Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Gwint: Wiedźmińska gra karciana Recenzja gry

Recenzja gry 6 listopada 2018, 16:06

autor: Hubert Sosnowski

Opublikował kilka opowiadań w prasie. Miłośnik gier, książek i sportów walki.

Recenzja gry Gwint: Wiedźmińska Gra Karciana (w przygotowaniu) – karty na stół

Wraz z aktualizacją do wersji Homecoming oczekiwany Gwint wyszedł z bety. Czas osądzić, jak studio CD Projekt Red poradziło sobie z nowym dla siebie gatunkiem i czy ich dzieło jest w stanie podjąć równą walkę z konkurencją.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

W swojej karciance CD Projekt RED odgradza się od gatunkowych standardów grubą krechą i próbuje czegoś nowego. Fundamenty tej odrębności położono już w gwincie, którego znamy z Wiedźmina 3. Następnie wersja beta Wiedźmińskiej Gry Karcianej rozbudowała pomysł, a kolejne potężne zmiany pojawiły się w potężnej aktualizacji zatytułowanej Homecoming. W tej chwili to trochę inna gra niż ta, w którą graliśmy jeszcze kilka tygodni temu i zupełnie inna niż ta z Wiedźmina. Wiele zmian się udało, jednak kilka rzeczy nie wyszło tak dobrze, jak powinno. Pora rozebrać Gwinta na części.

Recenzja gry Gwint: Wiedźmińska Gra Karciana (w przygotowaniu) – karty na stół - ilustracja #1
Tu nawet fauna i flora nie należy do przyjaznych; cóż, po coś tych wiedźminów wynaleziono.

GDZIE JEST OCENA?

Postanowiliśmy póki co wstrzymać się z wystawieniem Gwintowi noty, bo chcemy dłużej w tę karciankę pograć. Gdy dodamy ocenę, to recenzja zostanie zaktualizowana.

Nowe rozdanie

PLUSY:
  1. system progresji i nagradzania;
  2. ładne grafiki i animacje na kartach;
  3. spory wybór jednostek, zaklęć, artefaktów;
  4. wiedźmiński klimat;
  5. przyjemna dla ucha muzyka;
  6. losowość zredukowana do minimum;
  7. różnorodne strategie do opracowania;
  8. świeże podejście do karcianek, niepolegające na „zbijaniu” punktów życia przeciwnika;
  9. odważne zmiany w wersji Homecoming;
  10. syndrom jeszcze jednej partyjki;
  11. dobrze pomyślany, narracyjny samouczek...
MINUSY:
  1. ...który mógł być początkiem kampanii, a tej póki co nie dostaliśmy w samym Gwincie;
  2. szarobure plansze;
  3. drobne błędy kosmetyczne i techniczne;
  4. losowość zredukowana do minimum (dla niektórych);
  5. mechanika zaproponowana przez CD Projekt RED ma pewne luki.

W czasie bety Gwinta wrażenia miałem... mieszane. Zniechęcał wolny progres i zagrywanie kart wielkości znaczka pocztowego. Intrygowała mechanika, bawił karczemny klimat. Jednak mimo widocznego potencjału męczyłem się z tą grą. W tamtym stanie była zbyt toporna. Gdybym musiał się przebijać przez tamtą jej wersję kilkadziesiąt godzin w imię recenzji, to... naprawdę robiłbym to głównie dla Was. Wiem, że tamten Gwint miał wielu zwolenników, ale ja do nich nie należałem.

Homecoming zmieniło wiele. Począwszy od nastroju, przez system nagród, aż po mechanikę jako taką i balans poszczególnych kart. To dość radykalne przeobrażenie i wielu osobom może się nie spodobać, ale teraz widać potencjał, który może sprawić, że karcianka ta dotrze do szerokiego grona odbiorców. Pierwsza zmiana, jaka rzuca się w oczy, zaszła w warstwie graficznej.

Nawet menu główne przeszło spory lifting i choć pobrzmiewają w nim echa karczemnych rozgrywek (głównie w sklepie i na arenie), to jednak ma ono dużo bardziej wojenny klimat. Tak jak i cała gra, w tym przede wszystkim plansze, na których wystawiamy karty. Teraz są pełne animowanych szczegółów i zazwyczaj przypominają pole walki, przy którym stoi kierujący manewrami dowódca. Paradoksalnie to jedyna zmiana, która wyszła grze naprawdę na gorsze.

