W styczniu poznaliśmy dalsze plany na World of Warcraft, a także prawdopodobnie żegnamy się z Ashes of Creation. Za to New World może zostać uratowane!
Kojarzysz tego mema, w którym piesek siedzi w pokoju pełnym ognia i mówi „it’s fine”? Tak właśnie wyglądał styczeń w grach MMO! Wiedziałem, że nowy rok rozpoczniemy z kopyta, ale nie spodziewałem się takich rewelacji. Teraz nie wiem, czy życzyć sobie, aby cały rok tak wyglądał, czy jednak przydałoby się nam trochę spokoju. Chociaż patrząc na minione lata, to niech się dzieje, aby tylko było głośno!
W grudniu Ashes of Creation próbuje podbić Steama, a w styczniu „zbawca MMO” zwija manatki. Pewnie słyszałeś niepokojące informacje o problemach gry. I faktycznie, jest grubo! Ashes of Creation nie kupimy już na platformie Valve, a do tego można walczyć o zwrot pieniędzy, nawet jeśli grało się ponad 2 godziny. Wszystko za sprawą niezwykle niepewnej sytuacji projektu od ekipy z Intrepid Studios.
W skrócie, Steven Sharif, szef projektu, odszedł z firmy, a do tego zwolniono pracowników. Jeszcze nie ogłoszono zamknięcia serwerów oraz końca dalszego rozwoju gry, ale niektórzy twierdzą, że to tylko kwestia czasu. Szczegółów na temat problemów Ashes of Creation brakuje, bo różne źródła podają sprzeczne informacje. Ciężko zatem określić, czy był to „klasyczny scam”, czy po prostu kilka potknięć, które doprowadziło do upadku.
Z jednej strony mowa o niespodziewanym debiucie w Early Accessie na Steamie po to, aby nie musieć dawać zwrotu osobom, które wsparły Ashes of Creation na Kickstarterze. Z drugiej pojawiają się informacje o pozwach i swoistym „przejęciu” firmy przez nagłe pojawienie się zarządu, którego dotychczas nie było. W tle oczywiście długi, sprzedanie studia innemu podmiotowi, wykorzystywanie pieniędzy wspierających nie na rozwój gry, ale rzekomego kupna drogiego samochodu i willi przez Stevena Sharifa.
Wspomniany Steven Sharif informuje, że na ten moment nie może ujawnić szczegółów, bo sprawy są procesowane. Prosi, aby gracze czekali na fakty, a nie wyssane z palca insynuacje oraz plotki. Co to oznacza dla nas? Raczej musimy zapomnieć o Ashes of Creation. Nawet jeśli projekt przetrwa w jakiejś formie, to wątpię, czy będzie z niego „zbawca MMO”. No to co, teraz pora na Star Citizen?:)
Darmowe MMO Dreadmyst w bardzo krótkim czasie zdołało przyciągnąć naprawdę sporą uwagę graczy. Produkcja zachwyciła oldschoolowym klimatem, izometryczną kamerą oraz rozgrywką mocno inspirowaną klasycznymi tytułami RPG. Społeczność szybko zaczęła chwalić brak agresywnej monetyzacji, prostą, ale wciągającą mechanikę oraz wyraźny nacisk na eksplorację i walkę PvE/PvP. Teraz z pewnością czekasz na jakieś „ale”, więc nie zawiodę Cię, bo jest ono całkiem spore!
Wkrótce po debiucie gra została usunięta ze Steama. Powodem okazały się poważne zarzuty dotyczące wykorzystywania nieautoryzowanych plików graficznych i dźwiękowych, pochodzących z innych gier MMO, w tym m.in. z Aiona czy The Elder Scrolls Online. Zgłoszenie naruszenia praw autorskich doprowadziło do natychmiastowego zdjęcia tytułu ze sklepu.
Twórcy Dreadmyst przyznali, że część assetów pochodziła z zewnętrznych źródeł i nie posiadała odpowiednich licencji do komercyjnego użycia. Jednocześnie zapowiedzieli prace nad usunięciem problematycznych elementów i zastąpieniem ich własnymi zasobami, co w teorii mogłoby otworzyć drogę do ponownego powrotu gry na platformę Valve. Warto zaznaczyć, że mimo usunięcia ze Steama serwery gry nadal działają, a osoby, które zdążyły dodać tytuł do swojej biblioteki, wciąż mogą w niego grać. Co zabawne, mimo problematycznej sytuacji nie brakuje osób realnie trzymających kciuki za Deadmyst!
