Problemy z tożsamością ta gra miała już w pierwszych materiałach promo. Walka jak w grach mobilnych, efekty cząsteczkowe jak pierdolnik z CardyCrush i grafika, która choć piękna, nie ma klimatu. Zdaje się, że to od początku był kolos na glinianych nogach, który chce być wszystkim a wyszło, że jest niczym. Możliwe, że to będzie rozczarowanie dekady, choć ogólnie nie widzę, by ta gra rozkręciła specjalny hajp.
Dobrze, że jeszcze nie ruszyłem tej choć kupiłem prawie po premierze. Jeszcze kilka dobrych patchy i będzie można przejść.
Czyli tradycyjnie dostaniemy zabugowany produkt. 4 tygodnie to jest nic a oni piszą o fizyce a nawet cut-scenkach xD Wszyscy wiemy jak wygląda fizyka w DL2. Gra pewnie zarobi, ale czuję, że to będzie max 7/10.
Aleście odkopali temat xD O tych posągach już wiadomo dawno, ale to świetny wybór, że tak je powiększono i stanowią dobre punkty orientacji jak np latarnia morska z Aleksandrii z Origins. Ogólnie Odyssey ma jeden z najlepszych światów otwartych ever, bo on naprawdę żyje. To nie udało się w ogóle w Valhalli i wróciło do Shadows.
Ja nie chcę otwartych światów. To pasuje to Wiedźmina, ale pierwszy Mafia miała quasi-otwarty świat skupiony na liniowej fabule i to było doskonałe rozwiązanie. Nie cierpię tych tytułów, gdzie dają wielki nudny świat, masę pierd-questów o których zaraz zapominasz i wybory, które ostatecznie okazują się nie mieć wpływu na finał historii.
To jest o tyle dziwne, że Naoe i tak jest słaba do walki w zwarciu. Albo robisz po cichu albo jesteś trup. Osobiście uważam, że z tym grawerunkiem to nie taki dramat, więc mam ważniejsze pytanie - dodali nowe finishery?
Ja lubię dwójkę. Świetna grywalność, masa różnych rzeczy do roboty. Jedyny minus to beznadziejna fabuła.
Mnie się walka podobała, bo na każdego potwora było parę sposobów - albo lejesz mieczem, albo idziesz w mikstury albo znaki.
Najsłabszy był level scaling - nie cierpię tego w grach a jest to niestety nagminne. Nie czuć progresu postaci i tak giniesz na hita od kury, która ma 3 levele więcej od ciebie.
Ubisoft ma pecha, że nie ma takich psychofanów jak ci od Stalkera 2, który do dziś jest optymalizacyjnym i gampleyowym crapem.
Uwielbiam Odyssey. Piękna gra, cudowna starożytna Grecja, Kassandra i świetna historia.
Origins też ma świetny klimat ale jeszcze jej nie ukończyłem. Natomiast Shadows też uwielbiam. Piękna Japonia i cudowne pory roku.
Tak się dzieje z każdą branżą. Stare Hollywood już praktycznie nie istnieje. VOD i napływ chłamu zmienił kino na zawsze. To sama branża gier, tyle, że tutaj technologia zabiła kreatywność. Gry są coraz większe, przez to pełne błędów a że tworzone przez lata - drogie w produkcji, więc piekielnie ryzykowne. Są więc dwie opcje - robimy znowu to samo tylko więcej (AC, Kingdom Deliverance, Stalker 2, Cities Skylines) albo podobnie, ale jakby zupełnie inaczej (Frostpunk 2, Call Of Duty, FIFA). Żadna z tych opcji to pewnik. Przejechał się na tym Frostpunk a teraz AC Shadows.
Valhalla to nudny tasiemiec. Najgorszy asasyn obok Mirage. Shadows jest parę półek wyżej.
Ja oszczędzam kogo muszę. Np udało się oszczędzić pierwszego kupca w ramach Żelaznej Ręki. Kombinowałem, bo typ wyskakuje na solo, ale kiedy nas zgubi to można zajść od tyłu i go unieszkodliwić bez zabijania.
Ja mam nadzieję, że rozszerzą samą Japonię i dodadzą Tokio i górę Fuji. Gra ma zajebiście przyjemny klimat.
Bardzo dobra w swojej kategorii. Wciągająca turowa walka i eksploracja z masą znajdziek, ale dopełniających całość a nie kopiuj-wklej na modłę Ubi. Świetny, klimat, soundtrack i polski dubbing.
To jest jednak śmieszne, że developer narzuca dziennikarzowi swoją ocenę XD Pies z tym, że nikogo nie obchodzą recenzje, bo i tak kupujemy pre-order albo czekamy na recki innych graczy, ale te pretensje mediów, że mają odmienną opinię jest zwyczajnie głupie.
150k na starcie miało Manor Lords a tutaj blockbuster ma tyle samo. Sukces? Pewnie w weekend padnie rekord, ale mimo wszystko spodziewałem się 600k na dzień dobry.
Jest jeszcze w chuj do poprawy, ale pewnie poprawią babole, które nie wpływają na ogół rozgrywki. Wygląda to średnio. Wy pewnie dacie 8/10 XD
Wygląda absurdalnie rozrywkowo. Doom zawsze był jazdą bez trzymanki i tak na szczęście jest dalej. Na pewno to kupię, bo wygląda zajebiście a slider od prędkości gry to genialne rozwiązanie.
Wizualnie gra jest słaba. Klasyki z rysowaną grafiką mają klimat i piękną muzykę. Te wersje 3D są brzydkie niestety.
EDIT: Intergalactic był zajebiście klimatyczny, ale główna bohaterka wygląda jak Sweet Baby Inc w pigułce.
Sapkowski tworzy świat, w którym chce pokazać jak parszywą rasą są ludzie. Ma wyjebane na nieścisłości lore etc.
Tymczasem psychogracze: Buagam nie ciri, jak przeszua prube traw. znowu baba. nie gram pszykro mi!!!oneno1!
Sapkowski miał kuźwa rację.
36:53 - te animacje jedzenia zupy XD Koleś nawet ust nie otworzył, co już nie mówić o urojonej misce i łyżce. Walka mieczem w FPP wygląda mega topornie. Raczej ominę ten tytuł, choć lubię takie klimaty.
Ale tu speców od silników... REDengine miał tylko jedną zaletę - wizualną. W2 wygląda pięknie, ale jest zasobożerny. CP77 wygląda cudownie, ale potrzebował 7 lat produkcji, żeby działać bez problemów, ale wciąż bez DLSS i FG nie pograsz w 4K natywnie nawet na potężnych kartach. To samo W3 z raytracingiem. Gdyby nie współpraca z NVidią byłaby bieda.
Z kolei Hogwarts Legacy zrobiony na UE wygląda pięknie i przeszedłem go bez problemów.
Problemem branży nie jest rzekoma wadliwość UE a sama branża. Jako dev pracujesz w pocie czoła a prezes ci mówi "za miesiąc musimy to wypuścić". Gra wychodzi w opłakanym stanie a spece z kanap wyją, że c*ujowy silnik, bo gra się wysypuje.
Z UE5 jest tak jak zawsze - na trailerach cud i mjut a na premierę bugi i taki downgrade, że nie wiesz czy się śmiać czy płakać.
