Macie w redakcji prawdopodobnie problem selekcji - ten dostaje grę do zrecenzowania, który już jest na nią napalony. I nie jest sprawiedliwy w jej ocenie. Proponuję przydzielać recenzję ludziom, którzy nie czekają na daną grę.
Może to ktoś tutaj jest pazerny i nie chce zapłacić odpowiedniej ceny za wspaniały produkt wysokiej jakości. Ile tam wychodzi PLN/h? 0,01? 0,00001?
Widziałem tą grę bardzo dawno temu na Hyperze i przez tyle lat nie mogłem znaleźć. Dzięki!
Za bardzo już tu nie wchodzę, ale miło zaskoczony jestem artykułem o jednej z mojej pierwszych gier na PC i początku mojej ścieżki życiowej.
Za pięć lat widzę materiał - "chlip, chlip, musieliśmy zrezygnować z 90% pomysłów, żeby tą grę w ogóle dostarczyć"
Ludzie, czas pójść dalej. EA nie jest i nie będzie tym czym było. I to jest okej, są nowe zielone pastwiska.
Trochę się zgodzę, trochę nie. BG3 robi to wszystko na niespotykanym dość poziomie. Larian zaoferował graczom alternatywę, która wraca do standardów gamedevu sprzed kilkunastu lat. I to działa! Za to integracja wszystkich systemów jest tip top i nie sądzę, że istnieje obecnie inna produkcja, która robi to na takim poziomie. Innego rodzaju pytaniem jest jak wielki jest ten tort do podziału i czy jest wiele miejsca na tego typu produkcje.
Jeżeli chodzi głosowanie portfelem, to posłużę się prostą analogią:
Wyobraź sobie, że całe życie zajadałeś się pewnymi czipsami - były smaczne i niedrogie. Minęły lata, a zaczęły one smakować gorzej, stały się droższe. Postanawiasz sięgnąć po inne, bo sytuacja zepchnęła Cię do weryfikacji przyzwyczajeń. Okazuje się, że to cały rynek zszedł na psy. Już nie ma lepszych czipsów, a sytuacja stała się normą. Nie masz w czym wybierać. Rynek oferuje ci pozorny wybór. Nie możesz zmaterializować paczki czipsów sprzed dziesięciu lat i za nią zapłacić.
Nie możemy wrócić do pewnych "checkpointów" na rynku. To niemożliwe, no chyba że jakiś racjonalny agent (np. Larian) pamięta o przeszłości i wróci z produktem, który już nie jest normą.
Mikrotransakcje to maksymalizacja zysków przy minimalnym nakładzie pracy.
Piractwo to maksymalizacja rozrywki przy minimalnym nakładzie kosztów. Jedno jest nie do końca wyzyskiem, a drugie nie do końca kradzieżą.
Fakt istnienia mikrotransakcji i całej kultury lootboxów, jak dla mnie, usprawiedliwia piractwo.
Dlaczego to jest mądre? Jak wszystko obecnie jest zapewne nakierowane na optymalizację kosztów, a przede wszystkim ekspozycję ludzi na "czasowtapiacze". Wcześniej było to oddzielnie, więc każdy mógł uniknąć pochłaniaczy uwagi. Teraz będzie to jeszcze bardziej utrudnione.
Nic nie pokazuje. Osiągnęli pewną stopę zwrotu i mogą sobie pozwolić na przyzwolenie piractwa. Każdy przypadek jest inny. Tutaj mamy małe studio, które przy stosunkowo niewielkich kosztach stworzyło świetną i doskonale sprzedającą się grę.
Prawdopodobnie czują się źle, żyjąc pod taką władzą, więc w ramach zadośćuczynienia próbują załagodzić swoje sumienie. I pracują nad tym co dla nich ważne, czyli kontaktem ze swoją społecznością. Plus są zainteresowani utrzymaniem zysków.
Takie komunikaty to sygnał dla inwestorów, czyli kupujących, żeby biegli do sklepu i inwestowali. "Spełnimy wasze marzenie o podtrzymaniu tego przez 5 lat".
Tak samo kretyńskie, jak założenie że homoseksualizm to wybór.
Nom. Treść się rozwadnia i całość zaczyna przypominać jakiegoś Spidersweba. Newsy maja coraz mniej wspólnego z grami i zaczyna to przypominać popkulturową pulpę. Showman M*sk i jego Starlinki nie są aż tak interesujące. Chyba czas po prostu tu nie wchodzić.
Jesteśmy ofiarą rozwoju psychologii i big data. Prowokacyjne artykuły się klikają a więcej kliknięć to większe przychody z reklam.
A to jest chyba moda z azjatyckich MMO. Oni się lubują w giga mega jotta potężnych liczbach.
Ciekawe czy Chiny brały w tym udział. To kraj który sam jeden wypacza każdą statystykę
Czasy nadobfitości. Mnóstwo serwisów, jednak brak czasu. Jestem tylko jednym człowiekiem.