Rozumiem dlaczego „Redzi” zdecydowali się uderzyć w poważniejsze tony (choć to trochę karkołomne w przypadku gry w magiczne karteczki...), jednak w praktyce się to nie sprawdza. Ten typ rozgrywki kojarzy się z przyjemną nasiadówą i towarzyskim klimatem, a nie błotem, znojem i wybojami deszczowego pola walki. Fakt, że co druga karcianka tak wygląda, to inna sprawa. W każdym razie potrzeba chwili, by przekonać się do szarości, burości i brązów dominujących na podstawowych dostępnych „planszach”. Można wprawdzie odblokować inne scenerie, ale nie zmieniają one aż tak wiele.

DARMOWE KARTY!

Jeśli graliście w betę, to po przejściu na wersję Homecoming otrzymaliście od twórców mały prezent na start – kawałki kart w ilości najprawdopodobniej zależnej od czasu spędzonego na testach. Ja miałem ich do dyspozycji blisko trzydzieści tysięcy i dobrą godzinę poświęciłem samemu tworzeniu z nich jednostek. A na Twitterze można znaleźć wzmianki nawet o stu tysiącach. Do niektórych Mikołaj przyszedł wcześniej.

Recenzja gry Gwint: Wiedźmińska Gra Karciana (w przygotowaniu) – karty na stół - ilustracja #2Recenzja gry Gwint: Wiedźmińska Gra Karciana (w przygotowaniu) – karty na stół - ilustracja #3

Gwint kiedyś (z lewej) i dziś (z prawej).

Na plus natomiast należy zaliczyć bardziej dopracowane animacje zagrywania jednostek i efektów specjalnych oraz fakt, że karty wreszcie mają słuszny rozmiar. Szkoda, że tak słabo odcinają się od tła – są równie mroczne i „wiedźmińskie” jak pola bitew. Plansza odróżniająca się kolorystycznie od kart naprawdę robiłaby tu dobrą robotę.

Niemniej same grafiki – zarówno w wersji podstawowej, jak i animowanej – to znakomity efekt pracy artystów. Zaczerpnięte z Wiedźmina potwory, postacie i machiny bojowe sprawiają fantastyczne wrażenie. I w większości przypadków karty (co ważne) wystarczająco różnią się od siebie.

Skoro warstwę estetyczną mamy za sobą, pora zająć się resztą. Bo dobra karcianka powinna przykuwać plastyką, a zatrzymywać mechaniką.

Karty na stół!

Gwint wyróżnia się na tle konkurencji odmiennym podejściem do mechaniki. W większości karcianek o magicowym rodowodzie (Hearthstone, The Elder Scrolls Legends) chodzi o to, by zbić punkty życia przeciwnika przy pomocy jednostek i zaklęć zadających obrażenia. CD Projekt Red zaproponował przewrotny w swojej prostocie pomysł – gracz/dowódca/bohater przestaje być celem. Zwycięstwo zapewnia większy współczynnik siły jednostek obecnych na stole na koniec rundy. Dodajmy, że mecz składa się maksymalnie z trzech rund.

Recenzja gry Gwint: Wiedźmińska Gra Karciana (w przygotowaniu) – karty na stół - ilustracja #4
Ciemno wszędzie, głucho wszędzie...

Karty zagrywamy – po jednej na turę – umieszczając je w jednym z dwóch (dawniej trzech) rzędów. Specjalizujące się w walce wręcz lub dystansowej jednostki należą do rozmaitych klas i ras, a oprócz nich mamy do dyspozycji także zaklęcia, pułapki i artefakty. Pod tym względem Gwint przypomina konkurencję – z tym, że siła żołnierza to zarazem jego punkty życia i poza rzadkimi przypadkami spowodowanymi specjalnymi zagraniami nie dochodzi do bezpośrednich starć między kartami.

Pomijając tę kwestię, karcianka CD Projektu wymusza inne podejście do gry i budowy talii. Coś takiego jak aggrodeck nie ma tu racji bytu, bo tanie jednostki nastawione na szybkie zadawanie obrażeń nie mają czego zbijać. Nawet te oddziały, które dysponują możliwością bezpośredniego rażenia przeciwnika, służą do kontrolowania sytuacji na planszy. Gwint to raj dla tych, którzy lubią grać controldeckami, kombinacjami pułapek i wzmocnieniami.

Recenzja gry Gwint: Wiedźmińska Gra Karciana (w przygotowaniu) – karty na stół - ilustracja #5
Mortal Kombaaaaat!

