Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Need for Speed Przed premierą

Przed premierą 20 czerwca 2015, 12:15

autor: Krystian Smoszna

Gra od 1985 roku i nadal mu się nie znudziło.

Graliśmy w Need for Speed – tuning, otwarte miasto i tryb fabularny

Czy to będzie najlepszy Need for Speed od lat? Wszystko na to wskazuje, należy jednak pamiętać że poprzeczka była ustawiona dość nisko. EA zdaje się jednak wsłuchiwać w głos fanów serii i dostarczyć kompletny oraz dopracowany produkt.

Przeczytaj recenzję Recenzja gry Need for Speed na PC - bryka szybka, ale ma rysy na lakierze

Artykuł powstał na bazie wersji PS4.

Jest coś zabawnego w fakcie, że trzy największe hity firmy Electronic Arts, które ta zaprezentowała podczas tegorocznej edycji targów E3, produkowane są w Szwecji. Tworzenie gier Star Wars: Battlefront i Mirror’s Edge powierzono sztokholmskiemu studiu DICE, natomiast restart jednej z flagowych serii Elektroników, czyli Need for Speed, zespołowi Ghost Games. Niezbyt doświadczeni deweloperzy z nadmorskiego Goteborga mają już na swoim koncie poprzednią odsłonę cyklu, zatytułowaną Rivals, aczkolwiek ta powstawała jeszcze w ścisłej kooperacji z Criterion Games. Natomiast najnowszy NFS to już w pełni autorski projekt, dlatego sympatycy tego cyklu mogą spodziewać się zupełnie świeżego spojrzenia na wyścigi z udziałem potężnych superaut.

Ów powiew świeżości jest wielce oczekiwany, bo zarówno fani, jak i recenzenci wyraźni znudzili się kolejnymi edycjami produktu, od lat szukającego własnej tożsamości. Naciski ze strony coraz śmielej poczynającej sobie konkurencji i nie najlepsza kondycja kolejnych Need for Speedów doprowadziły do gruntownej zmiany polityki w obozie Elektroników. Gigant elektronicznej rozrywki nie tylko przerwał coroczny cykl wydawniczy, ale nie zdecydował się również na wypuszczenie nowego odcinka na dwudziestą rocznicę serii, co można uznać za wydarzenie bez precedensu. Wielkiego świętowania spodziewamy się dopiero tej jesieni, a okazją do tego ma być wspomniany reboot.

Need for Speed przenosi nas do miasta Ventura Bay, gdzie weźmiemy udział w serii nocnych wyścigów samochodowych, oczywiście nielegalnych, a więc mocno karanych przez policję. Zaprezentowane na targach demo pozwoliło zwiedzić fragment tej metropolii, ale ze względu na mocno ograniczony czas nie byliśmy w stanie sprawdzić, jak duży i zróżnicowany wizualnie jest to obszar. Już teraz możemy jednak stwierdzić, że lokacja prezentuje się bardzo widowiskowo. Ulice skąpane w światłach przydrożnych lamp i neonów plus obowiązkowa destrukcja elementów otoczenia, dzieło silnika Frostbite 3, robią wrażenie – zwłaszcza gdy wciskamy gaz do dechy i gonimy przed siebie na złamanie karku.

Zanim jednak wyjedziemy na ulice, sporo czasu spędzimy w garażu. Wielbiciele Undergrounda dostaną spazmów rozkoszy, bowiem fury można modyfikować na wiele różnych sposobów, korzystając z elementów dostarczanych przez znanych w rzeczywistości producentów części. Autorzy pomyśleli nawet o możliwości modyfikacji każdej felgi z osobna, nic więc nie stoi na przeszkodzie, żeby wszystkie koła wymarzonego mustanga wyglądały jak z innej parafii. O tym, jak ważny jest tuning, najlepiej świadczy fakt, że sporo punktów reputacji (systemu doświadczenia determinującego nasze postępy) można zdobyć, w ogóle nie odpalając silnika! Jeśli marzyliście o wielkim powrocie tuningu do Need for Speedów, to wszystko wskazuje na to, że nowa odsłona spełni Wasze oczekiwania z nawiązką.

Testujemy grę BeamNG.drive - takich kraks nie ma nawet Burnout
Testujemy grę BeamNG.drive - takich kraks nie ma nawet Burnout

Przed premierą

Gry samochodowe od lat zmagają się z problemem realistycznego przedstawienia uszkodzeń pojazdów. W parze z coraz lepszą grafiką nie idzie bowiem fizyka odpowiedzialna za wizualne przedstawienie wszelkich uszkodzeń. BeamNG.drive robi to inaczej.

Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra
Saints Row 5 to nie jest Saints Row. To zupełnie nowa gra

Przed premierą

Saints Row: Self Made, bo tak będzie się zwała „piątka” ma być grą bez szaleństwa, bez gumowych przyrodzeń i bez kiczu. Czy to ma sens? Wciąż szukam odpowiedzi na to pytanie, choć wstępnie mi się to podoba.

Graliśmy w Mount & Blade 2: Bannerlord – na ten sandbox warto czekać
Graliśmy w Mount & Blade 2: Bannerlord – na ten sandbox warto czekać

Przed premierą

W dalekiej Turcji szykuje się nam po cichu średniowieczna piaskownica totalna. Drugi Mount & Blade to gra całkowicie niszowa i wyraźnie nieoszlifowana, ale przy tym powalająca swoją skalą. Nic dziwnego, że powstaje tak długo!