Wygląda na to, że kolejna odsłona Battlefielda uderzy w bardziej nostalgiczne tony. Odtworzona przez fana mapa sugeruje inspiracje poprzednimi częściami serii.
W ostatnim czasie wydarzenia wokół Battlefielda 6 zdecydowanie nabrały rozpędu. Pojawiła się pierwsza oficjalna zapowiedź strzelanki, dostępne są także informacje o przedsprzedaży tytułu (ma ona potrwać do października). Już 31 lipca odbędzie się również prezentacja trybu multiplayer, a z nią związane są spore oczekiwania. Być może przy okazji poznamy też oficjalną datę premiery gry.
Rzeczony tryb multiplayer z kolei budzi uzasadnione emocje. Nie jest tajemnicą, że to właśnie ten segment jest najważniejszą częścią każdej odsłony serii Battlefield 6. W „szóstce” oprócz klasycznych trybów ponownie opracowano jednak także moduł battle royale, co nie wszystkich graczy napawa podobnym optymizmem.
W oczekiwaniu na więcej konkretów jeden z fanów (znany data miner o pseudonimie temporyal, skupiający się przede wszystkim na serii Battlefield) postanowił więc odtworzyć mapę, która ma być dostępna w trybie battle royale. Zrobił to na podstawie danych uzyskanych podczas uczestnictwa w specjalnym programie testowym Battlefield Labs.
Tak opracowany materiał zdradza sporo ciekawych informacji. Autor ujawnił, że mapa nosi nazwę Lyndon Beach. Dla ułatwienia dodał na niej także interesujące punkty orientacyjne. Dzięki nim wiemy, że w jej skład wchodzą pole golfowe, plaża, doki, fort, a także zabudowania mieszkalne. Temporyal zdradził też, że znalazł elementy wskazujące na obecność metra.
Na uwagę zasługuje także podobieństwo obszaru do niektórych miejsc znanych z poprzednich części serii. Fani zdołali dostrzec na przykład olbrzymie podobieństwo doków do Kanałów Nouszahr znanych z „trójki”:
Bardzo mnie zaskoczyło, jak bardzo [mapa] przypomina Kanały Nouszahr z BF3. Zdecydowanie byłbym za tym, żeby więcej klasycznych lokacji powróciło – nie tylko do battle royale, ale również do zwykłego multiplayera.
Oddałbym życie za remake Wielkiego Bazaru, Szturmu na Karkand i Szczytu Demawendu.
Inny gracz natychmiast skojarzył widoczą na mapie dolinę z Hainan Resort, obszaru znanego z Battlefielda 4. Wyraźne podobieństwo do ulubionych lokacji ucieszyło graczy, nie obyło się jednak bez malkontentów, którzy tryb battle royale uważają za „marnotrawstwo pieniędzy”, a samą formułę battle royale za „nonsens”. W gruncie rzeczy chodzi jednak przede wszystkim o różnorodność trybów gry, w których mogą odnaleźć się także preferujący bardziej zrelaksowaną rozgrywkę fani.
Jeśli nadchodzący Battlefield da graczom większy zakres możliwości w tym kontekście dostępnych trybów multiplayera, to niewykluczone, że przekona do siebie także i tych sceptyków, którzy woleliby w „szóstce” zobaczyć powrót starszych, sprawdzonych rozwiązań – bez dużego tempa kojarzonego zazwyczaj z rozgrywką w stylu battle royale.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
1

Autor: Danuta Repelowicz
Hiszpańskie serce i japońska dusza. Absolwentka filmoznawstwa ze szczególną słabością do RPG-ów i bijatyk. Miłośniczka wiedzy tajemnej, nauk o kosmosie, musicali i wulkanów. Dorastała na Onimushy, Tekkenie i Singstarze. Wcześniej związana z serwisem GamesGuru, pisze i tworzy od najmłodszych lat. Prywatnie także wokalistka i wojowniczka Shorinji Kempo stopnia 4 Kyu. Specjalizuje się w narratologii i ewolucji postaci. Świetnie porusza się też po tematyce archetypów i symboli. Jej znakiem rozpoznawczym jest wszechstronność, a jej ciekawość często prowadzi ją w najdziksze ostępy umysłu i wyobraźni.