Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Przed premierą 22 sierpnia 2008, 08:15

autor: Maciej "Shinobix" Kurowiak

Tom Clancy's EndWar - GC 2008

W obecnym stadium produkcji Endwar prezentuje się bardzo przyzwoicie, choć z całą pewnością nie rozłożył nas na łopatki. Nadal, niestety, nie wiemy, jak rozbudowana i intensywna jest kampania czy tryb multiplayer.

Przeczytaj recenzję Tom Clancy's EndWar - recenzja gry

Artykuł powstał na bazie wersji X360.

Nie wiem, jaka będzie trzecia wojna światowa, ale czwarta będzie na patyki i kamienie – powiedział kiedyś Albert Einstein. Z racji tego, że dwa największe atomowe mocarstwa dysponują ilością rakiet zdolną wielokrotnie zniszczyć ludzkość, trudno polemizować ze słowami geniusza. Podobnego zdania są twórcy Tom Clancy's Endwar, którego akcja rozgrywa się w niedalekiej przyszłości, gdy konflikt o zasoby pomiędzy trzema potęgami USA, Rosją i europejskim superpaństwem wkracza w fazę ostateczną, przeradzając się w światową wojnę totalną. Supernowoczesne wojska walczą wśród gruzów starego świata, bez żadnych oporów korzystając z taktycznej broni masowego rażenia.

W EndWar nie można kontrolować pojedynczych jednostek, tylko całe oddziały.

Endwar to strategia czasu rzeczywistego tworzona specjalnie z myślą o konsolach nowej generacji. Wiadomo, że w grach tego rodzaju niezwykle istotną rolę pełni intuicyjne sterowanie. W szybkim manewrowaniu oddziałami, wybieraniu czy zmianie celu od zawsze znakomicie sprawdzało się połączenie klawiatury z myszą. Autorzy Endwar doszli do wniosku, że raczej nie odkryją Ameryki, przekładając funkcje przeznaczone myszy na prawy analog pada. Zdecydowali się więc na krok rzeczywiście pionierski, opierając większą część sterowania na komendach głosowych. Przy pomocy headsetu do Xboxa 360 możemy wydawać naszym oddziałom rozkazy nie ograniczające się jedynie do komendy ataku, ale obejmujące dosłownie wszystkie możliwości, jakimi na polu bitwy dysponuje dana jednostka.

Mieliśmy okazję zobaczyć i przekonać się, jak w praniu sprawdza się sterowanie przy pomocy głosu. Z początku nie było łatwo – głównie dlatego, że akcja Endwar toczy się bardzo szybko, a oprócz nauki konwersacji z konsolą, musieliśmy w trybie przyspieszonym zapoznać się z regułami samej rozgrywki. Gra daje też możliwość sterowania metodą konwencjonalną – poszczególne polecenia wydajemy wtedy, wybierając je zwyczajnie z menu. Problem w tym, że efekty takiej zabawy mogą skończyć się tragicznie – dlatego też nauka nowej metody wydaje się być nieodzowna. Nie jest to aż takie trudne: rozkazy składają z krótkich łańcuchów komend. Może to być na przykład „unit one move to unit two” lub „unit one secure to lub tamto”. Na szczęście nie jest to tak skomplikowane, jak się z początku wydawało.

Po co komu nowe Heroes of Might and Magic, skoro nadchodzi Songs of Conquest
Po co komu nowe Heroes of Might and Magic, skoro nadchodzi Songs of Conquest

Przed premierą

W niszy, która powstała po porzuceniu przez Ubisoft serii Heroes of Might and Magic sukcesy odnosić mogą mniejsi twórcy, tacy jak Lavapotion. Ich Songs of Conquest może być najlepszą grą w stylu „hirołsów” od czasów kultowej trójki.

To nie są Settlersy, na które czekałem (obym się mylił)
To nie są Settlersy, na które czekałem (obym się mylił)

Przed premierą

Miałem okazję przetestować The Settlers. Niestety, nowa odsłona mojej ukochanej serii wzbudziła u mnie liczne wątpliwości. A już przed zagraniem miałem ich sporo…

Age of Darkness to strategia, którą kocham i nienawidzę
Age of Darkness to strategia, którą kocham i nienawidzę

Przed premierą

Na rynku pojawił się Dark Souls gier RTS – mowa o Age of Darkness: Final Stand. Produkcja ta sprawiła, że popadłem w otchłań szaleństwa i rozpaczy. Zapraszam do lektury, jeżeli chcecie się dowiedzieć dlaczego.