Do sieci trafiły nowe informacje o obsadzie aktorskiej adaptacji The Legend of Zelda. W filmie Sony i Nintendo zobaczymy m.in. zmarłego niedawno Sama Neilla. Dla uwielbianego aktora był to ostatni występ przed kamerą.
The Legend of Zelda to jedna z najbardziej oczekiwanych nadchodzących adaptacji gier. Zdjęcia do widowiska zakończono już w kwietniu, a teraz branżowe media donoszą, kogo jeszcze – oprócz ujawnionych już wcześniej młodych gwiazd, Bo Bragason i Benjamina Evana Ainswortha – zobaczymy na ekranie.
Jak donosi Deadline, w The Legend of Zelda zagrał Sam Neill. Przypomnijmy, że gwiazda Parku Jurajskiego zmarła w lipcu w wieku 78 lat. Występ w adaptacji gry okazał się więc jego ostatnią rolą, a fani już w przyszłym roku będą mogli po raz ostatni zobaczyć aktora na wielkim ekranie. Na tę chwilę nie ujawniono, w kogo wcielił się Sam Neill w wyreżyserowanej przez Wesa Balla produkcji Nintendo i Sony.
Przywołany portal opublikował także nazwiska innych gwiazd, które należą do obsady filmu The Legend of Zelda. Uli Latukefu (Obcy: Przymierze) dostał rolę Ganondorfa. Na wielkim ekranie zobaczymy także znaną fanom Rozdzielenia Dichen Lachman oraz Yvonne Strahovski, która na swoim koncie ma występy m.in. w Opowieści podręcznej czy Dexterze. Zagrała się ona również Mirandę w Mass Effect 2.
Źródła Deadline donoszą, że Dichen Lachman wcieliła się w Impę. Nie wiadomo, kogo dokładnie zagrała Yvonne Strahovski, ale mówi się o tym, że przypadła jej rola królowej. Przypomnijmy, że Bo Bragason i Benjamin Evan Ainsworth to filmowi Zelda i Link. Szczegóły fabuły nie zostały jeszcze ujawnione.
The Legend of Zelda ma wejść do kin 7 maja 2027 roku.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Film:The Legend of Zelda
premiera: 2027fantasy, akcja, przygodowy, animacja, familijny
1

Autor: Pamela Jakiel
Redaktorka działu filmowego Gry-Online od kwietnia 2023 roku. Absolwentka filmoznawstwa i MISH Uniwersytetu Jagiellońskiego. Miłośniczka dzieł Romana Polańskiego, Terrence’a Malicka i Alfreda Hitchcocka. Woli gnozę od grozy, dramaty od komedii, Junga od Freuda. Tęskni za elegancją kina klasycznego i wciąż wraca do Bulwaru Zachodzącego Słońca. W muzeach tropi obrazy symbolistów, a świat przemierza gravelem. Uwielbia jamniki.