Redakcja portalu GameStar przygotowała bardzo interesujące porównanie nowej karty graficznej GeForce RTX 2080 Ti ze swoim poprzednikiem GTX 1080 Ti. Testy przeprowadzono w sześciu tytułach i w konfiguracjach sprzętowych z użyciem 3 różnych procesorów.
Jacek Pindel

Nasi niemieccy koledzy przeprowadzili analizę porównującą wydajność RTX-a 2080 Ti i GTX-a 1080 Ti, wykorzystując do tego procesory: Intel Core i9 9900K, Intel Core i7 8700K oraz AMD Ryzen 2700X. Do testów wykorzystano pomiary wydajności w sześciu tytułach - Assassin’s Creed: Origins, Civilization 6, Kingdom Come: Deliverance, Project CARS 2, Total War: Warhammer 2 oraz Wolfenstein 2: The New Colossus. Gry uruchamiano w rozdzielczościach: Full HD (1920x1080), WQHD (2560x1440) i 4K (3840x2160), detale we wszystkich tytułach ustawiono na poziomie wysokim (nie maksymalnym). Sterownik graficzny wykorzystany w teście to GeForce 411.63 WHQL, zastosowano konfigurację z 16 GB pamięci RAM (w trybie Dual-Channel) taktowanej zegarem 2933 MHz. System operacyjny platformy testowej to oczywiście Windows 10 w wersji 64-bitowej.
Pora na najważniejsze, czyli wyniki testów porównawczych – zostały one podane w klatkach na sekundę (im więcej, tym lepiej).
W tytule od Ubisoft z 2017 roku różnice w wydajności sięgają nawet 39% przy rozdzielczości 4K na korzyść nowego RTX-a. W rozdzielczości Full HD różnice widać w zasadzie tylko na platformach Intela (20% przy i9 i „tylko” 10% przy wykorzystaniu i7). Najlepszy wynik w 4K uzyskało połączenie Core i7 8700K z RTX 2080 Ti, lecz zestaw z procesorem AMD nie odbiega zbytnio od konkurentów (różnice na poziomie 4-6%).

Produkcja sygnowana nazwiskiem Sida Meiera z 2016 roku wypada zdecydowanie lepiej na procesorach Intela; co ciekawe, zwiększanie rozdzielczości w zasadzie nie powoduje spadków płynności animacji (1,5 do 5,5 klatki na sekundę). Gra uzyskuje niemalże identyczne (w granicach błędu pomiarowego) wyniki zarówno na GTX 1080 Ti, jak i na jego młodszym bracie.

Czeski RPG na silniku CryEngine 3 znów pokazuje zależności, jakie widać było na pierwszym wykresie – o ile w Full HD RTX 2080 Ti faktycznie zyskuje tylko w konfiguracji z procesorem Core i9 9900K, to w wyższych rozdzielczościach widać znacznie poważniejsze skoki wydajności dochodzące nawet do 45% w przypadku konfiguracji z Ryzenem. Przy tej produkcji warto zaznaczyć, że w wysokich rozdzielczościach procesor „czerwonych” walczy z rozwiązaniami od Intela jak równy z równym.

„Najładniejsza gra wyścigowa 2017 roku” (przynajmniej według niektórych) nie zaskakuje ani pozytywnie, ani też negatywnie po przesiadce z GTX na RTX. W Full HD wzrost wydajności wyniósł marginalne od 1 do 4%, w wyższych rozdzielczościach i przy RTX 2080 Ti silnik gry w konfiguracji z każdym testowanym procesorem generuje w okolicach 20% klatek na sekundę więcej.

W warhammerowej odsłonie serii Total War (właściwie to drugiej jej części) po przesiadce z 1080 Ti na nowego RTX-a 2080 Ti zyskujemy całkiem sporo, i to już w rozdzielczości 1080p (nawet 22% wzrostu wydajności w przypadku konfiguracji z Core i9 9900K), ale to w rozdzielczości 4K RTX pokazuje, kto jest nowym królem wydajności wśród kart graficznych - nawet 50% więcej klatek na sekundę musi robić wrażenie.

The New Colossus również pokazuje potęgę nowych układów „zielonych” – od około 20% w Full HD do ponad 50% w każdej konfiguracji w rozdzielczości 4K. Nic dodać, nic ująć.

Redaktorzy GameStara przygotowali również uśredniony wykres wydajności ze wszystkich testowanych tytułów (w tym przypadku pozwolę sobie wkleić wykres procentowy, zakładając, że wartość 100% przypada na konfigurację AMD Ryzen 7 2700X + GTX 1080 Ti, która wypadła najsłabiej w opisywanych testach):

W testach widać przede wszystkim dość spore różnice w rozdzielczości 1080p pomiędzy platformami na procesorach Intela a tymi, które używały Ryzena 7 2700X (w wyższych rozdzielczościach różnica również jest na korzyść procesorów Intela, lecz nie jest już tak drastyczna).
Co do samych kart graficznych, to różnice w wydajności pomiędzy RTX-em a GTX-em zaczynają się od 5%, a w niektórych produkcjach wynoszą nawet do 50% na korzyść nowego produktu od „zielonych” (przy identycznych pozostałych komponentach). Wynik jak najbardziej zadowalający, a pamiętajmy, że różnice te (wraz z nowymi produkcjami wykorzystującymi technologię ray tracingu) mogą być coraz większe. Pozostaje tylko jedno pytanie: czy 6000 zł za kartę graficzną do zastosowań nieprofesjonalnych to nie jest „lekkie” przegięcie? Na to musicie już odpowiedzieć sobie sami.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
11