Gra stawia na inną filozofię zarządzania talią. Przed i w trakcie rozgrywki. Karty mają „wagę”, a w decku możemy mieć dowolną liczbę jednostek pod warunkiem, że nie przekraczają one wartości 165 punktów. Ten zestaw musi wystarczyć, by dwa razy osiągnąć przewagę na koniec rozdania. Zużytej w pierwszej rundzie karty nie użyjemy w drugiej, więc jednorazowe zagrania va banque zostawiamy za drzwiami i odsyłamy do romantyków od pokera i Hearthstone’a.

Taki sposób zarządzania to lekki powiew świeżości, zwłaszcza że karty z założenia dobieramy jedynie raz, na początku rundy – wprawdzie zdarzają się jednostki i zaklęcia pozwalające dociągnąć karty, ale stanowią one rzadkość. Naturalnie, istnieje w tej filozofii pewna luka. Można zostawić przeciwnika z pierwszą zagraną kartą, poddać drugą rundę i w trzeciej zrzucić mu na głowę potężną kombinację z impetem szarży husarskiej. To nagminna praktyka, która właściwie już na stałe wpisała się w grę. Niektórych będzie to irytować, ale dla mnie stanowiło miłą odmianę i część wachlarza zagrywek „nad stołem”.

Która wersja Gwinta bardziej ci się podobała?

41%

Ta po aktualizacji Homecoming

32,5%

Ta z testów beta

26,5%

Nie grałem i nie wiem

Recenzja gry I Expect You To Die – agenci, arcyzłoczyńcy i lasery w wirtualnej rzeczywistości
Recenzja gry I Expect You To Die – agenci, arcyzłoczyńcy i lasery w wirtualnej rzeczywistości

Recenzja gry

I Expect You To Die to nie tylko gratka dla miłośników kina szpiegowskiego z lat 60. – to również świetne doświadczenie jako gra logiczna. Niestety, podobnie jak w przypadku większości tytułów wykorzystujących VR, kończy się zdecydowanie za szybko.

Recenzja gry The Turing Test - to nie jest Portal 3
Recenzja gry The Turing Test - to nie jest Portal 3

Recenzja gry

The Turing Test stanowi kolejną po serii Portal propozycję gry logicznej, w której non stop towarzyszy nam sztuczna inteligencja.

Recenzja gry Deus Ex GO - udane hakowanie
Recenzja gry Deus Ex GO - udane hakowanie

Recenzja gry

Adam Jensen powrócił i… hakuje komórki. Deus Ex GO to produkcja poboczna, która z sukcesem przenosi cyberpunkowy klimat na grunt mobilno-planszówkowy. Zdecydowanie warto.

Komentarze Czytelników (96)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
09.11.2018 11:52
odpowiedz
WildCamel
58
gry-online.pl

GRYOnline.plRedakcja

Recenzja Gwinta wzbudziła sporo niepotrzebnych emocji. Pewnie częściowo jesteśmy temu winni, bo niezbyt precyzyjnie poinformowaliśmy o co nam chodziło.

Zacznijmy jednak od podstaw: nikt nie wpływa na nasze oceny. Żaden wydawca. Żadna agencja PR. Jeśli podejmiemy decyzję o nocie dla danej gry czy szerzej - w ogóle o publikacji danej recenzji, to robimy to zawsze samemu. Zabawnie brzmią Wasze argumenty, że CDPR nam zapłaciło za brak oceny, gdy jeszcze niedawno obrywaliśmy za rzekomo za niską ocenę dla Wojny Krwi (daliśmy 7/10 i była to jedna z niższych ocen w sieci).

Wracając do Gwinta – chcieliśmy po prostu dać sobie więcej czasu z ocenieniem gry, co może niefortunnie sformułowaliśmy w odpowiedniej ramce (trochę ją teraz zmodyfikowaliśmy). Są różne gry sieciowe, a karcianki są wśród nich dość specyficzne. Chodziło nam nie tyle o to, jakie będzie wsparcie twórców po premierze, ale CZY W OGÓLE będzie jakieś wsparcie. Czemu? Bo w przypadku karcianki ma to kluczowe znaczenie dla jej cyklu życia. Naszym zdaniem większe niż w wielu innych grach sieciowych. Mamy już swoją opinię na temat Gwinta, ale nie chcieliśmy, żeby szybko się zdezaktualizowała, więc postanowiliśmy jeszcze z ostateczną oceną poczekać. A w tym czasie macie tekst, który solidnie omawia i OCENIA (tak, bez oceny też można oceniać) grę.

Nic się w naszym systemie ocen nie zmieniło – zawsze będziemy starali się zrobić go lepszym, a jedną z metod jest właśnie przygotowywanie wczesnych wersji recenzji. Mieliśmy ich w tym roku kilka – od Monster Hunter: World, przez Battle for Azeroth po FIF-ę 19. A najnowszym przykładem jest Battlefield 5, którego nie mogliśmy ocenić tylko na podstawie doświadczeń z review eventu.

