowość. Ewidentnie to poprostu kolejny AC, tylko w innej scenerii. Jak będzie na przecenie, to pewnie kupię, ale głównie ze względu na to, że kocham Odessey, które mnie urzekło i zostanie na zawsze w serduszku :D
Możesz mieć rację, nie powiem - w civ 6 mam z 500 godzin, a civ 5 kilka tysięcy xDDDD
Widzisz, dla mnie to kolejna wada (ale podkreślam, że dla mnie) - w civ 6, żeby wygrać musisz od samego początku cisnąć w kulturę, naukę albo religie - nie znając mapy i nie wiedząc jakie karty masz rozdane, że tak powiem. Przez to bardzo często dopiero po godzinie czy dwóch orientujesz się, że nie masz szans na zwycięstwo i musisz zaczynać od początku, a tych zmarnowanych godzin już Ci nikt nie zwróci. W civ 5 to było lepiej wyważone.
Mi podobał się koncept tych dzielnic, ale w praktyce każde miasto wygląda koniec końców tak samo - jak nieproporcjonalnie duże metropolie z cukierkowymi, nieproporcjonalnymi budyneczkami.
Ok, zajarałem się troszkę, nie powiem :P
Liczę na:
1. Powrót do poważnej oprawy graficznej - cukierkowość civ 6 to jedna z jej największych wad.
2. Poważne podejście do polityki międzynarodowej - w 6 sprowadza się to do kilku prawie nigdy nieużywanych opcji.
3. Jakiekolwiek opcje wpływania na wygląd Twojego państwa - architektura, wygląd miast itp.
4. Powrót do jednokratkowych miast - rozwiązanie z dzielnicami z Civ 6 się moim zdaniem kompletnie nie sprawdza.
Bardzo chciałem się wkręcić w tę grę, jako dzieciak absolutnie kochałem Harrego. Niestety okazała się dla mnie zbyt infantylna, postaci mimo niezłego dubbingu są na jedno kopyto, a historia płaska i nie wywołująca żadnych emocji. Porzuciłem po kilku godzinach.
Mogę mówić za siebie - nie lubię ciemnych, mrocznych gier (np. Darksouls - kompletnie nie dla mnie) i nie wydam 200, czy tam 250 zł na 10 godzin rozgrywki - sorry, not sorry.
Tak, Valhalla rzeczywiście mnie zmęczyła (przeszedłem raz i wystarczy), Origins niedawno kupiłem i nie porywa póki co, z kolei w przypadku Mirage wystarczyły 2 godziny darmowego demo - nie poczułem potrzeby, żeby ją kupować. Odessey przeszedłem chyba z 3 razy xDDD
Pewnie mnie zjecie, ale AC Odessey to moja ulubiona gra ever. Spędziłem w starożytnej Grecji setki godzin i nie żałuję ani jednej, dla mnie gameplay, loot, estetyka, fabuła i atmosfera były po prostu w punkt. Loved every second.
Od czasów AC Origins używają tych samych puzzli (tylko w roznych kolorkach) zarówno jeśli chodzi o fabułę, gameplay i oprawę graficzną. Póki co najbardziej najbardziej mi wszedł Odessey, ale to kompletnie subiektywne. Jestem białym Polakiem, więc informacja o czarnoskórym samuraju ani mnie nie ziębi ani grzeje. Oby tylko bardziej przyłożyli się do writingu, bo pod tym względem niestety z części na część jest coraz gorzej.
Moim faworytem do tej pory jest Odessey, podszedł mi klimat, główny bohater i estetyka. Od czasu Origins te gry to kopiuj-wklej z różnymi skórkami, ale mimo to można z nich wyciągnąć setki godzin zabawy. Trzymam kciuka, żeby dodali tam coś nowego nareszcie i żeby im wyszła fajna, grywalna gierka.
Od samego początku myślałem, że to DLC jest niezbyt ładne, niepotrzebne, ale chociaż darmowe, właśnie w ramach przeprosin. Jak zobaczyłem cenę 10 Euro (nie wspominając o pakiecie za 60), to mi szczęka opadła. Cóż, lepiej późno niż wcale.
Wyłączyłem po 10 minutach. Delikatnie mówiąc - narracja i voice acting absolutnie mi nie podeszły. Nie wiedziałem na co ja patrze, jakby ktoś mi wcisnął łep pod wodę i mówił "to fabuła, żryj ją". Szkoda, AC miewało naprawdę ciarkowe momenty, poza przyjemnym gameplayem.
