Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Batman: Arkham Origins Przed premierą

Przed premierą 15 czerwca 2013, 12:59

autor: Krystian Smoszna

Gra od 1985 roku i nadal mu się nie znudziło.

Graliśmy w Batman: Arkham Origins - rewolucji brak, ale to dalej stary, dobry Batman

Po zagraniu w Batman: Arkham Origins okazało się, że przygotowywana przez Warner Bros. Montreal kontynuacja nie odbiega w znaczący sposób od poprzednich dwóch tytułów studia Rocksteady. Jeżeli oczekiwaliście rewolucji, to trafiliście pod zły adres.

Przeczytaj recenzję Recenzja gry Batman: Arkham Origins - prequel bazujący na sprawdzonym schemacie

Artykuł powstał na bazie wersji X360.

Zapoczątkowana grą Batman: Arkham Asylum nowa seria z Człowiekiem Nietoperzem w roli głównej bardzo przypadła mi do gustu, ale przyznaję się bez bicia, że wydany w 2009 roku pierwowzór stawiam nieco wyżej od opublikowanego dwa lata później sequela. Wieść o zmianie dewelopera w przypadku trzeciej odsłony cyklu przyjąłem ze spokojem, mimo że gdzieś tam w sercu istniała mała obawa, że odbije się to negatywnie na jakości produkcji. Wczorajsze spotkanie z Arkham Origins uspokoiło mnie zupełnie. Opracowywane aktualnie dzieło studia Warner Bros. z Montrealu wygląda w akcji nad wyraz przyzwoicie.

Na E3 samodzielnie przetestowałem blisko dwudziestominutowe demo gry, więc mogę pokusić się o wstępne wnioski dotyczące tej pozycji. Fanów serii z pewnością ucieszy informacja, że pod względem ogólnej mechaniki rozgrywki Arkham Origins nie odbiega niczym od swoich poprzedników. Weterani cyklu od razu poczują się jak w domu. Różnice tak naprawdę tkwią w szczegółach i poza jednym elementem nie wpływają znacząco na odbiór znanych już doskonale rozwiązań.

Początkowe sceny dema okazały się mocno skoncentrowane na walce z bandziorami – Batman musiał zlikwidować trzy grupy przeciwników, które siały zamęt w różnych częściach miasta. System walki jest identyczny jak ten z Arkham Asylum, więc eliminowanie wrogów nie nastręczyło mi większych trudności. Gra nadal zmusza do mozolnego okładania rywali po twarzy i robienia uników, gdy nad głową oponenta pojawi się charakterystyczny symbol. W trakcie starć można też stosować bardziej wyrafinowane techniki, np. oszołomienie peleryną i gadżety. Mówiąc krótko, nic nowego, nie licząc oczywiście premierowych animacji, które wzbogaciły bogaty zestaw tych starszych.

Graliśmy w Batman: Arkham Origins - rewolucji brak, ale to dalej stary, dobry Batman - ilustracja #2

Pierwszą i jedyną jak na razie istotną zmianę zauważyliśmy w kolejnej misji, która polegała na zbadaniu przyczyn zniszczenia policyjnego śmigłowca. Batman musiał wybrać się na miejsce katastrofy i przeskanować w trybie detektywa jedyny aktywny ślad. Po zakończeniu operacji dane zostały przesłane do komputera w jaskini, a ten wygenerował hologramowy przekaz, prezentujący upadek helikoptera na ziemię. Na podstawie tej krótkiej animacji musieliśmy odnaleźć kolejną wskazówkę – okazało się, że tuż przed feralnym lądowaniem maszyna zahaczyła o maszt wystający z dachu pobliskiego hotelu. Co istotne, gra nie wskazywała znacznikiem dokładnego miejsca, w które należało się udać – tego musieliśmy domyślić się sami, wykorzystując dane otrzymane za pośrednictwem wspomnianej transmisji.

Sytuacja powtórzyła się jeszcze kilkakrotnie, co oczywiście wydłużyło proces. W końcu Batman ustalił, że śmigłowiec został strącony, a zamachowcem jest Deathstroke – tylko on byłby w stanie oddać z dużej odległości strzał, który na dodatek zabił rykoszetem jednego ze znajdujących się na dachu snajperów.

Graliśmy w Batman: Arkham Origins - rewolucji brak, ale to dalej stary, dobry Batman - ilustracja #3
Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra
Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra

Przed premierą

Saints Row: Self Made, bo tak będzie się zwała „piątka” ma być grą bez szaleństwa, bez gumowych przyrodzeń i bez kiczu. Czy to ma sens? Wciąż szukam odpowiedzi na to pytanie, choć wstępnie mi się to podoba.

Graliśmy w Scorn – horror, przy którym Obcy wymięka
Graliśmy w Scorn – horror, przy którym Obcy wymięka

Przed premierą

Scorn studia Ebb Software to gra, którą mógłby wymyślić Hans R. Giger, twórca ksenomorfa z filmu Obcy: Ósmy Pasażer Nostromo. Zapowiada się horror straszny i... mięsisty (dosłownie!).

Enlisted - darmowy Battlefield, w którym i tak będziesz płacił
Enlisted - darmowy Battlefield, w którym i tak będziesz płacił

Przed premierą

Enlisted nie jest złą grą, ale ma złe korzenie. Albo raczej specyficzne, bo politykę free-to-play twórców War Thundera albo się akceptuje, albo nie. Ja nie jestem ich fanem, ale strzelało mi się tutaj lepiej niż w Battlefieldzie 5.