Czas na oficjalne uznanie gatunku discolike? A może zamiast tego nRPG? Gracze zastanawiają się jak nazwać rosnący trend wśród nowych gier RPG.
Co jakiś czas w branży gier spontanicznie pojawiają się nowe gatunki. Wystarczy jedna wyjątkowa produkcja, by rozpocząć całkowicie niespotykany wcześniej nurt. Tak było chociażby z Rogue, który doprowadził do narodzin roguelike’ów. Taką samą historią mogą pochwalić się popularne obecnie soulslike’i. Wydaje się, że teraz do tego grona dołączają zaś discolike’i.
Disco Elysium w momencie premiery niemal momentalnie stało się wielkim fenomenem. Rewelacyjna historia, błyskotliwy scenariusz pełen dialogów zapadających w pamięć, masy absurdu, ciekawe postacie i przede wszystkim nacisk w 100 procentach na narrację. W dziele ZA/UM nie uświadczyliśmy walki, czy rozwoju postaci w bardzo klasyczny sposób.
Reakcja reszty gamedevu nie była natychmiastowa, ale jest zauważalna. Minęło parę lat i na rynku mamy już więcej tego typu produkcji. Esoteric Ebb, Sovereign Syndicate, Rue Valley – to tylko kilka przykładów. Oczywiście żadna do tej pory nie dotarła do poziomu Disco Elysium, ale wszystkie korzystają z podobnych założeń. Gracze zaczęli więc zastanawiać się, czy czas przyznać, że gatunek discolike stał się faktem.
Discolike to teraz oznaczenie sugerujące istotność i nastawienie na narracyjną głębię. […] Mamy szczęście, że istnieją gry, które wciąż inspirują ludzi do popychania gatunku (i medium gier jako całości) naprzód i zmieniania tego jak go postrzegamy.
Myślę, że “discolike’i” są już osobnym podgatunkiem gier, które obracają się wokół skill checków i nie posiadają walki.
Oczywiście nie jest to dominujący pogląd. Niektórzy sugerują, że takie miano jest zbyt wąskie wobec wychodzących gier i proponują inne określenia. Pojawia się tu między innymi nRPG – narrative RPG. Taka nazwa również mogłaby dobrze określać na czym polega dana gra.
Są jednak także głosy sprzeciwu. Pochodzą one chociażby od osób, które twierdzą, że wszyscy dotychczasowi twórcy rzekomych „discolike’ów” nie zrozumieli na czym polegał fenomen Disco Elysium. Ich zdaniem nie wynikał on z konstrukcji gameplayu, więc nazywanie kolejnych produkcji w taki sposób tylko ze względu na podobne mechaniki jest nieodpowiednie.
Powiedziałbym, że próbują nieco wmusić w nas ten gatunek jednocześnie budując swoje gry na niesłusznym założeniu, że Disco Elysium stoi erpegowymi mechanikami, a nie unikalnym światem, ekstremalnie dobrą narracją i osobistą tragedią protagonisty, która z tobą rezonuje.
Mimo to wydaje się, że określenie powoli się przyjmuje. W tekstach o kolejnych produkcjach tego typu, a nawet ich zapowiedziach coraz częściej pojawia się miano discolike. Gier wtłaczanych pod ten parasol jest zaś coraz więcej. Dopiero co przeżywaliśmy przecież premierę Zero Parades, które jest dziełem samego ZA/UM (choć po dużych przetasowaniach). Na horyzoncie już majaczą zaś debiuty Shore of Jord czy Hollow Home.
Czy termin ten zostanie więc z nami na dłużej? To prawdopodobnie zależeć będzie od poziomu kolejnych wychodzących gier. O ile w przypadku soulslike’ów szybko otrzymaliśmy następne świetne produkcje z tego podgatunku, tak w kwestii discolike’ów wciąż chyba czekamy na coś co choć zbliżyłoby się do debiutanckiego dzieła ZA/UM. Czy kiedyś coś takiego otrzymamy? Pozostaje trzymać kciuki.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic
1

Autor: Przemysław Dygas
Na GRYOnline.pl opublikował masę newsów, nieco recenzji oraz trochę felietonów. Obecnie prowadzi serwis Cooldown.pl oraz pełni funkcję młodszego specjalisty SEO. Pierwsze dziennikarskie teksty publikował jeszcze na prywatnym blogu; później zajął się pisaniem na poważnie, gdy jego newsy i recenzje trafiły na nieistniejący już portal filmowy. W wolnym czasie stara się nadążać za premierami nowych strategii i RPG-ów, o ile nie powtarza po raz enty Pillars of Eternity lub Mass Effecta. Lubi też kinematografię i stara się przynajmniej raz w miesiącu odwiedzać pobliskie kino, by być na bieżąco z interesującymi go filmami.