Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Przed premierą 18 sierpnia 2016, 10:30

autor: Michał Mańka

Najczęściej mainstream, od święta dobre indie. PC-towy beton z dodatkiem konsoli.

Graliśmy w Gwinta – jak wygląda singiel w wiedźmińskiej karciance?

Na targach gamescom 2016 miałem możliwość obejrzeć krótką prezentację kampanii dla jednego gracza Gwincie oraz rozegrać mecz z przeciwnikiem z krwi i kości... Przegrałem, ale bawiłem się przy tym świetnie.

Przeczytaj recenzję Recenzja gry Gwint: Wiedźmińska Gra Karciana – karty na stół

Artykuł powstał na bazie wersji PC.

Po spędzeniu pierwszych kilku godzin w świecie Wiedźmina 3 każdy gracz opowiadał się po jednej ze stron: albo gwint mu się podobał, albo decydował się ignorować istnienie tej minigry do końca życia. Większość fanów była jednak zakochana w wiedźmińskiej karciance, czego dowód stanowią chociażby wielokrotne próby przeniesienia jej do przeglądarek internetowych. Nadszedł jednak czas na prawdziwego Gwinta w wydaniu CD Projekt Red i wszystko wskazuje na to, że nie tylko fani wiedźmińskiej minigry, ale również miłośnicy karcianek będą mieć powody do radości.

Co zmieniło się w gwincie?

Rozgrywkę w gwinta można scharakteryzować za pomocą kilku elementów: konieczność wygrania dwóch z trzech meczów, brak jakichkolwiek surowców, many lub punktów energii wpływających na używanie kart oraz taktyczne podejście, które da się podsumować słowami „przegraj bitwę, by ostatecznie wygrać wojnę”. Mimo to gwint wyjęty wprost z Dzikiego Gonu nie sprawdziłby się jako samodzielna produkcja, ponieważ brak w nim wystarczającej głębi pozwalającej na prawdziwie kompetytywne mecze PvP. Za cel postawiono sobie więc umożliwienie takich rozgrywek poprzez kompletną przebudowę karcianki.

Graliśmy w Gwinta – jak sprawdza się singiel w wiedźmińskiej karciance? - ilustracja #2

Zmiany widoczne są już od samego początku – gra pozwala na wymienienie trzech kart zamiast dwóch; szpiedzy nie dają automatycznie dwóch nowych kart do ręki, zamiast tego musimy wybrać pomiędzy jedną odkrytą a drugą zakrytą; zupełnie zmodyfikowano aktywne i pasywne umiejętności większości kart, by wprowadzić bardziej widoczną różnorodność. Ten ostatni aspekt jest na tyle poważny, że kilka pierwszych meczów może okazać się dość chaotycznych, szczególnie jeśli sporo graliście w gwinta w Wiedźminie 3. Wystarczy powiedzieć, że po otrzymaniu kart z góry zaplanowałem sobie, jak powinna mniej więcej przebiegać moja pierwsza partia, dwie rundy rozegrałem zgodnie z planem, a w trzeciej zostałem kompletnie zaskoczony przez nowe pozostałości decku przeciwnika oraz mnogość efektów i zależności, które razem z kartami zaczęły oddziaływać w grze (mój rywal też był dość zdziwiony). Gwintowi zdecydowanie przyda się jakaś forma samouczka, ponieważ ilość nowości jest nieco przytłaczająca.

Graliśmy w Gwinta – jak sprawdza się singiel w wiedźmińskiej karciance? - ilustracja #3
New World niepokoi tuż przed premierą
New World niepokoi tuż przed premierą

Przed premierą

Beta za chwilę, a premiera już niedługo. Amazon z kolei zamiast zachęcać graczy do swojego MMORPG-a robi zupełnie odwrotnie. Sprytna sztuczka marketingowa? Czy może po prostu brak umiejętności? Szkoda, bowiem cierpi na tym dobrze zapowiadająca się gra.

Tryb Battlefield Portal jest jak obietnica ciasta i podstępna GLaDOS w jednym
Tryb Battlefield Portal jest jak obietnica ciasta i podstępna GLaDOS w jednym

Przed premierą

Klasyczne odsłony Battlefielda powracają w odświeżonej wersji. Ale nie do końca w takiej postaci, jakiej oczekiwaliśmy. Nowy tryb Battlefield Portal budzi tyle samo nadziei, co niepokoju.

Po co komu nowe Heroes of Might and Magic, skoro nadchodzi Songs of Conquest
Po co komu nowe Heroes of Might and Magic, skoro nadchodzi Songs of Conquest

Przed premierą

W niszy, która powstała po porzuceniu przez Ubisoft serii Heroes of Might and Magic sukcesy odnosić mogą mniejsi twórcy, tacy jak Lavapotion. Ich Songs of Conquest może być najlepszą grą w stylu „hirołsów” od czasów kultowej trójki.