Ktoś powie, że moglibyśmy w tych przypadkach poczekać z recenzją. Zgoda, ale wtedy krytykowalibyście nas za to, że recenzji nie ma. I tak źle, i tak niedobrze. Nie ma idealnego wyjścia z takiej sytuacji, bo przecież nie chcecie czytać recenzji tygodnie czy miesiące po premierze gry. Mają przecież one m.in. pomagać Wam ocenić czy warto kupić daną grę, albo czy po prostu angażować w nią swój czas (co dla wielu jest nawet cenniejsze).

Czytamy Wasze uwagi, nawet te hejterskie, i staramy się z nich wyciągać wnioski. Tworzymy recenzje dla Was, a nie dla siebie. Jeśli my oceniamy gry, to Wy oceniacie nasze recenzje. Skoro coś Wam się nie podobało, to widocznie mogliśmy to zrobić lepiej. I następnym razem zrobimy lepiej. Peace.

06.11.2018 18:21
4
odpowiedz
4 odpowiedzi
menththethuethe
18
Centurion

Ja akurat czuję się oszukany. Grałem przez wiele godzin, poznawałem grę, taktyki itp. itd. a teraz to wszystko zostało z dnia na dzień wrzucone do kosza. Cały mój czas na marne.

Dostaliśmy zupełnie inną, nową grę. Nawet zmiany w wersjach BETA były czasem tak drastyczne, że aż żal się robił. Ale to? To już zdecydowanie za dużo. Sorry, grałem w Gwinta, bo nie lubiłem Heartstone.

Co więcej, ta gra nie jest wcale lepsza. Jest inna, ale czy lepsza? Nie. Brak oceny chyba też o czymś świadczy.

Jestem rozczarowany. Tak na prawdę ewidentnie widać, że CDP nie ma wizji co do tej gry. Miota się z BETY na BETĘ wprowadzając ciągłe restety i zmiany przez te wszystkie lata. Ale teraz zresetowali mnie na dobre. To dla mnie koniec. Dzięki, do widzenia. To już zupełnie inna gra. To już nie jest Gwint.

post wyedytowany przez menththethuethe 2018-11-06 18:27:43
06.11.2018 18:43
2
odpowiedz
3 odpowiedzi
Marcin017
83
Generał

Gwint to teraz gra buff lub damage. Wszystkie karty się do tego sprowadzają. A najlepsze są artefakty - przeciwnik kładzie na stół tylko sihil, włócznie itp. mając nadal 0 pkt na stole po 5 turach, a my, jeśli nie mamy removala na artefakt kładziemy swoje karty bez żadnej interakcji i tylko czekamy aż przeciwnik nam je wszystkie usuwa.
Usunęli ciekawe archetypy z gry, a zarzekali się, że będzie ich więcej. W otwartej becie mieliśmy w Nilfgaardzie: alchemia, szpiedzy, odkrywanie, żołnierze. Obecnie? Wszystkie brązowe karty pod odkrywanie i to jeszcze boostujące/dające obrażenia niezależnie od nas tylko od RNG.
Limit 10 kart na ręcę i dobieranie 3 kart w każdej rundzie - kompletnie ogranicza naszą taktykę i przemyślenia. Wcześniej grając powiedzmy na potwory z pożeraniem musieliśmy rozegrać dwie długie rundy, żeby przeciwnik w ostatniej dostał tylko jedną kartę z wierzchu przez co nie mógłby odpalić żadnego combo. Obecnie (już nie mówię o tym, że pożerka nie istnieje) nawet jak kogoś zbleedujemy dostaje on 3 karty w ostatniej rundzie i może odpalić combosa.
To tylko kilka rzeczy, więcej nie chce mi się pisać.

06.11.2018 19:40
4
odpowiedz
4 odpowiedzi
Nolifer
110
The Highest

Dostaliśmy produkt gwintopodobny i tyle, ja się tylko zastanawiam po co była ta beta tyle czasu, skoro i tak człowiek dostał inną grę.

06.11.2018 19:43
9
odpowiedz
6 odpowiedzi
Revellex
14
Chorąży

Podwójnych standardów na GOLu ciąg dalszy, brawo.

