Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Przed premierą 21 sierpnia 2009, 12:42

autor: Vercetti

Pro Evolution Soccer 2010 - Już graliśmy! (gamescom 2009)

W tegoroczną odsłonę serii FIFA mieliśmy już okazję parę razy przedpremierowo zagrać. Na targach gamescom 2009 nadarzyła się okazja do przetestowania konkurencyjnej produkcji, czyli PES-a 2010.

Przeczytaj recenzję Pro Evolution Soccer 2010 - recenzja gry

Artykuł powstał na bazie wersji X360.

Pro Evolution Soccer to zawsze jedna z najbardziej obleganych gier na targach takich jak gamescom 2009. Jedni chcą sprawdzić, czy faktycznie jest taka dobra, jak twierdzą autorzy, a inni szukają argumentów, by zdyskredytować ją w starciu z corocznym wydaniem serii FIFA. My podeszliśmy do nowej piłki kopanej spod znaku Konami jak do źródła rozrywki i choć lejącej się strumieniami grywalności nie doświadczyliśmy, to kilka emocjonujących chwil udało nam się spisać.

PES 2010 jest gotowy w 80 procentach. Na tym etapie można już ocenić, czy Shingo Takatsuka i spółka dali radę, czy może zarzuty fanów pod adresem poprzedniej edycji odczytali jako laurkę na Dzień Matki. Dobrych chęci nie można im odmówić – popracowali nad fizyką, podnieśli poziom trudności i wzbogacili gameplay o opcję dryblingu w 360 stopniach – taką samą, która pojawi się w FIFA 10. Problem w tym, że w miejsce błędów, które udało się Konami wyeliminować, przybyły nowe, bardziej irytujące.

W wersji, którą mieliśmy do dyspozycji, mogliśmy przetestować wszelkie zagrania przy użyciu czterech drużyn – Barcelony, Liverpoolu, reprezentacji Francji oraz Niemiec. Już w pierwszych sekundach dało się odczuć, że piłkarze dość późno reagują na polecenie podania albo strzału. Znacznie lepiej wychodzą im crossy. Zawodnicy świetnie radzą sobie z przyjmowaniem krzyżowych zagrań, co pozwala szybciej przenieść się w pole karne przeciwnika. W obrębie szesnastki nie jest już jednak tak różowo, bo do napastnika dobiega od razu kilku obrońców. Dałoby się z tego jeszcze wybrnąć – np. serią zwodów, wycofaniem piłki do pomocnika albo przerzuceniem ciężaru gry na skrzydło, ale w pomyślnym rozwiązaniu akcji potrafią przeszkodzić nawet... piłkarze własnej drużyny. Może wydawać się to niedorzeczne, ale w PES-ie 2010 gracze jednego zespołu często zderzają się ze sobą w walce o futbolówkę, blokują sobie pozycje i stają na drodze podania do partnera. Powoduje to niemal natychmiastowy przechwyt łaciatej przez przeciwnika, a ten w mgnieniu oka montuje własną akcję odwetową.

Kontrataki potrafią być zabójcze. Drużyny sterowane przez konsolę kopią piłkę jak po sznurku i w ciągu trzech-czterech podań są w stanie stworzyć sytuacje sam na sam z bramkarzem. Pojedynki te rzadko kończą się triumfem golkipera, bo zawodnik między słupkami nie kwapi się zbytnio do opuszczenia własnej świątyni. Istnieje, co prawda, możliwość samodzielnego kierowania ruchami bramkarza, ale trudno powiedzieć, by odnosiła ona efekty, gdy gole wpadają jeden za drugim.

Nie da się ukryć, że gameplay wymaga wciąż mnóstwa szlifów. Szybkie tempo prowadzenia akcji to za mało, aby gracze, którzy odeszli od PES-a rok temu, chcieli do niego powrócić. W grze wciąż jest mnóstwo niedoróbek, których na obecnym etapie produkcji próżno szukać u konkurencji. Nowych odbiorców przyciągnie póki co grafika, która wygląda nie gorzej niż w przypadku FIFA 10. Na razie jednak w pojedynku piłek kopanych na konsolach prowadzi produkcja EA Sports, a Konami ma dokładnie dwa miesiące, by spróbować przechylić szalę zwycięstwa na swoja stronę.

Marek „Vercetti” Grochowski

Jestem zachwycony Diablo 2 Resurrected, ale nie wiem, dla kogo jest ta gra
Jestem zachwycony Diablo 2 Resurrected, ale nie wiem, dla kogo jest ta gra

Przed premierą

Zanim zagramy w Diablo 4, powróci stary król gatunku, Diablo 2 Resurrected. Problem ze wskrzeszaniem choćby najlepszego monarchy jest taki, że władca może i rządził świetnie, ale państwo się od tego czasu zmieniło. I my też.

Enlisted - darmowy Battlefield, w którym i tak będziesz płacił
Enlisted - darmowy Battlefield, w którym i tak będziesz płacił

Przed premierą

Enlisted nie jest złą grą, ale ma złe korzenie. Albo raczej specyficzne, bo politykę free-to-play twórców War Thundera albo się akceptuje, albo nie. Ja nie jestem ich fanem, ale strzelało mi się tutaj lepiej niż w Battlefieldzie 5.

Widziałem Age of Empires 4. Nie wiem, czy ta gra ma sens
Widziałem Age of Empires 4. Nie wiem, czy ta gra ma sens

Przed premierą

Powroty znanych marek zawsze są podobne. Age Of Empires 4 chce być czymś nowym, żeby się wyróżnić, ale jednocześnie takim samym, żeby fani byli zadowoleni. Jak udało się to pogodzić?