Twórcy AC: Shadows swobodnie interpretowali historię Japonii i bawili się formułą. Przejawia się to na przykład w dwójce głównych bohaterów.
Twórcy Assassin’s Creed: Shadows parokrotnie podkreślali, że tworzą przede wszystkim grę, jedynie inspirowaną wydarzeniami historycznych. Znalezienie „własnej drogi” w adaptowaniu japońskiej kultury sprawiło Ubisoftowi niemałe trudności, nawet pomimo tego, że gra „nie jest filmem dokumentalnym”, co pozwalało studiu nieco bardziej „pobawić” się historią.
Reżyser flmowy AC: Shadows, David Nibbelin, rozmawiał niedawno z serwisem GamesRadar+. Stwierdził, że jedną z najlepszych rzeczy w pracy nad tym projektem był fakt, że twórcy nie musieli opowiadać tradycyjnej japońskiej historii.
To nie jest feudalny japoński film, w którym wszystko musi być bardzo przyziemne [względnie „uziemione” – dop. red.], ponieważ sposób, w jaki Assassin’s Creed patrzy na historię, jest bardzo wyjątkowy.
Nibbelin przyznaje, że zespół nie chciał pokazać Japonii z „bardzo klinicznego lub dominującego stereotypowego punktu widzenia”. Ich celem było, aby gracz przeżył historię, a nie oglądał film dokumentalny. W grze zamieszczono „drobne nowoczesne elementy” właśnie dlatego, że Ubisoft mógł „bawić się formułą”.
Część tej swobody przejawia się w istnieniu dwójki protagonistów – Naoe i Yasuke. Zdaniem Nibbelina jest to idealna okazja, aby ujrzeć Japonię z dwóch różnych perspektyw.
W niemal wszystkich scenkach przerywnikowych staramy się znaleźć sposoby, aby dodać im charakteru – na przykład przez reakcje NPC-ów. Pomiędzy samurajem a mieszkanką Igi reakcje postaci niezależnych będą różne, a my możemy dzięki temu wprowadzać subtelne różnice – w tym, co mówią i jak patrzą.
Assassin’s Creed: Shadows dostępne jest na PC oraz konsolach PS5 i XSX/S. W 3 dni od premiery produkcja przyciągnęła do siebie 2 miliony graczy, a wczoraj pobiła też rekord serii w kontekście jednocześnie grających osób na Steamie, wcześniej należący do AC: Odyssey.
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic
1

Autor: Marcin Bukowski
Absolwent Elektroniki i Telekomunikacji na Politechnice Gdańskiej, który postanowił poświęcić swoje życie grom wideo. W czasach dzieciństwa gubił się w Górniczej Dolinie oraz „wbijał golda” w League of Legends. Dwadzieścia lat później gry nadal bawią go tak samo. Dziś za ulubione tytuły uważa Persony oraz produkcje typu soulslike od From Software. Stroni od konsol, a wyjątkowe miejsce w jego sercu zajmuje PC. Po godzinach hobbystycznie działa jako tłumacz, tworzy swoją pierwszą grę bądź spędza czas na oglądaniu filmów i seriali (głównie tych animowanych).