Tak jak Gothic jest „polską grą”, tak Tibia jest „polskim MMO”. Dlatego niejako z obowiązku wspominam, że ta niegdyś szalenie popularna produkcja świętowała swoje 29 urodziny. Niemal trzy dekady na rynku to naprawdę fenomenalny wynik, zwłaszcza że wiele nowych projektów często nie wytrzymuje nawet pięciu lat. Dlatego wszystkiego najlepszego i gratulacje!
Gratulacje należy złożyć także graczowi o nicku Dejairzin, który jako pierwszy w Tibii wbił 3000. poziom. Brazylijczyk wyprzedził polską parę (Bobeek i Goraca wbili jako pierwsi 2000. poziom), ale z okazji jego sukcesu nie było żadnych petard czy fajerwerków. W Tibii z 1000. poziomem były związane specjalne drzwi, które otworzył rodak Kharsek, a w tym przypadku niczego nie przygotowano. Z drugiej strony Tibia nie ma maksymalnego poziomu, więc „sky is the limit”. Hehe, rozumiesz, bo niebo w Tibii…
W Tibii pojawiła się także Nostalgia. To specjalna lokacja-wyspa, będąca przypomnieniem, jak wyglądała stara wersja MMORPG-a. Aby się tam dostać, nie trzeba za nic płacić czy spełniać jakieś wymagania. Udajemy się do Thais, przechodzimy przez kładkę i korzystamy z NPC oferującego teleportację do Nostalgii. Na miejscu czeka na nas w sumie… po prostu czysta nostalgia.
Twórcy The Elder Scrolls Online ogłosili start nowej ery ich MMORPG-a, która wprowadza znaczące zmiany w modelu rozwoju tytułu i sposobie, w jaki gracze będą zdobywać zawartość. Od teraz cała przyszła zawartość gry będzie dostępna bez dodatkowych opłat, co oznacza koniec płatnych DLC i epizodów w dotychczasowym modelu.
Zmiana ta ma na celu otwarcie świata ESO na jeszcze większe grono graczy oraz usunięcie barier wejścia dla osób, które nie chcą lub nie mogą inwestować w kolejne dodatki. Gracze wciąż będą otrzymywać regularne aktualizacje, nowe historie, zadania, regiony i mechaniki, lecz wszystko to zostanie udostępnione w formie bezpłatnych rozszerzeń dostępnych dla wszystkich posiadaczy gry.
W czym tkwi haczyk? ESO przechodzi na model sezonowy, który trwać ma 3 miesiące każdy, oraz wprowadza Tamriel Pass. To ichnia przepustka bojowa, a jej podstawowa wersja będzie darmowa dla wszystkich w trakcie trwania sezonu. Oczywiście pojawi się wersja premium, ale w środku znajdziemy jedynie przedmioty kosmetyczne. W kwietniu startuje sezon 0, a już w marcu cztery DLC zostaną włączone do podstawowej wersji MMO.
Co jeszcze planuje The Elder Scrolls Online na rok 2026? Solo dungeony, darmowy respec, więcej bonusów dla posiadaczy ESO Plus, czy zapowiedziano rework klas. Wspomniano także o crossplayu, ale ten nie trafi do gry w tym roku.
O końcu New World już pisałem. Amazon podało nawet oficjalną datę wyłączenia serwerów, czyli za rok! MMORPG zostanie zamknięty w styczniu 2027 roku, o ile nie zostanie uratowany. Przez kogo? Przez Alistaira McFarlane’a, szefa Facepunch Studios, znanego z Rusta, czy Garry's Mod!
Alistaira McFarlane na Twitterze (X) przekazał, że zapłaci Amazon 25 milionów dolarów za możliwość kupienia New World. Jego zdaniem gry nie powinny umierać, dlatego chętnie zająłby się tym projektem. Wydawać by się mogło, że temat przejdzie bez echa, ale coś jest na rzeczy. Niedawno deweloper poinformował, że jest w trakcie rozmów ze studiem, więc nie może ujawniać teraz żadnych szczegółów. Podkreślił przy tym, że to normalna praktyka, dlatego gracze nie powinni niczego oczekiwać czy robić sobie jakieś nadziei, a sam Alistaira McFarlane niczego nie obiecuje.