No i racja. Wizualne wrażenie robi tylko intro. Potem to już 2015 rok. Animacja wody, pioruny, animacje twarzy, oczy... Słabo to wygląda. Klimat ratuje udźwiękowienie. Poza tym leży balans. Na potwora idzie średnio jeden magazynek. Stalkerzy spamują granatami jakby te rosły na drzewach. Skąd ich tyle mają? Gdy ich przeszukujemy wpada tylko karabin, parę naboi i chleb. Cykl dnia i nocy zmienia się komicznie szybko.
Jak dla mnie całość ma klimat, ale nie powiedziałbym, że to premiera roku ani gra zrobiona na Unrealu. Gram na Ultra w 4K i mam wrażenie, że to remaster czegoś sprzed 15 lat.
Znając życie na premierę padną serwery. Lepiej poczekać pół dnia i spokojnie zassać sobie gierkę na wieczór.
Brak dubbingu do polskiej gry na podstawie polskiej klasyki to strzał w stopę. W dodatku to jest symulator chodzenia. Gracz jest prowadzony za rączkę. Nawet plecaka nie otworzysz jeśli gra ci na to nie pozwoli. Tak więc jest głównie chodzenie i dużo scenek z dialogami, które czytasz zamiast skupiać się na pięknej warstwie wizualnej.
Graficzne to jest 2015 rok. Dying Light 2 wygląda lepiej. Kanciaste obiekty, słabe tekstury. AI też jakieś ułomne. Ale jest klimat. Ograłem troszkę jedynki to wygląda jak jedynka na sterydach. Nic poza tym. Niemniej pre-order dawno zakupiony:)
Czy pierwszy Stalker jest nadal grywalny czy się zestarzał? Myślę o tym, żeby go przejść przed premierą dwójki i zastanawia mnie czy warto.
To jest specyficzna gra. Ograłem jakieś 16 godzin, potem przeskoczyłem na Odyssey i więcej do tej gry nie wróciłem. Świat i mechaniki spoko, ale dialogi, irytująca główna bohaterka i jakiś brak charakteru gdy sprawiły, że nie chce się więcej.
Z chęcią pogram znowu, bo to jedna z niewielu gier jakie zrobiłem na 100%. Aż dziw bierze, że tak późno planują DLC.
Żeby nie przepłacać najlepiej zostać przy 1080p. Przy obecnych cenach granie w 4K ultra to luksus a i tak większość gier i tak działa zbyt dobrze. W dodatku DLSS nadal działa problematycznie i średnio radzi sobie z ciemnymi miejscami w przypadku pathtracingu i CP77. Cienie potrafią się "gubić" albo przyklejać do powierzchni i czasami to psuje ogólny efekt. Niemniej, kiedy się przyzwyczaisz do pathracingu i 4K to już nie ma odwrotu. Wiedźmin wygląda obłędnie.
Poprzeczka jest niemożliwie wysoka. Mam nadzieję, że Mann zrobi to najlepiej jak tylko potrafi.
Po dwóch latach od premiery z obiecanych dwóch DLC wyszło tylko marne i krótkie Bloody Ties. Od tego czasu Techland wypuszcza tylko skórki i eventy, które większość graczy olewa. Gra ma swój klimat i niezłą grywalność, ale ostatecznie to przeciętniak z brakiem balansu w rozgrywce i wybitnie miałką fabułą.
New Game + jest bez sensu, bo V zaczyna jako zieleniak a tu miałby od razu Sandevistana czy siekał wszystkich hackami xD W Wieśku to ma jeszcze sens czy Odyssey, ale CP77 to jednak istotny aspekt fabuły.
Niestety koszty takiego przedsięwzięcia są kosmiczne. DLC to wprawdzie praca na gotowym silniku, ale takie Phantom Liberty kosztowało ponad 300mln złotych. Przypomnę, że właśnie w produkcji jest najdroższa filmowa polska superprodukcja z budżetem 60mln złotych (XD). Oczywiste jest, że Wiedźmin 3 działa na prostszym silniku, ale tak oczy owak jego ewolucja stawiałaby taki plan pod znakiem zapytania; robimy dalej na starym silniku czy tworzymy nowy tytuł? CDPR to nie Ubi srający grami z taśmy.
Pracowali nad CP77 i zdali sobie sprawę, że ten silnik nie ma przyszłości w porównaniu do tego co oferuje Unreal Engine. Zamknęli rozdział i stwierdzili, że oddadzą narzędzie graczom. REDKit z W2 nie był popularny, bo nie dość, że gra do dziś jest kiepsko zoptymalizowana to silnik nie posiadał i nie posiada możliwości dodawania lipcsyncu. Nie chcieli tego powtarzać z kolejną wersją silnika, więc dopracowali go po latach na użytek modderów. Nawet Ubi stworzył edytor misji dopiero po Odyssey a Aurora przecież jest już stara jak świat:)
Dla mnie odpalenie trójki to był najpiękniejszy moment jako gracza:) Ten rozmach, muzyka, klimat, historia, postaci... oh, ah!
Każde rozszerzenie dodawało nowy region a poza tym koszty marketingu zawsze kosztują miliony. Trzeba też napisać kolejną genialną historię. Uważam, że w przypadku W3 wszystko było zaplanowane od razu a świetna sprzedaż i niesamowity odbiór ułatwiły to zadanie REDom bardziej niż przypuszczali. W Cyberpunkiem poszło inaczej, bo miały być dwa dodatki a wyszedł tylko Phantom Liberty.
Zobaczyli jakie recenzje zebrało DLC, które powinno było być za darmo od początku i rura zmiękła. Póki co do jedynki nie ma podejścia. Wizualnie ma tylko lepsze tekstury budynków. Cała reszta to bieda.
Koszmarne animacje postaci i niemalże zerowa mimika XD A wszystko to za jedyne sześć stów za wersję Ultimate XDD
Nie widzę sensu fabularnego w rozwijaniu wątku z Jackiem. To był rozwodniło wątek główny. Jackie mimo to został przez graczy pokochany i myślę, że geniusz CPRD opiera się między innymi o to, że wiedzą jak dawkować poszczególne elementy, żeby utrzymać uwagę.
Okrutnie brakuje edycji limitowanej na PC z figurką, mapą, zaktualizowanym podręcznikiem i jakimiś małymi bajerami.
Brak Warsztatu Steam, lipne DLC pół roku po premierze... Na forach mało kto gra w dwójkę. Ta gra to większe rozczarowanie niż najgorsze Sim City, bo miał być rewolucja a wyszedł ogołocony z kontentu produkt.
Strzałem w stopę w przypadku Thaumaturge jest brak polskiego dubbingu, co było głównym powodem dla którego gry nie kupiłem. Akcja dziejąca się w Polsce, polski bohater o polskim nazwisku a dialogi polska angielszczyzna.
Niezwyciężony to kompletna nisza. Wizualnie spoko, ale co to za gra, w której większość gameplayu to chodzenie i klikanie tam gdzie chcą tego twórcy?
Wzorowym otwartym światem jest Wiedźmin 3. Mapa nie jest strasznie duża, za to wypchana questami i tak skonstruowana, że każde miejsce idzie zapamiętać. Kiedy zacząłem w to grać byłem pod ogromnym wrażeniem wolności a z drugiej fabuła wciągała jak bagno, natomiast questy poboczne dopełniały fabułę zamiast ją rozrzedzać. Z kolei takie Ubi buduje wielkie mapy pełne "losowych" pytajników, które - gdyby nie potrzeba grindu - nie miałyby potrzeby istnieć. W przypadku Odyssey było o tyle dobrze, że nie było ciśnienia na gracza - rób co chcesz. Eksploracji pomagał żywy świat. Natomiast Valhalla przytłoczyła ogromem zbędnych aktywności jak osada oraz cholernie nudnym światem, gdzie nie idzie odróżnić jednego regionu od drugiego.
