City Masterplan jako konkurencja dla Cities: Skylines 2? Część graczy wiąże spore nadzieje wobec nowego indyka, ale inni fani gatunku mają też sporo obaw.
City Masterplan ma zaspokoić żądzę budowania miasta u graczy, którzy wciąż są zawiedzeni Cities: Skylines 2. O ile uniknie problemów znanych z tej produkcji, a często wiązanych z pewną niepopularną (?) technologią wykorzystaną przez dewelopera.
Umówmy się: nowi twórcy drugiego Cities: Skylines radzą sobie o wiele lepiej, niż spodziewała się większość fanów serii. Niemniej nawet w większości pozytywne recenzje z ostatnich 30 dni niespecjalnie poprawiły ogólny odbiór CS2, który na plus wciąż oceniono tylko w 55% opinii na Steamie. To aż nazbyt dobitnie pokazuje, w jakim stanie była produkcja, gdy pieczę nad nią przejął zespół Iceflake Studios.
Nowy deweloper faktycznie dokłada starań i niedawno pokazał, jak zamierza poprawić optymalizację gry. Niemniej gracze od dawna rozglądają się za alternatywą. Nawet taką, jak dzieło niezależnego studia 1:1 Studio, które jak na ironię budzi obawy właśnie o wydajność.
Cities Masterplan oczywiście jest podobne do CS-a – w końcu obie gry reprezentują ten sam gatunek i „setting”, czyli city buildera pozwalającego stworzyć współczesną metropolię. W przypadku CM-a deweloperzy stawiają na „perfekcyjny balans między ostatecznym realizmem i płynną kontrolą”, dzięki czemu gra ma zaoferować „coś dla każdego fana city builderów”.
W praktyce ma to przekładać się na ogromną swobodę przy projektowaniu wirtualnego miasta: terenu, sieci dróg, stylów architektonicznych etc. Nieco życia w metropolię tchną też rozbudowane systemy gospodarki, ruchu drogowego, łańcuchów dostaw „pulsu” miasta. Całość ma przy tym pozostać intuicyjna, pozwalając dokładnie „odtworzyć miasto z umysłu artystów w skali 1:1”.
Takie obietnice musiały przyciągnąć uwagę fanów budowania miast, wliczając w to miłośników serii Cities Skylines. Niemniej gracze są ostrożni w okazywaniu entuzjazmu – choćby dlatego, że przecież i CS2 zapowiadało się obiecująco, lecz te oczekiwania boleśnie zweryfikowała premiera. Jeśli weterani Cities Skylines mogli tak bardzo zawieść graczy, to tym bardziej lepiej ostrożnie podchodzić do projektu, którego twórcy mają o wiele skromniejsze resume.
Co jednak przede wszystkim budzi wątpliwości graczy, to wydajność na silniku Unreal Engine 5, na którym powstaje City Masterplan. Technologia firmy Epic Games w teorii jest ceniona za zapewnianie wysokiego poziomu warstwy wizualnej. W praktyce zwykle mówi się o niej w kontekście optymalizacji, która w grach na UE często pozostawia wiele do życzenia. Co prawda część graczy zwala winę raczej na lenistwo twórców, ale zdarza się, że sami deweloperzy porzucają tę technologię, by zapewnić lepszą wydajność.
Obawy o optymalizację są szczególnie zasadne w kontekście problemów Cities Skylines 2 – gry, która po 2 latach nadal nie zachwyca w tym zakresie, mimo wykorzystania Unity. UE5 stanowczo nie był tworzony głównie z myślą o strategiach ekonomicznych z ogromną liczbą systemów symulacyjnych.
Z tych powodów wielu internautów stawia sprawę jasno: dopóki nie zobaczą gry na żywo (a przynajmniej u „przeciętnego gracza”), dopóty nie uwierzą w obietnice 1:1 Studio. Co jednak nie zmienia faktu, że pierwszy zwiastun City Masterplan wzbudził spore zainteresowanie.
Gra ma ukazać się „wkrótce” na Steamie.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).