To brzmi jakby ktoś nie znał się w ogóle na sci-fi, albo chciał przyciągnąć uwagę ludzi, którzy w ogóle się nie znają na sci-fi.
Zdaję sobie sprawę, że clickbaity działają również na mnie. I rozumiem reakcję, bo to zabrzmiało jak wypowiedź typowego neckbearda.
"Nikogo" a jednak pełno komentarzy i zapewne wyświetleń. Tak łatwo wami sterować
Po przeczytaniu artykułu i komentarzy rysuje mi się konkluzja, że większość tej współczesne kultury jest robiona w myśl: "it's a prank bro"
Podczas Xbox Gamescom 2021 showcase dowiedzieliśmy się, że Age of Empires 4 pozwoli nam wykorzystać trebusze w czasie oblężeń.
Magia tego uniwersum. Prosta, acz spektakularna mechanika. Kampania, w której te same jednostki uczestniczyły przez szereg misji. Coś pięknego.
Jedna z kilku gier mojego dzieciństwa, dzięki którym ta pasja trwa po dziś dzień.
Jestem ciekawy jakie byłby komentarze gdyby usunięto i przywrócono takie ujęcia na tyłek Jacoba. Jesteście tak głęboko utorowani, że nawet tego nie zauważacie. xD
Karty i tak są wirtualne. Mogą powiedzieć, że są kwantowe i siedzi w niej chochlik. I tak uwierzę, bo jej w życiu nie zobaczę.
Tekst o powikłaniach szczepiennych mega słaby, ale poza tym ciekawe spojrzenie.
Obcinanie contentu za 3...2...1... .
I potem będzie w wywiadach ile to zawartości musieli wyciąć. Ojej, ostatnio stałem się cyniczny z powodu tego całego gamedevu.
Tak sobie myślę, że czynnikiem który odróżnia wypchnięcie takiego reżysera i mnie z miejsca pracy, zakładając że czynimy identycznie, jest sława. Gdy czymś się interesuje wystarczająco dużo ludzi to pojawia się olbrzymia presja na zachowaniu. I to jest słabe bo tłum jest emocjonalny, wręcz prymitywny. To było coś o czym pisał Sapkowski i REDzi wspominali głównie w jedynce. Przypomina to samosąd.
Doszliśmy do punktu w historii gdzie ostracyzm społeczny i samosąd internetowy stał się legalnym źródłem nacisku. Ludzie to nie sądy, bo nie są niezawiśli i łatwo nimi sterować, co otwiera ciekawe furtki. Jak dla mnie to cofnięcie się w rozwoju.
Zbierają żniwo swoich błędnych decyzji w tym momencie. Chociaż patrząc po tytułach, które odniosły sukces, to kim jestem by to oceniać?
W każdym razie liczę na to, że zrobią w końcu miejsce na EU5 albo inny tytuł.
Ten uczuć gdy raz ci się uda i potem udajesz przed wszystkimi, że to był zaplanowany i spójny proces.
Ile sztuk tych gier zostało zakupionych? Mają start choćby do takiego Totally Acurrate Battle Simulator?
Mega kudos za desakralizację Gothica! Lubię ten cykl, ale to co się odprawia z fandomem to jest czasami kult.
Już wszyscy zagonieni i już nikogo nie stać na swoje GPU. Teraz podwyższamy ceny.
Co mówią:
Dbamy o waszą prywatność.
Co naprawdę się stało:
Znaleźliśmy lepsze źródełko do dojenia informacji. A przy okazji zbierzemy parę punktów PRu.
Nie uda im się. Szturchnijcie mnie w 2025.
Sądzę tak dlatego, że kosmiczne projekty są zazwyczaj tragicznie niedoszacowane.
Słuszna uwaga. Z tym że kod pełni rolę centralną. Cyberpunk był czymś na skraju niewypału, dlatego że zawiodły skrypty i kod. W mniejszym stopniu assety i scenariusz.
Nie chcę nic mówić, ale myślę że możemy się pożegnać z dobrą grą. W gamedevie kod jest traktowany po łebkach i jak żyje on na dyskach, tak bardzo żyje też w umysłach programistów. Słowem - jest tak skomplikowany, że najlepszym i często jedynym źródłem wiedzy o nim są głowy programistów. Jako, że zespół się zmienia, to wysiłek potrzebny na zrozumienie tego kodu jest niemal równy z przepisaniem kodu na nowo. Nie da się tak po prostu oddać projektu i kontynuować nad nim pracy od początku. To katastrofa.
Spodziewam się premiery w 2023 i maksimum 70% na metacritic.
Wyluzuj, w Polsce i tak płacimy pełną cenę. Nic się dla nas nie zmieni.
Przy tylu kartach to prawdopodobne, że jakaś się zepsuje przez ten czas. No, ale pewnie już wszystko policzył.
