Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Przed premierą 7 czerwca 2011, 14:43

autor: Krystian Smoszna

Fan black metalu i szeroko rozumianych gier akcji. Kocha Dooma miłością prawdziwą.

God of War: Origins Collection - E3 2011 - już graliśmy!

God of War: Origins Collection to kompilacja dwóch gier z serii God of War wydanych dotychczas tylko na PSP. Już we wrześniu z grami będą mogli zapoznać się także posiadacze PlayStation 3. Sprawdzamy jak poradzono sobie z konwersją.

Przeczytaj recenzję Odświeżony Kratos daje radę - recenzja gry God of War: Origins Collection

Artykuł powstał na bazie wersji PS3.

Po wieczornej konferencji firmy Sony zgromadzeni w hali Los Angeles Memorial Sports Arena dziennikarze mieli okazję zapoznać się z kilkoma tytułami japońskiego koncernu. Moją uwagę przykuł zapowiedziany kilkadziesiąt minut wcześniej pakiet God of War: Origins Collection, zawierający gry God of War: Chains of Olympus i God of War: Ghost of Sparta studia Ready at Dawn, które pierwotnie zaprojektowano z myślą o PlayStation Portable.

Kieszonkowy Kratos w wersji HD.

Choć zestaw God of War: Origins Collection zadebiutuje dopiero za trzy miesiące z hakiem (w Stanach Zjednoczonych 13 września), firma Sony już dawno zakończyła nad nim prace – podczas konferencji prezentowana była pełna wersja gry. Po odpaleniu płyty w konsoli PlayStation 3 musimy dokonać wyboru, który z dwóch tytułów chcemy eksploatować. Zdecydowawszy się na jeden z nich, obserwujemy takie samo menu główne jak w Chains of Olympus lub Ghost of Sparta – to jednocześnie pierwszy znak, że na radykalne zmiany nie ma co liczyć.

Pierwotne wersje obu gier ukończyłem kilkakrotnie na PSP, więc bardzo szybko przypomniałem sobie, jak z klasą mordować antycznych przeciwników. Przesiadka na tradycyjny pad nie miała żadnego znaczenia, bo autorom nie chciało się zmieniać układu klawiszy – jak powszechnie wiadomo, przenośne urządzenie firmy Sony nie ma przycisków R1 i R2, więc umieszczone pod nimi funkcje trzeba było na handheldzie rozpisać inaczej. Graczy wychowanych na „dużych” edycjach gry może taka niedbałość o szczegóły mocno zirytować. W końcu w oryginale otwieranie skrzyń było właśnie pod R2 – teraz czynność tę zastępuje „kółko”, czyli tak samo jak w wersji na PSP.

Podbicie rozdzielczości to trochę za mało żeby mówić o nowej jakości.

Jeśli chodzi o wrażenia estetyczne, to niestety – nie ma się czym podniecać. Wyraźne podbicie rozdzielczości to trochę za mało, żeby mówić o zupełnie nowej jakości – obie gry nie mają co startować do God of War III, choć trzeba zaznaczyć, że Ghost of Sparta i tak prezentuje się ewidentnie lepiej od Chains of Olympus. Na ekranie telewizora obsługującego standard HD w oczy kłują przede wszystkim niezbyt rozbudowane obiekty i modele, brak bardziej wyszukanych fajerwerków wizualnych i daleki od ideału wystrój otoczenia. Na PSP nie zwracało się specjalnie uwagi na tego typu aspekty, bo i widać było niewiele. Smutne, ale prawdziwe. Rezultat jest taki, że po półgodzinnym kontakcie z Origins Collection zestaw budzi we mnie mieszane uczucia.

Z jednej strony wydanie pakietu to dobre posunięcie – dzięki takiemu zabiegowi kieszonkowe przygody Kratosa będą mogli sprawdzić również ci gracze, którzy konsolą PSP nie dysponują – i to się ceni. Nie da się jednak ukryć, że stopień ingerencji w oryginalny produkt jest w tym przypadku niski, a to z kolei nie najlepiej świadczy o pomysłodawcach projektu. Jeśli już zdecydowano się na takie posunięcie, można było pokusić się o porządny lifting, zwłaszcza że bezpośredni transfer z handhelda na dużą konsolę sam w sobie musiał wypaść średnio. Wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że będzie to propozycja wyłącznie dla największych i na dodatek wyrozumiałych fanów.

Krystian „U.V. Impaler” Smoszna

Graliśmy w Sniper Ghost Warrior Contracts 2 - sequel lepszy dokładnie o kilometr
Graliśmy w Sniper Ghost Warrior Contracts 2 - sequel lepszy dokładnie o kilometr

Przed premierą

Sniper: Ghost Warrior Contracts było w końcu popchnięciem serii w dobrą stronę. „Dwójka” nie stawia więc na rewolucję, tylko kontynuuje sprawdzoną wcześniej formułę. Z małym, a raczej dłuuugim dodatkiem.

Widzieliśmy Resident Evil: Village -  4 + 7 = 8 i to świetna wiadomość dla fanów
Widzieliśmy Resident Evil: Village - 4 + 7 = 8 i to świetna wiadomość dla fanów

Przed premierą

Przyznam się bez bicia – od pierwszych zapowiedzi Resident Evil: Village nie byłem przekonany do nadchodzącego tytułu. Kiedy jednak zobaczyłem go w akcji, wiele się zmieniło.

Enlisted - darmowy Battlefield, w którym i tak będziesz płacił
Enlisted - darmowy Battlefield, w którym i tak będziesz płacił

Przed premierą

Enlisted nie jest złą grą, ale ma złe korzenie. Albo raczej specyficzne, bo politykę free-to-play twórców War Thundera albo się akceptuje, albo nie. Ja nie jestem ich fanem, ale strzelało mi się tutaj lepiej niż w Battlefieldzie 5.