Cyberpunk 2077 z kolei został skonstruowany pod fabułę z opcją "żyjącego miasta". Ta sama sztuczka co W3 - ukończysz fabułę i pozostaje łazić dla relaksu. Ale z drugiej strony to dobrze, bo np nigdy nie miałem ochoty grać w jakieś sezonowe wydarzenia jak w Dying Light, 2 które choć ma świetną grywalność to odrzuca słabą fabułą i kiepskimi postaciami. Jeśli ktoś lubi młocić zombiaki to nawet na dłuższą metę to jest strata czasu.
Kiedy grałem Horizon Zero Dawn, wciągnął mnie oryginalny świat, ale gra zmęczyła mnie całość - nie miałem specjalnej ochoty kolekcjonować wszystkich maszyn, questy wiały nudą a wątek główny niespecjalnie wciągał. No i główna bohaterka ze swoim ciągłym grymasem na twarzy jakby była na coś wkurzona xD
Brakuje mi takich gier jak Mafia - świetna historia, półotwarte miasto i zero grindu. Strzelasz w łeb jak w realu a nie pakujesz milion kul, bo ktoś ma wyższy level od ciebie.
RPG to trzeba umieć zrobić, żeby tak samo chciało się levelować i odkrywać kolejne rozdziały fabuły.
Jestem w szoku, że ta gra ma pełny polski dubbing. Kupię na bank, choć pewnie odpalę japoński, bo inaczej nie wypada :D
Mnie ta seria trochę przypomina pod względem kontentu typową produkcję Ubi - duża mapa, dużo pierdół, fabuła jeszcze ujdzie, ale postaci i dialogi są przeciętne. Ograłem trochę jedynkę, ale odbiłem się.
Gdyby to było życie pirata na wzór klimatu Piratów z Karaibów, gdzie rozwijasz postać, bierzesz udział w epickiej historii, polujesz na innych piratów tak samo na morzu, jak i lądzie, rozwijasz szermierkę, strzelanie i możesz rekrutować na statek, to bym taką grę kupił i zagrał. A tymczasem zaczynasz od kreatora postaci, żeby przez całą grę grać statkiem w bitwach w stylu arcade XD
Grafika ma klimat. Lokacje wyglądają świetnie, ale wieje pustką. Nasz bohater jest niemy i w zasadzie całość opiera się na grindzie. Bleh.
Świetna, wciągająca gra w ogromnym otwartym świecie. Podstawka najlepsza - wątek główny doskonale połączony z częściowo niezależnym wątkiem Kultu Kosmosa. Fabularne DLC już dużo słabsze - Los Atlantydy to mapy ze znajdźkami a questy to niemalże jedynie preteksty do czyszczenia mapy. Korfu jako zamknięcie całości prezentuje się zaskakująco dobrze i stanowi właściwe pożegnanie z Kassandrą.
Cudowna muzyka i krajobraz budują niesamowity klimat antycznej Grecji. Masa miejsc do zwiedzenia. Kassandra jako protagonistka to charyzmatyczna, dająca się lubić heroska z poczuciem humoru. Malaka!
Musisz odwiedzić każdą wysepkę a przynamniej postawić na niej stopę. Dziecię Posejdona - musiałeś pominąć jakąś lokację podwodną. Jest ich sporo w grze, część ukryta, nie tyczy się z reguł żadnej misji. Ja ogarniałem wszystko co wpadło i wbiłem oba achievementy.
Saga Cella i cały watek Vegety to opus magnum Toriyamy. Wprowadzenie Komórczaka, przemiana Vegety w ojca i męża. Coś pięknego. Tak samo relacja Piccolo i Gohana. Goku był jednym wielkim spoiwem. Brakowało mu charakteru jak na wojownika, ale miał serce i niesamowitą wolę walki. Przeciwników nie traktował jak wrogów i zawsze dawał im drugą szansę. Toriyama zawsze podkreślał, że tworzył Dragon Balla w powietrzu, bez planowania w przód. Trudno w to uwierzyć, ale dzięki temu ta historia jest tak lotna i nigdy nie została przeciążona (mowa tu o mandze) pierdylionem zbędnych wątków. Anime nie oglądałem, bo to dla mnie za dużo, ale mangę chce się czytać raz po raz.
No to rozczarowanko. Biorąc pod uwagę brak wersji pl na Steam odpadam. Nie sądziłem, że to będzie taki szrot, bo grafiki sugerowały niesamowity klimat i przynajmniej dobrą grę.
Nigdy nie wiesz kiedy twój kanał znajdzie więcej odbiorców, dlatego większość wymienionego sprzętu to bzdura. Ja nagrywam dla funu. Wystarczy nieco lepszy mikrofon a jak ktoś ma kartę Nvidii to oprogramowanie GeForce Experience i lecisz. Przyzwyczaiłem się do komentowania podczas grania, że trudno mi grać "po bożemu". Najwięcej wyświetleń dał mi odcinek Wiedźmina 2 z mocno zakręconą zagadką ze znakami. W zasadzie czysta loteria, bo poza tym, że najwięcej dają króciutkie bekowe filmiki ze znanych gier i generalnie stałe wrzucanie kontentu. Nie codziennie, ale systematycznie.
Pharaona: New Era nie kupię w dwóch powodów: kuriozalny wygląd ludzików i brak polskiej wersji językowej.
Na gry poświęcam średnio 10 godzin tygodniowo. Jeśli mam więcej czasu to nawet drugie tyle, ale trudno przesiąść się na nowe tytuły, co już nie mówić o ukończeniu. W tym roku odpaliłem nowego Baldura i The Invicible. Pierwszy genialny, ale przerwałem, bo wszedł Mirage i... trudno wrócić, bo chcę ukończyć raz o dobrze AC Odyssey, w którym wbiłem już ponad 400 godzin. Od Valhalli odbiłem się po 50 godzinach, ale mam zamiar kiedyś do niej wrócić.
Generalnie najlepiej gra się w tytuły, które już znam. Zawsz z chęcią wracam do Wiedźmina 3. Mam jeszcze przed sobą Widmo Wolności. Lista wstydu jest długa, ale i tak ogrywam te, co już lubię albo wiem, że polubię. Krótkie gry są spoko, bo wiesz, że nie będzie grindowania czy głupawych znajdziek. Tak mi się dobrze grało w Mafię. Trochę gorzej w Mirage, bo choć krótki, to jednak znajdźki pożerają czas a w dodatku nie dają nic interesującego w zamian (wielbiciele maksowania wiedzą o co chodzi).
Na przestrzeni lat wymaksowałem tylko dwie gry - Odyssey i CP77. Wiedźmina 3 przeszedłem robiąc wszystko co się da, ale gonienie za osiągnięciami nie dawało mi tu funu, bo skupiałem się fabule. Z CP77 wyszło inaczej, ale może dlatego, że tutaj achievementy są bardziej dla casualowych graczy i łatwo je wbijać.
