Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość gry 30 listopada 2022, 14:41

Inwazja kosmitów w Elite ruszyła, gracze reagują na najazd obcych

Gracze Elite: Dangerous stawiają czoła inwazji obcych, którzy masowo atakują sektory okupowane przez ludzkie stronnictwa.

Elite: Dangerous otrzymało aktualizację 14, która przyniosła ze sobą inwazję obcych. Po debiucie na początku 2017 roku oraz fiasku ludzkiej operacji z użyciem superbroni Thargoidzi nie poprzestają już na niewielkich potyczkach z ludźmi.

Teraz floty przeprowadzają zmasowane ataki na sektory kontrolowane przez ludzi. Nawet dotychczas bezpieczne przystanie w tych regionach nie są bezpieczne dla pilotów i w każdej chwili trzeba się spodziewać najazdu obcych.

Co więcej, już wcześniej gracze dowiedzieli się o zniszczeniu (sabotażu?) megastatku Kingfisher. Jego zadaniem było wysyłanie sygnałów do kosmicznej anomalii Taranis, która od miesięcy zbliżała się do „bańki” (jak się powszechnie nazywa sektory wszechświata Elite: Dangerous zamieszkane przez graczy) i to właśnie przybycie jej oraz innych „Maelstromów” było początkiem inwazji.

Walka z obcymi

Nie wszyscy gracze są zachwyceni atakiem Thargoidów. Część osób narzeka, że pozostawiła swój dobytek w sektorach objętych wojną i po zalogowaniu zostają powitani przez statki obcych. Nawet podróż z prędkością nadświetlną nie jest bezpieczna, bo kosmici są w stanie przechwycić tak podróżujące jednostki.

Trzeba jednak pamiętać, że na razie inwazja Thargoidów objęła jedynie małą część „bańki”, w której gracze mogą pomóc w odparciu obcych. Nie tylko poprzez walkę: wsparcie misji humanitarnych i badawczych również jest w cenie (co widać m.in. po zwiększonych wypłatach za skanowanie materii organicznych, w tym statków kosmitów).

Miejscami pojawiają się też narzekania na rzekomy brak nowej zawartości, w zasadzie różniącej się od dotychczasowych potyczek z obcymi jedynie skalą. Jednakże wielu graczy nie zgadza się z tą opinią.

Tajemnice Maelstromu

Należy zauważyć, że twórcy celowo nie zdradzili wiele na temat nowych atrakcji. Na liście zmian w Update 14 ograniczono się tylko do informacji o dodaniu „zawartości i rozgrywki dla kontynuowanej narracji Thargoidów”. Trudno więc już teraz ocenić, czy rzeczywiście Update 14 nie dodaje nic naprawdę nowego. Zwłaszcza po lekturze relacji ze spotkania studia Frontier Development z dziennikarzami (vide Polygon).

Poza tym wielu internautów argumentuje, że skala, częstotliwość i konsekwencje (zniszczenie lub porzucenie okolicznych baz i stacji) starć z Thargoidami w aktualizacji 14 sprawiają, że inwazja sama w sobie jest wielką atrakcją. Oczywiście nie każdego musi interesować walka z obcymi, ale zawsze można trzymać się bezpiecznych sektorów (o ile wiadomo, w których regionach zagraża nam wizyta obcych).

Niektórzy bardzo się spieszą z odkrywaniem tajemnic Maelstromów. Inni są gotowi nawet poświęcić się, byle tylko udać się jak najdalej w głąb gazowych oparów. Na przykład autor poniższego materiału.

Ucieczka z PS4 i XOne

Niezadowoleni mogą być konsolowcy, choć nie ma to związku z samą aktualizacją. Twórcy zaprzestali rozwoju Elite :Dangerous na PlayStation 4 i Xboxie One, tak więc Update 14 nie jest na nich dostępny.

Co prawda deweloper zapowiedział możliwość bezpłatnego transferu konta z konsol na komputery osobiste, ale jest jeden problem – Frontier Development wstrzymało opcję transferu plików zapisu z PS4/XOne na PC do pierwszego kwartału 2023 roku. Jeśli dotąd nie udało się Wam „przeprowadzić’ na blaszaki, będziecie musieli trochę poczekać na kolejną okazję.

Jakub Błażewicz

Jakub Błażewicz

Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat, ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GOL-em rozpoczął w 2015 roku, pisząc w newsroomie growym, a następnie również filmowym i – o zgrozo! – technologicznym (nie zabrakło też udziału w encyklopedii gier). Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Nie pytać o kwestie związane z grafiką – po kilku godzinach autor potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).

więcej