Po co komu miasta w Civilization 7. Ostatnią odsłonę kultowego cyklu da się przejść nawet w roli wiecznych koczowników.
Rozgrywka w Civilization bez zakładania miast? Brzmi jak absurd, prawda? W końcu rozwijanie swojej nacji poprzez wznoszenie kolejnych osad i rozszerzanie terytorium to właściwie rdzeń rozgrywki w tej kultowej strategii. Mimo to, jeden z graczy postanowił sprawdzić czy w najnowszej odsłonie da się całkowicie pominąć ten element. Jego eksperyment okazał się zaś spektakularnym sukcesem.
Ofiarą eksperymentów gracza padła najnowsza odsłona cyklu, czyli dość chłodno przyjęta „siódemka”. Adept42 postanowił jednak przetestować nowe mechaniki wprowadzone przez twórców, by sprawdzić czy może je ciekawie wykorzystać. Na początek uznał, że chce po prostu sprawdzić czy wygrana przy braku jakichkolwiek miast jest w ogóle możliwa. Przygotował więc jak najbardziej sprzyjające warunki ku takiemu wyzwaniu.
Gracz stworzył nową rozgrywkę na najmniejszej mapie typu Pangea z pojedynczym oponentem. Ponadto ustawił poziom trudności przeciwnika na najniższy możliwy, zaś poziom trudności sił niezależnych (czyli państw miast i małych plemion) na najwyższy. Na koniec wybrał zaś opcję, dzięki której jedynym możliwym kryzysem końcowym podczas ery jest inwazja, czyli scenariusz, w którym wspomniane niezależne frakcje stają się bardzo agresywne.
Pomysł był więc prosty – stworzyć warunki, w których pojedynczy przeciwnik szybko padnie ofiarą inwazyjnych plemion. Jak jednak upewnić się, że to samo nie będzie się tyczyć gracza? Pod tym względem adept42 również się zabezpieczył. Wybrał bowiem rozgrywkę za pośrednictwem Tecumseha, czyli przywódcy o bardzo przydatnym bonusie. Jego relacje z niezależnymi siłami zawsze startują zawsze z przyjaznego poziomu.
Po rozpoczęciu rozgrywki plan gracza był więc prosty. Przemierzał mapę swoją startową jednostką i ograniczał się do zapoznawania z okolicznymi plemionami. Jak sam stwierdził, jedynym zagrożeniem były dla niego wybuchy wulkanów. Gdy zaś doszło do czasu kryzysu, wszystkie niezależne siły szybko skupiły się na jego oponencie i zniszczyły jego państwo.
Wszystko to doprowadziło do osiągnięcia specyficznego rodzaju zwycięstwa. Gracz otrzymał informację, że wygrał, lecz sama gra nie była w stanie dobrze zinterpretować tego co właśnie się stało. Wyświetliła informację o zwycięstwie z pomocą dominacji, lecz nie odtworzyła klasycznego filmu kończącego rozgrywkę. Nie było również stolicy, na której mogła wyśrodkować się kamera.
Co ciekawe nie jest to pierwszy raz, gdy ktoś nagina zasady rządzące Cywilizacją w taki sposób. Wystarczy wspomnieć, że podobne wyzwanie postawił przed sobą wcześniej youtuber The Spiffing Brit, który wygrał rozgrywkę bez zakładania żadnego miasta w Civilization 6. W „szóstce” osiągnięcie to było jednak znacznie bardziej skomplikowane.
Więcej:Civilization 7 zmierza w kosmos, podobnie jak cena pełnej gry
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic

Autor: Przemysław Dygas
Na GRYOnline.pl opublikował masę newsów, nieco recenzji oraz trochę felietonów. Obecnie prowadzi serwis Cooldown.pl oraz pełni funkcję młodszego specjalisty SEO. Pierwsze dziennikarskie teksty publikował jeszcze na prywatnym blogu; później zajął się pisaniem na poważnie, gdy jego newsy i recenzje trafiły na nieistniejący już portal filmowy. W wolnym czasie stara się nadążać za premierami nowych strategii i RPG-ów, o ile nie powtarza po raz enty Pillars of Eternity lub Mass Effecta. Lubi też kinematografię i stara się przynajmniej raz w miesiącu odwiedzać pobliskie kino, by być na bieżąco z interesującymi go filmami.