Mortal Kombat - przed premierą

Twórcy marki Mortal Kombat powracają do korzeni, obiecując fanom krwawą jatkę w starym, dobrym stylu.

Piotr Doroń

33

Ostatnimi czasy nastała moda na tzw. „powroty do korzeni”. Twórcy gier (m.in. Michel Ancel z Rayman: Origins i studio Reflections w przypadku Driver: San Francisco) decydują się na ruch prosty i – patrząc z perspektywy czasu – jak najbardziej słuszny. Przywracając stare, sprawdzone rozwiązania, pogrywają na naszych sentymentach jak muzyk na dobrze nastrojonej gitarze. Z reguły tego typu zagrywki mogą liczyć na ciepłe przyjęcie – szczególnie wśród starych wyjadaczy, którzy – pamiętając dawne czasy i posiadając spore doświadczenie – nie mają często czego szukać w nowoczesnych produkcjach. Wydaje się, że Mortal Kombat, jako jedna z najbardziej uznanych i kultowych serii bijatyk, jest idealnym przykładem na potwierdzenie tych słów. Podobnie uważa zresztą Ed Boon, legendarny projektant marki, współtworzący ją z Johnem Tobiasem. Po spędzeniu piętnastu lat w nieistniejącej już firmie Midway rozpoczął kolejny rozdział życia. Jako szef studia NetherRealm (powstałego na zgliszczach chicagowskiego Midway) pragnie dostarczyć graczom nowego-starego Mortala, który – robiąc użytek z technologicznych możliwości konsol najnowszej generacji – zaserwuje wszystkim rozrywkę na wysokim poziomie.

Nowy Mortal Kombat to prawdziwy powrót do korzeni.

Od momentu premiery „czwórki”, która debiutowała na kilku platformach w latach 1997-1999, seria Mortal Kombat nie potrafiła odnaleźć swojego miejsca. Miotała się, podejmując kolejne nieudane próby nadążenia za dynamicznie ewoluującymi przedstawicielami gatunku – na czele z Soul Calibur, Tekkenem i Dead or Alive – w efekcie zatracając pierwotną formę i zrażając do siebie fanów. Dla wielu synonimem upadku stał się łatwy skok na kasę, czyli połączenie świata Mortal Kombat z uniwersami wykreowanymi przez autorów komiksów zasilających szeregi koncernu DC Comics. Produkcja, mimo że udana w sensie gatunkowym, zdołała zainteresować co najwyżej graczy nie do końca obeznanych z tematem. Także tych młodszych, ponieważ – jakby tego wszystkiego było mało – Mortal Kombat vs DC Universe jako pierwsza odsłona w historii głównej serii otrzymała kategorie wiekowe +13 (w USA) i +16 (w Europie). Na szczęście te czasy odchodzą właśnie w zapomnienie.

Ed Boon postanowił oddać w nasze ręce nie tylko grę hardkorową, skonstruowaną w stylu znanym doskonale z drugiej oraz trzeciej odsłony MK (choć przeniesionym w trójwymiar), ale również wyjaśnić ową sytuację w ramach fabuły. Dokonał tego, spisując na nowo historię uniwersum Mortala. Zastosował przy tym bardzo prosty zabieg – Raiden, biorąc udział w nierównym pojedynku z Shao Khanem, jest bliski porażki. Chcąc uniknąć przeznaczenia, decyduje się na szaleńczy ruch. Wysyła w przeszłość zakodowaną wiadomość, której adresatem jest on sam, tyle że o x lat młodszy. Zawarta w niej przestroga jest dobrym pretekstem, by ponownie przeżyć z bohaterami MK ich niezwykłą historię. Tyle że tym razem opowiedzianą w nieco inny sposób.

Mortal Kombat

Mortal Kombat

PC PlayStation Xbox
Data wydania: 19 kwietnia 2011
Mortal Kombat - Encyklopedia Gier
8.4

GRYOnline

8.5

Gracze

9.2

Steam

Oceń Grę

W nowym Mortal Kombat powróci 26 wojowników znanych doskonale z trzech pierwszych odsłon marki (kolejni będą udostępniani w ramach DLC). Wcielimy się m.in. we wspomnianego Raidena, ognistego Scorpiona, chłodnego Sub-Zero, bezwzględną Sonyę Blade, gwiazdorskiego Johnny’ego Cage’a, ostrego jak brzytwa Kung Lao, potworną Millenę, nieludzkiego Reptile’a, a także zmechanizowanego Sektora. Każdy z uczestników turnieju będzie oczywiście dysponować charakterystycznym dla siebie stylem walki, cechującym się unikalnymi ciosami, a także powracającymi do serii brutalnymi wykończeniami. Te ostatnie, znane wszystkim doskonale pod nazwą Fatalities, będą tym razem iście sadystyczne. Zgodnie z zapowiedziami twórców, powinniśmy oczekiwać hektolitrów krwi, przecinanych ciał, łamanych kości, a także wyrywanych kręgosłupów. Jedni – gloryfikujący polityczną poprawność – stwierdzą, że tego typu zagrywki są niesmaczne. Dla innych będzie to jednak główny wyznacznik powrotu do korzeni.

