Mamy piąteczek, a w środę skończyłem Cronosa, więc pora na opinie, a jest o czym pisać oj jest.
OPINIA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY FABULARNE
Fabuła i postacie: Powiem tak fabuła od początku trzymała w napięciu i do końca nie było wiadomo o co chodzi, po trochu powoli odkrywaliśmy o co chodzi w tym świecie, o co chodzi naszej postaci, do czego dążymy i miałem wrażenie jakby po trochu się ta fabuła zmieniała w zależności od tego co odkrywaliśmy o świecie i o naszej misji, co bardzo mi się podobało, było to wszystko naturalne i przejrzyste moim zdaniem, a ta tajemniczość dodawała tej grze bardzo dużo, podobało mi się to jak właśnie odkrywaliśmy jaki cel ma nasza misja, czy nasza misja jest słuszna, postaci nie było za wiele w tej grze, większość pobocznych postaci to głównie poznawaliśmy z notatek i dość krótkich cut scenek, ale nie było ich za wiele, główne postacie to nasza główna protagonistka i osoba, która teoretycznie nam pomaga w pewnym momencie naszej podróży, dość szybko go poznajemy, ale jest też ważną postacią, także o postaciach nie ma się co tu rozpisywać, bo jest ich stosunkowo niewiele, ale mi to bardzo pasuję, bo wszystkie są fajne i charakterystyczne, a dodatkowo łatwo wczuć się w klimat takiej epidemii, gdzie prawie każdy człowiek lub każdy, bo nie pamiętam, żebyśmy spotkali kogoś żywego w czasach teraźniejszych, więc chyba każdy jest zarażony lub martwy, przyjemnie ta gra opowiada fabułę i bardzo dobrze ją dawkuję, że tak powiem od samego początku czułem, że chcę w to grać i zgłębiać tajemnice tego uniwersum, nie wiem co tu więcej napisać, ale to trzeba przeżyć uważam i każdą notatkę aż chcę się chłonąć i czytać, fabuła bardzo dobra lub nawet świetna, nie wiem czy nie lepsza niż w Dead Space'ach.
Klimat i świat: To jest kolejna rzecz, którą trzeba przeżyć, klimacik w tej grze jest tak gęsty, że można go kroić nożem, od samego początku czuć chęć zwiedzania każdego zakamarka i czuć, że za chwilę coś może Ci wyskoczyć prosto na twarz, jakieś biomasy, które są prawie wszędzie i zza każdego rogu może coś wyskoczyć, podobały mi się też zabiegi z tym, że widzimy jakiś cień, ja czasem nawet specjalnie szybko wybiegałem i ostatecznie niczego nie ma obok, przyjemna sprawa, klimat takiej postapokalipsy i epidemii to jest w tej grze oj jest i to mega dobrze odwzorowany, a samo uniwersum jest tak dobrze zrobione, że aż chcę się je odkrywać i właśnie czytać te wszystkie notatki, ogólnie to liczę, że to uniwersum zostanie z nami na dłużej, gdyż uważam, że jest tutaj ogromna możliwość do opowiedzenia ciekawych historii kolejnych podróżników lub poprzednich, Blooberzy stworzyli coś mega ciekawego i co mogłoby się dalej rozwijać, ciekawe czy na to postawią, czy to jednorazowy strzał, liczę jednak, że gra będzie miała kolejne odsłony lub spin offy, ale wracając jeszcze na chwilę do klimatu to uważam, że fani Dead Space'a czy Residenta będą potrafili się tu odnaleźć, ja uwielbiam gry w stylu Residenta, Dead Space'a, Silent Hilla i tutaj bawiłem się świetnie i klimacik mnie przyciągał bardzo.
Mechaniki Gry: Mechaniki co tu można powiedzieć, bardzo podstawowe mechaniki i klasyczne jak w większości survival horrorów, zarządzanie ekwipunkiem, materiały do tworzenia amunicji, lekarstw oraz takiej dodatkowej broni do spalania lub podpalania przeciwników i ulepszenia broni oraz waluta, dzięki której mogliśmy ulepszać swój arsenał, postać, mieć dodatkowe sloty w ekwipunku oraz tą dodatkową broń do spalania i podpalania, ciężko tu było coś zrobić lepiej, bo większość rzeczy była bardzo dobrze zrobiona, chociaż jedną rzecz bym zrobił inaczej i jest to alternatywna broń, w sensie uważam, że to było trochę na siłę zrobione, bo załóżmy, że chcemy mieć dwie bronie, które korzystają z tej samej amunicji, bo to są te same bronie tylko inaczej działające, to musimy poświęcić dwa sloty w ekwipunku na to, ja i tak korzystałem głównie ze zwykłego pistoletu i strzelby tych podstawowych, nawet jak znalazłem alternatywy do tych broni to nawet ich nie sprawdzałem, nie miałem na to ochoty i szkoda mi slotów było na to, ale wracając do głównego tematu to zrobiłbym to tak, że to ulepszenie jest znalezione i od razu zainstalowane i najzwyczajniej w świecie zmieniasz je kiedy chcesz np. przytrzymując przycisk pod którym masz daną broń, uważam to za lepszy sposób na alternatywną broń. Co tam jeszcze były, aaa naładowany strzał, przyjemny pomysł, szczególnie, że strzał jest potężniejszy, można ulepszać szybkość ładowania i zużywa tyle samo co zwykły strzał czyli jeden nabój, ogólnie też mega podoba mi się mechanika łączenia się przeciwników i uważam, że jest ona świetnie zrobiona i mega przemyślana, przede wszystkim dlatego, że można przerywać tą mechanikę, trwa ona na tyle długo, żeby ją przerwać nawet jak jest natłok przeciwników i na tyle krótko, że przeciwnik jest w stanie się połączyć, jeśli za długo się będzie zwlekać z przerwaniem, dodatkowo można spalać zwłoki, żeby zarażeni się nie łączyli, a samo palenie ma więcej zastosowań i jest fajna esencja, która zwiększa obrażenia, jeśli przeciwnik płonie, bardzo fajne i przydatne podczas walki z bossami, bo ich zazwyczaj trzeba podpalać, a generalnie to prawie każda arena o ile nie każda ma elementy podpalające przeciwników jak chociażby wybuchające butle, a i wspomniałem o esencjach, no to zwyczajne boosty można powiedzieć i ciekawe bierne umiejętności, które się dostaję z pchaniem fabuły do przodu, chociaż pobocznie też idzie znaleźć kilka, nie ma ich za wiele i ja mało co zmieniałem w trakcie przechodzenia, chyba tylko raz zmieniłem esencję tak sam z siebie, bo reszta to fabularnie mi wpadała i nie było wyjścia, ale pobocznych nie jest za wiele, ja chyba znalazłem tylko 2 albo 3 coś koło tego, a nie wiem czy jest więcej, przeciwników jest dość sporo ogólnie, nie za mało, nie za dużo, każdego idzie się wyuczyć, są Ci lepsi i Ci słabsi, fajny pomysł, że niektórzy mają skorupy i trzeba w konkretne miejsce im celować, dodaję to akcji i trzeba trochę pomyśleć, bo czasem można nie zauważyć, gdzie jest odsłonięty punkt, szczególnie na początku, ja tak miałem, a fajnie też wygląda to, że od tej skorupy widać jak pociski się odbijają i ja dzięki temu zauważyłem, że ja żadnych obrażeń nie zadaję przeciwnikowi. Podoba mi się także pewna rzecz, którą zdobywamy też dość szybko, że jak nacelujemy na wroga bronią to widzimy jego życie na zielono, żółto lub czerwono i uwielbiałem się z tym bawić jak dużo przeciwników tak sobie leżało na podłodze, mega klimatyczne i fajne to było, niby nic wielkiego, a daję masę radochy jak przewidzisz dzięki temu, który przeciwnik ożyję i to Ty go zaskoczysz, a nie On Ciebie, przyjemne doznanie, co nie zmienia tego, że i tak było sporo momentów, gdzie któryś nagle rozwalił mi drzwi i się wystraszyłem, szczególnie, że tych drzwi w ciemnościach i pokrytych biomasom lub przykrytych i pozastawianych meblami czy czymś innym to czasem nie widać i nie raz to aż podskoczyłem ze strachu, także jump scary też ta gra ma mega fajne i tego ukryć się nie da, z mechanik to chyba wszystko, chociaż jeden boss to mi mega przypominał takiego do spalenia też z Resident Evil 5, tam też był taki boss, chyba Uroboros się nazywał z takimi witkami czarnymi i żółtymi punktami, w które trzeba było strzelać i ogólnie był to pierwszy boss w Cronosie, ale ten jeszcze był taki ludzki to inaczej wyglądał, natomiast ten ostatni w szpitalu to identyczny, taka masa wijąca się, tak samo kolorystycznie i podobnie się go zabijało jak w Residencie 5, prawie jeden do jednego jeśli chodzi o podobieństwo, a nawet sposób zabicia, ale ogólnie bossy fajne, niewiele się powtarzało, chyba tylko jeden się powtórzył, ale też niewiele bossów. Ostatnia kwestia to uważam, że auto save'y mogły by być troszeczkę częściej, chociaż może to odebrałoby elementowi survival horroru, ale jednak fajnie by było, gdybym nie musiał zasuwać i załatwiać przeciwników, których już załatwiłem po drodze, żeby dotrzeć po raz kolejny do areny, na której padłem, tylko żeby ten save był jednak nieco bliżej wtedy, bo tak to jest to zbędna strata czasu jak dla mnie, ale no jest jak jest, da się to przeżyć mimo wszystko.
Grafika: Piękna grafika, nic dodać nic ująć, nie mogłem nacieszyć oczu, korytarzowa gra to wiadomo łatwiej o dobrą grafikę niż w otwartym świecie, ale dalej uważam, że bardzo dobra robota.
Optymalizacja: Tutaj można trochę ponarzekać, gra wyszła we wrześniu zeszłego roku to już jest prawie pół roku po premierze, a ja dalej miałem spadki w pewnych miejscach do około 20-40 klatek coś koło tego, nie było tych miejsc wielu, ale może to kwestia tego, że czasem potrafiło być sporo efektów cząsteczkowych, a przynajmniej tak mi się wydaję, a ja mam RTX 3070 Ti jako grafikę, nie jest to słaba karta, ale jednak około 5 lat ma już na karku, więc może nie dawała rady, ale nie jestem pewny, bo jednak przez większość gry miałem 60-70 FPS stabilnych i tylko w tych niektórych miejscach potrafiły one spaść, ale tak jak mówię, może to kwestia karty i zbyt wielu efektów cząsteczkowych, jednak nie jestem pewny, do innych rzeczy nie mogą się przyczepić, ładnie chodziła, nie wywalała, zapisy się nie psuły, raz się tylko zbugowałem, bo znalazłem jakieś miejsce, gdzie wszedłem na starą kuchenkę czy zmywarkę czy sam nie wiem co to było i nie mogłem z tego zejść, zmieściłem się jakimś cudem pomiędzy pikselami i musiałem wczytywać zapis z przed 10-15 minut jakoś, ale to kwestia ciekawości, bardzo lizałem ściany.
To wszystko co chciałem napisać o Cronosie, trochę się rozpisałem, ale gra jest tego warta, uważam, że ocena 9,5 jest oceną adekwatną do jakości tej gry, bawiłem się wyśmienicie, tak samo dobrze jak chociażby w Dead Space, a z tego co wiem to Dead Space jest grą AAA, a Cronos The New Dawn jest grą AA, przynajmniej tak słyszałem i jeśli to prawda no to powiem tak, że Bloober Team odwalił kawał dobrej roboty i ta gra jest warta swojej ceny, chciałem tylko rozgrzewkę przed najnowszym Residentem, a dostałem kawał porządnego Survival Horroru, który moim zdaniem dorównuję topowym grom z tego gatunku, także wielkie brawa dla Twórców i ja polecam bardzo tę grę!
Oceniamy kolejnego "Ducha" jak wypadł przekonajmy się!
UWAGA! OPINIA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY FABULARNE!
Fabuła i postacie: Zacznę od fabuły, co tu można napisać o fabule, jest ona bardzo prosta i banalna, w sensie nie ma tu nic odkrywczego uważam, pragniemy zemsty po tym jak zamordowano nam ukochanych ludzi(w tej fabule rodzinę) ale cudem my uciekamy z tej rzeźni, dorastamy i jedyne co wiemy o naszej bohaterce to że uciekła, nie wiemy jak żyła, nie wiemy jak przeżyła i jak żyła przez te wszystkie lata, nie wiemy czy ktokolwiek ją przygarnął no ogólnie historia owiana tajemnicą, ale przez to dla mnie ciężko się było wczuć w naszą główną bohaterkę, rozumiałem motyw, ale no motyw zemsty jest bardzo częsty w grach i tutaj za bardzo się nie wyróżniał, niemniej jednak sama fabuła była napisana bardzo ładnie, pomimo, że jest ona bardzo prosta w swoim założeniu to twórcy starali się ją dobrze opowiedzieć i muszę powiedzieć, że im to wyszło,
spoiler start
chociaż muszę przyznać, że spodziewałem się pójścia w odważniejszą stronę i ostatecznie, że Atsu wykona swój cel i dopiero później może się coś zmieni, a Ona się zmieniła dosłownie kilka kroków przed jego zakończeniem i nagle wszystko ładnie się ułożyło dla niej, główny antagonista sam się jej podłożył na tacy zamiast być w swojej twierdzy gdzie jego miejsce, takie bardzo bajkowe i happy endowe zakończenie tutaj dostaliśmy, ale żeby nie było to była jedna ważna śmierć na koniec, ale i tak uważam, że zbyt dobrze się to wszystko ułożyło mimo to, aż niewiarygodnie dobrze. Najbardziej podobała mi się historie z Kitsune i mówiąc wprost dla mnie był to jedyny wątek godny uwagi i zapamiętania, bo został zrobiony bardzo ciekawie, dwie kobiety, jedna która popełniała błędy i zrozumiała je oraz wykorzystała na swoją korzyść i do ostatecznie uczynienia czegoś dobrego i druga, która te błędy obecnie popełnia, ale udaję jej się powoli wszystko rozumieć i stara się dostrzec przeszłość innej osoby nie tylko przez pryzmat tego czego była świadkiem, ale też z jej perspektywy, to mi się bardzo podobało i ten wątek pewnie zapamiętam na dłużej. Relacja z bratem, który ostatecznie też się uratował też niezbyt mi się spodobała, w sensie była to poprawna relacja i poprawny wątek tylko problem w tym, że historii Jubeia też kompletnie nie znamy, wiemy, że udało mu się uciec i przygarnął go samuraj, o jego żonie nic nie wiemy, jak ją poznał, jaka była czy cokolwiek, jak wyglądało jego życie u boku tego samuraja no kompletnie nic i szkoda, a na miejscu tego brata mógł być dosłownie ktokolwiek, Jubei był umoralniającym bratem, ale dodatkowo sam popierał i pomagał jej w większości decyzji, chyba tylko raz postawił na swoim jak zabrał Szalonego Goro do swojego obozu, ale tak to nie miał problemu z niczym i kompletny brak konsekwencji w klanie, żadnych uwag, żadnych skarg, żadnych świadków, żadnych degradacji czy kar, dalej był tym "nieskazitelnym" w oczach klanu pomimo działania często wbrew ich zasadom czy planom, a jak mówił to też dowódcy jak potulne baranki na wszystko się zgadzali, może ja to źle odbieram, ale ten wątek mi nie siadł akurat i Jubei jako postać też był jedynie w porządku i tyle, ale nie był niezastąpiony, co tam jeszcze no później to już była praktycznie ostatnia batalia, bo Smok, Pająk i Saito to był praktycznie jeden wątek i to była typowa wojna, która była bardzo przyjemnie rozpisana, czuć było wojnę pomiędzy klanami, czuć było te oblężenia, plany, obalenia, nawet odbijania jakichś miejscówek fabularnie, no mi się to podobało ogólnie, ale tak jak mówię na koniec myślałem, że polecą z tą fabułą tak jak było od początku czyli krwawo i mocno, ale no jednak było bajkowo, szkoda, ale no jest jak jest
spoiler stop
Fabuła mi się pomimo wszystko podobała, bo pomimo prostoty, to została opowiedziana ciekawie, a to jest bardzo ważne i dobrze wyreżyserowana, co do postaci no o kilku się już wypowiedziałem, główna bohaterka średnio mi siadła, była i już, najciekawsza postać w tej grze to Oyuki, ma najciekawszą historię i mówiąc wprost to właśnie o tej bohaterce wiemy o wiele więcej niż o kimkolwiek innym, nawet główna bohaterka nie ma tak obszernej historii jak Oyuki, także to mi się podobało, bo się wyróżniała na tle innych, a reszta? Antagonista no był, nie był zły, był w porządku i tyle, reszta postaci nie jest warta większego zapamiętania i pewnie zapomnę o nich niedługo, coś jeszcze mogę dodać? Chyba nie, postacie są rozpisane poprawnie lub dobrze, ale nic ponad to w większości jak dla mnie.
Klimat: Klimat w tej grze był bardzo dobry, czuć było, że jesteśmy w Japonii, ten obraz góry Yotei robił robotę zdecydowanie i to bardzo, ale nie wiem co więcej napisać, ale klimacik przyjemny i to można poczuć samemu.
Zadania i aktywności poboczne: Zadania poboczne jakiś tam pomysł na siebie miały, ale głównie te zadania polegały na eskortowaniu kogoś, dojścia do miejsca walki albo doprowadzenia do innej aktywności pobocznej, które i tak robiliśmy nawet bez potrzeby wchodzenia w misję, także zadania były solidne, co do aktywności to tego było całe mnóstwo, zlecenia, lisie nory, piosenki na shamisenie, sumi-e, obozy do rozwalenia, kapliczki do przejścia, gorące źródła, zeni hajiki, stojaki bambusowe, słupy poległych do wyboru do koloru, chociaż nie każde były jakoś mega satysfakcjonujące czy dawały coś przydatnego, dla mnie tylko gorące źródła i stojaki były przydatne, a reszta no była i tyle, ale przyjemność można było z tego czerpać, bo potrafiły być przyjemnie i fajnie zrobione, mi się podobała gra w Zeni Hajiki i pomimo, że nie musiałem grać we wszystkie, żeby zdobyć platynkę to i tak grałem we wszystkie, bo tak fajnie się w to grało. Opowieści były super, podobał mi się ten gość, którego czasem spotykaliśmy i opowiadał nam różne legendy, a potem robiliśmy questy z tą legendą związane, to była jedna z tych rzeczy, które mnie bardzo satysfakcjonowały i tak samo kapliczki, bo fajna zręcznościówka, szukanie drogi i wspinaczka, w sumie wilcze jamy też były przyjemne, bo fajna historia za tym stała, ta relacja mnie też bardzo wciągnęła z tym wilkiem, nie no aktywności pobocznych było dużo i każdy tutaj znalazłby coś dla siebie uważam, także tutaj nie ma na co narzekać, może poza niektórymi nagrodami lub ich brakiem.
Mechaniki gry: O tym też można się sporo rozpisywać, ale nie wiem czy mi się chcę aż tak, pewnie i tak coś pominę, bo tego było od groma, sama walka była bardzo dobrze zrobione i przyjemna w większości, ale mechanika parowania tak jak tu jedna osoba pisała w sekcji komentarzy jest dość losowa, nie wiadomo kiedy wejdą, a kiedy nie, ogólnie progresu w tej grze nie czuć, nie czuć, że jesteśmy silniejsi, a nawet bym powiedział, mam wrażenie, że z czasem jesteśmy słabsi, w ostatnim regionie pomimo ulepszeń na maksa to i tak padamy na 2-3 hity, a z broni palnej to już w ogóle ciężko czasem nie dostać, szczególnie jak jest więcej przeciwników, tutaj uważam, że to zostało zepsute, bo nie po to zdobywam ulepszenia i progresuję, żeby być w tym samym miejscu albo słabszym, a tak niestety jest, w tej grze muszę ulepszać rzeczy i progresować, żeby być na równi z przeciwnikami, bo inaczej Oni mnie rozwalą, nie wiem czy to jest satysfakcjonujące, bo czasem chciałoby się być lepszym po tylu godzinach, a to nie działa, ale no jest jak jest, system broni jest żywcem wzięty z poprzedniej części tylko zamiast postaw mamy bronie i tyle, działa to tak samo dana broń na danego przeciwnika co odbiera trochę swobodę z rozgrywki, bo nie możesz sobie przejść gry tą bronią co lubisz tylko tą, która jest dobra na danego przeciwnika, znaczy no możesz też i grać jedynie tą bronią co lubisz, ale wtedy to jest katorga, bo to praktycznie nie działa na przeciwników, postawę przebijasz godzinę i przy większej ilości przeciwników to jest dość trudne i nużące, ale z drugiej strony jest to też dobre, bo jednak zmusza to żonglowania tymi broniami, także są plusy i są minusy, ulepszanie pancerza i ogólnie wprowadzenie tutaj pancerzy jest tutaj dla mnie zbędne, gdyby nie to, że chciałem sobie zmienić wygląd to nosiłbym cały czas standardowy pierwszy pancerz przez całą grę, jedynie pancerz Ginjiego jest dobry na ostatni region, ale to też bez sensu, dlaczego ten pancerz daję nam dziwną umiejętność odbijania pocisków z broni palnej, a bez niego tego nie umiemy, wiem, że pancerz lekki i w ogóle, ale no szaty Onryo też są lekkie i wtedy tego nie umiemy? Takie na siłę to zrobione według mnie, to powinna być umiejętność do odblokowania w drzewku, także pancerze to dla mnie coś kompletnie zbędnego, co do drzewka, tak pół na pół bym powiedział, jeśli chodzi o drzewko, które ulepszamy poprzez ukłony przed ołtarzami zadumy to jest ono średnie, mówiąc wprost może z 5 maksymalnie umiejętności było dla mnie przydatnych i użytecznych, a resztę to leciałem byle jak, żeby wszystko mieć odblokowane, wilcze umiejętności były spoko i przydatne, także tutaj plus hmm coś jeszcze z mechanik? Wydaję mi się, że nie, reszta to w większości kopia z Ghost Of Tsushima jak i ogólnie większość tej gry, ale to chyba wszystko co chciałem napisać przy mechanikach, o czym nie napisałem to albo zapomniałem albo jest poprawna ni to złe ni dobre, ale jest.
Grafika: Ładna nie można ukryć ładna, podobna do Ghost Of Tsushimy i też bardzo dobrze się prezentuję.
Optymalizacja: Brak zastrzeżeń u mnie, nie miałem żadnych bugów ani problemów ani spadków FPS.
Ogólnie podsumowanie to mogę powiedzieć tak, jak dla mnie jest to totalna kopia Ghost Of Tsushima z delikatnymi zmianami i urozmaiceniami, ale bardzo dużo rzeczy zostało takie samo, niemniej jednak uważam, że Ghost Of Yotei było lepsze pod tym względem, że nie dłużyło mi się pomimo tego, że było też schematyczne, ale czułem większą przyjemność z robienia wszystkiego niż w Tsushimie, gdzie mnie to męczyło od drugiego regionu, ogólnie gra jest lepsza jak dla mnie od Tsushimy pod względem ogólnym, gorsza pod względem fabularnym albo i tak sama, bo w sumie historii Jina też za bardzo nie pamiętam, to ogólnie gry są mega podobne, jest lepsza od AC Shadows, przy którym się męczyłem i był mega nudny, a tutaj tak nie było, ale dalej z tych japońskich klimatów to najlepiej bawiłem się przy Rise Of The Ronin, ciekawe czy wyjdzie kolejna część Ghosta, być może, ale uważam, że ta formuła się już wyczerpała i muszą wymyślić coś nowego, to był fajny jednostrzałowiec, a druga część pokazała, że większego pomysłu na to nie ma według mnie i to powinno być już zakończone i lecieć w coś nowego, a najlepiej jakby Sucker Punch powróciło do Infamousa, bo tęsknie za tym xD.
To przechodzimy do opinii o Thiefie, skończyłem go w sumie prawie tydzień temu już, bo 31 Grudnia, ale dopiero teraz się zabieram za opinię, więc lecimy.
UWAGA! OPINIA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY FABULARNE!
Fabuła, postacie, klimat: Tutaj łączę to w jedno, bo sama gra jest krótka i nie ma tego za wiele, z fabuły to z tego co zrozumiałem to tak jak w opisie, jesteśmy złodziejem, który widzi co się dzieję w mieście i widzi okazję do łatwego wzbogacenia się i szybko zostajemy wplątani w jakąś intrygę, w której nasza koleżanka zostaję opętana przez jakiegoś pierwotnego, my przeżywamy, a ją porywają i tak o to zaczyna się cała historia, która jest podzielona na rozdziały i to jest cała fabuła, mówiąc wprost to bardziej skupiałem się na gameplayu i na tym co mamy robić w danym miejscu i dokąd się udać, tak fabularnie to patrzyłem na te scenki, czytałem, ale za wiele nie rozumiałem, może nie słuchałem ze zrozumieniem, a może to też kwestia tego, że strasznie na raty grałem w tę grę, bo rok temu przeszedłem ze 2-3 rozdziały jakoś, potem po pół roku znowu ze 2-3 i teraz pod koniec tego roku już dokończyłem tę grę, więc może po prostu się zgubiłem gdzieś w środku, ale no jest jak jest, dlatego fabularnie ciężko mi się tutaj wypowiedzieć, bo do końca sam nie ogarnąłem co tam się dzieję, postacie były dobre i wyraziste, wiedziałem czego chcą i jak to wygląda, ale nie do końca znałem zamiary naszego bohatera jedynie, ale zwalam to na siebie, bo grałem na raty, więc moja wina, nie wczułem się zbytnio w tą opowieść, którą gra chciała mi zaserwować, ale postacie przyjemne, nie da się ukryć, a klimat był niesamowity, czuć było klimat i że są to jakieś stare czasy, ciekawe mroczne sekrety, które skrywa to miasto, no ogólnie super, a najbardziej w pamięć to utkwił mi rozdział 5 w psychiatryku, to było coś genialnego, tam klimat to można było kroić nożem, czułem się jak w jakimś kozackim horrorze świetnie zrobionym, także klimacik jest kozacki no i chyba tyle mogę o tym powiedzieć, ciężko coś więcej skoro zbyt mało się na tym skupiałem.
Mechaniki Gry: I tutaj tak samo, można by się rozpisywać, bo tych mechanik jest bardzo dużo, ale prawda jest niestety w moim przypadku trochę brutalna, bo z większości i tak nie korzystałem, grałem w to jak w najprostszą skradankę, bo na szczęście da się też w to tak grać, nie zabijałem nikogo, jedynie ogłuszałem, nie korzystałem praktycznie z łuku, nawet z odwróceń uwagi bardzo rzadko jakichkolwiek i mój gameplay polegał na omijaniu przeciwników głównie, ale mechanik było o wiele więcej, mieliśmy różnego rodzaju strzały, wodne, chyba ogniste, wybuchające z tego co pamiętam, trujące o ile mnie pamięć nie myli, a nawet takie z linką i można było je przyczepiać gdzieś, ale nigdy nie wiedziałem gdzie i nie korzystałem nawet z tego, nawet nie użyłem ani razu, nawet mieliśmy tępe strzały, które służyły to....nawet już nie pamiętam do czego, bo też mimo, że ich używałem to bardzo rzadko, ale chyba to odwróceń uwagi tak samo i strzelania w coś typu kłódka jak chcemy coś otworzyć z drugiej strony, coś w tym stylu ale pewny nie jestem do końca, mechaniki no typowe jak w skradankach, skrywasz się głównie w cieniu, w świetle Cię widać, fajny system kradzieży i zagadki też są fajne i ciekawe tutaj, są specjalne łupy, których trzeba szukać i właśnie czasem rozwiązać zagadkę, są zwykłe łupy, możemy przechodzić grę na różne sposoby, na koniec rozdziału mamy podsumowanie i co udało się zdobyć, a co nie, jest mnóstwo szukania i eksploracji, ja się starałem dużo szukać, a i tak większości mi się nie udawało znaleźć, także fani eksploracji mają tutaj czego szukać zdecydowanie, rozdziały można powtarzać do woli oczywiście, mamy też specjalny wzrok, który się kończy, ale możemy go uzupełniać za pomocą specjalnych roślinek i on nam podświetla ukryte rzeczy lub te, z którymi możemy wejść w interakcję i to tyle z mechanik, z których korzystałem i o których wiem, że istnieją, możliwe, że jest ich więcej, ale z większości nie korzystałem i grałem w to jak w najzwyklejszą skradankę i też mi to sprawiało całą masę frajdy.
Grafika: Gra z 2014 roku i ma dobrą grafikę jak na tamte czasy, to jeszcze początek ps4 dopiero, więc też ta grafa rozwijała skrzydła dopiero, a i tak było bardzo dobrze, uważam, że jak na tamte lata, to naprawdę dawała radę i mi się podobała, więc jak najbardziej na plus.
Optymalizacja: 2014 rok, wydaję mi się, że nawet jak na dzień premiery były jakieś problemy tak obecnie ich nie uświadczyłem, wszystko ładnie chodziło, żadnych bugów, spadków fps'ów nie uświadczyłem, było naprawdę bardzo dobrze pod tym względem, nie ma się do czego przyczepić.
Ostatecznie? Nie mam chyba nic do dodania, 7/10 to jest dobra ocena, może być wyższa dla kogoś, może być niższa, ale gra jest dobrą skradanką i ma coś swojego, jak te wszystkie mechaniki i systemy, których można używać i czerpać z tego radość oraz urozmaicać sobie rozgrywkę, przede wszystkim ma klimat i to przyciąga do tej gry, gęsty klimat oj tak, także jak najbardziej można zagrać, a szczególnie, że gra nie jest długa i nie męczy.
Zakupiłem i zagrałem dopiero po tym jak gra wyszła w wersji Enhanced Edition, więc taką i ocenię, także po kolei.
OPINIA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY FABULARNE!
Fabuła i postacie: Zacznijmy od najmocniejszej jak dla mnie strony tej gry, początkowo jak zaczynałem to pierwszy, drugi rozdział, takie wstępne były, w sumie trzeci trochę też, tak grałem, bo grałem i jedynie walka mnie ciekawiła oraz był fajny klimacik, ale im dalej w las się szło tym to wszystko o wiele lepiej i fajniej się rozwijało, fabuła jest prosta i przejrzysta, nie jest przesadzona, jest bardzo dobrze opowiedziana, wszystko ze sobą współgra i w pewnym momencie bardzo mnie wciągnęła, nasza główna bohaterka i jej główny towarzysz podczas praktycznie całej gry bardzo fajnie budują relację między sobą, cały czas nawet jak tylko chodzimy od areny walki do areny walki czy od zagadki do zagadki to nasz towarzysz nas zagaduję, próbuję nawiązać kontakt, opowiada jakieś historię to bardzo fajnie wygląda, gdyż ewidentnie nasza bohaterka jest bardziej samotniczką i z początku to bardzo widać, jednak z czasem widać w niej zmianę, która nie jest nagła tylko rozwija się z czasem i w odpowiednim tempie, a nie, że nagle jest inna, to jest bardzo fajnie ukazane w tej grze, ta relacja jest mega dobrze i fajnie zrobiona, tak dobrze, że szkoda mi było kończyć tę grę, bo takiego duo jak to, to ze świecą szukać i mi się mega spodobało, ale chciałem też zobaczyć jak to się skończy mimo wszystko, także fabuła jest tutaj naprawdę dobrze opowiedziana, relację też są ciekawe, szczególnie ta o której napisałem i dobrze, bo ta relacja nam towarzyszy przez większość gry i można się wczuć, główna bohaterka też ma swój charakter, a fabuła jest prosta, bo tak naprawdę lecimy uratować swojego brata i ocalić miasto/kraj czy coś w tym stylu może naród to lepsze słowo nie wiem, ale no prosta fabuła i pasująca tutaj, ale opowiedziana w bardzo dobry sposób i ciekawy tego ukryć nie mogę, tak samo postacie każda jest inna, chociaż ten brat naszej głównej bohaterki taki generyczny i tylko po to, żeby było kogo uratować, a charakteru zbytnio nie ma, ale reszta fajna i solidna, szczególnie właśnie nasza bohaterka Ryn i Jej towarzysz Abram, to najlepsze postacie w tej grze dla mnie, także to jest bardzo mocny punkt tej gry.
Mechaniki gry: Mechaniki tak samo są bardzo proste i przyjemne oraz satysfakcjonujące oczywiście nie jakoś bardzo, ale dobrze się gra i nie nudzi za szybko, mamy moce czarodziejskie, używamy ich przeciwko przeciwnikom, możemy przesuwać ich, walić o ziemię, mamy też interaktywny teren, mało, bo mało, ale jednak coś tam czasem jest, mamy silne ataki z użyciem many, nie mamy przedmiotów leczących, ale zamiast tego mamy fajne zaklęcie wysysania życia z przeciwnika i odnawiania sobie i to ma inny pasek, który się kończy niż mana przez co jest bardzo przydatne i nie musisz martwić się o manę na resztę zaklęć, walki z bossami są dobre i poprawne, przeciwników jest trochę, jak na grę za 170zł i kategorii AA to było ich nawet sporo, co chwila jakiś nowy i dobrze się walczyło, mieliśmy drzewka umiejętności także bardzo przejrzyste i nawet filmik, żeby wiedzieć co jaki skill robi ostatecznie, znajdźki w postaci skrzyń też była satysfakcja jak je odkrywaliśmy i oczywiście zagadki była ich cała masa, na niektórych można było się zawiesić, ale po to były podpowiedzi, co prawda ja ani razu nie użyłem podpowiedzi, wolałem sam ogarnąć i to mi się udawało za każdym razem, nie kombinowałem, bo i same zagadki tego nie wymagały aż tak bardzo, ale jak na grę typu AA to tych zagadek różnych było sporo i niektóre się powtarzały ale faktycznie do samego końca gry dochodziły jakieś nowe i nie sposób było się nudzić, także brawa tutaj dla twórców. Mechaniki zręcznościowe też były mega przyjemne i przemyślane, fajnie to wszystko wyglądało i widać, że twórcy mieli pomysł w jakich momentach gry to dać, żeby także fabularnie nie było to na siłę tylko miało sens, ogólnie jestem zaskoczony jak ta gra bardzo dobrze spajała się fabularnie i pod względem dodawania nowych mechanik, w wielu grach mam odczucie że coś było na siłę dodane, bo jakoś musiało, żeby dodać nową mechanikę, a tutaj kompletnie nie, tutaj wszystko było z sensem i fajnie wyjaśniane i pokazane, a jeszcze są relikty, które albo znajdujemy albo odblokowujemy za pomocą strojów, mówiąc wprost przez większość gry korzystałem jedynie z dwóch pierwszych, które miałem, bo były dobre jak dla mnie i jedynie raz jak dostałem bodajże albo znalazłem relikt ten sam co mam, ale wyższego poziomu to go zmieniłem i tyle, taka fajna mechanika, ale ogólnie to jak jej ktoś nie zauważy to i tak nic się nie stanie, ogólnie bardzo fajne i przystępne dla każdego mechaniki wszystko tutaj jest na plus jak dla mnie.
Klimat: O tym można sporo się rozpisać, ale też nie trzeba, a dlaczego? Bo to trzeba poczuć i wydaję mi się, że sporo osób, może tutaj poczuć inny klimat, ja czułem tutaj klimacik God Of Wara, taki nordycki klimat, ale także sporo z mitologii, w sensie chyba nic z mitologii nie było, albo ja jestem ślepy, ale czułem ten klimat jakbym grał w taką fajną grę, która opowiada o jakiejś mitologii, tak można napisać, ale to samemu trzeba też poczuć, bo ciężko to opisać, najbliżej klimatem tej grze to do God Of Wara, kiedyś widziałem taką opinię, która właśnie to mówiła i się z nią zgadzam.
Grafika: Bardzo ładna, jak na klasę AA, to grafika jest tutaj przyjemna, nie ma co więcej pisać, nie jest to top topów, ale jest dobrze lub bardzo dobrze.
Optymalizacja: Stuttering występuję, ale większych problemów nie doświadczyłem, bugów nie miałem, spadków płynności też nie, nie mam do czego się przyczepić, uważam, że optymalizacja jest solidna, szczególnie, że jestem świeżo też po ograniu Unknown 9: Awakening, które było tragiczne pod tym względem, bo grałem w te dwie gry na przemian i to niebo, a ziemia, w sumie prawie pod każdym względem.
To tyle o Echoes Of The End, grę ukończyłem w 14h, tak mi pokazuję steam, ale realnie chyba było krócej, bo wiadomo czasem się posiedzi w menu, czasem wyjdzie gdzieś i zostawi grę włączoną, więc realnie to wydaję mi się, że z 11-12h mi zajęła, dobry czas, ciężko się znudzić, a fabuła pcha nas do przodu i relacja pomiędzy nami, a naszym towarzyszem, mogę jedynie powiedzieć, że kupiłem to za 84zł na promce i kompletnie nie żałuję, nawet za 170zł to byłbym usatysfakcjonowany tym zakupem, bo jest to bardzo dobra gra klasy AA i ocena 7 jest tutaj dobra dla niej, nawet nie wiem czy wyżej bym nie dał, ale w sumie ta gra robi wszystko dobrze według mnie, niektóre rzeczy bardzo dobrze, ale ostatecznie chyba taka 7 jest idealna, tę grę mogę z czystym sumieniem polecić i uważam, że gracze, którzy lubią nordyckie klimaty i takie w stylu God Of Wara to nie zawiodą się, tylko, żeby się nie zrazili początkiem, bo gra to rozwija skrzydła dopiero później i do końca gry potrafi być coś nowego, nie jest to gra, gdzie po pierwszej godzinie już nic Cię nie zaskoczy, bo wszystko wiesz i masz to mogę powiedzieć, także polecam!
Nie ma sensu robić tutaj osobnych punktów, bo ta gra wiele do zaoferowania nie ma i większość można napisać w dwóch zdaniach lub nawet kilku słowach, więc tak zacznijmy od tego, że kompletnie nie wciąga fabularnie, nie jest to nic ciekawego, nie ma tej tajemniczości i nawet jak odkryjesz coś co twórcy uważają za zwrot akcji, to nie da się w to zaangażować, postacie są bardzo płytkie i nudne, kompletnie nie wyrażają emocji i nie da się w nie wczuć emocjonalnie, jeszcze nie widziałem gdy, w której główna bohaterka jest tak słabo zrobiona i tak nijako napisana lub takowej nie pamiętam, ale jest kiepsko, żadnej z postaci nie zapamiętam z tej gry, powiem wprost od jakiejś pierwszej lub drugiej godziny jak w to grałem to widziałem, że nic ciekawego z tego nie będzie, więc po prostu włączałem muzykę i leciałem sobie przez kolejne rozdziały i to było wszystko, gra ma totalnie skopaną optymalizację, nie wiem kto to robił i dlaczego ponad rok od premiery to dalej chodzi tak bardzo źle, co chwila zacinki, stuttering w tej grze jest ogromny i płynność to tutaj nie istnieję, parę razy mi się postać zbugowała w jakimś miejscu i ruszyć się nie mogłem. Graficznie, jak na możliwości UE5 to jest tutaj słabo, powiedziałbym, że to rok 2012-2013, ale na pewno nie 2024, w którym ta gra wyszła, nie wiem czy to tytuł AA czy AAA, patrząc po cenie to raczej AA, chociaż nie wiem skąd by wzięli hajs na wzięcie tej aktorki do gry, może jednak AAA, ale po cenie to stawiałbym AA, ale nie jestem pewny, niezależnie jakiej kategorii to tytuł i tak jest dość kiepski, jedyne co im w miarę wyszło to walka, która potrafi zdenerwować, ale jak się włączyło muzykę to i tak całkiem przyjemnie się walczyło, chociaż można było to zrobić lepiej, w sensie sam zamysł był dość fajny i ciekawy, podobało mi się walczenie na żywo i tak jakby w wymiarze duchowym gdzie to nasz duch ich atakował z daleka albo przyciągaliśmy i odpychaliśmy przeciwników czy wchodziliśmy w ich ciała i robiliśmy comba, szczególnie jak mogliśmy już 2 lub 3 opętać, zamysł bardzo fajny i widać o co chodziło autorowi, nie wiem co można by tu było dodać do tego, dlatego uważam że pomysł jest kompletny, ale wykonać można to było o wiele lepiej i ciekawiej, takie jest moje zdanie, bo czasem walka po prostu irytuję, także mechanika walki mi się podobała, tego nie mogę odmówić i dlatego dostaję to taką ocenę, a nie niższą.
Gry nie polecam, jest to pierwsza gra, której polecić nie mogę, bo jest ona dla nikogo tak naprawdę, fabuła nieangażująca, postacie płytkie, nudne, nieciekawe i niewyrażające emocji, grafika kiepska jak na te czasy i optymalizacja to całkowite dno nawet tyle czasu po premierze, jedynie mechanika walki, ale nawet to nie jest tak dobre, bo jest po prostu ciekawie zrobione, ale to nie uratuję tego, żeby przebrnąć przez 9-10h tej gry, także moim zdaniem gra dla nikogo, niezbyt polecam.
Ciężko tutaj rozwinąć cokolwiek poza fabułą i mechanikami gry, więc napisze wszystko w jednym ciągu, bo rzeczy tutaj jest tak niewiele, że chyba tylko o fabule można więcej powiedzieć.
OPINIA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY Z FABUŁY!
Fabuła w tej grze gra główne skrzypce, tego nie da się ukryć, gra niby ma otwarty świat, ale tylko pozornie, jesteśmy wrzucani z misji fabularnej do misji fabularnej, ewentualnie czasem jak zobaczymy poboczną wizję, w którą możemy wejść i przeniesie nas do jakiejś akcji z przeszłości albo po prostu akcji stworzonej przez kogoś, bo z tego co mi mówiła gra to można tworzyć jakieś rzeczy poboczne i potrafią one być tworzone przez innych graczy, ja tak to zrozumiałem, ale nigdy tego nie sprawdzałem i to jedyna aktywność poboczna w tej grze, nie ma nic innego, ale wracając do fabuły to fabuła była dość przyjemna, ciekawiły mnie losy naszego głównego bohatera, który może nie był jednym z najbardziej pamiętnych głównych bohaterów, ale dalej był dość solidnie napisany, nie można go nazwać złym, reszta postaci po prostu w porządku, raczej nie zapadną mi w pamięć, ale były okej. Powiedziałbym, że trochę za dużo wątków na raz nagle jest w tej fabule, mamy wątki byłych żołnierzy, wątek wielkiej korporacji i dealu z miastem, wątek potencjalnych kosmitów/stworzeń z innego wymiaru, wątek miłosny, wątek przeszłości bohatera i próby odzyskania pamięci i tak naprawdę próbowali to wszystko połączyć w jedną całość, co jakoś wyszło, nie wyszło to źle, ale do dobrej i zrozumiałem fabuły to też nie było blisko, w połowie gry mniej więcej się pogubiłem po co my to wszystko robimy, jak już odzyskaliśmy pamięć, to po co to wszystko dalej? Nagle się okazuję, że dla ocalenia ludzkości czy coś w tym rodzaju, łatwo się w tej fabule pogubić moim zdaniem, ale to może tylko ja tak miałem i taka jest fabuła, potrafi być zagmatwana, a koniec jej nie był jakoś mega satysfakcjonujący, jakby nie czułem, że udało mi się osiągnąć to co fabuła chciała nam pokazać, w sensie nie lubię sytuacji gdzie nagle przy 80-90% gry okazuję się, że mamy nowy cel i to jest naszym priorytetem, gdzie przez większość gry kompletnie nas to nie interesowało(chodzi o ocalenie świata) Może ja to źle rozumiem, ale no niezbyt mnie to usatysfakcjonowało, ale tak jak mówię fabuła i tak była w porządku, przez większość czasu można było czuć się zainteresowanym, ale czasem za dużo na raz tego wszystkiego było i tyle. Pobocznych rzeczy brak poza tą jedną, o której pisałem i nie jest za ciekawa, robimy to samo co w fabule tylko więcej. Mechaniki gry bardzo proste i zrozumiałe, chodzimy, jeździmy, latamy i strzelamy, raczej nic innowacyjnego tutaj nie ma, w pewnym momencie dostajemy też drona, którym możemy sterować, ale to też nie jest nie wiadomo jakie urozmaicenie, dron może ogłuszać, rzucać granaty i przeprogramowywać wrogie roboty, żeby były po naszej stronie, fajne i ułatwia rozgrywkę, szczególnie jak jest dużo przeciwników, bo nasz dron jest bardzo wytrzymały, a my wystarczymy, że się gdzieś skitramy i będziemy rozwalać wielu przeciwników dronowymi umiejętnościami, jest to chyba trochę bardziej czasochłonne, bo są tutaj cooldowny, ale bezpieczniejsze, bo o śmierć tutaj nie ciężko mimo wszystko, nie jest to też łatwe, ale ciężkie też nie jest, wszystko co napisałem tutaj jest zrobione poprawnie i solidnie, nie męczyłem się przy żadnej czynności jaką wykonywałem, a satysfakcję dawało nie jakąś wielką, ale jakaś była i w sumie chyba tyle z mechanik, jak dla mnie fabuła pozwalała na o wiele wiele więcej i potencjał został tutaj kompletnie niewykorzystany, a szkoda. Grafika? Poprawna, dobra, nie było tragedii, ale na next genowe wrażenia też nie ma co liczyć, bardziej era ps4 bym powiedział taka połowa ps4 lub końcówka jakoś ten przedział. Optymalizacja? Słyszałem, że na początku było bardzo kiepsko, teraz też idealnie nie jest, widać bugi, doczytujące się tekstury i artefakty jakieś, ale nie ma tragedii, raz mi wywaliło grę i to przy jednej z ostatnich misji dopiero. Jeszcze klimacik bym pochwalił, bo było czuć, że jest to mocno technologiczna przyszłość i klimacik był bardzo w porządku.
Przy tej grze bawiłem się w porządku, nie ma tutaj chyba nic więcej do opisania, nie jest to słaba czy tragiczna gra moim zdaniem, chociaż niektórzy tak uważają, ja uważam ją za dobrego solidnego średniaka, ale z mocno niewykorzystanym potencjałem, ta gra powinna być czymś większym, czuć tutaj ograniczenia moim zdaniem na każdym kroku i dobrze, że to gra na około 7-9h jak się człowiek spręży i dobrze gra i cały czas leci tylko fabułę, bo gameplay jest po prostu poprawny i dobry, ale tak jak mówię nic innowacyjnego i przez większość czasu robimy to samo, nie ma też nic ciekawego pobocznego, żeby się oderwać od tego, więc długość gry też jest odpowiednia według mnie, ja spędziłem 13h, bo splatynowałem, platynka nie była trudna i tak naprawdę niewiele więcej trzeba zrobić, po prostu skupić się na wyeliminowaniu wrogów w określony sposób, a ich jest od groma w tej grze w samej głównej fabule, więc nie jest to problem, jedną sekwencje w jednej misji zrobić bezbłędnie co też nie jest problemem, bo jest to bardzo proste do wykonania i zwrócić uwagę, żeby pod koniec gry zebrać jedną broń, bo resztę otrzymujemy automatycznie i tylko tą jedną musimy zebrać, bo jest trofka za zebranie wszystkich broni fabularnych w grze i ta też się do nich zalicza akurat i tyle, platynka była w porządku i nie wymagająca, gra tak samo w porządku, tak jak mówię solidny średniaczek z bardzo mocno niewykorzystanym potencjałem, jak ktoś lubi gry w stylu GTA/Watchdogs to uważam, że powinna się spodobać, ja tak do tej gry podchodziłem i w miarę siadła.
Death Stranding, dość kontrowersyjny tytuł, jedni pokochają inni znienawidzą, ponoć to jest jedna z tych produkcji, gdzie nie ma nic po środku, a u mnie właśnie jest i właśnie to chcę wyrazić w opinii, także lecimy.
OPINIA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY FABULARNE
Fabuła: W tej części gry to można gadać i gadać, fabuła tutaj to coś pięknego, od samego początku jest niezrozumiała i owiana sporą warstwą tajemnicy, uważam, że jeśli pierwszy raz gramy w Death Stranding to kompletnie nic nie wiemy i człowiek może się przez to zrazić, robimy zlecenia, ale po co? Czemu? Wszystko jest owiane takim motywem w stylu "Później się dowiesz" i to ciągnie człowieka dalej, bo jest to podane właśnie z taką dozą tajemniczości na tyle ciekawą, że chcę się robić kolejne dostawy fabularne, żeby odkryć co jest dalej, co zostanie nam ujawnione i powiedziane po kolejnej dostawie, jak potoczą się losy postaci w dalszej części, a Ty jedyne co robisz tak naprawdę przez 80-90% gry to dostarczasz ważne przesyłki i to jest jak dla mnie fajny i relaksujący gameplay, ale o tym w innej części tej opinii, więc co do fabuły jest Ona piękna, czasem lub nawet często trudna w zrozumieniu, trzeba się na nią otworzyć i wciągnąć emocjonalnie w całe uniwersum tej gry, wtedy można poczuć jaką drogę przebywa główny bohater, jak bardzo walczą o wszystko postacie, które mu towarzyszą, jak budują się więzi pomiędzy tymi postaciami, w tej fabule naprawdę nic nie brakuję, znaczy na koniec może trochę takiego twardego zamykającego zakończenia, bo to zakończenie to pozostawia więcej pytań niż odpowiedzi, ale wciąż jest to świetna gra fabularnie i tak naprawdę to jest najmocniejszy punkt tej gry razem ze światem, ale o tym też w innym punkcie, więc co do fabuły, piękna, ale trudna w zrozumieniu i bardzo zakręcona, trzeba mocno się w to wkręcić, żeby zrozumieć, ma wiele wątków, które są ze sobą łączone nawzajem, a pewne rzeczy poznajemy nawet dopiero po wielu godzinach gry i czasem można zapomnieć, że taka sytuacja była, chociaż powiem wprost, ja miałem około 57h na liczniku jak zobaczyłem napisy końcowe te prawdziwe i powiem tak, ta fabuła jest długa, ale Ona ma tyle do opowiedzenia i tak dużo do zaoferowania, że po prostu czułem niedosyt tej fabuły po zakończeniu, za szybko wszystko musiało zostać zakończone, chętnie bym zobaczył więcej i oczywiście zobaczę, bo czeka mnie jeszcze druga część, ale trzeba trochę odpocząć, bo jednak co inne mnie dość wymęczyło o czym też napiszę w innym aspekcie tej gry, dla samej fabuły i świata jednak tę grę warto mieć w swoim CV i ją zaliczyć, bo jest tego warta.
Klimat, świat gry: Kolejny temat, o którym można się rozpisywać, ale to trzeba po prostu zobaczyć i poczuć, klimat tutaj wylewa się z ekranu, uniwersum jest piękne, wszystko ma sens i jest w miarę logicznie wyjaśnione dlaczego jest tak, a nie inaczej, dlaczego musisz robić to, a nic innego nie działa, przynajmniej moim zdaniem tak jest, bo nie znalazłem niczego, co by zostawiało jakieś bardziej nielogiczne sytuacje niewyjaśnione, ale wydaję mi się, że i takie by się znalazły jeśli ktoś bardziej chciałby się zagłębić w uniwersum i to wszystko, niemniej jednak klimacik wylewa się z ekranu, czuć, że ludzkość jest na skraju wymarcia, że wszyscy się ukrywają w placówkach, praktycznie żywej duszy się nie zobaczy na zewnątrz poza jakimiś wyjątkami jak muły czy inni kurierzy, których mimo wszystko też nie ma zbyt wielu, wszystkie zjawiska chociażby pogodowe, które występują w grze mamy opisane dlaczego jest tak, a nie inaczej, dlaczego to jest niebezpieczne, a to jest dobre, ten świat jest bardzo dobrze i zrobiony i przepięknie przede wszystkim, nie wiem co mógłbym tu jeszcze napisać, ale czułem się jakbym wykonywał naprawdę mega ważną robotę dzięki temu, że to co robię jest niebezpieczne i mało, który człowiek by się podjął takiemu wyzwaniu, to się czuło po prostu jak dla mnie i w sumie tyle, są różne biomy, różne klimaty, mapa jest ogromna i to czuć, ogólnie jest bardzo dobrze w kwestii klimatu i świata gry.
Postacie: Napisane postacie są tutaj z sercem, tego też nie da się ukryć, czuć w nich wyrażane emocję, w każdej mówionej kwestii, w każdej sytuacji, która się zmienia, te emocję są inne, ale ścieżka dźwiękowa też tutaj robi robotę, można było się wczuć w każdego dosłownie, nie było tutaj źle napisanej postaci, każda miała swój cel, swój plan, swoje pomysły i swój charakter przede wszystkim, tak samo napisane to zostało z głową, dostosowane do uniwersum i nie było przekombinowane, nie wiem czy znajdę lepszą grę, w której praktycznie każda postać jest tak dobrze napisana jak tutaj, byłoby ciężko moim zdaniem naprawdę, Heartman, Deadman, Hardman albo Clifford, genialnie napisane postacie, ciężko byłoby mi stwierdzić, która z nich jest moją ulubioną, bo każdy z nich został tak cudownie napisany i pewnie zostaną na długo w mojej pamięci, także brawa dla Kojimy spisał się tutaj wybitnie.
Mechaniki gry: Co tu mogę dużo powiedzieć? Mechanik jest od groma w tej grze i pewnie z połowy z nich nawet nie skorzystałem, więc tutaj ciężko mi się o tym wypowiedzieć, ale może dlatego, że sam gameplay mnie tutaj nie porywał, był relaksujący, ale też bardzo monotonny i tak jak mówię mnie najbardziej fabuła ciągnęła do przodu, bo chciałem wiedzieć co dalej i cieszę się, że istniało w tej grze takie coś jak autostrada(którą mimo wszystko musiałeś wybudować i wozić sporą ilość materiałów jeśli nie trafiłeś na dobry serwer, w którym większość autostrady była wybudowana o ile to jest możliwe, bo w sumie to nie wiem) oraz trajki, które mega pomagały i można było nimi wjechać praktycznie wszędzie, także mechaniki, z których ja korzystałem to właśnie trajka, autostrada i egzoszkielet i to tylko ten wzmacniający bodajże się nazywał co pozwala więcej nosić ładunku i tyle, pewnie bym korzystał z większej ilości rzeczy, ale sporo mostów i udogodnień było postawionych przez innych graczy, a ja grałem online, bo mnie by to raczej męczyło, także cieszę się, że zostało to tak zmyślnie zrobione, ale ogólnie mechaniki bardzo dobrze spełniają swoją rolę, mają ułatwić główną część gry jaką jest dostarczanie ładunków czyli mamy te trajki, mosty, ciężarówki, tyrolki, drabiny, autostrady i jakieś inne rzeczy jak je wybudujemy, granie samemu w to przy wyłączeniu online'a może być wyzwaniem, dla mnie by było, ale są i osoby, które by się przy tym świetnie bawiły tego jestem pewny, bo jest to bardzo dobrze zrobione i tego nie można nikomu odmówić, muły jedynie denerwowały, ale na spokojnie daje się przejeżdżać przez ich teren trajką i nie ma większego problemu jak dobrze się opanuję sterowanie i ogarnie trasę przez ich teren, za pierwszym razem to może być problem i wyzwanie, szczególnie jak trafimy na tych bardziej agresywnych mułów, ale potem to już z górki, za to podobała mi się mechanika z unikaniem wynurzonych, taka bardzo przyjemna skradanka, chodziłeś, miałeś wykrywacz, jak Ci wykrył bardzo blisko wynurzonego to wstrzymać oddech było trzeba i oddalić się, ogólnie to było bardzo fajne, a potem stało się jeszcze przyjemniejsze, bo mogłeś podejść wstrzymując oddech i rozwalić wynurzonego bez wdawania się z nim w walkę, gdyż dostawałeś specjalne narzędzie do tego, ja tak rozwaliłem ich całą masę, robiłem to gdy tylko miałem okazję, bardzo fajne i satysfakcjonujące patrząc po tym jak bardzo potrafili mnie wkurzać, szczególnie na początku gry jak jeszcze niezbyt ogarniałem xD no i co tu jeszcze z mechanik, oczywiście ograniczenia, no to logiczne, zazwyczaj jakieś są w tego typu grach, ograniczenia ładunku w kg ile można nieść, zmęczenie, stres Twojego ŁD, zużycie ekwipunku, na wiele rzeczy tutaj trzeba patrzeć, ale o dziwo nie jest to wszystko takie szybkie jakby się wydawało, w sensie nie zużywa się tak szybko, poza akumulatorem w sumie, ale jak się gra online to co chwila jakieś generatory są czy kryjówki, a przynajmniej jak się trafi na dobry serwer i można się ładować, ja nie miałem z akumulatorami większych problemów właśnie dzięki temu. Ciekawa jest ogólnie mechanika chodzenia i utrzymywania równowagi tutaj, to mega mi się spodobało, bo było dość innowacyjne, ukształtowanie terenu ma tutaj ogromne znaczenie i to w jakie miejsca chodzimy i po jakich miejscach, wszędzie jest inaczej, po trawie jest inaczej, po ulicy jest inaczej, po śniegu jest inaczej, po górach i kamieniach jest inaczej, wszystko ma tu znaczenie, zachowanie balansu jest bardzo fajnie zrobione, trzeba klikać R2 lub L2, albo przytrzymać jedno lub obydwa, jest to bardzo dobrze zrobione tyle mogę powiedzieć hmm coś jeszcze? Mam nadzieję, że nic nie pominąłem i napisałem wszystko co chciałem, więc mechaniki w tej grze są mega przemyślane, mają sens, są logiczne i pomagające w głównym założeniu całego gameplayu to zdecydowanie, aaaa dobra jeszcze system like'ów, niby nic, ale bardzo przyjemne jest jak się je dostaję, tutaj ktoś wpadł na bardzo dobry pomysł, jako wyznacznik jak dobrze Ci poszło chociażby z wykonaniem zlecenia, także tutaj też można pochwalić Hideo za to i ostatnia rzecz, którą sobie przypomniałem dopiero po jakichś 20-30 minutach, którą muszę dodać, sieć chiralna to jest coś świetnie zrobionego, jak jakiś obszar nie jest połączony siecią to nie ma tam nic od innych graczy, żadnych budowli i udogodnień, dopiero jak połączymy odpowiednie miejsce, to obszar jest połączony z siecią i wtedy można korzystać z rzeczy online, bardzo mi się to podoba, bo wtedy za pierwszym razem, czasem nawet i za kilkoma kolejnymi musisz sam wykombinować jak się dostać w dane miejsce i ogarnąć trasę, a potencjalne "ułatwienie" możesz sobie włączyć dopiero później, także najpierw trzeba pomyśleć, a potem można sobie "ułatwić" teoretycznie, także to chyba moja ulubiona mechanika i ma ona mega dużo sensu i logiki.
Aktywności poboczne: W zasadzie to ich nie ma albo ja ich nie odkryłem, poboczne rzeczy to to samo co główna fabuła, dostarczasz paczki, porzucone paczki albo przyjmujesz zlecenia od placówek czy ludzi i też dostarczasz paczki, dostajesz oczywiście za to like'i, także moim zdaniem aktywności poboczne to jest to samo co główna fabuła tylko bez historii, więc skoro to jedno i to samo, a sam gameplay mnie zbyt szybko męczył to stwierdziłem, że to nie ma sensu tego robić, ale jak najbardziej te aktywności mają sens, bo na tym polega ta gra w założeniu, jesteś kurierem, więc co innego miałbyś robić? Może coś by się wymyśliło, ale no tutaj to jest jednak tylko więcej tego samego, więc jak komuś się podoba taki gameplay to ma tutaj raj, bo jest tego cała masa.
Gameplay: Przechodząc do gameplayu to dla mnie najbardziej męcząca i monotonna część gry, cały czas robi się to samo, dostarczasz paczki i tyle, pod koniec jest więcej walki, ale też to zwyczajna strzelanina głównie, a i też potrafi wymęczyć, bo większość Twoich przeciwników o ile nie wszyscy to wynurzeni lub przeciwnicy, na których i tak musisz używać pocisków ze swoją krwią i musisz nie tylko szukać samych karabinów czy innych rzeczy, których chcesz użyć, ale także worków z krwią, przy graniu online jest to ułatwione oczywiście, także walka jest po prostu zrobiona poprawnie nic wybitnego nic szczególnego, jest dobrze, a główna rzecz czyli dostarczanie przesyłek jest zrobione bardzo dobrze, tylko no to wciąż jest tylko dostarczanie przesyłek to potrafi znudzić i łatwo wpaść w monotonie, przynajmniej takie jest moje zdanie pomimo rozbudowanych możliwości, ale wciąż patrząc na to jak ciekawa i genialna jest ta fabuła, to warto przez to przebrnąć, ja przez około 10-15h coś koło tego, może więcej, nie liczyłem to dokańczałem budowanie autostrady, żeby nie męczyć się za bardzo w tym wszystkim i uważam, że warto było poświęcić ten czas, żeby potem nie wkurzać się utrudnieniami terenu na większości mapy, nie spotykać mułów i wynurzonych, ale tak jak pisałem dla fabuły i w sumie dla zwiedzania mapy i świata, który jest pięknie zrobiony to i tak warto przebrnąć przez tą grę i mieć ją w swoim CV.
Grafika: Piękna grafika, gra z roku 2019, a wciąż robi mega wrażenie, wiem, że grafika się trochę zatrzymała i ciężko ją już unowocześnić i to są bardziej jakieś szczegóły niż coś co faktycznie robi różnice dosłownie dla każdego i widać to gołym okiem, ale dalej 6 letnia gra i wygląda ona pięknie, także brawa dla grafików.
Optymalizacja: Nie mam większych zastrzeżeń, wszystko mi płynnie chodziło, a połowę gry przeszedłem w wersji na PS4, a drugą już jako Director's Cut na PS5, bo stwierdziłem, że jednak chcę 60 FPS, bo to spora różnica mimo wszystko i że ta gra jest warta tego ulepszenia, bo miałem wątpliwości, ale cieszę się, że się na to zdecydowałem ostatecznie, nie miałem żadnych bugów, spadków płynności, problemów, także optymalizacja raczej jest bardzo dobra.
Na sam koniec co mogę powiedzieć, gameplay bardzo wymęczył, poboczniaki mnie nie ciekawiły, bo to to samo co główna fabuła tylko bez historii, dlatego platynki raczej tutaj nie będzie, za dużo monotonności i robienia tego samego, nawet dla tak pięknego świata, który można podziwiać to dla mnie nie jest to warte spędzania w tej grze pewnie około kolejnych 50-60h, żeby to splatynować, ale to moja subiektywna opinia, dla samej fabuły i świata było warto ją po prostu przejść i tyle co mam do powiedzenia, jeśli szukacie świetnej historii, opowiedzianej w świetny sposób i przy której można główkować i nie jest aż tak oczywista to Death Stranding jest zdecydowanie dla takich osób, trzeba tylko przebrnąć przez ten gameplay, który może się podobać, ale wielu może też odrzucić, dlatego daję tej grze ocenę 8,5/10, myślałem nad 9, albo nawet i wyżej, ale no gameplay to mimo wszystko duża część gry, a 8,5 to dalej bardzo dobra ocena i uważam nawet, że odpowiednia, ale oczywiście subiektywna.
No to lecimy z opinią o Dying Lighcie: The Beast, więc po kolei.
OPINIA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY FABULARNE
Fabuła, klimat i postacie: Co do fabuły to mega mi się podobała od początku do samiutkiego końca, naprawdę fajne przedstawienie Kyle'a, Barona i jego sojuszników, Kyle naprawdę wyglądał jak gość, który dopiero po 13 latach wyszedł do ludzi, w sensie o dziwo komunikacja mu nie sprawiała problemów i była bardzo dobra jak na 13 lat niewoli, ale to w końcu Kyle Crane On to wie jak sobie poradzić w każdej sytuacji, były agent GRE, ucieczka z laboratorium była naprawdę spoko i klimatyczna, potem znalezienie i zrobienie pierwszej bezpiecznej strefy i następnie tak naprawdę wiemy co będziemy robić do końca fabuły czyli załatwiać chimery, mamy to powiedziane już na początku i tu muszę pochwalić Techland bardzo ładne i dobrze zrobione są te Chimery, świetny design, praktycznie każda się różni w jakiś sposób, jedne w mniejszy, a drugie są całkowicie inne, najbardziej mi się podobała niewidzialna chimera, super zrobiona i kompletnie nie spodziewałem się, że spotkam ją w takiej misji i miejscu, fajne zaskoczenie to było, szkoda, że nie było pobocznych chimer, ale to miał być dodatek, więc za dużo pobocznych rzeczy to ogólnie nie było, w sensie głównie to co wiedzieliśmy, że będzie czyli bezpieczne strefy i misje poboczne, ale o tym wypowiem się szerzej w innym aspekcie gry, także fabuła dość prosta, ale przedstawiona w naprawdę świetny sposób, o wiele lepiej niż w Dying Light 2, postacie były mega dobrze napisane, każda mi się podobała i miała swój charakter, a jak się czytało notatki to już w ogóle, w jednej misji w szpitalu psychiatrycznym czytałem notatki i przecież niektórzy o ile nie wszyscy Ci Telepaci to byli tam właśnie przetrzymywani i przeprowadzane były na nich eksperymenty, chyba, że to było jeszcze przed epidemią, ale wątpię, Camilo miał kilku lub nawet większość pod swoją opieką, ale tego nie pamiętam, wiem, że tam pracował, ogólnie sporo tam ciekawych notatek było ile osób nie przeżyło, jak testowali co jak działa na jakie choroby psychiczne, no multum ciekawostek naprawdę, fajnie się zbierało sojuszników, zdobywało ich zaufanie, niektórzy musieli odzyskać nawet nasze zaufanie, mi się to bardzo podobało, także fabuła naprawdę bardzo dobra i polecam ograć, dobrze to wszystko wyszło i z tego to ja jestem bardzo usatysfakcjonowany. Klimacik? Był, a jakże! Czułem się jakbym wrócił do Dying Lighta 1, tam też był taki mocny gęsty klimat, gdzie czuło się, że walczysz z zombie i epidemią głównie, a nie z ludźmi, którym odbiło, a zombie i epidemia schodzą na dalszy plan tak jak to było w drugiej części co mi się bardzo nie podobało, dobrze, że w tej części nie poszli za ciosem tylko wrócili do korzeni, klimacik mega, notatki fajnie się czytało i wszystko miało sens i było spójne, chyba byliśmy w Alpach o ile się nie mylę i te tereny bardzo dobrze oddawały klimat zdecydowanie. Postacie? Tak jak pisałem bardzo dobrze napisane jak dla mnie, Kyle świetny jak za swoich najlepszych czasów w pierwszej części, a nawet tutaj był lepszy według mnie, główny antagonista pomimo, że nie było go jakoś bardzo dużo, bardzo mało też nie, ale w finalnej misji co On odwalił, jak to wszystko planował, no jak dla mnie Baron to chyba najlepszy antagonista z całej trójki, nie wiem czy ktoś ma do niego podjazd, Rais może, bo też był świetny, ale Baron jest genialny, można było go bardziej rozwinąć, ale wiemy, że to powstawało jako dodatek do drugiej części i pewnie dlatego też jest go trochę mniej niż powinno być, niemniej jednak jest świetny, nasi sojusznicy? Mają charakter, Lydia bardzo mi się podobała, Olivia? Też dobrze napisana postać, nie jakaś wybitna, ale solidnie napisana kompanka podobnie Szeryfka i to w sumie tyle, reszta to postacie poboczne, które też miały swoje charaktery i nie były nijakie, były dobre i solidne.
Mechaniki gry: Zacznijmy od zombie, których było sporo, spotykaliśmy trochę zmodyfikowane chyba plujące, bo w jedynce inaczej one wyglądały, a w dwójce to nie pamiętam już, ale zadanie jest to samo i robią to samo, standardowe zombie w grupie są mega niebezpieczne, te wielkie też fajnie było zobaczyć, no ogólnie odświeżone zombie, że tak powiem, nie zauważyłem chyba żadnych nowości z tych standardowych, jedynie chimery były nowością, mechanika z chimerami i bestią świetnie wymyślona i tymi umiejętnościami, bardzo fajne i czuć było z każdą chimerą, że jesteśmy co raz silniejsi i mocniejsi oj tak, w pewnym momencie mogliśmy kontrolować swoją bestię i też to było super, no ta mechanika była chyba idealnie zrobiona, ciężko cokolwiek tutaj poprawić, ogólnie umiejętności to standardowe drzewko tak jak w jedynce tylko zrobione jako jedno i podzielone na kategorie, ale działa? działa, systemy głównie takie jak w jedynce i dwójce, można tworzyć bronie, bandaże, ulepszać i modyfikować, to wszystko wiemy, co było dobre zostało dobre i nie ma co zmieniać, można jedynie ulepszyć, ale ciężko ulepszyć coś co działa świetnie w tej grze jak dla mnie, w sensie można, ale trzeba to byłoby zrobić z głową, ja sam nie mam pomysłu jak można by to było ulepszyć, podobało mi się to, że bieganie i parkour tak jak w jedynce nie zużywają już wytrzymałości, jedynie atak zużywa i uniki to jest bardzo dobre i powrót do korzeni, zmiana na plus, jak w nocy się wychodziło to nie raz padałem, bo przed tymi przemieńcami to uciec się nie dało, tak jak w jedyneczce, świetnie zrobione, w dwójce to na chillku sobie chodziłem w nocy i miałem wywalone, a tutaj to się bałem i od razu do bezpiecznej strefy, brawo za powrót do tego, to nadaję klimatu i dreszczyku emocji w grze. Mechanika jeżdżenia samochodem mówiąc wprost dla mnie kompletnie zbędna, tak przyjemnie się biega po tym świecie, który jest niesamowity i bardzo dobrze zrobiony chyba ręcznie, bo nie widzę tutaj powtarzalności za bardzo, ale mogę się mylić, ale naprawdę piękny świat i bieganie po nim to sama przyjemność, także te samochody imo zbędne, dla mnie mogłoby ich nie być, ale rozumiem jeśli ktoś się ze mną nie zgodzi. Parkour standardowo świetny w każdej części ten element był bardzo dobry mimo wszystko i tutaj nie jest inaczej. Z mechanik to chyba wszystko, dużo podobieństw do poprzedniczek, ale tak jak mówię nic dziwnego, ta gra powstawała jako DLC, więc jest jak jest, a i tak jest bardzo dobrze.
Misje i aktywności poboczne: Misje poboczne bardzo mi się tutaj podobały także, nie mam na co narzekać naprawdę, każda jest wyjątkowa, nie jest to kopiuj wklej, w każdej trzeba zrobić co innego i prawie w żadnej nie czułem się jak włóczęga, któremu mówisz "Idź, zrób, wróć" Niektóre miały więcej niż jedną część, była fajna misja w kanałach, pomoc pewnej umierającej staruszce, misja z głośnikami i tym wynalazcą, pomoc w "Raju" naprawdę jest tego sporo i nie wszystko pamiętam, ale samo to, że i tak sporo pamiętam, a zwykle zapominam to mówi dużo, misje poboczne uważam, że naprawdę są zrobione z sercem i każda ma swój klimat dodatkowo widać w ludziach tą bezradność i skutki tej całej epidemii, pomimo, że jest Ona już około 13 lat jak nie więcej, to ludzie dalej to odczuwają, dalej się boją, dalej nie wiedzą co robić i szukają po prostu bezpieczeństwa i jest to odwzorowane świetnie według mnie, też potrafią zwariować przez to wszystko, szukają kolejnych sposobów na odciągnięcie od siebie zombie, mega dobrze napisane misje, takie jest moje zdanie, co do aktywności poboczne no to głównie bezpieczne strefy i podstacje i chyba tyle, nie było ich za wiele, a i tak sprawiały masę frajdy, trochę mało, ale mówię idzie wybaczyć przez wzgląd, że to i tak miało być DLC.
Grafika i animacje: Powiem tak grafika jest przepiękna w tej grze, miejsca są zrobione tak mi się zdaję, że ręcznie, bo tak wyglądają, AI nie zrobiłoby raczej takich ciekawych, pięknych i przede wszystkim niepowtarzalnych widoków, ale no tu mogę się mylić, to jedynie moje zdanie na ten moment, także grafika bardzo dobra. Animacje są również super uwielbiam ucinać łby zwykłym zombie i deptać je jak upadną, a finishery na bossach i większych wrogach wyglądają epicko zarówno z pierwszej osoby jak i wtedy kiedy patrzysz jak ktoś to robi kiedy gracie w kooperacji, brawa dla Twórców! Reszta standardowo na wysokim poziomie.
Optymalizacja: Bardzo dobra, nie miałem większych spadków FPS'ów, kilka bugów w misjach się potrafiło trafić jak chociażby jakieś drzwi się nie otwierały i głównie to zazwyczaj albo miałem nawet buga, że miałem wybić wszystkie zombie, ale jeden się nie pojawił i nie chciało mi zaliczyć ich zabicia i musiałem wyjść do menu i wejść do gry z powrotem, parę było, ale nie było to coś, czego nie naprawiłoby wyłączenie i włączenie gry z powrotem, a same save'y były na tyle często, że nie traciło się na tym absolutnie nic, także uważam, że optymalizacja naprawdę solidna.
To tyle, cała moja opinia o grze, mega dobry tytuł, fajny powrót do korzeni, mega przyjemny do ogrania ze znajomymi ja bardzo polecam, jak chcecie poczuć się jak w pierwszej części to ten tytuł jest do tego bardzo dobry, mega klimat, też niebezpieczne noce i wszystko zrobione tak przyjemnie, że nawet nie zauważycie, że nie ma czegoś więcej do roboty, ja przynajmniej tak nie miałem, podobało mi się, że mogłem nawalać zombie, robić misje związane z zombie, tworzyć bezpieczne strefy i podstacje, to mi w zupełności wystarczyło, nie musi być czegoś dużo, żeby było przyjemne, wystarczy, żeby było bardzo dobrze i przyjemnie zrobione, a tutaj tak właśnie jest! Cała gra mi zajęła prawie 27h, a jeszcze zostały mi mapy skarbów i misje z wyścigami, takie mniejsze rzeczy, ale zawsze coś polecam bardzo!
Dobra lecimy z ostatnim Doomem, przeszedłem wszystkie 3 części z nowej trylogii w przeciągu miesiąca, więc mam w miarę świeże porównanie do każdej części, także lecimy!
OPINIA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY FABULARNE!
Fabuła, klimat, postacie: Zacznę od tego, bo tutaj zarówno te rzeczy jak i mechaniki gry były bardzo ważne i to było widać moim zdaniem, więc lecimy, fabuła ogólnie no szła jak po sznurku, wiadomo było od początku o co chodzi, kim jesteśmy i jak to wygląda, to w sumie może nie początku Doom Slayera, ale zdecydowanie jest to prequel w stosunku do dwóch poprzednich części i jak on wypada? Uważam, że fabuła jest tutaj bardzo dobra, dalej bardziej podoba mi się Doom Eternal, ale to kwestia tego, że tamta gra była dla mnie praktycznie perfekcyjna pod każdym względem, w przypadku Doom The Dark Ages widzę coś co można by było poprawić, ale do tego dojdziemy, fabuła no tak jak mówię idzie jak po sznurku, mało zwrotów akcji czy czegoś czego byśmy nie przewidzieli, ale samo przedstawienie fabuły, soundtrack i ogólnie momenty są naprawdę świetnie wyreżyserowane, przez całą fabułę czułem dreszczyk emocji jak grała odpowiednia muzyka w tle do danej sceny, jak Slayer chyba pierwszy raz się odezwał, już nie pamiętam w którym momencie, ale był taki moment, ogólnie świetny antagonista imo, a nawet dwoje, fajnie to wyglądało, była ciekawa zdrada, ogólnie postacie bardzo dobrze napisane, podobał mi się Król Novik, Thira taka trochę bezbarwna niestety, ale była w porządku, fajnie było zobaczyć właśnie Novika w ludzkiej postaci, bo w poprzedniej części widzieliśmy go jedynie jako ducha w jednym etapie, ale i tak dobrze to wyszło, ogólnie fabuła i klimat średniowieczny było czuć, samo to, że mamy wojnę pomiędzy strażnikami, a demonami to też było mega czuć i że jako Slayer jesteśmy standardowo giga koksem i najpotężniejszą bronią na świecie, naprawdę mega mi się to podobało, klimat no tak jak pisałem mega dobry, czuć było średniowiecze i pomimo tego, że to nowsza gra to czuć było, że jesteśmy w starszych czasach oj tak to zdecydowanie, no i chyba tyle z fabuły, postaci i klimatu, ja jestem usatysfakcjonowany tą częścią gry.
Mechaniki gry: Lecimy z kolejnym ważnym aspektem, więc tak od początku jak dla mnie pomimo, że można widać inspiracje poprzednimi częściami w tej kwestii to jest to zupełnie inaczej wykonane, w sensie mamy fajne sekrety, szukamy oczywiście itemków, ale tutaj także golda, który możemy wydawać na ulepszenia tarczy, broni do walki wręcz, broni dystansowej, run do tarczy, no ogólnie na sporo rzeczy można wydawać i mamy tutaj właśnie golda, rubiny, kryształy zjawy czy jakoś tak, dobrze jest to podzielone i im wyższe ulepszenie tym coś innego jest potrzebne coś co ciężej zdobyć i fajnie, mapa jest mega przejrzysta tak samo jak w poprzednim Doomie, nie miałem sytuacji, że nie wiedziałem co zrobić, wszystko znajdowałem i mega mi się to podobało, jedyny minus za brak fast travela pod koniec każdego rozdziału, w Doomie Eternal było to bardzo przydatne w przypadku pominięcia czegoś, tutaj pominiemy i jak wejdziemy w miejsce bez powrotu do poprzedniego miejsca co jest nam wyraźnie zaznaczone to potem już nie wrócimy i nie znajdziemy czegoś co mogliśmy pominąć, bronie już nie mają alternatywnych trybów jak w poprzedniej części, ale mają alternatywne ulepszenia, bo w większości broni jest jedno ulepszenie, gdzie je kupujesz i możesz sobie wybrać jedno z dwóch i potem zmieniać ile razy chcesz, bo to nic nie kosztuję, masz to na stałe i wybierasz, które Ci pasuję w danym momencie, też fajny zabieg, broni jest sporo i tutaj w sumie w przeciwieństwie do poprzedniej części, gdzie karabin był dla mnie totalnie useless to tutaj był najlepszą bronią w połączeniu z tarczą, jak wykupowało się ulepszenie, że strzały z karabinu(rozdrabniacza) odbijały się od tarczy, która piłuję przeciwnika, to nagle z całej hordy robiło się kilka demonów, druga ulubiona broń to oczywiście karabin plazmowy, chociaż tego zostawiałem w większości na większe demony, bo ulepszenia do tych broni były świetne, strzelby mało używałem, a superstrzelby to w ogóle, w sumie tak sobie myślę, że wielu broni nie używałem xD, nawet jak w poprzedniej części bardzo lubiłem rakietnice to tutaj użyłem jej może z 3-5 razy? Coś koło tego, naprawdę, głównie właśnie rozdrabniacz i działko plazmowe, reszta poszła w odstawkę, czasem może poużywałem jak chciałem coś urozmaicić ale potrafiłem się męczyć z tym, a no i jeszcze pulweryzator był spoko i chyba czachomiażdżyciel tak się nazywał też git, ale mniej używałem tych broni i tak, oczywiście odpowiednik BFG w postaci kuszy często się przydawał, a ta broń co ładujesz kule to taka fajna średniowieczna, ale mało przydatna według mnie, w sensie zadawała duży dmg, ale czasem za wolna, albo mi nie pasował styl gry pod nią, co do broni walki wręcz i run tarczy to bronie każda spoko, jedynie ta rękawica taka meh, jakoś nie pasowała mi, ale reszta jak maczuga i ten kiścień były naprawdę świetne według mnie i fajne oraz satysfakcjonujące, każda polegała na tym samym w sumie, ale maczuga miała największy dmg, runy tarczy, kurde no powiem, że każda była świetna, to zatrzęsienie ziemi, walenie piorunem, automatyczna wieżyczka i coś jeszcze, ale już zapomniałem co to było, niemniej jednak naprawdę każda była przydatna i fajna, ja w sumie latałem z najnowszymi co odblokowywałem to z tym latałem, więc każdego po trochu poużywałem i bawiłem się bardzo dobrze, standardowo były ulepszenia tego wszystkiego i jeśli chodzi o broń dystansową to mistrzostwa, ale w to nie bawiłem się zbytnio, jedynie ulepszyłem chyba rozdrabniacz i karabin plazmowy i tyle, bo najwięcej korzystałem, reszta mechanik ooo właśnie nowe mechaniki czyli najpierw ten mech bojowy, w którego wsiadaliśmy imo fajne, niezbyt skomplikowane, widziałem, że dużo ludzi narzeka, ale te rozdziały z tym mechem są szybkie do skończenia i mi osobiście brakowało więcej tego mecha, bo pomimo, że był wolny to był prosty i przyjemny, 0 skomplikowania i ja się dobrze bawiłem, po prostu ciosy i idealne uniki, a potem super cios i tyle, taki powinien być Doom prosty i nieskomplikowany i ta mechanika taka była, dlatego mi się podobała, gorzej ze smokiem, którego mechanika też była prosta i latanie było spoko, ale problem z nim miałem taki, że ciężko było wypatrzeć niektóre sekrety i w chyba 14 rozdziale miałem ten problem i musiałem powtarzać rozdział chyba jako jedyny, żeby ogarnąć gdzie był jakiś sekret, który pominąłem, naprawdę bardzo trzeba się wtedy rozglądać, ale tylko tyle, reszta tak samo strzały, idealne uniki i super strzały nic skomplikowanego, a przyspiesza w tym przypadku rozgrywkę i jest nawet git, imo nie ma wielkich powodów do narzekania na te mechaniki naprawdę, a no i mechanika tarczy, nie wiem czy o niej wspominałem to też bardzo dobra, czuć ten średniowieczny klimat dzięki niej i jest naprawdę potężna tego nie da się ukryć, dobrze się bawiłem korzystając z niej. Przechodząc jednak trochę do minusów to muszę przyznać, że w pewnym momencie gra zaczyna nużyć, ale dlatego trzeba ją odpowiednio dawkować co starałem się robić, ale i tak potrafiła znużyć, tarcza jest bardzo silna, ale w pewnym momencie nudzi jej używanie, ja 80% gry mniej więcej przeszedłem w taki sam sposób, używałem tarczy na średnim demonie i waliłem w niego z rozdrabniacza przez co większość demonów i tak padało albo było już na strzała, często nawet te największe, poziom trudności no powiem tak ciężko było paść, jedynie jak się nie skupiłeś i lekceważyłeś to wtedy były jakieś szansę, Doom Eternal pod tym względem wymęczył mnie o wiele bardziej i była większa satysfakcja z pokonania przeciwników czy przejścia areny walki, nie ma już praktycznie zabójstw chwały szkoda, była to fajna mechanika, ale no jest jak jest, to niestety minus i coś jeszcze z mechanik? Chyba nie, także no i tak jest git mimo wszystko.
Grafika: Lepiej niż w poprzednich częściach, gra jest bardzo ładnie zrobiona, tak samo jak poprzednie no tylko lepiej po prostu, ale miejscówki są spoko, mają swój klimat i widać, że twórcy się starali, takie jest moje zdanie.