Pahahahha, sprawdziłem na steam - 250 zł za pakiet "DLC" (czyli kosmetyczne paczki ze skórkami), kóre będą wydawane partami w ciągu calego roku i UWAGA - STACJAMI RADIOWYMI... Masz płacić za muzykę w grze, no nie mogę xDDDD
Ok, obawiam się, że City Skylines 2 zostało oficjalnie zarżnięte, goodbye, goodnight, czekamy na konkurencyjny symulator.
Jeny, myślałem, że to "DLC" jest bezpłatne, na zasadzie "brzydkie, niepotrzebne, ale chciaż za darmo". A Tu zonk, 5 dych za 20 skórek xDDDDDD
Oni naprawdę ciężko pracują nad rozwaleniem tej marki.
Ostatnio znowu odpaliłem tę grę i zbudowałem sobie nowe Miasto. Po dwóch godzinach przypomniałem sobie dlaczego ludzie tak psioczą.
1. Bardzo szybko orientujesz się, że ekonomia to fikcja - cały "łańcuch produkcji", to czysta fikcja, wyświetlają się tam co chwilę inne wartości (często kosmiczne) i nie mają na nic wpływu.
2. Gra w rozdzielczości 1920x1080 jest totalnie rozpikselowana, autentycznie nie da się grać, wszystko migocze, zwiększanie rozdzielczości z kolei bardzo obciąża komputer i nadal nie powala grafiką (delikatnie mówiąc).
3. Gra ma może 10 procent zawartości w porównaniu do pierwszej części (tak wiem, że jedynka miała milion dodatkow) I sorry, ale średnio mnie przekonuje argumentacja, że przecież jakieś tam (oczywiście płatne) dodatki kiedyś będą.
3. To jest rzeczywiście city painter, poprostu, brzydki, fatalnie zoptymailzowany city painter za 200 zł :)
Ja to widzę tak - "Chcieliśmy mieć ciastko i zjeść ciastko, nie udało się, a teraz panikujemy."
Lara Croft jest kanonicznie wyjątkowo piękną kobietą, to jej znak rozpoznawczy tak jak dwa postolety. Nie mówię, że ta Lara jest "brzydka", ale wygląda zbyt przeciętnie - jak cosplayerka, jakby chcieli powiedzieć "każdy może zostać Larą Croft" - otóż nie - nie może i co więcej - nie ma w tym nic złego.
Pamiętam jak symulowałem chorobę przed mamą, żeby nie iść do szkoły i biegać Larą...eh, aż się łezka w oku kręci. Kupuje zaraz po powrocie do domu :)
Już miewali takie pomysły, np w Niemczech, niecałe 100 lat temu, to tak nie działa.
Też mam traumę po jednej pracy, ale niestety nie zarobiłem w niej 10 milionów dolarów, za które byłbym ustawiony do końca życia.
Na logikę masz rację, jednak problem w tym, że pierwsza część, która miała o wiele więcej treści i niewiele gorszą grafikę jakoś śmigała bez problemu. Nie ważne czy miasto miało 1000 czy 100 000 mieszkańców- fps jest stabilny.
Cholerna nostalgia, będę musiał kupić. Cena nie jest absurdalna więc nie narzekam.
Brzmi fajnie, doceniam pokorę.
Jechanie po nim na tym etapie jest nielogiczne, oczekujecie, że nie będzie nic zdradzał na temat następnej części albo zapowiadał, że gra będzie beznadziejna, żeby nie robić sobie nadziei? Serio, współczuję mu, co by nie powiedział - i tak źle i tak niedobrze xDDDD
Nie wiem na czym dokładnie polega ta toksyczność, ale oczywiste jest, że wyzywanie czy ubliżanie komukolwiek jest poprostu głupie.
Ale... twórcy muszą też zrozumieć perspektywę graczy, a szczególnie tych, którzy wspierają studio od pierwszej części gry. Po 10 latach otrzymali w zasadzie ten sam gameplay, z kilkoma usprawnieniami, masą błędów i ogromnych problemów z optymalizacją, z nieporównywalnie mniejszą ilością treści i ze zwyczajnie brzydką grafiką. A w szczegolnosci w rozdzielczości 1920×1080 - dramat, totalna pikseloza, prawie nie da się grać.
Gracz nie musi wiedzieć jak bardzo jest skomplikowany proces tworzenia gier, mamy to gdzieś.
Szczerze? Na pewno kupię, ale gdyby to nie było GTA, to ten trailer nie zrobiłby na mnie wrażenia. Ta oprawa jest taka...infantylna. spodziewałem się czegoś poważniejszego.
I dobrze, to był też mój główny wniosek po przejściu tej gry - skomplikowany, dziwny i zaskakująco nudny system przedmiotów i statystyk. Przedmioty legendarne z nudnymi, niezauważalnymi efektami, reszta to już kompletny złom.
