Zdrowy rozsądek podpowiada, że gdy ceny rosną, sprzedaż spada. Rynek kart graficznych właśnie pokazał temu rozsądkowi środkowy palec: w drugim kwartale 2026 roku do sklepów trafiło 12,5 miliona sztuk - najwięcej od czterech lat. Analitycy mają na to prostą teorię. To panika.
Firma analityczna Jon Peddie Research opublikowała raport o rynku kart graficznych za drugi kwartał i wynika z niego coś, czego trudno się było spodziewać po miesiącach doniesień o rekordowych cenach:
Najciekawsze jest jednak to, dokąd te karty jadą. W tym samym kwartale sprzedano tylko 14 mln pecetów stacjonarnych, a odsetek komputerów z dedykowaną kartą skoczył do 89 procent. Mówiąc prościej: statystyk nie pompują producenci gotowych zestawów, tylko zwykli gracze kupujący karty do własnych komputerów. I robią to w czasie, gdy sprzedaż samych procesorów wyraźnie siada.
Szef firmy, dr Jon Peddie, tłumaczy to bez ogródek: „Wbrew logice sprzedaż kart z najwyższej półki wystrzeliła wraz ze wzrostem cen". Jego teoria? Klienci rzucili się do kas, zanim ceny pójdą jeszcze wyżej. Peddie wskazuje przy tym konkretnego winowajcę: wojnę w Iranie, która jego zdaniem winduje ceny we wszystkich segmentach. Analityk przypomina też, jak ten rok wyglądał z perspektywy branży: po odbiciu w 2025 roku rynek dostał trzy ciosy naraz - wojnę, niedobór pamięci i chaotyczne zmiany ceł. Mechanizm jest więc prosty: skoro wszystko wskazuje, że w kolejnych miesiącach będzie drożej, to logika podpowiada, żeby kupić teraz.
Trudno się dziwić, skoro dziś na flagowy model trzeba wyłożyć fortunę. W Niemczech najtańszy GeForce RTX 5090 kosztuje już 5243 euro (ok. 22 700 zł), a jubileuszowa wersja ASUS ROG Astral Edition 20 - blisko 7000 euro (ok. 30 300 zł), choć jej własna cena sugerowana wynosiła 5799 euro. Dla porównania: w styczniu najtańsze egzemplarze RTX 5090 kosztowały w Niemczech około 3000 euro, co oznacza wzrost o 73 procent w osiem miesięcy. W USA najtańszy egzemplarz przekroczył 5000 dolarów (ok. 22 900 zł po doliczeniu VAT-u) wobec premierowych 1999 dolarów (ok. 9200 zł) - rok temu ta sama karta chodziła po 2250 dolarów, czyli jakieś 10 300 zł. Powód jest wszędzie ten sam: pamięci wykupują centra danych AI, co wywołuje ogromne problemy z ich dostępnością - szef SK Hynix ostrzega, że niedobory potrwają do 2030 roku.
I tu dochodzimy do gorzkiej puenty. Dla Nvidii, AMD i ich partnerów ten kwartał to komunikat jednoznaczny: podnieśliśmy ceny do poziomów, które rok temu wydawały się absurdalne, a ludzie kupują więcej niż wcześniej. Żadna firma nie wyciągnie z tego wniosku, że trzeba zejść z cen. A w tle mamy już zapowiedzi kolejnych podwyżek.
Sami analitycy nie traktują tego rekordu jako początku hossy. W długoterminowej prognozie JPR zakłada, że rynek będzie się kurczył w tempie 2,5 proc. rocznie do 2030 roku. To nie jest więc zdrowy, rosnący rynek, tylko jeden bardzo nerwowy kwartał, w którym wszyscy rzucili się do kas naraz.
Więcej:Aplikacje randkowe umierają? Coraz więcej osób ma dość swipe’owania, ghostingu i płatnych ograniczeń

Autor: Przemysław Bartula
W 2000 roku dołączył do ekipy tworzącej serwis GRYOnline.pl i realizuje się w nim po dziś dzień. Zaczął od napisania kilku recenzji, a potem płynnie poszły newsy, wpisy encyklopedyczne i cała masa innych aktywności. Na przestrzeni 20 lat uczestniczył w tworzeniu niemal wszystkich działów i projektów firmy; przez lata piastował stanowisko szefa encyklopedii gier i szefa newsroomu, a ostatecznie trafił do zarządu firmy GRY-OnLine S.A. Obecnie jest dużo bardziej zaangażowany w aktywności zarządcze aniżeli redaktorskie. Posiada dyplom technika elektrotechnika i inżyniera budownictwa wodnego.