Optymalizacja: Nie miałem spadków, ale zdarzały mi się bugi, jak np. nie zaczynałem od razu kolejnego rozdziału po skończeniu poprzedniego tylko wychodziłem z gry normalnie tak jak gra mi pozwalała, to po kilku godzinach po wejściu z powrotem do gry i zaczęciu kolejnego rozdziału to gra mi pokazywała, że mam odblokowane wszystkie sekrety pomimo, że nie miałem żadnego i ciężko mi było stwierdzić po zdobyciu wszystkiego czy faktycznie zdobyłem wszystko, ale no to się nauczyłem, że nawet po skończeniu rozdziału to żeby wejść chociaż na początek kolejnego rozdziału, żeby tego buga już nie było i faktycznie go nie było wtedy, dziwne, ale no tak było i to chyba jedyny bug na jaki się natknąłem, reszta solidna i dobra.
Ogólnie świetna gra naprawdę, uważam, że narzekanie na tego typu grę jest nie na miejscu, są minusy jak to, że potrafi znużyć, ale to dopiero przy końcu i nie w takim stopniu jak wiele innych gier, ta część jest słabsza od poprzedniej, ale Doom Eternal to majstersztyk i tyle, ciężko być na tym poziomie lub na lepszym tym bardziej, mi Doom: The Dark Ages siadło bardzo i ja jestem zadowolony, że dałem tej grze szansę, gdybym mógł to bym kupił ją drugi raz tak samo jak Doom Eternal i chyba to zrobię dla kolekcji na steamie, bo ogrywałem obydwie części w game passie, a tylko Dooma z 2016, który mi się najmniej podobał, ale dalej był bardzo dobry to mam na steamie xD.
Powiem tak od razu po Doomie z 2016 zagrałem w Eternala i spodziewałem się tego samego, a dostałem coś czego mi brakowało w Doomie z 2016 roku właśnie czyli świetnie opowiedzianą fabułę i w ogóle mega dobrą warstwę fabularną i narracyjną, jeszcze lepsze walki i możliwości, tempo było giga szybkie i pasowało to do tej gry, no ogólnie mega dobrze to wyszło, ale po kolei.
OPINIA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY FABULARNE!
Mechaniki gry: Zacznę od tego, bo tutaj jest najwięcej jeśli chodzi o rozpisywanie się, a nie chcę stracić weny, więc lecimy, mechaniki gry są niesamowicie satysfakcjonujące, są zrobione w taki sposób, że wszystko chcę się robić wszystko zbierać i ulepszać, ze wszystkiego korzystać, bo wszystko jest przydatne, strzelanie jest zrobione super, każda broń ma inny feeling i nawet jak mamy dwie strzelby to czuć, że to są dwie różne strzelby, moją ulubioną bronią był karabin plazmowy oczywiście, bo miał jak dla mnie najlepszy dodatek czyli to przegrzewanie i naładowanie tego wybuchu plazmowego czy coś w tym stylu już nie pamiętam jak to się nazywało, ale było to mega dobre i przydatne prawie zawsze, bo co chwila mieliśmy sytuację, gdzie mega dużo wrogów Cię otacza czy przygważdża do ściany, a Ty sobie ładujesz karabin zadając im obrażenia z normalnych strzałów, a potem pyk obszarowy wybuch i te mniejsze to znikają na strzała, a te potężniejsze demony dostają mega duży damage i się potrafią zachwiać co Ci daję czas na ogarnięcie się, naprawdę mega mi się to podobało, karabin zwykły był dla mnie zbyt słabo, rzadko go używałem, używałem go głównie wtedy jak uważałem go za potrzebny, a głównie to było wtedy kiedy tryb snajperski się przydawał czyli do zestrzelenia wieżyczki u demona mózga i czy działek u tego z plecakiem odrzutowym, a przynajmniej ja go tak nazywam i.....na tym zastosowania się kończyły dla mnie, wolałem zdecydowanie działko obrotowe, które było przepotężne, ale szybko kończyła się wtedy amunicja, strzelby w sumie też w pewnym momencie przestałem używać, jedynie jak mi się w ulubionych broniach amunicja kończyła to wtedy, ale trzeba przyznać, że strzelba miała super obydwie dodatkowe funkcje i to że zamieniała się w automatyczne działko na śrut i to, że była granatnikiem, dobrze to działało, rakietnica no jak rakietnica bardzo dobrze działała na te większe i największe demony, ale szybko rakiety się kończyły, dobrze, że w tej części dali piłę i dzięki niej można odzyskiwać amunicję, z drugiej strzelby mówiąc wprost to korzystałem tylko jak walczyłem z najeźdźcą, bo była szybka i zadawała spory damage i na jednego wroga to jest spoko, ale na całą hordę to tak kiepsko, ale z najeźdźcą właśnie ładnie dawała sobie radę, bo tam liczyła się właśnie szybkość i duży damage z bliskiego dystansu na raz, a to ta strzelba zapewniała, z tego podpalacza czasem sobie skorzystałem jak o nim sobie przypomniałem, ale też nieczęsto, granaty były świetne, szczególnie po ulepszeniu w pełni tak samo te wybuchowe jak i zamrażające, mega pomagały w walce, gdzie ciężko było z tempem wyrobić przez ilość wrogów, z reszty sprzętu mało korzystałem, bo ciężko o amunicję i zazwyczaj zostawiałem na tych potężnych przeciwników i to jak już ciężko mi było wyrobić czyli mowa o BFG, Mieczu, nawet ta balista to niewiele z niej korzystałem, ale była dobra solidna mimo wszystko, po prostu jak miałem do wyboru to wolałem karabin plazmowy, a to ta sama amunicja, a uważałem, że karabin więcej robi z tym samym zużyciem amunicji, także lepiej mi siedział i to był główny powód, że balisty mało używałem, no i pomimo tego, że działko obrotowe mi się podobało to też było głównie na potężniejsze demony, bo szybko się amunicja w nim kończyła, a z Demaykra to chyba ani razu nie skorzystałem xD, zapominałem o nim kompletnie, wolałem już BFG. Z reszty mechanik, ulepszanie ogólnie tych broni, stroju pretora i swoich statystyk jak życie, ilość amunicji i pancerza no zrobione też bardzo dobrze i przejrzyście, ogólnie to pamiętam jak oglądałem u jednego youtubera jak to wygląda, to bałem się, że tego nie ogarnę, bo tyle tu ulepszeń mechanik, a wszystko jest mega proste i przejrzyste, także plus dla twórców i co więcej zdecydowana większość ulepszeń jest mega przydatna, są takie, które ulepszyłem, bo akurat miałem zasoby i po prostu, żeby mieć wszystko, ale była ich zdecydowana mniejszość moim zdaniem, także to też mega plus, bo ciężko o grę obecnie, gdzie większość ulepszeń się mega przydaję, twórcy mam wrażenie w wielu grach idą na łatwiznę i dają jakieś kompletnie nieprzydatne rzeczy albo po prostu nie pasujące do mojego stylu rozgrywania danej gry, a w Doomie Eternal tego kompletnie nie było czuć, widać było, że wiedzą czym chcę być ta gra i co może pomagać w różnych stylach w tym i w moim. Znajdźki....nie wiem czy znam przyjemniejszą grę, w której tak dobrze mi się szukało znajdziek, znalezienie tego dawało mega satysfakcję i zazwyczaj coś przydatnego, że znajdźki w wielu przypadkach nie były jedynie do odhaczenia, a po prostu dawały Ci jakieś ulepszenia czy zasoby do zrobienia ulepszenia i takie znajdźki lubię najbardziej, ogólnie to wymaksowałem wszystkie poziomy, wszystkie znajdźki, wszystkie wyzwania, wszystkie walki zrobione nawet te dodatkowe, tak się wciągnąłem w to wszystko, tak mi się to podobało, z czasem można odblokowywać takie ulepszenia, że te znajdźki same się pokazują na mapie, ale na poziomie też jest taka automapa, której jak użyjesz to Ci się pokazują, drogę trzeba samemu znaleźć, ale nie jest to ciężkie, czasem trzeba pomyśleć, czasem pójść dalej, a najbardziej podoba mi się to, że nawet jak pominiesz coś to jeśli znalazłeś automapę to przed zakończeniem każdego rozdziału odblokowujesz szybką podróż i możesz się cofnąć, to jest świetne według mnie, kurde no naprawdę nie wiem co tu mogę powiedzieć, wszystko co zostało zaimplementowane w tej grze jest mega przydatne, nie zauważyłem żadnej zbędnej rzeczy, znalazłem wszystkie znajdźki na wszystkich poziomach i w fortecy zagłady i....jest mi mało xD, jakie tu jeszcze są mechaniki, mogę jeszcze napisać o demonach, gdzie każdy ma inne ataki, inne combosy, po prostu każdy demon jest inny, spotkamy tutaj stare demony, ale nowe też się chyba jakieś pojawiły, jak chociażby Najeźdźca, tempo walki jest o wiele szybsze i dobrze to robi tej grze według mnie, nowe zabójstwa chwały wyglądają super no i nie wiem to chyba wszystko, nie ma w tej grze żadnej mechaniki, która była by zbędna, a każda wygląda super i jest przydatna na swój sposób zdecydowanie, walki z bossami też bardzo dobre i przemyślane według mnie, a i jeszcze sekwencje platformowe trochę można powiedzieć, nie wiem dla niektórych One są zbędne i rozumiem to, bo Doom nigdy takim czymś nie był, tam się leci od walki do walki bez zbędnych przemyśleń, lecisz i nawalasz kolejne demony, tutaj twórcy trochę od tego odeszli i ja ogólnie jestem jednak chyba w tej mniejszości o ile w ogóle ktoś tak uważa, że sekwencje platformowe mega dodają tej grze i wpasowały się fajnie w klimat, mi się podobały, ale ja ogólnie lubię takie sekwencje, więc rozumiem jeśli komuś się nie podobały, ale jednak zrobione były dobrze i przemyślanie.
Fabuła i klimat: Zazwyczaj zaczynam od fabuły, ale tutaj chciałem zacząć od mechanik, które były tak dobre i satysfakcjonujące, że chciałem się dobrze i solidnie rozpisać, ale lecimy z fabułą, po Doomie z 2016 nie spodziewałem się niczego wyjątkowego, spodziewałem się, że też po prostu polecę z typową nawalanką i będę przechodził kolejne poziomy nie zwracając uwagi na to co dzieję się w tle fabularnym, a tu jednak NIE! Doom Eternal fabularnie wznosi się na zupełnie nowy poziom, narracja jest genialna, co chwila mamy jakieś rozmowy i wstawki fabularne, cut scenki, wyjaśnienia, znowu mamy Vege i w pewnym momencie nawet Hayden do nas wraca, Slayer ma mnóstwo motywacji, żeby ocalić ziemię, a przy okazji robić to co kocha i uwielbia czyli rozwalać kolejne demony, fabularnie tak bardzo się w to wciągnąłem, że tylko czekałem co będzie dalej, ale zarówno fabuła jak i mechaniki wciągnęły mnie niesamowicie, mega dobrze się tego słuchało, a Polski dubbing też był super, nie ma na co narzekać zdecydowanie, klimacik? Genialny, czułem tę powagę jaka istnieję, to zagrożenie dla ziemi, dla ludzkości i to jak potężna jest Khan Maykr oraz Ikona Grzechu, ogólnie no świetnie napisana fabuła i same postacie, których oczywiście nie ma za wiele, ale mega mi się to podobało, Slayer dalej w formie i jest świetny, a przede mną jeszcze kolejna część!
Grafika: Grafika myślałem, że będzie podobnie jak w Doomie 2016, ale NIE zdecydowanie nie, grafika jest o wiele lepsza i przyjemniejsza dla oka, widać, że same animację też są poprawione i ogólnie lepiej się to wszystko prezentuję, nic dodać nic ująć.
Optymalizacja: Bardzo dobra, nie miałem spadków FPSów nawet w walkach, wszystko ładnie płynnie chodziło, a grałem na PC, jedynie 2 razy mnie wywaliło do pulpitu, ale nie mam pojęcia czemu, jak na kilkanaście godzin gry to i tak nie jest wiele, dobrze, że checkpointy są dość często.
No i tak na koniec dodam, że cieszę się, że ostatecznie jej nie odpuściłem, bo wkurzyłem się jak zobaczyłem, że jakieś kolejne konto trzeba zakładać i nigdzie nie mogłem znaleźć odpowiedzi na to czy da się to jakoś obejść i już sobie powiedziałem "A ludzie różnie piszą o tej grze to trudno, chyba nic nie stracę jak nie ogram" W jakim ja wtedy byłem błędzie i jak bardzo się cieszę, że przypadkiem właśnie chyba tutaj na tym forum i w tym chyba wątku trafiłem na gościa, który napisał, że "Musiałem wyłączać wi fi/internet w playstation, żeby móc w to grać" czy jakoś tak i miałem takie...."nieee to nie może działać.....ale może....." No i kurde zadziałało xD, jak nie ma podłączenia do internetu to po uruchomieniu gry nie włącza Ci się przymusowe zalogowanie/rejestracja tylko normalnie wyskakuję, że nie masz połączenia z internetem i brak możliwości korzystania z funkcji sieciowych, a potem normalnie uruchamia Ci się menu xDDD 300 IQ, losowo na to wpadłem czytając po prostu komentarze tutaj, także dzięki ziomeczku, bo dzięki Tobie wiele bym stracił, a ta gra jest świetna i wybiła tę serię na wyżyny moim zdaniem, a przynajmniej w moim odczuciu!
Powiem tak, to jedna z tych gier, w której ciężko ocenić całość, bo sam gameplay i klimat tak wciąga, że człowiek leci przed siebie i skupia się tylko na tym tak naprawdę xD typowy odmóżdżacz, ale spróbuję jakoś opisać swoje wrażenia, więc po kolei, spoilerów fabularnych raczej nie będzie, bo do samego końca nie wiedziałem o co chodzi w fabule mówiąc wprost, po prostu się bawiłem gameplayem xD.
Fabuła: No tutaj mam najmniej do napisania, do prawie samego końca nie wiedziałem co robimy i o co chodzi, wiedziałem, że ścigamy jakąś Olivię i w pewnym momencie lub nawet od samego początku nie wiem nie zwróciłem uwagi zaczyna nam pomagać jakaś sztuczna inteligencja czy co to było, wiem, że miał ciało robota Samuel Hayden i głównie chodzi chyba o zamknięcie jakichś wrót, chyba do piekieł, ale nie jestem przekonany i tyle wiem jeśli chodzi o fabułę, więc tego aspektu nie oceniam, nawet nie wiedziałbym jak.
Mechaniki gry: I tutaj można się trochę rozpisać, też nie za dużo, bo ogólnie mechaniki są w większości mega proste do nauczenia, ale wykonane w taki ciekawy i różnorodny sposób, że nie ma mowy tutaj o nudzie czy monotonii, zbieramy żetony do ulepszeń naszego stroju, żetony do ulepszeń broni, mamy ciekawe wyzwania, które są szybkie i standardowym poziomie trudności nie wymagają wielkiego wysiłku, a przyjemnie się je robi, jest to też opłacalne, bo dzięki temu dostajemy runy, które też nam dają różne bonusy i mamy też specjalne baterie, które znajdujemy i dzięki temu można ulepszyć poziom życia, pancerza lub zwiększyć ilość trzymanej amunicji w broniach, mapa jest fajna pojawiają się znaczniki, nie wszystko od razu, ale dopiero jak coś odkryjesz lub znajdziesz automapę lub ulepszysz w odpowiedni sposób swój strój, bronie są mega różnorodne, każda jest inna, inaczej działa inaczej się strzela, do niektórych co prawda jest jedna amunicja, ale nie jest to wada przy takiej ilości broni, naprawdę sama przyjemność z siekania potworów, zabójstwa chwały zrobione są super i każdy demon ma inne animację, różnorodność przeciwników jest ogromna, dodatkowo dla kolekcjonerów są jeszcze sekrety, których można szukać, bo w sumie czemu nie? Znajdźki w postaci figurek to zawsze fajna sprawa, nic co prawda nie daję, ale fajna rzecz dla czyścicieli mapy i kolekcjonerów, ja jestem czyścicielem, ale w tej grze postawiłem na dobrą zabawę gameplayem i nie żałuję, bo o to w tej grze chodziło, z mechanik to chyba tyle, świetnie wszystko wywarzone, poziom trudności no ja grałem na "Dowal Mi" więc to chyba średni, bo był po środku xD, nie padałem bardzo często, większość rozdziałów przechodziłem za pierwszym razem, chociaż były takie, na których poległem kilka razy na jakiejś mocniejszej walce, a może tylko tak mi się wydaję i padałem częściej, ale nie zwracałem na to uwagi przez dobrą zabawę xD, nie wiem, niemniej jednak uważam, że ta gra jest świetna, mechaniki są bardzo satysfakcjonujące i proste, a to jest nie lada wyzwanie moim zdaniem zrobić coś co jest proste i jednocześnie satysfakcjonujące, niewielu studiom się to udaję, także brawa dla id Software, mechaniki to najmocniejsza część tej gry i dzięki temu nie da się od niej oderwać.
Grafika i animację Grafika....gra z 2016, a kompletnie nie czuję się jakby to była gra z przed 9 lat, świetnie zaprojektowane poziomy, bardzo dobrze wyglądające demony, jakby ja się czułem jakbym grał w grę z tego roku, bo niektóre gry z obecnych lat wyglądają gorzej, także grafika na mega plus i kompletnie się nie zestarzała, a animację wybitne i tak samo lepsze niż w niejednej grze z ostatnich lat, nie mam nic do dodania, świetnie to wyszło.
Optymalizacja: Grałem w 9 letnią grę, więc wydaję mi się, że ciężko, żeby coś nie grało, chociaż i takie kwiatki się zdarzają, ogólnie raz faktycznie mi się zdarzyło, że jakimś cudem wykonałem zabójstwo chwały w ścianie i spadłem pod mapę i się zabiłem, ale to było jakoś na początku i potem już nigdy takiego czegoś nie miałem, więc może jakiś delikatny błąd, a ogólnie gra chodziła bardzo płynnie, 0 spadków i problemów.
To chyba tyle, ciężko coś więcej tu napisać, bo ta gra mechanikami i gameplayem stoi, prosta gra z prostymi mechanikami, gdzie po prostu lecisz do przodu i czerpiesz przyjemność z rozwalania demonów, ale po prostu gra zrobiona z sercem i pomysłem na całe uniwersum, bardzo dobrze to wyszło, to mój pierwszy Doom ogólnie, bardzo się broniłem przed graniem w to, bo przez to ile tam akcji, szybkości, to od samego oglądania jak ktoś grał to mnie głowa bolała, więc bałem się sam tego xD, ale kupiłem na promce jak była trochę posucha, po trochu sobie pogrywałem i jakoś się dotrwało do końca, głowa nawet aż tak bardzo nie bolała, jednak oglądać, a grać to dwie różne rzeczy i trzeba z umiarem też, ostatecznie jestem zadowolony, że się przemogłem i czekają mnie jeszcze dwie części, które ogram już w Game Passie, Doom Eternal i Doom The Dark Ages, oj będzie sieczka!
Spróbuję jakoś napisać opinię o tej grze, ale poza fabułą i grafiką to ciężko znaleźć coś innego, bo reszta albo jest tak prosta, że nie trzeba tego opisywać lub da się to zrobić w jednym zdaniu albo tego nie ma(jak aktywności poboczne), ale no spróbujmy.
OPINIA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY!
Fabuła, postacie, klimat: Co tu można powiedzieć, gra fabułą stoi w końcu to liniowa gra fabularnie i ogólnie fabuła jest dobra, solidna, ale nic nadzwyczajnego, takie właśnie 7/10 i za to też ta gra tyle dostała, bo oceniam głównie ten element, bo innych praktycznie tutaj nie ma, więc nie będę oceniał za coś czego nie dostałem, jednak wracając do fabuły mamy tutaj kilka wątków, wątek typowego randoma, który uciekł z kopalni i z przypadku stał się bohaterem mafijnym bardzo sztampowe jak dla mnie, gość nawet nic nie zrobił i nie zaimponował, po prostu został znaleziony w jakiejś stodole xD, wątek miłosny, który jest najbardziej sztampowym i przewidywalnym jakim w życiu widziałem rodem z każdego filmu z lat 80-90, laska bossa zakochuję się w randomie, który dopiero co przyszedł i.....też jej niczym nie zaimponował po prostu się zauważyli, że istnieją xDDD no i wątek mafijny, który według mnie ciągnie to wszystko do góry, bo ten wątek jest mega przyjemny do grania i najfajniejszy pomimo wszystko, bo chcesz wiedzieć jak to wszystko pójdzie dalej, ale największym problemem tej Mafii jest mega przewidywalność, dosłownie zagrałem pierwsze 2-3 rozdziały i wiedziałem jak to się zakończy i praktycznie 1:1 tak się zakończyło, końcówka była lekkim zwrotem akcji, ale nie na tyle mocnym, żeby zaskoczyć, bo to również dało się bardzo łatwo przewidzieć, niemniej jednak grało mi się w to przyjemnie, bo pomimo przewidywalności to wszystko miało jakiś sens, znaczenie i było solidnie ciągnięte, ale przez przewidywalność to ciężko było mi się w to wciągnąć, ogólnie nie wiem czy tylko ja mam takie wrażenie, ale tak trochę mało Mafii w tej Mafii było, sporo zadań wyglądała jak questy poboczne w jakimś otwartym świecie, a często miałem wrażenie, że zamiast zaskoczenia to nawet postacie nam spoilerowały co będzie dalej i co trzeba będzie zrobić, a jak gra się fajnie rozkręciła to zaraz się kończyła, a same rozdziały były krótsze niż te początkowe, które potrafiły być dłuższe, głównie przez długie wycieczki i dialogi. Przechodzimy do klimatu, ciężko mi go ocenić, bo nigdy nie byłem i nie widziałem nigdzie Sycylii, a przynajmniej nie pamiętam, ogólnie czułem w tej Mafii klimat, który uważałem mimo wszystko za bardzo dobry i pasował ogólnie do gry, ale nie trafił do mnie po prostu, za pusto w tym świecie było, a same Mafijna sceneria bardziej mi pasuję do większych miast, bądź nawet małych ale po prostu miast, a nie wiejskich terenów, którym ewidentnie ta mapa była takim dużym wiejskim terenem z małym miasteczkiem, dlatego to akurat bardzo subiektywne, że po prostu nie siadł mi sam zamysł tego miejsca niż to, że klimat był zły, bo tak jak pisałem nie był. Ogólnie czasem mam też wrażenie, że w tej Mafii niektóre postacie były jakieś głupie, w sensie no mieliśmy misje, w której musieliśmy się zakraść i odzyskać skonfiskowaną Amerykańską Whisky czy coś w tym stylu, zrobiliśmy to podczas gdy jeden z naszych sojuszników odwracał uwagę strażnika, ostatecznie ten strażnik przyszedł do baru tej osoby dla której to robiliśmy, właściciel chyba tego przybytku wyszedł, wziął butelkę i poczęstował strażnika mówiąc.....Patrz mam Amerykańską Whisky......Jakby.....no 0 podejrzeń skąd On to ma? Kiedy przypadkiem dosłownie w tym samym dniu zostały skonfiskowane kilka takich skrzyń? W sensie może za dużo tu myślę i może to nie jest takie oczywiste, ale dla mnie to byłoby podejrzane jakby gość wyszedł i nagle wrócił z towarem, który był skonfiskowany w tym samym dniu, co innego jakby wyjął to z pod lady to jeszcze można powiedzieć, że po prostu kiedyś dostał/sprowadził czy coś, ale On dosłownie wyszedł i z tym wrócił, ale tak jak mówię to moje subiektywne odczucie. Przejdźmy do postaci i jak dla mnie to najlepsza część gry, są one genialnie napisane, każda się wyróżnia i ma swój unikalny charakter, osobiście najbardziej podobał mi się Luca, który jest niesamowicie napisany, emocjonalny, fajny, taki typowy gość co wie jak być autorytetem dla kogoś i nim był dla nas chociażby czy dla Cesare, świetny kompan naprawdę, ale ogólnie postacie każda jest tutaj świetnie napisana i każda może być zapamiętana poza.....naszym głównym bohaterem, gość jest taki nijaki, ma tak niewiele dialogów, niewiele do powiedzenia, ale tylko dlatego, że jest głównym bohaterem i wykonuję polecenia to zyskuję w oczach rodziny i wspina się co raz wyżej, no gdyby tak wyglądało życie to byłoby pięknie, ale jak dla mnie wygląda to bardzo sztucznie i na siłę, raz zrobił coś co było ponadprogramowe czyli w jednym z rozdziałów ocalił córkę Dona i syna Barona, ale reszta to leciał i wykonywał to co mu kazano, bo jakby tego nie zrobił to byłoby kiepsko, sam bohater jest bez charakteru kompletnie, naprawdę zrobili typowego randoma, który po prostu chcę jakoś przetrwać w tym świecie i On za to, że robi co mu się powie dostaję pochwały, oklaski, awanse i w pewnym momencie jest nawet "Najbardziej zaufanym człowiekiem Dona" xD nie kupiłem tego zbytnio, jego będzie bardzo trudno zapamiętać, chyba najgorszy bohater jeśli chodzi o Mafię mimo wszystko, a szkoda, jednak reszta postaci napisana genialnie tak jak wspominałem.
Grafika: Ładna, ciężko cokolwiek o tym powiedzieć tak jak wszystkie gry praktycznie na tym silniku to wygląda po prostu ładnie i przyjemnie dla oka, nie widzę wad, same plusy w grafice.
Mechaniki: No tego to za wiele nie było, bardzo standardowa mechanika strzelania, która działała, były jakieś sklepy, które były totalnie zbędne, ja z nich nie korzystałem, mogliśmy kupować samochody, ale po co skoro nie ma gdzie i po co jeździć, chyba, że po znajdźki z czego niektóre dają więcej hajsu, za który i tak nie kupisz nic pożytecznego moim zdaniem, całą grę przeszedłem bez wydawania hajsu, dopiero w 13 rozdziale stwierdziłem, że a kupię sobie jakiś lepszy karabin xD, był zbędny, bo podstawowe bronie i tak dają dobrze sobie radę, ale no miałem hajs to czemu nie xD, z takich lepszych mechanik, na które słyszałem, że ludzie narzekają to dla mnie walka na noże, cieszy mnie to, że było tego sporo, bo bardzo mi się podobały te pojedynki, były oryginalne i przyjemne w realizacji oraz przemyślane, o wiele łatwiej uwierzyć, że przeciwnik przeżywa cięcia nożem niż jakbym miał mu strzelać w kuloodporną głowę 10 razy xD. Prowadzenie pojazdów i koni było w porządku nic wybitnego nic wielce złego i co tutaj można jeszcze o mechanikach powiedzieć? Chyba to wszystko, dla chętnych są jeszcze znajdźki xD.
Optymalizacja: Nie miałem żadnych bugów, spadków FPS'ów, wydaję mi się, że miałem szczęście, bo wiele recenzji jest takich, że ludzie narzekają na optymalizację, ale mi na PS5 wszystko ładnie grało i buczało, że tak się wyrażę.
I to chyba byłoby na tyle, uważam, że jest to kolejna gra tego typu, że jedni się w niej zakochają, a inni będą uważać ją za średniaka/przeciętniaka, ostatnio mam wrażenie co chwila wychodzi taka gra, że jedni ją wychwalają, a drudzy "A średniaczek kolejny do ogrania" w tym przypadku akurat zaliczam się do tej drugiej ekipy, uważam, ze jest to dobry solidny tytuł, ale nic ponadto, nie wyróżnia się, historia bardzo przewidywalna i traci na tym niesamowicie, pomimo świetnie napisanych postaci, ogólnie to na początku jeszcze mówię "No rozkręci się" i czekałem z hypem, ale w pewnym momencie już nie było hypu na granie tylko takie granie wiedząc, że niczym tu już człowieka ta gra nie zaskoczy, ale przejść i poznać dalsze losy postaci można i tak to u mnie wyglądało, osobiście nie wiem czy nie jest to jedna ze słabszych Mafii, w sensie nie chcę, żeby zrozumiano mnie źle, dla mnie każda Mafia to jest co najmniej dobra/solidna gra, Mafie 3 przeszedłem jako pierwszą i też mega mi się spodobała pomimo hejtu na nią, że próbuję być na siłę GTA, ale mi się podobała i od niej zaczynałem i moja lista na temat Mafii jest też dość specyficzna, bo mi z kolei totalnie Mafia 2 nie siadła i pomimo, że dalej to dobra solidna gra to jest na ostatnim miejscu u mnie, Mafia 1 jest genialna i ciężko będzie ją pobić potem dla mnie Mafia 3 ze względu na po prostu typ prowadzenia historii, który bardzo lubię czyli lista bossów i powoli doczłapywanie się do kolejnych wyższych na liście ludzi, a w międzyczasie ogarnianie pobocznych rzeczy, które pomimo bycia powtarzalnymi to jakąś satysfakcję dawały, mieliśmy kilku swoich bossów, mogliśmy oddawać dzielnicę, no ja to po prostu kupiłem ten gameplay, a w Mafii 2 czułem się jak byśmy byli tylko chłopaczkiem na zlecenia i nawet nie pamiętam czy w ogóle poznawaliśmy główną osobę, która daje nam te zlecenia, no mi to nie siadło, kwestia gustu i subiektywna, dlatego dla mnie Mafia 1>Mafia 3>Mafia: The Old Country>Mafia 2 tak bym to rozdzielił, ale tak jak mówię to że coś jest na ostatnim miejscu wcale nie oznacza, że jest słabą grą, a przynajmniej u mnie.
Jest szansa, że nie zwróciłem na to uwagi albo po prostu miałem szczęście i tego nie miałem.
Dla mnie ta gra jest 10/10 nieważne czy remaster czy nie, ale 5 lat temu zagrałem sobie w oryginalną wersję i do tej pory jest to dla mnie najlepsza gra jaka kiedykolwiek wyszła, oczywiście mówię to czysto subiektywnie, po prostu wszystko mi w niej siedziało, elementy survivalu bardzo fajne, elementy rpg w postaci poziomów, drzewka umiejętności i ulepszania zdrowia, kondycji czy skupienia, mechanika strzelania, cały klimat apokalipsy, pogoń za miłością, braterska przyjaźń, ale opiszę to wszystko po kolei, więc lecimy.
OPINIA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY Z FABUŁY
Fabuła, postacie, klimat: Lecimy chyba z najmocniejszym punktem całej gry, a właściwie punktami, fabuła tutaj była genialna, nie można było wymarzyć sobie lepszej, podczas wybuchu epidemii próbując uratować swoją żonę ostatecznie ją tracimy i wtedy się zaczyna, życie motocyklisty, znaczy nasz bohater od początku nim był, ale teraz nic innego mu nie zostało, więc nie zostawił do końca starego życia, a leci przez świat właśnie jako ten kim był przed poznaniem żony, ale mimo to nie może się cały czas z tym pogodzić, odwiedzamy jej grób w ramach wspominania oczywiście zrobiony przez Deacona, mówimy jej o swoich przygodach, Deacon traktuję ją jakby dalej żyła i podchodzi do tego mega emocjonalnie, czuć w nim stratę i pustkę, którą próbuję wypełnić na niesamowicie różne sposoby, a to próbując zaopiekować się swoim "bratem" z gangu, który jest bliski straty ręki, trochę przez Deacona, a to wykonuję zlecenia dla obozów i przy okazji buduję relację z przywódcami albo po prostu jeździ na motorze i włóczy się po świecie, który już prawie nie istnieję, w tej fabule jest wszystko co powinno, żeby chwycić za serce człowieka, a już szczególnie mnie, bo apokalipsa, zombie lub jak to się mówi tutaj świrusy, tajna organizacja, która "bada" wszystko i nie wiadomo do końca po co i dlaczego, niesamowite relacje oparte na przyjaźni i poświęceniu, ciekawą przeszłość głównego bohatera, którą chętnie się poznaję i wspólną walkę o przetrwanie, gdzie ludzie wiedzą jakie to jest ważne i pomimo, że jak zawsze będą istnieć ludzie nawet i w tym świecie, którzy by tylko mordowali aby przetrwać, to jeszcze większa moc i siła siedzi w tych, którzy się wspierają, apropo postaci te są tutaj też niesamowite, każda jest unikalna włącznie z Deaconem, który też jest jednym z najlepszych głównych bohaterów jakich spotkałem, dalej to jest mega subiektywna opinia, ale po prostu ja się z tym gościem utożsamiam w kwestii tych emocjonalnych rosterek, znaczy jak pierwszy raz przechodziłem tę grę to tak było, teraz już trochę mniej, ale wspomnienia dalej robią swoje z pierwszego razu, było to dla mnie idealne, gość, który niby niczym się nie przejmuję i po prostu idzie przed siebie robi co mu w łapy wpadnie jakieś zleconko czy coś, ale jednak jak trzeba pomóc to pomoże nawet osobie, której wie, że pomagać nie powinien, bo to się może źle skończyć, mamy genialnego przyjaciela, a nawet brata jak to Deacon go nazywa czyli Boozera, który niestety nie może za wiele, bo od początku gry jest pochorowany, a mimo to ma swój unikalny charakter, też czuć i widać jak gość walczy z tym co go spotkało, z każdą cut scenką było widać co przeżywa i jaką walkę toczy w środku z samym sobą, aż do samego końca i widać jak próbuję się z tym godzić co go spotkało co ostatecznie mu się udaję po długiej historii i pomocy oraz wsparcia od Deacona, mamy obóz Hot Springs, Ade Tucker typową strażniczkę i babkę, która wie jak zarządzać ludźmi w kwestii pomiatania nimi można powiedzieć, surowa i bezwzględna zdecydowanie, wyróżniająca się. Copeland też istnieje w tej grze, mniej wyróżniający się na tle reszty, ale dalej bardzo charakterystyczny, gość, który ma się wrażenie, że sam był włóczęgą, ale nie bez powodu jest przywódcą jednego z obozów, ma to coś za czym ludzie chcą iść, potrafi pogadać, ale nikogo do niczego nie zmusza, Cope jest naprawdę spoko ziomkiem i mamy też mój ulubiony obóz czyli Lost Lake, w którym rządzi żelazny mike, nie wiem czy nie jest to najlepsza postać w tej grze naprawdę, gość jest niesamowity, to takie trochę przeciwieństwo Cope'a, w sensie ja tak to odbieram, bo Mike tak naprawdę jest dość pobłażliwy i wyrozumiały, ale mega próbuję udawać surowego, twardego gościa, żeby dobrze zarządzać obozem, ma świetne podejście, ale przez to podejście czyli że każdy nawet największe ścierwo jest człowiekiem w tym świecie świrusów i zasługuję na życie i nie powinno się nikogo zabijać z zimną krwią ani z czystej zemsty, nawet jak ktoś na to bardzo zasługuję to On wolał puścić drugą osobę wolno, ale właśnie tak jak mówię przez to podejście stało się to co prawie każda z postaci mu mówiła, mimo wszystko każda postać w tej grze mega go szanowała i mówiąc wprost sam bym chciał w życiu spotkać takiego człowieka jak Żelazny Mike, który jest mega oddany sprawie tak ważnej i takiego, który tak bardzo szanuję ludzkie życie i widzi w każdym człowieczeństwo i to mu wystarcza, żeby nawet najzimniejszego że tak powiem skurczybyka puścić wolno zamiast go odstrzelić pomimo, że ma świadomość, że nie jest to dobra decyzja, ale jest "człowiecza" Rikki i Addy też są świetne, mają swoje charaktery, każda jest inna, a mimo to ciągnie je do siebie, ten wątek mimo że LGBT, to jest mega naturalny, nie widać kompletnie, żeby był na siłę i przesadzony, dobrze to wyglądało. Skizzo.....świetnie napisana postać, w sensie mega wkurzał, ale to był właśnie ten typ, który miał to robić, on nie wkurzał i irytował dlatego, że był źle napisany, tylko dlatego, że był tak dobrze napisany od samego początku chciało się go odstrzelić xD. Na sam koniec co do postaci to została nam cała bojówka, ale ja wymienię tylko jedną osobę, która mi najbardziej zapadła w pamięć mowa tu oczywiście o Kourim, nie dość, że głos dla tej postaci był genialny w polskiej wersji językowej to sam wygląd też idealnie oddawał ten głos, w sensie wiecie jak to jest kiedy widzisz gościa i zanim się odezwie to wyobrażasz sobie jego głos, On się odzywa i brzmi idealnie jak to sobie wyobraziliście i jeszcze charakterem też pasuję do niego ten głos, to jest właśnie ta postać, to jest ten typ Kouri, ale to nie tylko o to chodzi, pomimo, że w bojówce nie byliśmy jakoś długo to Kouri mi zapadł w pamięć, świetny kapitan pod którym chciałby stacjonować pewnie nie jeden żołnierz w tym sam Deek, który o tym nawet mówił pod koniec gry i w sumie tyle, ale to ile napisałem o postaciach mówi samo za siebie jak świetnie one zostały napisane i można o każdej coś napisać, ja uważam, że napisałem coś tylko o tych ważniejszych, a nawet nie wszystkich najważniejszych, bo jeszcze ktoś by się znalazł. Klimat......są gry, które włączasz i od razu zatapiasz się w klimacie i to jest właśnie jedna z tych gier, od razu czuć zaszczucie, że świat poluję na Ciebie, że tak naprawdę poza obozami to nie ma gdzie uciec, wszędzie jest niebezpiecznie i to jest właśnie ta gra, klimat apokalipsy, epidemii i próby przetrwania na każdym kroku, dodatkowo mamy bardzo urozmaicony krajobraz i każdy region ma że tak powiem swoje podwórko, mamy lasy, mamy takie pustkowie można powiedzieć, bardziej pustynne tereny coś w tym stylu, ja tak to odbierałem, albo wysuszone jak kto woli, potem takie trochę połączenie wszystkiego, trochę zimy, trochę lasów, trochę takich wzgórz, mamy też mniejszy region, w którym jesteśmy krótko fabularnie, ale widać, że to tereny badań jakieś laboratorium tam jest i na sam koniec mamy spalony las, co jest wytłumaczone fabularnie, trochę gór i potem autostradę, która roi się od hord, każdy region ma to coś, z czego można go zapamiętać, także klimat w tej grze jest od samego początku i są gry z lepszym klimatem uważam, ale klimat w tej grze jest jednym z topowych jak dla mnie.
Zadania/aktywności poboczne: Mówiąc wprost nie ma tutaj za wiele aktywności pobocznych, ale są one tak różnorodne i skondensowane w ilości, że żadna z nich nie nuży kompletnie, aktywności wykonuję się w większości dość szybko i satysfakcjonująco, a to musimy wyeliminować obóz wypadowy, który składa się różnie, na początku jakoś od 7 osób, by pod koniec pojawiało się w takowych nawet i po 20 przeciwników, a dzięki temu odkrywamy co raz więcej mapy i oznacza nam ciekawe miejsca, w tym niektóre znajdźki jak chociażby znaczniki historyczne, przy eliminacji stref lęgowych nie tylko zmniejszamy aktywność świrusów, ale także dzięki temu odblokowujemy ulicę czy coś w tym stylu i możemy przemieszczać się w danym kierunku szybką podróżą, czego nie zrobimy jeśli tych stref nie oczyścimy, tutaj chodzi o palenie gniazd, co jest też inną czynnością niż samo wybicie przeciwników i możemy podejść na dwa sposoby, w dzień jak świrusów w gnieździe jest więcej i wylecą na nas albo w nocy po cichu kiedy w gniazdach ich jest mniej, ale poza nimi trzeba trochę ich pozabijać, teoretycznie na jedno wychodzi tylko w nocy można to zrobić bardziej po cichu, mamy także tereny badań i punkty kontrolne nero, w zasadzie to jedno i to samo z tą różnicą, że do terenów musisz się jakoś dostać, najczęściej przeskoczyć gdzieś odpowiednio ulepszonym motocyklem, a w punktach musisz przywrócić zasilanie, ale to też nie jest takie nudne i oczywiste, bo zanim to się zrobi to powinno się zniszczyć wszystkie głośniki, bo inaczej nawet jak się zostawi jeden to zacznie on działać, zacznie lecieć komunikat i świrusy się zlecą, a czasem przy takim punkcie potrafi być horda i no cóż bywa wtedy nieprzyjemnie szczególnie jak to są początki gry xD, ale dzięki tym punktom mamy znajdźkę w postaci jakiejś notatki ze świata i jak przebiegają badania lub jak przebiegały jakieś ewakuacje ludzi itp. oraz ulepszamy sobie zdrowie, kondycję lub skupienie, także warto, ostatnia taka poboczna rzecz to zlecenia obozowe, które głównie polegają na tym, żeby pojechać i wybić jakiś obóz, złapać zdrajcę lub uwolnić sojusznika, nic wyjątkowego, ale dalej robi się przyjemnie i poza zleceniami obozowymi, których w każdym regionie jest około 6-8 tylko w ostatnim jest 13, ale to dlatego, że jest tam dwa obozy i w sumie dwa regiony, ale tylko w jednym znajdują się te dwa obozy, a zlecenia robi się w obydwu regionach, a w jednym w sumie nie ma wcale obozu i zleceń xD, a co do reszty pobocznych rzeczy to jest to bardzo fajnie rozłożone, bo na region przypadają około 2-4 takich pobocznych rzeczy z każdego rodzaju, a zanim dojedziemy do kolejnego regionu fabularnie to zdążymy już zatęsknić za robieniem tego i chęcią ulepszenia postaci, więc naprawdę uważam to za zbalansowane jeśli chodzi o ilość, a przepraszam jeszcze są hordy, które są najlepszą rzeczą jaką widziałem w grach, tylko hordy w tym przypadku robimy dopiero pod koniec lub ewentualnie od połowy gry jak komuś się chcę szukać ich, bo pod koniec mamy oznaczone gdzie są dane hordy, ale można je robić też od połowy tylko trzeba ich samemu szukać lub znaleźć w internecie jak ktoś chcę, ja od połowy robiłem tylko te hordy, które wiedziałem gdzie są, bo czasem są w charakterystycznych miejscach i pamiętnych(horda tartakowa jest świetna)Także ta aktywność poboczna jest jedną z najlepszych o ile nie najlepszą aktywnością jaką kiedykolwiek widziałem w grach, widzieć jak tyle świrusów Cię goni, czuć oddech na ich karku i jeden zły ruch i po Tobie, genialne, mega dobrze się to robi i jest giga satysfakcja po pokonaniu takich większych hord oj jest.
Mechaniki gry: Raczej krótko powiem tutaj o wiele krócej niż rozpisałem się w poprzednich tematach, jazda motocyklem, drift jest świetna, elementy rpg, elementy survivalu, wszystko zrobione bardzo dobrze i z głową, takich znajdziek jak rośliny to aż chciało mi się szukać, bronie, mechanika strzelania, walki wręcz, broń biała, granaty, mołotowy i możliwość wytwarzania własnej broni białej, bardzo proste i przyjemne mechaniki, które nie męczą, naprawa motoru i przymus szukania paliwa lub części złomu do naprawy to była sama przyjemność dla mnie, bardzo irytowały natomiast pułapki zastawiane przez włóczęgów i chodzi mi o te liny na drodze w które jak wjechaliśmy to potem cały motor zniszczony, a ciężko czasem było to zauważyć, ale pasowały bardzo do świata gry, pasowały do motywu "to świat poluję na Ciebie" a takie z tego co pamiętam było motto tej gry, przyjemnie się strzelało do zainfekowanych wilków, które doganiały Cię na spokojnie, zwykłe już nie, ale zainfekowane to nie odpuszczały i oczywiście była jakaś tam różnorodność przeciwników, nie było dużo tych nowych rodzajów, ale i tak głównie się walczyło z tymi podstawowymi, bo na nich jest oparta cała gra i hordy, więc pasowało to moim zdaniem, wytwarzanie pułapek też było fajne, no ogólnie wszystkie mechaniki mi tutaj siedziały, były napisane z sensem i wszystko było satysfakcjonujące, nie było elementu gdzie bym powiedział "No kurde znowu muszę to robić?" także polecam.
Grafika: Grafika poprawiona względem pierwotnej części tu nie da się ukryć, ale czy trzeba było dużo poprawiać? Jak dla mnie ta gra i tak wyglądała bardzo dobrze i przyjemnie.
Optymalizacja: Nie widziałem większych problemów, chociaż nie uniknąłem też jakichś glitchy czy bugów, ale raczej takich śmiesznych niż irytujących czy całkowicie psujących grę, w hordach jak strzelałem do świrusów to ile raz te potrafiły odlatywać kilkanaście bądź kilkadziesiąt metrów do góry xD, śmiesznie się to oglądało, ale ogólnie gra trzymała w większości fpsy i nie ścinała ani nic, chociaż było jedno miejsce gdzie fpsy spadały poniżej 30 nawet, ale już nie pamiętam gdzie to było i to był chyba tylko taki jeden moment, bo jak włączyłem ponownie grę to w tym miejscu już nie było spadków, więc może coś nie zagrało w konkretnym momencie jedynie.
Nie mam nic więcej do dodania, najlepsza gra w jaką kiedykolwiek grałem, nie wiem czy kiedyś coś ją przebiję, bo ta gra ma moje ulubione rzeczy, które wykonuję praktycznie perfekcyjnie, przetrwanie podczas epidemii czy apokalipsy i to zombie czy zarażonych, bardzo dobre elementy survivalu, pogoń za utraconą miłością, świetnie napisane postacie, które mają swoje motywy i są jakieś, braterska przyjaźń po wieki, świat, który jest piękny i żywy, nienudzące ani nie nużące misje fabularne i aktywności poboczne, genialny główny bohater, z którym można się związać emocjonalnie, jedyne gry, które mogą z nią konkurować według mojej subiektywnej opinii to seria Resident Evil oraz Dying Light.
Dobra długo się za to zabierałem, włączyłem tak naprawdę zaraz po skończeniu Dead Space 2, ale jakoś mnie odepchnęło, w sensie prolog i pierwsze no 2-3 chaptery wyglądają moim zdaniem jak byśmy mieli do czynienia z grą nastawioną na akcję i tak ogólnie jest, ta część skupia się bardziej na akcji, ale jak bardzo się pomyliłem w tym, że zapomina ona o swoim horrorowym tle, bo myślałem, że to będzie 100% strzelanka i głównymi przeciwnikami będą ludzie, ale zdecydowanie nie, przez 80-90% gry to cały czas są nekromorfy, więc lecimy z opinią!
OPINIA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY Z FABUŁY
Fabuła, postacie, klimat: Fabuła....kurde no nie wiem co powiedzieć, kolejna część, kolejna świetnie poprowadzona fabuła, która nie boi się odważnych i ryzykownych decyzji jak śmierci jakichś bohaterów czy sposobów ich śmierci, akurat tutaj od początku twierdziłem, że będzie świetnie dlatego ostatecznie dałem szansę tej grze i się nie pomyliłem, fabuła jest genialna bardzo dobre zwieńczenie trylogii, postacie też bardzo dobre, widać naturalne napięcie i powolne budowanie relacji pomiędzy nimi, charakterystyczne są te postacie to zdecydowanie, ciężko im coś zarzucić, a klimat no powiem tak, jak w 1 i 2 części tej gry dostaliśmy typowy klimat survival horroru tak tutaj dostajemy lekko słabszy klimat strachu, ale świetną mieszankę właśnie klimatu survival horroru z grą akcji bardzo dobrze to wyszło, nie mam nic do zarzucenia tutaj i bardzo cieszy mnie to, że się pomyliłem w tym aspekcie co do gry, bo myślałem że to 100% akcyjniak z domieszką horroru, a się grubo pomyliłem, więc wszystko tutaj jest świetne w tej części jeśli chodzi o fabułę, klimat i postacie polecam samemu się przekonać, osobiście uważam, że było lepiej niż w Dead Space 2.
Gameplay: I przechodzimy do rzeczy, którą ta część w pewnym sensie robi lepiej, ale w pewnym sensie gorzej, lepiej, bo mamy jedną amunicję do każdej broni co jest wielkim udogodnieniem jak dla mnie, każda broń po prostu zużywa jakby inną ilość amunicji przy strzale co jest fajnie pokazane w kropkach na celowniku zazwyczaj, chociaż nie wszędzie np. Shotgun nie ma kropek i trzeba samemu się przekonać ile amunicji zużyje i to jest fajne, ale z drugiej strony zabiera to właśnie klimatowi survival horroru na rzecz bardziej gry akcji, bo nie ma aż tak mocnego nacisku na zarządzanie ekwipunkiem, ale skoro lecimy bardziej w stronę gry akcji to decyzja jak najbardziej zrozumiała i dobra, drugą uwagą dla mnie jest to, że teraz nie mamy hajsu tylko zbieramy zasoby i zasobami ulepszamy wszystko tak naprawdę od craftingu itemów jak medy czy amunicja poprzez suita na broni kończąc, w sumie nie wiem czy to jest minus do końca bardziej neutralna rzecz, jedna zamieniona na drugą, ale działa równie dobrze po prostu jest tego więcej i tyle, ale jeśli chodzi o bronie to do samego końca nie ogarniałem jak to działa dlatego totalnie nic nie zmieniałem w swoich broniach, jakie były takie były jedynie dodawałem te chipy na polepszanie statystyk jak dmg czy reload itp i na szczęście też było dobrze, bo tak grę też da się przejść i nie męczy się przy tym człowiek, bo to też działa, ale samo takie coś no nie wiem, pasowało do tego, że Isaac to przecież inżynier i takie rzeczy to dla niego łatwizna, więc ogólnie dziwi mnie, że to nie zostało wprowadzone od pierwszej części, bo pasuję do klimatu, ale mi nie siedziało, bo zbyt komplikowało grę jak dla mnie, która była i tak świetna, ale też jakieś ubarwienie było hmm coś jeszcze? Chyba nie, tak naprawdę ten crafting to jedyna nowa rzecz, która została tu dodana, reszta jest identyczna jak w poprzednich częściach czyli jest świetnie, a jedynie wkurzało mnie to, że czasem było tylu wrogów, że zanim zabiłem wszystkich to dużo ciał znikało i nie mogłem zgarnąć z nich dropów, w sumie one bardzo szybko znikały mam wrażenie.
Grafika: Tutaj o dziwo było dla mnie gorzej niż w Dead Space 2, nie wiem czemu miałem wrażenie, że wszystko jest takie trochę rozmazane bardziej albo zamglone, nie wiem no dziwne uczucie, grafika dalej była spoko, ale dziwnym trafem pod tym względem lepiej wspominam drugą część pomimo 2 letniej przepaści, ale no to chyba każdy samemu musi ocenić.
Optymalizacja: Brak zastrzeżeń, wszystko u mnie grało i śmigało ładnie, nie było wielkich spadków ani tym bardziej bugów, ja jestem zadowolony.
No i to chyba tyle co mogę napisać o Dead Space 3, niewiele moim zdaniem, bo to jest kolejna taka sama gra jak poprzednie części, z kontynuacją fabuły i jedynie dodanym craftingiem, a tak to wszystko wyglądało tak samo świetnie jak w poprzednich częściach i powiem tak, nie wiem czy pod względem fabularnym to nie jest najlepsza część, ogólnie chyba najdłuższa, ale pewny nie jestem, ma chyba najwięcej chapterów, ale poza pierwszymi 2-3 chapterami, gdzie mnie nie przekonywała to z czasem były co raz lepiej, mega się wciągnąłem w fabułę, która była genialna jak poprzednie części, a nie wiem nawet czy nie lepsza i dodatkowo była to chyba jedyna część, w której nie czułem przedłużania na siłę, wszystko było zrobione logicznie i z głową, aż szkoda, że nie będzie 4 części, bo z tego co czytałem to w DLC do Dead Space'a 3 wydarzyły się pewne rzeczy, które albo były true endingiem i zakończeniem ostatecznym całej serii(żałosne, że dali to w DLC naprawdę to tylko dla odcinania kuponów ewidentnie) albo wstępem do 4, ale no nie dowiemy się, bo z tego co czytałem to Visceral Games zostało rozwiązane, a sam Dead Space 3 niestety nie wiem czemu, ale sprzedał się słabo, więc no cóż jest jak jest, ale i tak mega polecam, świetna gra.
Tutaj zrobię taką opisową ocenę wszystkiego, bo nie ma tego za wiele do rozpisywania się poza fabułą tak naprawdę moim zdaniem, ogólnie to kupiłem Game Passa tylko po to, żeby właśnie zagrać i ukończyć Indiana Jonesa, a potem ewentualnie sprawdzić kilka innych gier, okazało się, że zacząłem Indianę i po dojściu do Gizy już mi się nie chciało, więc w Lutym to zacząłem i zanim skończyłem to przed tym ograłem w GP jeszcze Stalkera 2, który mnie mega wciągnął na całe 40h, Dead Space'a 2, który był przekozacki, ograłbym też 3, ale niezbyt mi leży, bo zacząłem i dalej czeka na ogranie, South Of Midnight przy okazji ograłem, bo wleciało w międzyczasie do GP, a potem jeszcze splatynowałem poza GP AC Shadows w 62h, tak bardzo mi się chciało grać w Indianę, dopiero właśnie jak do ogrania został mi Thief, Dead Space 3 i Indiana Jones to sobie powiedziałem, a lecimy speedrun fabuły w Indianie, bo gameplay totalnie mi nie siedział, skradanie bardzo nudne, grałem w gierki z perspektywy 1 osoby, gdzie mi bardziej siedziało skradanie jak np. Deus Ex, tutaj było dla mnie bardzo mało możliwości, a rzucanie butelkami mnie irytowało, butelka nigdy nie leciała tam gdzie chciałem, żeby poleciała, ciężko było wyczuć jak daleko co poleci, przynajmniej dla mnie, to cały czas subiektywne wrażenie, tak naprawdę to co robisz w prologu to robisz przez całą grę, zagadki jedynie to ubarwiają, są one bardzo fajne i przemyślane, ale zadań pobocznych nie robiłem, jedynie w Watykanie ogarnąłem, ale potem już mi się nie chciało, bo o ile zagadki były spoko tak sam gameplay, żeby dojść do tego, ogarnąć czyli robić więcej tego samego i nudnego biegania, żeby zrobić jedną zagadkę to mi się odechciało, więc po dotarciu do Gizy już leciał speedrun fabułki, która jest najmocniejszą częścią gry, klimat i fabuła to jest coś niesamowitego tutaj, czuć ducha Indiana Jonesa zdecydowanie i dlatego pomimo niezbyt odpowiadającego mi gameplayu i nużącego dla mnie to chciałem zagrać dla fabuły oraz samego klimatu i nie żałuję, ogólnie grafika też jest tutaj świetna, wyciągnięte wszystko co mogło być z silnika z tego co widzę, także fabuła, klimat, grafika przepiękne i najlepsze co może być w tej grze i pewnie wielu osobom to wystarczy, żeby dać 9 czy 10, ale no mi niezbyt, gameplay to jest podstawa gry dla mnie, żeby robić więcej w jakiejś grze niż samą fabułę, chociaż jest to jedna z tych gier, gdzie dla samej fabuły warto się przemęczyć, więc i to zrobiłem, ogólnie tak jak mówię gameplay dla mnie nużący dość, ale nadrabia bardzo klimatem, fabułą i grafiką, także ten kto lubi Indiana Jonesa to wydaję mi się, że mu się spodoba, dla mnie to takie 7/10 coś koło tego.
Nie wiem jak rozpocząć swoją opinie pod tą grą, więc przejdę od razu do opisywania poszczególnych elementów.
OPINIA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY FABULARNE!!
Fabuła: Nie da się tutaj za wiele napisać, w sensie początek i koniec są fajnie rozpisane, środek gry to robienie cały czas tego samego co przy rzeczach pobocznych, powiem nawet więcej do połowy gry starałem się czytać wszystkie dialogi, po połowie gry to już większość przewijałem, postacie miałkie i nudne, dialogi nudne nic ciekawego nikt nie mówił, powiem jeszcze więcej, przez połowę gry czytałem te dialogi, a drugą połowę je przewijałem i co? Z pierwszej połowy dalej nic nie pamiętam pomimo, że je czytałem, tak bardzo mnie one zaciekawiły xD, ogólnie zarówno historia Naoe jak i Yasuke ma swoje mocne i słabe strony i powiem tak, na początku historia Naoe bardziej mi się podobała, ale z czasem to Yasuke wychodził na prowadzenie i ostatecznie zakończenie Yasuke mi bardziej siadło, zakończenie Naoe wyglądało jakby było ucięte pod dodatek i pewnie tak będzie, a szkoda, potencjału w tej fabule za wiele nie było moim zdaniem, wyszło po prostu średnio-ok jakoś tak, nie wiem czy tylko ja mam takie wrażenie, ale moim zdaniem to najgorsza fabuła w tych większych Assassinach, nawet Valhalla, która fabułą nie zasłynęła to była ciekawsza i miała więcej sensu imo oraz jakieś sensowne zakończenie, a tutaj no tak średnio, ale no jest jak jest.
Mechaniki gry: Za wiele nowych mechanik to w tej części się nie pojawiło, mam nawet wrażenie, że kilka ubyło, w tych dużych rpg chyba nie było skrytobójstwa z krawędzi, ale w Mirage już było z tego co pamiętam, tutaj mi bardzo tego brakowało przy robieniu zamków i to jest dla mnie minus, ale no tak jak mówiłem, w tych wielkich rpg Origins, Odyssey, Valhalla to chyba tego nie było, więc raczej nic dziwnego, że i tutaj się o to nie pokusili, linka z hakiem bardzo fajna, ułatwiała mega wspinanie się na wysokie punkty i było to szybsze także za to plus, a także nie raz nie dało się wchodzić w jakieś miejsca, a linką się dało, więc ta mechanika mi się spodobała i pasowała do klimatu Japonii, umiejętności, mówiąc wprost nie były jakieś niesamowite, ale mam wrażenie, że tak jest od Valhalli, najbardziej przydatne umiejętności były w Odyssey z tego co pamiętam, w Originsie nie pamiętam czy jakieś były, ale to moja subiektywna opinia dalej pod tym względem, umiejętności nie dość, że jest mało to jeszcze pod konkretne bronie, mam wrażenie jakby Ubi nie wiedziało jak zrobić fajne skille i dało pod bronie, u Yasuke bodajże 5 z 6 drzewek dotyczy danego rodzaju broni co mi się niezbyt podobało, ale no jest jak jest, u Naoe już jest lepiej, bo 3 drzewka to bronie, 1 narzędzia, a 2 pozostałe to skille Shinobi i typowego Assassina, ale u Assassina też mało rozwijałem, bo chciałem poczuć się jak w prawdziwym Assassinie i jak mam skrytobójstwo to chciałem pewnego killa, a tam połowa albo nawet więcej w tym drzewku to "Odbiera 1 segment zdrowia więcej przy skrytobójstwie" No więc przy włączeniu pewnego killa w opcjach to to drzewko staję się prawie całkowicie bezużyteczne, ogólnie dla mnie 90% tych spelli była kompletnie useless, używałem i tak tylko 2 na krzyż przy każdej postaci, z czego u Naoe były one słabsze, poza tym, że wykonywała unik określoną liczbę razy lub przez określony czas to było op dla mnie, jednak szkoda, że tylko przy Tanto, z którego zrezygnowałem jakoś w połowie gry, bo nagle zadawały zdecydowanie za małe obrażenia i Katana była 10x lepsza i miała dobry spell do rozwalania pancerzy, chociaż i tak większość gry robiłem po cichu, więc te drzewka dla mnie nagle były bezużyteczne, często bywało tak, że latałem z 50-70 punktami mistrzostwa i nie wiedziałem na co wydawać, więc wydawałem na byle co w drzewku broni zazwyczaj, żeby broń więcej biła po prostu, bo tak było pasywnie to ustalone, że im więcej masz w drzewku broni wykupionych skilli tym broń więcej bije, co jeszcze, a z mechanik, które mogę pochwalić to bardzo mi się podobała różnica pomiędzy Yasuke i Naoe, Yasuke typowy taran leci do przodu i nawala mieczem w walkach, a poza nimi ociężały i ciężko mi się w ogóle poruszało w tym świecie, a Naoe typowy Assassin i dlatego nią grałem głównie, łatwiej się poruszało, zwinna sprytna i ogólnie bardziej mój styl rozgrywki nastawiony na ciche zabójstwa i co jeszcze chciałem poruszyć z mechanik, a może niewielka, ale przyjemna mechanika, nie wiem czy w poprzednich grach to było, ale zauważyłem, że jak płyniesz tam z minutę czy nawet krócej i nie widzisz żadnej łódki ani nic to nagle za Tobą zaczyna płynąć typ i możesz sobie pożyczyć łódkę xD, niby małe, ale fajne, chyba, że to ja miałem takiego farta i to nie mechanika, ale wątpię, raczej wpisane w kod gry to jest i to jest plus. Jeszcze sobie przypomniałem o mechanice zwiadowców i budowaniu kryjówki, ale najpierw o zwiadowcach, zbędna mechanika i co mi się nie podobało, już przy pierwszej misji mnie irytowała, w sensie wysyłałem zwiadowcę w dany rejon, on mi pokazał no ok szukasz tutaj i musisz znaleźć i masz podpowiedzi, no okej to ja idę, a moja jedyna podpowiedź "Jest w dzielnicy takiej i takiej" ja chodzę, szukam no kurde nigdzie nie mogę znaleźć, nie pojawia mi się, nic innego nie jest napisane, a dzielnice przeszedłem kilka razy no i okazało się, że gość był w domu i ja musiałem do niego wejść, problem w tym, że tam było sporo domów, dzielnica ogólnie była spora i musiałem wchodzić do każdego domu, żeby tylko go znaleźć? No nie podobało mi się to, zrobiłem jedynie trofkę za zwiadowcę i wyłączyłem tę mechanikę, jak dobrze, że Ubi na to pozwoliło, męczące byłoby robić takie coś za każdym razem i przy każdej misji, których jest naprawdę dużo, a co do budowy kryjówki, bardzo zbędna mechanika, w sensie ja zrobiłem chyba 3 regiony i już miałem wszystko na maxa ulepszone i potem nawet w zamkach nie było sensu robić tych zasobów, po prostu robiłem, żeby odznaczyć znacznik czyli zabijałem samurajów i zabierałem skrzynkę i ewentualnie przedmiot do zadania jak był, także dla mnie tego mogłoby nie być, w Valhalli miałem wrażenie było to lepiej zrobione i z większym sensem. Ostatnie do czego mogę się przyczepić to te same kolory i znaczniki misji głównych i pobocznych albo przynajmniej bardzo podobne, często nie mogłem rozróżnić co jest główne, a co poboczne, a że główna fabuła była taka nijaka, to nawet nie zwracałem uwagi co to za misja, widziałem znacznik i leciałem i tyle, niemniej jednak uważam, że powinni zmienić znaczniki albo kolor albo wygląd, bo idzie się pomylić. Na koniec pory roku po prostu spoko mechanika i fajne zastosowanie, jednak zima mogła męczyć przez wolne poruszanie się jak zboczyło się ze ścieżki. No z mechanik to chyba tyle co chciałem poruszyć, reszta tak jak w poprzednich częściach.
Zadania i aktywności poboczne: No tutaj to można chwalić, ale i się skarżyć, w sensie były normalne zdania z jakimś pomysłem i sensem, które wykonywało się przyjemnie, ale w tej części mam wrażenie, że pomimo bycia mniejszą od Valhalli to tych aktywności było nie tyle co więcej co były one giga nudne, upchane na siłę byle było co robić i jeszcze bardziej rodem z MMO niż w poprzednich częściach, a to w poprzednich grach Ubi było zarzucane robienie z tych gier MMO, to nie chcę myśleć nawet co ludzie myślą o tej, gdzie z tego co pamiętam w poprzednich częściach nie było w każdym regionie misji "Ubij 25/50/100 wrogów danego rodzaju" albo "Pomódl się do X posążków" Które są randomowo rozsiane po świecie przy drogach i praktycznie nic Ci nie dają i nagrody też nie są tego warte typowe jak w grach MMO, albo zadania poboczne w stylu "Przynieś mi X herbów/misek do herbaty/obrazów" Gdzie nie masz tego zaznaczonego tylko sobie szukaj, więc w tej części bardzo odczułem misje rodem z MMO, że tak powiem, dodatkowo 90% aktywności była strasznie nudna, idź pomódl się w chramach, znajdź zwoje w świątyniach, to Kuji-Kiri było całkiem spoko, ale też nic wyjątkowego, jednak trzeba było się skupić, jakieś Kata czyli po prostu kliknięcie odpowiedniego przycisku w danym momencie i zobaczenie jak Samuraj wymachuję mieczem czy strzelanie do celów z konia, gdzie było to nudne i giga proste, w Rise Of The Ronin też były takie zadania, ale były one o wiele trudniejsze i ciekawsze dzięki temu oraz lepiej zrobione, tam była satysfakcja i trzeba było naprawdę podejść do tego z głową i czasem kilka razy, co jeszcze, a Zamki, no tak jak pisałem przy mechanikach to przez to, że budowanie kryjówki było tak szybkie to po 3 regionach z 9 już pomijałem totalnie zabieranie zasobów, bo nie były mi do niczego potrzebne, leciałem tylko z samurajami i legendarnymi skrzynkami, coś jeszcze chciałem powiedzieć? Hmm, a zdecydowanie za dużo celów do rozwalenia, nie wiem czy w jakiejkolwiek innej części było tyle celów i zadań pobocznych z celami, ja wiem, że to Assassin, ale nie róbmy z tego konkursu, w której części dostaniemy więcej celów, ja nie wiem czy w AC Valhalla było tyle celów razem z dodatkami, a tutaj pomimo mniejszej części to tych celów było tyle, że to hit i to chyba wszystko co miałem do powiedzenia na temat poboczniaków, jakby nic ciekawego niestety, poprzednie części pod względem pobocznych rzeczy były moim zdaniem ciekawsze i pomysłowe bardziej, a tutaj tak po łebkach jedynie, zamki się fajnie robiło, ale to ja jestem fanem robienia znaczników typu "Posterunki" w Assassinach czy Far Cry, także mi to zawsze będzie podchodziło.
Postacie, klimat: Przechodzimy do moim zdaniem chyba rzeczy, która najbardziej mnie zawiodła, nawet nie ma o czym tu się rozpisywać, postacie są totalnie nijakie i jednowymiarowe, praktycznie nie ma zaskoczeń i zawsze wiesz co się wydarzy i co dana postać odpowie, a nawet jak odpowie źle to nagle się to zmienia o 180 stopni, bo się "nawraca" żadna z postaci poza Hanzo nie zapadnie mi w pamięć, Hanzo był tutaj najciekawszy, a i tak było go bardzo mało niestety, klimat? Gdzieś się ulotnił w środku gry, ogólnie Japonia zawsze była taka górzysta? Nie przypominam sobie, w Ghost Of Tsushima czy Rise Of The Ronin te tereny w większości były takimi fajnymi wzgórzami i klimacik był tu świetnie zachowany, a w tej Japonii to czułem się bardziej jak w jakichś lasach tropikalnych co chwila miałem na ekranie jedynie chaszcze, bo jak tylko zbaczałeś z drogi to jedyne co mogłeś zobaczyć, czasem były piękne widoki, ale to głównie w punktach widokowych, no generalnie jak nie chodzisz po ścieżce to licz się z tym, że przez większość czasu gry będziesz miał na ekranie zielsko xD, ale tak naprawdę to niezbyt czułem tutaj klimat Japonii, bardziej Assassina zmieszanego z Japonią, takie nie wiem co tutaj wyszło, ciężko mi stwierdzić, ale na pewno nie był to klimat, którego oczekiwałem, Rise Of The Ronin i Ghost Of Tsushima ten klimat oddawały o wiele lepiej, powiem nawet tak połączyć klimat i gameplay ROTR z grafiką z GoT i moim zdaniem wychodzi idealna gra w Japońskim klimacie ze świetnym gameplayem, ale wracając do AC Shadows no to niestety jak dla mnie jest to najsłabsza Japońska gra z tej trójki.
Grafika: Co tu dużo mówić to gra Ubisoftu, który jest znany z pięknej grafiki, nie da się ukryć, że grafika naprawdę robi tutaj robotę, piękna i czasem są fajne widoki jak Ci chaszcze nie zasłaniają ekranu, nie wiem co więcej napisać pod tym względem po prostu standardowa gra Ubi, wysoki poziom grafiki.
Optymalizacja: Wydaję mi się, że solidna, nie spotkałem większych błędów, chociaż pod koniec gry czasem w cut scenkach miałem sytuacje, że postacie nie poruszały ustami podczas dialogów albo pomimo włączonej oryginalnych języków w cut scenkach to nagle Yasuke zaczął mi gadać po angielsku innym głosem, chyba, że było to zamierzone, ale nie wiem, ogólnie optymalizacja imo poprawna, bugów nie widziałem, błędów psujących rozgrywkę też nie.
Na sam koniec napiszę tak każdy z tych AC RPG'owych miał w sobie coś z czego go zapamiętam, Origins to była świetna fabuła, coś nowego, powiew świeżości i idealnie oddany klimat starożytnego Egiptu, a także Bayek to jedna z najlepszych postaci w AC, Odyssey to genialny klimat starożytnej Grecji i mitologii Greckiej oraz mega przyjemna fabuła, za dużo Assassina w tej części nie było, ale jako całość i tak wypadło to świetnie, Valhalla? Mega dobrze zaadaptowana mitologia nordycka w tej serii, urzekło mnie to i bardziej mnie właśnie ciekawiło to co się wydarzy z tą mitologią niż w głównej osi fabularnej, ale potem fajnie się to wszystko łączyło w całość i połączenie to z wikingami też świetnie wypadło, a AC Shadows? Od fabuły poprzez klimat i postacie, na średnich aktywnościach pobocznych kończąc wypada bardzo przeciętnie, nie ma tutaj nic co bym zapamiętał i do czego chętnie bym wracał, splatynowałem tę grę, ale nie wiem no w Valhalli były fajne mini gierki, chociażby ta z kośćmi i czasem nawet jak już skończyłem to włączałem tego AC, żeby tylko jeszcze raz pograć to chyba Orlog się nazywało czy jakoś tak, wciągająca gra, a w AC Shadows nawet takich mini gier przyjemnych zabrakło, dodatkowo zero mitologii i fantasy, znaczy no był jakiś Yokai jeden i te legendarne Sumi-e czy jakoś tak, ale to mało jak na 62h rozgrywki, bo tyle mi zajęło splatynowanie tego, czyli mniej więcej podobny czas jak w Odyssey, tam też tyle mi zajęło splatynowanie gry, dobrze, że tylko tyle, bo dłużej byłoby ciężko w to grać, w AC Valhalla po splatynowaniu podstawowej wersji i zrobieniu chyba wszystkiego miałem na liczniku około 116h chyba i było mi smutno, że to już koniec, ale potem ogarnąłem jeszcze dodatki wszystkie 3 też na 100% to ostatecznie wyszło mi około 168h gry i wtedy już byłem w miarę spełniony, także ta część jakoś niczym mi nie siadła, bardzo przeciętny Assassin, niewyróżniający się i tyle ocena miedzy 6-7 jest moim zdaniem idealna, ja daję 6,5, ale nie dość, że grałem w lepsze Assassiny to grałem też w lepsze gry o Japonii.
Jeśli chodzi o tego typu gry takie mniejsze, segmenty AA, to nie będę pisał o poszczególnych rzeczach osobno, zrobię jedno wielkie podsumowanie, bo uważam, że rzeczy, które są w tej grze nie są na tyle rozbudowane, żeby pisać o nich osobno, więc lecimy, zacznijmy od fabuły i postaci....albo dobra walić to, jednak zrobię osobne akapity xD.
Fabuła, postacie, klimat: Powiem tak fabuła jest bardzo przyjemna, dawkowana w odpowiedni sposób i opowiadana tak, że aż chcę się iść dalej i zobaczyć co będzie, nawet jak był jeden moment, gdzie myślałem, że to już koniec co ostatecznie było zmyłką to dalej mnie ciekawiło jak to się rozwinie w kolejnych rozdziałach, tutaj postaram się bez spoilerów, ale naprawdę fabuła bardzo dobrze napisana, można się wczuć w opowieść, postacie napisane bardzo dobrze, każda ma swój charakter i napisana jest też odpowiednio, najbardziej podobał mi się sum(Grzanek też świetny), klimacik niesamowity i mega przyjemny, oderwać się nie da, a sam soundtrack jeden z najlepszych jakie słyszałem, jak na tego typu grę to jestem mega zaskoczony, nie da się nic powiedzieć złego o tych 3 rzeczach, to jest zrobione po prostu idealnie i perfekcyjnie i te 3 rzeczy to zdecydowanie najmocniejsze punkty tej gry.
Mechaniki gry: Nie jest to nic skomplikowanego, mamy bardzo fajne umiejętności, które ulepszamy zbierając no zapomniałem jak to się nazywało, ale po prostu walutę do ulepszania, która jest rozsiana w różnych zakamarkach rozdziałów, do znalezienia jest mega prosta, ja nawet nie starając się to pod koniec gry miałem wszystkie umiejętności ulepszone na maxa, czy są pomysłowe te umiejętności? Jakby każda jest fajnie zrobiona, ale efekty tych umiejętności można widzieć w niejednej grze od takie przyciągnięcie, odepchnięcie, wybuch obszarowy i przejęcie kontroli nad przeciwnikiem, tak można nazwać te umiejętności, ale tak jak mówię przyjemnie zrobione i dobrze, notatki też fajne do zbierania, nie udało mi się zebrać wszystkich, ale zdecydowaną większość się udało, historie poboczne też bardzo dobrze napisane, ogólnie korytarzowa gra, nie męczy, można pograć np. 1h czy coś odłożyć i znowu wrócić za 30 minut, nawet krótkie sesje z tą grą są spoko i to chyba tyle jeśli chodzi o mechaniki, trochę elementów zręcznościowych, ale nie są to jakieś mega wymagające elementy, a też fajne urozmaicenie, dla mnie wszystko zagrało, podobała mi się walka, eksploracja, elementy zręcznościowe no po prostu jestem usatysfakcjonowany.
Grafika i animację: Kolejna rzecz, którą ta gra robi świetnie, grafika i animację są tutaj piękne, dodają do klimatu i oddają ducha gry, stylistyka taka nie wiem nawet jak ją nazwać taka kreskówkowo-komiksowa? Takie coś mi się rzuca jak patrzyłem na tę grę, a może taka rysowana po prostu? Nie wiem, ciężko mi to nazwać, ale to jest coś w tym stylu, mega dobrze to zagrało z całą otoczką i klimatem, więc brawa dla studia!
Optymalizacja: Na RTX 3070 Ti oraz Ryzen 7 7700 działało git nie było ścinek, spadków fps'ów no ogólnie było dobrze.
No i chyba tyle, więc dlaczego tylko 7? Bo poza fabułą, która się wybija trochę ponad resztę to gra nie robi tak naprawdę nic innowacyjnego, mega przyjemna gra, w takim baśniowym świecie, która jest zrobiona bardzo dobrze ze znanych już schematów jeśli chodzi o mechaniki, uważam, że potencjał był o wiele większy, ale i tak został bardzo dobrze wykorzystany, a 7/10 to moim zdaniem dobra ocena dla tej gry, takie 7-7,5/10 zależy kto jak da, 9-10 to na pewno nie jest, ale poniżej 7 też nie jak dla mnie, naciąganą 8 jeszcze jestem w stanie zrozumieć, ale bawiłem się przednio w tej grze naprawdę.
I cyk Dead Space 2 ukończony to lecimy z opinią, trochę ciężko ocenia się starsze gry, bo trzeba się cofnąć do tamtych czasów w jakiś sposób i powiedzieć sobie czy w tamtych czasach ona była dobra, ale skoro w tych jest świetna to w tamtych też na pewno była, więc lecimy.
OPINIA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY Z FABUŁY
Fabuła, postacie, klimat: No powiem tak wszystko mi się tutaj mega podobało, fabuła od samego początku zaczęła mnie bardzo interesować, w sensie czemu znowu wybuchła jakaś epidemia, w ogóle gdzie my jesteśmy po tym co odwalaliśmy na Ishimurze w poprzedniej części i jak to wszystko dalej będzie wyjaśnione, także fabuła jest niesamowita i świetnie nawiązuję do pierwszej części, ogólnie uważam, że powinno się znać fabułę jedynki zanim przysiądzie się do dwójki, ja ograłem Remake jedynki, więc znam fabułę, nie wiem czy dużo się zmieniło względem pierwowzoru, ale wydaję mi się, że kontekst pozostał ten sam, postacie fajne, Isaac dalej świetny i przyjemnie się go słucha, bardzo fajny główny bohater, jeden z najlepszych moim zdaniem, niby zwykły inżynier, ale rozczłonkowuje necromorphy w najlepsze, w sumie po akcji na Ishimurze to już ma wprawę, tutaj nie jesteśmy na statku, a na jakiejś stacji, ogólnie nie wszystko ogarnąłem, bo gra jest jedynie po angielsku, a grałem w game passie to też nie chciało mi się bawić w ogarnianie spolszczenia, ale coś tam ogarnąłem, więc tyle co wiem to się wypowiem, więc wracając do postacie to są bardzo przyjemnie napisane Isaac ma schizy i walczy nie tylko z necromorphami, ale także z samym sobą co jest świetnie pokazywane prawie na każdym kroku, mamy niby jakichś pomocników, ale najpierw jakiś tam kościół chciał nas wykiwać potem ten Stross, który od początku był obłąkany i ostatecznie naszą jedyną sojuszniczką była Ellie, która była w porządku, ogólnie chodziliśmy po jakiejś stacji na jednym z księżyców chyba Jowisza, ale pewny nie jestem i tam doszło do wybuchu epidemii, a całość opiera się właśnie na walce Isaaca ze śmiercią swojej ukochanej, która umarła w jedynce, a przy okazji chciał dotrzeć do serca tej całej epidemii dlaczego to znowu wybuchło, bardzo przyjemnie to wyglądało, gra trzymała mega w napięciu na każdym kroku, fajny był w jednym rozdziale powrót na Ishimure, a klimat można kroić nożem naprawdę tak dobrego klimatu no niedawno w sumie grałem w Silent Hilla 2 Remake to tam był tak samo dobry klimat jak tutaj, ciężko powiedzieć, w której grze był lepszy, w obu to jest ścisła topka zarówno fabularnie jak i klimatycznie, także wszystko to fabuła, klimat i postacie są naprawdę świetne, nie ma minusów tutaj.
Gameplay: Cały gameplay dla mnie jest zrobiony tak bardzo dobrze, że nie nudzi kompletnie, przeszedłem grę w około 8-9 godzin z tego co pokazywał mi licznik i bawiłem się genialnie przy każdej okazji, broni jest multum do wyboru do koloru, każda robi co innego i jest bardzo fajna w użyciu, ja spróbowałem chyba każdej poza jakimś promieniem, miotaczem ognia i snajperką(nie używałem jej, ale nawet nie widziałem sensu, gdyż według mnie taka broń nie ma racji bytu w tego typu grze, gdzie przeciwnicy są w 90% sytuacjach na wyciągnięcie ręki, bo pomieszczenia nie są za duże w większości albo po prostu wyskakują Ci na łeb, dodatkowo ruszają się tak szybko jakby brali grali w jakieś F1, więc jak Cię zauważą to nawet nie ma opcji przycelować, znaczy tak jak mówię nie używałem tego, ale tak wywnioskowałem, może błędnie), bo akurat udało mi się opracować zestaw idealny dla mojego stylu gry, czyli standardowy i chyba najlepszy Plasma Cutter, Rifle Guna, Detonator oraz Line Guna, uważam to za najbardziej optymalny zestaw dla mnie, gdyż Plasma Cutter i Rifle Gun można było szybko wykończyć przeciwnika, który się niebezpiecznie szybko zbliżał do Ciebie, a Plasma Cutter działał też spoko na większe odległości, Detonator min był fajny, żeby strategicznie rozmieścić pułapki, szczególnie na tych durnych wrogów co się kryli i patrzyli zza winkla, żeby tylko Cię zaatakować z "zaskoczenia" to się ustawiało przy rogu taką pułapkę i kij im w oko, świetnie to działało, z kolei Line Gun był genialny, bo przenikał kilku wrogów, więc jak miałeś większą falę to wyjmowałeś Line Guna i ciąłeś po kilku na raz, także idealne pode mnie, wszystko to oczywiście za free, bo z tego co czytam to kiedyś dodali w jakimś patchu, że takie rzeczy można za free teraz mieć, więc kredyty wydawane były jedynie na kolejne power node'y i pod koniec na amunicję oraz medy, bo jak już byłem pod koniec to nawet power node'y mi nie były potrzebne, bo ulepszyłem wszystko co chciałem xD, ogólnie mechaniki przejrzyste i bardzo przyjemne, odcinanie kończyn wrogom dalej satysfakcjonuję niesamowicie, jedynie dlaczego dałem tej grze 9,5, a nie 10 to właśnie w przypadku gameplayu to irytowało mnie strasznie, że delikatnie gra zgubiła klimat po drodze, nie jakoś bardzo, ale delikatnie, głównie dlatego, że zamiast dalej w odpowiedni sposób rozmieszczać wrogów z sensem i w sytuacji gdzie powinni przerazić, to pod koniec gry jakieś ostatnie 4-5 rozdziałów, które były dość szybkie, ale jednak były to otrzymaliśmy przechodzenie z pomieszczenia do pomieszczenia, gdzie czekała Cię po prostu kolejna fala przeciwników do ubicia i zamiast być horrorem to stało się bezmyślną siekanką i to jest dla powód, żeby dać pół oceny mniej, dalej to było przyjemne siekanie, ale czasem po prostu chciałeś popchnąć fabułę do przodu, zobaczyć co dalej, to nie najpierw ubij 10 wrogów w jednym pomieszczeniu, 10 może nie wydaję się dużo, ale to prawie zawsze już byli Ci wrogowie w ostateczniej formie, że tak powiem, czyli Ci, którym nie odcinałeś kończyn po jednym strzale tylko po 3-5 nie liczyłem, ale coś koło tego, a weź jeszcze traf jak oni się ruszali jak paralitycy po amfetaminie, także no potrafiło zirytować jak miałeś 10 takich wrogów i potrafili pojawiać się kolejni nawet jak już wszystkich wybiłeś to znikąd Ci jakiś jeszcze kwasem na morde napluł, ale to tylko problem w ostatnich rozdziałach uważam, reszta jest genialna, model strzelania lepszy niż w niejednej grze z obecnych czasów, gameplay nie nudzi zdecydowanie, nie jest monotonny, dużo możliwości, systemy bardzo intuicyjne i łatwe do zrozumienia, a przy tym satysfakcjonujące, naprawdę fajnie to się zgrało, zupełnie jak w remake'u, a tak naprawdę poza tym, że grafika była gorsza to kompletnie nie czułem różnicy w rozgrywce, dalej było niesamowicie.
Grafika: Najcięższe co można pisać przy graniu w grę z przed 14 lat, dla mnie dalej jest bardzo dobra, jak na tamte czasy to nawet bym powiedział, że była świetna, a teraz dalej daję radę, powiem tak z podobnego okresu to grałem też w Wiedźmina 2 i w AC 2 i Brotherhood uważam, że nie tak dawno, także grafika naprawdę była solidna jak na tamte czasy i w sumie tyle mogę powiedzieć, na pewno nie odstrasza.
Optymalizacja: Nie miałem bugów i problemów z crashami ani spadków fpsów ani nic, także chyba dobrze, czasem jedynie ciało necromorpha potrafiło mi się zglitchować w drzwiach, ale nic poważnego.
No i w sumie to tyle o Dead Space 2, świetna gra, w którą samemu trzeba zagrać, ale na pewno najpierw ograć jedynkę, uważam, że każdy fan survival horroru odnajdzie się tutaj i będzie chciał przejść to od początku do końca, ja uwielbiam survival horrory, które mają świetny gameplay i potrafią przerazić oraz zainteresować fabułą, a to tutaj dostałem, uważam, że ta gra jest tak samo świetna jak Residenty oraz Silent Hill 2 Remake, naprawdę brawa dla twórców, bo dali kawał dobrej roboty, a mnie jeszcze czeka Dead Space 3! Uhuhu, co to za czasy, że bardziej wciąga mnie gra z 2011 roku niż taki Indiana Jones z zeszłego xDD.
Dobra napiszmy trochę o Stalkerze 2, zacznijmy od tego, że wykupiłem sobie game passa, żeby ograć Indiana Jonesa, a to Stalker okazał się tym bardziej wciągającym i przez długi czas ciekawszym xD, pochłonął mnie na ponad 39h, także zobaczmy jak wypada.
OPINIA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY NA TEMAT FABUŁY!
Fabuła i postacie: Postacie w tej grze są dla mnie ok, nic wyjątkowego nic słabego, wypadają przyjemnie, każdy ma jakieś swoje zadanie, swoje poglądy, ale prawda jest taka, że najbardziej i nawet bardziej od głównej postaci, która też nie była jakoś wybitna to podobał mi się Richter, Skif był spoko i w sumie tak samo gdzieś przepadał w oceanie tych wszystkich postaci, które były, ale nie wyróżniały się bardzo, z kolei historia Richtera bardzo mi się podobała, fajny koleś, na żywo bym takiego poznał chętnie, pomocny, wyluzowany, niby bez celu, ale coś robi, coś mu w głowie bez przerwy siedzi, trochę się zadręcza, ale dalej żyję, naprawdę chyba najlepsza postać w tej grze i ogólnie bardzo fajnie napisany został. Fabuła no i tutaj zaczynają się schody, fabuła.....istnieje.....i tyle co mogę napisać, bo do końca nie ogarniałem tej fabuły, przez połowę gry albo i ponad biegałem sobie po Zonie, wykonywałem misję fabularne, poboczne i odwiedzałem niektóre miejscówki, podziwiałem widoki, szukałem trochę artefaktów jak akurat przechodziłem obok miejsca większych anomalii to sprawdzałem czy tam czegoś nie ma, z kilka bądź kilkanaście mi się uzbierało, po prostu można powiedzieć, że bawiłem się gameplayem, który był mega przyjemny w tej grze i satysfakcjonujący, ale o tym w innym temacie, tutaj mówimy o fabule, więc no przez połowę lub ponad połowę gry nawet nie skupiałem się na tym dlaczego robię to co robię, coś tam czytałem w dialogach, odpowiadałem to co uważałem za słuszne i leciałem dalej bawić się w zonie, od połowy gry albo nawet i później próbowałem cokolwiek zrozumieć, ale no niezbyt szło mi to zrozumienie, w sensie od początku jedyne co wiedziałem to to, że chcemy, żeby ktoś odpowiedział za zniszczenie naszego domu, żeby ktoś za to zapłacił i tak naprawdę przez połowę lub nawet większą część gry jest to podkreślane czy to przez Skifa czy nawet czasem przez postacie, które spotykamy, ale z niewiadomych przyczyn my co raz bardziej zagłębiamy się w wojny frakcji, musimy podejmować wybory, które niezbyt nam pomogą w odbudowie domu czy znalezieniu kogoś kto za to odpowie, a nawet jak już znajdziemy osobę, która może za to odpowiedzieć czyli chociażby Dalin czy Kajmanow to my im pomagamy jakby miało nas to cokolwiek obchodzić no i ostatecznie pomagamy tej osobie której chcemy, ale z tego co czytałem to tylko w jednym zakończeniu tak naprawdę dostajemy to czego chcieliśmy od początku i to w tak niezbyt dobrym zakończeniu z tego co wiem, a reszta dotyczy się głównie co dalej z zoną i chyba tak to trzeba odbierać, że Skif to po prostu losowy typ, który się napatoczył i pomaga frakcji, którą uważa za najlepszą/najciekawszą, szkoda tylko, że tak totalnie bez powodu, bo jak dla mnie powinien mieć gdzieś tą wojnę i chcieć to po co tu przyszedł, a no tak wydaję mi się nie było i tak naprawdę to wszystko rozchodzi się po prostu o zone, a główny bohater nie ma większego znaczenia, jest po prostu randomem, który miał pecha, no cóż zdarzają się i takie sytuację, także tyle mam do powiedzenia o fabule, niezbyt mnie porwała była, bo była i tyle, raczej plusem bym jej nie nazwał, minusem też nie, takie może być xD.
Klimat: Oj o tym w tej grze to można pisać i pisać, cudowne miejscówki, mega klimatyczne, na każdym kroku czuć, że jest to miejsce praktycznie zapomniane przez człowieka, gdzie każdy walczy o przetrwanie i nieważne ile śmieci dookoła się wala to wszędzie może być skrytka, artefakt, anomalia czy sekrecik, naprawdę klimat to wylewał się z ekranu i głównie to przyciągnęło mnie do zaczęcia tej gry, bo oglądałem sobie u Tivolta i klimat był mega naprawdę, polecam samemu sprawdzić, bo ciężko to opisać samymi słowami, to trzeba poczuć, w Stalkera Shadow Of Chernobyl zagrałem przez godzinę, byłem w jednej lokacji, bo potem mnie jakoś znudził, ale w Stalkera 2 to grałem naprawdę bardzo długo i bardzo późno zaczął mnie nudzić mimo wszystko, tak naprawdę dopiero od wejścia do Prypeci, czyli teoretycznie jednej z ostatnich lokacji, ale do tego czasu było świetnie, ale w pewnym momencie jak odwiedziłem Kordon czyli pierwszą lokację z pierwszego Stalkera w Stalkerze 2, jak świetnie to było odwzorowane, jak przyjemnie tam było wrócić, naprawdę bardzo fajnie to wyglądało, także klimat odwzorowany niesamowicie tego nie da się ukryć i to największa zaleta tej gry.
Grafika: Bardzo ładna grafika, są osoby, które na grafikę narzekają z tego co czytałem, ale sam uważam, że nie ma na co, widoki są piękne, grafika naprawdę ładna, jak na cenę tej gry, która w dniu premiery kosztowała chyba 230zł, przynajmniej tyle kosztowała na steamie, a można ją też ograć i za 40zł około w gamepassie jak ja to zrobiłem to grafika jest naprawdę bardzo dobra, żeby nie powiedzieć świetna, dobrze odwzorowana zona, generalnie ciężko się do czegoś przyczepić jest naprawdę dobrze i to samemu trzeba zobaczyć.
Optymalizacja: I tutaj zaczynają się schody, ale chyba głównie tutaj i przy fabule, bo reszta jest przyjemna w większości, optymalizacja niestety leży i kwiczy totalnie, a ja zacząłem tę grę w Lutym czyli około 3 miesiące po premierze i dalej są problemy, pewnie były jeszcze większe, ale no dalej za kolorowo nie jest, duże spadki płynności, kilka razy gra mi się scrashowała, ale to już w późniejszych etapach fabuły, byłem nawet dalej niż w połowie raz nie mogłem wejść to rostoku, bo crashowało mi grę, to pomogło zresetowanie komputera, potem kilka razy mi po prostu sfreezowało grę czy to przy przeładowywaniu czy przy biegu, ale to już w ostatnich lokacjach tak samo, ale no jednak trzeba było restartować grę, FPSy spadały i to mocno, czasem nawet w ostatnich cut scenkach, na szczęście nie miałem żadnych problemów z tym, żeby grę ukończyć, na żadnego takiego buga nie trafiłem na szczęście, bo słyszałem, że i takie są chyba, że zostały już wyeliminowane, bo ponoć cały czas grę łatają, ale no optymalizacja to największy minus tej gry zdecydowanie.
Gameplay, Eksploracja, zadania/aktywności poboczne: Wziąłem to już w jeden temat, bo tak naprawdę to wszystko w tej grze jest bardzo ze sobą połączone, jakby robiąc zadania poboczne wykonujesz praktycznie cały gameplay czyli przemierzenie danej odległości podziwiając widoki zony, strzelanie, chowanie się za osłonami, zabijanie ludzi/mutantów i na koniec zbierasz cały loot z przeciwników(jeśli byli ludźmi) i z miejscówki, jak eksplorujesz to jedynie pomijasz fazę strzelania i chowania, a do eksploracji można dodać jedynie jeszcze szukanie artefaktów co też jest w sumie związane z przeczesywaniem terenu tylko że z detektorem, także lecimy eksploracja jest tu satysfakcjonująca, ale jest tego bardzo dużo, ja już po pierwszych kilku regionach miałem dość, więc mniej więcej w połowie gry skończyłem chodzić od miejsca do miejsca i jedynie jak gdzieś przechodziłem to okazyjnie zachodziłem, żeby coś przejrzeć, a potem to nawet i to pomijałem, głównie dlatego, że w dalszych etapach gry to było kompletnie nie opłacalne, robiłeś cały czas to samo i zdarzało się że wychodziłeś na tym bardziej stratny niż obłowiony, więc nawet nie widziałem w tym większego sensu, także eksploracja jak dla mnie wciąga mniej więcej do połowy gry, a potem można odpuścić, bo bardziej męczy, a przynajmniej mnie męczyła, w każdej miejscówce ludzie, mutanty i to takie, w które musisz wpakować sporo amunicji, mutanty są pomysłowe i fajne, mechanik ogólnie w tej grze jest mega dużo, masz udźwig, amunicji to jest cała masa i różne rodzaje amunicji jednego kalibru, sporo broni, kombinezonów najróżniejszych, masek, artefaktów, które musisz rozsądnie ekwipować, żeby było dobrze, ja przyznam się, że brałem zawsze taki co mi dużo udźwig zwiększał, a w drugim slocie ten co zmniejszał maksymalnie promieniowanie, bo taki nie pamiętam już czy znalazłem czy dostałem, ale miałem takowy. Udźwig niestety jest dość niewielki, a sam sprzęt waży bardzo dużo i ciężko ocenić co będzie przydatne na dany wypad tak naprawdę, dlatego jak jesteś przezorny i chcesz wziąć dużo lub nawet wszystkiego po trochu to trzeba zaopatrzyć się też w spore ilości energetyków i jedzonka i biec do misji, ja tak robiłem, bo w sumie nigdy nie wiedziałem co i ile mi będzie tego potrzebne xD, czasem nawet brałem dodatkowy karabin i amunicję do niego, żeby mi nie zabrakło, przeciwnicy pod koniec gry byli bardzo męczący, mieli tak dobry pancerz, że trzeba było im ze 3-4 pociski w łeb strzelić, żeby w końcu padli i to na normalnym poziomie trudności, przy walce z jednym z ostatnich bossów to nawet zmieniłem poziom na początkujący, bo przy nim to już było frustrujące i wtedy padali na 2-3 pociski w łeb, to i tak spora ilość według mnie jak na strzały w głowę xD. Przeciwnicy potrafili Cię wypatrzeć wszędzie, przez ściany i czasem nawet i tak do Ciebie strzelali i Cię trafiali, także to jest skopane, wypatrują Cię z kilometra, w ciemnościach, gdzie ty ledwo co widzisz co leży na ziemi przed Tobą z latarką włączoną, a oni z 30 metrów strzelają Ci celnie po całym ciele i jedyny sposób, żeby ich zobaczyć to kiedy strzelają, bo akurat widać błysk czy iskry, masakra, ale no jest jak jest, mutanty imo w większości dobre zrobione, ale ten nibygigant czy jak on się nazywa, to taka gąbka na pociski, że to dramat, a to ile razy musimy takiego pokonać to też jest irytujące, nawet chimera mnie tak nie irytowała xD, mówię też o zadaniach pobocznych oczywiście, w skoro mówimy o zadaniach pobocznych to uważam, że w tej grze były one dobrze zrobione, takie na odetchnięcie od głównej fabuły, która zbyt wysokich lotów nie była, a można było odsapnąć od tej całej "powagi sytuacji" są takie bardziej rozbudowane zadanka, a są takie typowe w stylu idź i znajdź mi taki artefakt i przy takim to już musisz się natrudzić i wiedzieć gdzie go szukać, bo znacznika na mapie nie masz, ale tak jak mówię są i takie, które mają też swoją fabułę i historię, niektóre nawet i związane z główną fabułą w pewnym sensie, także no jest ciekawie.
Ogólnie to chyba wszystko co chciałem napisać o Stalkerze jeśli chodzi o konkretne tematy, ale tak dodając jeszcze coś od siebie to tak jak pisałem, gra mnie strasznie wymęczyła pod koniec, miałem wrażenie, że sama sekwencja od Prypeci już po sam koniec jest mega przedłużana i przeciągana, bardzo dużo przeciwników, którzy nie wiadomo skąd się tam wzięli, już parłem na przód ile sił, ale co chwila przeciwnicy i trzeba było się zatrzymywać i nawalać, tak jak pisałem w pierwszych regionach to jest przyjemne, ale mniej więcej od połowy gry jak już mają lepsze uzbrojenia to jest to mega męczące dla mnie, dodatkowo widzą Cię przez ściany i czasem nawet przez nie strzelają, gra też jest wydłużona, bo nie raz musimy biegać po 1,5-2km o ile nie dalej z miejsca do miejsca i to z obciążeniem, więc nie jest to takie łatwe, ale dla mnie to akurat było przyjemne przedłużanie, bo mogłem podziwiać zonę, która była piękna i do końca mi się mega podobała, dlatego ubolewałem jak musiałem schodzić do podziemi i siedzieć w jakichś nudnych ciemnych pomieszczeniach, bo na zewnątrz wszystko było mega i aż się chciało grać, a i denerwowały mnie też sekwencje, gdzie było sporo strzelania i to co chwila musiałeś iść z miejsca do miejsca i strzelać, ale nie miałeś jak zboczyć nawet z kursu, bo tak Cię gra prowadziła i nie dało się naprawić ekwipunku, ogarnąć apteczek czy czegoś, no nic się nie dało zrobić, musiałeś z zepsutym EQ, albo z wyzerowanym EQ, bo się wystrzelałeś czy coś to musiałeś być w danym miejscu i jakoś przeżyć, nie było takich sekwencji wiele, ale no nie były one przyjemne, sama gra była dla mnie mega przyjemna przez zdecydowaną większość czasu, jedynie końcówka mnie wymęczyła, ale ogólnie mogę gierkę polecić, nie jest to majstersztyk, ale spodziewałem się o wiele mniej, więc bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, wracał do niej nie będę, ale powinienem w miarę miło wspominać, fajny średniaczek do pogrania podczas sezonu ogórkowego, chociaż nie każdemu się pewnie spodoba, kwestia gustu.
Wszystko z Tobą w porządku, po prostu gra jest dość specyficzna, ale mega prosta w swoich założeniach, siądzie osobom, którym spodoba się uniwersum, takie ja odnoszę wrażenie, ja osobiście ogrywając ją jak na razie z 1-1,5h, ale przewijam większość dialogów, bo uniwersum mi się nie podoba kompletnie, wiec jestem już po pierwszym bossie i dla mnie to średniaczek 5-6/10, gra nie jest kiepska, nie jest też wybitna, przeciętniaczek do przejścia jak nie ma się co innego do roboty, ale no tak jak mówię każdy może wyrobić swoją opinię, dlatego pewnie podzieli fanów, gra jest prosta i może odprężyć wielu graczy od gier typu KCD2.
Wykupiłem game passa, żeby pograć w Indiana Jones, ale mówię sobie, a zagram w inne gierki i tak gram w to Avowed i zagrałem już około 1-1,5h, szału nie ma jak dla mnie, ale zmieniłem zdanie z tego, że ta gra jest kiepska, na to, że jest typowym średniakiem, ale kompletnie nie mój styl, pomimo, że lubię fantasy to na razie niczym mnie to nie zainteresowało, wszystko jest takie przyziemne albo "już gdzieś było" tylko było zrobione lepiej i ciekawiej, pogram pewnie jeszcze chwilę, ale no na razie nic nadzwyczajnego, standardowe 5-6/10, ta gra mam wrażenie jest skierowana do bardzo konkretnej grupy odbiorców, a mianowicie do osób, które ogrywały już poprzednie gry z uniwersum PoE, ja nigdy nie tykałem takich gier, także dla mnie jako typowego świeżaka w w tym uniwersum nie ma tu nic wyjątkowego, tak samo jak było w Star Wars Outlaws, gra nie wybitna, ale też nie jakaś świetna, w SW:O bawiłem się lepiej, ale tylko dlatego, że uniwersum było mi bardziej znane i sama gra to była bardziej z gatunku akcji/skradanki czyli moje ulubione, RPG'i rzadko mi podchodzą, a szczególnie cRPG(chyba tym jest ta gra, a jeśli się mylę to proszę mnie poprawić), jednak tak jak mówię gra nie jest zła, jest solidnym średniakiem i gdyby był to inny gatunek to pewnie bym ograł tak samo jak ograłem Star Wars Outlaws, bo tak to mnie męczy przegadanie w tego typu grach, a szczególnie jeśli uniwersum i fabuła nie jest są interesujące w moim odczuciu.
Ciężko mi cokolwiek napisać, bo niewiele jest tutaj do napisania, typowy korytarzowy slasher, gdzie jedyne co można opisać to fabuła, system walki/ulepszeń i grafika no i optymalizacja, za dużo tego nie ma, ale spróbujmy! Tym razem raczej bez spoilerów mi się uda.
Fabuła, klimat, postacie: Powiem tak fabuła od samego początku do końca jest świetna, co chwila poznajemy nowe postacie, Kratos co się odezwie to aż mam ciary, jego słowa są dobitne i w Polskim dubbingu aktor wykonał świetną robotę, czuć było emocję, same postacie mają głębię i duszę i dodają bardzo dużo do całości fabuły, nie jest tak, że są wypełniaczem tylko naprawdę są ważnym aspektem całego uniwersum i gry, fabuła jest przegenialna, droga Kratosa na szczyt Olimpu wygląda wyboiście, ale dobrze się ją odkrywa, klimat niesamowity, to trzeba po prostu poczuć zagrać i samemu ocenić, bo tego nie da się opisać, świetnie zrobiony Olimp i to jak ciężko się tam dostać, najróżniejsze pułapki czy zagadki i to w sumie tyle, Kratos jest genialny jako główna postać.
Rozgrywka: Jak na grę z 2010 roku to lepiej się tego zrobić nie dało, prosto, logicznie bez zbędnych komplikacji, najprostszy slasher, walisz kwadratem lekkim atakiem, trójkątem mocny i jakieś tam combosy, ale na żadne oceny czy coś, po prostu jak Ci przypasuję to możesz je robić i każdy jest użyteczny, 4 bronie też uprzyjemniają, chociaż ja korzystałem głównie z trzech, znaczy dwóch głównych i jednej dodatkowej, więcej mi nie było potrzebne, ulepszenia bardzo proste, po prostu zdobywasz orby i ulepszasz za nie ekwipunek cała filozofia, 5 latek by zakumał, dlatego to jest takie dobre, tak powinny wyglądać slashery, proste ulepszenia i czuć moc tego ulepszenia co najważniejsze właśnie, nie jest to tylko kolejny poziom, ale i czuć, że szybciej kładziesz przeciwników, wkładasz im więcej obrażeń, także naprawdę fajnie to wygląda. Zagadki były bardzo przemyślane, w obecnych czasach ze świecą takich szukać, wszystko mamy podane na tacy, a w God Of Warze 3 mamy sporo fajnych zagadek, chociaż znajdą się i takie, które jak dla mnie są niezbyt intuicyjne, ale to może mocno naciągane słowo, może ja byłem zbyt tępy xD, a no i misja z pewną Boginią mnie irytowała, bo na ekranie pokazuję co masz klikać robić, ja to robiłem i z 10 razy mi tego nie zaliczyło, nie wiem czy buga miałem jakiegoś czy co, ale jak włączyłem na następny dzień to za pierwszym razem zrobiłem robiąc dokładnie to samo, więc nie wiem, sterowanie trochę drewniane, ale gra ma już 15 lat, więc można to wybaczyć, kamera mnie strasznie irytowała w tej grze, ale ja to ogólnie nie cierpię takich kamer z jednych ujęć, ciężko dla mnie się gra w to, dlatego pomimo uwielbienia do takich gier jak Resident Evil to w życiu nie zagram w oryginalne pierwsze części, czekam na potencjalne remake'i xD Także rozgrywka jest całkiem niezła, ale dobrze, że gra nie jest mega długa, bo by znużyła, mnie już trochę nużyła, bo walka wyglądała bardzo podobnie wszędzie, niemniej widać, że GoW ten się zestarzał, ale dla samej fabuły warto było, ale pod koniec backtracking męczył, na szczęście same lokacje nie były mega duże.
Grafika: Ciężko coś powiedzieć, ja w sumie nie grałem w oryginalną trójkę tylko sam remaster, ale oceniam mimo wszystko jako grę z 2010 roku, a nie typowo remaster z 2015, bo nie mam zbytnio porównania, jako gra z 2010 roku to wydaję mi się, że grafika całkiem w porządku, nie widziałem większych bolączek, a twórcy mieli świetną wizję artystyczną i wyszło to niesamowicie jak dla mnie, ma swój styl ten GoW i trzeba to przyznać.
Optymalizacja: Jak w większości gier, większych błędów nie uświadczyłem ani bugów ani crashów, więc jest git.
Na sam koniec dodam, że ciężko mi się grało w tą grę pomimo tego, że wychwalam tam większość rzeczy, ale patrzę na to z perspektywy 2010 roku, bo w tych latach to wiadomo, że takie coś by nie przeszło, ale w 2010 to było coś świetnego jestem pewny, sam grałem na psp kiedyś w jakiegoś GoWa i czerpałem mega fun z takiego typu gry, więc jestem pewny, że gdybym w tamtych czasach to ogrywał to od ekranu bym się oderwać nie mógł, a teraz mechaniki przestarzałe bardzo mnie wymęczyły, samo menu wyglądało bardzo retro że tak powiem, no czuć było, że ta gra ma 15 lat na karku, że tak powiem, niemniej jednak dla samej fabuły ZDECYDOWANIE WARTO!
Widzę, że ruch w komentarzach tutaj jak po nowe RTX'y z serii 50 xD Raczej nie rozpiszę się nie wiadomo jak, w sensie raczej po krótce wszystko opisze, bo nie wiem co o tej grze napisać, przeszedłem, bo zacząłem i dość krótka, fabuła jedynie w Shadow Generations mnie porwała, bo była dość ciekawa, w Sonicu taki standard jak w każdym Sonicu mam wrażenie, ale przejdźmy do opinii.
OPINIA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY Z GRY!
Fabuła, postacie, klimat: Nie ma zbytnio co się rozpisywać, w sensie w Sonic Generations dostajemy więcej tego samego co w poprzednich Sonicach, ja takie odniosłem wrażenie, postacie te same, jakby nic odkrywczego, w Sonicu musimy unicestwić kolejny diaboliczny pomysł dr. eggmana, który mimo wszystko jest całkiem ciekawy, ale to dalej gra oparta na tych samych schematach co poprzednie, więc robimy cały czas to samo. W Shadow Generations z kolei jest o wiele ciekawiej, mamy Shadowa, który zostaję powołany, by wypełnić swoje przeznaczenie, znaczy można tak to odbierać, ale on za wszelką cenę nie chcę tego robić, mamy emocjonalne nawiązania do osób, które go stworzyły i osoby, z której został on stworzony, znaczy ona to tam występuję, ale mniejsza o to, fabuła jest zdecydowanie ciekawsza, postacie są ciekawsze i klimacik występuję oj tak, pod tymi względami gra jest o wiele ciekawsza od Sonica.
Grafika: Sonic to zwykły remaster, nie zachwyca po prostu jest, dodali go chyba tylko po to, żeby nie było, że Shadow Generations jest za krótką grą, a tak to mamy grafikę z 2010-11 roku w Sonicu, chociaż nie skupiałem się zbytnio na tym i grafikę z obecnego roku, bardzo przyjemną jak na platformówkę w Shadow Generations, bo to zupełnie nowa gra i wygląda bardzo dobrze.
Rozgrywka: W Sonicu nic innowacyjnego robimy to samo jak w każdym poprzednim Sonicu, ogólnie ten Sonic kompletnie mi nie przypadł do gustu, nic mi się tam nie podobało dlatego go tak hejtuje, ale wydaję mi się, że to kwestia tego, że po prostu niby nowa gra, a więcej totalnie tego samego, a mi nie pasuję taki gameplay zbytnio i to kwestia tego. Shadow Generations no tu już można pochwalić rozgrywkę, twórcy się wykazali, o wiele lepiej mi się grało Shadowem, który zdobywał nowe ciekawe moce, czasem nawet i wyewoluowany wygląd dzięki nim, rozgrywka w Shadow Generations była bardzo zróżnicowana według mnie i o wiele przyjemniejsza niż w Sonicu, dla mnie porównując te gry to naprawdę niebo, a ziemia, dlatego ciężko mi było ocenić tę grę jako całość, bo Shadow ciągnie grę mocno w górę tak w okolicę 8-9, ale Sonic mocno w dół takie okolice 4 bym powiedział, niemniej jednak Shadow pokazuję klasę, tak samo sam hub ma o wiele bardziej rozbudowany i w 3D w przeciwieństwie do Sonica, gdzie wszystko jest tylko w 2D, no w sumie nie wiem co napisać, bo rozgrywka tak naprawdę polega na tym samym w obu grach czyli przechodzeniu jak najszybciej poziomów i wyzwań później, żeby odblokować klucze do bossów, różnica jest tylko w sposobie i umiejętnościach, przez to, że Shadow Generations to nowsza gra to jest lepsza i lepiej zaprojektowana w praktycznie wszystkim, takie jest moje zdanie, plus jest taki, że jest fajna regrywalność w obu częściach, można pobijać i masterować wyzwania i poziomy, speedrunnerzy jak dla mnie mieliby tutaj co robić oj tak.
Optymalizacja Raczej większych błędów i bugów, w sumie to żadnych nie uświadczyłem na PS5, ale były delikatne spadki FPS, przynajmniej miałem takie wrażenie, ale mogę się mylić, ale to bardziej w hubie Shadowa niż w poziomach, bo w poziomach nie przypominam sobie, żebym takich uświadczył co jest ciekawe, ale nie wiem czemu tak było.
Nie zawsze dodaję coś na koniec, ale czasem dodam coś od siebie jak mam coś do powiedzenia, o Sonic x Shadow Generations powiem tak, Sonic jest dla fanów klasyków, a Shadow dla całkowicie nowej ekipy jak dla mnie, Sonic mnie totalnie nie kupił, za to Shadow zachwycił i powiem tak, to jest chyba ostatnia gra Sonica jaką kupiłem, bo żadna mnie nie zachwyciła odkąd zacząłem je kupować, grałem w Sonic Colours Ultimate meh....przeszedłem tylko żeby przejść tak samo jak Sonic Generations, potem było coś co wydawało mi się będzie kozackie i przyjemne czyli Sonic Frontiers.....tego nawet nie przeszedłem, włączyłem na chyba 0,5-1h jakoś tak, wyłączyłem i sprzedałem, kompletnie nie podobało mi się i teraz Sonic x Shadow Generations, to nie jest tak, że to mega słabe gry, po prostu chyba wyrosłem z tego typu gier, za dzieciaka to bardzo lubiłem i mi się podobało, a teraz takie nijakie to to się wydaję i cały czas mam wrażenie, że gram w to samo w każdej z tych 3 gier było po prostu więcej tego samego i jeszcze gdyby to było dla mnie przyjemne to byłoby git, ale ja się przy tych grach po prostu męczę, więc chyba odpuszczam sobie kolejne potencjalne gry Sonica, bo to już nie dla mnie, ale wydaję mi się, że zagorzali fani mogą się przy tych grach dobrze bawić.
To lecimy z opinią o Astro Bocie, w sumie raczej długa nie będzie, ale wyjdzie w praniu, nie ma za bardzo o czym się rozpisywać, bardzo przyjemna, ale prosta w założeniu giereczka, więc Let's GOOOO!
OPINIA MOŻE ZAWIERAĆ POTENCJALNE SPOILERY!!!
Fabuła, postacie, klimat: Ciężko tutaj cokolwiek napisać, cała fabuła to bardziej przygoda, która się odbyła i nic nie jest wyjaśnione, po prostu rozgrywasz to i tyle, lecisz nie wiadomo gdzie, atakuję Cię kosmita nie wiadomo czemu, niszczy Ci statek(PS5) i musisz latać po różnych galaktykach i zbierać części rozbitego statku, których z nie wiadomych przyczyn pilnują bossowie, w sensie no ja tak to rozumiem, od początku jak w wielu platformówkach wiadomo jak to się skończy, ale ogólnie fabułą ta gra nie stoi, dlatego nie oceniam jej za to, bo to mijało by się z celem, zresztą nawet zamysł tej gry to nie była jakaś super wybitna fabuła, więc to możemy pominąć, tak samo postacie, a właściwie ich brak, bo ich....nie ma albo są to postacie z gier już znane, ale za klimat można pochwalić, w sensie też nie jest jakiś super wybitny, ale trzyma poziom moim zdaniem, głównie ze względu na otaczający nas świat, który pasuję do tego co jest nam prezentowane i przez postacie z najróżniejszych gier i w sumie to tyle co mogę napisać w tej części.
Grafika: No tutaj to można pochwalić to studio, grafika jest przepiękna i idealnie pasuję do tej gry, w sensie jest świetny balans, kolory są jasne, przyjazne dla oka i przy tym nie są za jasne takie rażące, tylko idealnie zbalansowane, trzeba przyznać tutaj studio dało świetny popis umiejętności i chyba tylko tyle mogę napisać, bo co więcej? Fajnie zrobiony świat oddający klimat i widać, że był na to pomysł także nie ma co narzekać, można jedynie wychwalać według mnie.
Rozgrywka: W tytule tutaj nie napisałem nic o mechanikach gry, bo w sumie to jako takich nie ma zbytnio, standardowe mechaniki jak na platformówkę z małymi ciekawymi umiejętnościami, ale szybko się przejadającymi, więc przejdźmy do samej rozgrywki, która w samym swoim zamyślę miała być prosta i przystępna, a przynajmniej ja tak to widziałem grając w tę grę i to się udało, mechaniki były mega proste i przystępne dla dzieci, nie było tutaj nic kompletnie skomplikowanego, ale przez to starszego gracza takiego jak ja to mogły już wynudzić w pewnym momencie i tak trochę było, jakbym nie robił tej gry na 100% i nie platynował to pewnie bym się świetnie bawił od początku do końca, ale że robiłem wszystko co się dało i 100% wbijałem to pod koniec wkradała już się monotonia, ogólnie galaktyki też takie no jakby to powiedzieć nie miały swojego vibe'u(?) Nie wiem jak to nazwać, ale po prostu poza nazwą i wyglądem na mapie to nie różniły się kompletnie niczym, co wchodziłem do nowej galaktyki to miałem wrażenie, że cały czas jestem w tym samym miejscu, bo poziomy bardzo podobne, nie były tematyczne ani nic, jedynie final boss inny i to wszystko co było inne, wyzwania też większej tematyki nie miały, po prostu co się wymyśliło to to było i tyle, takie odnosiłem wrażenie, walka no jak walka, mamy jeden cios z kwadrata i tyle, poza tym w sumie możemy laserem z pod nóg zabijać przeciwników, przyjemne, ale nic innowacyjnego, strasznie mało wrogów i potem większość to był reskin wrogów z poprzedniego poziomu, dlatego też właśnie wkradała się monotonia przy robieniu 100%, nie dość, że walka nie była powalająca to wrogowie to reskiny głównie, nie wiem czy doliczyłbym się 10 przeciwników nawet, może przesadzam, ale takie mam wrażenie no i monotonia też dlatego, że przez całą grę robimy to samo i jedynie umiejętności i to tylko w niektórych poziomach nam to potrafią ubarwić, ale te też nie są jakieś nie wiadomo jak super albo wydłużony skok za pomocą latania rakietą czy druga rakieta, ale latamy do przodu czyli to samo, ale w pionie i w poziomie, żabkołapki były fajne, ale też za wiele nimi nie robiliśmy, przebijaliśmy metalowe pokrywy i...tyle, no tak jak mówię mechanik to tu za skomplikowanych nie było to i nie ma zbytnio o czym pisać po prostu mega prosta z samego założenia gra to miała być i taka też wyszła, gra polega na przechodzeniu poziomów i jak się komuś chcę to zbieraniu botów i puzzli, jakby co są jeszcze wyzwania kółka, trójkąta, kwadratu i X'a, ale to też po prostu poziomy tylko bez checkpointów i w sumie to ciekawsze niż te podstawowe, bo stanowią jakieś wyzwanie. Po grze odblokowujemy też czasówki oraz zimowy chyba eventowy świąteczny poziom, który jest na raz i połączeniem wszystkich mechanik i umiejętności tak naprawdę, jest hubem po którym sobie chodzisz, a czasówki to więcej tych samych poziomów co w podstawie tylko na czas, w sensie nie dokładnie tych samych tylko po prostu na tej samej zasadzie zrobionych i chyba tyle jeśli chodzi o rozgrywkę, o animacjach chyba nie ma co wspominać, też za wiele ich tutaj nie było mam wrażenie albo po prostu nie było jakoś giga skomplikowane były dobre i tyle.
Optymalizacja: To też można pochwalić w 100% nic mi nie bugowało się, nie glitchowało, nie crashowało, wszystko grało i śmigało, fpsy też stałe, no nie mam do czego się przyczepić, bardzo dobrze zoptymalizowana gra.
Tak na koniec dodam jeszcze, że nie wiem jak ten tytuł wygrał grę roku, grałem w o wiele lepsze platformówki, które bardziej zagościły w moim sercu, a tutaj widać dla mnie rzeczy, które można było zrobić o wiele lepiej, ale mówimy o studiu z tego co wiem od dem technologicznych, więc jak na takie studio to wypadli oni świetnie i ocena wzorowa jak dla mnie, niemniej jednak gry roku to nie powinno dostawać, bardzo dobra platformówka z prostymi mechanikami, monotonia się potrafi wkraść, ale jak nie robisz 100% to raczej Ci nie grozi, fabuły prawie brak, bardzo fajny hołd dla gier na Playstation i w sumie innych także, Astro Bot sprawdził się jako maskotka PS5 według mnie, bardzo ładnie to poprowadzili, ale ZDECYDOWANIE NIE JEST TO GRA ROKU, w samym 2024 grałem w lepsze gry, które nie zostały nawet nominowane do gry roku i z tej samej kategorii czyli platformówka i to nawet w 2D, oczywiście to subiektywna opinia, ale przykład takich gier to dla mnie Prince Of Persia: The Lost Crown oraz Tales Of Kenzera: ZAU, te gry były lepsze z zeszłego roku, a ogólnie to nie wierzę, że to wygrało, zamiast Wukonga, albo chociażby takiego Stellar Blade'a, który biję Astro Bota na głowę, powiedziałbym jeszcze, że był Rise Of The Ronin, ale pomimo świetnej gry to tutaj grafika z ery PS3 robi robotę i nic dziwnego, że jest niedoceniana mimo wszystko, ale to samo Silent Hill 2 Remake, ja to nie wiem, naprawdę, ale no jest jak jest, spodziewałem się czegoś więcej po grze roku, a dostałem bardzo dobrą grę, ale zdecydowanie bym nie nazwał tego grą roku, chociaż platynka wleciała.
Jestem świeżo po przejściu Stellar Blade, także lecimy z opinią, po pięknym Silent Hillu 2 uświadczyłem kolejnej pięknej gry w postaci Stellar Blade, która przy zapowiedzi mnie uraczyła, a potem jakoś tak nie mogła mnie przekonać do zakupu, bo bałem się odbicia od niej, a cały czas mimo prawie roku od premiery to swoje kosztuję, więc czekałem na jakąś mocną obniżkę, ale nie żałuję wydanych pieniędzy, bo świetnie się bawiłem, więc po kolei:
UWAGA OPINIA BĘDZIE ZAWIERAŁA SPOILERY, WIĘC JAK NIE GRAŁEŚ LUB NIE CHCESZ PSUĆ SOBIE ZABAWY NIE CZYTAJ!
Fabuła, postacie, klimat: Fabuła na początku myślałem, że jest to typowa sztampowa fabuła, wiecie najazd obcych, inwazja na ziemię, wybicie ludzkości, a my jako Ci jedyni super hero, którzy mogą to zrobić, bo inni nie dają rady lub zostali już wybici i myślałem, że będziemy lecieli jak po sznurku po prostu wybijając kolejnych bossów i to co już na początku obraliśmy sobie za cel, ale okazuję się, że NIE! Cała fabuła jakoś od połowy tak mega nabiera znaczenia, dodatkowo rzeczy poboczne wcale nie odchodzą od fabuły, a tylko ją wzbogacają, ale o tym w innym wątku, jak się okazało, że Naytiba to wyewoluowani ludzie to byłem w mega szoku, dla mnie to był taki zwrot akcji, którego kompletnie się nie spodziewałem, ale co niektórzy mogli się domyślić, bo była jedna sytuacja jak szliśmy gdzieś już nie pamiętam gdzie i nagle Eve powiedziała do chyba Lily albo Adama "Ci ostatni Naytiba, z którymi walczyliśmy nie wydawali Ci się jakoś bardziej ludzcy?" Jakoś tak to szło i to mogło już nakierowywać, potem jeszcze jak się okazywało, że sporo postaci nie jest tymi, za jakich się podaję, a z początku nie jest to takie oczywiste, tak samo to, że Matka Sfera chcę wybić ludzkość, żeby stworzyć własną rasę Andro-Eidos, doskonalszą od ludzi, kurde no naprawdę to jest takie piękne, wiem, że zaspoilerowałem tutaj pewnie ponad 50% fabuły i większość zwrotów akcji, ale ta gra jest cudowna pod tym względem, ma tyle zwrotów akcji i zaskoczeń, że dawno nie widziałem tyle tego w grach i jest to zrobione z mega sensem, co do postaci to każda jest wyjątkowa, ma swój charakter, czuć w nich, że nie do końca są tylko po to, żeby towarzyszyć Eve przy jej przygodzie, każda ma swój własny cel i robi to z własnego powodu, Adam jak się później okazało był od początku do końca mega ważną postacią w samym finale szczególnie, Lily bardzo wierzyła w Matkę Sferę i nie wierzyła w "oszczerstwa" na jej temat, Orcal znał wszystko, wiedział jak to wygląda i wiedział jak to zakończyć, Eve z kolei uczyła się poznając każdego z nich, ale zachowując przy tym własny charakter i samoświadomość, miała własne cele, które chciała wypełnić, ale ewoluowały sposoby, w jaki chciała to wykonać mam takie wrażenie, naprawdę o każdej postaci można by napisać tutaj historię, bo każda tak jak mówię ma swój rozum i swoje powody, do wszystkiego co tutaj się dzieję. Klimacik? Oddający post apokalipse, dużo zniszczonej ziemi, praktycznie same pustkowia, niewiele ludzkości, same pozostałości, problem w tym, że mamy dwie większe lokacje, które wyglądają praktycznie identycznie, jedna jest jedynie większa i mniej wyrazista jak dla mnie, bo zostajemy wrzuceni do typowo kwadratowej mapy(pustkowia) i lataj sobie i może coś znajdziesz, na szczęście to była druga lokacja, w której już średnio mi się chciało biegać i szukać wszystkiego, bo byłem usatysfakcjonowany z tego jak silny już jestem i silniejszy bym nie był, a bardziej takie coś potrafiło irytować, bo taka sama lokacja tylko większa i trochę bardziej wrażenie pustkowia typowego, ale klimat jak najbardziej zachowany i oddaje to co dzieję się w zarysie fabularnym tego odmówić nie można.
Grafika: Pomimo, że było to UE4, a nie najnowsze UE5, to grafika wyglądała bardzo dobrze moim zdaniem, trochę słabsza graficznie od takiego Wukonga chociażby, ale jak się wciągniesz, jest w tym tyle akcji to nawet tego nie zauważysz, jak dla mnie graficznie było solidnie, nie przeszkadzało, nie raziło w oczy, jakiegoś mega wrażenia też nie robiło, było dobrze i tyle.
Poboczne aktywności/znajdźki: Tutaj można się rozpisać, bo może nie było za wiele tego, ale naprawdę czuć było to, że wszystko co znaleźliśmy miało swoją historię, każdy człowiek z notatką, każda skrytka nawet, tu właśnie też chciałem napisać, że bardzo mi się podobało to, że same znajdźki, notatki i różne tego typu rzeczy bardzo nakierowywały nas na to jak to wszystko tak naprawdę wygląda ZANIM! Jeszcze sama fabuła nam o tym powiedziała, jak czytałem w notatkach, że Orcal nie jest tym za kogo się podaję, że ludzie od niego odchodzili, że jakaś straż ich goniła, to myślałem, kurde Orcal będzie starszym albo chcę wybić ludzkość czy coś, okazało się, że ostatecznie nie, ale i tak było równie ciekawie, bo tego też się zbytnio nie spodziewałem albo jak ludzie wierzyli bądź też zatracili wiarę w Matkę Sferę, jakie mieli przygody, jakie więzi z pobliskim człowiekiem, który leżał tak samo obok nich, no naprawdę znajdźki miały tutaj mega sens i dużo dawały, bardzo mi się to podobało i chętnie je czytałem i zbierałem, co do zadań pobocznych to na początku myślałem, że będą one na jedno kopyto i w pewnym sensie były, ale wciąż bardzo ciekawych rzeczy się dowiadywaliśmy, były to interesujące questy związane bardzo z samym światem np. do tej pory pamiętam gościa, który zbierał misie, bo w jednym takim ukrył chipa swojej siostry bodajże, a my akurat mijaliśmy kiedyś takiego misia, którego Eve skomentowała i ostatecznie musieliśmy się po niego wrócić jeśli chcieliśmy wykonać questa, fajna sytuacja naprawdę albo jak pomagaliśmy pewnemu właścicielowi baru w odbudowie jego chyba dziewczyny albo androidki nie wiem jak kto to do końca był, ale też czuć było, że to dla niego ważne i łączącą ich więź, to wszystko tak pięknie razem grało, fabuła, zadania poboczne, znajdźki, twórcy świetnie to zrobili, brawa dla nich!
Mechaniki gry i animacje: No i tutaj zaczynają się schody, w sensie nie jakieś tragiczne, bo wszystkie mechaniki były zaimplementowane solidnie, wyglądały dobrze, tylko potrafiły irytować, w sensie walka była mega fajna....z jednym bądź dwoma rywalami, jak się trafiała większa ilość przeciwników i jeszcze takich średnio silnych bądź silnych co mają więcej życia i mocne ataki to mega irytowało takie coś, bo takie walki to no popełnisz jeden błąd tak naprawdę i dostajesz serie ciosów od prawie każdego i padasz, także ewidentnie widać, że gra nie została zrobiona pod walki z grupami przeciwników, więc zdecydowanie tego nie polecam, lepiej z 1-2 się nawalać, żeby się nie irytować, sama walka była naprawdę dobrze zrobiona, parowanie i uniki sprawiały satysfakcję, ogólnie jestem większym fanem parowania i z tego częściej korzystałem, poza tym miałem wrażenie, że idealny unik ciężej zrobić i dodatkowo jak nie był to perfekcyjny unik to byliśmy karani sporymi obrażeniami często, a parowanie nie musiało być idealne, żeby zablokować sporą liczbę obrażeń, wiadomo nieidealne nie blokowało całego dmg, znaczy czasami tak czasami nie, nie wiem od czego to zależało, może od typu ataku, nie mam pojęcia, niemniej jednak jeśli nie zrobiliśmy idealnego parowania to nie karało nas tak mocno jak brak idealnego uniku, także systemy walki naprawdę dobrze zrobione i tak samo ulepszania sprzętu i ogólnie szukanie i znajdowanie nowego sprzętu, egzokręgosłupy też fajny motyw i dużo dawały, chociaż były mocno różne i każdy nadawał się do innego bossa, stroje dla Eve były bardzo przyjemne, ale mocno erotyczne czasem mam wrażenie xD, ale no taki urok tamtejszej kultury, wolę takie stroję i postacie niż na siłę brzydkie woke nie wiadomo co, ale przejdźmy do najbardziej irytującej rzeczy, jaka była w tej grze, mianowicie trzej ostatni bossowie, przecież to jakiś dramat, z Niezidentyfikowanym Naytiba męczyłem się około 1h, z Raven to z 1-2h i to robiłem po kilka lub kilkanaście podejść na jedno posiedzenie, więc mówię ile razem mniej więcej mi to wyszło, bo jak się już irytowałem po jakimś czasie to przestawałem i po jakimś czasie znowu zaczynałem próbować, a z tym bojowym egzoszkieletem czy co to było to już w ogóle dramat, przecież chłop miał takie ruchy i takie comba, że jak Ci zaczął jedno combo i nie zablokowałeś jakiegoś ataku to padałeś jak mucha, z nim też się męczyłem sporo, ale nie liczyłem ile, przy nim zmieniałem nawet już sprzęt i egzokręgosłupy, bo to był dramat naprawdę, bardziej upierdliwego bossa to nawet w Wukongu nie widziałem, poziom trudności przy tych 3 ostatnich bossach tak drastycznie skoczył, że przy tym ostatnim to już miałem chęć zmienienia poziomu trudności na fabularny, bo nawet na normalu był on tak ciężki, a jeszcze jest w tej grze poziom trudny.....XD To chyba dla masochistów jakichś naprawdę, przynajmniej przy tych 3 ostatnich bossach, więc mechaniki są naprawdę spoko, a jeszcze animacje, to są pięknie i starannie wykonane, takie jest moje zdanie, wszystko ładnie się zgrywa, pięknie wygląda, nie jest za kolorowe, za błyszczące, po prostu idealnie oddaje klimat płynności walki i tego jak pięknie to wszystko wygląda.
Optymalizacja: Nie uświadczyłem większych błędów ani glitchy, w sumie to nie tylko większych, mniejszych tak samo nie i to samo ze spadkami płynności, nie było tego, miałem stałe 60fps z tego co mi się wydaję, bo spadki raczej są zauważalne, w Silent Hillu widziałem je bardzo, tutaj nie, wszystko płynnie chodziło, bugów nie miałem, więc nie mam nic do zarzucenia tej grze pod tym względem.
To by było na tyle, bardzo dobra gra, żałuję, że nie sięgnąłem po nią nawet w dniu premiery, bo nie żałuję wydanych nawet 280zł na nią, było warto, tak samo jak 260 na Silent Hilla, spędziłem czas mega przyjemnie, około 33h, przynajmniej tyle mi pokazuję na liczniku, gra jest kompletna, nie brakuję jej zbyt wiele, uważam, że jest tym czym twórcy chcieli, żeby była w założeniu, szkoda, że nie odbiła się większym echem, bo jest o wiele lepsza niż wiele gier od dużych studiów, a tutaj zobaczyliśmy chyba pierwszy projekt od Shift Up, a dobra z tego co czytam to pierwszy tak wysokobudżetowy projekt na samo PS5, bardzo dobrze im to wyszło i życzę, żeby Sony w nich jeszcze bardziej zainwestowało, bo warto, mam nadzieję, że wyniki sprzedaży są zadowalające i będą kolejne gry, Stellar Blade 2 też bym przygarnął po tym epilogu małym co mieliśmy.
Nie wiem co mam na temat tej gry napisać, naprawdę grając w nią zamurowało mnie jakie to jest dobre od samego początku klimat wylewał się garściami, grafika była solidna, nie jest to jakieś top topów wiadomo, ale mega klimatycznie i dobrze to wyglądało, nie kuło w oczy jak chociażby Rise Of The Ronin, ale po kolei więc lecimy.
Fabuła, postacie, klimat: Historia tej gry zabiera do miasteczka Silent Hill, w którym rzekomo czeka na nas zmarła 3 lata wcześniej żona, wiemy to, bo dostajemy od niej list, bohaterem jest świetnie przedstawiony, James Sunderland, który widać, że jest po traumatycznych przeżyciach i jak dla mnie genialnie to odwzorowuję, od początku widać, że coś z naszym głównym bohaterem jest nie tak, nie uśmiecha się, jest mega przygnębiony, zamyślony, jakby nie był w naszej rzeczywistości, co ma sens i dodaję jeszcze więcej klimatu i tą postacią przemierzamy miasteczko trafiając w międzyczasie do kilku lokacji, które są zamknięte, ale bardzo duże, walczymy z potworami, rozwiązujemy zagadki i napotykamy innych bohaterów, których kompletnie nie znamy, ale są genialnie napisani, poznajemy ich też co raz bardziej z czasem no po prostu da się wczuć w to wszystko i robi to mega klimat, fabuła, postacie, grafika i ta mgła po prostu mega, także sama fabuła też bardzo zachęca do tego, żebyś szedł do przodu, ale nie tylko ona.
Grafika: Tutaj ciężej się trochę wypowiedzieć, bo ja uważam, że grafika powinna też robić klimat i pod tym względem jest to świetne, niesamowicie zrobione miasteczko i lokacje zabudowane do których wchodzimy i to często w dwóch wersjach, są mega klimatyczne i bardzo dobrze zrobione, dzięki tej grafice klimat wylewa się po prostu z ekranu, wszystko jest czytelne, to z czym możesz wejść w interakcje wiesz od razu praktycznie. Czy jest to wysokiej jakości grafika? Wielu powie że niezbyt, czy ja tak powiem? Niekoniecznie, powiem nawet tak grałem w Alana Wake'a 2 jakieś 2 tygodnie temu i grałem teraz właśnie w Silent Hilla i powiem tak Silent Hill 2 jest jedynie lekko gorszy graficznie, ale że ja jestem z tych graczy, którzy na grafikę patrzą jedynie przy pierwszej godzinie gry zazwyczaj, a potem chłonę gameplay i klimat to już potem nie zwracałem na to uwagi i z takiego Alana zapamiętałem mega nużący system walki, a grafika no....ok była piękna i co z tego jak przez 90% gry już miałem to gdzieś, bo co innego mnie albo denerwowało albo wciągnęło xD. Wracając do Silent Hilla grafika jest solidna lub bardzo dobra, nie przeszkadzała mi, nie raziła w oczy, a nawet powiem, że była ładna i mi się podobała, bo oddawało cały klimacik gry, także grafika jak najbardziej na plus.
Mechaniki gry: Tutaj dam kilka plusów, ale sam temat zawężę do mechanik gry, więc zaczniemy od walki, kurde jak dobre to było po prostu czułem się jak w Resident Evilu, praktycznie taki sam system, broń biała, broń palna, strzelanie to czysta przyjemność i masakrowanie potworów czy to właśnie bronią białą czy to pistoletem/shotgunem/sztucerem od samego początku do samiuśkiego końca sprawiało mi to mega satysfakcje, przeciwnicy nie byli za szybcy jak w Alanie, że ledwo przeładowałeś czy się uleczyłeś, a przeciwnik już zdołał Cię okrążyć kilka razy i przy tym walnąć, tutaj przeciwnicy mimo, że nie było ich za wielu jeśli chodzi o design to jak utrzymywałeś odpowiednią odległość to na spokojnie ich zabijałeś zanim do Ciebie dojdą, byli szybsi byli wolniejsi, ale nigdy nie poczułem czegoś takiego, że jakiś przeciwnik był denerwujący przez źle zaimplementowaną mechanikę czy po prostu durny zamysł sam w sobie, gdzie w takim Alanie takie uczucie towarzyszyło mi przez większość gry, bo podstawowi przeciwnicy nawet byli strasznie irytujący jak się 3-4 zrespiło, a w SH2 takiego czegoś nie doświadczyłem, więc było dla mnie świetnie i starcia z bossami też fajne i pamiętliwe, poza Final Bossem, który no powiedziałbym, że był trochę zlepkiem jeśli chodzi o mechaniki poprzednich, a przynajmniej w niektórych momentach to reszta bossów była super i można było czuć strach lub przerażenie podczas walk z nimi czyli coś co do tej pory towarzyszyły mi przy grach z serii RE. Przejdźmy do eksploracji, która też nie była nużąca tylko była świetna, ja lizałem ściany, zaglądałem w każdy kąt, co chwila patrzyłem na mapę co jest już zlootowane, a co jeszcze nie, wracałem się, no po prostu chciałem podnieść wszystko co możliwe nawet jeśli to tylko ammo czy apteczki, to nawet jedna z nielicznych gier, gdzie czytałem nawet notatki, których nie musiałem, żeby przejść zagadkę, ale ciekawił mnie lore gry, postaci, no dosłownie wszystko, co najważniejsze gra mega wynagradza taką ciekawość, bo prawie wszędzie coś jest do podniesienia, w każdym kącie, do podniesienia do zrobienia, także zrobić coś takiego w grze to trzeba naprawdę umieć i sam loot jest mega dobrze oznaczony, w sensie jak coś gdzieś jest to od razu widać, że to możesz podnieść i z daleka to potrafisz dostrzec, gdzie w niektórych grach potrafi być kompletnie niewidoczny i musisz podejść na odległość kilku cm, żeby zobaczyć, że coś tam jest. ZAGADKI! Jedne z najlepszych, najprzyjemniejszych i czasem pomimo trudności to najbardziej intuicyjnych oraz czytelnych jakie widziałem, spojrzysz na mapę i od razu wszystko jest czytelne, wiesz gdzie masz iść, wiesz gdzie coś pominąłeś, wiesz gdzie czego szukać, naprawdę jest to świetne, powiem tak każdą zagadkę rozwiązywałem z przyjemnością w każdej lokacji i bez pomocy internetu, a to dużo mówi, bo zwykle się wspomagam xD, przy jednej tylko musiałem przeczytać o co chodzi, ale to przez jej losowość i to, że podczas niej respiły się wokół mnie robaki, które mnie klepały co chwila i kompletnie nie mogłem ogarnąć o co w tym chodzi, bo była sytuacja
spoiler start
Gdzie wchodzisz do pomieszczenia sześciennego, podnosisz klucz i nagle respią Ci się mniejsze robaki i takie większe co mogą Cię zaatakować, a jak je ubijesz to respią się kilka sekund później nowe i tak w kółko, drzwi się zamykają i musisz odgadnąć kod, którego nigdzie nie ma i sam totalnie z niczego musisz się domyślić, że to kombinacja 3 cyfr na których akurat nie ma plam krwi lub są lekko jaśniejsze od pozostałych klawiszy, a sama kombinacja zawsze jest losowa ponoć, także sama zagadka jak dla mnie była kiepska i bardzo losowa, ale to jedyna taka zagadka i krótka na szczęście
spoiler stop
Także tak było, a cała reszta świetna.
Optymalizacja: No i przechodzimy do niestety najmniej przyjemnej rzeczy w tej grze, co prawda ja już grałem te chyba 3-4 miesiące po premierze, ale jednak dalej zdarzało mi się, że James mi się zacinał na jakimś pikselu i musiałem wciskać unik, żeby się odciął, a przez całą grę mimo, że ustawione wszystko było na wydajność, bo grałem na PS5, to nie było stałych 60 FPS'ów, ba nawet przez większość gry było czuć i widać, że FPS'y skakały w granicach 40-50 około, więc w sumie nie chcę myśleć co się działo na premierę, ale chyba było jeszcze gorzej, więc miejmy nadzieję, że po prostu to poprawią, na szczęście jak ja grałem to nie trafiłem na żadnego buga czy crasha, który mi niszczył totalnie grę, więc tyle dobrego.
No i to chyba wszystko co chciałem napisać, jeszcze mogę dodać, że jak dla mnie ta gra jest dla mnie na równi z Residentem i Dead Spacem, te gry są tak mega klimatyczne, tak dobrze napisane fabularnie, jedyna różnica jest taka, że w SH2 nie masz ekwipunku do zarządzania czyli na wszystko zawsze jest miejsce, możesz mieć nieskończoność strzykawek, syropku na kaszel, naboi no wszystkiego i dla jednych to plus dla jednych minus, osobiście uważam, że to kwestia gustu, nie wadziło mi to jakoś bardzo, chociaż w RE to swój urok ma, ale tutaj uważam, że dobrze, że na wszystko zawsze jest miejsce, zawsze jakaś różnica i możliwość sprawdzenia czy lepiej się gra z przymusem zarządzania ekwipunkiem czy bez, także dla mnie gra świetne, polecam sprawdzić, szczególnie każdemu fanowi Survival Horrorów, uważam, że będą się oni tutaj świetnie bawić tak samo jak ja, gra 10/10, jakby co to też nie grałem ani w oryginalną trylogię ani w żadną z poprzednich części, więc oceniam jako totalnie nowy gracz tej serii na świeżo.
Plusy:
Fabuła
Postacie
Klimat
Grafika
Bardzo czytelna i intuicyjna
Świetny system walki
Oryginalne pomysły Bossów
Eksploracja nie nuży
ZAGADKI SĄ ŚWIETNE!
Minusy:
Optymalizacja trochę leży na PS5
Gra 10 na 10 w swojej kategorii, naprawdę nie widziałem w niej minusów, ale więcej w komentarzu w zakładce!
Powiem tak, ciężko będzie rozłożyć tę grę na czynniki pierwsze, w sensie no jest to typowa platformówka poza grafiką to niewiele się tu różni mechanikami od innych takich gier typowo pod młodsze grono graczy, mamy piękną oprawę audio wizualną połączoną z przerywnikami filmowymi takimi chyba rysowanymi, przynajmniej tak one wyglądają, fabuła poprawna, typowo Disney'owska, a jaka by miała być skoro to ich postacie i ich gra xD, ale przyjemnie się idzie dalej i odkrywa co raz więcej w tej fabule, mechaniki to tak jak pisałem typowa gra platformowa, standardowe poruszanie się i jakaś specjalna moc, która ma ją wyróżniać na tle innych tego typu gier i na tym też ta gra się opiera na mocy malowania i jest to bardzo dobrze i sprawnie zrobione, młodszych graczy mogłoby to wciągnąć na dłuższy czas, optymalizacja jest git, nie raz myślałem, że postać mi się zbugowała, a ostatecznie sprawnie wychodziła stamtąd, gdzie skakać nie powinienem xD no powiem tak, nie widziałem w tej grze większych minusów, czas gry też jest naprawdę dobry, bo od 7-10h zależy jak szybko rozwiązujesz zagadki, a nie przepraszam jest jeden minus, czasem to co musimy zrobić jest nieczytelne moim zdaniem i niezbyt intuicyjne, ale to taka subiektywna opinia, nie wiem czy ktoś ją podziela, osobiście mimo wszystko uważam, że jedna z lepszych gier dla dzieci tak 5-7 lat, powyżej już może nudzić, ale gdybym miał dziecko w takim wieku i by chciało grę to by był jeden z moich wyborów.
Plusy:
Oprawa audiowizualna
Fabuła
Poprawne mechaniki
Optymalizacja jest git
Minusy:
Czasem gra jest nieintuicyjna
Bardzo dobra platformówka, gdybym miał dziecko to kupiłbym mu taką giereczkę, ale więcej w komentarzu w zakładce o grze!
To co, Alan Wake 2 skończony, to lecimy z Nobody Wants To Die, bardzo krótka gra, którą skończyłbym na jednym posiedzeniu, ale podzieliłem na kilka części, bo jednak było co do roboty w międzyczasie, więc lecimy z opinią o tej grze, nie wiele co prawda jest tu do opisania, ale spróbujmy. Zacznijmy od świata, który jest w tej grze przepiękny, świat, grafika, klimat, czułem się jakbym był w typowej przyszłości i tak mogłaby ona wyglądać, wszystko miało tutaj sens, naprawdę można się zanurzyć w tym świecie i podziwiać go godzinami tak piękny jest, idealne połączenie nowoczesnej przyszłości z klimatami rodem ze starych filmów detektywistycznych, idealny balans pomiędzy jednym, a drugim, wyszło to wręcz idealnie uważam, także naprawdę ogromne brawa dla studia i to POLSKIEGO za to co tutaj zrobili, dowód na to, że jak Polak chcę to potrafi oj potrafi, więc świat, klimat, ogólnie cała otoczka zrobione perfekcyjnie, rzadko można to powiedzieć, ale tutaj tak jak pisałem udało się to idealnie. Fabuła i postacie podobnie jak świat i klimat gry, bardzo dobrze dopasowane, główny bohater jest mega charyzmatyczny i da się wczuć w to co mu się przydarzyło odkrywając z czasem co raz więcej z jego historii i jest to ciekawe i fajnie tonowane, nie wszystko na raz, a podawane z odpowiednią dozą tajemniczości, że chcę się wiedzieć więcej i lecieć dalej z fabułą, z początku myślałem, że będziemy tutaj robić bardziej właśnie za detektywa i będziemy mieli kilka różnych spraw, ale to cały czas jedna i ta sama sprawa i gra tego nie ukrywa, więc tutaj nie ma żadnych spoilerów, ogólnie to właśnie nasz główny bohater, jego partnerka, szef policji, morderca jak i jego żona, która jest tylko w jego umyśle to świetnie napisane postacie, naprawdę postaci może i jest niewiele, ale rzadko się zdarza, żeby były one też tak dobrze napisane i wpasowujące się w klimat, kolejne giga plusy dla tego studia. Przejdźmy do mechanik, mechaniki są mega proste mamy z 3 może 4 urządzenia na krzyż, szukamy poszlak i kolejnych informacji w danej lokacji i tak jest w każdej lokacji, niewielka lokacja, ale jedna taka potrafi nawet ukraść godzinę z gry i naszego życia, bo jest tego dużo i cały czas odkrywamy coś nowego w starych miejscach, gra oczywiście prowadzi nas jak po sznurku, ale nie uważam, żeby to był minus, mi się to podobało, w międzyczasie nasz bohater konsultuje wszystko albo ze sobą albo z partnerką i wszystko układa się w całość, nie ma tutaj pobocznych rzeczy, gra jest typową korytarzówką, a nawet ciężko tak ją nazwać po prostu co ukończoną lokację to trafiamy do kolejnej, gdzie pójdziemy 10 metrów przed siebie i jesteśmy na miejscu i szukamy poszlak, osobiście uważam, że pasuję to do tej gry i jest to tylko na plus. Grafika też bardzo ładna, nie bawię się w to czy tekstury są wysokiej jakości, bo obecnie to bym to chyba musiał pod mikroskopem sprawdzać, żeby coś zobaczyć, bo gołym okiem często ciężko, tak dobrą technologię mamy obecnie, ale patrząc gołym okiem to aż nie chcę się tej gry wyłączać, także uważam, że grafika jest mega ładna. Ciężko coś więcej napisać o tej grze, bo to w sumie wszystko i nie widzę w tej grze większych minusów, krótka gra, ja przeszedłem w 5h i chłonąłem fabułę oraz starałem się znajdować wszystko co było możliwe w danej lokacji, uważam, że jak na pierwszą grę tego studia i wielkość gry to wyszła ona bardzo dobrze i studio zaliczyło tutaj świetny start, można czekać na kolejne projekty tego studia, bo początek jest obiecujący.
Plusy:
Świat
Klimat
Fabuła
Postacie
Proste mechaniki i konstrukcja gry
Grafika
Minusy:
Nie widzę za wielkich, bądź ich nie ma
Bardzo przyjemna gra, nie za wiele mechanik, nie są zbyt skomplikowane, a przez krótką fabułę to nie zdołają się znudzić, więcej w komentarzu!
To lecimy z opinią o Alanie, powiem tak gra z początku robi mega wrażenie, piękna grafika, fajnie dawkowana historia taka bardzo detektywistyczna i zagadkowa, fabularnie rozwijało się nie za szybko, powoli w swoim tempie, więc skoro jesteśmy przy fabule to powiem tak, ciężko mi ją ocenić, bo sama fabuła jak z początku wydaję się dość jasna tak im dalej w las tym mniej rozumiałem i musiałem sam sobie tłumaczyć bardzo dużo aspektów, a też było to tak zagmatwane, że ciężko było się w tym wszystkim obyć, uważam, że pomimo dobrego napisania i pomysłu na to, tak naprawdę za dużo chcieli wrzucić wszystkiego na raz do tej fabuły, była ona bardzo psychologiczna i czuć było oddziaływanie na nasze myślenie, bo sam bardzo często nie wiedziałem co o niej myśleć, ostatecznie wyłączyłem się i skupiłem na samym gameplayu, który do fascynujących nie należał, a nawet nużył po dłuższym czasie, ale to już potem o tym napiszę, postacie były bardzo przyzwoicie napisane, chociaż w pewnym momencie przez tą fabułę to już mi się mieszały charakterami nawet, ale dobra przejdźmy do tego gameplayu, który no kurde powiem tak, będę w zdecydowanej mniejszości o ile nie jedyną osobą, która uważa, że pójście tutaj w stronę Survival Horroru to był absolutny błąd, strzelanie nie było satysfakcjonujące, auto aim bardzo kiepsko namierzał i często wystrzeliwałem kilka pocisków zanim trafiłem wroga i np. zdołała mu się odnowić tarcza mroku, ekwipunek bardzo mało jak na to ile trzeba było i można było nosić przy sobie, Twoja postać w przeciwieństwie do przeciwników jest mega niemobilna i wszystko robi w tak powolny sposób, że zanim to się uda to przeciwnik Cię walnie 3 razy co najmniej, a to już sporo, bo z 70-80% życia wtedy ulatuję po takich 3 hitach, zdrowie się nie odnawia, więc trzeba apteczek, chyba, że jedynie trochę zdrowia w świetle Ci się odnowi, ale to też jedynie jak masz go bardzo mało, no generalnie uważam, że gra by mega zyskała jakby zrobiono z niej typową grę przygodową-akcyjną coś w tym stylu, w sensie, wywalić sporo rzeczy, których mogłoby nie być, jak baterie do latarki albo żeby ogólnie np. bronie nie zajmowały miejsca w eq, no nie wiem ale po prostu zrobienie z tego survival horroru mi nie przypasowało kompletnie, wolałbym w 100% na tej fabule się skupić niż co chwila myśleć czy mi ammo starczy, bo przeciwnicy na normalnym poziomie to potrafią Ci 10-15 zwykłej amunicji pochłonić takie to są gąbki na pociski, ale mówię to oczywiście po sytuacji, gdzie ten auto aim to połowy mi nie trafiał lub nie leciały w głowę tylko np. w tułów z jakiegoś powodu, bo tak przycelował auto aim xD. Starcia z bossami, no nie wiem, mi jedynie dwa starcie ze zgrzytem się podobały, reszta taka meh, też potrafiło mnie to znużyć, dlatego sam system walki mnie mega męczył, zagadki i eksploracja były bardzo fajne, ale gdyby przeciwnicy się nie respawnowali tak randomowo to byłoby to jeszcze lepsze. Graficznie gra jest bardzo piękna no tego się ukryć nie da, spadków płynności też nie miałem, więc optymalizacja całkiem dobrze, przynajmniej ten ponad rok po premierze no i ogólnie co mogę powiedzieć, mam wersję deluxe, ale przez to, że gameplay i system walki mnie odrzucił to niezbyt mi się widzi granie w dodatki, ogólnie z tego co pamiętam to pierwsza część podobnie mnie wymęczyła, na początku było naprawdę fajne doświadczenie, a potem po prostu za dużo walki wleciało i prawie się odbiłem, zdecydowanie jestem bardziej fanem Controla od Remedy, którego przeszedłem i był cudowny jak dla mnie i czekam na drugą część, a co do Alana, to wątpię, żebym zdecydował się ograć 3 część, ale może się uda, jak wyjdzie za kolejne 13 lat, to może zapomnę o tym jak się w to grało i znowu dam się nabrać xD, bardzo subiektywna opinia, ale po swoich doświadczeniach z tą grą to nie zagrałbym w nią drugi raz zdecydowanie i obecnie nie zdziwiło mnie to, że Alan nie wygrał gry roku w 2023, też bym nie dał tej grze tytułu GOTY.
Plusy:
Mimo wszystko fabuła
Mega świetna główna bohaterka
Dobrze rozpisane postacie
Grafika
Minusy:
Za dużo wszystkiego na raz fabularnie
Niepotrzebne zrobienie z tego Survival Horroru
Przeciwnicy to gąbki na pociski na poziomie normalnym
Męczący system walki
Bardzo dobrze zrobiona gra pod wieloma względami, ale wydłużona i nużyła mnie pod koniec, rozciągnięta, więcej w komentarzu!
Edit: Przypadkiem oceniłem i dałem komentarz pod wersją na PC, a grałem na PS5 w wersję z PS4.
Toć to jest perełka jak ich mało i mówię to jako osoba, która nigdy nie grała w oryginalny port z 2010, grałem w RDR2, bo akurat była na PC/PS4, a na pierwszą część musieliśmy czekać 13-14 lat, żeby pojawił się port najpierw na PS4, a potem na PC, niemniej jednak przechodząc do samej gry, od samego początku czuć mega klimat w tej grze i czuć, że jesteśmy wpakowani w coś mega poważnego, uważam, że nie ma tutaj stricte prologu, od razu wychodzimy z pociągu i jedziemy się spotkać z jednym typem, którego mamy zabić, ale ścigamy go przez 3/4 gry tak naprawdę, chyba, że ktoś ranczo Macfarlane uważa za taki swojego rodzaju prolog i może coś w tym jest, ale plus jest taki, że nawet taki prolog jest mega ważny dla fabuły i ma ogromne znaczenie, nie jest zrobiony na odwal się, także ja jestem zadowolony, na początku myślałem, żeby tylko sobie przejść i odhaczyć kolejną gierkę, ale tak mnie zafascynowała, że ostatecznie postanowiłem splatynować, ja sobie kupiłem GTA+ subskrypcję, ale nawet gdybym miał kupić za około 150zł to warto, świetna gra, która zajęła mi około 40-50h zrobiłem wszystko co było możliwe i ograłem bardzo dobre DLC, postacie są tutaj mega wyraziste, bardzo podobały mi się, szczególnie John Marston nasz główny bohater, ogólnie nawet poboczne questy i postacie wypadają świetnie, Seth mega zapada w pamięć, każdy ma swój charakter, swoje przeżycia swoją historię, każda część mapy tętni życiem, niesamowicie dużo pobocznych aktywności, których z pozoru wydaję się mało, ale nie robi się ich bardzo szybko dlatego ogólnie jest ich sporo jak na tempo gry, fabuła łapię za serce naprawdę, John jest tutaj świetnie pokazany, sam gameplay mega satysfakcjonujący i co mi się podoba w tej grze bardzo, to że przez cały czas jesteśmy tak samo silni, a przeciwnicy tylko pozornie są silniejsi, bo to dalej ludzie im dalej gramy to dalej są ludzie, po prostu czasem są lepiej uzbrojeni to wiadomo trzeba trochę więcej kul wrzucić, bo mają jakieś mundury lepsze czy coś albo hełmy na głowie, naprawdę bardzo dawno nie grałem w grę, gdzie wszystko mi pasowało, nawet polowanie, gdzie mnie to zazwyczaj nudzi było w tej grze świetne i zbieractwo oraz sama eksploracja, aż chciało się zwiedzać to wszystko, miało mega klimat, przyciągało wszystkim, a sama grafika? Pomimo tego, że to tylko port, a nie żaden remaster czy coś to jeśli tak wyglądała ta gra w 2010 roku to jestem pod wrażeniem, powiem tak seria RDR przebija GTA po tym co widziałem, świetnie to wygląda i w opowieści obydwu części się o wiele bardziej wciągnąłem, jedyne co to mogę żałować, że w tamtych czasach nie ogrywałem RDR'a, bo nawet nie wiedziałem o jego istnieniu, cudowna gra i ciekawi mnie jakbym ocenił pierwszą część zanim bym przeszedł dwójkę, bo tak to wiedziałem kim jest John, co przeszedł, z kim był w gangu i kim był Dutch, wydaję mi się, że gdybym najpierw zagrał w pierwszą część to mogłoby być ciężko z ogarnięciem chociażby tego jak bardzo odbiło Dutchowi, bo w dwójce to była epicka postać epicka historia i z jednej strony cieszę się, że zacząłem od dwójki, a z drugiej ciekawi mnie jakbym reagował na to wszystko nie znając prequelu, niemniej jednak genialna gra polecam każdemu i co jeszcze fajne w tej grze to to,
spoiler start
że nawet po śmierci i zakończeniu gry to już potem mamy wszystko zrobione to co zrobiliśmy, ale kontynuowanie gry nawet jest fabularnie uzasadnione, że nie gramy już Johnem, a JACKIEM! Mega fajna sprawa, tak samo w Undead Nightmare po zakończeniu wątku jest pokazane dlaczego dalej możemy grać Johnem i dalej istnieją zombie, a nie cofa nas do sytuacji z przed finału, nie pamiętam, żeby w jakiejkolwiek grze było takie coś wyjaśniane, zazwyczaj jest cofanie do akcji z przed finału i tyle.
spoiler stop
Plusy:
Klimat
Świetnie napisane postacie
Fabuła
Świat gry tętni życiem
Masa pobocznych aktywności
Mechaniki
Gameplay
Eksploracja
Grafika jak na 2010 rok
DLC Undead Nightmare
Polowanie na zwierzęta
Minusy:
BRAK NIE MA, GRAĆ I SIĘ CIESZYĆ JEDYNIE!
Gra jest 10 na 10, nie widzę w niej minusów, dawno nie grało mi się w żadną grę tak idealnie jak w tą, ale więcej w komentarzu
To lecimy z opinią o For....Ekhem The Crew Motorfest! Powiem tak nie ma za wiele tutaj do opisywania, w sensie ta gra to sobowtór Forzy Horizon 5 i uważam o niej praktycznie to samo co o FH5 właśnie, ta sama gra od innego wydawcy z innym modelem jazdy to wszystko, więc w sumie wypowiem się głównie o modelach jazdy i no powiem tak, dalej jestem fanem NfS'ów pod tym względem i to się nie zmieni, kolejna gra, w której nie ma fabuły nie ma progresu, dostajesz wszystko pod nosem, a w kampanii singlowej i tak jeździsz wypożyczonymi samochodami, grafika jest całkiem w porządku, ciężko mi powiedzieć czy w FH5 była lepsza, ale nie kłuje w oczy, więc jak najbardziej jest plus. Fabuły brak i systemu progresu niestety, standardowy model jazdy subiektywnie uważam, że lepszy niż w FH5, w FH5 ten model nudził mnie strasznie po 20 minutach rozgrywki, z kolei tutaj dopiero po paru godzinach zaczął mnie trochę męczyć, ale to głównie przez kiepskie drifty co też jest subiektywną opinią, łodzie też się spoko prowadziło, nie ma co narzekać, ale samoloty i motory/quady to jakaś tragedia, kompletnie tego nie czułem i tylko się irytowałem jak zobaczyłem, że muszę to prowadzić w jakimś wyścigu, samoloty to nie wiem w ogóle ciężkości nie miały czy co, ale one lepiej driftowały w powietrzu niż samochody na drodze, lepsze modele latania i przyjemniejsze można spotkać w GTA SA z 2004 roku, z kolei motory to często miałem wrażenie, że kompletnie skrętu nie miały, ja skręcałem, a te jadą mi prosto, bez sensu. Co jeszcze mogę tu dodać? Oceniam jedynie kampanię singlową, gdyż w multi jeszcze nie grałem, ale widzę, że jest dość sporo do roboty, więc to chyba plus, ale minus jeszcze za drifty, to najgorzej wykonane drifty jakie kiedykolwiek widziałem, samochód albo za bardzo lata i trzeba naładować nitro, żeby nie walnąć w barierki i nie stracić combo, a jak nie masz nitra to ja kompletnie nie wiedziałem jak jeździć, bo albo za bardzo latał albo za mały rozpęd, nie mogłem kompletnie znaleźć złotego środka albo był taki mały albo nie było go wcale nie wiem, ale przez to nie skończyłem jednej playlisty jedynie, właśnie tej z driftem i to tej drugiej, bo pierwszą część jakoś mi się udało. Podsumowując grało mi się lepiej niż w FH5, gra ma swoje bolączki, ale subiektywnie przyjemniejszy model jazdy samochodem przypadł mi bardziej do gustu i potrafił przyciągnąć na więcej godzin niż w takim FH5, gdzie nie chciało mi się już po 20-30 minutach gry i przeszedłem jedynie dlatego, że miałem ją w GP, które dostałem za free xD, wiem raczej na pewno, że nie zagram już w tego typu gry, festyny samochodowe nie jarają mnie kompletnie, zdecydowanie wolę NfSy, gdzie sobie lecimy od 0 do bohatera, masz jakąś fabułę i jeździsz samochodami, które sam zdobyłeś, tuningujesz, ulepszasz, a nie wszystko podane na tacy 0 frajdy z przechodzenia jak dla mnie, zdecydowanie bardziej takie gry są pod multi jak właśnie The Crew Motorfest czy seria FH.
Plusy:
Model jazdy w standardowym wyścigu oraz całkiem ok prowadzenie łodzi
W porządku grafika jak na grę z zamysłem multi
Bardzo dużo wyścigów
Fajne pokazanie możliwości elektrycznych samochodów
Dużo rzeczy do roboty w multi
Minusy:
System progresu, a raczej jego brak
Drifty to jakaś tragedia gorzej niż w FH5
Model jazdy motorami/quadami i samolotami
Kampania single player gdzie musisz jeździć wypożyczonymi samochodami
Trochę powyżej przeciętnej, solidna gra i dobry sobowtór Forzy, więcej w komentarzu!
Wypowiem się głównie o fabule i mechanikach, bo pobocznych rzeczy to ja kompletnie nie robiłem, niezbyt mnie one ciekawiły, ale dlatego nie będę tego dawał ani w plusach ani w minusach, na początek warto zaznaczyć, że gra zdecydowanie nie zasłużyła na hejt, który się na nią wylał, można nie lubić tego, że gra jest woke czy coś, ale jeśli sama gra jest dobrze zrobiona i w samej fabule nie jest to nawet raz wspomniane to w czym problem? To że fabuła nie jest najwyższych lotów i potrafi być dość chaotyczna to jedno, ale sam akcent woke'u(?) Chyba tak to się odmienia, ale nie jestem pewny, to tylko poboczny akcent tego wszystkiego, gdyby nie opisy postaci to nawet bym nie wiedział, że taki Dennion jest niebinarny, a dowiedziałem się o tym też nie przez opisy, a jedynie z tego, że ktoś dał screena z opisem, właśnie tutaj, więc gra naprawdę jechana jest niesłusznie, ale lecimy już z grą. Fabuła, ciężko mi ją ocenić, w sensie no klimatyczna, jesteśmy przemytniczką, na początku robimy typowo przemytnicze rzeczy, jakieś zlecenia, naprawy statków, zdobywanie części, nie da się ukryć, że to się wolno rozwija i na początku miałem kompletnie wywalone w fabułę, po prostu wczuwałem się w bycie przemytnikiem i w sam gameplay, który nie jest bardzo rozbudowany, od taki TPP, chodzisz, strzelasz, czasem rzucisz granatem, największa atrakcja to zmienianie broni z impulsów na normalne strzały i odwrotnie, bo jedno działa na tarcze i roboty, a drugie na ludzkich przeciwników, w sumie można to przechodzić tak naprawdę i na rambo(poza elementami, w których musisz się skradać) i na skradanie(Też poza elementami, w których fabularnie Cię wykrywają i musisz przetrwać) Jakbym miał do czegoś to porównać to nazwałbym to połączeniem prawie każdej gry ubisoftu, jest tutaj trochę Assassina z chowaniem się w wysokiej trawie, trochę Splinter Cella z przekradaniem się po cichu i niezauważenie, trochę na rambo czyli taki Far Cry można powiedzieć i też czasem trzeba rozwiązać jakąś zagadkę czy coś, ale mega prostą, zazwyczaj otworzyć właz Nixem i strzelić impulsem lub pociskiem, zależy czy trzeba zasilić czy zniszczyć i w sumie tyle z gameplayu, spora część misji to idź zinfiltruj placówkę, wróć i większość jak nie wszystkie postacie jeśli nam towarzyszą to jedynie chyba dla towarzystwa typowo, bo poza finalnymi sekwencjami to zazwyczaj jest "Idź zrób wszystko, a ja znajdę wyjście" irytowało mnie to, ale no jest jak jest, to gameplay chyba już cały omówiłem, a chcę wrócić do fabuły, której omówiłem już początek, więc no przemytniczka, która wplątuję się w sytuację, z której wychodzi w taki sposób, że jest na nią nagroda nałożona i każdy chcę ją zatłuc, przez 3/4 fabuły kompletnie nie wiedziałem jak ma nam pomóc to w sumie nic z tym nie robimy, a potem mamy obrabować skarbiec głównego antagonisty, pieniądze, raczej tego piętna śmierci by nam nie skasowały, ale może pomogłyby jakoś uciec, naprawdę nie mam pojęcia, werbowaliśmy ekipę spoko, a na sam koniec stało się jeszcze bardziej chaotycznie i tak naprawdę z jednego wątku skakaliśmy w totalnie inny, Kay sama nie wiedziała co chciała zrobić, podejmowała wszystkie decyzję na szybko no ogólnie mega chaotycznie było, jedyne co mi się podobało to relacja ND-5 i Kay i to w sumie jedyny wątek, który mnie interesował, bo naprawdę fajnie to zostało zrobione jak się zaprzyjaźniła z droidem, o samej Kay też bardzo mało wiemy przez większość gry i nie ogarniamy jej motywów, dopiero pod koniec większość rzeczy się klaruję no i w sumie to tyle z fabuły, nie jest to minus, ale do plusów też bym jej nie zaliczył dlaczego? Tak jak napisałem początek i środek nudny i nie angażujący chyba, że naprawdę się wczujesz jako przemytnik, z czasem nabiera to barw, ale od razu się kończy, a potem skaczemy od wątku do wątku, żeby jak najszybciej to zakończyć i puf nagle koniec gry, także koniec mega chaotyczny, takie moje zdanie o fabule, lecimy dalej. Postacie, meh bez wyrazu niezbyt zapadające w pamięć, tak naprawdę jedynie ND-5 był naprawdę świetnie napisany, w Kay ciężko było się wczuć, bo tak jak mówię strasznie mało o niej wiedzieliśmy przez większość gry, a o jej motywach to prawie tyle co nic, więc no uważam, że słabe dawkowanie informacji o niej i przez około 11h gry mieliśmy tylko 3-4 krótkie cut scenki z jej dzieciństwa, które nie mówiły nam aż tak wiele poza tym, że
spoiler start
miała matkę, która ją opuściła
spoiler stop
i to tyle, w sumie nie wiem co tu dalej napisać, ale tak jak mówię ND-5 jedyna dobrze napisana postać, ale Nix też jest dla mnie plusem, jest przydatny, ale to bardziej taki fajny dodatek niż główna rozgrywka pomimo, że czasem jest wymagane jego użycie, ale to po prostu klikasz żeby coś otworzył i tyle. Lecimy z grafiką, która jest solidna, nie mogę powiedzieć, że nie, w sensie no nie kłuję w oczy, nie jest to poziom Avatara z zeszłego roku, ale jest naprawdę dobrze, fajnie zrobione planety, ogólnie mega klimat Gwiezdnych Wojen, ja nie jestem fanem i średnio znam uniwersum, ale można był się wczuć klimacik, a przynajmniej ja tak uważam, planety były zróżnicowane, a miasta/wioski różniące się od siebie, widać, że Massive przykłada się do grafiki i klimatu, bo w Avatarze jak i teraz w Star Wars Outlaws wyszło im to bardzo dobrze w przeciwieństwie właśnie do fabuły gry i postaci niestety, ale jest jak jest. Optymalizacja poza dwiema sytuacjami w pierwszej chyba godzinie gry, gdzie dwukrotnie mi się linka nie odpaliła i zjeżdżałem na powietrzu to nie miałem żadnych problemów, więc chyba ponaprawiali sporo, bo czytałem, że problemy to były z tą grą, a ja nie ich nie uświadczyłem, więc na czas kiedy ja grałem to jest git. To chyba tyle ile można napisać o tej gierce, pobocznych rzeczy nie robiłem, może źle, może dobrze, może kiedyś zrobię, bo jeszcze gry nie usunąłem, zobaczymy, gra jak dla mnie gorsza od serii Star Wars Jedi, w którą się mega wczułem, mega mi się podobała i wspominam bardzo dobrze do tej pory, ale nie jest to taki crap na jakiego go malują, jak nie ma się w co grać, jak ja obecnie to naprawdę można ograć albo przy sezonie ogórkowym, jest okej/przeciętnie/poprawnie i tyle, ale nie jest źle, gra ma swoje dobre strony i słabe strony, dla fanów Gwiezdnych Wojen gra powinna być nawet i bardzo dobra, bo klimat tam jest oj jest.
Plusy:
Gameplay(Nie jakiś wybitny, ale ujdzie)
ND-5
Nix
Klimat
Grafika
Optymalizacja
Neutral:
Fabuła
Minusy:
Ciężko się wczuć w protagonistkę przez znikomą wiedzę o niej
Postacie nie zapadają w pamięć
Solidna gierka, nie jakaś top topów, ale przyjemnie się gra, zdecydowanie niezasłużony hejt na nią spadł, więcej w komentarzu w zakładce!
Lecimy z ostatnim Devil May Cry'em, którego nie przeszedłem, jestem świeżo po HD Collection i od razu wleciałem z buta w 4 część, w którą jedynie grałem przelotnie u kolegi z 15-16 lat temu jak ta gra wychodziła, więc lecimy na początku muszę powiedzieć, że przeskok z PS2 na PS3 robi wrażenie i to mega, jako dziecko nie zwracałem na to większej uwagi, szczególnie dlatego, że moja przygoda taka pełnoprawna zaczęła się od PS3 z grami single player, na PS1 i PS2 coś tam pogrywałem, ale nie zwracałem uwagi na grafikę itp, wtedy to liczyło się wczucie w grę po prostu, ale teraz to zauważyłem mega, przejście z PS2 na PS3 duża różnica i tak samo uważam z PS3 na PS4, tylko to przejście z PS4 na PS5 jakieś takie nijakie xD, ale wracając do DMC4, bo odbiegłem od tematu to tak kamera o wiele lepsza i normalnie za nami podąża co mi się podoba, wiadomo lepszy sprzęt i w ogóle, graficznie to też przeskok ogromny pomiędzy DMC 3, a DMC 4, niebo, a ziemia według mnie, wszystko na PS3 stało się lepsze, wyraźniejsze, a nie kanciate i płaskie, Trish wyglądała cudownie, ogólnie modele postaci były tak cudnie zrobione względem poprzedniczki, ale tak jak mówię kwestia sprzętu i po prostu progresu graficznego, lokację świetnie wyglądały, te modele 3D i w ogóle można było patrzeć i patrzeć, to było niesamowite wrażenie po przejściu z PS2 naprawdę, na mnie robiło ogromne wrażenie, system walki no praktycznie się nie zmienił dalej bardzo dobry, animację o wiele lepsze, wyraźniejsze, bardzo fajnie się na nie patrzyło, z przyjemnością. Powiem tak ewolucyjnie tu jest giga dobrze, ale jakoś ta gra nie miała takiego klimatu, przez ten zakon to czułem się tutaj jak w Assassinie trochę, nie wiem czy tylko ja tak miałem, bo ogólnie fabuła była w porządku, nie jakaś wybitna, ale dobra, dobre wprowadzenie Nero jako jednego z głównych bohaterów, od początku można było go polubić, Dante nie przysłaniał go swoją świetnością, ale ogólnie to chyba najwięcej backtrackingu w całej serii, dodatkowo 3 razy musimy pokonać tych samych bossów, twórcy to chyba kompletnie nie mieli pomysłu i wydłużali grę jak tylko się dało, walczymy z nimi jako Nero potem jako Dante, a potem....znowu jako Nero bez sensu dla mnie, ale no cóż jest jak jest, backtracking w tej części to zło totalne. No i co w sumie mogę powiedzieć, większych minusów poza backtrackingiem tutaj nie zauważyłem, dobrze mi się grało, fabuła pchała do przodu, chociaż mam wrażenie, że mniej broni niż w 3 części, w 3 części to korzystałem prawie ze wszystkiego, a tutaj mamy miecz i w sumie rękę Nero oraz pistolety i tak naprawdę przez ponad połowę gry to wszystko, dopiero w ostatnich kilku misjach odblokowujemy nowe bronie u Dantego, ale to też nie ma zbyt wielu ciekawych okazji do ich wykorzystania jak dla mnie, ta część jest u mnie na....4 miejscu chociaż zależy jak liczyć, bo 3 i 5 są tak samo dobre według mnie, więc subiektywnie oceniając to tak:
1.DMC 3 i 5
2.DMC 1
3.DMC 4
4.DMC 2
5.DmC: Devil May Cry
Wiem, że dużo osób chwali reboot, ale mi kompletnie on nie siadł i mówiąc wprost to kompletnie nic z niego nie pamiętam, wolę oryginalną serię zdecydowanie i to w sumie tyle, bardzo dobra seria gier i liczę, że na 5 części się nie skończy i zobaczymy 6 część już z samym Nero być może, moim zdaniem po udanej 4 i przyjemnej 5 gość zasłużył na taką typowo swoją część.
Plusy:
Praca kamery, która za nami podąża
Grafika
Lokacje
Animację
Modele postaci
System Walki
Wprowadzenie Nero
Fabuła
Minusy:
Dużo backtrackingu
3 razy trzeba pokonać tych samych bossów
Kolejny bardzo dobry Devil May Cry, nie tak świetny jak trójeczka czy nawet piąteczka, ale dalej solidnie
Devil May Cry HD Collection, polećmy od początku od 1 przez 2 aż po 3, opinię napiszę sobie od razu po przejściu każdej jednej części, chcę też na wstępie zaznaczyć, że grałem już w DmC: Definitive Edition oraz DMC 5, a także trochę pograłem w DMC 4, ale tego nie przeszedłem, chociaż planuję po skończeniu 3 pierwszych części, z którymi nie miałem żadnej styczności, ale jakieś pojęcie mam o samym uniwersum.
Devil May Cry 1:
Powiem tak spodziewałem się drewnianego sterowania, a o dziwo nie było, jak na grę z 2001 roku to sterowało się naprawdę przyjemnie i jedyne co mnie denerwowało to kamera, wiem, że Capcom miał takie kamery na swoim silniku, bo nawet w Residentach taka była, ale no w takich grach jest to irytujące kiedy musisz dynamicznie walczyć i szybko się przemieszczać, a czasem jak walczysz i kamera Ci się zmieni w trakcie ciosu czy ucieczki przed ciosem to idziesz kompletnie w innym kierunku, tak samo przy sekwencjach zręcznościowych potrafi być to irytujące, także kamera mnie bardzo irytowała i to chyba wszystko, a nie jeszcze sporo backtrackingu pod koniec gry, też nie jestem fanem tego typu rozwiązań, ale no cóż jest jak jest i to chyba wszystko z minusów, więc przejdźmy dalej, grafika jak na tamte czasy moim zdaniem była solidna, gry, które wychodziły kilka lat później potrafiły mieć gorszą grafę, więc ja jestem usatysfakcjonowany taką grafiką, klimat był genialny gotycki, naprawdę klimat to można było ciąć nożem w tej grze, sam początek też napawa optymizmem i aż chcę się grać, bohaterowie no mimo, że tylko dwoje to są świetni i ogólnie postacie, naprawdę da się je lubić, Dante jest taki jakim go ujrzałem w nowszych częściach, więc widać charakter postaci zachowany od początku do końca, o Trish nie wiemy za wiele, ale pod koniec fajnie ona wygląda jako postać i jest też dobrze napisana. Mechanika walki też bardzo dobra i innowacyjna jak na tamte czasy moim zdaniem, mało gier w 3D miało takie rzeczy i ten Devil Trigger to cudo, mamy różnorodność broni, miecz, rękawice, a także kilka rodzajów broni palnej, naprawdę poza kamerą i backtrackingiem ja w tej grze nie widzę minusów, fabuła też bardzo przyjemna, Dante jako syn Spardy ma swój biznes, gdzie inni wynajmują go do walki z demonami, niby prosta fabuła i coś prostego, ale sama historia Dantego wiele komplikuję, ma wielu osobistych wrogów, swoje osobiste zatargi i też ma swoje powody do robienia różnych rzeczy, także fabuła jest tutaj bardzo przejrzysta i zrozumiała, hmm coś jeszcze? Gra daje masę frajdy i tyle mogę powiedzieć, jak jesteś fanem Devil May Cry to można zacząć nawet i od pierwszej części i można się bawić tutaj tak samo dobrze jak przy ostatnich częściach, ja się broniłem przed tym patrząc na styl gry, ale niepotrzebnie, od samego początku mnie wciągnęła i nie czułem tam aż takiej archaiczności jak przy niektórych grach z tamtych czasów, w które grałem jeszcze w tym roku chociażby.
Plusy:
Grafika jak na tamte czasy
Klimat
Postacie
System walki
Fabuła
Minusy:
Irytująca kamera
Backtracking
Devil May Cry 2:
No to lecimy z drugą częścią, która już za mną, znaczy tak jakby w pewnym sensie, bo teoretycznie są dwie kampanie, ale sama fabuła z tego co wiem to się nie zmienia, po prostu poznajemy losy z perspektywy Lucii i lecimy jej ścieżką, także średnio mnie takie coś jara, ale może kiedyś przejdę, moje wrażenia są po kampanii z Dante w roli głównej, więc zacznijmy, za wiele zmian w stosunku do pierwszej części to tutaj nie ujrzeliśmy, mamy taką samą kamerę po prostu praca jest lepsza, grafika na mega podobnym poziomie, ulepszony i płynniejszy system walki, ogólnie to napiszę tutaj plusy i minusy względem poprzedniczki, bo poza fabułą i lokacją to większość pozostaje niezmieniona, więc przejdźmy do fabuły, która no mówiąc wprost wybitna nie była, po prostu jakiś demon korpo szczur, którego mamy rozjebać i tak naprawdę to trochę taka jedynka, ale gorsza, nawet fabularnie mamy tutaj Lucie, która jest stworzona przez chyba tego Ariusa, bo tak mówiła na końcu, a przynajmniej ja tak to zrozumiałem, tak samo w 1 mieliśmy Trish stworzoną przez Mundusa, także no mega podobna fabuła po prostu ze zmienionymi bohaterami, sam pomysł lokacji uważam za fajny, w sensie gotycki klimat z poprzedniej części był o wiele lepszy, ale tutaj to źle nie wyszło, lokacje wyglądały dobrze, poziom trudności dla mnie był przyjemny, ale mogę przyznać, że było zdecydowanie za łatwo, dla weteranów to jest jeden wielki żart, także no, dla takich co chcą po prostu przejść grę dla fabuły to jest git, ale wiadomo, że ta gra nie jest kierowana stricte do takich graczy, bo tak to by nie było ocen itp, ta gra powinna być wyzwaniem dla weteranów i mieć easy mode jak w 1 części, to się o wiele lepiej sprawdzało, bo wilk syty i owca cała czyli dla fabułki można było przejść, a i weterani mieli co robić, w sumie nie wiem co więcej powiedzieć, ja bawiłem się dobrze, bo system walki był przyjemniejszy, bardziej płynny no i ta praca kamery o wiele lepsza, albo ja miałem takie wrażenie, więc pora przejść do 3 i zarazem najdłuższej części z tej trylogii!
Plusy:
Ulepszony system walki
Lepsza praca kamery, która nie przeszkadza już aż tak bardzo
Brak backtrackingu
Poziom trudności dla początkujących
Lokacje
Minusy:
Dość mierna i szczątkowa fabuła
Poziom trudności dla weteranów
Devil May Cry 3:
Cyk ostatnia część i przestałem się dziwić dlaczego ludzie uważają to za klasyk i najlepszą część serii, to jest prequel całej serii i jest on świetnie napisany fabularnie, chociaż mam wrażenie że w pewnych aspektach się cofnęliśmy do 1, w sensie w 2 części mogliśmy robić salta biegnąc po ścianie odbijać się od nich itp. Natomiast w 3 części już tego nie było, albo ja nie potrafiłem tego odkryć, bo inaczej się to robiło. Różnorodność broni, używałem tutaj prawie każdej broni, znaczy każdą przetestowałem, a moje ulubione to było lodowe nunchaku oraz dual blade'y Agni i Rudra, Gauntlety były dla mnie za wolne, z kolei Rebelion zbyt prosty, ale dalej satysfakcjonujący i z niego też korzystałem, najmniej mi siedziała gitara, której kompletnie nie używałem, nie wiem czemu, ale od początku nie była w moim typie i gauntlety, których użyłem raz i nie spodobały mi się, były za wolne, broni palnej też było trochę do wyboru, ale jednak ja uwielbiałem Ebony i Ivory i one mi wystarczały. Ciężko tu coś nowego napisać, bo generalnie to więcej tego samego tylko on właśnie WIĘCEJ I LEPIEJ! Także mega mi się podobała ta część i staję się ona moją ulubioną razem z 5 częścią, czeka mnie jeszcze 4, którą jedynie liznąłem u kolegi dobre 15-16 lat temu, a teraz będę chciał ją ukończyć. Wrócił tutaj też typowy dla 1 części backtracking i to jest trochę zamulające, bo chyba 2-3 razy wchodzimy na sam szczyt tej wieży, często przez te same lokację i mamy tutaj ten recykling lokacji, chociaż sama wieża bardzo klimatyczna to nie jest to fajna zagrywka, ale no jest jak jest, niemniej jednak uważam to za świetny prequel całej serii i przedstawienie jak to wszystko się zaczęło, świetne przedstawienie Vergila, świetne przedstawienie Dante, a także postaci pobocznych, mega dobra gra, mega dobra fabuła, ja jestem mega usatysfakcjonowany skończeniem tej trylogii i nie mam nic do dodania, to po prostu trzeba ograć.
Plusy:
Fabuła
Różnorodność broni
Świetne postacie
Klimat
Bardzo dobry prequel
Minusy:
Recykling lokacji
Pomimo gorszej drugiej części to uważam że jest to świetny Hack'n'Slash i fabuła też jest wciągająca jak i całe uniwersum, a więcej o grach w komentarzu w zakładce o grze!
Powiem tak, nie jest ciężko ocenić tę grę, w sensie raczej się nie będę tutaj rozpisywał, bo nie ma o czym, jest to typowy przeciętniaczek nic tutaj się nie wyróżnia specjalnie tak samo jak i nie boli żaden system moim zdaniem. Grafika? Ładna nie kłuje w oczy i to najważniejsze, nie jest to gra od topowego studia tylko chyba indyk albo średniopółkowy tytuł, także niesamowitych rzeczy tutaj nie ma co się spodziewać, więc grafika poprawna. System walki no kluczowy w tego typu grze i jest także poprawny, nie nudzi, ale też nie ma jakiejś wielkiej satysfakcji, unikasz i bijesz cała filozofia, drzewko umiejętności? 90% tego drzewka to ulepszanie sobie statystyk i masz kilka takich typowo umiejętności do użycia, ale nie wiem czy dużo, ja tych umiejętności praktycznie nie używałem i miałem jedynie dwie odblokowane, takie jebnięcie bronią o ziemię co powalało przeciwników i zadawało obrażenia oraz ten pierwszy kop spartanina czy jakoś tak, ale prawie w ogóle tego nie używałem, więc też po prostu poprawny system ulepszeń. Rzeczy poboczne? MMO, idź zrób/przynieś/zabij i wróć, no może nie takie typowe MMO, ale zbliżone, też nic innowacyjnego, po prostu.....poprawnie xD. Fabuła fajna tutaj mogę to wyróżnić, w sensie też nic specjalnego, ale jak dla mnie trochę powyżej poprawnej, naprawdę ciekawiło mnie co tam dalej się wydarzy i jak to będzie wyglądało, chociaż trochę denerwowało to, że ostatnie 2-4h fabuły to było na zasadzie "Idź zrób to i będzie git" A jak wracałeś to okazywało się, że jeszcze nagle 10 innych rzeczy trzeba zrobić i co chwila dowiadywałeś się, że nie jesteś gotowy, takie trochę wydłużanie sztuczne, ale nie wadziło aż tak bardzo. W sumie nic więcej do dodania nie mam, gra jest do bólu przeciętna i poprawna, bugów większych nie zauważyłem, jedyne co to postać mi się chyba raz przez 12h gry zbugowała i musiałem zresetować grę, a i parę razy animacja mi się zacięła, że biegłem tylko w jedną stronę, ale to sama animacja, bo biegłem np. w dół, a postać miała animację biegu w górę, nie przeszkadza to w grze, ale warto wspomnieć, fajna gra dla zabicia czasu, raczej nie zapamiętam na dłużej, ale naprawdę przyjemny indyczek można się pobawić w legendę. Większość rzeczy dałem w plusach, bo to nie jest zła gra, po prostu niczym się nie wyróżnia, ale tak jak napisałem może sprawić trochę frajdy jak się nie ma w co zagrać obecnie tak jak ja nie miałem czy jak jest sezon ogórkowy w premierach.
Plusy:
Grafika
System walki
System ulepszeń
Fabuła
Minusy:
Trochę sztucznie wydłużany koniec
Nie wyróżnia się niczym
W sensie wiesz, no jak jest dla Ciebie nudna to kolejne akty nic nie zmienią, bo pomimo różnorodności w lokacjach i w większości to nawet i w przeciwnikach to robisz cały czas to samo lecisz od bossa do bossa, poboczne rzeczy to dodatkowe boss fighty, żeby zdobyć jakieś przedmioty, więc jak pierwszy akt Cię nie kupił to wątpię, żeby późniejsze to zrobiły, bo sam gameplay właśnie polega na tym co już zobaczyłeś po prostu w innych lokacjach i z innymi przeciwnikami, mi się to mega spodobało i ja zaliczyłem prawie wszystko i lizałem każdy kąt.
Wiele osób i recenzentów nawet mówi, że najbliżej tej grze do ostatnich dwóch God Of Warów i po przejściu tej gry to zgadzam się z tym, jest to najbardziej zbliżone gameplayowo
Ciężko tu wymienić plusy i minusy, gra jest strasznie zabugowana cały czas, ciężko się w nią gra i nawet ostatniej misji nie skończyłem tej co trwa z 2-3 minuty na łodzi, bo po rozbrojeniu bomby i wybuchu jak SWAT powinno się wjebać oknami to zacina się i dalej i nie da się nic zrobić, szkoda, ale no 2-3 minuty takiej pseudo całej misji to można sobie na yt obejrzeć, takie samo wrażenie, bo nie ma tam nic specjalnego ani trudnego, takie bardziej dopowiedzenie historii do końca i tyle, też ciężko mi ocenić grę z perspektywy lat, chociaż jak grałem w Chaos Theory to bawiłem się zdecydowanie lepiej, save'y mi się normalnie robiły, nic się nie bugowało, gra ogólnie była bardzo dobrze zrobiona, była mini mapa, tutaj to nie wiem czy była czy ja jej nie włączyłem czy coś, ale jej nie miałem, nie raz postać mi się zbugowała przy rogu i nie mogłem nigdzie pójść, trzeba było save wczytać, a wracając do save'ów to prawie w 90% przypadków było tak, że nieważne, który save kliknąłem żeby nadpisać to nadpisywało mi ten najnowszy, co było irytujące, bo nie dało się nadpisać co chwila innego save'a, tylko trzeba było robić nowy, no cóż pod względem technicznym uważam że ta gra to tragedia i to do tej pory, pod względem fabuły mi się podobała, gameplay no przez błędy techniczne bardzo cierpi niestety, brak mini mapy(lub moja nieumiejętność jej włączenia/odnalezienia) też na minus, no ale cóż jest jak jest, ja przeszedłem i to był chyba ostatni Splinter Cell w jakiego mogłem zagrać, bo jeszcze 1 nie przeszedłem, ale tutaj to czekam na Remake, a Pandora Tomorrow nie ma wersji cyfrowej nigdzie, także szkoda, ale może udałoby się coś ogarnąć kiedyś, chętnie bym zagrał, żeby mieć całą serię ograną i móc mieć o całości opinie, na razie w każdym Splinter Cellu jeśli chodzi o gameplay i fabułę to bawiłem się wybitnie, Conviction chyba mi najbardziej w pamięć zapadł.
Z tymi postawami to jak najbardziej się zgodzę, ja w sumie używałem tylko jednej przez 90% gry czyli zwykłego naładowanego silnego ataku to chyba była postawa uderzenia, dopiero po koniec gry zacząłem używać też postawy filaru, bo przez to że bossowie mieli sporo ataków z ziemi i to długi to ta postawa była zbawienna, ale to dobiegnięcie czy nawet użycie postawy było problemem z bossami przy których hit boxy były skopane i na całe combo zamiast trafić go kilkoma czy kilkunastoma lekkimi atakami po zbliżeniu się to trafiasz go 2-3, bo reszta nie trafia pomimo bycia tuż obok niego, takich bossów jest bardzo mało w tej grze, ale jednak są, ja męczyłem się w ten sposób właśnie głównie z dwoma czyli finałowy boss 4 chapteru Stuoki Mistrz Daoi, przy którym jak byłem najbliżej jak się dało to ataki raz trafiały raz nie, musiałem podchodzić od boku do nóg żeby go trafiać, a i tak nie zawsze działało, bo też potrafiły 1 czy 2 ataki go nie sięgnąć, a jak się trzyma jego blisko cały czas to nie widać niektórych animacji jego ataków przez co ciężko uniknąć jakiegoś ciosu, bo jest duży i kamera nie obiera go wtedy całego, więc jak dla mnie akurat ten boss jest przykładem trudności przez zły projekt/hit boxy.
Co do Kang-Jin Loong no to może to była już kwestia zmęczenia, ale no ja właśnie długo się z nim bawiłem przez to że był bardzo szybki, a jak miał okienko do ataku to często stawał bardzo daleko i ciężko mi było dobiegnąć na czas, ale tutaj zgadzam się że raczej był mój błąd, bo nie używałem reszty tych lepszych na niego postaw.
Jeśli chodzi Ci o bossa na pustyni i mówisz o tym Czarnym Loongu to dla mnie właśnie on był mega łatwy, załatwiłem go za pierwszym razem, więc wydaję mi się że to tak jak mówisz jest kwestia wyuczenia się bossa, dla jednych ten będzie ciężki dla drugich inny, a za pomocą podskoków i uników dało się tego uniknąć, ja osobiście wskakiwałem na kamień, ale u Tivolta jak oglądałem to on unikał tego, jednej fali unikiem, drugiej skokiem i tak na przemian, więc jest to wykonalne.
A właśnie ja nie jestem fanem Soulslike'ów w tym Dark Soulsów, ale lubię walki z bossami dobrze zrobionymi bez karania za porażkę czy próbę nauczenia się bossa, więc Wukong był idealny dla mnie.
Opinia zawiera spoilery, więc ostrzegam jakby ktoś chciał przeczytać
Dobra lecimy z tą grą, w której spędziłem 48h i fabuła już zakończona, ale zostały mi 3 poboczne bossy, które zamierzam zrobić, ale do rzeczy, więc tak na początek poleci grafika, która jest cudowna, grałem na ustawieniach jakie mi gra sama zaoferowała i to były chyba średnie ustawienia z DLSS na maxa włączonym i na moim RTX 3070 TI śmigało bardzo ładnie, nie spadało poniżej 60 fps'ów, a przez większość gry i tak miałem stabilne 70-80, więc naprawdę dobrze to wyglądało, także przy moich ustawieniach optymalizacja była git, w ostatnich rozdziałach miałem chyba 2 momenty gdzie spadły mi fps'y do stałych 40 i nie chciały się podnieść, ale nie wiem czego to była wina, trzeba było zresetować grę albo czasem zminimalizować czy wyjść do menu i włączyć ponownie i było git, ale wiem, że ponoć ta gra strasznie męczy najróżniejsze karty bez DLSS czy FG, na wysokich z włączonym PT albo RT, ale chyba PT, bo tak czytałem, że to jedna z nielicznych gier, które to ma zaimplementowane. Przejdźmy dalej klimacik w tej grze można było kroić nożem, genialny klimat, świetnie odwzorowane świątynie, lokacje, różnorodni przeciwnicy przez pierwsze 4 rozdziały, bo w 5 było sporo reskinów zwyczajnie i to z 2 rozdziału najwięcej, tarczownicy, kamienie i te robale ogniste rzucające kulami ognia zamiast ziemnymi, ja jeszcze grałem z oryginalnym Chińskim dubbingiem i Polskimi napisami to już w ogóle świetnie wyglądało, a oglądam też Tivolta, który gra z Angielskim dubbingiem i naprawdę różnica jest ogromna jak dla mnie, Angielski dubbing jest kiepski tutaj, Chiński dodaje mega klimatu, więc ja polecam. System walki jest jednym z najlepszych jakie można było tutaj zaimplementować, walka jest mega przejrzysta, w sensie Twoje ruchy są bardzo przejrzyste i proste w opanowaniu, raczej większość z nich łatwo się nauczyć, nie ma tutaj mega skomplikowanych combosów jak w DMC czy innych slasherach, a jednocześnie jest dosyć wymagająca przez ciężkich bossów, chociaż przyznam się, że na 81 Bossów to trudność sprawiło mi 10 Bossów, to w sumie sporo, ale niektóre z tych bossów były po prostu bardzo kiepsko zaprojektowane w kwestii walki, bo są bossy faktycznie trudne jak Tygrys czy Żółty Król w rozdziale 2, a są bossy, które po prostu ciężko namierzyć, ciężko się zbliżyć czy uderzyć, bo nawet jak masz okienko na atak to musisz dobiec bardzo daleki dystans, że w tym czasie to okienko się skończy, a nie możesz stać blisko niego, bo boss ma spory rozmiar i jak będziesz za blisko to kompletnie nie zauważysz jego ataków, a szczególnie jak przejdzie nagle za Ciebie, bo najczęściej są oni też bardzo szybcy, przykładem takich bossów są Kang-Jin Loong lub Stuoki Mistrz Daoi, z nimi miałem spory problem głównie przez ich projekt, a nie dlatego, że byli mega trudni, ciężcy do trafienia przez kiepskie hit boxy, nawet jak byłem przy nich to żeby ich trafić to był cud, bo nie dość że szybcy to taki Loong był cały czas w ruchu, bo jak jest w powietrzu to musi być w ruchu prawda? Więc są bossowie kiepsko zaprojektowani i trudni przez to, ale jest ich stosunkowo niewiele w porównaniu do tego ile jest bossów w grze, ale są też bossowie po prostu trudni ze względu na to że są bardzo dobrze zaprojektowani, mają ciężkie ataki, nieintuicyjne dość i trzeba się tego mega wyuczyć, dla mnie takimi bossami są Elrang(oczywiście nie ten co walczymy z nim w prologu tylko pod koniec gry możemy z nim zawalczyć jako nasza postać i to jest poboczny boss), finałowy boss 5 i 6 chapteru czy nawet Żółty Król, to są w większości przykłady naprawdę dobrze zaprojektowanych bossów, którzy są ciężcy, poziom trudności też jest satysfakcjonujący, jest trudny, ale nie irytujący, jak przegrasz z bossem to nie jest to irytujące tylko w większości masz świadomość, że to Twoja wina i chcesz grać dalej, gra po prostu mega wciąga pod tym względem tak dobrze jest zaprojektowany ten system, fabuła na podstawie mitologii Chińskiej też wypada miodnie, na początku sam do końca nie wiem o co chodzi w tej grze, ale system walki, progresu, satysfakcja z pokonania bossów i system ulepszeń oraz eksploracja i masa ukrytych przejść i odnóg mnie tak wciągała w tej grze, że po prostu chciałem grać dalej i dopiero pod koniec ogarnąłem, że zbieramy artefakty, żeby stać się kolejnym Sun Wukongiem, mega dużo emocji w tej grze, postacie są bardzo charakterystyczne i świetnie napisane, nawet nasza postać mimo że to zwykła małpa i jest niema to jej twarz oddaje strasznie dużo emocji i tego jak poważnie podchodzi do tej całej sytuacji, ogólnie to jest dla mnie jedna z nielicznych gier, gdzie jak ją przechodzisz to naprawdę czujesz powagę tej gry, fabuły i sytuacji w jakiej jesteś, piękna sprawa, niewiele gier teraz potrafi to zrobić i utrzymać aż do końca tak jak właśnie Black Myth: Wukong, to chyba wszystko co chciałem napisać o tej grze, będę ją wspominał mega dobrze i dla mnie to obecnie gra roku 2024, rok się jeszcze nie skończył, a Wukong nie ma za dużej konkurencji dla mnie, więc zobaczymy czy coś go nie przebiję, niemniej jednak sezon ogórkowy się zakończył i sezon gierek rozpoczął się z wielkim przytupem jak dla mnie, bardzo polecam tę grę, szczególnie dla ludzi, którzy chcieliby się sprawdzić w Soulslike'ach, tytuł jest dość podobny z tą różnicą, że jest ponoć łatwiejszy i nie każe gracza za porażki, ja się dowiedziałem, że chyba bym nie podołał soulslike'om, bo bym się wkurzał, że za próbę nauczenia się bossa jestem karany utratą doświadczenia czy coś xD. Jeszcze jedno drzewko umiejętności w tej grze w pewnym momencie przestaje mieć większe znaczenie, w sensie ja często latałem mając po 15-20 iskier do wydania, bo kompletnie nie miałem pomysłu na co je wydać, nic nie wydawało mi się już jakoś bardzo potrzebne, więc wydawałem na byle co w sumie.
Plusy:
Piękna grafika
Optymalizacja(u mnie było git)
Klimat
Chiński dubbing
System walki
Projekt 90% Bossów w grze
Poziom trudności
Wciąga na długie godziny
Mega satysfakcja i brak irytacji przy przegranej, chęć nauczenia się przeciwnika
System progresu i ulepszeń
Zdolności magiczne
Świetnie napisane postacie
Minusy:
Bardzo na siłę, ale kilka bossów jest źle zaprojektowanych przez co są ciężcy
Brak bloku
W pewnym momencie drzewko umiejętności nie daję za wiele
9,5 na 10, uważam że to odpowiednia ocena, wszystko mi w tej grze grało i śpiewało, pół punkta na minus za drzewko umiejętności, które na początku jest spoko, a potem w większości to mało przydatne rzeczy, a przynajmniej ja mam takie wrażenie, ale więcej w komentarzu.
Uff jak dobrze że ja na to nie wydałem 70-80zł na promce tylko ograłem w game passie przez to że dostałem za free na 3 miechy, więc lecimy, fabuła? Przeciętna niezbyt wciągająca, jakiś tam zamysł jest na to, ale wszystko leci za szybko, nie da się wczuć w sytuację i powagę sprawy, wszystko leci za szybko i jak dla mnie za łatwo, wszyscy od razu na wszystko się zgadzają, nieważne że jesteś totalnie nikim i nawet nie masz imienia, ludzie ufają Tobie jakbyś dokonał nie wiadomo jakich rzeczy, a to dopiero załóżmy początek przygody czy pierwsza godzina, prolog bardzo krótki, ale jak i cała gra, całą fabułę przeszedłem w....5h i 20 minut niecałe przy tym pokonałem chyba 2 elitarnych przeciwników i robiłem jakieś tam rzeczy poboczne, ale niewiele, bo nie uważałem że jest mi to potrzebne, walka była mega prosta, a i bez robienia pobocznych rzeczy mieliśmy wystarczająco siły i materiałów, żeby spokojnie ukończyć grę na normalnym poziomie trudności, grafika po prostu okej, nie wyróżnia się nie kłuje w oczy. Najlepsze co jest w tej grze to właśnie walka, przyjemna akcja, fajnie wyglądające animacje walki i uderzeń moim zdaniem, walka nie jest ciężka, casualowy gracz spokojnie się tutaj odnajdzie, no ale jak dla mnie to jedyny duży plus tej gry, reszta jest albo na średnim albo na kiepskim poziomie niestety, postacie nie zapadają w pamięć 0 emocji w tej grze, jedyne co mnie trzymało to system walki, pomimo 3 regionów to w grze nie ma zbytnio co robić, niby są jakieś rzeczy poboczne, ale to takie, które nie dają Ci tyle żeby opłacało się je robić nawet jeśli trwa to 3-5 minut, więcej zajmie Ci dojście do tej rzeczy/misji niż jej zrobienie, ale surfowanie po piasku jest całkiem dobrze zrobione, chociaż dalej wolę magiczny parkour z Forspoken. No i chyba to tyle, raczej tej gry nie zapamiętam na długo, szczególnie, że ogrywam obecnie Black Myth Wukonga, w którym się zakochałem i opinia o tej grze jak ją skończę też na 100% wleci, a Atlas Fallen gra do ogrania i zapomnienia, nawet w jeden wieczór spokojnie do zrobienia, ale jak dla mnie to ona na promce powinna kosztować max 50zł, więcej bym za nią nie dał i cieszę się, że nie musiałem.
Plusy:
Okej grafika
Cały system walki jest bardzo dobry i przyjemny
Prosty i przejrzysty system ulepszeń
Surfowanie po piasku jest całkiem niezłe
Minusy:
Mierna fabuła
Zbyt krótka gra
Pusty otwarty świat
Mało wartościowych rzeczy do zrobienia
5,5 na 10, typowy średniak, a nawet trochę niżej poza walką nie ma tu nic zbytnio ciekawego, ale więcej o tym w komentarzu w zakładce pod grą.
Naprawdę bardzo przyjemna giereczka, wahałem się czy ją kupić i czy mi się spodoba, ale animacje tutaj są kapitalne, walka mega płynna i przyjemna, kontry zrobione super, ogólnie cała masa możliwości na załatwienie przeciwników i super satysfakcja z tego przez całe 40 poziomów, giereczka na około 4-5h, bo jeden poziom to zazwyczaj 4-5 minut, chociaż zdarzają się leciutko dłuższe np 7-8, ale to rzadko, drzewko umiejętności w większości jest zrobione dla tych co chcą robić wyzwania, bo mówiąc wprost to ja ulepszałem to drzewko co może 10-15 poziomów, a przez ostatnie też właśnie 10-15 poziomów już nic nie ulepszałem, bo uważałem to za zbędne i i tak z tego nie korzystałem, niemniej jednak tak jak pisałem dla fanów robienia challenge'y bardzo dobra sprawa, są różne style, Twoja jest praktycznie cały czas tak samo silna, więc nie można jej przekoksić, no jakby ja w tej grze nie widzę minusów, bardzo fajna na krótkie sesje, często grałem w nią przed pracą tak z 2-3 poziomy, a po pracy jak się wciągałem to i były sesje po 10-15 poziomów, szybka do przejścia, ale naprawdę mega przyjemna, ja minusów w tej grze nie widzę, mega przyjemne mordobicie i polecam każdemu, jedynie na poziomie 37 albo 38 miałem problem i padałem raz za razem, bo przeciwnicy na tym konkretnym poziomie byli zbyt przekokszeni zdecydowanie, ale wystarczyło się bardziej skupić, jedyny poziom, który jednak potrzebuję tej uwagi, z fabuły to nawet się uśmiałem, trzeba mieć łeb, żeby takie coś tworzyć.
Plusy:
Satysfakcja z walki
Krótkie poziomy przez co cały czas czuć progres
Przyjemna fabuła
Animacje
Relaksująca i odprężająca, nie trzeba się nadmiernie skupiać
Dobra optymalizacja
Możliwość robienia wyzwań i świetnego bawienia się po ukończeniu fabuły
Minusy:
brak?
7800X3D jest bardzo dobrym prockiem, a i poprawię 9800X3D, bo serie 8000 nie wyszła na PC, jedynie APU wyszło, ale to tak zawsze jest u AMD, tak samo jak nie było serii 6000 tylko od razu po 5000 było 7000, obecnie gry nie wykorzystują do końca nawet 7800X3D, więc 9800X3D będzie lepszy, ale pewnie też droższy, a ponoć sam procek ma wyjść na jesieni jakoś, więc w sumie zależy od tego ile masz odłożone, bo jesień niedługo i jak nie musisz wymieniać od razu to możesz poczekać, ja mam osobiście Ryzena 7 7700 i sobie chwalę, fajnie chodzi, a bottlenecka nie ma z moim RTX 3070 TI, planuję wymienić, ale czekam na serię 5000
Grałem w wersję na ps5, więc lecimy z opinią, no to tak na samym początku nie byłem przekonany co do tej gry, ale akurat była promka, kupiłem sobie i się oczarowałem z początku, grałem w demo i nie czułem tego aż, myślałem że nie mój styl gry, ale się miło zaskoczyłem, fabularnie od początku mnie wciągnęło, jesteśmy wrzucani od razu na planetę i spotykamy kluczową postać, która będzie z nami do samego końca i jest charakterystyczna według mnie, graficznie ładnie chociaż jak na 2024 mogłoby być lepiej zdecydowanie, nie wiem jaki gra miała budżet, ale patrząc po cenie to chyba bardziej klasa AA niż AAA, skoro teraz gry AAA chodzą po 330-350zł około, a to kosztowało niecałe 280zł, ale może się mylę, niemniej jednak grafika przyjemna nie kłuje w oczy, ale nie zachwyca. Fabuła to zdecydowanie największy plus tej gry, jest opowiadana bardzo, ale to bardzo dobrze i stopniowo, można poczuć emocję jakie towarzyszą naszemu bohaterowi(jeśli oczywiście nie patrzymy na postać xD ale o tym później) Polski dubbing mi się podobał i grałem z nim od początku do końca, poboczniaki robiło się w większości szybko poza bazami, których było niewiele, więc aż tak to nie przeszkadzało, ale cała reszta to góra 5 minut roboty nawet nie, ja zrobiłem wszystkie rzeczy poboczne i bawiłem się przy tym wyśmienicie, chociaż pewne rzeczy, które musimy robić w ramach fabuły bywają męczące, bo praktycznie w każdej wiosce jakieś 90% misji wygląda dosłownie tak samo, a 10% jest oryginalna no to nie dużo, bo to z jedna taka misja czy 2 na wioskę będą, a zazwyczaj jest tam z 10+ chociaż zależy od wioski i te 90% to wygląda tak "idź pogadaj z tamtym on będzie wiedział" i dobra idziesz sobie pogadać z tamtym on wie co robić i druga część wygląda tak "Zbierz/przynieś X czegoś tam" i zawsze tej rzeczy możesz przynieść odpowiednią ilość albo zwiększoną, żeby być ponad normą i mieć większą siłę mocy, którą ta wioska oferuję niezbyt to angażujące, a szczególnie, że wszystkie te misje są mega przegadane i ja już po jakoś 3-4 wiosce to te dialogi pomijałem, bo tak cholernie przegadane są te misje, a nie wnoszące za wiele, w dużym stopniu pokazujące bardziej głupotę Talan, żeby potem nagle pokazała się osoba, która wie jak coś ogarnąć, bo jej IQ wystrzeliło powyżej 100 xD, także tak wygląda no wydaję mi się że z 60-70% tej gry i to jest kiepskie w pewnym momencie, bo na początku ciekawi, ale potem nudzi, niemniej jednak są to tylko zadania, bo sama fabuła, cut scenki i emocję pokazane w tej grze(przynajmniej w głosach) są naprawdę dobrze zrobione moim zdaniem i ja się wciągnąłem, dlatego też chciałem ją skończyć, a poboczniaki to typowy ubi świat czyli porozrzucane znaczniki idź i zrób, ale że warto i większość tego nie zajmowała nawet 5 minut to chętnie robiłem, były tam czasówki, zrobić jakiś tor oraz oczywiście oczyszczanie posterunków i jakichś innych rzeczy z agresywnych stworów, a że ja uwielbiam ubi gry i światy to chętnie to robiłem, oczywiście osoba, która tego nie lubi to naturalnie się od tego odbije, ale takie są ubi gry, znaczy to nie jest od ubisoftu wiadomo, ale wiemy o co chodzi, to już powszechne pojęcie i dla jednych to atut, a dla innych wada, dla mnie to zdecydowanie atut. Dobra przejdźmy do tych mniej przyjemnych rzeczy o powtarzalności i przegadanych zadaniach już powiedziałem, więc lecimy dalej animacje postaci są kiepskie, szczególnie przy cut scenkach to widać, gdzie postacie potrafią nawet nie ruszać ustami albo ruszać tak słabo, że jest to praktycznie niezauważalne, dlatego zalecam nie patrzeć na usta szczególnie, a jedynie wsłuchiwać się w dialog, bo to jest ciekawe. Lecimy dalej optymalizacja no powiem tak, w grze potrafi się dużo dziać i być kolorowo, często FPSy mi bardzo spadały i to widocznie, ale to głównie podczas walk i nie wiem czy to przez przegrzanie konsoli czy co, ale potrafiły być u mnie też ścinki nawet ścieżki dźwiękowej, postacie mówiły w jakimś spowolnionym tempie jakby 0,75x coś w tym stylu, że słychać było takie typowe dla tego świszczenie czy nawet nie wiem jak to nazwać, no optymalizacja mimo, że już 5 miesięcy po premierze to dalej nie jest w najlepszym stanie niestety, co jeszcze, a poza głównymi postaciami to praktycznie każdy talanin wygląda identycznie i niczym poza ubiorem się nie wyróżnia, ta sama twarz i nawet charaktery mają prawie że identyczne, w pewnym momencie nawet w wioskach tych wodzów i szamazów to na siłę robili innych, żeby jakkolwiek to wyglądało, no niestety nie wyszło to za dobrze, a szkoda, bo nawet w takim indyku jak Creatures Of Ava odczuć się dało, że sam lud z innej planety nie jest głupi, ma swoje wierzenia i zna swoją planetę, a także postacie były bardziej charakterystyczne te, które spotykamy, więc no tutaj w Outcaście studio temu nie podołało według mnie. Poziom trudności wydaję mi się że odpowiedni, a tych poziomów z tego co pamiętam mamy 4, ja grałem na normalu i nie odczuwałem trudności, w sensie no jak za bardzo wleciałem w przeciwników typowo na chama w środek walki to mnie rozkurwiali, chociaż potem byłem tak dokokszony, że mogłem to robić na spokojnie, ale to trzeba zrobić wszystkie poboczne rzeczy, ja właśnie lubię robić takie rzeczy jak widzę, że ma to wpływ na grę czy gameplay, a nie że "A zrób, bo jest" A wpływa to tyle co nic, wtedy mnie to nudzi, tutaj na szczęście tak nie było, nie wiem jak jest na wyższym poziomie, ale nie sprawdzałem tego, dla mnie gra ma sprawiać przyjemność, a większe wyzwanie nie zawsze mi to daję, nawet bym powiedział, że rzadko kiedy tak mam, ale to kwestia indywidualna. Finał był mocno przeciągany według mnie, raz jedni to Ci dobrzy, raz drudzy, w końcu tak mi się pomieszało, że nie wiedziałem ostatecznie po jakiej stronie stoimy i do czego dążymy, strasznie chaotyczne to było moim zdaniem, ale no jest jak jest. To tyle jeśli chodzi o tę grę, ja się bawiłem bardzo dobrze, nie rozumiem tak słabych ocen na Opencritic czy Metacritic, gra ma naprawdę bardzo fajny klimat, fabułę i pomysł na siebie, wszystko co robisz ma wpływ na Twój gameplay, czuć, że po zrobieniu jakiejś części rzeczy pobocznych jesteś wyraźnie silniejszy, zadajesz większy damage, a i plecak odrzutowy jest świetny, bardzo dobrze dodany element zręcznościowy do gry według mnie i naturalny nie na siłę, w pewnym momencie gra potrafi znużyć jak najbardziej, ale nie jest to na tyle odczuwalne, żeby tak ją cisnąć, optymalizacja też kiepska, ale która gra ma dzisiaj ją dobrą? To jest rzadkość, grafika po prostu przeciętna, ale przyjemna, podobały mi się zachowanie wody i roślinności jak lataliśmy przez nie plecakiem, fajnie to wyglądało, także uważam że gra jest solidna takie 7/10 i nie zasługuję na to jak została oceniona, można się przy niej naprawdę dobrze bawić, ja od niej nie mogłem się oderwać w przeciwieństwie do ostatnio ogrywanego i giga zachwalanego Halo 4, które mnie wynudziło powtarzalnością i gameplayem.
Plusy:
Przyjemna dla oka grafika
Fabuła
Przyjemne poboczne rzeczy do zrobienia
Czuć, że po ulepszeniu jesteś silniejszy
Dobrze wyreżyserowane cut scenki
Główne postacie mają jakiś charakter
Uważam że odpowiedni poziom trudności
Klimat
Plecak odrzutowy
Minusy:
Duża powtarzalność w zadaniach z wioskami
Strasznie przegadany środek gry właśnie przy zdaniach z wioskami
Animacje postaci
Optymalizacja gry
Praktycznie każdy talanin wygląda tak samo, twarze to kopiuj/wklej
Przeciągany finał
Powiem tak i przyznam się ograłem jedynie Halo 4, gdyż próbowałem zagrać w jedynkę, przeszedłem do chyba 4 czy 5 misji i mnie znudziła strasznie, nie dość że powtarzalność w gameplayu to jeszcze gigantyczny recykling lokacji, a to dopiero połowa gry nawet niecała była, z tego co słyszałem to najgorsze było przede mną jeśli chodzi o recykling, ale dlatego Halo CE nie oceniam jedynie Halo 4, bo starsze części to więcej tego samego z tego co wiem, a też próbowałem w niektóre grać i nic innego w nich nie odkryłem poza tak jak mówię więcej tego samego, a mój angielski nie jest na tak dobrym poziomie, żeby ogarnąć fabułę takiej gry sci fi po angielsku, więc lecimy, to nie jest recenzja, a bardziej osobiste odczucia z rozgrywki, gdyż ciężko mi ocenić już w sumie 4 część takiej gry nie licząc dodatków i prequelu, więc tak graficznie jak na rok 2012 uważam że mogło być lepiej, ale i tak jest w miarę dobrze, chociaż wydaję mi się że w tych latach były już gry lepsze graficznie, ale tak jak mówię nie znaczy to że grafika jest zła, bo jest po prostu dobra, bez fajerwerków, ale dobra, chociaż też ciężko mi ocenić to, gdyż to gra z przed 12 lat, ale jak grałem w Assassiny z tego okresu to grafika mnie bardziej kupowała, a grałem w nie jeszcze w zeszłym roku czy nawet w wieśka 2, ale dobra koniec tych porównań, grafika jest na odpowiednim poziomie nie zachwyca nie razi w oczy takie jest moje zdanie, rozgrywka, jak na FPS'a to bardzo dobra, strzelanie naprawdę jest solidne, dużo rotowania broniami tylko szkoda, że większość jest dosyć useless, w wielu przypadkach trzeba podchodzić do przeciwnika bardzo blisko, bo broń strzela seriami albo rozpryskowymi pociskami, a jak jest jakaś wolniejsza broń to już kompletnie do wywalenia, bo przeciwnicy są zwinni co jest na plus, ale wtedy taka broń nie ma racji bytu w tej grze. AI przeciwników to jest jedno z najinteligentniejszych jakie widziałem, w obecnych czasach nie mamy takiego dobrego AI w grach, a tutaj mówimy o grze z 2012 roku, mało tego, w pierwszej części to AI było równie dobre, także tutaj mega plus dla tej gry, bo chyba w żadnej grze nie widziałem, żeby przeciwnicy byli tak mądrzy jak tutaj, jedyny minus rozgrywki to moim zdaniem mega powtarzalność, dla osób co lubią non-stop akcję to jest idealny tytuł, ale dla osób, które lubią odetchnąć czy po prostu zrobić chociaż raz coś innego w grze no to mogą się odbić tak jak ja od każdej części poza 4, 4 już przeszedłem, bo chociaż rozumiałem z niej cokolwiek, bo była po polsku i stwierdziłem, że jak mam game passa to warto chociaż jedną część tej legendarnej serii mieć ograną i mieć jakąkolwiek opinie o niej, także nie dość że mega powtarzalność to jeszcze akcja non-stop, a ja jestem właśnie typem osoby, która i lubi odetchnąć i zrobić coś innego czasem w grze, nawet jak miałyby to być dwie rzeczy na przemian to fajnie by było, a tutaj jest jedno i to samo i tak w kółko, więc jak mówię idealny tytuł dla osób kochających non-stop akcję, mi się on nudził po 30-40 minutach grania, ale to kwestia gustu i nie zmienia to faktu, że sama rozgrywka jest bardzo dobra po prostu zbyt powtarzalna dla mnie i za dużo akcji bez przerwy. Fabuła ciężko tutaj ocenić fabułę po pierwsze, bo to 4 część i pierwsza dla mnie, więc nie znam losów poprzedzających, mimo że to ponoć zapoczątkowana nowa trylogia, to wiadomo że poprzednie części też miały znaczenie i pewnie jakieś wspomnienia itp były tutaj obecne z oryginalnej trylogii, osobiście fabuła wciągnęła mnie dopiero pod koniec, a tak to grałem sobie, żeby grać i wyrobić jakąś opinię, więc fabuła nie jest zła, ale wątpię, że ją zapamiętam na dłużej, z tamtego okresu też uważam że fabuły potrafiły mnie bardziej zaciekawić, Wiedźmina 2 do tej pory pamiętam, AC 2, Brotherhood, Revelations czy nawet mniej popularne Sleeping Dogs. Raczej to wszystko co mogę ocenić w Halo 4 nie porwało mnie, przeszedłem jedynie, żeby mieć chociaż jedną część w CV tak jak pisałem, gra jest dobra, może nawet bardzo dobra chociaż nie wiem czy zasługuję na takie oceny jakie dostaję, nie wiedzę w niej nic wyjątkowego, rozgrywka jest dobra i nic więcej, AI przeciwników świetne to trzeba pochwalić, ale tylko to, grafika jest dobra, fabuła no ja nie oceniam, ale w 4 części mnie nie powaliła, jednak zaciekawiła na tyle, że poczytałbym o tym książki, szkoda, że chyba tylko 1 część tej serii jest przetłumaczona na polski, ale no cóż, ja nie widzę w tej serii nic wyjątkowego tyle powiem, co nie znaczy, że inni nie mogą tego zobaczyć, dla mnie to jedynie dobry FPS i taka gra max 7/10
Ograłem jedynie Halo 4 i prawie połowę pierwszej części, ale więcej w komentarzu o tym
Typowy przeciętniaczek, fajny indyk do relaksu i na krótkie sesje, ale to tyle.
Co tu można ocenić no typowy indyczek, za wiele się nie wypowiem, chociaż gra zrobiona na więcej niż 3-4h to mega powtarzalna i monotonna, wiadomo od indyka więcej nie oczekuję, ale po kolei, fabuła to jest coś co mnie ciągnęło do przodu, bo była no nie jakaś wybitna, ale na tyle interesująca, żeby pchać do przodu, a przynajmniej ja tak uważam, kultura na planecie Ava wśród ludzi była interesująca i powiem tak, całkiem ciekawie napisane te postacie na tej planecie oraz podobała mi się relacja Vic z nimi, z każdym relacja była inna, te postacie były o wiele bardziej ciekawe niż ludzie, którzy byli dla mnie totalnie nijacy. Gameplay, nie dostaniemy tutaj nic specjalnego, 4 umiejki, które odblokowujemy z czasem pchania fabuły do przodu, ja podczas "walki" korzystałem jedynie z dwóch najbardziej przydatnych moim zdaniem, a "walka" w cudzysłowie, bo nie pokonujemy przeciwników ani nie zadajemy im obrażeń, a leczymy z infekcji, na początku fajna mechanika, a z czasem dość męcząca, fajne natomiast jest wcielanie się w stworki, żeby odblokować sobie przejście to mi się mega podobało, bo ja zawsze lubiłem pograć sobie jako jakiś stworek czy coś i było to mega przyjemne, granie na flecie też git, no ogólnie mechaniki niezbyt odkrywcze i z czasem monotonne szczególnie przy dłuższych sesjach, ale na krótkie sesje ta gra jest bardzo relaksująca to trzeba przyznać. Grafika jest bardzo ładna moim zdaniem fauna i flora interesująca i ciekawie zrobiona, chociaż stworki to praktycznie kopiuj wklej jeśli chodzi o umiejętności i przydatność w każdym regionie, niemniej jednak ich design jest bardzo ładny i każdy się czymś wyróżniał moim zdaniem poza takim pierwszym stworem, którego napotkaliśmy potem już w każdym regionie był co najmniej jeden taki identyczny tylko lekko zmieniony wyglądowo, reszta naprawdę dobrze wykonana. Coś jeszcze tu mogę napisać? Są jeszcze zadania poboczne, ale ich akurat muszę się przyznać nie robiłem, skoro gameplay tak mega mnie nudził po dłuższym czasie to nawet nie miałem ochoty go przedłużać i leciałem jedynie z główną fabułą, gra nie jest ciężka, skierowana w sumie bardziej w stronę dzieci, dla których byłoby to niesamowite przeżycie zapewne, a starsze osoby tak jak mówię, jeśli chcą ukończyć to krótkie sesje, bo długie to zniechęcą większość do grania, ogólnie no przeciętny indyczek moim zdaniem i tyle, ale ograne.
Plusy:
Fabuła
Kultura na planecie Ava i jej mieszkańcy oraz relacje naszej bohaterki z nimi
Relaksujące mechaniki na krótkie sesje gry
Można wcielić się w stworka
Fauna i flora są tutaj bardzo dobrze zrobione
Przyjemna grafika
Minusy:
Ludzie są mega nijacy poza główną bohaterką
Dużo monotonii przy dłuższych sesjach gry(już przy 1h+ da się to odczuć)
Cały czas nie wiem czy to mój komp, ale potrafił być stuttering(ostatnio mam wrażenie, że w większości gier jest on obecny)
Powiem tak nie moje klimaty, dałem grze szansę, bo chciałem w nią zagrać i zobaczyć z czym to się je, a że dostałem darmowego game passa, gdzie ta gra akurat jest to myślę sobie, a zobaczymy i....no nie wciągnęła niestety, nienawidzę soulslike'owych mechanik, a tutaj jest to podstawa gry, w niektórych idzie to przełknąć jak jest ich niewiele lub nie są męczące jak w Rise Of The Ronin czy w Star Wars Jedi obydwu częściach, w Death's Door się zakochałem i przechodziłem z wypiekami na twarzy, ale to Tunic nie dla mnie, myślałem że to coś podobnego, ale jest to kompletnie coś innego, jedyne podobieństwo tutaj to kamera z rzutu izometrycznego i tyle, nie będę oceniał, a to jedynie subiektywna opinia, nie dla mnie gra i tyle, a szkoda, miałem jakieś nadzieję.
Kompletnie nie rozumiem aż takiego hejtu na ten tytuł, hejt jest chyba tylko dlatego, że to modne i nawet recenzenci hejtują, ale po ograniu tej gry nie jest ona słaba, jest przeciętniakiem, nazywanie tej gry kiepską, słabą to spora przesada i chyba ludzie to robią tylko i wyłącznie przez pryzmat tego, żeby "dojebać" gry usługi nie dziwi mnie to, ale samo oberwanie się tej grze jako zwykłej grze jest przykre, ale po kolei, wczoraj skończyłem ogrywać ten tytuł i tak zacznijmy od tych dobrych rzeczy fabuła, która właśnie mnie przyciągała do zostania przy tym tytule została napisana bardzo dobrze, postacie mają swój charakter, każdy jest inny, modele tych postaci też są zrobione bardzo dobrze i czuć w nich emocję, nie w każdej grze to jest, powiem więcej, nawet w bardzo małej ilości gier obecnie są odczuwane i widziane na twarzy postaci jakiekolwiek emocję, więc tutaj duży plus za to dla Rocksteady, bo ta część została wykonana bardzo starannie i solidnie, sama fabuła ma sens i w pewnych momentach nawet się uśmiechnąłem, humor nie jest cringowy, jest adekwatny do postaci i solidnie zrobiony, cut scenki są naprawdę dobrze wyreżyserowane, mnie fabuła tej gry naprawdę kupiła i chciałem ją dokończyć i mi się to udało, ale polećmy dalej.....w sumie ciężko mi cokolwiek dalej napisać, bo skupiłem się tutaj tylko na fabule, kilka pobocznych rzeczy zrobiłem i wszystkie wyglądały tak samo mimo, że robiłem co innego, to i tak wszystko polegało na tym samym czyli zabij tylu wrogów, żeby zebrać jakieś dane wypadające z nich lub zabij ich wszystkich, zabij ich przez tyle i tyle czasu, więc poboczniaki to monotonia trochę, nie chciało mi się kompletnie ich robić, niemniej jednak sam model walki, system strzelania i to ile tutaj jest możliwości jest naprawdę przyjemne, sporo ataków specjalnych, szybko ładujące się super umiejętności czy tam ataki skokowe, dużo latania, skakania i musisz pilnować miejsca gdzie jesteś, wrogowie nie mają na Tobie auto aima i jak się schowasz za ścianą żeby się wyleczyć to jak przypadkiem nie ma obok Ciebie czy za Tobą wroga to nie rzucają się na Ciebie magicznie wiedząc gdzie jesteś tylko walczą z tymi co są na widoku, feeling strzelania bardzo dobry. Co tu jeszcze mogę powiedzieć, grafika.....no poza modelami postaci to graficznie jest tutaj mocno przeciętnie jak na rok 2024, porównanie z Batmanem Arkham Knight jest dosyć mocne, bo ja bym powiedział, że Suicide Squad jest grą starszą niż ten Batman, a te gry dzieli 9 lat, technologia chyba powinna iść do przodu, a nie się cofać xD, także grafika poza modelami postaci jest mocno średnia, muzyka też taka niezapadająca w pamięć, ja już nie pamiętam czy w ogóle coś tam grało w tle, a i jak fabuła ogólnie była naprawdę spoko, tak samo zakończenie, a bardziej nowy początek już taki niesycący i to właśnie wina tego, że jest to gra usługa, bo nie dostaliśmy normalnego szczęśliwego zakończenia, tylko
spoiler start
Zakończenie tak jakby w naszym świecie, ale nie do końca, bo przez to, że Brainiaci żyją w pozostałych światach to nasz dalej nie jest bezpieczny, ale innych jeszcze zajebać nie możemy, bo musimy czekać na kolejne sezony
spoiler stop
Także niby zakończenie fabuły, ale tak naprawdę będzie ona rozwijana sztucznie przez kolejne kilka miesięcy/lat? Także fabuła ogólnie spoko, system walki i strzelania oraz postacie, reszta bardzo mocno przeciętna lub słaba i nie wciągająca, więc ogólnie biorąc to wszystko pod uwagę nie uważam że jest to słaba gra, ma swoją mocną stronę i tym jest fabuła i postacie oraz mechanika walki moim zdaniem, ma swoje gorsze strony czyli powtarzalność i grafika, ogólnie wychodzi z tego taki średniaczek, nie wyróżnia się niczym zbytnio, do ogrania i odłożenia jak dla mnie, ta gra nie ma przyszłości jako usługa, ogólnie gry usługi nie powinny mieć przyszłości na świecie, zabija to sporo marek przez takie podejście i potem jest to zwalane na studio albo właśnie na słabą markę, bo ludzie z branży gier wymyślili sobie, że to przyszłość xD. A no i jeszcze solidna optymalizacja teraz jak grałem to przez około 12-13h tylko raz mi ścięło tak, że mi klatkowało, a tak to w trybie wydajności stabilnie było na PS5 oczywiście.
Plusy:
Fabuła
Postacie i ich modele
System strzelania i walki
Dobra optymalizacja przynajmniej u mnie
Minusy:
Monotonne rzeczy poboczne
Grafika
Niezapadająca w pamięć muzyka
Sztuczne przedłużenie fabuły w ramach "gry usługi"
Kompletnie nie rozumiem aż takiego hejtu na tę grę, ale więcej o tym w komentarzu w zakładce tej gry
Oj tak Days Gone to do tej pory mój ulubiony tytuł, ale to kwestia subiektywna, dla mnie ma on wszystko czego oczekuję od gierki + wpasowuję się idealnie w moje ulubione klimaty, post apokalipsa, zombie dlatego od kilku lat jest u mnie na podium i super fabuła, która w każdym aspekcie jest ciekawa i jak dla mnie to chcę się ją odkrywać do końca, a przynajmniej ja tak miałem, do tej pory też ubolewam nad anulowaniem drugiej części, co do Ronina to tutaj najbardziej oberwało mu się za aspekt, którego niestety nie da się poprawić czyli grafika, więc tutaj oberwanie było dość słuszne mimo wszystko. Days Gone też niby słusznie oberwał za optymalizację tylko różnica jest taka, że optymalizację ogarniesz z czasem w patchach(chociaż nie wszędzie, na CIEBIE PATRZĘ STAR WARS JEDI: SURVIVOR!), a grafiki już nie, co jednak dalej nie zmienia faktu, że grafika w tej grze przestaję mieć jakiekolwiek znaczenie jak się wciągniesz w świat, a to nie jest ciężkie, mi przestała wadzić już po ukończeniu prologu
do "Minusy:" dodam jeszcze grafika, bo zapomniałem, a edytować nie mogę
Dobra lecimy z opinią oczywiście subiektywną o Roninie, wciągnął mnie mega, nawet splatynowałem, ponad 50h wspaniałego już niestety wspomnienia, ale zacznijmy od początku w sumie nie wiem czy bardzo się tu rozpiszę, ale zobaczymy. Na początek polecą mechaniki, które w tej grze są mega dobre i jest wszystko czego potrzeba grze rpg akcji, ciekawe rozwiązanie ze statystykami, chociaż muszę przyznać że ja nawet połowy nie odblokowałem w żadnym drzewku, w każdym odblokowałem jedynie po może 20%? Jakoś tak i to najwyżej, w niektórych nic nie ruszałem nawet, jedynie na koniec gry ulepszyłem jedną na maxa, bo trzeba było do trofki, jednak mimo że dla mnie nie było to niezbędne do ukończenia gry nie znaczy, że jest to słabo zrobione, bo jest bardzo przyjemnie, po prostu ja się zbytnio tym nie interesowałem, te rzeczy dawały dodatkowe możliwości według mnie dla ciekawskich i szukających przeróżnych sposobów na zabójstwa czy wyjścia z różnych sytuacji, mój styl w tej grze był taki, że leciałem do przodu i walczyłem z kim popadnie, bo tak bardzo mi się podobała mechanika walki, więc przejdźmy płynnie do tego, bardzo dobra mechanika walki jest w tej grze, a nawet wyborna, dawno walka nie sprawiała mi takiej przyjemności, tutaj jest wszystko, świetne kontry, płynne przejścia, genialne animacje, które w większości są krwawe i brutalne, oczywiście skradanie tutaj mi przypominało bardzo Assassina i to w tej grze się mega udało, jeśli postawiłem na taki styl w jakiejś misji to było to naprawdę dobrze zrobione i czułem się jak w AC w Japonii, który i tak wychodzi w tym roku i zobaczymy czy dorówna Roninowi pod tym względem, muszę przyznać że z początku prawie się odbiłem przez grafikę i właśnie tą wspaniałą mechanikę, która z początku była dla mnie dość ciężka, bo tak Ronin ma trochę ciężki próg wejścia dla zwykłego casualowego gracza lub takiego co nie ma styczności z soulsami lub ich nie lubi(czyt. Ja)Jednak pomimo mechanik soulsowych jak odradzanie wrogów, w sumie to chyba jedyna mechanika soulsowa w tej grze, to cieszę się, że dałem tej grze drugą szansę, lecimy dalej hmm zadania poboczne i ogólnie czyszczenie mapy te rzeczy są świetnie zrobione, nie nużą, jeśli chodzi o czyszczenie mapy to lepiej się przy tym bawiłem niż robiąc zadania poboczne lub główną fabułę, naprawdę tak wielką przyjemność mi sprawiało robienie regionów i podregionów i zdobywanie z nimi więzi, każda rzecz miała sens, miała znaczenie i co najważniejsze COŚ NAM DAWAŁA! A tego nie mamy w każdej grze, w wielu grach są znajdźki.....a tak o sobie są, ale szukaj ich liż ściany, żeby mieć......nową kurtkę.....albo fryz......albo znajdź sobie jakąś złotą monetę z czasów Mieszka I, której nie ma zaznaczonej na mapie i która totalnie nic Ci nie daję, ale możesz się pochwalić że znalazłeś ich 293 brawo xD, w Roninie nie dość, że te wszystkie rzeczy robiło się szybko, albo dla mnie były one tak przyjemne i dlatego tak myślałem to jeszcze naprawdę dawały Ci dużo w kwestii gry albo dzięki temu mogłeś odblokować specjalne zwoje do ulepszania statystyk albo dostawałeś sporo expa albo punkt umiejętności albo odblokowywałeś szybką podróż albo dostawałeś nową broń lub zbroję czy inne części EQ, które mogłeś założyć albo mogłeś się po prostu ponawalać i mieć radochę z tego systemu walki i to wszystko było świetne, więc poboczne rzeczy genialnie zrobione tak samo misję więzi, które były unikatowe, znaczy nie będę oszukiwał 90% misji w tej grze wygląda tak samo, leć do danego punktu czasem ze swoim sojusznikiem i po prostu rozpierdol wrogów i najczęściej bossa na sam koniec, a pod koniec gry to często bossowie się powtarzali, bo nagle każdy chce z nami się zmierzyć po raz 5 xD A postaci jest tutaj od cholery, więc przejdźmy teraz do nich, postacie są świetne napisane, Ryoma, który jest z nami od początku, każdy jego wątek i wypowiedź była super napisana jest jakiś, w sumie postaci tutaj mamy naprawdę chyba ponad 50, samych sojuszników mamy 32, bo była za to trofka to i wiem takie coś, a jeszcze mamy postacie, które nie mogą być naszymi sojusznikami w sensie w trakcie misji, bo po prostu nie są stworzone z myślą o walce i one też są jakieś i mają swoje charaktery, dawno nie widziałem gry, gdzie mielibyśmy aż tak wyraziste postacie, a tutaj jest ich około 50 jak nie więcej, więc świetna robota TEAM NINJA! Co jeszcze mogę powiedzieć, lotnia jest spoko, czasem fajnie sobie polatać, model jazdy koniem mi nie przeszkadzał, a natknąłem się chyba na jedną czy dwie recenzje gdzie to było minusem, ja tak nie uważam, był okej, a no tak fabuła bym zapomniał, nic dziwnego, że większość misji wyglądała podobnie po pierwsze taki typ gry, a po drugie jesteśmy praktycznie w wojnie domowej mamy zwolenników szogunatu i przeciwników, a szogunat to tak jakby rząd, więc ludzie walczą z rządem, a bardziej samurajowie walczą między sobą, bo jedni chcą podpisywać traktat z bodajże Wielką Brytanią i chyba Ameryką? Nie do końca pamiętam, fabuła była naprawdę długa i dość skomplikowana w niektórych momentach, ale nie da się ukryć, że czuć było, że wszystko co robimy ma znaczenie, szkoda jedynie że wybory są tak złudne i tak naprawdę tylko jeden z ostatnich wyborów ma jakieś znaczenie, bo ostatecznie musimy wybrać czy będziemy za szogunatem czy przeciwko, większość gry się o to rozgrywa, chociaż my mamy swoją misję i chcemy odszukać swoje bliźnię miecza i mnie to osobiście bardziej interesowało i uważałem za główny cel mojego bohatera, a te szogunaty i inne to dla mnie takie rzeczy, w które wplątaliśmy się przy okazji, ale może nie zrozumiałem do końca sensu, bo i tak mogło być, a co jest jednym z największych minusów tej gry i niezrozumiałą dla mnie decyzją? Możemy wybrać naszemu bohaterowi głos kiedy tworzymy postać.....ale usłyszycie go bodajże jedynie w prologu w jakimś momencie oraz po ukończeniu fabuły.....więc jeśli robicie wszystko to na 50+h rozgrywki to tylko może przez 5-10 minut usłyszycie jak nasz bohater cokolwiek mówi, szkoda, ale no jest jak jest, niemniej jednak fabuła jest bardzo dobra i wciągnęła mnie mimo wszystko bardziej niż w Ghost Of Tsushima, gdzie to też była jakaś wojna z Mongołami czy coś, ale tam to jakoś mam wrażenie strasznie bezpiecznie było rozgrywane i w sumie głównie do tej gry można porównać Ronina, więc od razu mówię Ronin jedynie ostatnie 5h gry mnie trochę wymęczył, bo miałem wrażenie jakby się to przedłużało, ale to tylko moje wrażenie raczej, bo faktycznie miałem niby 90% rozgrywki ukończone, a widzę, że na mapie pojawia się nagle co raz więcej i trochę mnie już to wymęczyło, ale dałem radę i nie żałuję, z kolei w Ghost Of Tsushima fabułe to już zapomniałem, a sama gra tak od drugiego regionu mnie męczyła czyli mniej więcej od 40-50% gry, mała różnorodność tam była w walce i przeciwnikach, a sam system nie był tak satysfakcjonujący właśnie jak przy Roninie, jedynie graficznie Ronin jest o wiele gorszy, więc no właśnie przejdźmy do największej bolączki Ronina czyli grafiki, wiele osób może się przez to odbić, dla mnie był to jeden z powodów, dla którego prawie skończyłem tę grę nawet nie przechodząc prologu, grafika jest tutaj okropna nie ma co się oszukiwać, gry z 2015+ wyglądają lepiej niż ta gra z 2024, powiem więcej ta gra to wygląda jak hmm no najwyżej z późnej ery PS3 czyli taki rok 2012-13 może i w dodatku nie wiem czy tylko ja miałem taki problem, ale fpsy mi potrafiły spadać, nie jakoś kolosalnie, ale na tyle, żeby to było widać i przez to miałem stuttering, przynajmniej tak to się chyba nazywa, nie wiem czy to problem gry czy mojego ps5, ale no było, a mimo wszystko uważam że w grze z taką grafiką to takiego czegoś nie powinno być nawet na ps4, a co dopiero na ps5, a szczególnie przy trybie wydajności, bo nie ma co dawać grafiki, której w tej grze i tak nie uświadczycie no i w sumie to chyba wszystko co chciałem powiedzieć o tej grze, bardzo się rozpisałem, ale naprawdę bardzo mi się spodobał Ronin i chciałem się podzielić, teraz hmm zobaczymy w co pogram, mam jeszcze kilka gierek do ogrania na dysku i na ps5 i na PC, więc jakaś opinia też jeszcze wleci, a samego Ronina mega polecam.
Plusy:
Animacje
Brutalność
Mechanika walki i statystyk
Skradanie
Misję więzi i poboczne
Postacie, każda jest inna, każda ma swój unikatowy charakter
System budowania więzi
Fabuła
Minusy:
Małe znaczenie wyborów
Główny bohater jest niemy przez 99% gry
Delikatne spadki FPS i Stuttering
Kawał solidnej gry, ale że tutaj tylko 600 znaków można dać to więcej dodam w komentarzu w zakładce o tej grze!
Zależy, tak jak kolega wyżej napisał początek trudny i przez ten trudny początek połączony z niezbyt ciekawą grafiką można się odbić, ja prawie się odbiłem przez to, ale postanowiłem dać grze szansę do czasu, aż nie odblokuję otwartego świata, odblokowałem otwarty świat i od razu frustracja przeszła w mega przyjemność, grafika przestała wadzić całkowicie, a system walki jest mega satysfakcjonujący, także osobiście polecam, ale skoro mówisz że Avatar był trudny to nie wiem czy się nie odbijesz tym poziomem, bo w Rise Of The Ronin najłatwiejszy poziom dalej jest dość trudny dla casualowych graczy.
Kolejna gra skończona, więc wystawimy sobie opinie, może ktoś przeczyta i zainteresuję się tą grą, bo jest tego warta, więc tak na początek oczywiście polecam przejść pierwszą część z Calem Kestisem czyli Fallen Order, ja zacząłem z ciekawości grać od drugiej, bo nawet samo EA na swojej stronie wspominało, że nie jest wymagana znajomość pierwszej części, co jest nieprawdą, bo jest masa nawiązań do pierwszej części, a i postacie z jedynki się także pojawiają, więc tak zdecydowanie lepiej ograć pierwszą część, niby można sobie włączyć szybką historię z menu głównego co się działo w pierwszej części, ale to jednak nie to samo, także płynnie przejdźmy do fabuły, ta nie jest ściśle związana z pierwszą częścią gry, ale tak jak mówię ma swoje wzmianki i smaczki, których można nie ogarnąć jeśli jedyneczki się nie ogrywało, sama fabuła na początku tak nie do końca wiadomo o co w niej chodzi, w sensie no lecisz sobie co raz dalej z grą i wciągający gameplay i piękna grafika pcha Cię dalej no i w sumie ta ciekawość o co będzie chodziło ostatecznie w tej grze, a przynajmniej ja tak miałem, fabuła ogólnie rozgrywa się dosyć spokojnie mam wrażenie, chociaż jest kilka bądź nawet kilkanaście bardzo dynamicznych momentów co jest plusem zarówno dla fabuły jak i gameplayu, bo w tych momentach zręcznościowo bawiłem się przednio i wyglądały one na bardzo dobre i dopracowane, widać było że twórcy nad nimi trochę siedzieli, a niektóre były nawet długie, ale to już powinno być w gameplayu, fabularnie tak jak mówiłem spokojnie, w pewnych momentach dosyć szybko, a ostatnie kilka misji to dla mnie wisienka na torcie, majstersztyk po prostu, dynamicznie, szybko i nieprzewidywalnie moim zdaniem, dosłownie z 3-4 razy myślałem że to już koniec i dalej pozostanie mi obejrzeć cut scenkę i napisy końcowe, a jednak działo się coś dalej i to nie męczyło co najlepsze, chciałeś lecieć dalej i zobaczyć co się wydarzy, także fabuła jak dla mnie dawkowana w bardzo dobry sposób, były zwroty akcji, jest długa, nie nudzi w taki sposób, żeby miało się jej dość i nie jest wydłużana. Lecimy dalej, może przejdźmy na szybko do grafiki, która jest piękna, moim zdaniem to jedna z najpiękniejszych gier obecnej generacji jeśli chodzi o klimaty sci fi, planety się różnią i są pięknie zrobione, najlepiej jest na Koboh, jest największe, ma przeróżne zakamarki i zróżnicowaną faunę i florę, możemy tam znaleźć wodospady, wspiąć się praktycznie na wysokość chmur, jak i zobaczyć smoliste bagna czy magmowe tereny, naprawdę świetnie jest to zrobione, a Jedha wcale temu nie odstaję, piękna pustynia, która nocą wygląda obłędnie i oddaje uroki jakby się było naprawdę na pustyni, klimat w tej grze jest super, grafika świetna i brawa dla twórców i od razu powiem że to samo jest z klimatem,
spoiler start
jest nawet sekwencja gdzie gra się Cere i tam czuć prawdziwą potęgę tej postaci, kompletnie coś innego niż gra Calem o to także twórcy zadbali.
spoiler stop
Gameplay, cóż mogę powiedzieć o gameplayu, tak samo jak w jedynce świetny tylko usprawniony i wydaję się jeszcze lepszy, ruchy są płynniejsze, ogólnie poza tematem to cut scenki też o wiele lepiej nagrane i wracając do tematu gameplayu to drzewko moim zdaniem jest bardziej użyteczne niż w jedynce, dodano szybką podróż co jest mega ułatwieniem, bo ta gra jest ogromna i o wiele większa niż pierwsza część, także dobrze pomyślane, a znajdźki też wszystkie odblokowujesz na mapie po zeskanowaniu pewnej rzeczy w jednej z misji końcowych, więc też dobra sprawa, chociaż dalej miałem wrażenie że ciężko użyć w tej grze mocy, przeciwnicy są bardzo szybcy, dobiegają do Ciebie w sekunde, a często walczysz z grupami przeciwników i zanim zdążysz namierzyć czy użyć mocy to już Cię atakuję 3 innych i nagle musisz używać stymu o, apropo stymu, w końcu można mieć więcej niż 2, wystarczy odpowiednio poszukać ulepszeń, też na mega plus, ogólnie cała gra została zrobiona prawie tak samo jak jedynka tylko dodała to czego brakowało jedynce i ulepszyła to co już było i tak bardzo dobre, więc naprawdę świetna sprawa, tak powinny wyglądać sequele gier moim zdaniem. Czy są jakieś minusy w tej grze? A no i owszem na PC optymalizacja jest skopana po całości i to już ponad rok po premierze, a szkoda, wydaję mi się, że przez taki czas EA mogłoby to naprawić, ale no cóż nie można mieć wszystkiego. Kolejna sprawa, znajdźki według mnie dalej są dla prawdziwych fanów Star Warsów, osoba, która przyszła tu jedynie pograć to z pobocznych rzeczy poza ciekawymi starciami z bossami to raczej nie znajdzie tutaj satysfakcjonujących dla siebie rzeczy do zrobienia, ja zrobiłem kilka pogłosek(Tutejszych zadań pobocznych) i ani jedno mnie nie wciągnęło, większość to przyjdź, poszukaj, znajdź, oddaj/powiedz, że zostało zepsute lub dojście do bossa, może ja na takie trafiałem, a może tak jest z każdym tego nie wiem, ale mnie one nie wciągnęły, ale jest niewiele tych zadań z tego co widziałem. Miałem także momenty, że totalnie nie wiedziałem gdzie iść, ale tych momentów było stosunkowo mało, bo chyba 3 albo 4, to jak na około 16h rozgrywki nie jest dużo według mnie albo wiedziałem gdzie iść, ale kompletnie nie wiedziałem w jaki sposób, więc może ja jestem tępy albo faktycznie były to momenty niezbyt intuicyjne, bo widziałem na filmikach, że niektórzy też się główkowali parę dobrych minut przy danym momencie w grze. Jest też w jednej z ostatnich misji głównych taka sytuacja, że w miejscu, w którym się znajdujemy nie ma za dużo punktów medytacji, są chyba tylko 2 tak naprawdę, z czego jeden na początku, a drugi na końcu całej lokacji, a w międzyczasie jest naprawdę sporo wrogów i niektórych całkiem mocnych i denerwowało mnie jak potrafiłem być daleko i nagle padałem, bo pojawiali się kolejni wrogowie i trzeba było od nowa lecieć przez całą lokację, plus jest taki, że mogłem sobie pomijać przeciwników, bo już miałem odblokowane przejścia dalej, ale to tylko jedna lokacja na całą grę, więc też nie jest źle, da się przeżyć. To chyba wszystko co mogłem napisać o tej grze, Star Wars Jedi: Survivor jest świetnym sequelem jak dla mnie, będzie to genialna gra dla fanów Star Warsów jak i dla casualowych graczy, po prostu Ci drudzy nie zrobią raczej gry na 100%, ale sam gameplay i fabuła będą dużą satysfakcją i przyjemnością, a przynajmniej ja tak uważam, bo sam jestem laikiem w kwestii Star Warsów, nawet powiedziałbym, że nie przepadam za tym uniwersum, a obydwie części mnie mega wciągnęły, więc coś musi w tej grze być, jak wyjdzie trzecia część i będzie taka trylogia to też bardzo chętnie ogram.
Plusy:
Fabuła
Grafika
Klimacik
Ulepszone prawie wszystko względem pierwszej części
Zróżnicowani przeciwnicy
Dodany system szybkiej podróży
Świetne sekwencje zręcznościowe
Ciekawe starcia z bossami
Czyściciele map i lizacze ścian będą mieli co robić
Minusy:
Optymalizacja na PC
Znajdźki dalej zachęcą jedynie prawdziwego fana uniwersum SW
Nieangażujące zadania poboczne(moim zdaniem)
Solidna gra, którą można polecić, bardzo dobry gameplay oraz fabuła, więcej opowiedziałem w komentarzu.
To moja pierwsza opinia o grze na forum ogólnie, także spróbuję jakoś to napisać, żeby było dobrze, więc tak grałem już w FH4 i ogółem wydaję mi się ona lepsza, ale tylko ze względu na klimat, bo obydwie gry są takie same praktycznie i mało czym się różnią, FH4 w Anglii, a FH5 w Meksyku, bardziej przypadł mi klimat Anglii, dlatego przyjemniej grało mi się w czwartą część tej serii, graficznie jest trochę lepiej w FH5 ale niewiele, model jazdy z początku mnie odrzucił, miałem wrażenie, że w FH4 model ten jest lepszy, ale grałem w to prawie 2 lata temu, więc to może być mylne wrażenie, sama gra to typowa gra wyścigowa w stylu arcade'owym, chociaż mam wrażenie, że ma też zapożyczenie z symulatorów, chociażby system tuningu jest tutaj bardzo w stylu symulatorów jazdy niż takich gier w stylu arcade. Czyściciele znaczników na mapie powinni być zadowoleni, bo contentu jest mega dużo, ja grając w to z 17h około nie zrobiłem wszystkiego, jedynie wszystkie wyścigi chyba z głównej części gry, ale nie robiłem takich rzeczy jak czasówki czy nawet drifty, które lubię, ale odkryłem je dopiero pod koniec rozgrywki i z tego co zauważyłem to jest ich jedynie 7, więc trochę mało, ale może nie odkryłem innych i dlatego tak mówię, sam drift w tych typowych dla driftu zawodach jest całkiem spoko, bo spróbowałem jeden rozdział i było git, ale w wyścigach to jest katorga, jedynie w rajdach to może się udać, a i to nie zawsze, ale w takich normalnych wyścigach to jak Cię zarzuci to nie zdołasz utrzymać pojazdu, obróci Cię i spowolni, a mi jako fanowi NFS'ów się to kompletnie nie podobało, więc szkoda. Systemu progresu praktycznie tutaj nie ma, od początku możemy mieć 2-3 samochody, którymi przejdziemy całą grę, nie musimy nic kupować, totalnie nic, wystarczy że się ścigasz i tyle. Fabuła jest tutaj znikoma, ale nie przeszkadza to w odbiorze tej gry jak dla mnie, fabuła w grach wyścigowych uważam że jest najmniejszym problemem, może być, może jej nie być, najważniejszy jest model jazdy i satysfakcja z wygranej jak dla mnie, w tej grze model jazdy jest no ja wolę te z NFS'ów, ale jako całość jest on dobry, satysfakcja z wygranej? Ciężko stwierdzić, bo przez to, że nie czuć żadnego progresu to te wygrane znaczyły tyle co nic, mogłeś równie dobrze tego nie wygrywać i dalej dostać punkty za po prostu udział w wyścigu, można sobie zwiększyć poziom trudności, ale jak dla mnie to nie o to chodziło, bo w pewnym momencie zwiększyłem, wyuczyłem się kolejnego schematu tego poziomu i satysfakcja znowu poszła się....no ten tego i szkoda, że przy fabule czy zadaniach pobocznych z cut scenkami to nie dało się tego przewijać, przydałoby się to tutaj. Jako całość uważam że gra jest naprawdę dobra, graficznie lekkie ulepszenia względem poprzedniej części, fabuła taka jak powinna być, system jazdy jest git, naprawdę cała masa znajdziek i rzeczy dla czyścicieli mapy to też jest giga plusem moim zdaniem i cała masa contentu, wiem że to już pisałem, ale tego jest naprawdę sporo, jest to moim zdaniem świetna gra multiplayer i po prostu dobra jako singiel, chociaż w singlu też jest cała masa roboty w tej grze.
Plusy:
- Grafika
- Duża różnorodność
- Czyściciele map mają co robić
- Arcade'owy model jazdy
Minusy:
- Słabe drifty w normalnych wyścigach, a mało typowych driftów
- Słaby system progresu
- Brak możliwości przewijania cut scenek
Ogólnie plusy zdecydowanie biją minusy jak dla mnie, więc oceniam tę grę na 8-8,5, ale to subiektywna ocena, jestem ogólnie bardziej fanem NFS'ów i jeśli nowa Forza Horizon o ile taka wyjdzie będzie miała ten sam model gry to raczej sobie ją odpuszczę, a tymczasem lecę ogrywać Rise Of The Ronin i Star Wars Jedi: Survivor, które mnie mega wciągnęły.
FH4, ale w Meksyku i to tyle, sporo rzeczy usprawnionych, graficznie podobnie, grywalne, a więcej napisałem w komentarzu przy tej grze.