Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Titanfall Przed premierą

Przed premierą 13 czerwca 2013, 11:53

autor: Krystian Smoszna

Gra od 1985 roku i nadal mu się nie znudziło.

Wiedzieliśmy Titanfall - strzelaninę do multi współtwórców Call of Duty

Titanfall to jedna z najmilszych niespodzianek targów E3 2013. Gra do multi od współtwórców Call of Duty jest dynamiczna, ładna i ma zadatki na wielki hit.

Przeczytaj recenzję Recenzja gry Titanfall - dynamicznego FPS-a twórców serii Call of Duty

Artykuł powstał na bazie wersji PC.

Jedenaście lat temu Vince Zampella i Jason West wraz z kilkunastoma innymi osobami uciekli z podległego koncernowi Electronic Arts studia 2015, Inc., by założyć własną firmę – Infinity Ward. Związani przez długie lata z Activision, wypromowali i zamienili w kurę znoszącą złote jaja markę Call of Duty, która dla wielu jest dziś synonimem pierwszoosobowej strzelaniny. Osiem lat później historia zatoczyła koło i obaj panowie raz jeszcze wyrwali się ze szponów molocha, by robić to, co kochają najbardziej – nafaszerowane adrenaliną gry akcji. Kolejny respawn odbył się całkowicie na warunkach stawianych przez Westa i Zampellę. Pomocną dłoń do uciekinierów wyciągnęli znienawidzeni kiedyś Elektronicy.

Dziś Westa w zespole już nie ma, odszedł z branży elektronicznej rozrywki z powodów rodzinnych. Dowodzone samotnie przez Vince’a Zampellę studio nadal współpracuje z Electronic Arts i choć dla wielu może wydać się to sporym zaskoczeniem, wciąż zachowuje pełną niezależność. Titanfall, bo tak nazywa się debiutancki produkt założonej przed trzema laty firmy, to intelektualna własność, do której prawa cały czas zachowuje Respawn Entertainment. Warto o tym pamiętać.

Właściwy Upadek Tytanów nastąpił niespodziewanie tuż przed rozpoczęciem targów E3 i było niemal pewne, że to właśnie w Mieście Aniołów ujrzymy go w pełnej krasie. Piekielnie energetyczna strzelanina stała się jednym z najjaśniejszych punktów konferencji Microsoftu i jednocześnie głównym powodem, dla którego postanowiliśmy odwiedzić dziś stoisko koncernu Electronic Arts w halach Los Angeles Convention Center.

Titanfall jest nastawionym na totalną rzeź dynamicznym shooterem, oczywiście prezentowanym z typowej dla Zampelli i spółki perspektywie pierwszej osoby. Gra będzie oferować wyłącznie rozgrywkę w trybie multiplayer i ominie tradycyjnego singla szerokim łukiem, chociaż pewne jego elementy zostaną w nim zawarte. Przed rozpoczęciem każdego meczu ujrzymy krótkie przerywniki filmowe, a podczas samej rywalizacji rozmaite komunikaty video będą się automatycznie pojawiać w górnej części ekranu. Oczywiście produkt nadal będzie obsługiwać klasyczną w sieciowych bataliach komunikację głosową pomiędzy graczami. Wyświetlane przekazy pojawią się np. jeśli kompan znajdzie się w opałach i będzie potrzebować naszej pomocy.

Graliśmy w Titanfall - strzelaninę do multi współtwórców Call of Duty - ilustracja #2

Na temat dostępnych trybów rozgrywki autorzy z Respawn Entertainment milczą na razie jak zaklęci. Wiadomo jedynie, że dostępna będzie Kontrola – w końcu to właśnie ten wariant zabawy prezentowany jest na targach E3. Titanfall pozwala rywalizować szesnastu użytkownikom na niezbyt rozległych mapach. O skali na poziomie Battlefielda nie ma mowy, pamiętajmy, że grę tworzą ludzie, którzy kiedyś dali światu serię Call of Duty.

Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra
Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra

Przed premierą

Saints Row: Self Made, bo tak będzie się zwała „piątka” ma być grą bez szaleństwa, bez gumowych przyrodzeń i bez kiczu. Czy to ma sens? Wciąż szukam odpowiedzi na to pytanie, choć wstępnie mi się to podoba.

Graliśmy w Scorn – horror, przy którym Obcy wymięka
Graliśmy w Scorn – horror, przy którym Obcy wymięka

Przed premierą

Scorn studia Ebb Software to gra, którą mógłby wymyślić Hans R. Giger, twórca ksenomorfa z filmu Obcy: Ósmy Pasażer Nostromo. Zapowiada się horror straszny i... mięsisty (dosłownie!).

Enlisted - darmowy Battlefield, w którym i tak będziesz płacił
Enlisted - darmowy Battlefield, w którym i tak będziesz płacił

Przed premierą

Enlisted nie jest złą grą, ale ma złe korzenie. Albo raczej specyficzne, bo politykę free-to-play twórców War Thundera albo się akceptuje, albo nie. Ja nie jestem ich fanem, ale strzelało mi się tutaj lepiej niż w Battlefieldzie 5.