A czy szansa faktycznie istnieje? Patrząc na historię Hytale, to niewykluczone! Produkcja została wykupiona od Riot Games przez oryginalnego twórcę. W przypadku New World jest zatem szansa, że MMORPG znajdzie nowy dom.
Albion Online to takie niemedialne MMO, które znalazło swoją niszę i ma się w niej naprawdę dobrze. Sandboksowa produkcja oparta w dużej mierze o PvP przeszła naprawdę długą drogę, a twórcy nie zwalniają tempa! Zapowiedzieli już wielki rework graficzny swojej produkcji!
W kwietniu otrzymamy aktualizację ze sporą zawartością, ale główną atrakcję stanowić ma aktualizacja szaty graficznej Albion Online. Otwarty świat będzie nie tylko bardziej czytelny, ale również klimatyczny. Do tego do gry z czasem zawitają smoki, czyli od dawna wyczekiwany rodzaj przeciwnika. Nie wiadomo jeszcze czy zmierzymy się z nimi w ramach raidów, czy innej aktywności.
To jednak nie wszystko, bo zespół zapowiedział, że chce otworzyć się na kolejne platformy. Na ten moment obrali za cel Xboxy, na których MMORPG pojawi się podobno jeszcze wiosną i być może z pełnoprawnym cross-playem. Przy okazji zapowiedziano lepsze wsparcie dla kontrolerów, więc PC-towcy również na tym skorzystają.
Co tam w królu MMORPG piszczy? Pre-patch do rozszerzenia Midnight wylądował i namieszał w grze. Blizzard chce walczyć z addonami za pomocą własnych rozwiązań, ale te nie do końca działają, więc… firma musi ratować się pomysłami fanów. Nie wróży to dobrze, a już teraz zapowiedziano, że teraz zespół koncentruje się na łataniu gry, więc dalsze usprawnienia pojawią się w trakcie Midnight. Może się więc okazać, że World of Warcraft bez addonów pojawi się, ale nieco (znacznie) później.
Do tego społeczność (słusznie) narzeka na stan specjalizacji Devourer do klasy demon hunter. Są problemy z jej expieniem, brakuje odpowiedniego ekwipunku, a także nie przemyślano rozmieszczenia talentów względem etapu zdobywania związanych z nimi umiejętnościami. Wygląda to nieco śmiesznie, ale Blizzard to w końcu „small indie company”, więc nie oczekujmy za wiele!
No i na koniec stycznia rzucono nieco światła na to, co czeka World of Warcraft. Serwery anniversary do końca 2026 roku otrzymają pełną zawartość dodatku The Burning Crusade. Na BlizzConie dowiemy się co po Mists of Pandaria Classic, ale wygląda na to, że dostaniemy Warlords of Draenor Classic. To nie wszystko w sprawie Classica, bo Blizzard ma podobno asa w rękawie, którego ujawni w innym czasie.
Midnight z kolei będzie aktywnie rozwijany i możemy spodziewać się regularnych aktualizacji z atrakcjami. Pojawi się aktywność „prop hunt”, dostaniemy nowy tryb, jak to miało miejsce z battle royale, a także pojawią się większe delvy zwany Labirynths. No i to by było na tyle w styczniu! Mam nadzieję, że w lutym przyniosę równie gorące, ale bardziej pozytywne wieści.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Steam
GRYOnline
Gracze
Steam
GRYOnline
Gracze

Autor: Patryk Manelski
Chciał być informatykiem, potem policjantem, a skończyło się na „dziennikarzeniu” na UŚ. Tam odkrył, że można połączyć pasję do grania z pisaniem. Następnie bytował w kilku redakcjach, próbując przekonać wszystkich, że gry MMO są najlepsze na świecie. Tak trafił do działu publicystyki na GOL-u, gdzie niestrudzenie kontynuuje swoją misję – bez większych sukcesów. W przerwach od walenia z axa hoduje cyfrowe pomidory, bawiąc się w wirtualnego farmera. Nie mając własnego ogródka, zadowala się opieką nad drzewkiem bonsai. Kręci go też jazda na rowerze, zaś czytać lubi mangę i fantastykę. A co najważniejsze, pochodzi z Sosnowca, gdzie zresztą mieszka i z czego jest dumny!