Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość gry 20 września 2022, 15:08

autor: Kamil "grim_reaper" Kleszyk

EA liczy, że wojna o Call of Duty pomoże Battlefieldowi

Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. To przysłowie może już wkrótce doskonale odzwierciedlić konflikt pomiędzy Sony a Microsoftem. A wygranym w tej wojnie tak naprawdę może być seria strzelanek Battlefield.

Źródło grafiki: dice.se

Ostatnie tygodnie to nieustająca seria doniesień o konflikcie pomiędzy Sony, a Microsoftem. Jego zarzewiem stała się ogłoszona na początku roku chęć kupna przez amerykańskiego giganta Activision Blizzard. Rekordowej transakcji wyjątkowy opór stawia japońska korporacja, według której umowa, a co za tym idzie – ewentualna ekskluzywność serii Call of Duty, może negatywnie wpłynąć na branżę gier.

Chociaż całym tym zamieszaniem zdenerwowani są przede wszystkim gracze, wygląda na to, że jest jeden człowiek, który nie miałby nic przeciwko, gdyby Microsoft pewnego dnia zdecydował się uczynić CoD-a swoim tytułem na wyłączność. Andrew Wilson, dyrektor generalny Electronic Arts, uważa, że ekskluzywność strzelanki dla konsol Xbox może być sporą szansą dla marki Battlefield, która dostępna jest na wszystkich platformach gamingowych (via Gamespot).

W świecie, w którym mogą pojawić się pytania o przyszłość Call of Duty i o to, na jakich platformach może zostać ono wydane, a na jakich nie, bycie platformowym agnostykiem i całkowicie cross-platformowym Battlefieldem to moim zdaniem ogromna szansa – powiedział Wilson W rozmowie z Goldman Sachs.

Trudno się nie zgodzić z takim stanowiskiem szefa Electronic Arts. Jednakże po ostatnich, dosyć słabych dla marki latach (szczególnie za sprawą nieudanego Battlefielda 2042), markę musi spotkać szereg zmian, które ponownie przyciągną uwagę miłośników strzelanek.

Nie sądzę, abyśmy w ostatnich dwóch odsłonach (Battlefielda – dop. red.) dostarczyli to w sposób, w jaki powinniśmy. Musimy wykonać jeszcze wiele pracy. Ale w samym rdzeniu jest to niezwykłe IP. W świecie rozrywki widzimy, że wielkie marki są odporne. Widzieliśmy też filmy, które nie spełniły wielkich oczekiwań. Gwiezdne wojny mogą być jedną z takich franczyz. I wtedy można zobaczyć, co się dzieje, gdy zaangażuje się odpowiedni zespół kreatywny, jak może on całkowicie odmienić i rozwinąć markę. I myślę, że my akurat mamy niezwykły zespół kreatywny zaangażowany w rozwój Battlefielda – dodał.

Czy faktycznie kultowa strzelanka skorzysta na ewentualnej ekskluzywności Call of Duty? Być może przekonamy się o tym za kilka lat. Nim do tego dojdzie, EA i DICE będą musiały wykonać masę dobrej roboty. Nie będzie to jednak takie proste po odejściu ze szwedzkiego studia Larsa „Mr. Battlefielda” Gustavssona – weterana firmy, który związany był z popularną serią od 22 lat.

Kamil Kleszyk

Kamil Kleszyk

Introwertyk z powołania. Od dziecka czuł bliższy związek z humanizmem niż naukami ścisłymi. Zamiast obliczać, ile Ala ma kotów, wolał zamykać się w swoim świecie i wymyślać nowe historie ulubionego anime – Dragon Ball. Po latach nauki przyszedł czas stagnacji, którą wolał nazywać „szukaniem życiowego celu”. Wypatrując przeznaczenia w trakcie 58. seansu ukochanej Szklanej pułapki, postanowił – niczym John McCLane – zawalczyć o lepszą przyszłość. Z pomocą przyszła redakcja Gry-Online.pl, która przyjęła go pod swoje skrzydła. Jako że autor jest świeżakiem w newsroomie, nie ma jeszcze docelowej tematyki na jakiej chce się skupić (mimo że podstępny Łosiu wabi go w mroki gamingu). Możecie się zatem spodziewać od „Ponurego Żniwiarza” newsa o symulatorze rolnictwa, jak i wpływie procesu Johnnego Deppa na przyszłość Piratów z Karaibów. Jeśli kiedykolwiek usłyszycie, że granie na konsoli i oglądanie filmów do niczego nie doprowadzi – przypomnijcie sobie Kamila.

więcej