Prawie 15 lat temu Boeing przeprowadził nietypowy eksperyment, żeby upewnić się, że sygnał Wi-Fi dociera do każdego pasażera. W dopracowaniu systemu pomogło 9 ton ziemniaków.
Na początku zeszłej dekady bezprzewodowy internet dopiero wchodził na pokłady samolotów. Boeing chciał upewnić się, że każdy pasażer będzie miał niezakłócony dostęp do sieci, ale testy byłyby kosztowne i czasochłonne. Na ratunek przyszły ziemniaki, które oddziałują na fale radiowe podobnie jak ludzkie ciało. Dzięki temu testy były o 97% krótsze, niż pierwotnie zakładano.
Gdy w 2012 roku rozpoczęto testy rozkładu sygnału Wi-Fi na pokładzie samolotu, od razu zwrócono uwagę na największą przeszkodę. Eksperyment w pustym kadłubie nie miał sensu. Ludzkie ciała pochłaniają i odbijają fale elektromagnetyczne. Wpływa to na to, w których miejscach sygnał jest silny, a gdzie pojawiają się martwe strefy. Pusty samolot nie pozwoliłby tego wykryć.
Z drugiej strony w ramach testu Boeing musiałby znaleźć kilkudziesięciu chętnych, którzy musieliby spędzić na pokładzie około dwóch tygodni w pozycji nieruchomej. Wiązałoby się to z regularnymi przerwami opóźniającymi testy, a do tego każdemu należałoby wypłacić odpowiednią rekompensatę finansową za poświęcony czas.
Inżynierowie Boeinga znaleźli jednak alternatywę. Chodziło o ziemniaki, które podobnie jak ludzkie ciało oddziałują na fale radiowe i składają się w zdecydowanej większości (około 80%) z wody. Postanowiono kupić około 9 ton ziemniaków, które w workach rozmieszczono na siedzeniach w samolocie. Inżynierowie mogli prowadzić testy całą dobę, a eksperyment nazwano SPUDS (Synthetic Personnel Using Dielectric Substitution), gdzie „spud” jest potocznym określeniem dla ziemniaka.
Okazało się, że dzięki nieruchomym obiektom eksperyment udało się skrócić z zakładanych 14 dni do zaledwie 10 godzin. Inżynierowie zmapowali obszary o najsłabszym zasięgu i i na bieżąco zmieniali układ przekaźników, żeby sygnał rozchodził się równomiernie, a normy bezpieczeństwa były zachowane. Na koniec przeprowadzono testy z prawdziwymi ochotnikami, które potwierdziły wcześniejsze wyliczenia.

Autor: Zbigniew Woźnicki
Przygodę z publicystyką i pisaniem zaczął w serwisie Allegro, gdzie publikował newsy związane z grami, technologią oraz mediami społecznościowymi. Wkrótce zawitał na GRYOnline.pl i Filmomaniaka, pisząc o nowościach związanych z branżą filmową. Mimo związku z serialami, jego serce należy do gier wszelakiego typu. Żaden gatunek mu nie straszny, a przygoda z Tibią nauczyła go, że niebo i muzyka w grach są całkowicie zbędne. Przed laty dzielił się swoimi doświadczeniami, moderując forum mmorpg.org.pl. Uwielbia ponarzekać, ale oczywiście konstruktywnie i z umiarem. Na forum pisze pod ksywką Canaton.