Radość graczy Pokemon GO nie trwała długo; „poprawka” okazała się błędem twórców

Gracze Pokemon GO przez chwilę mieli powód do chwalenia twórców. Dopóki rzekoma poprawka nie okazała się błędem, który Niantic szybko usunęło, ku frustracji fanów.

cooldown.pl

Jakub Błażewicz

Komentarze
Radość graczy Pokemon GO nie trwała długo; „poprawka” okazała się błędem twórców.
Radość graczy Pokemon GO nie trwała długo; „poprawka” okazała się błędem twórców.

Jeszcze na początku tygodnia wydawało się, że Niantic nieco zyskał w oczach graczy, choć nie na tyle, by wybaczyli ostatnie problemy gry. Niestety, teraz nie tyle poszły one w zapomnienie, co przyćmiło je zamieszanie wokół poprawki w Pokemon GO, która okazała się… błędem twórców.

Niantic wreszcie zrobiło coś dobrze…

Radość graczy Pokemon GO nie trwała długo; „poprawka” okazała się błędem twórców - ilustracja #1
Dzień czy noc, gracze nie oczekują nic dobrego od Niantic. Źródło: Niantic Labs.

W ostatni wtorek gra został zaktualizowana do wersji 0.275.0, gracze ze zdziwieniem zauważyli drobną, ale istotną zmianę. Patch podwoił zasięg „widzenia” stworków przez gracza, pozwalając na łapanie pokemonów z większej odległości (dokładniej: w promieniu 80 metrów zamiast 40).

Na pierwszy rzut oka może się to wydawać drobnostką. Tyle że to samo można by rzec na temat zasięgu kręcenia dyskami PokeStopów, a gracze nie byli zachwyceni, gdy Niantic zapowiedział cofnięcie tej zmiany (z czego zresztą twórcy wycofali się pod presją graczy).

Ostatnia poprawka sprawiała, że w praktyce można było łapać więcej pokemonów z jednego miejsca. Nawet dla szeregowych graczy to istotne udogodnienie, nie mówiąc o osobach, które z takich czy innych powodów raczej nie mogą się przemieszczać w pogoni za stworkami.

…ale na krótko

Wielu fanów studziło wszechobecny entuzjazm. Po ostatnich działaniach Niantic wielu podejrzewało, że to kolejny błąd korzystny dla graczy, który szybko zostanie usunięty przez twórców.

Jednakże szybko pojawiło się oficjalne potwierdzenie: zmiana dystansu to celowa poprawka. Taką informację przekazali partnerzy, tj. gracze pozostający w kontakcie z Niantic Labs, wliczając w to redakcję serwisu Pokemon GO Hub oraz youtubera Poke Daxi, który doniósł o tym w skasowanym wpisie na Twitterze.

Jakież więc było zdziwienie graczy, gdy Niantic poinformował, że zwiększony dystans był błędem towarzyszącym właściwej poprawce, a bug został usunięty niemal natychmiast. Co prawda aktualizacja nie została jeszcze wymuszona, ale jest to tylko kwestią czasu.

Gracze wściekli: błędy w grze od miesięcy, „poprawka” usunięta w ciągu dnia

Stwierdzić, że gracze byli zirytowani ogłoszeniem twórców, byłoby wielkim niedopowiedzeniem. Społeczność skupiona wokół PoGO nie zostawiła na Niantic suchej nitki, znów oskarżając zespół o niekompetencje i ignorowanie fanów.

Nastroje wśród graczy pozostają niewesołe co najmniej od czasu zmian, które de faco utrudniły zdalne rajdy. Później Niantic zaczął wprowadzać coraz więcej wymagających tzw. lokalnych rajdów, których można podjąć się tylko na miejscu. Nie poprawiło to graczom humoru.

Co gorsza, gracze są wściekli, że „naprawienie” błędu zwiększającego zasięg „widzenia” trenera został naprawiony w ciągu jednego dnia. Tymczasem inne usterki w PoGO są w grze od wielu miesięcy.

Nie chodzi nawet o drobiazgi (na przykład glicze wizualne), ale poważne problemy, takie jak zawodząca funkcja Synchronizacji przygody (Adventure Sync) oraz okazjonalne „zamrażanie” się gry. Nie trzeba chyba tłumaczyć, jak bardzo boli fanów ten kontrast. Niektórzy internauci złośliwie przytaczają słowa Michaela Steranki (reżysera PoGO) z maja odnośnie krytyki zmian w rajdach: „Mamy nadzieję, że czyny przemówią głośniej niż słowa”.

Niantic: to nieporozumienie

Skoro o nim mowa: Steranka poruszył sprawę ostatniego błędu oraz stanu trybu PvP w rozmowie z dwoma znany twórcami zawartości: Calebem Pengiem oraz SpeediestChief2 (via Pokemon GO Hub).

  1. Reżyser gry stwierdził, że wcześniejsze potwierdzenie „poprawki” był efektem nieporozumienia: pracownicy Niantic nie wiedzieli, że gracze pytają o zwiększony dystans pojawiania się stworków.
  2. Gracze nie wierzą w te zapewnienia, jako że większość twórców zawartości dała do zrozumienia, że pytali o zasięg widzenia trenera.
  3. Nie przekonuje ich też argument, że gracze mogą być „lekko przytłoczeni”, gdy po zalogowaniu widzą wokół „50 różnych pokemonów”. Zdaniem fanów po początkowym „szoku” to raczej widok motywujący do gry.

Uznania graczy nie zyskały też uwagi Steranki co do trybu PvP oraz mało atrakcyjnych ofert w oficjalnym sklepie internetowym Pokemon GO. Głównie dlatego, że – zdaniem użytkowników Reddita – nie bardzo pokrywały się z rzeczywistością.

Debiut Campfire i więcej Rare XL Candy

Na koniec wypada wspomnieć o dwóch innych zmianach – tym razem bezsprzecznie celowych.

  1. Aplikacja Campfire jest już dostępna „globalnie” wraz z nową funkcją – Team Up. Ta pozwala szybko zdalnie zaprosić do rajdu innych graczy (głównie z okolicy), co w połączeniu z oficjalną mapą PokeGymów i grupami społecznościowymi w teorii ułatwia polowanie na legendarne rajdy.
  2. Druga nowinka wejdzie w życie wraz z wydarzeniem Go Battle Day. Do puli nagród za zwycięstwa w trybie PvP GO Battle League dojdą tzw. Rare XL Candy – większy wariant Rare Candy, który pozwala awansować pokemony do maksymalnego, 50. poziomu.

Obie nowości, choć skądinąd pozytywne, budzą sporo zastrzeżeń.

  1. Campfire w zasadzie działa gorzej jako narzędzie do rajdowania niż fanowskie aplikacje pokroju Poke Genie. Głównie dlatego, że nic nie zmusza graczy do dołączenia lub nawet pozostanie w poczekalni (co może uniemożliwić ukończenie rajdu pozostałym graczom, gdy już zużyją na niego swoje zdalne przepustki).
  2. Rare XL Candy nie będą gwarantowaną nagrodą. Do tego gracze zastanawiają, czy nie będzie to kolejna sytuacja, kiedy Niantic coś popsuje i – na przykład – przez większość część wydarzenia nadal nie będzie szansy otrzymania Rare XL Candy w GBL.

To ostatnie zdanie powinno wystarczyć za dowód na to, jak nisko gracze oceniają ostatnie posunięcia twórców. W zasadzie komentarze pod każdym ogłoszeniem, choćby na pierwszy rzut oka pozytywnym lub przynajmniej neutralnym, sprowadzają się często do jednej kwestii: co tym razem zepsuje Niantic? I dlaczego wygląda to tak, jakby deweloper chciał zabić swój największy hit?

Jakub Błażewicz

Autor: Jakub Błażewicz

Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).

Wysoko oceniane izometryczne RPG za darmo w Epic Games Store [Aktualizacja]

Następny
Wysoko oceniane izometryczne RPG za darmo w Epic Games Store [Aktualizacja]

Baldur's Gate 3 na PC z przyspieszoną premierą, i to aż o prawie miesiąc

Poprzedni
Baldur's Gate 3 na PC z przyspieszoną premierą, i to aż o prawie miesiąc

Kalendarz Wiadomości

Nie
Pon
Wto
Śro
Czw
Pią
Sob

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl