Doktor Strangelove, czyli jak przestałem się martwić i pokochałem bombę – major Kong. 10 najzabawniejszych śmierci w filmach
- 10 najzabawniejszych śmierci w filmach
- Zombieland – Bill Murray
- Policja zastępcza – Detektywi Danson i Highsmith
- Żyj i pozwól umrzeć – Dr Kananga
- Zoolander – kumple Dereka
- Park Jurajski – Donald Gennaro
- Atak rekinów 3: Megalodon – grupa na tratwie ratunkowej
- Bilet na Hawaje – skater zabójca
- Doktor Strangelove, czyli jak przestałem się martwić i pokochałem bombę – major Kong
- Pulp Fiction – Marvin
Doktor Strangelove, czyli jak przestałem się martwić i pokochałem bombę – major Kong

- Reżyser: Stanley Kubrick
- Rok produkcji: 1964
- Aktor wcielający się w postać: Slim Pickens
- Gdzie obejrzeć: Netflix
Przedostatnia pozycja to porządna dawka humoru dla wielbicieli klasyki z lat sześćdziesiątych. Zanim Stanley Kubrick zapisał się na kartach historii jako twórca takich niepokojących filmów, jak Mechaniczna pomarańcza czy Lśnienie, kręcił różnorodne tytuły, które nieraz potrafiły zawierać jakiś komentarz polityczny. I tak właśnie było z filmem Doktor Strangelove, czyli jak przestałem się martwić i pokochałem bombę. To wojenna satyra, która okazała się cholernie przenikliwym, a zarazem prześmiewczym komentarzem ukazującym absurdy zimnej wojny i niesione przez nią zagrożenia. W tym filmie nikt nie jest bezpieczny – Kubrick nie bierze jeńców, obrywają obie strony konfliktu.
Opisywana scena śmierci ukazuje zrzucenie atomówki na tereny sowieckie. Amerykanie atakują Rosjan dzięki sprytowi Doktora Strangelove, który jest byłym nazistą żądnym ogólnoświatowego terroru. Kiedy „góra” dowiaduje się o tym planie, udaje im się odwołać wszystkie samoloty oprócz tego pilotowanego przez majora Konga. Do zrzucenia bomby dochodzi, kiedy Kong, siedząc na pocisku, naprawia okablowanie samolotu.
Kong ujeżdża zrzuconą bombę atomową niczym kowboj i sunie ku sowieckiej ziemi. Jak to wszystko absurdalnie brzmi! I nie inaczej wygląda! W rolę majora Konga wciela się uznany weteran westernów, Slim Pickens, co samo w sobie jest już ironicznym metakomentarzem. Grając głupkowatego pilota-kowboja, Pickens śmieje się zarówno z samego z siebie, jak i z amerykańskiej kultury.