Poza tym brakuje mi porządnie napisanych krótkich gier jak Mafia. Nawet nie ruszam takich monstrów jak Avatar, bo zarówno setting, piękna, ale bezpłciowa mapa i perspektywa grindu odstraszają mnie.
Gdzie te czasy gdzie można było ograć tytuł w trzy wieczory jak Max Payne 1 i 2 czy właśnie taką Mafię:)
Ja bawiłem się świetnie przy Hogwart Legacy. Zbieranie znajdziek wyjątkowo przyjemne. Poza tym rewelacyjnie uchwycona magia z książek. Zamek Hogwartu jest cudowny. Wiele otwartych pomieszczeń. Idealna giera do pykania w czasie świąt. Kiedyś do niej wrócę, żeby zagrać w innym domu:)
Kupiłbym i zagrał, ale universum Avatara jest dla mnie niepomiernie nudne. Na filmach spałem, gry nie ruszę.
Hogwarts Legacy zasługuje na wyróżnienie. Nie była to gra wybitna, ale klimat książek przeniosła doskonale.
To dobry indyk, ale gameplay ograniczony do minimum. Niemalże point&click z liniową fabułą. Ale ma klimat i jakość tektur robi wrażenie.
Nie widzisz, bo dla ludzkiego oka to bardziej naturalny widok niż tradycyjne shadery czy wypalone cienie. Poza tym, wystarczy parę porównań i załapiesz czy masz RT czy nie.
Ta gra to w zasadzie interaktywny film. Klikamy i idziemy przed siebie a fabuła odkrywa się w bardzo powolnym tempie. Klimat i design jest świetny, ale to bardzo alternatywna opcja dla graczy. Jeśli dodać ograniczenia i masę niewidzialnych ścian toto żaden symulator chodzenia, bo nie wejdziemy wszędzie gdzie chcemy i dopóki tego nie chcą twórcy, nie możemy się zabić chociażby spadając z wysokiego klifu. Liczyłem na nieco więcej, ale w sumie wiadomo było, że to będzie gra oparta na fabule a nie gameplayu.
W zasadzie wystarczy ogarniać po drodze pytajniki, żeby szybko levelować. A grind nie jest konieczny do ubicia Czcicieli. Można na nich trafić po drodze czystym przypadkiem. Dla mnie jedynym minusem Odysei są średniawe i często nudne misje poboczne, ale ogóle mam wbite ponad 370 godzin i nie czuję znużenia. Jedynie życzył bym sobie, że Atlantyda nie była tak słaba fabularnie.
Z tego w co grałem to:
1. Odyssey 9/10
2. Assassin's Creed 1 6/10
3. Valhalla 5/10
4. Mirage 4/10
Troszkę zagrałem w dwójkę i była spoko, ale za mało godzin, żeby ocenić.
Dwójka jest brzydka. Zupełnie tak samo jak jedynka. Ja szczerze mówiąc nie widzę różnicy
Książę Półkrwi najsłabszy film serii. Jest skupiony na głupawo prowadzonych wątkach romantycznych. Sama fabuła została potraktowana po macoszemu przez co jeden z najważniejszych twistów całego cyklu wypada blado. Nic z niego nie pamiętam poza tą rąbniętą stalkerką Rona i zazdrosną Hermioną.
Mnie się wydaje, że Wiedźmin 4,5,6 będzie czymś w rodzaju CP77 - własny bohater wrzucony w epicką historię. Ciri to świetna postać, ale jakoś nie widzę jej w głównej roli, choć i tak bym zagrał.
Hogwart Legacy działa na Unrealu. Graficznie jest przepiękny. Miał trochę glitchy na początku, ale poprawki wyeliminowały większe problemy i jest zacnie.
To nie jest tylko dodatek w treści, ale też sporo ulepszonych innych elementów - animacje twarzy, tekstury, oświetlenie jak również sam system policji, czyli ulepszone AI. Wszystko to zżera więcej pamięci, ale należy brać pod uwagę, że te kosmiczne wymagania są pod overdrive i 4K. Bez RT mój RTX 2060 ogarniał podstawkę w 60FPS na luzie.
Joker rozczarował mnie okrutnie, bo ten film nie jest żadną analizą, ani nawet próbą studium. Jest wyłączenie dwugodzinny smęceniem, w którym bogaci są źli a biedni z tego powodu mają prawo do anarchii. Joker jest chorym psychicznie człowiekiem, z którego robi się bohatera uciśnionych. Nie ma co się oszukiwać - Todd Phillips jest tak łopatologiczny, że jego bohater musi wszystko wypowiedzieć na głos. Zupełnie jak Nolan.
Widmo Wolności już kupiłem.
Czekam na AC Mirage, Cities Skylines 2 i Niezwyciężonego.
Reszta w zależności od recenzji.
Trailer z gameplaya Stalkera 2 zniechęcił mnie. Takiego downgradu dawno nie widziałem.
Nie do końca się zgadzam. Night City bez pościgów to trochę sprzeczność skoro jest Max-Tac. W zasadzie dopóki grało się netrunnerem i unikało rozróby to było zajebiście. Natomiast przy rozwałce kiedy zaczynają się expić gliny na twoich oczach to zaczyna być tragikomicznie. Patch 1.6 sporo zmienił, ale wciąż to nie była rewelacja.
Rozbudowany to on jest w kwestii charakterystyki postaci, ale wygląd to już bieda; pięć twarzy, żadnych ingerencji w nos czy usta. Od groma tatuaży i trochę fryzur. W Hogwart Legacy i CP77 było w czym przebierać.
Wszystkie gry są takie same. Idziesz kogoś zabić, coś przynieść, etc. Masz po prostu dodaną fabułę robiącą za motywację.
Mnie się wydaje, że nie będzie kanoniczne a dwójka będzie jak Wiedźmin 3 - pewne wątki się pojawiają w zależności od wyborów w jedynce. Poza śmiercią każdy wątek można rozpocząć od tego samego, bo chyba i tak wszystkie zakończenia to braindance. Snujemy teorie a wyjdzie, że RED zrobili coś jeszcze innego.
Pre-order kupiony. Podstawkę przeszedłem jeszcze przed pierwszym patchem. Będzie grane :D
Nic o Cyberpunku nie było. Porażka. Cała gala to jakaś kpina, w dodatku nudna w cholerę.
Fabuła nie jest kiepska. Jest przeciętna. Natomiast grywalność jest niesamowicie wysoka a skonstruowany świat doskonale odwzorowuje klimat filmów i książek. To ogromne zalety. Bierzmy pod uwagę, że to gra również skierowana do młodszych graczy, więc poziomu Wieśka nie należało się spodziewać.
Mam nadzieję, że któregoś dnia ta lewacka poprawność polityczna zdechnie śmiercią naturalną.
Ja w to kompletnie nie wierzę. AI przyśpieszy niektóre elementy workflow, ale to nadal ludzie będą projektowac poziomy, pisać scenariusze i ostatecznie wszystko sprawdzać. Graczom wydaje się, że w dobie rozwiniętej technologii grę AAA jest zrobić prościej, ale prawda jest taka, że to tylko kolejne, jeszcze bardziej złożone narzędzie, które wymaga ciągłej kontroli. CP77 a teraz GTA 6 są koronnym dowodem na to, że high-endowe gry były i będę powstawały latami, nie ma tu prostych rozwiązań a ścieżki przeciera głównie zapierdolem.
Obejrzę tylko dlatego, że Rowling ma w tym swój udział. A co do transfobii to jest problem wykreowany przez kulturę woke, która robi wszystko by do siebie przekonać siłą, co z reguły nie działa i to widać po wynikach w box office.
Ja przeszedłem całość jeszcze przed pierwszym patchem. Wtedy miałem RTX 2080 i 16GB RAM. Wyciskało 25FPS, ale dlatego, że grałem z raytracingiem, jednak przez 240 godzin grania miałem jednego t-pose, raz samochód wybuchł bez przyczyny i podczas misji z Saulem nie wczytało skryptu kiedy wszyscy mieli się zebrać. Poza tym żadnych crashy. Świetna gra, choć mogli lepiej ogarnąć grind i upierdliwy system upgradu. Natomiast granie netrunnerem na 20 poziomie było piękne, bo Smashera zgasiłem zanim skończył pierwsze zdanie xD
Tak długo jak fabuła miażdży konkurencję, zwisa mi czy jest liniowa czy nie. Taki Wiedźmin 2 - liniowy do bólu, ale jednak mamy jeden wybór, dzięki któremu przeżywamy dwie niemalże zupełnie różne przygody z podobnym finałem. CP77 jest kompletnie podyktowany fabułą, ale za to jaką. Ogólnie podoba mi się filozofia REDów, że łączą sidequesty i main story w jedną całość. Nie musisz robić wszystkiego, ale im więcej zrobisz tym rośnie wrażenie wpływu na świat i innego postrzegania pewnych wydarzeń.
Devom udało się stworzyć żyjący świat wypełniony przeciwnikami, których chce się masakrować zaklęciami.
Horizon Zero jest dobre, ale po jakimś czasie zaczynają denerwować grind i ograniczenia. Mapa jest zbyt duża i generalnie nudna. Między misjami trzeba przebiegać spore odległości a główna bohaterka ma ciągle ten sam skwaszony wyraz twarzy. Ale klimat i lore świetne.
Seria 4xxx to jedna wielka porażka. Nic poniżej 4090 nie opłaca się kupować a wydawać 10k na kartę to wariactwo. No chyba, ze do renderu gdzie się zwróci po miesiącu.
Świat JK Rowling jest brutalny. Też się zastanawiałem dlaczego zarówno bohaterka jak i profesor Fig zdali się być nieszczególnie przejęci śmiercią znajomego w prologu, ale z drugiej strony to świat, w którym w szkołach gra w się okrutnie brutalną grę, i ma się możliwość rzucania nawet śmiertelnych czarów wbrew woli innych.
Śmierć w tym świecie nie jest taką samą granicą jak w mugolskim świecie - mamy przecież duchy, z którymi gadamy. Filozofia i moralność w tym świecie to zupełnie inna bajka, aczkolwiek w filmach strata jest dotkliwa - Harry traci rodziców, umierają inne postaci. Jak dla mnie Hogwart Legacy - mimo urzekającego magicznego klimatu - to bardzo okrutna gra. Mam ostatnio taki combos - leviosa, flipendo i depulso. Okrutnie skuteczne a przecież gramy nastolatkiem xD
Większość ludzi ma zbyt nasrane w głowach, by myśleć pozytywnie. Hufflepuff wydaje się być po prostu najbardziej normalny ze wszystkich. Slytherin to psychopaci i dlatego mają pogłos. Ja teraz gram Hufflepuffem. Za drugim razem pójdę do Slytherinu dla odmiany i pójdę w czarną magię.
Wszystkie te rzeczy gra mówi na samym początku. Jeśli ktoś niczego nie czyta i olewa to faktycznie to się przyda. Uważam, że ważną rzeczą jest zbieranie możliwie szybko fragmentów wszelkich ksiąg czy przedmiotyów. PD rośnie i można szybko levelować.
Póki co z bugów trafiły mi się tylko niebieskie krzaki zaraz po wyjściu z terenu Hogwartu i przycinki w bardziej zaludnionych miejscach. Spadki wydajności są tymczasowe, ale żeby było śmiesznie to Hogwart Legacy chodzi mi lepiej niż next-genowy Wiedźmin 3.
Akurat Hogwart Legacy jest wyjątkiem od reguły, bo jedynym problemem są drobne zacinki przy wchodzeniu do nowej lokacji czy w cut-scenkach. Poza tym wszystko jest płynne, żadnych crashy czy bugów. Czasami LOD nie zawsze działa idealnie, ale jest to jedna z najlepszych technicznie gier jakie odpalałem na premierę (a w zasadzie przed, bo early access).
Ja kupiłem i gra działa świetnie. Mam 3080 i gra sama się ustawiła na ultra po teście wydajności, więc dramatu nie ma.
Dostęp do early access miał być o 19.00 we wtorek. Ostatecznie obsunął się o 1,5 godziny, bo okazało się, że nie działają klucze zakupione poza Steamem. Gdyby to był feature to jeszcze luz, ale ludzie płacą za 72 godziny gry a tu nic nie działa. Nie chodzi o to, że kupujesz pre-order i narzekasz na stan gry (bo gra działa świetnie), ale, że kupujesz wcześniejszy dostęp i są z tym problemy.
Gra chodzi w zasadzie świetnie jak na premierę. Stuttering występuje głównie w cutscenkach i przy wejściu do nowych większych pomieszczeń. Do tej pory przez ponad 3 godziny nie miałem ani jednego crasha czy buga. Gra wygląda przepięknie a raytracing robi niesamowitą robotę w jaskiniach (podziemia banku Gringotta to majsterszyk). Uważam, że to jedna z najlepiej zoptymalizowanych gier ostatnich lat takiej skali.
Jaki jest sens latania po mapie, którą w obie strony można przebyć w 2 minuty?
Uważam, że REDzi powinni dodać więcej pomieszczeń do eksploracji. Interaktywne korzystanie ze sklepów, barów, etc i dziesiątki różnorakich wydarzeń, które nie ograniczą się do likwidowania celów. Więcej misji, które rozwiną społeczno-filozoficzny aspekt Night City. Przecież tak "Pasja" obok wątku Peralezów to najlepsza misja w tej grze. Gdyby dodali metro to byłby kompletny sztos. Jakieś podziemne miasto slumsów i misje z tym związane. Generalnie mam nadzieję, ze Phantom Liberty podkręci fakt, że cyberpunk to deszcze i wszechobecny syf. Bo Night City generalnie wygląda jak mokry sen korpo.
Tylko jakoś zapomniałeś, ze nie szukają programistów, grafików czy kogoś z branży a chętnych do pogrania. Szukają osób bez doświadczenia. To jest normalna praktyka. Taka sama jak darmowe pokazy testowe filmów. Pierwszy montaż idzie na testy. Po opiniach przemontowują film biorąc pod uwagę opinie. To samo z branżą developerską. Same w sobie uwagi nie mają wartości rynkowej (co innego statystyki na większą skalę), dlatego takie testy są nieodpłatne, ale tak czy owak to kosztuje samą firmę, bo udostępnienie sprzętu, pracowników i czasu nie spada darmo z nieba, więc w zasadzie oni płacą za to, że ci chętni mogą sobie pograć i nikt ich z tego nie rozliczy jak typowego opłacanego użytkownika.
Szukają chętnych BEZ DOŚWIADCZENIA w branży do pogrania w coś, co wyjdzie za parę lat i do tego czasu będzie tajemnicą a ty jęczysz, że im za to nie zapłacą xD Potraktuj to jako bezcenne doświadczenie, z którego nikt nie będzie cię rozliczał. Jedziesz, żeby pograć i podzielić się wrażeniami z gigantem branży. To jakbyś narzekał, że idziesz na darmowy pokaz testowy filmu, po którym masz tylko podzielić się wrażeniami.
Ładniejsza i z lepszym sterowaniem. Paru kawałków z soundtracku brakuje, ale ogółem dobra zabawa. Dobrze, że misja z helikopterkiem jest już do przejścia:))
Najśmieszniejsze jest to, że wpadło już sporo negatywnych recenzji na Steama a więc ci inteligenci wydali 130zł, żeby wbić negatywa i dać zarobić Rockstarowi.
Ja zdecydowałem się na pre-order odkąd zobaczyłem, ile ta gra będzie oferować a już w ogóle kiedy ci kretyni z reedita zaczęli nazywać fanów gry transfobami.
Milion? Śmieszny hajs. Poza tym o czym my mówimy, skoro pre-ordery i tak dalej rzadzą. Taki Hogwart Legacy już pobił parę rekordów pre-orderów xD
To świetna gra, ale twórcy powinni pomyśleć o dwójce zamiast klepać DLC jeden po drugim, bo w tej chwili CS przypomina The Sims - bez dodatków wydaje się teraz strasznie pusta.
W 1:26 wyskakuje całe drzewo:) Całość wygląda obłędnie, ale retail pokaże rzeczywisty wygląd, kosmiczne wymagania i skopaną optymalizację. Średnio mi się podchodzi strzelanie. Jakby brakowało mięcha.
Po zabawie z suwaczkami na RTX 3080 widzę, że jedyne co jest widoczne gołym okiem to różnice w jakości tekstur. Między Low a Ultra+ jest róznica w jakości, natomiast cała reszta niemalże w ogóle nie wpływa na ilość FPS. Ustawiłem w środku Beuclair z masą NPCów. Wrzuciłem wszystko na fulla z DLSS z RT i dało mi 25-30FPS. Wrzuciłem wszystko na Ultra+ z DLSS z RT i tyle samo FPS. Różnica jest taka, że przy Ultra+ nie płynności a Geralt spowalnia. Raytracing zabiera 50% klatek i myślę, że dopóki REDzi tego nie ogarną to nie widzę sensu grania. Dopóki na ekranie nie ma wielu NPCów gra utrzymuje 60FPS w 4K, ale kiedy zaczyna się robić nawet niewielki tłum to FPS spada na ryj i często tak zostaje. Silnik ma ewidentnie problem z zarządzeniem RAMem, bo dopiero ponowne uruchomienie gry "resetuje" stan do 60FPS. Ponowne wczytanie sejwa też daje efekt, ale nie zawsze.

Po hotfixie i aktualizacji sterów nVidia wszystko w zasadzie działa. Nawet tryb foto już nie straszy czerwienią. Mam RTX 3080, i7-12700KF i takie ustawienia na stałe 60FPS przy 4K; wszystkie ustawienia na wysokie (jedynie ilosć NPC na uber), pełne RT i DLSS na wysoką wydajność.
Spadki bywają randomowe, ale wystarczy wczytanie sejwu i śmiga. Nie wyobrażam sobie już grania bez raytacingu, bo Vellen wygląda obłednie podczas zachodu słońca.
Odpałiłem przygodę na nowo. Parę godzin w Białym Sadzie i był w miarę stabilnie. Nagle w momencie bijatyki przed karczmą FPS spadły o połowę do 20-25FPS i tak zostało. Wyszedłem z gry i chciałem grać dalej, ale każde wczytanie save kończyło się zwiechą. Czekam na patcha, żeby nie psuć sobie wrażeń.
Widzę, że nie podoba ci się ta recenzja, bo się z nią nie zgadzasz. Niesamowite, ale mam pomysł - napisz swoją, przeczytaj ją i będziesz hepi.
Gra na Uber+ z raytracingiem wygląda fenomenalnie, ale nawet z użyciem DLSS RTX 3080 i i7 12700KF 32GB przy 4K ledwie wyrabia 40FPS w Novigradzie. W Beuclair nocą to juz z kolei masakra - 12-15FPS. Najlepiej jest wybrać opcję 1440p, ale wtedy widać braki DLSS - drzewa czy krzewy z daleka straszą poszarpanymi krawędziami i są rozmyte.
Patch ogarniający DirextX powinien wyjść jak najszybciej, bo główna atrakcja czyli raytracing sprawia, że gra jest niestabilna i niegrywalna. Przyznam, ze na premierę lepiej chodził CP77, który na tej samej konfiguracji daje mi stałe 60FPS xD
Optumalizacja jest koszmarna. RTX 3080, i7-12700KF i 12FPS w 4K na Ultra. 60FPS można wycisnąć jedynie przy 1440p z DLSS na wydajnosć co sprawia, ze obraz jest bardzo miękki a roślinność wygląda słabo. Spore spadki w lasach czy w Novigradzie. Nie da się grać a komp wyje jak zarzynane cielę.
Generalnie wolę mieć jedną broń, do której się przyzwyczajam i ją uprage'duję. W CP77 faktycznie jest tego za dużo i co raz strzelasz czymś innym. Z drugiej strony łatwo o szybkie levelowanie. Smashera rozwaliłem trzema strzałami zanim skończył swój monolog. Ale tak samo ma Dying Light 2. Ogrywam drugi raz i każdy bos pada po 3-4 hitach.
Grało się fajnie dopóki była fabuła. Miały być kolejne rozdziały i nic potem się nie pojawiło. Do gry nie wróciłem, bo wiało nudą a system levelowania zwyczajnie odpychał a mikropłatności to było przegięcie. Szkoda, bo klimat był fajny i tez dzięki grze poznałem parę okolic miasta, w którym mieszkam 40 lat XD
Ale co w tym złego? Chciałbyś znowu płynąć na bagna z ekranem ładowania? Mogą powiększyć cały świat. Stworzyć większe przestrzenie między Wyzimą a okolicami. Dodać sidequesty dla płynnego levelowania postaci. Opcji jest multum. Poza tym pewnie będą punkty szybkiej podróży, żeby uniknąć backtrackingu, który w tym przypadku był dość upierdliwy.
Spora część graczy jest mocno skretyniała, skoro narzekają na darmowy remaster 7-letniej gry.
Przecież to wygląda jak amatorka z photoshopa. Nienaturalny kontrast, przepalone niebo, ogólna ciemność. Spójrz jak działa raytracing w CP77. Nie masz tam dziwnych ciemnych plam. Widzisz wszystko, bo światło dociera niemal wszędzie odbijając się od powierzchni. Tutaj masz skrajne podkręcenie tonów. Zabija to i klimat i grywalność.
W dziale o typach potworów brakuje mi tych szybkich, które jakby pozostawiają za sobą świetlisty pył.
Gram w 4K na RTX 3080 jest dobrze. Róznica wizualna między high a ultra jest tak niewielka, że nie czuję potrzeby odpalania wszystkiego na maxa, żeby było pięknie i płynnie.
Launcher Ubisoftu to takie gówno, że szkoda słów. Za każdym razem wylogowuje cię z niego jak tylko odpalisz grę. Zaznaczasz "zapamiętaj urządzenie" i za godzinę znowu to samo. Ciekawi czy będzie można podpiąć już kupioną Valhallę na Ubi?
Cudowna i klimatyczne strategia. Ograłem setki godzin. Cesarz NPŚ też piękny, ale jakoś już mi tak nie siadł. Z kolei Nebuchanedzarr miał ciężki start i teraz to zupełnie inna gra. Trudniejsza i może nie tak urokliwa, ale robi wrażenie.
Ostatnio to dzieje się tak, że najpierw gracze mają urojenia a potem zarzucają devom, że nie ma tego, co gracze sobie wymyślili. To jak słynne metro w CP77. REDzi wyraźnie napisali, że musieli z niego zrezygnować a niektórzy do dzisiaj czekają na nie twierdząc, że REDzi to obiecywali.
A W3 to skończone arcydzieło. Poprawiona grafika i dobra optymalizacja raytracingu wystarczy. Tam nie ma gdzie pakowac nowej fabuły. I bez tego Wiesiek jest długi w cholerę i w zasadzie jest idealnie długi.
W dwójce Geralt kręci z Triss, poznaje Letho i Roche'a, którzy potem powracają w trójce, jeśli wybierze się odpowiednie tory na wizycie u Emhyra. Ja zrobiłem jedynkę i dwójkę przed trójką i nie żałuję, bo relacja z Triss nabiera więcej głębi, świetnie rozumiemy Roche'a a epizod z Letho to świetny powrót "na stare śmieci". Jeśli nie chcesz grać to chociaż ogarnij jakiś walkthrough, bo to nie jest długa gra a warto.
Na tym czasami polega budowanie historii - na niedopowiedzeniach. Poza tym, dzieje się w obecnie w (pop)sztuce niezdrowa moda na wyjaśnianie wszystkiego, by ostatecznie rozczarować tym ogołoceniem z tajemnicy. Wątek Peralezów był świetny, ale przecież zakończenie było jasne - dowiedzieliśmy się tyle, ile nam zechcieli powiedzieć. Na tym między innymi polega zajebistość tego questu.
Nie grałem w jedynkę, ale po przejściu dwójki jestem pewien, że lubię klimat, szczególnie pierszej lokacji. Wiem, że ma to się nijak do tego czego oczekiwali gracze, ale ja nie miałem porównania i dla mnie ta gra to kawałek "The Survivors", który kojarzy się z kryjówkami i bieganiem po zielonych dachach w słońcu xD Fabułę pozostawię bez komentarza, bo zarówno postaci, budowa misji i bohaterowie to jeden wielki chaotyczny zawód.
Konstrukcja samej rozgrywki jest też rozczarowująca, bo (nie wiem jak jest teraz) niemożność zapisu stanu w gry na różnych slotach sprawiało, że podjęcie złej decyzji równało się z przechodzeniem całej gry od początku (trafiłem na najgorsze zakończenie bez świadomości, że takie mnie czeka). W ogóle cały finał to taka porażka, że szkoda gadać. Głowny villain to jakaś przerysowana parodia bad guya.
No, ale klimat podobał mi się. Jedyny plus tej gry, pomimo tego, ze tak odmienny od części pierwszej. Ale może to właśnie jest zaleta, że nie powtórzyli tego i dali coś innego.
No i na Allegro 4 oferty, w sumie 6 sztuk, w tym połowa od Januszy, którzy kupilli kartę na 9,5K i chcą sprzedać za 11-12K, czyli z zyskiem 2,5K xD
Mnie się wydaje, że Phantom Liberty zacznie się misją, która okaże się braindancem związanym z końcówką jaką wybraliśmy w podstawce i potem zacznie się właściwa historia, np ucieczką z Arasaki.
Chłopie, Wiedźmin 4 to gra a gry-online to portal o grach. W dodatku sam to skomentowałeś. Ogarnij się, bo się zachowujesz jak rozwydrzony atencjusz.
Spójrz na Ubi. Produkują masę tytułów, wychodzą co rok, ale ich jakość to półka średnia. A przecież mają ogromny kapitał i tysiące pracowników. Najczęściej dopracowane i przemyślane tytuły to lata produkcji. UE5 owszem, usprawni proces, ale tym samym dodaje masę możliwości, które REDi zechcą wykorzystać.
To jest tak słaby cykl, że szkoda gadać. Gdyby nie Hardy to byłoby taką nędzą jak Morbius.
To nie jest głupia opcja, że ten dodatek będzie inny. Podstawa Wieśka była zamkniętą historią. CP77 już nie. Myślę, że Phantom Liberty będzie tym czy CP77 miał być od początku, tj. więcej ciasta w cieście, więcej możliwości, trochę nowych lokacji, ale zostajemy w Night City a wyjdziemy poza dopiero w nowym CP.
Jeśli okaże się, że każde zakończenie było jedynie braindancem to mamy otwartą furtkę bez "kanonicznego" zakończenia, wszystko jest po staremu a nasze bycie Legendą było jedną wielką iluzją. Ta pasuje do Night City. Zdaje mi się, że w Phantom Liberty doprowadzimy do kolejnej wielkiej wojny korporacyjnej. Ciekawi mnie czy będziemy mieli wybór - albo gramy jako Silverhand albo jako V.
Jedynka najlepszy klimat, mega słowiański klimat i obłędny soundtrack. Sterowanie przyciężkawe, ale idzie się przyzwyczaić. Świetne drzewko rozwoju. Fabuła świetna, choć posiekana głupawymi sidequestami. Ogólnie klimat nie do podrobienia.
Dwójka największe wyzwanie i największa frustracja. Grafika piękna, ale gdzieś uciekł klimat i wyglądało to jak superprodukcja po amerykańsku zrobiona przez Europejczyków. Niemniej doskonała fabuła i praktycznie dwie różne ścieżki przejścia, choć tak w zasadzie to niemalże ta sama historia, tyle, że z dwóch perspektyw. Jedyny minus fabuły to jej skomplikowane zalezności, bo tonie w polityce bardzo bardzo i prakuje temu przejrzystości. Mapy zbyt korytarzowe, i zamknięte, ale np Vergen i jego labirynt ulic to poezja w tym wydaniu.
Trójka to arcydzieło kompletne. Fabuła, świat, postaci, jakość misji, muzyka, klimat... no i Gwint, który jak się zrozumie to zasysa bardziej niż reszta gry :D Druga gra po Mafii, po której miałem egzystencjalnego doła. Trzecią grą był CP77:)
Mnie się podoba, że od wtopy z premierą CP77 na konsole nie ujawniają dat dopóki nie mają w pełni gotowego patcha/produktu. Teraz mówią to dosłownie na równi z wydaniem. Jeśli 9 grudnia to prawdziwa data to wychodzi w piątek co brzmi wiarygodnie. Będzie wypełniona luka do czasu Phantom Liberty.
Sterowanie i cała reszta - jak już się przyzwyczaisz - jest spoko. Drzewko rozwoju też ma sens. Ale kiedy odpalasz grę rok czy dwa później to na wejściu nie wiesz co robić, zapominasz skrótów od walki 1/1 czy z grupą.
Natomiast fabularnie to jest fantastyczna historia. Jedynie trochę nużył backtracking, bo trzeba było ganiać pieszo, ale dzięki temu lepiej zapamiętywało się mapy.
Ale co ci przechodnie mają robić? Kuć miecze? Sprzedawać pierdoły na szlaku? Przecież to jest współczesne miasto. Ludzie idą z domu do roboty i na odwrót. W większości używają samochodów jak to bywa w realnym świecie. Przejdź się po większym mieście. Większość idzie przed siebie, stoi przy sklepikach a jeden na parę tysięcy gra na gitarze. I tak masz w CP.
Jeśli utrzymają klimat bagien i tej wioski z piątego rozdziału to będzie sztos. To najbardziej klimatyczna część Wiedźmina. Najbardziej słowiańska, surowa i świetnie napisana.
Grałem tylko w klasyczną trójkę, więc ogólnie DE bardzo mi podeszła. Dużo ładniejsza i z lepszym sterowaniem. Vice City kolorowe a podczas deszczu mega klimatyczne. Pamiętam, że na początku deszcz w GTA3 wyglądał paskudnie, ale zmienili to i ogólnie całą trójeczkę przeszedłem bez błędów. Wiem, ze w SA oryginalnie była mocna mgła, ale jakoś jej brak nie psuje mi przyjemności z grania.
Tak więc wydaje mi się, że gra że DE nie podeszła głownie graczom, którzy ograli oryginalne wersje i się przyzwyczaili.
Ta scena została wklejona do wielkiej bitwy tak trochę z dupy, ale nie jest żenująca. No chyba, że wszędzie się widzi niszczenie patriarchatu a przecież w MCU wybitnie przeważają faceci i to już jakoś to nikomu nie przeszkadza.
Żenująca z tego wszystkiego jest conajwyżej sekwencja ze Spidermana 3. Cała reszta jest po prostu albo głupia albo nieporadnie nakręcona.
Praktycznie nie czytam polskich recenzji. Hejterzy mogą się pienić na to i tamto a ja wpadam na Metacritic i wiem co się faktycznie dzieje.
Odpaliłem CP77 znowu po dwóch latach od czasu ukończenia gry przez pierwszym patchem. Dzięki temu mogę na świeżo przeżyć tą historię raz jeszcze. Jest arcygenialnie. Cudowna grafika, świetna fabuła, dużo zmian i niesamowity klimat. Edgerunners też sprawiło, że wraca się do tego świata o wiele chętniej.
Dzisiaj ludzie mają problem ze zrozumieniem i przyjęciem wszystkiego co nie zgadza z ich niczym nie popartą tezą. Elf czarny? Hurr durr. Galadriela ma inny charakter? Hurr durr. Coś nie jest takie samo jak w książce? Hurr durr.
Świetny serial i polski dubbing naprawdę daje radę. Jak przeklinać to tylko po naszemu ;))
Wg twojego komentarza nie nastąpił żaden postęp technologiczny i złożoność gier segmentu AAA i w ogóle to robienie gier to takie hop siup, ze sam byś zrobił wszystko za nich gdybyś tylko nie tracił swojego czasu na wypisywanie bzdur.
Robienie czegoś dobrze nie oznacza robienia czegoś szybko.
Poza tym to nie Ubisoft, że wysrywa kopiuj-wklej co roku. CPPR to niecały tysiąc pracowników podczas gdy Ubi to jakieś 12 tysięcy.
Ile można klepać ten sam temat? Wiadome jest, że silnik RED Engine w wersji, w której był stworzony Cyberpunk nie sprawdził się i narobił problemów. Przecież drugiego i trzeciego Wiedźmina zrobili całkiem szybko a poprawienie obu poszło bardzo sprawnie. Teraz z Unreal Engine te problemy wyparują i dzięki temu - mam nadzieję - będą wypuszczać dopracowane technicznie produkty a dział scenarzystów wróci na dobre do długich fabuł.
Dla mnie połączenie faktów "nie rezygnujemy z rozwijania Cyberpunka" i "to będzie ostatni projekt na RED Engine" prowadzi do oczywistej konkluzji, że kolejny Cyberpunk powstanie na UE5.
Jedynkę ograłem po raz pierwszy rok temu. Przeklinałem system walki i powtarzalnosć misji, ale klimat spoko. Dwójka za to już dużo lepsza, choć port na PC (sterowanie) to porazka:)
Taak, Thor jest filmem famijnym...
Napisałem, ze bogowie są ignorantami a nie słabi i głusi, ale więc przekręciłeś moją wypowiedź pod swój argument. Słabo.
"Gorr prawie w ogóle nie istnieje jako postać, jak sam powiedziałeś, jest tylko archetypem."
Kolejny argument typu "prawie go nie ma na ekranie", ale ty wmieszałeś w to jeszcze ten archetyp. Co to ma ze sobą wspólnego? Wiesz co to jest archetyp? Myślisz, że to jest prostego czy jak?
"Przecież to właśnie zakłada Disney. To nie mają kompetentne filmy, a skrojone od linijki kolejne odcinki serialu."
Tak, tak.... poza tym, jakby były skrojone pod twój punkt widzenia to byś je chwalił.
Ta scena nie ma sensu w kontekście wersji kinowej. Zeus jest ignorantem. Nie chciał pomóc. Generalnie film sporo by stracił, gdyby ta scena się w nim znalazła, bo jest niekonsekwentna. Najwyraźniej dlatego nie trafiła do filmu.
Zgadzam się. Ludziom kompletnie brakuje luzu i akceptacji czegoś, co nie zawsze okazuje się być po ich mysli.
Film jest opowieścią o stracie, wyrzeczeniu się dotychczasowych wartości i chęci utkania nowej przyszłości z urojeń, że można coś zbudować na okłamywaniu samego siebie i szukaniu zemsty, bo ta koniec końców zemści na nas. Thor przechodzi niemal dosłowną depresję a jego żarty są "słabe", bo próbuje ukryć swój smutek i rozczarowanie utratą Jane. Raz jest śmiertelnie powazny, raz głupkowaty a więc ma klasyczne cechy człowiek z depresją. Gorr z kolei to jakby archetyp zagubionego człowieka, który oparł całe swoje życie na wierze w bogów a ci okazali się ignorantami.
Cały film jest ironiczym manifestem ateistycznym, choć na koniec Gorr oddaje Thorowi, który jest również bogiem, córkę pod opiekę. A więc pic polega na tym, że sam fakt bycia bogiem nie jest równoznaczny z byciem bohaterem. Sam Zeus na końcu narzeka na to, że świat woli superbohaterów i ma w nosie bogów. Tak jak cały film przechodzi bokiem obok uniwersum MCU, tak ta scena końcowa jest powrotem do niego.
Sporo osób zauważyło te oczywistości w filmie. Sporo jednak również szukało wyłącznie dowcipów i oceniło po jednej scenie CGI, że Marvel z efektami schodzi na psy. To jest bzdura, bo niestety zwyżkuje trend, w którym widzowie uważają się za speców w zasadzie od wszystkiego a twórcy powinni być posłusznymi pieskami kręcącymi fanservice.
Mnie film bardzo się podobał, szczególnie, że ironia mieszała się z autentycznym dramatem jakim jest życiowy kryzys i sprawy ostateczne jak nieuchronna śmierć.
Zapowiada się fantastycznie. Klimat hard sci-fi. Jeśli dodać do tego pościgi i nowy system policji to będzie sztosiwo.