06.11.2018 19:53
odpowiedz
domin123456
33
Centurion

R.I.P Gwint

06.11.2018 20:51
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
Vamike
50
Konsul

No w sumie ocene można było wystawić...Ale Gwint dopiero po jakimś najbliższym dodatku pokaże pełnie swych możliwości...Miały być jakieś wampiry nowe frakcje ..W 2019 zobaczymy czy warto w to grać.

post wyedytowany przez Vamike 2018-11-06 20:55:28
06.11.2018 21:01
👎
5
odpowiedz
1 odpowiedź
WarriorOI
17
Pretorianin

Postanowiliśmy póki co wstrzymać się z wystawieniem Gwintowi noty. To, na jaką ocenę zasłuży ta gra będzie zależało m.in. od wsparcia, jakie zapewnią jej twórcy w nadchodzących miesiącach.

jakie to smutne

06.11.2018 21:06
😂
5
odpowiedz
1 odpowiedź
edonutd
20
Legionista

Battlefield V pewnie też będzie bez oceny? Bo w końcu dopiero w marcu dodadzą Battle Royale i końcówkę kampanii :v

06.11.2018 21:13
5
odpowiedz
HETRIX22
131
PLEBS

Postanowiliśmy póki co wstrzymać się z wystawieniem Gwintowi noty. To, na jaką ocenę zasłuży ta gra będzie zależało m.in. od wsparcia, jakie zapewnią jej twórcy w nadchodzących miesiącach. Hę? Innym grom nie dajecie takich szans. Recenzje na tej stronie to faktycznie żarty

06.11.2018 21:35
12
odpowiedz
5 odpowiedzi
berial6
96
Donut Hole

A No Man Sky, ewidentny produkt z early accessu dostał ocenę od razu.
Warframe- gra jest wciąż w becie, a ma dwie, równie nieadekwatne i nieaktualne recenzje.

No ale gwint, nie wolno krytykować!
Ja nie mówię, że tutaj oceny to (sponsorowany) żart, ale sami dajecie ku temu powody.

post wyedytowany przez berial6 2018-11-06 21:36:56
06.11.2018 21:53
4
odpowiedz
Revellex
14
Chorąży

GOL bawi się w Blizzarda :D

06.11.2018 22:20
7
odpowiedz
Dragoon84
37
Centurion

Postanowiliśmy póki co wstrzymać się z wystawieniem Gwintowi noty. To, na jaką ocenę zasłuży ta gra będzie zależało m.in. od wsparcia, jakie zapewnią jej twórcy w nadchodzących miesiącach.

To może lepiej tworzyć recenzje po kilku miesiącach? xD

06.11.2018 23:55
odpowiedz
str1111
30
Konsul

Niektórzy krzyczą że ło matko bosko, łoceny nie dali bo polskie i nie może być suaba... Tyle że z + i - i sanej recenzji wynika że byłaby pozytywna... Ale to najpierw trzeba przeczytać coś więcej niż jeden akapit.

post wyedytowany przez str1111 2018-11-06 23:56:36
07.11.2018 00:01
4
odpowiedz
10 odpowiedzi
menththethuethe
18
Centurion

LOL: Gra nie dostała oceny, bo na dobrą ocenę nie zasłużyła. Proste jak świński ogon. Ocenę (w co można wątpić) dostanie dopiero gdy to będzie ocena dobra, z której CDPR mógłby być ewentualnie zadowolony.

Ten portal? Kasuje takie komentarze? To chyba nie tylko mój koniec z Gwintem.

post wyedytowany przez menththethuethe 2018-11-07 00:05:28
07.11.2018 02:35
1
odpowiedz
Alamar
59
Centurion

Wyglada ze mobilne "smart"fony oglupily kolejna gre, dzieciaki sie uciesza z kolejnej gry jaki i inni fani grania na "smart"komorkach ktorych nie brakuje, juz pewnie przywykli do takiej poziomu zabaw mobilnych.

07.11.2018 03:16
😈
4
odpowiedz
4 odpowiedzi
SerwusX
25
Chorąży

Wiecie, czemu nie dali oceny? Bo na GOLu, kurka wodna, nie ma możliwości jej edycji. Padli ofiarą własnego systemu!

07.11.2018 11:24
2
odpowiedz
Dzienciou
94
Konsul

Nie podoba mi się tłumaczenie braku oceny. Recenzję potraficie napisać na dzień premiery choć za pół roku może gra wyglądać zupełnie inaczej i to wam nie przeszkadza. Plusy i minusy też ładnie wypisane choć w sumie mogą się zmienić. Moim zdaniem powinniście wystawiać ocenę na dzień premiery bo to jest stan w jaki ludzie będą gracz co najmniej kilka miesięcy a i tak jest to dłużej niż w przypadku innych, normalnych gier "nie-usług".
Możecie też potem dać nowy rodzaj artykułów wydawany kwartalnie w stylu "rozliczenie z grami" i tam zbiorczo opisywać czy twórcy wspierali swój tytuł po premierze czy nie i ewentualnie korygować ocenę.