W grze ujrzymy starych znajomych z pierwszych trzech odsłonMortal Kombat – na obrazku Sub-Zero i zmrożony Johnny Cage.

Co jak co, ale to właśnie krwawe „finiszery” zdefiniowały dzieło Eda Boona (oraz Johna Tobiasa) i pomogły zdobyć mu setki tysięcy fanów na całym świecie. Niestety, nie wiemy jeszcze, czy obok Fatalities powrócą także inne wykończenia, w tym Friendshipy (przyjacielskie obdarowanie prezentem, wprowadzone w MK II), Animality (metamorfoza w zwierzęce alter ego, wprowadzona w MK III), Babality (zamiana w dziecko), Brutality (śmiertelne kombo, rozrywające przeciwnika na strzępy, wprowadzone w MK Trilogy) czy też najbardziej wątpliwe Hara-Kiri (samobójstwo mające utrudniać oponentom zastosowanie Fatalities). Z dotychczas opublikowanych nagrań, pokazujących MK w akcji, można wyciągnąć jeden istotny wniosek – finały walk prezentują się naprawdę nieźle i dostarczają wielu emocji. Warto zauważyć, że w grze nie zabraknie także specjalnych Fatalities, możliwych do wykonania na konkretnych arenach – na mapie The Pit bez problemu strącimy rywala z wysokiego mostu prosto na najeżone kolcami podłoże (powróci również The Dead Pool, wypełniony żrącym kwasem, a także klimatyczny The Living Forest – ciągle czekamy na ujawnienie kolejnych lokacji). Kolejne „fatale” będą udostępniane za sprawą DLC.

W MK z własnej woli nikt nie pójdzie na kompromis – Kung Lao powykonaniu wyjątkowo brutalnego Fatality (ofiarą ponownie Johnny Cage).

W nowym Mortal Kombat nie zabraknie również rozwiązań innowacyjnych dla serii. Jedno z nich wiąże się z paskiem znajdującym się u dołu ekranu, podzielonym na trzy segmenty. Ładując go – a będzie się to odbywać poprzez wykonywanie udanych ciosów – gracz zyska szansę wyprowadzania coraz mocniejszych uderzeń specjalnych (np. Reptile wypuści w stronę rywala większą ilość toksycznej wydzieliny, zadając więcej obrażeń). Będzie się jednak opłacało poczekać na moment, w którym pasek zostanie wypełniony energią do samego końca. Wówczas gracz otrzyma okazję wyprowadzenia niezwykle silnych ciosów – w ramach tzw. X-Ray Mode – nieodwracalnie kaleczących przeciwnika (i odejmujących około 40% energii). W tym konkretnym przypadku moment uderzenia będzie obrazowany w sposób bardzo realistyczny: dzięki zbliżeniu kamery oraz prześwietleniu ciała wojownika, zobaczymy odnoszone w danej chwili kontuzje – złamania kości i żeber, a także uszkodzenia narządów wewnętrznych. W trakcie potyczki na ciałach walczących będą pojawiać się siniaki, bruzdy, rozcięcia oraz inne krwawiące obrażenia. Dodatkowo ich stroje będą pokrywać się krwią rywala. A całość i tak sprowadzi się do ostatecznego wykończenia przeciwnika przy użyciu jak najefektowniejszego „finiszera”.

Kolejną istotną nowinką w Mortal Kombat będzie możliwość toczenia starć w trybie Tag Team. Wzorem chociażby Marvel vs Capcom Ed Boon postanowił wprowadzić do gry opcję walk zespołów składających się z dwóch wojowników. Mylą się jednak ci, którzy sądzą, że zostanie ona potraktowana jako dodatek do właściwego trybu, czyli Arcade, stawiającego na rywalizację w pojedynkach jeden na jednego. Producenci obiecują, że Tag Team zostanie odpowiednio dopracowany. Wojowników nie tylko wymienimy w locie, dając odsapnąć temu, który akurat dostaje straszne cięgi, ale również wykorzystamy w charakterze tzw. asystentów, wyskakujących zza kadru i wspomagających nas dzięki wyprowadzeniu szybkiego ciosu. Tego typu zagrania będzie można łączyć w długie kombosy, co z pewnością docenią bardziej zaawansowani gracze. Nagrania video pokazują, że w Tag Team rozgrywka nabiera szaleńczego tempa, co – szczególnie w obliczu zmagań wieloosobowych – zapowiada się na bardzo ciekawe doświadczenie.

X-Ray Mode to jedna z nowości, na wprowadzenie których do MKzdecydowali się twórcy.

Pod względem oprawy audiowizualnej nie powinniśmy raczej oczekiwać zbytnich wodotrysków. Na opublikowanych dotąd filmach widać jednak, że NetherRealm nie odda w nasze ręce produkcji odstraszającej potencjalnego gracza. Oczy cieszą bardzo szczegółowe lokacje, dobrze animowani wojownicy, płynna rozgrywka, a także znośne efekty uderzeń czy czarów. Wydaje się, że najwięcej uwagi poświęcono ciosom typu X-Ray oraz wykończeniom, co jest jak najbardziej zrozumiałe, ponieważ to na nie gracz będzie zwracać największą uwagę. Wszystko odbywa się oczywiście w trójwymiarze, jednakże będziemy mieć ograniczoną swobodę ruchów (niczym w przypadku dwuwymiarowych odsłon). Gra jest przy tym bardzo brutalna – wypowiedzi autorów nie były pod tym względem jedynie czczymi przechwałkami. Krew leje się gęsto, w tle często przewijają się martwe postacie, aczkolwiek całość przebijają oczywiście Fatalities, od oglądania których potrafi się zrobić niedobrze. Nie zabraknie też wspomnianej już wizualizacji obrażeń. Nowy Mortal Kombat będzie przeznaczony wyłącznie dla dorosłych graczy – definitywnie.

W MK nie zabraknie też starć zespołowych. Wspólnie z rozbudowanymmultiplayerem tryb ten ma wydłużać żywotność produkcji.

W wywiadzie udzielonym serwisowi Gamasutra Ed Boon stwierdził, że najnowsza odsłona MK będzie dedykowana przede wszystkim graczom hardkorowym. Oznacza to, że mimo potężnego napływu casuali słynny projektant nie zamierza ulegać modzie i na siłę ułatwiać swojej gry. Otrzymamy zatem produkcję, poznanie której będzie oznaczać poświęcenie wielu godzin na trening. Z kolei osiągnięcie najwyższego możliwego poziomu ma być wyzwaniem, któremu sprostają wyłącznie najlepsi. Warto jednak odnotować, że gra tworzona jest tak, by radość z rozgrywki czerpali również początkujący fani Mortala. Wyciągnięcie z niej czegoś więcej wymagać będzie jednak dodatkowych ćwiczeń.

Zapowiedź nowej odsłony Mortal Kombat spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem fanów. Po pierwszym niedowierzaniu we wspomniany powrót do korzeni, zrozumieli oni, że Ed Boon i spółka są w stanie dostarczyć na rynek produkcję, dzięki której ponownie ujrzymy siłę serii MK. Charakterystyczny model walki, niepodrabialny styl rozgrywki, znani bohaterowie, brutalność, a także obietnica dopracowanego trybu Tag Team i opcji wieloosobowej to elementy, które mogą zadecydować o dużym sukcesie gry. MK zasługuje na wielki powrót. Liczymy na to, że nowa część kultowej marki spełni pokładane w niej nadzieje. Zweryfikujemy to w przyszłym roku.

Piotr „jiker” Doroń

NADZIEJE:

  • powrót do korzeni serii;
  • powrót do znaczka „tylko dla dorosłych” – brutalność jako atut marki;
  • tryb Tag Team oraz rozbudowany multiplayer.

OBAWY:

  • tradycyjny model walki może nie wytrzymać próby czasu;
  • czy nowym trybom i rozwiązaniom uda się wpłynąć pozytywnie na żywotność gry?

Piotr Doroń

Autor: Piotr Doroń

Z wykształcenia dziennikarz i politolog. W GRYOnline.pl od 2004 roku. Zaczynał od zapowiedzi i recenzji, by po roku dołączyć do Newsroomu i już tam pozostać. Obecnie szef tego działu, gdzie zarządza zespołem złożonym zarówno ze specjalistów w swoim fachu, jak i ambitnych żółtodziobów, chętnych do nauki oraz pracy na najwyższych obrotach. Były redaktor niezapomnianego emu@dreams, gdzie zagnała go fascynacja emulacją i konsolami, a także recenzent magazynu GB More. Miłośnik informacji, gier (długo by wymieniać ulubione gatunki), Internetu, dobrej książki sci-fi i fantasy, nie pogardzi również dopieszczonym serialem lub filmem. Mąż, ojciec trójki dzieci, esteta, zwolennik umiaru w życiu prywatnym.

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl