Pokolenie Z jest takie, jak ich poprzednie (głównie boomerzy) ukształtowało. Ci drudzy rządzą korporacjami i mają realny wpływ na ich życie. Ja sam mam chrześniaka, który całym sobą prosi się o rzucanie memami o zetkach, ale to nie zmienia faktu że do pewnych rzeczy są bardziej dostosowani niż którekolwiek pokolenie wcześniej. Wśród starszych pokoleń też znajdą się nieroby i niedojdy, ale o patusach spod sklepu już nikt artykułu nie napisze, bo się nie klika.
Ja wyznaję zasadę, że "jeśli chcesz zadbać o innych, to najpierw zadbaj o siebie" i to drugie zetkom póki co wychodzi bardzo dobrze.
Ogólnie ta nagonka na zetki, to moim zdaniem rak na dzisiejszych portalach. Za dużo w tym polaryzacji, a za mało konstruktywnych wniosków.
To nie jest kwestia "pokolenia Z" tylko dzisiejszych czasów. Starsze pokolenia już są na emeryturach lub stanowiskach kierowniczych bez ostrych deadline'ów. Młodzi muszą się zaharować na śmierć na najniższych stanowiskach, żeby zarobić na pierwsze mieszkanie, a komputery i harmonogramy zamiast ułatwić pracę i życie doprowadziły tylko do zwiększonej inwigilacji pracownika i monitoringu jego wydajności.
Chociaż patrząc po niektórych współpracownikach jest to konieczne, bo 3/4 ludzi się naprawdę obija.
Tak czy srak pokolenie Z ma dość tego systemu - nie po to ich dziadkowie i rodzice budowali ten "idealny" świat, żeby oni musieli pracować jeszcze ciężej. Obiecywano skrócenie czasu pracy do 6 godzin, żeby jako-tako ratować nasze przebodźcowane mózgi ale jak zwykle g*** z tego wyszło.
Fajne te artykuły o pokoleniach na podstawie badań z Nowego Yorku. Takie aktualne i przystosowane do rzeczywistości:)
Od 9 do 17? Nie znam takich miejsc pracy. Znam 6-14, 7-15 i rzadko kiedy 8-16, ale slynnego 9-17 to już od lat nie widziałem u żadnego pracodawcy
Pokolenie Z jest takie, jak ich poprzednie (głównie boomerzy) ukształtowało. Ci drudzy rządzą korporacjami i mają realny wpływ na ich życie. Ja sam mam chrześniaka, który całym sobą prosi się o rzucanie memami o zetkach, ale to nie zmienia faktu że do pewnych rzeczy są bardziej dostosowani niż którekolwiek pokolenie wcześniej. Wśród starszych pokoleń też znajdą się nieroby i niedojdy, ale o patusach spod sklepu już nikt artykułu nie napisze, bo się nie klika.
Ja wyznaję zasadę, że "jeśli chcesz zadbać o innych, to najpierw zadbaj o siebie" i to drugie zetkom póki co wychodzi bardzo dobrze.
Ogólnie ta nagonka na zetki, to moim zdaniem rak na dzisiejszych portalach. Za dużo w tym polaryzacji, a za mało konstruktywnych wniosków.
No właśnie też mnie to zastanowiło, te artykuły w stylu ''pokolenie Z tamto czy sramto'' , po co to? Pytanie retoryczne😁😊
Nagonka na Zetki bierze się z tego, że odrzucają kult zapierdolu i wcześniejsze pokolenia nie mogą przełknąć tego, że ktoś może stawiać życie prywatne ponad pracą, bo sami jej wszystko oddali. Tak to widzę przynajmniej, jako millenials.
Też jako milenials mam podobne obserwacje i zacząłem się od Zetek uczyć racjonalnego podejścia do pracy. Imho boomerzy nie akceptują podejścia Zetek głównie dlatego, że oceniają ich przez pryzmat swoich doświadczeń, nie widząc, że świat się zmienił, oraz myśląc, że tak jak oni musieli "odpracować frycowe" na starszych pracowników, że ktoś będzie teraz robił na nich.
Problem w tym, że większość Zetek nigdy nie dostanie szans jakie mieli boomerzy, szczególnie na zachodzie, ani nawet jakie my mieliśmy jako milenialsi. Z moich rozmów z młodszymi pracownikami korpo wynika, że nie widzą sensu pracy ponad ustalone w umowie warunki, bo awansu i tak nie zobaczą, kasy dużo więcej nie zarobią, a do tego widzą jak korporacje są wewnętrznie nieefektywne i im się nie chce zapieprzać aby swoją dodatkową pracą nadrabiać niefektywności w zarządzaniu firmą, często wynikające z podejścia boomerów.
Od 9 do 17? Nie znam takich miejsc pracy. Znam 6-14, 7-15 i rzadko kiedy 8-16, ale slynnego 9-17 to już od lat nie widziałem u żadnego pracodawcy
Zresztą:
– Nie ma takiego miasta – Lądyn! Jest Lądek, Lądek-Zdrój, tak...– Ale Londyn – miasto w Anglii.
– To co mi pan nic nie mówi?!
– No mówię pani właśnie.
– To przecież ja muszę pójść i poszukać, zobaczyć gdzie to jest. Cholera jasna...
Pracy jest za dużo i za ochłapy, podczas gdy bogacą się tylko najbogatsi. Korporacje umywają ręcę, wartość człowieka jak kruszec - im więcej tym tańszy. Dziś populacja jest tak duża, że każdego można zastąpić, szczególnie przy otwartych granicach. W dodatku zamiast co raz lżejszych prac z rozwojem technologii są co raz bardziej skomplikowane, bo proste zaczynają robić roboty.
Polacy zniszczyli rynek pracy w UK, teraz Ukraińcy niszczą w Polsce wyrabiając nieludzkie tempo i ustalając normy nie do uciągnięcia na dłuższą metę. Nic z tego nie ma poza zniszczonym zdrowiem.
Co raz więcej osób zrezygnuje jak w Japonii, wzrośnie liczba NEET i hikikomori.
A jak są dłużej w PL i odkryją coś takiego jak L4, to już w ogóle ich w pracy nie ujrzysz. Stare pokolenie, szczególnie kobiety z ukrainy, to były i są bardzo pracowite osoby. Potrafią w takim sadzie pracować od świtu do zmierzchu, przez siedem dni w tygodniu. Nowe pokolenie, byle pokropi i już uciekają.
Dlatego korporacje bardziej teraz stawiają na Filipińczyków, Wenezuelczyków, Kolumbijczyków czy Nepalczyków. Ci chcą pracować, bo z zarobionej kasy, nie dość, że chcą utrzymać siebie tu, to też pomóc rodzinie tam.
Z liczbą ludzi to kwestia niejednoznaczna. Polaków jest coraz mniej (jak i innych nacji żyjących w dostatku), więc musi posiłkować się migrantami, tak jak w Europie posiłkują się pracownikami z Polski. To naturalna kolej rzeczy. Połowy tej pracy, którą robią migranci Polacy, Anglicy czy Niemcy u siebie w kraju by nie ruszyli. A ktoś to musi zrobić.
Odnośnie tempa to jest naturalne, że za te lepsze, cudze pieniądze pracuje się bardziej ochoczo, ciężej. Dlatego Ukraińcy pracują ciężko i nas a my na Zachodzie. Cały problem sprowadza się do tego, że nie ma szacunku dla pracowników. Nie ma godnych, wysokich płac. Ludzie pracują za 5tys netto i płacą za masło 5 zł. Na Zachodzie zarabiają 5tys euro i płacą za masło czy cokolwiek innego podobną kwotę. Jak to możliwe? Producentowi trzeba zapłacić w nie to co u nas a i tak wychodzi 4x taniej. Nawet niech będzie 2x na innych produktach. Pracownikom płacą w euro, producentom w euro, podatki w euro a są w stanie sprzedać produkt w podobnej cenie jak Polacy. Czy to u nas taki wyzysk? 3 pośredników musi się dorobić? Rolnik dostaje grosze za mleko, mleczarnia sprzedaje dalej wytwórcy serów czy masła, ten musi zarobić, potem dystrybutor i w ostateczności sklep. Gdzie płacisz za produkt 10x jego wartości. Moim zdaniem najlepiej w tej sytuacji pompować płace. Żeby ludzie mieli więcej. 4x więcej, jak na Zachodzie. Oczywiście ktoś powie, że z placami wzrosną ceny. Jeśli przebiją niemieckie to będzie nas stać od nich sprowadzać, skoro oni umieją wyprodukować coś taniej.
Wyznaję zasadę, że idę do pracy by zarobić, a nie rujnować zdrowie czy się stresować (wiadomo, że czasem jest różnie i stresowe sytuacje mają się prawo zdarzyć), ale jak w ogłoszeniu widzę "odporność na stres" (a nie jest to policja, szpital czy coś, gdzie ten stres jest częścią zawodu) to na dzień dobry widać, że coś jest nie tak. Firmy nakładają na siebie za dużo odpowiedzialności, a to spada na pracowników. To jest ta zła strona kapitalizmu i wyniszczającej konkurencji. Cieszy mnie bardzo, że nowe pokolenie nie chce już poświęcać życia dla pracodawców, niestety ich presja nie wiele zmienia, skoro można ominąć rodaków i zatrudnić trzeci świat.
Fajne te artykuły o pokoleniach na podstawie badań z Nowego Yorku. Takie aktualne i przystosowane do rzeczywistości:)
To nie jest kwestia "pokolenia Z" tylko dzisiejszych czasów. Starsze pokolenia już są na emeryturach lub stanowiskach kierowniczych bez ostrych deadline'ów. Młodzi muszą się zaharować na śmierć na najniższych stanowiskach, żeby zarobić na pierwsze mieszkanie, a komputery i harmonogramy zamiast ułatwić pracę i życie doprowadziły tylko do zwiększonej inwigilacji pracownika i monitoringu jego wydajności.
Chociaż patrząc po niektórych współpracownikach jest to konieczne, bo 3/4 ludzi się naprawdę obija.
Tak czy srak pokolenie Z ma dość tego systemu - nie po to ich dziadkowie i rodzice budowali ten "idealny" świat, żeby oni musieli pracować jeszcze ciężej. Obiecywano skrócenie czasu pracy do 6 godzin, żeby jako-tako ratować nasze przebodźcowane mózgi ale jak zwykle g*** z tego wyszło.
Ale wstyd z tym newsem, weźcie to poprawcie xD
Przecież tu nie chodzi o to że walczą z godzinami pracy ustawionymi od 9 do 17 bo angielskie 9 to 5 to popularny zwrot określający pracę biurową czy też na pełen etat. Oni po prostu odpoczywają od pracy bo nie mogą jej znieść A nie dlatego że im godziny nie odpowiadają xD
Chat GPT nie wychwycił tego przy tłumaczeniu newsa?
Wychwycił, ale redaktorowi się nie chce robić za miskę ryżu. Proste.
