Gry tworzone przy pomocy genAI zalały Steama w takim stopniu, że powodują duże opóźnienia w certyfikacji. Potrafią na tym mocno ucierpieć premiery niektórych gier tworzonych tradycyjnymi metodami.
Wydawca 2 Left Thumbs wiązał duże nadzieje z premierą gry Wheel Make It. Jednak kompletnie poległa ona na Steamie. Najpewniej jest to następstwem problemów w Valve wywołanych przez popularyzację narzędzi genAI.
Muszę założyć, że system recenzji na Steamie ma spore zaległości za sprawą konieczności przejrzenia tysięcy kiepskich gier generowanych przez sztuczną inteligencji. Teraz będziemy musieli wydać grę z niekorzystnej pozycji, bez podanej na stronie daty premiery ani rozgłosu przedpremierowego.
Jak widać, jego obawy okazały się prawdziwe.
Zabawne jest to, że wpis o tych problemach w serwisie X polubił szef Epic Games, Tim Sweeney. Jak stwierdzili ludzie z 2 Left Thumbs:
To, że Tim Sweeney polubił nasz wpis, jest naprawdę nieoczekiwane i szczerze mówiąc zabawne. Zakładam, że traktuje to jako atak na Steam, podczas gdy tak naprawdę cała nasza złość skierowana jest na genAI.
Nie jest to zresztą pierwsza firma, która donosi o takich problemach. Studio Komi Games przesłało grę Infested DX do certyfikacji 9 października. Dwanaście dni później Valve odpowiedziało, prosząc o wprowadzenie drobnej zmiany. Twórcy zrobili to błyskawicznie i odesłali tak poprawioną wersję. Potem nastąpiła jednak cisza i do dzisiaj autorzy nie otrzymali żadnej odpowiedzi. W rezultacie cały plan wydawniczy dewelopera się posypał. Na Steamie nadal można znaleźć zwiastun, który informuje, że premiera ma nastąpić 27 października.
Narzędzia generatywnego AI będą tylko coraz popularniejsze, więc problem bez wątpienia będzie się robił coraz poważniejszy. Niedawno pisaliśmy o podobnych kłopotach serwisu Itch.io, gdzie liczba publikowanych gier w krótkim czasie uległa podwojeniu, za to liczba pobrań oraz sprzedaż już nie.
Itch.io ostatecznie postanowiło z tym walczyć kasując masę najgorszych projektów. Valve do tej pory nie było skłonne kontrolować jakości wydawanych na Steam gier poza tym, żeby w ogóle działały. Jednak jeśli firma chce kontynuować taką strategię, to będzie najpewniej musiała znacząco zwiększyć zatrudnienie w dziale certyfikacji gier przed premierą.

Autor: Adrian Werner
Prawdziwy weteran newsroomu GRYOnline.pl, piszący nieprzerwanie od 2009 roku i wciąż niemający dosyć. Złapał bakcyla gier dzięki zabawie na ZX Spectrum kolegi. Potem przesiadł się na własne Commodore 64, a po krótkiej przygodzie z 16-bitowymi konsolami powierzył na zawsze swoje serce grom pecetowym. Wielbiciel niszowych produkcji, w tym zwłaszcza przygodówek, RPG-ów oraz gier z gatunku immersive sim, jak również pasjonat modów. Poza grami pożeracz fabuł w każdej postaci – książek, seriali, filmów i komiksów.