Masakra, trudno lawirować przyciskami, przedmioty poziomu piątego są gorsze od poziomu trzeciego. Jedna statystyka ma np. 2 pkt więcej, pozostałe 10 jest na minusie. Na pierwszych terenach doszedłem do jakiegoś bossa, nie potrafiłem sobie z nim poradzić, to postanowiłem wrócić do miasta i rozpocząć trasę od nowa. Przeciwnicy stali się znacznie potężniejsi. Szacun dla wszystkich graczy potrafiących napierdzielać na klawiaturze na 20 przyciskach. Do takich gier trzeba mieć specjalne predyspozycje, jak zresztą do wielu rzeczy w życiu. Jeden będzie rewelacyjnym stolarzem, inny doskonałym prawnikiem, inny lekarzem. Ewidentnie nie mam predyspozycji do takich gier.
edit: jeśli nie można gry nawet spauzować, żeby się po głowie podrapać, to ja chrzanię takie gry. Nie ma chwili przerwy, wróg się ciągle regeneruje, nie wiadomo co robić, żeby go pokonać. Dla mnie do skreślenia. Pewnie się będę jeszcze męczył, ale mam dość.
"W trakcie zabawy będziesz mógł skorzystać z następujących klawiszy:
NUMPAD1 – dodaje 1" - co dodaje 1, do czego? Kretynizm opisu.
Cały czas we wczesnym dostępie. Branie kasy za niepełny, z błędami, produkt to paranoja dzisiejszych czasów.
Rozumiem konieczność przechodzenia jakiegoś poziomu ponownie po przegranej walce. Jednak tego, że gra nie zapamiętuje mojej pozycji w mieście mnie zirytowało. Dobrze, że jednak zapamiętało rozmowy, ja jednak mogę nie pamiętać z kim gadałem. Paranoja. Zresztą brak możliwości zapisu w dowolnym momencie zawsze mnie wnerwia.
Kolejna rzecz - nie idzie ustawić pełnego ekranu. Zadziała to raz, po przejściu do innego programu i powrocie do gry, gra nie jest na pełnym ekranie, tylko w oknie, przez co nieraz kursor nie trafia w przyciski. Gra ze steama powinna być dostosowana do ekranu, a nie jest.
Nie mam w doopie wszystkich, w doopie to mam na pewno ciebie. Znam angielski, ale nie tylko ja, ale wiele innych osób nie zna go tak dobrze, żeby swobodnie grać w gry z dużymi ilościami tekstu. Jest wiele gier, które mają po kilka lub więcej tłumaczeń, ale oczywiście nie polskie. Ciekawe, że jakoś nie ma obowiązku znać np. język rosyjski, a też jest znany w wielu krajach. Powiedz Francuzowi, że jego obowiązkiem jest znać angielski, to cię wyśmieje. Nie oczekuję od Ciebie odpowiedzi, więc zgodnie z twoją zapowiedzią możesz spokojnie nie odpowiadać na mój komentarz.
I oczywiście nie wpadłeś na tę genialną myśl, że to właśnie Ty dostosowujesz się pod innych ucząc się języka, a inni to Ciebie mają w doopie wymagając znajomości angielskiego. Rozumiem znajomość języka, żeby móc porozumieć się z innymi ludźmi, którzy nie znają naszego języka, trudno wymagać, żeby sklepikarz we Francji znał polski. Jednak brak języka polskiego w wielu grach, w których są inne języki, jak te o których pisałem, jest po prostu świadectwem jak bardzo jesteśmy lekceważeni na świecie.
Czy naprawdę nie ma metod sprawdzania i poprawiania bredni pisanych przez AI? Ludzie są tak tępi i leniwi, że nawet nie sprawdzają tych kretynizmów. Co to jest za wyraz "sparsy"?
Gra z wstępnym dostępem za 160 zł. Spadać mi z tym złodziejstwem. Nienawidzę early access, potem się okaże, że gra nieukończona, a twórcy zwiali z kasą. Tak traktuję EA, jako możliwość naciągnięcia na kasę. Mam wydać tyle kasy, żeby mieć pewność, że będzie sterta błędów? NIe dość, że gry wychodzą zabugowane, to tu już od razu mam za te błędy płacić? Naprawdę ludzie uwielbiacie być dymani. Masochizm pełną gębą.
Eee, jest wiele takich gier, bo to taki gatunek. Vampire Survivors polega na tym samym, bieganiu w kółko i automatycznym strzelaniu mocami czy ostrzami. Samej gry nie oceniam.
I co z tego? Twórcy gier uwielbiają brać pieniądze za niepełny produkt. Mnie to wnerwia, więc na pewno nie kupię wcześniej niż tak z pół roku po oficjalnej premierze gry, przeczytaniu opinii i poczekaniu w ogóle na obniżki cen do takiego poziomu jaki mnie zadowoli. Już kupiłem kiedyś w EA grę pełną błędów, z niemożliwymi do ukończenia questami. Gdyby ogólnie gry wychodziły w dobrym stanie na premierę, a nie z nastawieniem poprawy błędów przez lata, to mógłbym zaryzykować kupno w EA, bo wtedy błędy byłyby w pełni usprawiedliwione. Ponieważ jednak dyma się graczy sprzedając im szrot, to nie zaryzykuję zanim nie będę miał w miarę pewność, że nie kupuję śmiecia. Zdarzyło mi się też kupić gry w EA, które zostały porzucone przez twórców. W sumie kompletnie nie rozumiem kupowania w ea, zwłaszcza z informacją, że ostateczna gra będzie się różnić od obecnego stanu.
Gdzie jest język polski? Jak zwykle jesteśmy traktowani jak śmieci. Proszę nie pisać, że trzeba się uczyć angielskiego, bo nie trzeba. Skoro w grze jest język rosyjski, kraju, który zaatakował suwerenny kraj, to może być język polski. Znam angielski na tyle, żeby bez większego problemu grać w grę, ale to nie jest dla mnie żaden argument. Francuzi potrafią wymagać od turystów znajomości swojego języka. Polacy są nacją spotykaną na całym świecie. Uważam, że mam prawo wymagać obecności języka polskiego. Skoro można od Polaków kasować jedne z największych cen, to żądam języka polskiego. Chciałem kupić grę, ale nie będę sponsorował cwaniaków.
Idealnie trafiłaś z tym wpisem, bo dzięki temu nie muszę jej kupować. Też mam ją na Epiku. Co prawda kosztowałaby mnie 3 zł na Steama, czyli żaden pieniądz.
Dla ciebie piękna laska to pewnie doopa z napompowanymi ustami, wyglądająca jak glonojad po sterydach. Też mi wartości.
Dokładnie, to ludzie są tacy. Bo niby jak wspólne rozmowy mogą być złe same w sobie. Media społecznościowe to to samo co fora internetowe, wystarczy wejść na dowolne forum. Nie tylko GOL, ale także Filmweb czy CD-Action. Tam moderacji nie ma w ogóle, wyzwiska lecą równo. Na tym ostatnim najwięcej komentarzy jest pod artykułami, gdzie pisze się o woke. Tam jest kilka stron z komentarzami. Gdzie indziej nie ma czasem nawet jednego komentarza. Internet pozwala po prostu wypowiedzieć się każdemu. Jak nie było internetu, to albo byłeś w grupie, która chciała z tobą rozmawiać, albo byłeś poza nią. Co najwyżej otoczenie miało o tobie jakieś zdanie. Dziś możesz zwyzywać każdego w internecie, bo choć nie jesteśmy anonimowi w sieci, to tak naprawdę niewiele się robi w kwestii ukrócenia patologii. Kiedyś, gdybyś kogoś zwyzywał, to dostałbyś w dziób, a dziś zwyzywasz kogoś w sieci, to dostaniesz co najwyżej podobnie chamski komentarz zwrotny. Zawsze uważałem, że to o jednostkach można mówić, że są inteligentne. Jednak ludzie jako masa to najczęściej bezmózgie yeti, jak mówił Cezary z 13 posterunku na komendanta.
Dobra, jakbym nie miauczał, tylko wziął się w garść, to nie byłoby tamtego posta. Udało mi się przeżyć te 30 minut.
Gdyby jeszcze te wszystkie baby były święte, to może bym to rozumiał. Jednak wiele babek z chęcią pokazuje swoje tyłki i cycki, same robią z siebie obiekty pożądania dla samców, a potem mają pretensje. Jeśli laska ubiera miniówę i jeździ schodami ruchomymi pokazując majtki, to niech ma pretensje tylko do siebie. Ja nie pokazuję swojej owłosionej doopy, żeby każdy mógł ją zobaczyć.
Raz, dosłownie raz udało mi się przeżyć 20 minut. Teraz wybieram różnych bohaterów, różne zdolności i nic. Nie umiem przejść więcej niż 15 minut. Uczciwie kupiłem grę na steam + dodatki, żeby mieć pewność, że nie zawiera jakichś sztuczek, które mogłyby znaleźć się w pirackiej wersji gry. I stwierdzam, że nie da się tej gry przejść. Nie wiem jak wiele osób mogło to zrobić, ale uważam, że to kompletnie nierealne. Choćbym się zesr, to nie dam rady.
Przecież nie da się przejść przez 11 minutę. Hordy szkieletów rozwalają w 3 sekundy. Nawet gdy przeszedłem przez te szkielety, to w 13 minucie nadlatuje horda duchów i jeszcze czegoś, która też rozwala. Nie wiem jak można w to w ogóle grać na klawiaturze, przecież to niewykonalne. Nie będę dawał oceny, bo pewnie to ja jestem fujarą, że nie umiem w to grać, ale nie daję rady. W poradnikach czytam głównie o ewolucji przedmiotów, ale co mi z tego, skoro przegrywam praktycznie w 11 minucie, a w tym czasie nie zdołam nic ewoluować.
To jest totalna zrzyna z drugiej części. Dokładnie to samo z innymi postaciami. Aż 3 baby w rolach głównych uciekają przed kolejnym płynnym terminatorem. Z czego jedna też jest robotem. Coś jak Arnie.
Przecież Mroczne Przeznaczenie to totalna zrzyna z Terminatora 2. Jak kuźwa można to pozytywnie ocenić?
Ktoś sobie w ogóle wyobraża obecnie produkować samochody czy wiele innych rzeczy bez użycia linii produkcyjnych? Ludzie zostali w wielu rzeczach zastąpieni przez maszyny, kiedyś używano liczydła, dziś kalkulatora. AI to kolejny krok naprzód. Oczywiście, że ktoś na tym ucierpi, tak jak ucierpiało wielu ludzi, którzy przez postęp stracili pracę. Z czasem jednak stanie się to normą. Pomijając ewentualny futurystyczny aspekt, AI nie zastąpi całkowicie pracy człowieka, ale zdecydowanie ułatwi wiele rzeczy. Takie życie.
Wyszła, dostępna chwilowo za 16,50 na Steamie. Od października za 22 zł, co i tak jest raczej śmieszną kwotą.
To twój problem. To jak szukanie wartości moralnych w pornosie. A nazywanie mnie postępowym lemingiem to przejaw zwykłej głupoty. Mam to po prostu w d.upie. To ja nie ulegam nakazom rasistów i homofobów. I nie mówię o tobie, tylko o większości the billi, którzy nakazują innym jak mają myśleć. Życie seksualne innych ludzi mam kompletnie gdzieś, bo to ich sprawa, dopóki nie gwałcą, nie molestują i nie znęcają się nad innymi. Tylko nie nazwij mnie idealistą, bo to będzie jeszcze większa brednia.
Bzdury piszesz i tyle. Zrezygnować z głupiej gry, bo rycerz jest murzynem, to trzeba być pantofelkiem. Ja po prostu nie przypieprzam się do ludzi z powodu koloru skóry. Nie chodzi mi o to, że nigdy nie przeszkadza mi dawanie czarnoskórych zamiast białych, tylko po prostu zależy to od okoliczności. W filmie o Annie Boleyn, żonie Henryka VIII, króla Anglii, obsadzenie w jej roli murzynki to jakiś chory żart. Jednak Diablo IV nie jest grą faktograficzną, tylko zwykłą nawalanką w potwory i tam mi zwisa czy rycerzem jest murzyn, azjata czy kosmita. Po prostu nie popadam w skrajności.
A co tu kupować? Dla mnie mógłby być zielony. Mi naprawdę zwisa kto ma jaki kolor. Ja na pewno nie jestem rasistą, bo kolor skóry ma dla mnie znaczenie jedynie jako kolor, tak jak kolor włosów czy kolor koszulki, którą ktoś nosi. Nie dorabiam ideologii do gry komputerowej, gdzie nikt normalny nawet nie powinien zwrócić uwagi. Last Epoch to gra, w której naparza się w potwory. Mi ręce opadają, gdy czytam takie komentarze jak twój. Rasizm pełną gębą. Do kroćset, co mnie obchodzi wkład cywilizacyjny w durnej grze?
