Tim Cain uwielbia interpretacje graczy, ale nawet ich zdecydowana większość nie decyduje o kanonie. Współtwórca Arcanum wskazał, kto ma ostateczny głos, przywołując przykład ikonicznej postaci Harolda z cyklu Fallout.
Fani od zawsze toczą spory na temat tego, co ich zdaniem jest kanoniczne w książkach, filmach czy grach. Często wchodzą przez to w konflikt z twórcami lub wprost przeciwnie, stają się adresatami tzw. fanserwisu, który nie zawsze wychodzi dziełom na dobre. W tej sprawie wypowiedział się Tim Cain – zdaniem branżowego weterana, tylko właściciel praw definiuje kanon. Wszystkie inne głosy pozostają cenną, ale wciąż jedynie interpretacją.
Ojciec pierwszego Fallouta uwielbia teorie graczy, ale nie sądzi, że ich sentyment powinien wpływać na twórców. Zbyt często w społecznościach fanów dochodzi do kłótni o to, co należy do kanonu. Tymczasem według Caina są to jedynie pojedynki na interpretacje. W dodatku zwykle biorą w nich udział osoby najgłośniejsze i najaktywniejsze, niereprezentujące rzeczywistego głosu ogółu. Deweloper jest przekonany, że nie chcielibyśmy, by najważniejsze decyzje były owocem tyranii większości.
Cain wyróżnił także kwestię autora i tego, co uznawał on za prawdę podczas procesu tworzenia. Intencja dewelopera nie musi pokrywać się nie tylko z interpretacjami czy kanonem ustalonym przez właścicieli danej marki, ale nawet z wizją innych członków zespołu. Mimo to jest czymś bezdyskusyjnym oraz niepodważalnym.
W filmie posłużył się przykładem Harolda – ikonicznej postaci doskonale znanej fanom postapokaliptycznego cyklu. Bohater z charakterystycznym drzewem wyrastającym z głowy przez jednych uznawany był za ghoula, inni określali go mianem mutanta, a nawet brali za jedno i drugie. Cain widział go zawsze jako kogoś dziwacznego, wymykającego się wszelkim definicjom. W tym momencie o prawdziwej naturze Harolda decyduje jednak Bethesda.
Nadal jednak Cain uznaje każdą interpretację za prawdziwą, ponieważ jest ona efektem własnych doświadczeń i indywidualnej perspektywy.
Więcej:Świątynia Pierwotnego Zła zmierza na Steama po 20 latach

Autor: Krzysztof Kałuziński
W GRYOnline.pl związany z Newsroomem. Nie boi się podejmowania różnych tematów, choć preferuje wiadomości o niezależnych produkcjach w stylu Disco Elysium. W dzieciństwie pisał opowiadania fantasy, katował Pegasusa, a potem peceta. Pasję przekuł w zawód redaktora portalu dla graczy prowadzonego z przyjacielem, jak również copywritera oraz doradcy w sklepie z konsolami. Nie przepada za remake'ami i growymi tasiemcami. Od dziecka chciał napisać powieść, choć zdecydowanie lepiej tworzy mu się bohaterów niż fabułę. Pewnie dlatego tak pokochał RPGi (papierowe i wirtualne). Wychowały go lata 90., do których chętnie by się przeniósł. Uwielbia filmy Tarantino, za sprawą Mad Maksa i pierwszego Fallouta zatracił się w postapo, a Berserk przekonał go do dark fantasy. Dziś próbuje sił w e-commerce i marketingu, jednocześnie wspierając Newsroom w weekendy, dzięki czemu wciąż może kultywować dawne pasje.