Praca po 8 godzin dziennie przy obecnej technice jest bez sensu. Polska gospodarka jest dziś bogatsza 42% niż 10 lat temu. Czy ktoś mnie zapytał czy w związku z tym nie wolę pracować krócej, ale zachować wynagrodzenie na tym samym poziomie?
pytalem paru znajomych na temat ich pracy, ile faktycznie godzin pracuja i wiekszosc z nich bez bicia przyznaje, ze tak naprawde z tych 8h to gora 4-5 godzin jest faktycznie produktywne
czasem nawet mniej
Mnie wkurza jak ktoś używa słowa "boomer" w kontekście polskich pokoleń. U nas nie ma czegoś takiego, boomerzy kojarzą się z osobami które nie miały w życiu żadnych trudności, bez żadnego wykształcenia zdobywały pracę która mogła utrzymać całą rodzinę, kupić dom i nowy samochód po dosłownie kilku latach. A teraz narzekają na młodych że nie mają "work ethics", ignorując fakt że na jedno miejsce jest 800 CV, a jak się już dostaniesz to wywalą cię tylko po to żeby zgadzały się wydatki w raporcie kwartalnym. Polacy z tego pokolenia jeśli nie mieli znajomości na szczeblu partyjnym nie mieli nic, praca była ale nie dało się za zarobione pieniądze nic kupić, a to co udało się odłożyć zginęło przez hiperinflację. Osoby któren urodziły się później miały o wiele lepszy start w życiu - na zachodzie miały gorszy - i to jest zasadnicza różnica
To Zetki nie chodzą na urlopy że nie mają czasu wypocząć odkąd tylko zaczęli pracować?
Tak, przecież wszyscy uwielbiamy robić po 8 godzin dziennie i marnować w pracy najlepsze godziny dnia i tracić życie na pierdoły i tylko akurat pokolenie Z tego nie lubi🤡
Pierniczenie, ja zaczynam pracę od 5 rano i kończę ok 20tej, robię sobie dużą przerwę na obiad i nie pracuję w weekendy do tego częste wyjazdy i wakacje bez pracy. No ale nigdy nie brałem kredytu i nie wezmę, nie będę chodził na sznurku jakiegoś bankstera.
Badania ok, psychika raczej ok ;), normalne życie, dzieci, dom i działka na wsi pod dużym miastem, auto, ogród, różne hobby, praca u siebie i nade wszystko szczęście i uśmiech, ot tak zwyczajnie bez nadmiernego szału, wszystko legalnie.
Do 50tki jakieś 5 lat jeszcze.
Tylko będąc przed 30tką na etacie, zapierniczałem jeszcze po etacie do 23ciej, nie czekałem popijając sojowe latte co tam mi rodzice przeleją, nie narzekałem, choć miałem ciężko i pod górę. Pracować zacząłem jeszcze na studiach, dziennych i dość wymagających , to w ochronie, to na monitoringu, trochę na budowach z szacunkiem do innych ludzi.
A życie mnie przeczołgało ładnie, i kłopotami ze zdrowiem i w życiu osobistym, był okres że nie miałem co do garnka włożyć i za co kupić sobie butów.
W Polsce młodzi ludzie mają przerąbane i nie polecam im podpatrywać zachodnich trendów, u nas większość dobrze płatnych etatowych miejsc pracy jest dla swoich, w urzędach siedzą swoi, na wolnym rynku swoi, a dla ludzi "z ulicy" zostają najniższe krajowe albo wyzysk u jakiegoś janusza biznesu oraz bardzo rzadko fajny etat w zawodzie.
Moja rada taka drodzy młodzi Państwo, nie oglądajcie się nigdy na innych, tylko uczyć się na maks, rozwijać i zapierd....lać ciężko, licząc tylko i wyłącznie na pracę własnych rąk. Powodzenia.
Nie no, ciekawe dlaczego. Pewnie wina unii, szczepionek i ukraincow. Ale spoko, na twoim miejscu pracowalbym jeszcze kilka godzin dluzej, DASZ RADE!
Moja rada taka drodzy młodzi Państwo, nie oglądajcie się nigdy na innych, tylko uczyć się na maks, rozwijać i zapierd....lać ciężko
A pozniej w wieku 40 lat wygladac jak 60-70letni skwarek. Thank you but no.
Jedynym plusem chociaż jest to, że nie ma prac domowych czy nauki do późnego wieczora, ale z drugiej strony nie ma się wtedy ferii czy długich wakacji.