Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Przed premierą 21 sierpnia 2008, 06:54

NecroVision - GC 2008

NecroVision zabierze nas do okopów z czasów I wojny światowej. Ale nie będzie to do końca takie sobie zwykłe miejsce. Pola bitew przemierzają żołnierze zamienieni w zombie, a pod ziemią znajduje się królestwo wampirów.

Przeczytaj recenzję NecroVision - recenzja gry

Artykuł powstał na bazie wersji PC.

Kojarzycie Painkillera? Z pewnością tak. Gra studia People Can Fly swego czasu sporo namieszała na rynku elektronicznej rozrywki. Szybka akcja w stylu Quake’a i świetny klimat, jaki udało się twórcom wykreować, to główne czynniki, dzięki którym przygody Daniela Garnera na długo zapadły nam w pamięć. Miejmy nadzieję, że nie inaczej będzie z NecroVision – grą przygotowywaną przez ekipę Farm 51, z której część pracowników przed kilkoma laty szlifowała Painkillera. Tym bardziej, że korzysta ona ze znacznie ulepszonego silnika swego starszego brata po kądzieli.

NecroVision zabierze nas w mało jeszcze wyeksploatowane przez branżę gier okopy z czasów I wojny światowej. Ale nie będzie to do końca takie sobie zwykłe miejsce. Pola bitew przemierzają żołnierze zamienieni w zombie, a pod ziemią znajduje się królestwo wampirów, które – zapuszczając się coraz głębiej w poszukiwaniu surowców – nieopatrznie otwierają przejście do królestwa demonów, co prowadzi do wyniszczającej wojny pomiędzy nimi. Demony zaczynają zdobywać przewagę i tu rozpoczyna się właśnie rola gracza.

W mrocznych korytarzach przyjdzie nam spotkać naprawdę obrzydliwe monstra.

Wielkie wojny bywają sprawdzianem dla ciała i dla ducha. Gracz wciela się w młodego Amerykanina, który zaciąga się do brytyjskiej piechoty i trafia na front gdzieś w północnej Francji. Rzeczywistość weryfikuje jego oczekiwania. Wokół tylko śmierć, krzyki umierających i żywe trupy, które wzięły się nie wiadomo skąd. W odróżnieniu od Painkillera bowiem, NecroVision dysponuje, jak zapewniali w trakcie rozmowy na tegorocznych targach Games Convention pracownicy 1C, dość bogatym tłem fabularnym. Może nie przesadnym, ale wielokrotnie przyjdzie nam znajdować chociażby wyjaśniające sytuację listy pozostawione przez zmarłych żołnierzy.

Najważniejsza jest jednak akcja, która ani na chwilę nie zwalnia. O zombie pisałem już wyżej, ale na naszej drodze staną również chociażby zakuci w metalowy pancerz wrogowie, przypominający nieco Tatuśków z BioShocka czy inni bossowie. W trakcie prezentacji producent zdecydował się pokazać mapkę rozgrywającą się w angielskim Stonehenge, okupowanym przez skonstruowanego przez Niemców wielkiego skorpiona. Walka wyglądała spektakularnie i dzięki konieczności zastosowania kilku różnych technik przypominała najlepsze chwile spędzone z Painkillerem. A kiedy dojdzie do tego jeszcze możliwość niszczenia otoczenia, to.... będzie naprawdę nieźle. Może nie należy oczekiwać opadu szczęki, ale na pewno mamy do czynienia z bardzo solidną produkcją.

Design poziomów czasem przypomina Painkillera.

Ponieważ akcja gry toczy się podczas pierwszej wojny światowej, to i część dostępnej broni będzie odzwierciedlać to, co można było spotkać wtedy na polach bitew. Z czasem jednak znajdziemy coraz bardziej wymyślne pukawki, pozwalające na sianie wokół pożogi i zniszczenia. Co ciekawe, nasza postać może również wpaść w szał i spowolnić czas reakcji otaczających ją wrogów. Pomysł nienowy, ale w tym akurat tytule mogący sprawdzić się wręcz znakomicie.

Innymi słowy, jeśli Painkiller sprawił Wam wielką frajdę, nie inaczej powinno być w przypadku NecroVision. Osiemnaście różnorakich rodzajów broni, walki z wielkimi bossami, liczne zagadki i ukryte poziomy, a do tego wszystkiego jeszcze sprawdzony system walki mogą gwarantować wspaniałą zabawę. Czy aby na pewno nie przelicytowaliśmy ciekawej prezentacji, okaże się dopiero w listopadzie tego roku.

Przemek „g40st” Zamęcki

Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra
Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra

Przed premierą

Saints Row: Self Made, bo tak będzie się zwała „piątka” ma być grą bez szaleństwa, bez gumowych przyrodzeń i bez kiczu. Czy to ma sens? Wciąż szukam odpowiedzi na to pytanie, choć wstępnie mi się to podoba.

Graliśmy w Scorn – horror, przy którym Obcy wymięka
Graliśmy w Scorn – horror, przy którym Obcy wymięka

Przed premierą

Scorn studia Ebb Software to gra, którą mógłby wymyślić Hans R. Giger, twórca ksenomorfa z filmu Obcy: Ósmy Pasażer Nostromo. Zapowiada się horror straszny i... mięsisty (dosłownie!).

Yandere Simulator – Postal ma siostrę, czyli niepokojący symulator morderczyni
Yandere Simulator – Postal ma siostrę, czyli niepokojący symulator morderczyni

Przed premierą

Yandere Simulator to jedna z najdziwniejszych i najbardziej niepokojących gier, jakie obecnie powstają. Symulator szkolnej morderczyni powstaje w USA, choć wygląda jak kolejne japońskie dziwactwo.