Jason'owi Schreier'owi - ja pierdzielę, skąd te kretyńskie apostrofy? Pisze się Jasonowi Schreierowi, bo imię i nazwisko kończy się na spółgłoski!!!!!! Nieważne, że to nie są polskie wyrazy!!! Kto was nauczył tego debilizmu? Nóż mi się w kieszeni otwiera gdy widzę tę brednię!!!!
Spróbuj wziąć dekoder Polsatu lub jakiś inny, gdy skończy ci się umowa. Zobaczymy, czy będziesz taki cwany. Sprzęt jest wypożyczany na czas umowy. Możesz sobie przedłużać tę umowę ile chcesz, ale gdybyś zrezygnował z usługi, to byś musiał oddać sprzęt. Za niezrobienie tego jest odpowiednia, zależna od firmy, kara. Nie wiem, może niektóre pozwalają na zostawienie sobie sprzętu. Ja musiałem zdać router do internetu bezprzewodowego w Play.
Nie tylko w przypadku gier jest coś takiego jak wypożyczenie. Kupując abonament na usługę dostarczania telewizji dostajemy np. dekoder, który nie jest naszą własnością. Dlatego teksty typu „Jeśli kupowanie nie oznacza posiadania, to piracenie nie oznacza kradzieży” to kompletna bzdura. Jeśli nie oddam dekoderu po zakończeniu umowy, to również będę ścigany za przywłaszczenie sobie cudzej własności. Niestety, ale taki mamy klimat, kupujemy dostęp do gry, a nie grę. Ludzie i tak będą kupować gry, więc Ubi nie dostanie po d.upie.
Po ilości komentarzy widzę, że gra jest wręcz rozchwytywana. Ile osób gra w to teraz?
Ale co trolluje podając ilość osób grających jednocześnie w grę? Jest wolność słowa i każdy może gadać dowolne głupoty. Nie czytaj i tyle.
Jeśli robi to T2, to tak samo robi to T1. T2 nie różni się od T1 totalnie niczym poza rozległością obszarów i większą ilością śmiecia do zebrania.
Ja niestety w pełni rozumiem hejtowanie tej postaci, ale nie ze względu na rolę, a ze względu na ludzi. Ludzie często są porównywani do bydła, ale bydło nigdy nikogo nie obraziło. Ludzie to motłoch. Potrafią zniszczyć, zlinczować, wielu najchętniej zabiłoby wszystkich, którzy im nie pasują. Nie zwalałbym winy na durne określenia "cancel culture", bo to zwykła nienawiść, cechująca ludzi od zawsze. Kiedyś obrzucano łajnem, warzywami, jajkami zamkniętych w dyby ludzi, z satysfakcją oglądano egzekucje skazańców. Teraz lincz przeniósł się do sieci, gdzie ludzkie śmieci potrafią zgnoić człowieka z byle powodu. Z zachowania, wyglądu, czy wypowiedzi, która się nie spodobała. W sieci i nie tylko brakuje empatii, jest od groma zwykłej ludzkiej zawiści. Nie potrzeba szukać żadnych kretyńskich zjawisk, stosować dziwnych określeń, bo wystarczy to słowo, które najlepiej określa zjawisko hejtu - nienawiść.
Oczywiście to obejrzę, ale już stawiam, że to będzie totalny szit. Oczywiście będę w mniejszości, bo wielu będzie się rajcować tym czymś. Swoją drogą Hugh Jackman nie miał już nigdy zagrać tej postaci? Mam ochotę kopnąć w zadek każdego z tych, którzy mówią o ostatniej roli lub koncercie, a potem robią w ch. ludzi.
Zawsze byłem przekonany, że to nie miało nic wspólnego z litością. Oczywiście była to totalna głupota, ale ta głupota jest powielana w każdym możliwym filmie. Gdyby postacie zachowywały się racjonalnie, to większość filmów kończyłaby się po kilkunastu, góra 30 minutach. Tym razem głupotę popełniła dobra postać, z reguły takie kretynizmy wyprawiają czarne charaktery, które zamiast pozbyć się kłopotu, przeciągają zabójstwo, bo muszą się chełpić swoimi czynami.
Niedługo nie będzie można zrobić filmu lub gry o walce Ziemian z kosmitami, bo gdzieś tam we wszechświecie mogą być dokładnie tacy kosmici, a gdy przybędą na Ziemię i dowiedzą się o tym, to poczują się obrażeni. Dobrze, że nie umiemy podróżować w czasie, bo dzisiejsi ludzie na 100% cofnęliby się w czasie, żeby nie dopuścić do powstania wierszyka o Murzynku Bambo. Na bank jakiś the bill by tak zrobił.
Bo świat jest coraz bardziej chory i porąbany. Teraz trzeba przepraszać za to, że się żyje. Sam jestem przeciwny nienawiści w sieci, co nie znaczy, że musi mi się podobać każde dziwactwo, zboczenie czy inność. Nie bawią mnie faceci przebierający się za kobiety, bo to nie jest normalne, tak samo jak nie jest normalne uważać się za Napoleona Bonaparte czy traktowanie aktora grającego jakąś postać za tę postać. I nieważne ilu lekarzy, specjalistów będzie zaklinać rzeczywistość gadając bzdury o dziesiątkach płci. Nie jest normalne uważać się za kobietę, tak samo jak nie jest normalne urodzić się z połową głowy lub bez kończyn. Jednocześnie nie oznacza to, żeby inność nienawidzić czy wręcz tępić. Osobiście jestem daleki od tego, bo wiem, że są różne odcienie szarości.
Dokładnie. Ja będę się oglądał za pięknymi, szczupłymi kobietami, a nie za kobietami o wadze 200 kilo. A co do Tomb Raider, nigdy nie będzie dla mnie lepszej odtwórczyni roli od Angeliny Jolie. I mogą mnie wszyscy wyzywać od seksistów. Piękna twarz, ponętne ciało. Nie zamierzam zaklinać rzeczywistości.
Za pół roku cena spadnie, wtedy będzie się kupować. Na pełne ceny rzadko która gra zasługuje. A Ubi to nie małe studio, które warto by było wspomóc zakupem.
Dredy to poprawność polityczna? Co nie jest dla ciebie poprawnością polityczną? Niebieskie niebo? Nie dziwię się, że oceny na dowolnych portalach są z zadka, gdy ocenia się wg własnej głupoty, nie siląc się na odrobinę obiektywizmu. Rasizm i ksenofobia już tak wam zżarły mózgi, że bredzicie bez sensu. Co mają dredy do samej gry? Nie powinno być w ogóle oceny oczekiwań, bo to bezsens. Dlatego nie sugeruję się cudzymi opiniami, jeśli zależy mi na jakimś filmie czy grze. Tylko moje wrażenia są istotne.
Niektórzy naprawdę przesadzają. Bez problemu oddzielam fikcję od rzeczywistości (pod warunkiem, że wszystko nie jest snem, hehe), ale pewnych granic nie przekraczam w żadnej grze. Gdyby jakakolwiek gra dawała możliwość zabijania dzieci, to po pierwsze na pewno bym nie zrobił tego, po drugie nie grałbym w taką grę i bym ją skrytykował. Dzieci się nie zabija nawet jeśli to tylko piksele na ekranie. Jeśli ktoś uważa inaczej, to coś jest z nim nie tak. Nie gram w gry w torturowanie ludzi. Oczywiście nie jestem przeciwnikiem przemocy. Za znęcanie się nad dziećmi, za handel ludźmi, za wiele innych podłych rzeczy jedyną "karą" jest śmierć. Niestety ludziom za łatwo przychodzi stosowanie przemocy wobec ludzi, którzy nic im nie zrobili. I ma to wielkie odzwierciedlenie w niejednym komentarzu w internecie. Wystarczy mieć inne zdanie i wysyp hejtu ma się gwarantowany. Wasza reakcja na komentarz Feministy dobitnie o tym przekonuje. Mam podobne zdanie do niego. pewnych rzeczy nie robi się nigdy. I jeżeli ktoś naprawdę ma ochotę, żeby w grze komputerowej stosować tortury, gwałcić czy poniżać, to jest bestią w ludzkiej skórze. Ja nie muszę testować w grze takich czynności, bo nigdy bym ich nie wykonywał w realu i nie muszę sprawdzać jak to jest torturować innego człowieka. Może w realu byłbym w stanie dorwać przykładowo gwałciciela mojej córki i zakatować go, ale nie widzę konieczności robienia tego w żadnej grze. Realizm w grach powinien być okrojony. Ostatecznie każdy z nas idzie do kibla spuścić kloca. Ja nie potrzebuję takiego realizmu w grach.
Jednak da się wyjść z gry z zapisem postępu w danej księdze. Gry typu roguelike właśnie polegają na tym, że zaczyna się od początku po pokonaniu przez wroga, poza pewnymi rzeczami, które przechodzą do nowej rozgrywki.
Człowiek jednak uczy się całe życie. Chodzę już ponad 4 dekady po tym świecie i pierwsze słyszę o rolniczych RPG.
Do dzieci, które się wymądrzają - może i język ewoluuje, ale najczęściej ta "ewolucja" nie jest wynikiem rozsądku, a głupoty. Nie potraficie przyswoić sobie zasad językowych, bo wam się uczyć nie chce. Przeinaczacie znaczenie słów, popełniacie błędy ortograficzne i te błędy narzucacie tej mniejszości, która czegoś się nauczyła. To upadek wiedzy, a nie ewolucja. Tworzenie słów typu śmiałkini, gościnina i inne bzdury nie ma kompletnie żadnego sensu. Jeśli ktoś uważa, że to zmieni nastawienie mężczyzn do kobiet, że kobiety będą miały lepiej, bo zacznie się je szanować tworząc językowe dziwadła, to się grubo myli. Tworzenie nowych słów podkreślających kobiecą płeć nie sprawi, że kobiety będą traktowane tak samo jak mężczyźni, że nie będą gwałcone, molestowane, nie będą traktowane przez mężczyzn z pogardą.
Co do intelektualnej sraczki - koleś, naprawdę jesteś ślepy na to, co się dzieje na tym świecie. Ale to nie mój problem.
Ludzie to naprawdę często są kretynami. Książki o Harrym Potterze ponoć namawiają do rzucania czarów.
Ona używa języka nowopolskiego. To mi przypomina film Robin Hood: Faceci w rajtuzach - Odmówię modlitwę w nowej łacinie - coś tam, coś tam, Amenej. Zidiocenie świata postępuje w tempie ekspresowym. Do języka polskiego wprowadza się bezsensowne słowa, typu destynacja albo dedykowane (słowo już występuje, ale oznacza coś innego, dedykować można komuś piosenkę, a nie np. kartę graficzną dedykować komputerowi). Używa się słowa dystans tam, gdzie się nie powinno, komentatorzy sportowi wciskają to słowo wszędzie, np. na dystansie trzech sekund. Zamiast przynajmniej ludzie mówią bynajmniej. Stosują apostrofy zupełnie bez sensu, np. James'a Bond'a. Po spółgłosce nie stosuje się apostrofu, ale barany ubzdurały sobie, że po angielskich nazwiskach typu Bond stosuje się apostrof. Kretynizm pełną gębą. Ktoś sobie wymyślił kretynizm typu właśnie Śmiałkini. Geje, lesbijki, trans i inni "inni" ludzie trzęsą światem. Mnie skręca, gdy widzę co się z tym światem dzieje. Współczuję następnym pokoleniom i cieszę się, że nie mam dzieci. Chciałbym, żeby po śmierci można było patrzeć na ten świat, żeby móc obserwować co się będzie działo. Choć może lepiej nie być świadkiem totalnego upadku ludzi. Nigdy np. nie myślałem, że zombie będą chodzić po ulicach. A w USA pod wpływem jakiegoś narkotyku ludzie zamieniają się w zombie, ich ciała gniją, zastygają w dziwnych pozycjach. Normalnie Resident Evil. Koszmar. Ja już nawet doszedłem do etapu, w którym nie śmieję się z teorii o zamachu w Smoleńsku. Kiedyś z tego drwiłem, ale przecież Putin porwał samolot ze swoim przeciwnikiem politycznym. Ponieważ uważam, że ludzie są zdolni do potwornych zbrodni wobec innych ludzi, to przestałem traktować katastrofę smoleńską jako zwykły wypadek spowodowany arogancją pewnej kaczki.
No to może coś zmienili, bo wystarczy, że mam w pierwszej fali jednego gościa z tarczą (ok. 150 hp+tarcza) + jednego, dwóch z 84 hp + dwóch, trzech z 24 hp, a moje karty zadają 11-15, inne z 80 (max 1-2 takie karty). Do tego odebranie jakiegoś przedmiotu, czyli zużycie karty. Na razie jestem na etapie zdobycia po misji jednej gwiazdki. A jeśli nic nie zmienili, to po prostu słabo mi idzie.
