The Brink of Infinity w „wizji” gracza League of Legends wygląda fatalnie. Czyli, zdaniem fanów, identycznie (lub lepiej) od oryginału.
Fani LoL-a nadal nie wybaczyli Riot Games tego, jak wypadła tegoroczna animacja sezonowa. Niektórzy odreagowują memami lub niepochlebnymi komentarzami w mediach społecznościowych. Inni wolą pokazać, jak wygląda fanowska rekreacja The Brink of Infinity.
Sploshiepoo – użytkownik serwisu Reddit – nie miał większych ambicji. Chciał tylko stworzyć własną wersję niefortunnego filmiku, wykorzystując przede wszystkim assety z gry. Zajęło mu to godzinę, a sam autor przyznaje, że efekt jest „okropny”. Całość możecie obejrzeć poniżej.
Jeśli szczere stwierdzenie twórcy (i jego komentarze w wątku opublikowanym w serwisie Reddit) nie było dla Was wystarczającą wskazówką, dzieło Sploshiepoo bynajmniej nie miało rywalizować z „cinematikiem” Riot Games. To tylko prostacki projekt fana, który – jak sam przyznał – miał zbyt wiele wolnego czasu i edytor filmów firmy Adobe pod ręką.
Możemy zgadywać, że główną motywacją dla Splooshiepop była frustracja, która nadal nie opuściła graczy po prawie dwóch tygodniach od premiery The Brink of Infinity. Widać to także w komentarzach użytkowników Reddita.
Fani żartują, że Splooshiepop spóźnił się i nie może już udostępniać poprawionej wersji oryginału. Inni pytają, czy aby na pewno ta fanowska wersja wygląda znacznie gorzej niż oryginalna animacja Riot Games. Znaleźli się też internauci, którzy wytknęli twórcy rozmaite niedoróbki choć trzeba przyznać, że chyba nie były one dziełem przypadku.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
Gracze
OpenCritic
1

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).