Grałem zarówno w 1 jak w 2.
Fundamentalną różnicą (na plus dla 2) jest system budowania dróg.
Tutaj różnice na plus się kończą.
Gra jest niedopracowana i posiada mechaniki, które zwyczajnie nie działają - poczta, import/eksport.
Poza tym przy rozdzielczosci 1920/1080 gra wygląda t-r-a-g-i-c-z-n-i-e. Totalna pikseloza, a szkoda, bo mało kto może przy takich wymaganiach sprzętowych ustawić wyższą rozdzielczość.
I bardzo dobrze! NC jest genialnie przedstawione, ale byłbym rozczarowany gdyby w kolejnej części też było głównym miejscem akcji.
To jest jednak tupet. Gry są za tanie? Mówi to firma, która zarobiła największą w historii kasę na jednym tytule, miliardy dolarów. Oj, żeby się nie zdziwili. Nikt nie gwarantuje, że kolejna część sprzeda się choćby w połowie tak dobrze jak V.
Hmmm, moim zdaniem Liara odpada, była już pokazywana w "całości" w trailerze, robienie z niej "tajemniczej postaci" na tym etapie wydaje mi się nielogiczne.
N7 fanom trylogii kojarzy się wyłącznie z Shepardem. Jednak obstawiam te dwie opcje, które napisałem :D
No widzisz, a dla mnie Liara wcale nie wyglądała na tym teaserze na starszą. Poprostu grafika jest bardziej szczegolowa i bardziej realnie odwzorowuje skórę.
Opcje są dwie.
1. Ta postać, to Shepeard, tylko tym razem kanonicznie jest kobietą, a nie mężczyzną.
2. To zupełnie nowa, główna postać, a emblematy N7 mają sugerować powrót do korzeni i odstawienie pomysłu z Andromedą na bok.
Z jednej strony nie ma na co narzekać, z drugiej ilość tych obiektów sugeruje, że zaplanowali to jeszcze przed premierą. Wycięli kawał gry, żeby wstawić go z powrotem, owiniętego w kokardkę?
Zróbmy dodatek do Diablo 4! Co proponujecie? Nie wiem, weźmy coś z Diablo 2 albo 3! Ok, tylko co? Może najnudniejszą lokalizację z Diablo 2 i najmniej popularna klasę z Diablo 3? TAK, robimy to!!!!! XDDDDDDD cóż za pasja i kreatywność....
Tolkien stworzył piękny, bogaty świat, możliwości tworzenia w nim epickich historii i gier są nieskończone, a oni wydają grę, której akcja toczy się w jakichś ciemnych jaskiniach... kompletnie tego nie czaje.
Zmniejszyć podziemia o 50 procent i zbudować cały system umiejętności, statów i przedmiotów od nowa - to jedyne co mogłoby te grę uratować moim zdaniem. Obecnie przy 25 poziomie (jakieś 20 procent gry) masz postać z setem umiejętności, którego już nie zmieniasz do końca gry, a przedmioty mają egkhm... nieciekawe właściwości.
Te same składniki, tylko różne proporcje i otoczka. Już nie zaliczam Syndicate, ale od Origins dokładnie tak to wygląda.
Nie grałem, ale obejrzałem i przeczytałem sporo recenzji. Ta wypowiedź wygląda jak niezbyt udolna próba odbicia argumentu pt. "Ta gra była zbyt długo w produkcji, powinna zostać wydana 5 lat temu".
Nie mogę z tych "newsów", tegoroczny IPhone dostanie WIĘKSZY WYSWIETLACZ I PRZYCISK! Świat zamarł. Już za tydzień Apple zorganizuje konferencję prasową w której obwieści światu czy nowy iPhone otrzyma funkcje dzwonienia czy trzeba będzie dokupić oddzielną antenę Apple, za jedyne 599 dolarów.
Yup, też to zauważyłem, youtuberzy ogrywający wersję testową udawali, że tego nie widzą, ale na filmikach było widać wyraźne spadki fps. Wymagania podskoczyły mimo, że nie były małe. To może położyć tę grę.
Oglądałem sporo materiałów na youtube (trochę się jaram tą gra) i zauważyłem, że nawet przy kilku tysiącach mieszkańców (teoretycznie mozna mieć do miliona) gra zalicza zauważalne spadki fps. Youtuberzy w ogóle nie poruszają tego tematu, jakby tego nie zauważali. Słaba optymalizacja, to moja największa obawa w kontekście tej gry.
Wyjdę na dziadersa, ale dla mnie wydawanie więcej niż 1500 zł na telefon komórkowy, to jakaś totalna egstrawagancja. Nie rozumiem tego i nie chce rozumieć. Produkowanie coraz mniej trwałych i mniej wydajnych telefonów, to już ciężko komentować bez sarkazmu xDDDDD
Niech próbują, konkurencja jest zdrowa. Póki co (moim zdaniem) nic i nikt nie przebił Civilization 5. Civ 6 ma bezsensowną mechanikę (niekończąca się ekspansja) i męczącą oczy, pstrokatą estetykę - nie daje poczucia, że patrzysz na państwo, tylko na zasyfioną planszówkę.
Fani klasycznych części będą zachwyceni, od lat czują się zaniechani. Sam też kupię, Tomb Raider II, to pierwsza gra w jaką zagrałem jako poważny, 5 letni mężczyzna :)
Współczuję ludziom, którzy muszą świrować pawiana przed fanami, że te wieści nie są żenujące ,a ta prawie 10 letnia gra nie jest wyciskarką pieniędzy.
Jak chcą stworzyć postać nauczycielki/lesbijki, to niech stworzą nową markę. Lara zawsze radziła sobie sama, nigdy nie potrzebowała chłopa ani baby. Wyjątkiem są jakieś komiksy, które czyta 5 osób i filmy, których już nikt nie pamięta.
Mi przypomina cosplayerkę, która zapomniała umyć włosy.
To jeszcze mogę przeżyć jako fan Lary. Są jednak pogłoski, że twórcy wymyślili sobie, że Lara w kolejnej części będzie "nauczycielem" nowych, młodych "tomb raiderów", bo jest "samotna" i to nimi będziemy sterować w kolejnej części. Mało tego, "zakocha się" w jednej z uczennic.... Jeżeli to prawda, to marka Tomb Raider jest dla mnie martwa. Najgorszy pomysł o jakim słyszałem w kontekście gier komputerowych, kiedykolwiek.
Prawda, że powyżej 62 poziomu nie byłem, bo się znudziłem i odinstalowałem te grę. Ale w ciągu około 50 godzin gry nie wydałem nawet 10 procent tego co miałem.
Przedmioty w tej grze są za słabe, na czele z legendarnymi. Handel w praktyce nie istnieje, a złoto jest bezużyteczne. Jakie algorytmy za to odpowiadają akurat najmniej mnie obchodzi, byłbym zaciekawiony jakby zbudowali to od nowa xDD
E tam, złoto i tak jest niezbyt użyteczne w tej grze, ja zebrałem miliony swoją postacią i kompletnie nie miałem co z nimi robić.
Dla mnie to była gra na raz. Dwie fundamentalnie skopane sprawy - przedmioty (w tym legendarne) są zwyczajnie za słabe, w szczególności bronie. To rzuca długi cień na poczucie progresji.
Druga - jest tylko kilka typów potwory i znowu - nie ma poczucia progresji, w środku i pod koniec spotykasz te same potwory co na początku gry.
Moim zdaniem te dwie kwestie rozkładają te grę na łopatki na dłuższą metę.
Żaden festiwal z kilkoma mini grami nie zmieni faktu, że ta gra jest zwyczajnie za długa, fabularnie nijaka, a główny bohater/bohaterka zwyczajnie niesympatyczny/niesympatyczna. Do tego dodajmy ponury, nie inspirujący setting, przekombinowane drzewko umiejętności i absurdalny system grindru - np. wykańczasz kilkunastu ludzi w jakichś ruinach, a Twoją nagrodą jest tarcza, której nigdy nie użyjesz, albo...sztaba węgla. Do tej pory się zastanawiam jakim cudem ta gra się tak dobrze sprzedała, ja po jej przejściu byłem wkurzony, miałem poczucie zmarnowanego czasu.
Gram w Diablo od ponad 20 lat. Nigdy, ale to nigdy nie porównywałem swoich postaci do czyichś. Obsesyjne "maksowanie" wszystkich możliwych cyferek jest dla mnie jakimś kosmicznym konceptem i nie ogarniam rozumem jak można z tego czerpać przyjemność i z tego powodu wracać do gry po jej przejściu. Walka powinna zostać zróżnicowana, bo to moim zdaniem najwieksza bolączka - po 4-5 godzinach gry każda potyczka toczy się i wygląda tak samo, to jest zwyczajnie nudne.
Ja bym to tak streścił:
1. Każda postać około 20 poziomu (jakieś 4-5 godzin gry) ma już zestaw 5 głównych umiejętności, których nie chcesz zmieniać, zatem do końca gry (i endgame) używasz tych samych umiejętności, to mogą być dziesiątki/setki godzin.