Ewidentnie jestem cienki bolek w tego typu grach, bo nie ziewam. Nie używam w kółko kart zwracających koszt użycia, bo po pierwsze mam ich u dowolnej postaci mało, po drugie wielu przeciwników w walce ma na tyle dużo hp, żeby nie móc ich zabić tymi kartami w jednym ruchu, a jest to konieczne, by odzyskać użycie karty
Hehe, ciekawe ile ja nabiłem godzin w sapera albo Freecell. Z pewnością więcej godzin niż w jakąkolwiek inną grę na PC, konsoli nie mam. Teraz więcej tłukę w Marvel Puzzle Quest na smartfonie. To już w tysiące idzie.
Nie wiem jak to ludzie robią, ale nie jestem w stanie na normalnym poziomie trudności trzema postaciami i jedną przywołaną pokonać hord wrogów, po kilkadziesiąt w jednej bitwie. Chociaż może za szybko się poddałem.
Człowieku, skąd spadłeś? Ta kara nie jest w żaden sposób zniszczyć CDP, bo to dla nich kropla. Wydali spartaczony produkt, a kary właściwie dla nich nie ma. Skąd tacy mistrzowie intelektu jak ty się biorą, że bronią złodziei i oszustów?
Redzi i każdy kto wypuszcza wybrakowany produkt powinni płacić miliardy dolarów za perfidię. Nie chrzań tu o Żydach, bo nie o nich tu chodzi. Tu chodzi o to, że gry komputerowe są traktowane inaczej niż większość sprzedawanych produktów. Z założenia sprzedaje się wybrakowany produkt, pełny błędów. Większość gier nie jest wartych płacenia ponad 200 zł, a teraz nawet ponad 300 zł, bo to buble. Ile lat żyjesz na tym świecie, ewentualnie jak długo kupujesz gry? Od wczoraj? O tych żydach rodzice ci do spania opowiadają? Usprawiedliwiasz w tym momencie pazerną firmę, która dziesiątki milionów zarobiła na wydaniu szajsu. Nieważne, że teraz to łatają, to ich psi obowiązek, a nie łaska panów. I ty śmiesz mówić o niskim poziomie świadomości? Ty nie masz żadnej. Chrzanisz jakieś brednie o żydach. Ta gra komputerowa, gdyby była samochodem, to by pozabijała kierowcę razem z pasażerami. Ciekawe czy też byś to usprawiedliwiał. Grę broni jedynie to, że jej błędy nie przyczyniają się do ranienia, kaleczenia czy zabijania ludzi. Bo gry dla wielu, w tym producentów czy wydawców, to rozgrywka na której trzepią kupę szmalu, ale przyjęło się, że wydaje się szrot. To ta polska firma okrada ludzi. Co prawda ludzi, którzy często się na to godzą, jednak to żadne usprawiedliwienie, bo ktoś musi jednak tę grę kupić i na własnej skórze przekonać się jak bardzo jest spartaczona. To jakaś patologia, że wydaje się kompletnie wybrakowany towar (i nie chodzi tu tylko o tę grę, ale również masę innych) i nie ponosi tak naprawdę żadnych konsekwencji. CDP nawet nie przejmie się tą karą, bo to dla nich kasa na waciki.
Dla mnie brak pakietowania mikstur przynajmniej po kilka to skrajna durnota, a na zrobienie, że 1 kratka to tylko 1 mikstura po prostu brak słów na opisanie "genialności" tego pomysłu. H&S to nie symulatory życia codziennego, tylko gry oparte na systemie lootu i postać ma nosić tony złomu, a nie wracać z 3 przedmiotami do miasta.
Polska gra, która obsługuje następujące języki: English, French, German, Japanese, Korean, Russian, Simplified Chinese, Traditional Chinese. Polskiego tu nie widzę. Dla mnie to kpina, tak samo jak pisanie, że mam się uczyć angielskiego. Znam angielski na tyle, żeby móc pograć bez polskiego tłumaczenia, ale niech ktoś w końcu zrozumie, że to nie jest to samo. Do tego podejrzewam, że wiele osób mówiących, że trzeba znać angielski wcale nie umie go tak dobrze, jakby chcieli. Ale to już tylko mój domysł. Gdyby gra była tylko po angielsku, to prędzej bym to zrozumiał. Jednak koreańskiego nie zrozumiem.
Ta gra to akurat następna część "Ascension to the Throne: Wojna o Koronę", robiona przez tą samą firmę. W Drakensang mamy grupę bohaterów, a nie bohatera z armią, ale może inne podobieństwa masz na myśli. Ta cała eksploracja jest najgorszym elementem całej gry. Większość skarbów to śmieci, tylko czasem dostaje się przypisane na stałe przedmioty, np. elementy stroju dla głównego bohatera, w moim przypadku Hrabiny. Chyba na razie raz znalazłem skrzynię z niebieskim przedmiotem, który mogłem zmienić wczytując szybki zapis. Co do walki jako dodatku, to tylko częściowo mogę się z tym zgodzić. Gdzieś ktoś narzekał na to, że jest od groma biegania po mapie, a za mało walki. Mam inne odczucia. Zawsze prędzej niż później natrafiamy na blokadę, przez którą musimy przejść walką. I nie ma innej drogi. Nie pociągniemy gry dalej. Fakt, że jest znacznie mniej walki niż w jedynce, bo inaczej jest gra skonstruowana. Pewnie po części to moja wina, bo gram za wolno. W każdym razie sama gra mnie wciągnęła i nawet jej wady prawie mi nie przeszkadzają. Myślę, że gdy wyjdzie jakiś dodatek, to z chęcią w niego zainwestuję.
Warto zainstalować moda na prędkość postaci. Dostaje ona niezłego kopa. Na nudę nie poradzę, sam musiałem się przemóc, by pójść dalej. Jednak w końcu mnie wciągnęła i przestałem narzekać na grę, choć zdania nie zmieniłem - poprzednie odsłony były o niebo lepsze. Właściwie to moda się nie instaluje, tylko trzeba wejść do pewnego pliku w %appdata%\Local\KingsBounty2\Saved\Config\WindowsNoEditor\Engine.ini i tam po pustej linijce wstawić takie coś:
[/script/kingsbounty2.gamesettings]
kb2.HorseMaxSprintSpeed=1800.000000
kb2.HorseMaxWalkSpeed=2700.000000
kb2.PlayerMaxWalkSpeed=200.000000
kb2.PlayerMaxFastWalkSpeed=1600.000000
kb2.PlayerMaxSprintSpeed=800.000000
Można się pobawić wartościami. Postać porusza się wtedy naprawdę szybko, koń w ogóle traci rację bytu.
W tej grze jest tyle opcji tworzenia postaci, że mnie aż to odrzuciło. Chciałoby się stworzyć coś ciekawego, a nie brać pierwszą postać z brzegu. Są gotowe postacie, więc nie ma problemu z rozpoczęciem gry, jednak żeby ogarnąć tę grę musiałbym mieć naprawdę dużo wolnego czasu. Mam King's Bounty 2 do przejścia, a to też wymaga czasu.
Kto normalny sugeruje się samymi ocenami? Po to są opinie, żeby się wypowiedzieć na temat gry. Przedstawić wady i zalety. Sama ocena albo tekstu "ta gra to gunwo", "gra jest super" są nic niewarte, dlatego nigdy z nich nie korzystam. Do tego dochodzą przypadki sztucznego zawyżania czy zaniżania ocen. Dlatego zawsze ważne są dla mnie opisy. Dotyczy to także allegro - negatyw negatywowi nierówny. Zawsze patrzę na treść negatywa i odpowiedź sprzedawcy na niego, bo z tego też nieraz można dojść do pewnych wniosków. Nieraz negatyw był dla mnie nic nie wart, bo klient przyczepił się, że towar nie przyszedł o 15.17, jakby on chciał.
Częściowo zgadzam się z
Gra nie jest zła, ale dla mnie kompletnie nie umywa się do Legendy i dalszych. A już przeszukiwanie zakamarków dla skrzynek i innych skrytek, z których wypadają w 99% śmieci na sprzedaż woła o pomstę do nieba. Co to ma być? Zamierzam przejść jedną postacią całą grę, ale wątpię, że będzie mi się chciało przejść ponownie. Naprawdę nie rozumiem jaki jest sens przeszukiwać mapę dla śmieci. Sorry, ale twórcy kompletnie skopali tę grę, wyrzucając na śmietnik rozwiązania z poprzednich odsłon. Wolałbym kolejną odsłonę Legendy. Niestety, choć grałem w wiele gier, to niewiele przykuło moją uwagę na długo. Seria HoMM do czwartej części, Disciples 2, Starcraft, Jade Empire, King's Bounty Legenda, Wojownicza Księżniczka, Wojownicy Północy i Mroczna Siła. W te cztery ostatnie gry grałem wiele razy, różnymi postaciami. Jedne z najlepszych gier. Może gdybym ich nie znał i zaczął grać w KB2, to ta gra by mi się spodobała, ale i tak bym się wkurzył na twórców za śmietnik w skrytkach. Dla mnie to kpina z gracza.
Jeżeli robi się grę, w której ilość punktów dowodzenia ma wpływ na ilość jednostek, które można zatrudnić i daje się postać, która ma największą ilość dowodzenia, to powinna ona mieć możliwość zatrudnić większą ilość jednostek od innych bohaterów. Tak było w KB1 i kolejnych częściach. W KB2 zostało to skaszanione. Ktoś tu się zachwyca dużą ilością skrytek - najczęściej trafiają się śmieci i lepsze przedmioty, które służą tylko do sprzedaży. Mi to zupełnie nie pasuje.
Ta gra to całkiem spora zrzyna z "Ascension to the Throne: Wojna o Koronę". Pole walki wygląda bardzo podobnie, jednostki pokazane tak samo jak w Ascension. Tam tak samo szło się przed siebie i trafiało na żółtą otoczkę, po której przekroczeniu zaczynała się walka.
Co do tempa postaci - nie jest wcale tak źle. Z konia korzystam, gdy muszę gdzieś wrócić. Są teleporty, ale od teleportu do np. kupca jest sporo do dojścia, więc przywołuję konia, który jednak szybciej się porusza niż postać. Nie jest to do końca przemyślane, bo wolałbym się teleportować do kupców, a nie parę kilometrów od nich.
Na razie jestem za krótko w grze, by ocenić ją całościowo, ale na razie nie widzę, żeby choć w połowie dorównywała poprzedniczce. Częściowo to pewnie kwestia gustu, ale w jedynkę i jej kolejne odsłony zagrywałem się godzinami, a tu nie wiem czy będzie mi się chciało zagrać inną postacią. Choć pewnie spróbuję wojownikiem, bo zacząłem magiem, ale żałuję many, która potrzebna jest i do rzucania czarów, i do ich rozwoju. Jedynka właściwie spodobała mi się od samego początku i chciałem jeszcze więcej kolejnej zawartości. Wolałbym kolejną odsłonę jedynki niż dwójkę, która na razie niezbyt mnie przekonuje.
Graficznie gra nie przedstawia sobą niczego ciekawego, a dojrzenie jednostek na polu bitwy to katorga. Mam ustawioną grafikę na maksymalnym poziomie, co już chyba samo w sobie świadczy jak słaba graficznie jest ta gra. Nie mam super komputera, nie oczekiwałem super grafiki, ale za marną widoczność jednostek na polu bitwy ktoś powinien dostać solidnego kopa. Tu znowu punkt na korzyść poprzedniczek.
Hehe, sam czekam na promocję, choć tak naprawdę kupiłbym już dzisiaj. Jednak łajzy nie potrafią zrobić dobrej strony, więc obawiam się o samą grę. W KB Legendę i następne grałem godzinami, zresztą to były jedne z nielicznych gier, które po pierwsze ukończyłem, a po drugie zagrałem inną postacią.
GTX 750 TI to ja miałem przez wiele lat. Wymagania są niskie. Niestety, ale sprzęt komputerowy do grania wymienia się co jakiś czas. Na słabiźnie można sobie stronki poprzeglądać, poużywać worda, czy w ogóle zajmować się pracą biurową. Sam miałem opory przed kupnem lepszego sprzętu, ale ponieważ coraz więcej gier zaczęło wymagać W10, to postanowiłem kupić lepszy sprzęt. Co prawda żadną super maszynę, ale jednak lepszą niż miałem. I tak miałem szczęście, że kupiłem ją jeszcze przed pandemią, więc nie zapłaciłem mega dużo.Niestety, ale życie idzie do przodu, a czy w dobrą stronę, to tego bym nie powiedział.
Mam spore oczekiwania co do tej gry, ale cena prawie 200 zł to dla mnie za dużo, więc czekam na obniżkę. Mam jednak olbrzymią nadzieję, że gra będzie o niebo lepsza od ich strony, którą robił totalny partacz. Nie znalazłem na niej żadnych informacji o wymaganiach systemowych i sprzętowych. Oczywiście takie informacje są choćby tutaj, ale ich brak na stronie gry świadczy bardzo negatywnie o twórcach strony. To po pierwsze. Po drugie nie można kupić od nich bezpośrednio gry, bo odnośnik odsyła do pustej strony. A po trzecie, jeszcze dawno przed premierą, zapisywałem się na ich newsletter. Nie dostałem na maila żadnej informacji o grze. Dlatego, choć naprawdę bardzo mnie kusi, żeby kupić ich grę, to powstrzymam się i zaczekam na bardzo dużą obniżkę ceny, bo nie znoszę totalnego lekceważenia ludzi. Jeśli łajzy nie potrafią zrobić porządnej strony, to równie dobrze mogą schrzanić grę.
Na razie gram. Nie trzeba grać długo, bo save'y są. Po walce można spokojnie wyjść, a potem kontynuować grę. Po przegranej misji faktycznie trzeba zaczynać od zera, ale nawet wtedy zdobywa się doświadczenie, dzięki któremu odblokowywane są bajery typu wzmocnienia czy nowi dowódcy. Muszę to jednak sprawdzić, bo nie mogę znaleźć elementu, który zdobyłem po osiągnięciu 4 poziomu globalnego doświadczenia. Z innej beczki - niby w czym podobne do tej gry są gry X-tetris czy Puzzle station? Ironcast nie ma w ogóle żadnych elementów tetrisa, więc porównanie jest bez sensu.
Jeżeli książki muszą wyjaśniać nieścisłości (a nie poboczne wątki) z filmów, to coś tu jest nie tak. Nie mam obowiązku grać w gry, czy czytać książki i komiksy by zrozumieć film.
No to mamy 2021 rok. Jak szybko stworzono szczepionkę na koronawirusa? Nie trwało to latami, więc co za szajs nam wstrzykują?
Przynajmniej na moją logikę - skoro rozmawiam z kimś na drugim końcu świata i nie ma opóźnień w rozmowie trwających sekundy, bo o minutach już w ogóle można zapomnieć, to niby jakim cudem można nie namierzyć sygnału? Problemem może być przekierowywanie sygnału, co utrudni znalezienie odpowiedniej lokalizacji. Jednak namierzenie kogoś, kto się nie pilnuje, musi być bardzo proste. Nas, zwykłych ludzi, szpieguje się na każdym kroku, bez żadnego problemu. Nagrywają nas przecież nawet w kiblu. Nawet najlepszy specjalista może mieć problemy z zabezpieczeniem się, a zwykły śmiertelnik nie ma żadnych szans. Zniewolenie ludzkości jest wg mnie tylko kwestią czasu, a nie żadną teorią spiskową. Już jesteśmy informowani o możliwym jesienią lockdownie, a niestety ja już jakiś czas temu stwierdziłem, że dadzą nam odsapnąć na lato, a jesienią znowu się zacznie.
Ja tam akurat poczytać mogę. Najbardziej mnie rozwala ta niesamowita wytrzymałość, zarówno przeciwnika, jak i głównego bohatera. Nie wierzę w takiego Rocky'iego, który dostaje potężny łomot i nagle wstaje, jak gdyby nigdy nic. Podobna sprawa dotyczy sztuk walki. Z jednej strony mówi się o ludziach zdolnych łamać deski jednym ciosem, a z drugiej strony dostają potężny cios w głowę i są w stanie walczyć dalej. Kompletnie w to nie wierzę. Skoro można ciosem złamać deskę, to taki cios w głowę musi złamać kości. Uważam, że nie ma innej możliwości. Mówimy o filmach, w których przeciwnicy walczą na śmierć i życie. Wtedy nie zważa się na zdrowie rywala, tylko wali się by wygrać. Tak naprawdę chodzi tu tylko o to, żeby pokazać to efektownie. Co prawda efektownie jest to też pokazywane w filmach z Seagalem, ale ten z kolei jest maszyną do zabijania. I akurat mnie to bardziej przekonuje. Jeden porządny cios i przeciwnik zostaje trupem.
Fakt, życie przecieka mi między palcami. Na jedno jednak nie stracę czasu - na czytanie tego felietonu. Dlaczego? Bo nie zamierzam kupować konta premium. Poza tym jestem ciekaw czy sama autorka zauważyła jak bardzo jest z nią źle?
Skoro są 4 klasy, to jaki jest sens wymienić tylko 3 i pisać "między innymi"?
Och, super, twórcy zadbali o to, że dany bohater atakuje jak jego odpowiednik w komiksach. No brawo, brawo, dokonali rzeczy niemożliwej, dlatego muszę kupić tę grę. Co prawda nie wyobrażam sobie, żeby Hulk miał atakować jak Wolverine, ale widzę, że twórcy też to zrozumieli. No normalnie chylę czoła. A serio to nie wiem czy mam się śmiać czy płakać, tak skrajnie głupie to jest. Tak samo głupie jest rekomendowanie do każdej gry laptopa za 10 tys. zł. Wiem, że to sponsorowane, choć jestem ciekaw ile Wam za to płacą, bo za darmo robienie z siebie głupka się nie opłaca.
To akurat nie jest błąd, błędem jest za to wstawianie przecinka w użyciu słowa "między" lub "pomiędzy": "stan pomiędzy życiem, a śmiercią". Tu nie stosuje się przecinka.
Zdaje się, że pewnych terenów w Demonis to brakowało po prostu w tej grze, podobnie chyba było z Moczarami. Zresztą akurat ta część była mocno niedopracowana. Tak jak nie przypominam sobie większych błędów we wcześniejszych częściach, zwłaszcza w Legendzie, to w Wojownikach błędów było zatrzęsienie, przez niektóre nie można było ukończyć misji, bo na przykład potrzebny przedmiot w ogóle się nie pojawiał, albo nie odpalał się jakiś skrypt, albo nie było odpowiedniej linijki w tekstach rozmów. Teraz chyba da się w to grać w miarę normalnie. Wspomnieć trzeba również o dodatku "Ogień i Lód", w którym, przynajmniej w polskiej wersji, nie można się było dostać na dodatkowe lądy. Dopiero po dłuższym czasie to naprawiono.
Może nie zepsuje klimatu, a wprowadzi nowy. Osobiście zamierzam dać grę szansę, liczę na demo albo betę. Sam żałuję, że nie będzie to kolejna gra z pierwszej serii King's Bounty, bo uwielbiam te gry, są moimi ulubionymi grami, jednymi z niewielu, które ukończyłem, ale może nowa część również przypadnie mi do gustu. Oby tak było. Najbardziej obawiam się wyglądu pola walki, bo wciśnięcie na jedno pole kilku jednostek z oddziału bardziej sprzyja brakowi widoczności, niż na odwrót. Naprawdę jedna postać reprezentująca oddział w zupełności wystarcza, inny sposób to wg mnie zbędne udziwnienie, na pewno nie usprawnienie.
Nic w tym dziwnego. Zanim powstała seria HoMM (Heroes of Might and Magic) były sobie dwie gry King's Bounty. Natomiast w 2008 roku na światło dzienne wyszło King's Bounty: Legenda. Są to różne gry.
Co ma stwierdzenie "grałem" do jakości gry? Może mieć, ale samo w sobie nie ma na pewno nic. A to z tego względu, że ja też kiedyś przeszedłem Jade Empire i nigdy do niej więcej nie wróciłem, a uważam ją za jedną z najlepszych w jakie grałem. Wielu z nas przeszło kiedyś jakąś grę i nigdy do niej nie wróciliśmy, a jednak uważamy je za dobre. Oczywiście nie neguję Twojej oceny, gra nie musiała Ci się podobać. Jednak naprawdę nie trzeba grać ciągle w daną grę, żeby uznać ją za dobrą.
Czyli co, komentarz mukulele z września 2017 r. to zwykła podpucha? Bo tylko tak mogę sobie wytłumaczyć różnicę zdań, skoro niecały rok później są komentarze, że zawartość jest śmieszna i nawet nie ma I aktu. Ja rozumiem, że to była wersja alfa, ale albo gra jest grywalna, albo nie.
Hm, widzę, że gra się wydłużyła. Teraz ma zająć ponad 12 godzin. Może kiedyś się skuszę.
Osiem godzin to jest nic. Ponieważ arena mnie nie interesuje, to gry na pewno nie kupię. Może gdyby była za 5 zł. No chyba, że 8 godzin na każdą z postaci, co i tak jest dość mało. Może z moim przechodzeniem gier wyciągnąłbym z 2, 3 godziny więcej, ale pewnie nie. Oczywiście poczekam na opinie, jeśli gra naprawdę będzie taka krótka, to pozostanę przy swojej opinii.
Po pierwsze napisałem, że jak komuś się podoba, to OK. Mi nie musi. Po drugie nigdy nie twierdziłem, że obrazy Picassa mi się podobają. Mój tok rozumowania, to mój tok rozumowania, Ty masz swój, którego Ci nie bronię. Będę trzymał się swojego.

Ja dodam do wypowiedzi Bromly'ego, że stare gry, jak Giana Sisters na C64 miały lepszą grafikę niż Celeste. Nie oceniam gry samej w sobie, bo nie grałem, ale grafiką mnie odrzuca. I wcale nie dlatego, że muszę grać w super realistyczne graficznie gry, ale dlatego, że Celeste jest zwyczajnie brzydka. Jeśli komuś się podoba, to OK, dla mnie to jest brzydkie i tyle. Nie wiem na ile reprezentatywny jest podany przeze mnie obrazek, czy faktycznie jest z oryginalnej Giany Sisters, ale jeśli tak, to wystarczy porównać grafikę. Może kiedyś gry wyglądały tak brzydko jak Celeste, ale nawet biorąc poprawkę na wiek, to mam spore wątpliwości czy naprawdę tak źle:
Bo często jest tak właśnie - ci, co uwielbiają daną grę, muzykę czy film nie będą dostrzegać wad, a z kolei ci, co tego nie znoszą, nie będą widzieć zalet. Smutne, ale prawdziwe. Jest mało osób, które będą patrzeć w miarę obiektywnie (pełny obiektywizm jest prawie niemożliwy). Widać po opiniach do dowolnej gry w tym i innych serwisach. Najważniejsze to nie uważać każdego o odmiennych poglądach za idiotę, a tak robi wielu ludzi. To nie znaczy, że trzeba się zgadzać z każdą opinią, bo niektóre są po prostu głupie, ale uważać każdego z innym zdaniem za idiotę samo w sumie jest głupie. Osobiście uważam, że lepsza jest gra z gorszą grafiką, ale dopracowana, niż gra z wyśmienitą grafiką, ale pełna błędów, często uniemożliwiających granie. Sama grafika nie świadczy o grze. Czytając niektóre opinie widzę, że ktoś woli grę zrobioną przez 1000 osób, ale spartaczoną od gry stworzonej przez jedną osobę, która się do tego przyłożyła. Dla mnie to śmieszne i głupie.
Nie kupię tej wersji tylko by sprawdzić zmiany w grafice, ale na CD-Action jest filmik, gdzie pokazano różnice w grafice i jak dla mnie, to są kolosalne. Oczywiście pod warunkiem, że filmik to nie ściema, a zmiany zostały dokonane w całej grze. Najlepiej zobaczyć to w 27:52, gdzie pokazano dwa posągi - jeden przed zmianami, a drugi po zmianach. Jeśli ktoś nie widzi tu różnicy, to chyba jest ślepy. Dlatego dziwię się, że ludzie twierdzą, że zmian nie ma. Może ktoś to wyjaśnić?
Z tego co widzę na Gog-u, to czcionka została zmieniona z dużych liter na zwykłe i teraz lepiej to wygląda. Łatwiej się czyta.
Jak podaje CD-Action, można już grać bez okularków, a to dzięki najnowszemu patchowi.
Problem polega na tym, że zepsuł mi się główny wątek. Nie zalicza mi zabitych piekielnych ogarów, przez co nie mogę ruszyć z wątkiem głównym. Jestem po wskrzeszeniu, zwiedziłem Antiquę, Tacaraguę, Wybrzeże Krabów. Ma ktoś save'a z podobnego etapu gry? Nie chce mi się przechodzić jeszcze raz, a chyba będę musiał.
Witam, ma ktoś do dyspozycji save'a po odwiedzeniu Antiqui i po śmierci głównego bohatera? Skopała mi się gra, nie chce mi zaliczyć zabitych demonicznych ogarów.
Witam, ma ktoś save'a po śmierci głównego bohatera i po zwiedzeniu Antiqui? Nie mogę ruszyć dalej, bo skaszaniła mi się gra. Nie zalicza mi zabitych na wyspie demonicznych ogarów.
Jeśli wierzyć CD-Action, to gra się ukaże 10 marca - http:// www. cdaction. pl/news-48640/nier-automata--potwierdzona-data-premiery-pecetowej-i-zwiastun-prezentujacy-arsenal-wideo.html. Usuńcie spacje z linka, bo genialna cenzura blokuje mi część linka.
Sprawdziłem osobiście, bez zmiany języka, w polskiej wersji, mam dostęp do Lodowych Ogrodów.
Dzisiaj zobaczyłem coś ciekawego. Otóż pewien youtuber o imieniu Aristejo dostał mapę do Lodowych Ogrodów w grze w polskiej wersji językowej. Oto link do filmiku: https://www.youtube.com/watch?v=zUFdxgFKK4A Jeśli link zostanie skasowany, to możecie po prostu ten filmik poszukać.
Jak dla mnie, to gra niczego wielkiego sobą nie reprezentuje. W TQ grałem godzinami, tej gry nie chce mi się odpalać na 5 minut. Umiejętności sprawiają na mnie wrażenie ubogich w zawartość. Po prostu idziesz i napierdzielasz przeciwników, nuda jak cholera. Może przesadzam, ale jak dla mnie ta gra jest słaba. Lepiej pograć kolejny raz w Sacreda.
Ee, a jakim cudem tak wysoki poziom? O ile dobrze pamiętam, to po 50. jest coraz trudniej zdobywać poziomy, ale mogę się mylić.
Bugi i problemy techniczne, które są do naprawienia? Super, pod warunkiem, że twórcy gry raczą te błędy ponaprawiać. Zas.r.anym obowiązkiem powinno być wydawanie w pełni działającego produktu. Rozumiem, że mogą pewne błędy się pojawiać, jednak dziś normą się stało wydawanie gier pełnych błędów. Takie 3DO upadło po wypuszczeniu Heroes IV, które też było pełne błędów, poprawionych długo po premierze. Za to Ubi ma się dobrze mimo wypuszczania ewidentnych bubli. Jak komuś się podoba granie w wybrakowane gry, to jego prawo.
No proszę, gra na Windowsa XP. Jak widać da się robić jeszcze gry na tę platformę
Dałem tej grze drugą szansę. Na szczęście okazało się, że przymus użycia apteczki był jednorazowy, da się grać bez tego. Warto brać udział w eventach, które dają szansę na zdobycie całkiem mocnych herosów. Ja np. zdobyłem 40 levelowego Hulka. Wadą takich silnych bohaterów jest to, że trudno o ich dalszy rozwój. Trzeba mieć szczęście, żeby znaleźć komiksy albo tokeny, które pozwolą na nabycie kolejnych silnych ataków. Nie jest to gra do wielogodzinnego grania, ale jest w sam raz by wejść codzienne (są codzienne nagrody, chyba nawet nie trzeba logować się codziennie, bo wydaje mi się, że nie traci się postępu, miałem przerwę, a postęp pozostał, ale nie będę tego sprawdzał na wszelki wypadek).
Zróbcie może jakąś sekcję gier wstrzymanych, bo to kolejna produkcja, która najpewniej nigdy nie powstanie, a tylko robi bałagan w encyklopedii.
Jedyna wersja jaką znalazłem, to w sklepie na tej stronie, ale za 75 zł. No i na steamie, ale przelicznik jest do kitu.
Dobre wieści, nadchodzi polska wersja, info na steamie. Jeszcze, żeby weszły polskie ceny, to będzie git.
Wiadomo coś czy problem z Ogrodami został rozwiązany? Akurat to powinno zostać naprawione, bo po to się kupowało m.in. ten dodatek.
Wkurzające to było w tej grze co innego - co weekend był nowy event. I za każdym razem, zarówno przed rozpoczęciem, jak i po zakończeniu, gra instalowała się na nowo, gdyż nie była ściągana na dysk dodatkowa zawartość, lecz cała gra z nową zawartością. Czekanie dwa razy w tygodniu na ściągnięcie kilku giga mnie nie interesuje. Naprawdę nie chce mi się czekać na ściągnięcie tego. Rozumiem jakieś patche, nawet dodatkową zawartość, ale nie ściąganie wszystkiego na nowo.
Gra będzie dostępna dzisiaj na Steam od godziny 19:00 przez 24 godziny. Został zmieniony termin.
Lipa. Gra niby darmowa i w ogóle, miałem nadzieję, że można swobodnie pograć, a niestety są ograniczenia. Trzeba czekać aż bohater się uleczy. Są apteczki, ale ich użycie jest przymusowe. Próbowałem zmienić "chorego" bohatera na innego, to zostałem zmuszony do jego uleczenia, bo nie dało się tego ominąć. Takiego postępowania nie toleruję w żadnej grze, więc poszła w odstawkę.
Jedynka bije na głowę dwójkę, jest bardziej rozbudowana i trudniejsza. Jest jeszcze Puzzle Quest: Galactrix, które jest jeszcze słabsze. Jest taki moment w grze, że możemy unikać walk, a ostatnia walka jest łatwa. W jedynce trzeba się było sporo namęczyć, by pokonać przeciwnika.
Obawiam się, że wogselowi podkreśliłoby prawie wszystkie wyrazy, bo tam był błąd na błędzie. Pisząc szybko też robię sporo literówek, ale staram się je od razu poprawiać i zawsze się wkurzam, że te błędy robię. Wogsel ma to kompletnie gdzieś, tylko każe innym się przystosować. Albo udaje. Sorry, ale nie przeczytałem jego posta, bo szkoda zachodu. Gdyby był chory, to wtedy mógłbym się postarać, bo przecież błędy nie świadczą o samej zawartości.
Co do gry - wiele w nią nie pograłem, ale zastanawiam się nad grafiką - szału kompletnie nie robi. Jestem ciekaw czym to jest spowodowane. Czy jest to kwestia tego, że grafika sama w sobie taka jest, czy to wina tego, że mam XP-ka ze starą grafiką GF 9600GT i Direct X 9.0c?
@wogsel - ja pitolę, parę błędów? Więcej błędów ciężko by było zrobić. To ja po pijaku tylu nie robię. Albo to, albo pisałeś po ciemku. Nie wiem, może komuś się chciało to czytać, ale szczerze w to wątpię.
@GimbusomNIE - ja też lubię levelowanie, dlatego Baldur's Gate mi nie leżało. Tam, żeby awansować na nowy poziom trzeba było się nieźle namęczyć ze zbieraniem punktów dowodzenia. Oczywiście nie mam zdobywać co 10 minut nowego poziomu, ale jeśli mam przegrać parę godzin czy więcej, to mnie to odrzuca. Tam to było aż przegięte.
cRPG oznacza komputerowe RPG. Dlatego każda gra RPG na komputery czy konsole, nieważne czy to DA, BG, Risen to cRPG. Jeśli jakaś jest RPG akcji, to jest to tak naprawdę cRPG akcji.
Jakość polskiego dubbingu zależy od rodzaju produkcji. W filmach animowanych, np. w Shreku, dubbing jest rewelacyjny. W filmach typowo aktorskich dubbing jest z reguły koszmarny. O grach się nie wypowiem, bo mnie dubbing w nich nie interesuje, tak samo zresztą jak muzyka. Zawsze włączam muzykę z płyt
@Alt3ir - to, co napisałeś na końcu, to nie jest żaden drastyczny przykład, ani tym bardziej oderwany od rzeczywistości. To jest przykład idealny, bo sam jestem tego ciekaw. Sam widzisz, jak to wygląda - niektórzy od razu zaczynają innych obrażać, tylko dlatego, że ktoś ma od nich inne zdanie. Jeśli nie postępują tak w normalnych kontaktach w realu, to może muszą swoją nienawiść do innych wyrazić poprzez komentarze na forach? Nie wiem jak im się udaje unikać zwykłego chamstwa na co dzień. Może naprawdę tu się wyładowują, a potem są grzeczni. Podejrzewam jednak, że nie mają dość odwagi, by postępować tak w realu, bo prędzej czy później dostaliby po mordzie i by się skończyło. Mnie ludzie wkurzają, ale nie lecę na nikogo z mordą, wyzywając ich od idiotów, pedałów czy gimbusów.
@Fal1con - a H7 to gra nieznana mogąca być czarnym koniem? Czytaj ze zrozumieniem. Ja np. o Spellforce 3 pierwsze słyszę, bo oczywiście na stronach głównych serwisów o grach nie uświadczysz, bo po co. Podoba mi się taki temat, bo o innych grach typu H7, Fifa15 (nie wiem po cholerę co roku wydawać kolejną część) Dragon Age 3, Risen 3 czy Wiedźmin 3, to każdy pisze.
Pytanie czy współczesna gra robiona w pikselach będzie tak dobra jak te, które robiono wtedy, bo inaczej się nie dało. Co prawda trochę inny przykład, bo gry bardziej zaawansowanej graficznie, ale wydano Might & Magic X: Legacy, która miała być stylizowana na stare dobre gry z tej serii. To dlaczego jej wielkość jest taka jak dzisiejszych gier? Sztuczne powroty do przeszłości nie mają dla mnie większego sensu, bo będą wnerwiać topornością. Gdy gra jest stara, to inaczej się na to patrzy. A teraz nastała moda robienia gier stylizowanych na stare, a nie dających takiej frajdy, bo niestety często dzisiejsza fabuła leży i kwiczy.
Ja rozumiem kwestię gustu, bo nikomu nie każę lubić tego co ja. Chodziło mi o to, o czym pisał Vroo na końcu - że ci sami ludzie jedną grę krytykują za powtarzalność, a inną za brak tej powtarzalności.
Co do porównywania Risena z Gothicami - skoro sami twórcy dokonują porównania swojej gry z serią Gothic, to nie ma bata, żeby ludzie nie robili tego samego. Skoro obiecuje się powrót do korzeni, a się tego nie robi, to oczywiste jest, że się zostanie za to skrytykowanym. Nie mówię, że w Risenie nie wrócono do korzeni, ani że wrócono, bo jeszcze nie miałem okazji pograć. Chodzi mi o to, że jeśli tego nie zrobiono mimo obietnic, to na pewno się zostanie za to skrytykowanym. Ludzie nie lubią, gdy im się coś obiecuje, a potem się okazuje, że to były co najmniej czcze przechwałki.
Tak to jest z ludźmi. Raz im się to nie podoba, raz co innego. Jedną grę będą krytykować, że nie ma pewnych elementów, a za ich obecność w innej grze, to skrytykują tamtą. Nie dogodzi się niestety większości ludziom.
Mam pytanie - czy na tym cholernym portalu jest jakiś moderator? Choćby tylko jeden? Gdy czytam wypowiedzi niektórych zasranych idiotów, to się cieszę, że żadnego z nich nie widziałem nigdy na oczy, bo wziąłbym pierwszego lepszego kija i zatłukł. Kłócicie się o fps jak po.j.e.by. Obrażacie swojego rozmówcę, ale macie pretensje, że ten odpowiada tym samym. Czepiacie się o poprawność językową, a sami macie ją w tyłku. Nie można przeczytać jakiejś konstruktywnej wypowiedzi na temat gry, bo banda baranów, która pewnie nie wyszła jeszcze z gimnazjum naskakuje na siebie jak kundle na ulicy. Żenada. Do tego, żeby ściągnąć z tego portalu demo, trzeba wykupić abonament, o co się kiedyś kłóciłem z jednym typkiem z tego portalu. Darmowe demo, ale trzeba zapłacić za abonament, bo się nie ściągnie bez niego. Na szczęście można tu znaleźć sporo informacji o grach, zwłaszcza o ich cenach w różnych sklepach, co jest cholernie pomocne. Brakuje tylko prawdziwych moderatorów, którzy usuwali by spam i rozdawali bany na lewo i prawo, by pozbyć się wszystkich trolli. A ponieważ tych trolli paru się znajdzie, to i robota dla moderatora łatwa i przyjemna. Oczywiście zaraz zostanę zhejtowany, ale każdy kretyn, który będzie miał do mnie pretensje o ten komentarz, wykaże tylko jakim kretynem jest. Po prostu brak słów. Są cztery strony komentarzy pod Risenem 3, a co najmniej połowa nadaje się do kasacji. Plus parę banów, choćby na kilka dni. Wtedy trolle będą musiały znaleźć inne miejsce do pisania swoich wypocin, o co nietrudno, bo wystarczy wejść na onet czy wp.
Może za mało grałem w D1, D2, T1 i T2, ale nie zgadzam się z opiniami, że T2 jest tym dla T1, co D2 dla D1. T2 to prawie dokładnie ta sama gra co T1. Jest tego po prostu więcej. D2 chociaż wyglądało inaczej od D1 i było bardziej rozwinięte. W T2 jest to samo co w jedynce, tylko więcej. To, że nie idzie się wyłącznie w dół, tylko ma się dużo terenu na powierzchni, niczego nie zmienia. Grałem w parę h&s i stwierdziłem, że na dłuższą metę ta gra się nudzi. Nawet przedmioty nie są w stanie zaskoczyć gracza, bo wypada ich od cholery i jeszcze trochę. Wręcz jest tego za dużo. Więcej grałem w T1 i przedmioty setowe leciały na okrągło. To odbierało mi radość ze zbierania coraz potężniejszych przedmiotów. Jak dla mnie kicha, bo nie ciągnie mnie do powrotu do gry. Gdy zacznę grać, to trudno mi jest skończyć. Jednak gdy siadam następnego dnia do kompa, to nie chce mi się jej odpalać. Nic właściwie mnie do niej nie ciągnie. Jeśli ktoś mi powie, że im dalej w las, tym się robi ciekawiej, że gra może mnie czymś zaskoczyć, to może do niej wrócę. W przeciwnym przypadku pogram w coś innego, ewentualnie zagram kiedyś, nie wiadomo kiedy. :) Dałem grze 6,5, bo ogólnie jest wciągająca, ale na więcej nie zasługuje, bo się nie wyróżnia od innych, chyba że odstawaniem od nich.
I to jest chore. Ktoś chce poprawić reputację serii gier, a narzuca twórcom ograniczenia, co musi spowodować klęskę projektu. Gdzie tu sens?
Przecież to bardzo dobra grafika. I gra zajmuje mało miejsca. Jeśli zawartość jest spoko, to super. Niektórzy to chyba przesadzają z tym czepianiem się grafiki.
Możecie się obaj przymknąć? Wasza "dyskusja" jest rodem z podstawówki, pewnie do takiej szkoły chodzicie, a na pewno tam się kwalifikujecie. Raz, że aż nie chce się czytać "cytatów" i odpowiedzi na nie (nawet nie jest to jakoś z głową porozdzielane), dwa, że kłócicie się kto ma lepszy sprzęt. Na litość, takie gadki to w piaskownicy. Skoro jesteście zadowoleni z tego co macie, to dobrze, jeśli nie, to trudno, trzeba zacisnąć zęby i liczyć na lepsze czasy. Trollujecie w temacie i tyle. A na koniec chciałbym wiedzieć czy naprawdę przechodzicie każdą grę w dwie godziny za pierwszym podejściem?
Tak jak pisałem wcześniej mam wersję wczesnego dostępu i jestem całkiem zadowolony. Pisałem o skopanych zadaniach, po ostatniej aktualizacji zostały jakby naprawione. Miałem przekonać jednego NPC do współpracy, ale wcześniej zamieniłem go w zombi, przez co miałem nieukończone zadanie. Po ostatniej aktualizacji mam to zadanie zaznaczone jako ukończone, z tym, że ten punkt o przekonaniu do współpracy jest zaznaczony na czarno (a nie jak reszta ukończonych - na szaro). Za to nie jest zaznaczone na czerwono jako nieudane. Jedynie czasem wywala mnie do pulpitu, ale dzieje się tak po długim graniu, co może być winą mojego komputera. Często zapisuję grę, więc nie jest to dla mnie jakiś problem, zwłaszcza, że gram na poziomie normalnym. W każdym razie uważam, że są to bardziej jakieś niedoróbki niż błędy i gra jest w znacznie lepszym stanie niż Wojownicy Północy. Nie ma żadnej lokacji, do której nie można się dostać z powodu nieukończenia gry. Modlę się tylko, żeby pełna wersja była już naprawdę dopracowana i żeby nie pojawiły się w niej nowe błędy, których nie widać obecnie. Graficznie to ta gra się niczym nie różni od poprzednich części, z wyjątkiem ikonek czarów, które przypominają rozmyte nieco zdjęcia.
Gram w to już od pewnego czasu (oczywiście early access), z parodniową przerwą ostatnio, więc może coś zaktualizowano. Przy uruchamianiu pojawiał się czasem komunikat, że są do pobrania nowe aktualizacje, niestety kompletnie nie wiadomo co konkretnie. Można co prawda kliknąć na przycisk "pokaż zmiany", ale przenosi on tylko do zakładki "Aktualności" na steamie, gdzie nie ma żadnej informacji.
Sama gra jest ciekawa, każdy bohater zaczyna grę w innym miejscu, ale po pewnym czasie trafiają do tego samego. Ponieważ nie grałem każdym bohaterem, więc nie mam co do tego żadnej pewności, ale wydaje mi się, że jednak kampanie będą się w dość znacznym stopniu różnić od siebie. Nie udało mi się jeszcze zdobyć żadnego towarzysza, a mam dostęp do co najmniej ośmiu lokacji, z czego na cztery wyspy łodzią. Ciągle nie mam możliwości latania, choć jedno z zadań sugeruje taką możliwość, a na jednej z wysp są zaznaczone skarby, do których nie mogę się dostać (choć to może być błąd gry).
Co do błędów w grze, to mam mieszane uczucia. Parę razy wywaliło mnie do pulpitu, jest co najmniej jedno zadanie, o którym sądzę, że na 90% jest skopane, bo mam przekonać pewnego NPC do "współpracy", ale niestety zamieniłem go w zombie i wygląda na to, że nic tu już nie zmienię. A wątpliwości co do błędów w zadaniach mam dlatego, że do niektórych wraca się parokrotnie, więc zadanie, które wydaje się być skopane, może później okazać się możliwe do ukończenia. Raz się trochę zdenerwowałem, bo do pewnego zadania musiałem wracać zdecydowanie za dużo razy, zresztą nadal go nie ukończyłem. Ogólnie mam jednak wrażenie, że błędów jest jednak mniej niż w Wojownikach Północy.
Pojawiły się oczywiście nowe czary, część bardziej dostosowana do grania po stronie Zła. Są też nowe jednostki, do części z nich ma od razu dostęp Neoleene. Niektóre jednostki dostały nowe umiejętności. Jest teraz 20 medali do zdobycia, nowe umiejętności w drzewkach, bohaterowie mają o cztery umiejętności więcej w swoich głównych drzewkach. Dzięki nowym bohaterom mogę w końcu pograć jednostkami, którymi nie grałem wcześniej. Nie mam z kolei dostępu do jednostek ludzi, z wyjątkiem oczywiście neutralnych. Właściwie jakiegoś szału to nie ma, bardziej ratuje to wszystko fabuła, mamy nowego towarzysza z nowymi umiejętnościami. No i będę miał większy zapał do zagrania pozostałymi bohaterami. Gra mnie w każdym razie wciągnęła, jak zresztą wcześniejsze części. Najgorzej było z Wojownikami Północy z powodu masy błędów. Modlę się tylko, żeby nie zaczęły się kłopoty, gdy wyjdzie już pełna wersja. Miałem tak z Heroes 6, byłem dobrej myśli po becie, a gdy wyszła pełna wersja, to okazało się, że nagle znalazły się błędy, których nie było w becie. Podejrzewam za to, że ta część może nie wzbudzić zachwytu w większości graczy, którzy uznają, że to kolejny dodatek. Gra się właściwie tak samo, bo trudno tu mówić o zmianach w rozgrywce.
Na koniec kwestia poziomu trudności. Ja tradycyjnie gram na poziomie normalnym i stwierdzam, że gra się chyba zbyt łatwo. Dosyć szybko zdobyłem Gejzer, więc wystarczy walnąć nim dwa razy i właściwie nie ma co zbierać. A gdy dojdę do Wyższej Magii, to będzie pewnie jeszcze łatwiej, mimo ograniczenia możliwej do zużycia many w pierwszym rzucie. Gdyby było jak w Legendzie, to walnąłbym dwa razy Gejzerem i gdyby zaszła taka potrzeba, to poprawiłbym towarzyszem, czy Fireballem Impów-Szyderców. Może akurat miałem szczęście, że ten czar zdobyłem, nawet nie musiałem go kupować. Trochę większym problemem jest kwestia kasy, bo są misje wymagające zapłaty 100 000. Raz już musiałem tyle zapłacić, a już muszę to zrobić ponownie 2 razy, a nie jestem jeszcze w połowie gry. Wolałbym to przeznaczyć na runy niż marnować tak głupio złoto.
Na steamie jest podanych 8 języków, w tym polski. Może już teraz można grać w naszym języku.
No nie wiem. Grałem masę czasów w Heroesów, AoW mniej mi odpowiadają. Bliżej im do Cywilizacji niż Heroesów. AoW są dla mnie zbyt strategiczne, dbanie o zadowolenie mieszkańców średnio mi odpowiada, tak samo jak bardziej skomplikowana taktyka z atakami kilkoma oddziałami. Uważam, że gra wcale nie musi się spodobać fanom HoMM
Za jakimiś wielkimi zmianami to ja nie tęsknię, jednak z racji tego, że będziemy grać po stronie zła, to są spore szanse, że zostanie choć trochę przebudowane drzewko rozwoju bohaterów. Ciekawe czy będzie można wybierać umiejętności z innych drzewek, a także czy wszystkie trzy postacie będą miały takie same drzewka (oprócz na pewno dodatkowych umiejętności dla wojownika, maga i kto tam jeszcze będzie). Ostatecznie to są odrębne postacie, a nie ta sama z inną profesją. Z tym, że byłoby z tym na pewno więcej roboty. Ja grę i tak kupię, i pewnie nie powstrzymam się od kupienia szybko po premierze. Co prawda kupiłem DLC do Wojowników, ale pograłbym sobie w coś nowego.
Salta i przewroty? Na to czekałem od lat, po zagraniu w Jade Empire. Wiedźmin co prawda też robił przewroty, ale salt mi brakowało.
Chyba zaryzykuję, choć nie gram w przygodówki. A wymienione minusy nie są dla mnie minusami, bo jestem przyzwyczajony do słuchania muzyki z płyt, więc nawet nie zwrócę uwagi źle nagrane głosy. A z innej beczki - trochę śmieszne jest to, że można przeczytać 3/4 recenzji, a za resztę trzeba dopłacić lub wykupić konto premium
Jest na steamie: http://store.steampowered.com/app/203358/. Z tego co wiem, to jest to coś na wzór Marszu Orków. Czyli nie jest to pełnoprawny dodatek, tylko rozszerzona kampania Wojowników Północy z nową rasą Śnieżnych Elfów, Nieumarłych Jaszczurów, nowe tereny (w tym zdaje się uzupełniono Moczary znane z Legendy), system doświadczenia jednostek, nowe zdolności dla starych jednostek. Ponoć jest też od cholery bugów, bo pewnie dodatek był robiony przez te same fujary co podstawka.
30 stycznia ukazał się dodatek o nazwie Ice and Fire. Wg informacji na stronie w tym serwisie jest on po polsku, tzn. z polskimi napisami. Wie ktoś czy to prawda? Na steamie są podane jedynie wersja angielska i rosyjska.
Styl walki "przyklejony do podłoża"? Może mam sklerozę, ale to jedna z niewielu gier, gdzie można robić salta przez przeciwnika, żeby uderzyć go od tyłu. Pierwsze słyszę, że nie można skakać.
Zdecydowanie najlepsza część z serii. Żadna inna się nie umywa, a grałem w kilka. Jest najbardziej rozbudowana ze wszystkich. Ponoć wyszedł do niej dodatek, ale niestety nie na PC. Po pozostałych częściach spodziewałem się więcej. Pierwszą rozegrałem wszystkimi czterema postaciami, w pozostałe zagrałem tylko raz, bo stwierdziłem, że nie warto. W Gallatrix, po wykonaniu jednego, dość długiego zadania gra staje się nudna, bo zdecydowanie za łatwa. Tym co sprawiło, że na pozostałych częściach się zawiodłem, był znacznie niższy poziom trudności, co dla niektórych będzie wadą, dla innych zaletą.
Ktoś w ogóle widział tę grę w języku polskim? Bo zaczynam w to wątpić. Zrobiłem jeden patent - odinstalowałem grę, zainstalowałem ją ponownie, ale poprzez ściągnięcie gry bezpośrednio ze steama. Gra się zainstalowała, pojawił się plik steam_rld.ini, którego nie było, gdy instalowałem z płyty, zmieniłem w nim english na polish, i nic. Gra jak była po angielsku, tak była. Po polsku ani słowa. Dlatego jestem ciekaw czy naprawdę ta gra jest po polsku. Przestaję w to wierzyć.
Kupiłem tę pierd. grę w pudełku, na którym jak bym pisze, że jest to wersja polska, z polskimi napisami i z instrukcją po polsku. Nie ma ani instrukcji, ani opcji do zmiany języka, ani pliku steam_rld.ini, żeby móc zmienić język. Nie ma nic. Zaczyna mnie to wszystko męczyć. Gdzie nie spojrzę tam jakiś skończony kretyn, który nie potrafi zrobić nic logicznie. Nie chodzi mi o zwykłych ludzi. Chodzi mi o osoby, które są istotne dla innych z dowolnych względów. Czy naprawdę zamiast odpowiedzialnych ludzi muszą być idioci? Człowiek kupuje oryginalne gry, a dostaje gówno z błędami.
@Paul12 - Właśnie z powodu tych bzdur w fabule sam nie wiem jak ocenić ten film. Mi się on całkiem podobał, choć uważam, że fabuła to kompletne nieporozumienie. Jedyna nieścisłość, którą jestem w stanie wyjaśnić dotyczy sceny,w której Dron 166 nie zabił Harpera i Julii. Ten dron był zaprogramowany na zabijanie ludzi, ale nie klonów naprawiających drony. Widać było przecież napisy podczas namierzania - clear i terminate, które nakładały się na siebie. Niejako "zwyciężył" komunikat clear. Harper na tyle dobrze zasłonił kapsułę, że skanowanie ostatecznie jej nie objęło. Reszta fabuły to jawny stek bzdur. Dlatego właściwie film powinienem ocenić na max 3/10. W Matrixie było przynajmniej wiadomo, kto zaatakował Ziemię. Tu nie wiadomo na dobrą sprawę kompletnie nic. Myśląc, że ten film jest oparty na komiksie, przyjąłem, że może tam jest to wszystko lepiej wyjaśnione. Teraz jednak wiadomo, że komiksu właściwie nie ma.
Niestety jeszcze nie znalazłem gry, która dorównywałaby Puzzle Quest. Ani jej kontynuacja, ani Galactrix, ani Chronicles nie dorównują jej rozbudowaniem i grywalnością.
Jak dla mnie nowych elementów jest całkiem sporo. Można się ewentualnie kłócić czy są innowacyjne, jednak bohaterów dość mocno przemodelowano, najmniej maga. Wnerwiają błędy, które występują w takiej ilości, że można się jedynie złapać za głowę. Zgadzam się, że przydałyby się większe mapy do eksploracji, choć nadal jest co robić. Zlikwidowano chyba zupełnie możliwość zdobycia map przez pokonanie lub odciągnięcie wroga. Brakuje mi możliwości zakładania wyposażenia na towarzyszy. Nie przypominam sobie, żeby w uwolnionych od duchów statkach można było kiedykolwiek rekrutować coś innego niż jednostki nieumarłe. Kompletnie nie wiem jakiej innowacyjności można by się spodziewać po tej grze. Grafika jest na tyle charakterystyczna, że zmiany nie są konieczne. Przynajmniej nie jest potrzebny jakiś mocny sprzęt by grać na pełnych ustawieniach.
Czy to są w ogóle informacje od Cenegi? Na ich stronie jest listopad 2012 roku, co może się zmienić.
Wydaje mi się, że w Heroes 5 były tury jednoczesne do czasu zetknięcia się dwóch graczy. Zrobiono tak dla szybszej gry. Na początku można było jednocześnie robić tury, żeby nie czekać bez sensu na ruch innego gracza, skoro eksploracja bliższej okolicy zamku mogła być robiona w tym samym czasie.
Też nie mogę się doczekać. Niestety Polacy jak zwykle się ociągają. Już dawno miała wyjść King’s Bounty: Game of The Year Edition, z misją (misjami) wg opowiadań lub pomysłu Mai Lidii Kossakowskiej. I co? I nic. Mowa o tym była już rok temu. Do dzisiaj się to nie ukazało.
Może jestem łajzą, ale za cholerę nie mogę pokonać węży morskich na samym początku gry. Uderzam je, chwytam, wciskam strzałkę w prawo, a Beowulf puszcza węża, który uderza mnie ogonem. Choćbym nie wiem, w którym momencie chwytał, uderzał, wciskał strzałkę, nic kompletnie nie pomaga. To jakaś paranoja, żeby się męczyć już na samym początku gry. Rzygać już mi się chce od powtarzania tego samego.
Ja właśnie gram na klawiaturze i myszce- beznadzieja. W innych grach nie mam problemów. Tutaj kamera odjeżdża tak, że walczyć nie można, nie widać przeciwników. Nie ma sensu się wykłócać, gdzie jest lepsza precyzja. W tej grze po prostu fatalnie steruje się myszą. U mnie, przy przesuwaniu myszy w lewo, kamera kieruje się w niebo. Totalna porażka.
Gra w to ktokolwiek za pomocą myszy i klawiatury? Ja kompletnie nie mogę tak grać. Mysz jest do atakowania, a u mnie poruszanie myszą to jakiś koszmar. Kamera leci do góry, w opcjach nie ma nic czym mógłbym to naprawić. Nie będą pada kupował dla jednej gry. Jak dla mnie, to sterowanie zostało kompletnie spieprzone. W innych grach mysz działa normalnie. Kompletnie nie mogę utrzymać kamery tak, żeby mi nie uciekała w złym kierunku. Tak się nie da grać.
Myślę, że grafika to stosunkowo najmniejszy problem. Jest po prostu bardzo dobra. Nie jestem w stanie docenić jej w pełni z powodu mojego sprzętu, który oczywiście pozwala na granie, ale nie na ustawienie grafiki na full. Są lekkie ścinki, choć można to przeboleć, tym bardziej, że mam otwartego firefoxa z całą masą zakładek, a jak wiadomo, jest on dość zasobożerny. Wystarczy powiedzieć, że u mnie zżera ponad 900 MB, a mam ponad 3 GB RAMu. Zauważyłem, że parę osób ma skojarzenia z Minecraftem, czyli tak jak ja. Wielu się to podoba, mnie nieszczególnie. Brak mi dobrego Lootu w tej grze, do mnie średnio przemawia wielki świat, jeśli nie wiąże się z fabułą, która mnie zaciekawi. Nie zawsze loot jest mi potrzebny. Grałem w Jade Empire, gdzie są ciekawe przedmioty do zdobycia, ale jest ich dość mało. W Sacred 1 i 2 jest tego od cholery, zresztą podobnie jak w Diablo jest kilka poziomów trudności i na każdym kolejnym są potężniejsze przedmioty do zdobycia. Za to Jade Empire pochłonęło mnie bez reszty fabułą, którą chciałem poznać. Niewiele gier mnie tak wciągnęło, a dość sporo ich wypróbowałem.
Ciekawe, że tylko z 1% graczy zauważa, że choć mamy w tej grze wielki świat do zwiedzania, to niewiele jest ciekawych przedmiotów do znalezienia. Niech mi ktoś wyjaśni co mi z eksploracji świata, skoro nic z tego nie mam poza oglądaniem widoków? Nie przeczę, że można zobaczyć wiele ciekawych rzeczy, jak np. atak smoka na mamuta. Sam tego nie doświadczyłem, bo za mało grałem, ale widziałem kilka zdjęć z gry umieszczanych na forach, które są naprawdę zaskakujące. Może to przyciąga graczy, bo na pewno nie konkretne korzyści z eksploracji jakimi są potężne przedmioty. I takie są do znalezienia, ale nie w jakichś oszałamiających ilościach. Podobnie jest w Dragon Age 2.
No na litość. Ludzie to debile do kwadratu. Jak można pozwać firmę do sądu za likwidację gry, która jest nieopłacalna dla producenta? Nawet gdyby była dochodowa, a SONY chciałoby ją zamknąć, to ma do tego pełne prawo. Procesować się o coś takiego to zwykły kretynizm. Rąbnięci Amerykanie procesują się o wszystko - nawet o to, że kawa była za gorąca i się nią poparzyli podczas jazdy za kierownicą.
Kupuję CDA dla pełniaków i dla pisma. Różnie. Cenię CDA ze teksty i za gry. Ostatni numer kupiłem dla A Vampyre Story i dla Gothic 3. Nawet nie po to, żeby w to zagrać, ale żeby mieć. Kiedyś może zagram. Po prostu nie jestem "maniakiem" (bez obrazy dla nikogo), który musi mieć każdy numer. Niemniej jednak, mimo kupna dla pełniaków, również czytam. Choćby z tych powodów co podał Brucevsky - wszystko w jednym miejscu, poza tym nie zawsze mi się chce gapić w monitor. Czytam naprawdę dużo książek, więc jestem przyzwyczajony do czytania na papierze. Żadne promieniowanie mi nie grozi z papieru ;)
Jak na razie to wszystko sprowadza się do robienia gry pod kampanię. Kiedyś była masa pojedynczych scenariuszy, a od części piątej się od tego odeszło. Wyeliminowanie surowców, możliwość wykupienia w dowolnym zamku całego wojska ze wszystkich innych eliminuje część możliwości taktycznych. Zrobiono pewne utrudnienie przywiązaniem kopalni i siedlisk do zamku, gdyż teraz trzeba zająć kopalnię wroga swoim bohaterem, jeśli się nie chce zdobywać zamku. Wcześniej odbijało się same kopalnie i można było iść dalej. Teraz nie jest to takie proste, zwłaszcza w połączeniu z portalami w zamkach, gdyż właściwie całkiem szybko można być pewnym, że atakując zamek, stanie się oko w oko z bohaterem mającym całe wojsko przy sobie. Też trzeba będzie trochę pogłówkować jak zdobyć zamek wroga bez walki, bo nawet mając kilka zamków nie zawsze będzie tak, że będzie się w pobliżu któregokolwiek z nich.
System rozwoju postaci z czwórki? Jakoś średnio mi on go przypomina. Tam się uczyło umiejętności z ołtarzy i bodajże z chatek, oprócz oczywiście umiejętności startowych. Czarów trzeba się było nauczyć z gildii magów, kaplic czy zwojów. Nie wiem czy w becie można się nauczyć czarów z gildii, bo jeszcze może nie dotarłem do tego etapu. Poza tym w poprzednich częściach nie było takiego drzewka rozwoju. Może jestem ślepy, ale coś spore różnice widzę w rozwoju bohatera. Dla mnie to trochę jak porównać rozwój bohatera w Disciples II z Disciples III. Podobieństwa zawsze się znajdą, ale dość istotne różnice występują, czy to się komuś podoba czy nie.
A teraz znikam, bo coś czas tracę na wypowiadanie się w tym temacie.
Zmniejszenie ilości surowców musi być uproszczeniem. Wcześniej mieliśmy 4 surowce cenne, teraz został 1. Nie liczę złota, drewna i kamienia, bo to surowce, które są potrzebne do prawie każdej budowli (czasem nie ma kamienia lub drewna w wymaganiach). Na podstawie tutoriala trudno jest tak naprawdę oszacować czy są problemy z surowcami. Dużo zależy ile tej Smoczej Krwi będziemy potrzebować do rozbudowy, bo jednak brak surowca we wcześniejszych częściach gry hamował rozwój. Jeśli tu się okaże, że łatwo jest zdobyć wszystkie surowce, to będzie to uproszczenie. Wcześniej trzeba było sporo kopalni zajmować.
PS. Może przestaniecie w końcu wyzywać się od debili, idiotów i kretynów? Takie słownictwo idealnie świadczy o poziomie - bardzo niskim.
Porównywanie grafy z trójki do szóstki nie ma za dużo sensu, gdyż to inne czasy. Poza tym grafika w trójce nie jest tak straszna, żeby nie można było w nią grać.
Na temat złożoności rozgrywki nie będę się za bardzo rozwodził, gdyż mimo grania godzinami w H1-4 (w piątkę jakoś nie mogłem się wciągnąć), jestem niedzielnym graczem, który padłby pewnie w multi wiele razy. Nie stosuję jakichś wymyślnych taktyk, do tego bardzo mi się akurat czwórka podobała mimo mniejszej ilości zamków i jednostek. Za to uważam, że rozwój bohatera był lepszy niż w trójce, gdyż można go było rozwijać na mapach praktycznie w nieskończoność. W trójce rozwój kończył się po pewnym czasie, gdyż brakło miejsc na nowe umiejętności. Niemniej zły rozwój nie był. Mi osobiście nie jest potrzebny zbyt złożony system rozwoju.
W szóstce rozwój bohatera jest inny niż w poprzednich częściach gry - przede wszystkim dlatego, że nie ma wyboru między dwiema umiejętnościami, ale można wybierać pomiędzy kilkoma. Nie ma tu losowości jak wcześniej, dlatego nie zgadzam się z opiniami, że taki rozwój już w tej serii był, bo to kompletna bzdura. Na razie gram wojownikiem, więc ocenę gry wojem i magiem zostawiam sobie na później, choć uważam, że dużo będzie zależało od tego ile będzie można magiem zdobyć many. Tylko chwilę grałem magiem (Iriną) i sądzę, że może być jej dość dużo. Mam nadzieję, gdyż wojownik może podczas walki używać zdolności bez używania many, co w przypadku ewentualnych problemów z jej ilością u maga może stanowić o wyższości wojownika nad magiem. Dużo też zależeć więc będzie od siły czarów - zwłaszcza czy będą potężniejsze od zdolności wojownika.
Reputacja - zgadzam się, że choć jej pomysł sam w sobie nie jest zły, to jednak traci on sens np. dla bohaterów śmierci - jakoś trudno jest sobie ich wyobrazić jako dobrych, choć ostatecznie nikt nie każe nam puszczać wrogów wolno itp.
Ilość jednostek i budowli do wybudowania - co do kroćset jest złego w tym, że nie można od razu w kampanii zbudować wszystkich budynków i rekrutować wszystkich jednostek? Nawet jeśli beta nie umożliwi grania nam najsilniejszymi jednostkami, to na litość jest to BETA - nad czym jak widzę nie wszyscy chcą przejść do porządku dziennego. Przecież nawet w demach gier z reguły nie da się zapoznać ze wszystkimi składnikami gry. Z drugiej strony mało czasu zostało do wydania gry, co jednocześnie skłania mnie do obawy, że termin ten zostanie przesunięty. Jeśli gracze zauważą jakieś elementy, które będą wymagały poprawy, bynajmniej nie kosmetycznej, to jest mało czasu do jej wykonania.
Wersja beta służy wyłapaniu błędów w programie, a nie sprawdzenia czy ludziom się podoba mechanika gry. Ja osobiście błędów nie zauważyłem. Raz wywaliło mnie do pulpitu, ale zwalam to na winę antywirusa Comodo, który czepia się każdej akcji programu, którą trzeba potwierdzić.
Jedna rzecz mi się nie spodobała - mianowicie po otrzymaniu artefaktu dynastii wyskoczył komunikat, że jest on dostępny jedynie, gdy jesteśmy on-line. Mam nadzieję, że w pełnej wersji tak nie będzie - nienawidzę być zmuszanym do stałego dostępu do neta, co niestety staje się standardem. Tak jakby to naprawdę miało zapobiec piractwu - jest dokładnie na odwrót - jeszcze je zwiększy.
"Pierdoły" typu skype, facebook - ludzie - to jest akurat najmniej istotny element gry - nie ma on wpływu na grywalność. Nie będzie go? Niewielka strata. Jeśli gra będzie do dupy, to te elementy na pewno tego nie zmienią. Dlatego naprawdę nie widzę powodów do zachwytu nad nimi.
Dla mnie najmniej istotna jest grafika i takie bajery. Oczywiście fajnie jest pograć na full detalach, ale najważniejsze są świetne pomysły w rozgrywce - jednocześnie ma dla mnie spore znaczenie czy jeden element gry nie został "przypadkiem" zrealizowany kosztem innego.
"Jest super, jest super, więc o co Ci chodzi". OK. Poszedłem za czyjąś radą i zapuściłęm na noc ściąganie w Chromie bez "wspomagaczy" w postaci DOwnloaderów. Wątpiłem czy się uda, bo miałem transfer 80 KB/s, a czasem niższy. Na szczęście w nocy musiał być znacznie większy. Zainstalowałem, wyskoczył błąd z UbiGameLauncherInstaller, ale Beta się zainstalowała. Trzeba było uruchomić tego Launchera ręcznie (przed chwilą doczytałem w Read Me, że trzeba wejść do katalogu Support w instalce, choć może instaluje się samo. W każdym razie zainstalowałem, odpaliłem na max detalach i jest OK. Po południu sprawdzę dłużej, więc będę wiedział, czy będą jakieś kłopoty.
Wkurzające to jest. Z Flashgetem ma 350 KB/s zamiast 500KB/s. Znowu się ściągnie parę mega, nie będzie można wznowić. Zaczekam na pełną wersję do 2012 roku, bo pewnie znowu przesuną premierę. Się okaże co z tego wyjdzie
Dobra, ściągam, po odświeżeniu strony z przyciskiem Download, bo odświeżanie białej strony nic nie dawało. Ściągam Firefoxem, bez żadnego wspomagania gównianymi programami typu JDownloader, pełna szybkość 500 KB/s, bo więcej na swym łączu nie zrobię. Zostało mi 2,5 godziny (jeśli oczywiście nic nie przerwie). Swoją drogą wielkość zipa rozwaliła mnie - to ile cała gra zajmie?
EDIT: oczywiście wykrakałem, bo musiało przerwać po 185 MB. Głupota
@by Geralt - żeby przycisk był aktywny, trzeba przewinąć na dół licencję, czy co to tam jest
Wiem, że ocena grafiki jest subiektywna, ale jeśli ktoś nie widzi, że grafika jest cukierkowata musi kupić okulary, szkła kontaktowe, albo jeśli je ma, iść przebadać sobie wzrok. Kolorystyka przypomina Torchlight. Nie obchodzi mnie jak wygląda WoW, bo w niego nie gram, tak samo azjatyckie mmo, które wyglądają jak wyglądają, ale można to określić jako ewidentny styl tych produkcji. Diablo III odstaje barwami od poprzednich części, na dodatek kolorystyka wali po oczach. Nawet jeśli ma to stanowić jakiś kontrast, nie wiadomo za bardzo w stosunku do czego, to jest to kontrast zdecydowanie za duży. Świat na grafice jest praktycznie sterylnie czysty. W wielu grach wygląda to znacznie lepiej, kolory są stonowane, a bez problemu można rozróżnić wroga od przeciwnika. Mnie ta grafika odrzuca, w przeciwieństwie do Torchlight, które ma bardziej bajkowy styl, do którego grafika pasuje. Grafika w Diablo III, gry pretendującej do miana najlepszego H&S, godnego swych poprzedników (D2 i D1), sprawia, że gra zaczyna przypominać swego konkurenta - Torchlight
A na Pakiet Dodatków musimy niestety czekać do początku października. Wg licznika z Cenegi do piątku, 1 października.
Tak, termin dotrzymany. Mały problem - KB: Pakiet dodatków wydany zostanie przez Cenegę w październiku, choć na gry-online jest podana data 24.09.2010. Miałem nadzieję, że już dziś sobie pogram, a tu zonk. Przecież nie wydam stówy na Nowe Światy, gdy mogę mieć za 5 dych Pakiet Dodatków. Nie rozumiem, dlaczego zawsze ktoś musi coś przekombinować. Nie można było wydać wszystkiego jednocześnie?
To może ktoś wie, jak wykonać zadanie polegające na wykopaniu czegoś, w miejscu, gdzie są jakieś 4 rzeczy, z czego 3 stoją, a czwarta nie. Znalazłem na wyspie 4 kolumny, z czego 3 stoją, a 1 leży, ale kopałem obok i nic nie znalazłem. Na początku myślałem, że chodzi o 4 drzewa, gdyż w zagadce jest mowa o życiu, ale nic takiego nie znalazłem. Już nie wiem gdzie szukać, bo ostatecznie ile mam czasu spędzić na kopaniu wkoło? Całej wyspy nie przekopię.
Jeżeli piraci są w stanie dostać w swoje ręce gry czy filmy jeszcze przed premierą, to ktoś myśli, że nie znajdą sposobu na zdobycie łatek? Wystarczy, że pozyskają je drogą legalną, a ktoś przerobi je tak, żeby już były wprogramowane do pirackiej wersji. Zresztą, skoro można często zdobyć programy jeszcze przed premierą to i można zdobyć patche itp. To po prostu są pobożne życzenia producenta. Poza tym jeszcze pewnie długo potrwa zanim poprawią tak naprawdę tę grę. Demilisz pisze, że pomysł Stardock jest niezły, bo kto się będzie zajmował piraceniem gry, gdy na jesieni pojawią się nowe premiery. Niestety dla producenta działa to również w drugą stronę - skoro wyjdą inne, może znacznie lepsze gry, to kto w ogóle będzie zainteresowany kupnem gry, która jest skopana od samego początku? Niedługo wychodzi choćby King's Bounty: Nowe Światy czy Pakiet Dodatków do KB: Wojowniczej Księżniczki - w zależności czy ktoś ma Księżniczkę czy nie. Ja osobiście na to czekam, mam pozytywne wrażenia z poprzednich części, które kupiłem tuż po premierze i się nie zawiodłem, dlatego o Elemental zdążę zapomnieć. Moim zdaniem sami się rozłożyli.
Niech mi ktoś wytłumaczy jakim cudem rozszerzono liczbę czarów do 54, skoro w części pierwszej było ich ponad 60? Ktoś liczyć nie umie, czy opis którejś części jest skopany?
Gdzie w tej grze jest limit czasowy podczas walki czy dyplomacja? Może w multi, bo nie w single. Dyplomacja to jedynie umiejętność pozwalająca przyłączyć neutralne jednostki, a nie zawierać sojusze. To nie Disciples albo o czymś nie wiem.
Mam zarówno Legendę jak i Księżniczkę i żadne zabezpieczenia mi nie przeszkadzały, tak samo z programem antywirusowym. Znowu pojawia się sprawa gustu - jednym się podoba, innym nie. Ja na monotonię nie narzekałem. Poza tym wystarczy wejść na stronę o grze, a właściwie na forum, żeby się przekonać, że są maniacy, którzy grają wielokrotnie w te gry, sprawdzają różne taktyki, z różnymi jednostkami i tworzą takie strategie, na które wielu innych graczy by nie wpadło (np. ja). Osobiście rzadko przechodzę grę częściej niż raz, a już na pewno nie próbuję wiele razy i sam bym nie wpadł na pomysł żeby grać samymi czarnymi rycerzami i wygrywać. Osobiście nie mogę się doczekać Nowych Światów, gdyż mimo tego że obie części przeszedłem tylko raz, to uważam je za jedne z nielicznych najlepszych gier, w które grałem. Notabene na stronie Cenegi jest data wydania wrzesień - w zapowiedziach. Super by było, gdyby właśnie we wrześniu ta gra się ukazała.
Grunt to walnąć jakiś slogan. Dla miłośników x pozycja obowiązkowa. Od razu można sobie darować przy takim komentarzu.
Może miałem pecha i kupiłem felerną grę, może moja karta źle ją obsługiwała, bo w terenie kompletnie nic nie widziałem, jedynie same drzewa. Idąc, trafiałem na wrogów, których nawet nie widziałem. No chyba, że taki był celowy zabieg, żeby gracz miał się wpakować we wroga, czy tego chce, czy nie.
Też to zauważyłem. Może to kwestia wyboru charakteru albo może będzie można nauczyć się tych magii później.
Dla mnie ta gra ma jedną wadę: namierzanie celu. To katorga. Trudno wycelować we wroga, gdyż kursor prawie się nie zmienia
Różnica między jedynką a dwójką jest kolosalna. Faktem jest, że grałem tak długo, aż skończyłem. Niestety gra jest o niebo łatwiejsza od jedynki. Po rozwiązaniu ciągu misji, który nazwałbym podgłównym zdobywamy niewidzialność, która pozwala nam uniknąć walki praktycznie z każdym. Wyjątkiem jest na pewno nasz ostateczny przeciwnik i kilku wcześniejszych, należących do głównego nurtu rozgrywki. Mimo teoretycznego, moim zdaniem, utrudnienia gry poprzez zmianę pola walki na sześciokątne, gra się aż za łatwo, jak na mój gust. Można ją kupić za 89 zł, w necie. Wg mnie cena straszna. Radzę zaczekać na znaczną obniżkę lub dołączenie do jakiegoś pisma z grami. Znam lepsze sposoby na zmarnowanie takiej kwoty.
Idiota stworzył tę grę. Wybrałem czarodzieja z myślą, że będę mógł przywoływać stworzenia do obrony. Okazało się, że chodzi o przeciąganie wrogów na moją stronę. To mi nie przeszkadzało, do czasu, gdy okazało się, że przed silnymi wrogami podczas walki, od której nie da się uciec muszę się nagimnastykować by ich pokonać. Doszedłem do walki z jakimś porąbanym barbarzyńcą, przed którym muszę minimum godzinę uciekać bez szans na pokonanie. Jest tak szybki, że nie idzie stanąć na chwilę by strzelić z łuku czy rzucić czar. Po prostu muszę biegać jak debil. Nawet nie wiadomo ile wrogowie mają punktów życia. Do tego rozwalił mi się magiczny kij, a nie mam zapasowego. W lochach znajduję tylko miecze i tarcze, z których może skorzystać tylko wojownik.
To chyba mam dziwnego pecha. Mam problemy z grą. Np. wybrałem sobie misję, uruchomiłem. Raz zniknęły mi karty czarów i liczba punktów many u druida, innym razem po rozpoczęciu potyczki moja amazonka znalazła się od razy wśród masy wrogów. Straciła jedno życie, po czym wróg przestał ją atakować. Gdy zaatakowałem jedną jednostkę nagle wyskoczył mi komunikat, że wygrałem całą misję. Ściągnę patcha do tej gry. Jeśli to nic nie zmieni, to gra wyląduje w koszu na śmieci. Na szczęście dałem tylko 10 zł za trzy wydania Cybermychy, ale złość pozostaje.
Nie uważam, że gra musi mieć piękną grafikę, by warto było w nią pograć i czerpać z tego radość. Niestety woła o pomstę do nieba to, jak skopano grafikę w tej grze. Age of Wonders z 1999 roku miała o wiele lepszą grafikę od AoW: Magia Cienia. Można się przyczepić do tego, że jednostki są małe, zwłaszcza na polu bitwy. Natomiast w Magii Cienia grafika jest żenująca, jednostki rozmyte, zlewają się z tłem. Wyglądają koszmarnie