Znowu byli zbyt ambitni i pomylili "chcieć" z "móc". Tylko tym razem bańka była dużo większa niż z Wiedźminem.
W każdym razie, nie możemy użyć splątania do przesyłania informacji.
W teorii umożliwia to natychmiastowe przesyłanie – teleportowanie – zapisanych w kubitach informacji na duże odległości, co otwiera drogę do prawdziwej rewolucji w dziedzinie technologii internetowych.
Nieprawda. To co jest splątane to korelacja - obiekty kwantowe wykazują takie same przesunięcie zmierzonych wartości. Nie da się tak przesyłać informacji, bo splątane kwanty wciąż dotyczy zasada nieoznaczoności Heisenberga. Ta korelacja jest widoczna dopiero po zestawieniu pomiarów z dwóch miejsc, co jest możliwe jedynie przy zachowaniu przyczynowości wymuszonej przez prędkość światła.
Sugeruję poprawić artykuł. Żeby nie sugerować się jakimś randomem z komentarzy google powinno znaleźć jakieś sprostowania.
Nie doczytaj artykułu -> napisz jakieś bzdury -> ktoś ci wytyka błąd -> skorzystaj z faktu, że nie ma tu komunikacji niewerbalnej -> żeby nie wyjść na ignoranta: TO BYLA IRONIA TYPIE!
Nie ma co ulegać zbiorowej histerii, bo ewidentnie jest tu jakieś zderzenie z rzeczywistością. Gram sobie na PC i jest fajnie. Bugi czasami się pojawiają, jeżeli masz na nie wysoką tolerancję to gra jest dobra już teraz.
Ja to miałbym tylko jedną prośbę do ActiBlizz. Niech będzie więcej niż jeden, dwa słuszne buildy do każdej postaci. No i żeby gra była dobra, bo teraz to nie wiadomo.
God of War bardzo cenię, ale żeby rozpaczać, że jakieś gry dla dzieci masakrują moją świętość? Strata czasu.
Często spotykam się z przekonaniem, że każdy megabajt patcha to megabajt całkowicie wymienionej zawartości. Otóż nie. Jeżeli mamy powiedzmy błędną linijkę w megabajtowym pliku to w patchu zawieramy cały już zmieniony plik. W patchach nie zawiera się jedynie zmian, ale także całe poprawione pliki. Dlatego 43GB nie oznacza 43GB poprawek.
Oni mają więcej danych. Business Intelligence im powiedziało, że używanie Denuvo zwiększa lekko sprzedaż i tak robią. Czy nie zrobili tabelki dla optymalizacji czy trudno to zmierzyć to nie wiem. Pojechali po linii najmniejszego oporu, bo tak działa kapitalizm.
Pracuję w IT i mamy terminy, ale nie mamy spiny na przy ich końcu. To po prostu kwestia zarządzania.
Genialne. Nie informować większości swoich pracowników, żeby crunchowali tak intensywnie jak do tej pory.
tate cpred, dasz mi cyberpunka?
nie bedzie cyberpunka w kwietniu, conajwyzej bez polowy ficzerkow we wrzesniu, no dobra dam ci w pazdzierniku, masz w grudniu i spadaj
> Byłbym ostrożny z tymi argumentami o dominacji. Po prostu nie zgadzam się z nimi. Google nie ma 100% udziału w rynku – stwierdził Eric Schmidt.
Te słowa bawią. Czy firma musi mieć 100%, aby dominować? Przecież wystarczy, że ma największy udział z istniejących. Może to być 51%, może to być 5%.
Percentyl 1% oznacza próbkę (jeden zapis FPS), od której tylko 1% próbek był mniejszy. Mediana to 50% percentyl.
To nieprawda, że ludzie płacą za wersję alfa. Ludzie płacą za możliwość testowania alfy, udział w tworzeniu pełnej gry i za grę, która będzie ukończona w przyszłości. Jak dla mnie win-win. Nikt nikogo nie zmusza do tego. Ja sam na grę jestem mocno zajarany, ale nie chcę sobie psuć zabawy przez jej testowanie teraz.
Wiecie o co chodzi? Chodzi o to, że dane pokazują, że clickbait się opłaca - nabiera się na to mnóstwo ludzi. Tymczasem w komentarzach narzekacie i to się nie pokrywa z rzeczywistością. To znaczy, że może macie odczucie oszukania, ale i tak klikacie.
Utwierdzam się w przekonaniu, że nie ma obecnie lepszego studio do robienia BG3.
Ok. Console peasant here. W Asasyny nie gram i nie wiem jaki miałbym tam klatkaż. Na PC gram głównie w strategie, i zwykle mam na nim 60FPS+. Mówię tu o Total Warze: Warhammer 1 i 2 albo Civ6. O indie gierkach nie wspominam, bo nie o to chodzi.
Jeśli komuś się nie podoba erozja wolności to polecam Linuxa. Tylko trzeba się nastawić na to, że to JEST inny system operacyjny. Chociaż większość gier chodzi bez problemów.
Szczerze powiedziawszy to postęp w GPU stoi w miejscu jeśli chodzi o obecną generację. Każda nowa gra chodzi superpłynnie na GTX1060 w FHD. To nie czasy przeskoku X360 i PS3, gdzie kartę trzeba było wymieniać co 2 lata.
Tak. Narzędzia i moc obliczeniowa komputerów wzrosła od tego czasu o całe rzędy wielkości. Byle amator jest w stanie stworzyć naprawdę dobrą grę i to jest fajne. Z drugiej strony jeśli chce się wyznaczać standardy jak np. Rockstar albo Naughty Dog to trzeba niewyobrażalnej liczby ludzi.
Nie zgadzam się. Po prostu doszło do inflacji ocen - średnia oscyluje wokół 7 a powinna wokół 5. Recenzenci są zbyt łaskawi dla gier, bo nie chcą wyjść na surowych i w efekcie gry mające dziesiątkę mogą znacznie różnić się jakością. Wystawić 5 dla przeciętnej gry? Przecież widać, że ktoś się napracował, to byłoby okrutne.
Z tym, że idealnej gry nie ma, to się zgodzę, ale są takie zasługujące na 10/10. Nawet przy mniej łaskawym odchyleniu ocen.
Dokładnie. Teraz przy każdej grze słucham jakie ambitne plany mieli twórcy. Potem pojawia się 10h making of jak to musieli wszystko obcinać i crunchować. Po prostu to się robi wtórne.
Jestem pod najwyczajniejszym wrażeniem, że są w Internecie ludzie, którym chce się w tak obszerny sposób odpowiadać na durne zaczepki. Mogliśmy nie burzyć czwartej ściany i po prostu się przepychać, ale Ty wszystko zepsułeś. Jak to mówił CJ w pewnej grze, "Shit, here we go again".
Czy uważam się za głupiego?
To zależy. Są dziedziny, o których mam pojęcie, ale są też takie, o których nie wiem nic. Na przykład to, kogo nie zaczepiać na tym forum. Nie zamierzam udawać fałszywej skromności, więc odpowiem krótko - nie, nie uważam tak serio.
Co do osób pragnących zachować status quo swoich przekonań to właściwie się zgadzam. Dziwi mnie natomiast łatwość z jaką przychodzi Ci etykietowanie ludzi. Zdrowy, chory, współuzależniony. Masz jakieś podstawy by tak mówić? Po terminologii, strzelałbym że skończyłeś psychologię. Nie wytykaj mi tutaj, proszę, stosowania argumentum ad personum, bo to zwykła ciekawość.
Ładnie wybrnąłeś z tego fragmentu:
A dlaczego o tym piszę? A tak mi się osoby upracie decydujące na Intela (na nVidię zresztą też) skojarzyły z moją babcią :-)
Lecz niestety dodałeś to w spoilerze:
Argumento-odporne, myślowo-oporne, współuzależnione, zamknięte, ograniczone - generalizując, ale nie na wyrost - to jest znaczna część naszego społeczeństwa.
Doskonale sobie zdajesz sprawę, że asocjacja tych dwóch zdań jest oczywista. Próbujesz jednak machać rękoma z etykietkami, wyłącznie po to by mi udowodnić, że nie ma tu żadnego połączenia. Pozostaje mi ułożyć się do Twojego sofizmatu i przyznać, że jestem tą chorą jednostką, która ma zastrzeżenia do Twojego "wyłącznie" skojarzenia. Jakby sam fakt jego zapisania tutaj nic nie znaczył. No nic.
Teraz rozwinę dwojako swoją myśl.
Technicznie mówiąc, również nie widzę sensu w upartym kupowaniu sprzętu Intela. Ich opłacalność jest wyraźnie gorsza w większości przypadków. Liczby mówią same za siebie a z benchmarkami dyskutować nie będę.
Co do nVidii to, niestety, ale chrzanisz głupoty. W tej chwili oferują największą wydajność, ponadto nie zużywają aż tyle prądu. Dlatego myślę, że kupowanie nVidii ma sens w skali mikro. W sprawie monopolu się wypowiadać nie będę, gdyż mówimy o małej skali jednej osoby a nie o planowaniu strategicznym.
Z kolei omawiając to, co miałem na myśli to zwyczajnie odniosłem wrażenie (widzisz? również umiem pisać asekuracyjnie), że stawiasz znak równości pomiędzy ludźmi pozbawionymi prawidłowego procesu rozumowania a wiernymi klientami Intela i nVidii. Stąd atak w moich słowach.
Dalej powtarzasz swoją analizę osób argumentodpornych, ale już się do tego odniosłem.
Dobrze. Teraz moje punkty.
Jak cudownie jest oceniać siedząc w innym dołku. - Tak uważasz?
Oczywiście. Karmienie swojego efektu potwierdzenia sprawia przyjemność posiadania racji.
Jak pięknie deprecjonować inne decyzje. - To samo pytanie: tak uważasz?
Oprócz poprzedniego zachowania, to można tu dodać wygodę w deprecjonowaniu czyichś decyzji omijając merytorykę. "Tak jest źle i tyle." Nie ma żadnego "dlaczego?".
Jak wspaniale jest wychwalać swoją już podjętą decyzję.
Jest to powtórzenie punktu 1. Znajdowanie potwierdzenia do swoich decyzji, żeby pozbyć się wątpliwości typu: "a może mogłem wybrać inaczej?".
Zobacz, w powyższych trzech zdaniach padają oceny. Jakieś stwierdzenia. Takie ni z gruchy, ni z pietruchy. W dodatku się z nimi nie zgadzam. Moim zdaniem nie ma nic pięknego w deprecjonowaniu innych decyzji (od tych, które ja sam bym podjął/podjąłem). Uważam również, że warto jest zastanawiać się nad już podjętą decyzją, czy oby na pewno była to dobra decyzja i czy warto dalej poświęcać swój czas, siły i energię na jej realizację.
Tutaj też mógłbym odwracać kota ogonem, mówiąc że jako zdrowa osoba nie powinieneś czuć się atakowany, ale tego nie zrobię. Będę z Tobą szczery.
Oceny? Stwierdzenia? Chyba tak.
Ni z gruchy, ni z pietruchy? Nie. Wyjaśniłem to wcześniej.
Co z pięknem deprecjonowania? Słowo to było użyte wyłącznie retorycznie.
Co do zastanawiania się nad podjętą decyzją to bardzo możliwe, żeby uniknąć "kosztów utopionych", gdyż bezmyślne przywiązanie się do utartych schematów bywa niekorzystne. Jednakże chodziło mi bardziej o utwierdzanie się w swoim przekonaniu, zamiast spojrzenia na "inny trawnik", czy przypadkiem nie stał się bardziej zielony.
Z życiowymi błędami wchodzisz w banały, to oczywiste.
Dalej przechodzimy do momentu katharsis.
Takimi słowami pokazujesz swoje własne nastawienie, swój własny sposób myślenia. Mało tego - chociaż kompletnie mnie nie znasz, nie masz pojęcia jakim jestem człowiekiem ani kim jestem, i to samo dotyczy mojej babci, o której napisałem - to oceniłeś mnie. Oceniłeś, nie znając faktów. Wiesz, że to głupota? Postąpiłeś głupio. Co więcej - uznałeś w swoich myślach, że nie chcę czegoś przyznać. Po czym napisałeś to jako pewnik, że tak właśnie jest. Człowieku, kto ci dał do tego prawo?
Masz mnie. Ostrze utkwiło w mym sercu. To jest nie do odparcia. Dobrze. Zachowajmy powagę.
Mam pytanie. Czy Ty właśnie przyznałeś, że bycie podobnym do Twojej babci to coś złego? Z wypowiedzi by tak wynikało. Chodziło mi o to, że popełniasz te same egocentryczne błędy. Dokonałeś pewnego wyboru, tym razem sprzętowego i "ciśniesz" po reszcie, która go nie dokonała. Nie więcej, nie mniej.
Odsłoniłem siebie i swoją zepsutą duszę. Jestem prawdopodobnie gorszym człowiekiem niż myślę, że jestem. Tak, oceniłem Cię. Może to i głupota zrobiona na szybko. Jedno z tych wielu uczynków, zrobionych bez zastanowienia. Ups. Przyznałem się do błędu. To chyba odpowiada na jedno z Twoich wcześniejszych pytań.
Człowieku, kto ci dał do tego prawo?
Ty i fakt umieszczenia Twojego komentarza na tej stronie.
Odniosę się, jeszcze, do ostatniego akapitu. I tu mamy ciekawe zjawisko. Zrobiłeś dokładnie to samo co ja. Za pewnik uznałeś, że to są moje własne przekonania i mój sposób myślenia. Postawiłeś coś co uważasz za lustro i powiedziałeś: "TO TY!". Niestety, również nie masz pojęcia kim jestem. Osądzam ludzi i najprawdopodobnie będę to robić bo to jest mój i Twój biologiczny imperatyw. Uważam, że warto być tego świadomym.
Dziękuję za szczegółowe wyjaśnienia. Naprawdę się tego nie spodziewałem.
Przepraszam za wcześniejsze ostre słowa. Dzięki swojemu etykietkowaniu "skojarzyłeś" mi się osobą, która nie dostrzega "belki w swoim oku".
Jak cudownie jest oceniać siedząc w innym dołku. Jak pięknie deprecjonować inne decyzje. Jak wspaniale jest wychwalać swoją już podjętą decyzję. Przecież nie mogłem wybrać źle, co nie?
