Szef studia Hypixel studzi entuzjazm po sukcesie Hytale, wyjaśniając, że obecny stan gry to dopiero początek, a wypuszczanie „niedopieczonych” mechanik jest celową strategią obliczoną na dekady rozwoju.
Simon Collins-Laflamme, lider sandboksowej gry Hytale, zabrał głos po gorącym okresie premierowym (gra zadebiutowała 13 stycznia). Mimo że tytuł sprzedaje się świetnie, twórca podtrzymuje swoje wcześniejsze słowa: gra w obecnym stanie „nie jest wystarczająco dobra”.
To jednak element szerszego planu. Jak czytamy w komunikacie Simona, zespół świadomie rezygnuje z „łatwej ścieżki” – szybkiego dodawania nowych lochów, bossów czy drzewek umiejętności – by nie wpaść w pułapkę krótkoterminowej satysfakcji. Cel jest ambitny: Hytale ma być „grą na zawsze”, co wymaga wylania solidnych fundamentów pod systemy, a nie tylko nowej zawartości.
Deweloperzy przyjęli unikalną, choć ryzykowną metodę pracy. Nowe funkcje celowo trafiają do gry w wersji „V1” – surowej i niedokończonej. Tak było z niedawną nekromancją i tak będzie z nadchodzącym w tym tygodniu miotaczem ognia w trybie kreatywnym. Hypixel chce, by to społeczność i moderzy testowali granice tych systemów, zanim zostaną „ugruntowane” w kodzie gry. „To może wydawać się dziwne, ale jest wyrachowane” – tłumaczy Simon.
Finansowy sukces Wczesnego Dostępu zapewnił studiu Hypixel spokój i możliwość podejmowania ryzyka. Wkrótce ruszy rekrutacja nowych pracowników (głównie spośród społeczności), a prace nad trybem przygodowym (Adventure Mode) i fabułą Cursebreaker przyspieszą.
Szef studia zakończył swoją wiadomość apelem do moderów:
Psujcie rzeczy, które wymagają zepsucia. Nie tylko gracie w grę, wy pomagacie ją tworzyć.
Hytale można obecnie nabyć tylko za pośrednictwem oficjalnej strony internetowej. Koszt zakupu gry we wczesnym dostępie to minimum 24,59 dolara.
Więcej:Popularny survival dostał tryb solowy i masę zmian. Dune: Awakening rusza na podbój konsol
3

Autor: Piotr Doroń
Z wykształcenia dziennikarz i politolog. W GRYOnline.pl od 2004 roku. Zaczynał od zapowiedzi i recenzji, by po roku dołączyć do Newsroomu i już tam pozostać. Obecnie szef tego działu, gdzie zarządza zespołem złożonym zarówno ze specjalistów w swoim fachu, jak i ambitnych żółtodziobów, chętnych do nauki oraz pracy na najwyższych obrotach. Były redaktor niezapomnianego emu@dreams, gdzie zagnała go fascynacja emulacją i konsolami, a także recenzent magazynu GB More. Miłośnik informacji, gier (długo by wymieniać ulubione gatunki), Internetu, dobrej książki sci-fi i fantasy, nie pogardzi również dopieszczonym serialem lub filmem. Mąż, ojciec trójki dzieci, esteta, zwolennik umiaru w życiu prywatnym.