2. Grupy potworów mają wszędzie tą samą konfigurację - co za tym idzie błyskawicznie się łapiesz na tym, że w każdej potyczce (czyli co chwilę) używasz tych samych umiejętności, w tej samej kolejności. Wyjątkiem są bossowie, których spotykasz w określonych miejscach, stosunkowo rzadko.
3. Endgame powinien restartować fabułę, bez tego ciężko się zmotywować do grindowania, bo szybko zadajesz sobie pytanie "po co ja to robię?".
4. Potwory powinny mieć 100% odporności na niektóre typy ataków, to by mogło zróżnicować potyczki, które jak wspomniałem wyżej - są niezbyt różnorodne.
Lubię czasami budować w simsach, swojego czasu (niestety) kupiłem kilka dodatków, skusiły mnie obiekty do budowania. Co do gameplayu, to wszystkie nowości, które zawierają te dodatki poznaje się w maksymalnie 45 minut. Dosłownie. Never again.
Myślałem, że mam zwidy jak przeczytałem ten tytuł. Lubię Was, ale błagam - nie róbcie tego więcej, to zwyczajnie głupie i naprawdę nie na miejscu.
Szanuje wysiłek włożony w napisanie tego artykułu, widać, że autorowi się rzeczywiście chcialo. Muszę jednak przyznać, że moim zdaniem autor trochę przecenia fabułę w Diablo IV. Najprościej można ją streścic tak: "umiesz liczyć, licz na siebie". Główny antagonista/antagonistka, wraz dwójką Horadrimow i kilkoma 3-cio planowymi postaciami są właśnie emanacją tych, którzy "liczą na siebie" - widzą ekstermizm i jego efekty w każdej z frakcji i starają się korzystać z ich pomocy na tyle ile sie da, nie dając się wciągać i ich filozofię. To jest motyw ogarny do bólu i jeżeli doszukiwać się zalet, to rzeczywiście w jakichś mikro-szczegółach. Mają u mnie plusa za to, że to wszystko jest spójne, konsekwentne i klimatyczne. PS. Więcej takich tekstów dawajcie :)
Przeszedłem każdą część Diablo, łącznie z pierwszą. Diablo 4 też już skończyłem, mam czarodzieja na 53 poziomie. Po przejściu fabuły i kilku godzinach engame mam kilka (niestety) złych obserwacji.
Przedmioty legendarne mają dosłownie kilka różnych właściwości, nie wiedzieć czemu większość z nich kręci się wokół magii ognia (przynajmniej w przypadku Czarodzieja). To jest mega słabe, bo te przedmioty z założenia są "złotym grallem" dla graczy. Podziemia są za duże, a świat zewnętrzny automatycznie traktujesz jak ścieżkę do kolejnego podziemia - obecność innych graczy i ciągle odnawianie się potworów (często na twoich oczach) absolutnie rujnuje immersję. Próbowałem zacząć jeszcze raz Łotrem, ale muszę niestety przyznać, że błyskawicznie się znudziłem. Koniec końców muszę przyznać, że jestem ofiarą własnego hype'u :(
Ta umiejętność, to żadna nowość, była już w poprzednich częściach, tylko wtedy ubisoftowi chciało się zwyczajnie dopracować animacje. Tutaj im się poprostu nie chciało albo nie mieli czasu i pomyseli sobie "ej, zróbmy niby takie czary-mary i będziemy mieli mniej roboty".
Nie jestem obiektywny, bo stare asasyny mnie śmiertelnie nudzą. Niemniej obejrzałem te nowe filmiki z gameplayem i nie mam pojęcia skąd ten entuzjazm. Ja tam widzę oprawę graficzną sprzed 5-7lat, kilka starych mechanik, które pojawiały się w prawie każdej części, która wyszła i ultra drętwe dialogi - szczególnie jak na materiał mający zachwycić potencjalnych odbiorców. Ludzie chyba poprostu łakną nowej części i sami się nakręcają nawzajem tym hasłem "stary asasyn".
Nie ogarniam rozumem po co robić taką grę ma smartfona. Kto, w jakich okolicznościach i dlaczego miałby grać w to na telefonie komórkowym? Serio, pokażcie mi człowieka, który siada w ciagu dnia do komórki i odpala sobie asasyna xDDDDD
Nie łapie o co chodzi z tymi "kontrowersjami", ale gamplay wygląda śmiesznie, ta gra na moje wymaga jeszcze dużo roboty.
Widać i czuć, że to miało byc DLC do Valhalli, zarówno pod kątem grafiki jak rozgrywki. Jedyną prawdziwą nowością jest tutaj ten myk z kiwającą się platformą, który w zasadzie nie ma wplywu na rozgrywkę. Bomby dymne - były. Sztylety - były. Zabijanie kilku wrogów jeden po drugim - było. Dorobili kilka animacji i tyle. Moim zdaniem poszli na łatwiznę i nie mam zamiaru tego kupować zanim cena nie spadnie przynajmniej o połowę.
Dobrze, że niedługo Diablo IV :)
To wygląda jak DLC do Valhalli, które dostało kilka nowych animacji, dokładnie tak jak się spodziewałem. Sorry Ubisoft, ale tym razem się nie skuszę. Ktoś wie kiedy wychodzi następna część, po tej?
1. Nieciekawy, słaby i infantylny główny bohater.
2. Cała ta "Andromeda Initiative" była kompletnie nielogiczna - koszt takiej inicjatywy byłby astronomiczny, znalezienie wykwalifikowanych uczestników w takiej ilości byłoby niemożliwe. Tłumaczenie pt. "Droga Mleczna mi się znudzila" jest porostu bezsensowne.
3. Ocean naprawdę złych dialogów i drugoplanowi bohaterowie, których można strescić tak - cringe, cringe i jeszcze raz cringe.
Bugi w dniu premiery, to był najmniejszy problem moim zdaniem.
No tak :( nie wiem jak Ci to unaocznic, chodzi o screen na którym Basim jest na pierwszym planie, ma już wyciągnięty szpikulec assasyna i patrzy się z góry na dwóch chłopów, jeden z nich, to strażnik z Valhalli, to były te wielkie, grube chłopy.
Od samego początku mam mieszane uczucia co do tej części. Jak przeczytałem, że pierwotnie miało to być DLC do Valhalli, to te odczucia tylko się spotęgowały xD Widać na screenach, że oprawa jest z Valhalli, nawet modele strażników są z Valhalli, w teorii powrót do korzeni brzmi przyjemnie (bo nostalgia), ale obawiam się, że w praktyce ta gra będzie poprostu nudna. Odpalałem stare asasyny niejednokrotnie i zawsze miałem takie "kurde, nudzi mnie to".
Obejrzałem kilka recenzji i nasuwają mi się 2 podstawowe wnioski.
1. Gra ma dziwny, niespójny klimat i estetykę, która jest do niczego nie podobna.
2. Wygląda jakby była wydana 10 lat temu, serio, trochę wstyd żądać pełnej ceny (jak za grę typu AAA), która wygląda na przestarzałą w dniu premiery. W niektórych miejscach można dostrzec prawdziwą pikselozę.
Każda branża ma jakąś teoretyczną "ścianę", a w tym przypadku, to trochę wygląda jakby twórcy gier sami narzucali sobie pewne kamienie milowe, które gracze w zasadzie mają gdzieś. Np. Starfield i jego słynne 1000 planet do eksplorowania. Na co to komu? Ni wiadomo. Kto się tym podnieci oprócz twórców? Nikt. XDDD
Nie do konca rozumiem o co tu chodzi. Pachnie mi tu wypaleniem zawodowym. Gry są co raz większe, co raz bardziej skomplikowane i zarabia się (albo traci) na nich co raz więcej. Jak Ci to przeszkadza, to zmień branżę. Zabrzmi ostro, ale na Twoje miejsce jest masa ludzi, których nosi z pasji.
Nie grałem i nie słyszałem, ale dla porównania - głos żeńskiej wersji Eivor z AC Valhalla jest (przynajmniej dla mnie) tak źle dobrany i fatalnie zagrany, że skasowałem save po 20 minutach gry. Tam to nie problem, bo możesz grać gościem :) W każdym razie zgadzam się z jednym - zły dubbing naprawdę potrafi zniechęcić do gry. Śledzenia tych ludzi w social mediach, to akurat nie obejmuje rozumem.
Jeżu Kolczasty, przecież od tego są beta testy, żeby takie rzeczy wykrywać. Niech oni się tam jakiejś meliski napiją, wezmą parę wdechów i się uspokoją, co za nakręcone towarzystwo.
Premiera nie wiadomo kiedy, nie ma ani jednego gameplayu opublikowanego, a pre-order można kupić od jakichś 6 miesięcy, grubo xDDDD
Ps. Obawiam się tutaj syndromu "be careful what you wish for". Ta gra chyba faktycznie będzie jak "stary asasyn" i będzie śmiertelnie nudna, te gry nie starzeją się dobrze, a sam sentyment nie wystarczy.