Jeszcze fajnie do tego dorobić jakąś ideologię, coby "moje lepsze, twoje gorsze" brzmiało lepiej.
PS. Jesteś bardziej podobny do swojej babci niż chcesz przyznać.
Zabawne jest to jak dużo osób mówi, że nie korzysta z Chrome. No cóż. Zobaczcie na jakich silnikach chodzą wasze przeglądarki.
Pokłócił się o wynagrodzenie, a teraz już będzie się musiał obejść bez jakiegokolwiek wynagrodzenia. xD
Jaką ideologię? Istnienie mniejszości seksualnych to ideologia? To po prostu fakt, tak jak to, że ludzie różnią się między sobą. O ile procent takich postaci będzie adekwatny do rzeczywistości (a myślę, że będzie) to super.
Poza tym, że wnioski totalnie z czapy, to zabawny komentarz. Prawdopodobnie masz około 12 lat.
Prawdę mówiąc również jestem tym zaskoczony. Wizja tej gry była taka, że to są pustkowia znane z poprzednich odsłony tylko, że świat jest żyjący a NPCami są ludzie. Niestety, wyszło jak wyszło.
Pewnie nikt tego nie wykorzysta, tak samo jak dotykowej płytki na grzbiecie.
Wyobraźcie sobie jednak inteligentne horrory, które atakują akurat tam gdzie trzeba i kiedy trzeba.
Podejrzewam, że badanie ujęło tylko zwykłe wyciąganie wyrazów, bez nieprawidłowych zbitek wyrazowych. Na przykład, nagminnie spotykam błąd typu: "tym ludzią".
Pijarowe pieprzenie, niczego innego się nie spodziewałem. Mogliby dać dwie wersje przerywników, ale chyba arkusz się nie zgadza.
Sam fakt, że nie wiedziałem o takim ruchu oporu, świadczy o tym że taki temat jest wart poruszenia.
WoW to najgorsze co mogło spotkać uniwersum Warcrafta. Rzeknę jak dziad, ale gdzie te czasy, gdy ogarniałem, że ci źli to Legion a potem Król Liszaj i jego pionki?
Trzeba robić wszystko by Google nie zmonopolizowało Internetu. To będzie katastrofa jak w latach 2000.
A co jeśli premiera serialu nabiła sprzedaż Wiedźmina co spowodowało, że chcą jeszcze bardziej dopracować grę?
1. Tylko w Polsce i biedniejszych krajach to jest towar ekskluzywny.
2. Mimo wszystko, nawet tak mało znacząca usterka jest opisywana na każdym liczącym się portalu piszącego o elektronice.
Podsumowanie tekstu trochę mi przypomina argumentację pana Sapkowskiego, gdy mówił, że w gry to on nie gra, bo raczej obraca się w inteligentnym gronie. Tym razem rolę gry odgrywa serial a książek gra.
Kurde, sory za pytanie, ale co Ty w życiu robisz, że widzę Twój komentarz pod każdym newsem?
Różnica jest mało widoczna, światłocień może wygląda odrobinę naturalniej. Tradycyjna technologia generowania oświetlenia jest widocznie wystarczająco dobra.
Jestem zaskoczony, że oglądanie tego filmu raziło Was mniej niż mnie. Absurd gonił absurd, kwestie narracyjne włożone w usta randomowych postaci, ekskluzywna lesbijska scena na siłę. Wszystko gargantuiczne i przesadzone, micro plot twisty, tylko po to aby pokazać znudzonemu widzowi coś nowego. Płytkie emocjonalne fragmenty, od których czuć było pośpiech, jakby ktoś chciał w 2.5h zmieścić 5h. Wszystko z wyczuciem godnym słabego anime.
Moralizowanie co 5 min typu: "kochajmy się wszyscy, nie jesteś sam, dasz radę". Taa, chyba dotrwać do końca filmu.
Nie jestem fanem uniwersum i nigdy nie byłem, ale współczuję fanom. Naprawdę, ten film obrażał moje poczucie dobrego smaku. Tak, wiem. Jestem panem marudą, niszczycielem gwiezdym uśmiechów dzieci.
PS. A i właśnie - każda interakcja postaci przypominała Strażników Galaktyki. Z tym, że tam działała, tutaj żenowała. To nie są Gwiezdne Wojny, których szukacie.
Oby to był "Niezwyciężony". Słuchałem audiobooka i zrobił na mnie przeogromne wrażenie. Jaram się.
Pojechałbym do Zakopanego z Bezimiennym z Gothica. Tym razem to ja spowalniałbym jego, gdyż byłbym dla niego NPCem. Zapolowalibyśmy na jedną z tych cholernych bestii, odwiedzilibyśmy górniczą dolinę a także poszukalibyśmy bryłek rudy. Po całym dniu nauczyłby mnie magii przy ognisku, nad którym skwierczałaby potrawka z chrząszcza.
Trzeba było wykupić licencję od Patricka Rothfussa i przyłożyć się do gry. Może wtedy mielibyśmy małe arcydzieło.
@Sir Xan, to że ktoś może tak to odbierać to nie znaczy, że powinien. Przecież równość polega na tym, że mogę krytykować Kojimę, "nie zauważając" jego rasy. W tym wypadku ten, który to wypomina jako pierwszy, wygląda na to, jak to nazwałeś, "rasistę".
Pierwsze słyszę o tej grze, ale od teraz będę przyglądał się jej z zainteresowaniem.
Myślę, że chińczyki przyzwyczaiły nas do absurdalnych ilości ramu. Pewnie dobrze zoptymalizowany system i szybki ram są w stanie wystarczyć, np. jak w przypadku iOS.
Nieważne jak się mówi, aby się mówiło. Prawdziwą porażką Apple byłaby absolutna cisza po zapowiedziach.
Mniej czasu na optymalizację? Bynajmniej. Nadal ją zrobią bo odbiorców będzie interesować najlepsza grafika i szczegółowość. To tak samo jak ktoś przewidywał, że w wyniku wzrostu wydajności pracy będziemy pracować mniej.
Tylko ja widzę ustalenie celu 1 USD jako bardzo głupi ruch?
Exactly this. Smartfony zjadają czas a zamian oferują jedynie rozgrywkę, która zjada pieniądze, albo takie gry które ogrywaliśmy 15 lat temu.
Definitywne Dragon Age? Czyli ostatnie? :D
Żarty żartami, ale myślę że jednak EA nie pozwoli Bioware tak po prostu umrzeć. To byłby PRowy cios nie do zniesienia.
Wydaje mi się, że problem polega na tym, że nikt nie siedzi i nie przegląda tych rozszerzeń. Być może są przydatne i rozwiązują pewne problemy, ale nikt o większości z nich nie wie.
To nie jest tak, że gry są po prostu pisane pod Intela a raw power Ryzeny mają większe?
Myślę, że ich model jest dobry i bardzo się sprawdza w przypadku ich gier GSG. Dla polskiego konsumenta ceny są i tak trochę niższe niż na zachodzie, co jest obecnie rzadkością. Myślę, że większość ludzi przeraża paywall, który pojawia się po wielu latach rozwijania produkcji. Nie dość, że wypuszczają DLC to za darmo aktualizują swoje gry. Biorąc pod uwagę ile rozrywki dostarczają te gry, myślę że warto. Ponadto mogliby lepiej balansować płatną zawartość, tak jak już to robią w przypadku Stellaris.
Teraz gdy Internet jest ich intranetem, mogą dyktować warunki. Tak samo jak MS kiedyś. Zastanawiam się dlaczego rynek przeglądarek przeważnie kończy się monopolem jednej z nich.
Ceny gier są dopasowane do zarobków zachodnich developerów gier a nie polskiego pracownika.
Przecież to nie jest wydawnicza magia, tylko PR. Oni i tak by nie wydali CP2077 wyłącznie na Gogu bo ma po prostu za mały zasięg. To byłoby finansowe samobójstwo, tak samo jak w przypadku tej ich wiedźminowej karcianki.
Widać od paru lat chorą politykę cenową wydawcy. Nawet DLC z cywilizacjami schowane są za paywallem. Paradox wprowadza więcej contentu swoimi dodatkami, ba ostatnio znacząco się poprawili.
Świetny artykuł, ale wtrące swoje trzy grosze. Idealizujemy to co było 20-30 lat temu w kinematografii i innych nurtach bo zwyczajnie nie pamiętamy słabych dzieł z tamtego okresu.
EA wyda jakieś gry na humble bundle, ale tylko podstawki, żeby ludzie kupowali DLC i cykl rozpocznie się od nowa.
Mądrze napisany tekst. Ta branża po prostu dorasta, tak samo jak to kiedyś było z filmami. Są "plusy dodatnie" i "plusy ujemne" popularyzacji medium. Wychodzą coraz większe produkcje bardzo wysokiej jakości, ale też również jest mnóstwo chłamu a egalitaryzm spowodował, że produkcje dostosowuje się do przeciętnego odbiorcy. Nie bez powodu mobilne gry są takie popularne, podczas gdy na PC, FIFA święci największe triumfy.
Kurzy się u mnie jeszcze gdzieś Encyklopedia Gier Komputerowych 2003, 2004?
Jaki ja jestem stary.
Wszystkiego najlepszego, GOL!
Wiecie co? Zgadzam się z werdyktem. GoW wywarł na mnie największe wrażenie od bardzo dawna, jeśli chodzi o gry. Ta atmosfera, mechaniki i "imołszynal moments" zostawiły mnie z opadniętą żuchwą na długo. RDR2 jest bardzo dobrą grą, ale nie pobił mnie i nie skopał tak bardzo jak GoW.
Zobaczymy jak za pół roku z Odkupieniem, ale ja już mam ochotę przejść Boga Wojny jeszcze raz.
Bardzo szanuję Jordana. Po fali krytyki bardzo poprawił jakość swoich materiałów a poza tym umie się z siebie śmiać.
Nie chcę tej technologii bo wiem jakie niesie ze sobą zagrożenia, ale to nie zmienia faktu, że prawdopodobnie na kilkanaście lat w ten sposób wszyscy będą tak grać. W tej chwili trwa wielki wyścig technologiczny, w którym wielkie korporacje chcą sobie zapewnić władzę absolutną poprzez wywalczenie naszych abonamentów i danych.
Haha. To prawdopodobnie najsłabszy komputer jaki mieli, żeby sprawdzić wymagania.
Nie no, nie przesadzajmy. MS ma pod sobą jeszcze całkiem niezłych developerów w przeciwieństwie do EA, które produkuje wyłącznie masową sieczkę.
Gdy wszedłem na drugą stronę byłem oburzony, ale na pierwszej cała para zeszła momentalnie.
Co ciekawe, uwielbiam Minecrafta, ale po jakimś czasie moja kreatywność się wypala i nie mam już dalej pomysłów na grę. Często motorem napędowym jest w takich przypadkach fabuła i związany z nią progres.
:o
Jestem zaskoczony, że Stellaris jest na 1 miejscu, ale to dobrze, bo gry Pdx wreszcie przechodzą do mainstreamu. Zwłaszcza, że ciekawy model biznesowy pozwala żyć ich grom długo. Już zacierem ręce na wieść o nadchodzącym reworku ekonomii.
Faktycznie, artykuł jest dziwnie napisany. Dotyka wszystkiego, w celu jakiejś prowokacji?
Protip: To, że czegoś chcesz nie czyni Twoich słów automatycznie prawdą. CP2077 może być sukcesem większym od Wiedźmina.
Zaskoczenie gracza? Możliwość wyboru? Utwierdzenie gracza w przekonaniu, że jego wybory nie są iluzoryczne?
Obstawiam mechanicznie bardziej Mass Effecta niż Deus Exa. Właściwie nie wyobrażam sobie jak można by CP zrobić inaczej.
Z kolei ja prawie zdecydowałem się na Ryzena 2700X. Zobaczę jak wyglądają benchmarki, ale pewnie nie będę musiał "cierpieć" w imię ideologii. W końcu coś się ruszyło rynku procesorów.
I to jest polskie forum. Tutaj jak coś napiszesz to znajdzie się parę osób, które muszą podbudować swoje ego, twoim postem. Coś stylu "HAHA JAKI TY GŁUPI", "PATRZCIE NA MNIE JAKI JESTEM FAJNY", "PFFFFFFFFFF WIEDZIAŁEM TO 60 lat temu". Gdy na przykład na takim reddicie ludzie w większości merytorycznie odniosą się do posta albo dodadzą jakąś ciekawą informację. Murwa, ludzie gnoją was codziennie, że nie możecie żyć jeśli nie przelejecie na ekran swoich frustracji?
To jest najlepszy dowód, że Intel celowo spowalniał rozwój procesorów z braku konkurencji. Gdy niedługo wyjdą Ryzeny 2xxx to upgraduje komputer.
Jest to oczywiście God of War bo będzie to mój pierwszy kontakt z serią. Poprzednie generacje konsol niestety mnie ominęły.
Ile januszowatości w jednym poście. Obrażanie, generalizacja i strach przed nieznanym (konsole). xD
Miło mi słyszeć, że jest więcej fanów Stellaris. A niedługo 2.0 :D!
Wąskiej grupy odbiorców? Cały współczesny Internet opiera się na linuksowych serwerach i cloudzie.
Najlepsi? To będą ci, którzy zapłacą? xD
Panie dorosły. To prawda co Pan mówi, ale mam też prawo jechać po EA bo nie podoba mi się co robi.
Konkurentem jest Nvidia. Co do tego, że razem mają 100% rynku CPU, również się nie zgodzę. Jest mnóstwo producentów ARMów, które to stosowane są na rynku mobilnym.
Zadbali o to by większość miała Wirus 10 a teraz robią sobie na nim co im się podoba. To jednak prawda, że jeśli jest coś za darmo to ty jesteś produktem.
U nich dalej to samo? Zabijana marka za marką? Chyba dobrze robię, że nie kupiłem żadnej gry EA od 10 lat.
To, że gra ma w nazwie "cleavage" i ona ma w ręku "cleaver" jest nawet "clever" żartem. :)
Wyjmijcie kija z dupy. Przekleństwa są ocenzurowane, a wypowiedzi są bardziej naturalne niż w innych materiałach. Przynajmniej redaktorzy byli przez chwilę sobą.