Fani taktycznych FPS-ów powinni zwrócić uwagę na Total Conflict: Resistance. Prezentujemy najważniejsze informacje na temat tej gry.
Niewielkie studio Thunder Devs., w którego dorobku znajdziemy jedynie mało znane BattleRush, ma w planach znacznie ambitniejszy projekt. Total Conflict: Resistance – bo o nim mowa – to prawdziwy miszmasz strategii wojennej i taktycznego FPS-a. Co prawda gra wciąż jest w fazie produkcji, ale każdy zainteresowany może wypróbować jej wersję demonstracyjną na platformie Steam. W przyszłości tytuł trafi natomiast do wczesnego dostępu.
W Total Conflict: Resistance trafimy do fikcyjnego państwa Cambridia i poprowadzimy je ku chwale nie tylko drogą dyplomatyczną, ale przede wszystkim zbrojną. Jeśli chodzi o ten drugi aspekt, to do naszej dyspozycji oddany zostanie prawdziwy wachlarz możliwości. Począwszy od budowania fortyfikacji przez produkcję broni, umiejętne zarządzanie tworzoną armią, kontrolę pojazdów bojowych, a na działaniach bojowych z widoku pierwszej osoby skończywszy – wszystko to zagwarantować ma rzadko spotykaną skalę sieciowej rozgrywki z nawet 200 graczami jednocześnie.
Tytułowe porównanie Total Conflict: Resistance do Mount and Blade nie jest przypadkowe. W sieci można bowiem znaleźć wiele komentarzy (choćby pod rozmaitymi gameplayami), w których gracze zauważają podobieństwo tych dwóch produkcji. Widoczne jest to przede wszystkim w sposobie kontroli naszych jednostek, szerokiej personalizacji, a także mapie świata.
Wielki rozmach nie idzie w parze z wyżyłowanymi wymaganiami sprzętowymi. Posiadacze nieco słabszych pecetów powinni być spokojni o płynne działanie gry.
Premiera gry w Steam Early Access odbędzie się w tym roku. Obecnie możecie natomiast pobrać demo, które jest regularnie ulepszane przez deweloperów.
Warto na koniec wspomnieć, że Total Conflict: Resistance nie oferuje polskiego języka.
10

Autor: Kamil Kleszyk
Na łamach GRYOnline.pl ima się różnorodnych tematyk. Możecie się zatem spodziewać od niego zarówno newsa o symulatorze rolnictwa, jak i tekstu o wpływie procesu Johnnego Deppa na przyszłość Piratów z Karaibów. Introwertyk z powołania. Od dziecka czuł bliższy związek z humanizmem niż naukami ścisłymi. Gdy po latach nauki przyszedł czas stagnacji, wolał nazywać to „szukaniem życiowego celu”. W końcu postanowił zawalczyć o lepszą przyszłość, co zaprowadziło go do miejsca, w którym jest dzisiaj.