07.11.2018 11:51
1
odpowiedz
T_bone
190
CMDR

GRYOnline.plNewsroom

Moim zdaniem CDP powinien był kilka miesięcy po premierze W3 wydać małą, prostą gierkę, takie czystego Gwinta, za 7-9 euro (albo jako element promocji GOG Galaxy). A ta całe podchody pod Hearthstone'a, chiński rynek... Meh.

post wyedytowany przez T_bone 2018-11-07 11:51:49
07.11.2018 12:45
😡
odpowiedz
Alatariel7
21
Chorąży

Boże co oni zrobili z tą grą!? Jeszcze w tamtym roku w październiku/listopadzie to była petarda a teraz to jakieś popłuczyny po starym dobrym Gwincie, wstyd, hańba, kompromitacja aż dziw że to Redzi odwalili taką maniane...

07.11.2018 14:02
😒
odpowiedz
Stenrieyk
0
Junior

Zmienili po becie moją ulubioną talie dzikiego gonu

07.11.2018 18:00
😂
odpowiedz
Raykkaiz
18
Legionista
9.0

Oczekiwałem bólu dupy w komentarzach ale nie aż takiego. Faktem jest, że Gwint jest lepszą grą pod każdym możliwym względem niż przed Homecoming. Stary Gwint nie miał żadnej siły przebicia, nudził się po godzinie gry i zostałby w przeciągu roku zapomniany nawet jeśli CDPR by wrzucał regularnie content. Teraz może ludzie tego nie doceniają ale w przyszłości Gwint ma okazję zostać czym więcej niż gierką, którą odpalasz jak idziesz się wysrać. Strata około połowy kart i mechanik z nimi związanych zawsze będzie odbierana negatywnie - nie ważne jak słabe one by były. Geniusz niektórych rozwiązań zastosowanych w HC (chociażby system prowizji) będzie dopiero widoczny w momencie dodawania nowej zawartości i kart.

Co do oceny - przeczytał ktoś z was chociaż stronę z tej recenzji? Albo przynajmniej podsumowanie? Nie?

07.11.2018 19:05
odpowiedz
1 odpowiedź
Victarion90
9
Legionista
8.5

A ja się cieszę że recenzent nie wystawił oceny... już mówię dlaczemu.

"szarobure plansze" - no ch*lernie subiektywna krytyka! dla mnie plansze są super i ładne i klimatyczne biorąc pod uwagę że to "WIEDŹMIŃSKA gra karciana" a nie "MYSZKA MIKI I PRZYJACIELE grają w Rnga")

"losowośc zredukowana do minimum" jako kolejny minus a powinien być plus. Ano dlatego że większość właśnie dlatego gra w Gwinta a nie w myszkę miki. Pozatym zredukowana nie oznacza usunięta są talie np. odkyrwka Nilfgardu gdzie rng jest duży i od niego zależy BARDZO dużo.

Kolejny minus że brak kampanii. A ja się pytam kto powiedział że w gwincie MUSI być kampania? Już przecież kampania została wydana. Ktoś tu chyba za dużo grał w myszkę miki i inne popierdółki ;)
500 h rozegranych w gwinta mówi samo za siebię
choć w jednym zdecydowanie przyznam rację recenzentowi - też nie lubiłem znaczków pocztowych :D

post wyedytowany przez Victarion90 2018-11-07 19:09:29
07.11.2018 20:04
odpowiedz
leaven
75
Pretorianin

Zainstalowałem i po kilku minutach odinstalowałem jak zobaczyłem, że karty nie mają ładnych malowanych grafik tylko jakieś śmieszne animacje

07.11.2018 22:43
😂
2
odpowiedz
zdzisek hardkor
4
Junior
2.5

To ile cedep posmarował za wstrzymanie się z oceną, dopóki Gwint przestanie być opłacalny i będzie można pisać o nim prawdę?

07.11.2018 23:58
😂
odpowiedz
MałyOgr
9
Pretorianin

Aż przypomniała mi się sytuacja z car mechanic simulator 2018.

08.11.2018 09:39
1
odpowiedz
3 odpowiedzi
Sasori666
121
Korneliusz

Czyli teraz połowa gier nie będzie dostawała ocen, bo będą rozwijane?
F76, Battlefield 5, The Division 2, Anthem też będą bez ocen?

co to się dzieje teraz z serwisami growymi...

08.11.2018 10:51
odpowiedz
berial6
96
Donut Hole

Że tak pozwolę sobie zauważyć- są dwa posty z 11 i 9 polubieniami. Ale podpięte są te z 5. Hmmmm.

post wyedytowany przez berial6 2018-11-08 10:52:16
08.11.2018 13:40
odpowiedz
DardPL
2
Junior
9.5

W otwartej becie Gwinta spędziłem ponad 80 godzin. Może nie jestem mistrzem tej gry (moja rekordowa ranga to 18), ale mimo wszystko dobrze się w tej grze bawiłem... do pewnego momentu. Nie chodzi tu o niesławną zimową aktualizację, długi zastój przed Homecomingiem, czy jakiekolwiek decyzje CDProjektu, ale o fakt, że do gry zaczęło się powoli wkradać poczucie, że chyba widziałem już wszystko, co tytuł miał do zaoferowania. Dlatego na Homecoming czekałem po równo z niepokojem na myśl o pożegnaniu starej wersji, jak i ze sporą ekscytacją, bo liczyłem na "zupełnie nowe doznania" itd.
Pierwsze wrażenie było kiepskie, bo czułem się zwyczajnie nieswojo, a przecież grałem w tę grę od roku. To wrażenie jednak bardzo szybko minęło i zacząłem dostrzegać progres, przez jaki ta produkcja przeszła. Zmiany w mechanice gry były odważną decyzją ze strony deweloperów, ale myślę, że wyszły jej na dobre. Zmniejszenie ilości rzędów do 2 i jednocześnie zwiększenie znaczenia tego, gdzie kładziemy kartę jest świetne, bo każe trochę więcej pomyśleć - nie można od tak rzucić kartę, trzeba planować o kilka kroków do przodu. Konsekwencją jest również to, że mnóstwo starć wygrywałem przez poddanie ze strony przeciwnika, który położył kartę w złym rzędzie, tym samym psując sobie resztę gry.
Po drugie, prawie każda karta została zmieniona, więc talie trzeba budować zupełnie od nowa. Jest to spoko, bo daje zupełnie nowe możliwości, ale problem polega na tym, że niektóre karty otrzymały umiejętności, które wcześniej były przypisane do innych kart, niektóre z kolei otrzymały umiejętności zupełnie inne niż kiedyś, np. korsarz dimun kiedyś wskrzeszał, a teraz zadaje obrażenia (bo dlaczego nie). Myślę jednak, że to utrudnienie wyłącznie dla graczy z bety, bo nowi nie będą mieli tych przyzwyczajeń.
Po trzecie, archetypy nie mają już takiego znaczenia jak kiedyś. Po prostu nie ma tylu kart, aby budować talię wokół tylko jednej strategii, co z kolei jest spowodowane tym, że niektóre karty otrzymały skille, których jak dotąd w ogóle nie było. Szczerze mówiąc, bardzo mnie to cieszy, bo kiedyś talie graczy mało się od siebie różniły. Jak na razie każdy ma inną talię, bo trzeba się przygotować na więcej strategii ze strony przeciwnika. Zobaczymy, jak będzie to wyglądać za jakiś czas, gdy gracze już odkryją, które karty są najmocniejsze. Ja jednak jestem dobrej myśli.
Ciekawie rozwiązano też sprawę mulligana, maksymalnej liczby kart i przewagi kart. Bałem się, że przewaga kart, pod którą tak bardzo lubiłem grać, zostanie wyeliminowana, ale wbrew moim obawom ta mechanika nie tylko pozostała w grze, ale jeszcze teraz każdy gracz może pod nią grać, co kiedyś było możliwe tylko dla graczy z czerwonym coinem (lub szpiegiem).
Jeśli chodzi o oprawę graficzną, to trudno jest mi o niej cokolwiek powiedzieć. Fajnie, że dowódcy są teraz w 3D, ale niektórzy wyglądają po prostu plastikowo (podoba mi się za to jak podążają wzrokiem za kursorem). Plansze są ładniejsze, ale troszeczkę za bardzo odwracają uwagę przez mnogość detali (może w singlu nie ma to takiego znaczenia). Menu jest bardziej przejrzyste, ale irytuje dużą ilością loadingów. Na pewno źle wypadło umiejscowienie punktacji na planszy - z jakiegoś powodu liczba punktów danego rzędu nie znajduje się bezpośrednio przy tym rzędzie. Jednym słowem - mam mieszane uczucia.
Na pochwałę na pewno zasługuje tutorial - wprowadza w świat gry i dobrze tłumaczy większość mechanik, głównie dlatego, że zamiast jednej walki mamy ich aż pięć (pamiętam, że gdy rok temu zaczynałem przygodę z gwintem, po przejściu tutorialu dalej nie wiedziałem co mam robić). Dodano też możliwość sprawdzenia siły bazowej kart na stole, na co liczyłem od samego początku.Wadą gry są z kolei osiągnięcia. Sam pomysł jest fajny, ale tych osiągnięć jest po prostu za dużo i każde z nich trzeba odklikać, aby otrzymać niewielką nagrodę w postaci punktu nagród (sam system nagród jest fajny).
Podsumowując - ostateczna wersja wiedźmińskiej karcianki ma swoje wady i nie wiem, jak długo jeszcze będę w nią grał, ale na pewno będę miał z nią wiele dobrych wspomnień i jeszcze nie raz do niej wrócę. Samą grę bardzo polecam nowym graczom, zwłaszcza teraz, czyli świeżo po premierze.

08.11.2018 16:57
👎
2
odpowiedz
2 odpowiedzi
santiago1818
14
Spartanin

To fajne usuwanie/ukrywanie komentarzy.

post wyedytowany przez santiago1818 2018-11-08 17:08:14
09.11.2018 11:52
odpowiedz
WildCamel
58
gry-online.pl

GRYOnline.plRedakcja

Recenzja Gwinta wzbudziła sporo niepotrzebnych emocji. Pewnie częściowo jesteśmy temu winni, bo niezbyt precyzyjnie poinformowaliśmy o co nam chodziło.

Zacznijmy jednak od podstaw: nikt nie wpływa na nasze oceny. Żaden wydawca. Żadna agencja PR. Jeśli podejmiemy decyzję o nocie dla danej gry czy szerzej - w ogóle o publikacji danej recenzji, to robimy to zawsze samemu. Zabawnie brzmią Wasze argumenty, że CDPR nam zapłaciło za brak oceny, gdy jeszcze niedawno obrywaliśmy za rzekomo za niską ocenę dla Wojny Krwi (daliśmy 7/10 i była to jedna z niższych ocen w sieci).

Wracając do Gwinta – chcieliśmy po prostu dać sobie więcej czasu z ocenieniem gry, co może niefortunnie sformułowaliśmy w odpowiedniej ramce (trochę ją teraz zmodyfikowaliśmy). Są różne gry sieciowe, a karcianki są wśród nich dość specyficzne. Chodziło nam nie tyle o to, jakie będzie wsparcie twórców po premierze, ale CZY W OGÓLE będzie jakieś wsparcie. Czemu? Bo w przypadku karcianki ma to kluczowe znaczenie dla jej cyklu życia. Naszym zdaniem większe niż w wielu innych grach sieciowych. Mamy już swoją opinię na temat Gwinta, ale nie chcieliśmy, żeby szybko się zdezaktualizowała, więc postanowiliśmy jeszcze z ostateczną oceną poczekać. A w tym czasie macie tekst, który solidnie omawia i OCENIA (tak, bez oceny też można oceniać) grę.

Nic się w naszym systemie ocen nie zmieniło – zawsze będziemy starali się zrobić go lepszym, a jedną z metod jest właśnie przygotowywanie wczesnych wersji recenzji. Mieliśmy ich w tym roku kilka – od Monster Hunter: World, przez Battle for Azeroth po FIF-ę 19. A najnowszym przykładem jest Battlefield 5, którego nie mogliśmy ocenić tylko na podstawie doświadczeń z review eventu.

Ktoś powie, że moglibyśmy w tych przypadkach poczekać z recenzją. Zgoda, ale wtedy krytykowalibyście nas za to, że recenzji nie ma. I tak źle, i tak niedobrze. Nie ma idealnego wyjścia z takiej sytuacji, bo przecież nie chcecie czytać recenzji tygodnie czy miesiące po premierze gry. Mają przecież one m.in. pomagać Wam ocenić czy warto kupić daną grę, albo czy po prostu angażować w nią swój czas (co dla wielu jest nawet cenniejsze).

Czytamy Wasze uwagi, nawet te hejterskie, i staramy się z nich wyciągać wnioski. Tworzymy recenzje dla Was, a nie dla siebie. Jeśli my oceniamy gry, to Wy oceniacie nasze recenzje. Skoro coś Wam się nie podobało, to widocznie mogliśmy to zrobić lepiej. I następnym razem zrobimy lepiej. Peace.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze