Streaming miał uwolnić graczy od konieczności posiadania mocnego sprzętu. Tymczasem najnowsze decyzje Amazona sprawiają, że część użytkowników Luny może wkrótce zostać z kupionymi grami, w które nie będą w stanie zagrać.
Amazon przeprowadza kolejną, radykalną zmianę w swojej usłudze grania w chmurze. Okazuje się, że od dziś (tj. 10 kwietnia) Luna zaczyna funkcjonowanie na zupełnie nowych zasadach, które dla wielu użytkowników – szczególnie dla osób liczących na zabawę bez potrzeby inwestowania w mocny sprzęt – mogą okazać się bardzo bolesne.
Z e-maili, jakie zaczęli otrzymywać niektórzy subskrybenci Amazona, wynika, że firma całkowicie usuwa możliwość kupowania gier oraz integrację z zewnętrznymi sklepami, takimi jak GOG, EA app oraz Ubisoft Connect.
Do tej pory była to jedna z kluczowych funkcji usługi. Gracze mogli kupić tytuły w owych sklepach, podpiąć swoje konta i uruchamiać je w chmurze – bez instalacji i potrzeby posiadania wydajnego komputera. Funkcja ta obejmowała zarówno gry kupione bezpośrednio przez Lunę, jak i te przypisane poprzez opcję Bring Your Own Library, pozwalającą przenieść własną bibliotekę do streamingu.
Mało tego, Amazon potwierdził, że gry zakupione przez Lunę lub przypisane z zewnętrznych bibliotek pozostaną grywalne wyłącznie do 10 czerwca. Po tym terminie całkowicie znikną z usługi streamingowej.
Oznacza to, że nawet jeśli zapłaciliście za dostęp do konkretnych tytułów z myślą o graniu w chmurze, za dwa miesiące stracicie taką możliwość. Co prawda owe produkcje nadal będą przypisane do kont w sklepach, w których je zakupiono, ale ich odpalenie ma wymagać lokalnej instalacji. Dla osób dysponujących leciwym sprzętem może to oznaczać, że zostaną z kolekcją tytułów, których dadzą rady uruchomić.
Sytuację pogarsza fakt, że Amazon nie przewiduje żadnych zwrotów zakupionych produkcje. W przeciwieństwie do głośnego zamknięcia usługi Stadia, gdzie Google zdecydowało się oddać pieniądze użytkownikom, tutaj gracze zostają zdani sami na siebie.
Na tym nie koniec zmian. Amazon usuwa również możliwość wykupowania subskrypcji firm trzecich bezpośrednio przez Lunę. Dotyczy to m.in. Ubisoft+ oraz usług oferowanych przez Jackbox Games. Aktywne abonamenty zostaną automatycznie anulowane przy najbliższym rozliczeniu. Jeśli użytkownicy zechcą kontynuować subskrypcję, będą musieli wykupić ją bezpośrednio u dostawcy.
Amazon przekonuje, że nie jest to krok wstecz, lecz element nowej strategii. Trzonem Luny mają być teraz dwa modele subskrypcyjne: Luna Standard oraz Luna Premium. Jednocześnie platforma coraz wyraźniej skręca w stronę bardziej przystępnych, casualowych doświadczeń. Za przykład niech posłuży kolekcja GameNight, w skład której wchodzą gry imprezowe.
Warto dodać, że część użytkowników może liczyć na pewną formę rekompensaty. Amazon zapowiedział, iż wybrani gracze otrzymają możliwość skorzystania z darmowego dostępu do Luna Premium. Informacje na ten temat mają zostać rozesłane e-mailowo po 10 czerwca. Trudno jednak uznać to za realne zadośćuczynienie dla osób, które kupowały konkretne gry z myślą o długoterminowym korzystaniu z nich w chmurze.
Informacja o zmianach wywołała gorącą debatę w sieci. W jednej z popularnych dyskusji na Reddicie część użytkowników wprost stwierdziła, że decyzja Amazona może oznaczać faktyczny początek końca Luny.
W komentarzach zwrócono też uwagę na pewną ironię całej sytuacji. Gracze przypomnieli, że Amazon w ostatnich miesiącach porzucał inne projekty, aby skupić się m.in. na streamingu – tylko po to, by teraz znacząco ograniczyć możliwości samej Luny.
Nie brakuje też bardziej kąśliwych uwag. Jeden z użytkowników podsumował ofertę darmowego Luna Premium jako „dostęp do gier, w które i tak nie chce się grać”.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
1

Autor: Kamil Kleszyk
Na łamach GRYOnline.pl ima się różnorodnych tematyk. Możecie się zatem spodziewać od niego zarówno newsa o symulatorze rolnictwa, jak i tekstu o wpływie procesu Johnnego Deppa na przyszłość Piratów z Karaibów. Introwertyk z powołania. Od dziecka czuł bliższy związek z humanizmem niż naukami ścisłymi. Gdy po latach nauki przyszedł czas stagnacji, wolał nazywać to „szukaniem życiowego celu”. W końcu postanowił zawalczyć o lepszą przyszłość, co zaprowadziło go do miejsca, w którym jest dzisiaj.