Pierwszy razy słyszę o tej grze. Kupić grę w pełnej cenie zdarzyło mi się może ze dwa razy w życiu. To był Cyberpunk i Tomb Raider. Nie wiem ile trzeba zarabiać, żeby lekką ręką wydać 300 zł na grę na którą nie czekasz, tylko przypadkowo napotykasz w sklepie. Troszkę mi tu pachnie myśleniem życzeniowym.
To jest jeszcze nic. Dodatek Ślubne Historie nie działa od premiery, nie został naprawiony i nie przeszkadza im to w sprzedawaniu go dalej, ostatnio nawet uwzględnili go w promocji. Z premedytacją wciskają produkt, ktory poprostu nie działa. Dziwnie, że jeszcze żaden uparty Amerykanin ich za to nie pozwał, podobno lubią się tam sądzić xD
Jak zobaczylem te spadki fps, widoczne w oficjalnym trailerze, to od razu pomyślałem, że przełożą. :P
Łaska pańska, jednak na pstrym koniu jeździ. Ta gra wygląda jakby była wydana 10 lat temu, a tu taki sukces. Czasami mi się wydaje, że próby odgadnienia czy dana gra się przyjmie czy nie, to w zasadzie wróżenie z fusów xD
Ekstra, to może teraz opublikują chociaż pół minuty gameplayu Mirage, którego można kupić w pre-orderze, od jakiegoś pół roku xD
Jako fan trylogii Mass Effect bardzo chętnie bym pograł w tego typu grę, jednak mam z nią jeden, fundamentalny problem - jest za ciemna, tak jak Dark Souls. Nieznoszę ciemnych gier. Może to dziwne, ale tak mam xD
Jestem konsolowym noobem i mam pytanie - czy ja dobrze rozumiem, że najpierw masz zapłacić XXX PLN za gre i do tego XXX miesięcznie za te subskrybcję?
Grafika i estetyka są żywcem zerżnięte z Assasinss Creed Odessey, w którym jednym z wielu elementów rozgrywki również były bitwy morskie. Gra była wydana 5 lat temu. Panie, na co to komu?
Kiedy producenci gier (szczególnie gier AA) w końcu zrozumieją, że najważniejsza jest i zawsze będzie FABUŁA, zaraz po tym POSTACI. Jeżeli w tych dwóch aspektach jest dobrze, to można "przymknąć oko", na średnią walkę czy grafikę. Historia oparta o randomową dziewczynę, która "magicznie" ląduje w innym wymiarze i "magicznie" zdobywa jakieś moce brzmi jak historia zapożyczona z jakiejś bajki na kanale Cartoon Network. W sensie serio - kogo to ma interesować? Dlaczego ciężko pracujący, dorosły człowiek miałby wydać 300 zł na taką grę? Oczywiście to pytanie retoryczne, ale musiałem się wypowiedzieć :P
Musi być jakieś drugie dno w żniwach, może to bedzie głównym plotem. Ten tekst "It is beyond your comperhension" nie mogł się się sprowadzać wyłącznie do tego, że Żniwiarze to bad guy'e. Kocham te trylogię, choćby za to, że można o niej spekulować w nieskończoność :D
Wiesz co, z 2-3 lata temu bym się zgodził, że pora wysłać Sheparda na emeryturę. Teraz, przy tych pandemiach, wojnach i ogólnej ciulni - marzę o starym, dobrym, sprawdzonym bohaterze, który będzie zawsze wiedział co powiedzieć i jak się zachować xD
W ciągu ostatnich 2 lat nie wydano ani jednej gry, w którą chciałbym zagrać. Nie liczę Mass Effect LE, bo to remake. Nie dziwi mnie ta informacja, dziwi mnie raczej, że to tylko 7 procent xD
Z jednej strony jestem do tej pory wściekły na Valhalle - pod koniec dosłownie przewijałem dialogi. Nigdy nie spotkałem tak źle i nieciekawie napisanej historii i postaci, coś niesamowitego, że uszło im to płazem. Z drugiej Odessey mnie bardzo zauroczył, miał w sobie przyjemną lekkość i z przyjemnością to przechodziłem, mimo powtarzalności. Dlatego nie wiem co myśleć o Mirage, w gruncie rzeczy latanie po mieście i mordowanie celów wydaję mi się... nudne. Jakby wzięli jeden z questów z nowych odsłon i pomnożyli razy X. Obawiam się, że Ubisoft myśli, że samo skompresowanie tej gry coś da - nie da, bez mocnych postaci i historii, to bedzie nuda, nuda bez jeżdżenia konno w te i we wte.
Ostatnio po raz setny przeszedłem trylogię i mam mini teorie.
1. Shepard będzie odmrożony/odmrożona z jakiegoś rodzaju śpiączki - Garrus sugeruje to w żarcie w 3 części.
2. Plot będzie się kręcił wokół czarnej materii i jej negatywnego wpływu na gwiazdy, a raczej na ich śmierć. To był chyba jedyny, większy wątek, który się przewijał w rozmowach z Tali i nie miał w zasadzie żadnego finału.
Kocham trylogię Mass Effect i wyczekuje z niecierpliwością dużej gry w tych klimatach.
Jak gadali o tym 1000 planet, to już się zaniepokoiłem. Teraz to jestem zniechęcony. Nie chcę robić ani jednej, wygenerowanej losowo misji. Chcę dobrze zrobione, przemyślane misje, które są robione z konkretnym zamysłem.
Losowo generowane misje/mapy są mile widziane w grach typu diablo albo cywilizacja. Po jakiego czorta takie misje w 3-osobowych Action-rpg'ach!!!???
To wygląda o niebo lepiej niż to co wyciekło o gta 6. Czuć klimacik 3-ki, najlepszej części :)
Nie wiem czy to norma ale rozwala mnie fakt, że możesz sobie już zamówić pre-order tej gry, poznać edycje kolekcjonerską, a nie ma nigdzie opublikowanej nawet sekundy gameplayu. Kupujesz kota w worku. To powinno zostać prawnie uregulowane moim zdaniem.
Nie mam teorii ale mam marzenia:
1. Shepeard wraca - w dzisiejszych niespokojnych czasach przydałby się nam good old action Heroes.
2. Odniesienia do Andromedy wyłącznie w formie ciekawostek albo easter jajeczek. Ta część była słaba pod wieloma względami, jednak moim zdaniem pod względem fabularnym, to już katastrofa, błędy logiczne i zwyczajna nuda. Nie widzę potrzeby, żeby jakkolwiek do niej wracać.
3. Powrót ekipy z oryginalnej trylogii.
4. Nie robić z tego gry typu open world.
Kupiłem w dniu premiery i przeszedłem całość. Na koniec nie opuszczało mnie poczucie zmarnowanego czasu. Mdła historia, mdłe zadania, mdłe dialogi, a nawet mdły główny bohater. Popełniłem chyba błąd doszukując się w tej grze immersji, lepiej ją faktycznie traktować jako symulator wikinga.
Gra jest 10 lat po premierze, toczą ją bugi, które systematycznie przeszkadzają w rozgrywce, każdy "news" na jej temat - czy to darmowa wersja podstawowa, czy zapowiedź kolejnych dodatków - będzie spotykała się z frustracją fanów. W końcu doczekają się realnego bojkotu.
Dziwaczna, czysto akademicka dyskusja.
Owszem, nigdy nie będzie tym serialem, bo jest innym serialem...
Pomidor nigdy nie będzie ziemniakiem, jagoda nigdy nie będzie truskawką, nie czaje o czym tu gadać.
To wszystko brzmi jak gta V.2.0, szczerze, to brzmi póki co... nudno. Nie rozpedzalbym się też z tą personalizacją pojazdów, widziałem ten fragment filmiku, który pokazywał poruszanie siedzeniem kierowcy - mi to nie wyglądało na opcje dla gracza, a dla typka, który "konstruuje" ten pojazd i dodaję do gry.
Wydawcy mi nie szkoda, ich cwaniacka polityka wydawcza odbija im się śliczną czkawką, którą dostrzegą z pewnoscią też inni wydawcy. Pracownikom przejdzie za parę tygodni.
Spróbujcie dzisiaj pograć w dawne części, ostatnio próbowałem i powiem tylko dwa słowa - śmiertelna nuda. Niestety, mimo sentymentu, moim zdaniem muszą totalnie przebudować mechanikę tej gry, bo ludzie mimo, że dostaną to czego teoretycznie chcieli, to i tak zajadą twórcow po premierze.
Słyszałem te opinie ale i tak uwielbiałem Syndicate, przeszedłem kilka razy. Obawiam się poprostu, że nasza nostalgia do dawnych lat nas "oszukuje", że chcemy powrotu "starych" asasynow, a tak naprawdę srogo się rozczarujemy.
Obawiam się, że dostaniecie dokładnie to czego chcecie i jeszcze pożałujecie. Ostatnio próbowałem wrócić do Syndicate, które kiedyś uwielbiałem. Też jedno miasto, dużo skradania i urposzczona rozgrywka. Dla mnie to nie starzeje się dobrze, zanudziłem się po 2 godzinach. Śmiertelna nuda. Chyba, że przemodelują loop gry w jakiś zupełnie nowy sposób.