Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 22 grudnia 2000, 18:01

autor: spyTHEr

Gorky 17 - recenzja gry

Polska gra, która niemalże odniosła sukces na Zachodzie. Czy fakt, że tak się nie stało to wina tylko marketingu, czy też problemów samej gry?

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Fragment postu z pl.rec.gry.komputerowe Znalazłem tego posta na grupie pl.rec.gry.komputerowe i wydaje mi się iż jest to zupełnie zgrabny First Look do Odium/Gorky 17. Zamieszczamy tego posta za zgodą autora Tomasza Staśko. Nie poprawialismy ortografii oby zachować oryginalny klimat wypowiedzi, dominujacy na listach dyskusyjnych :).Soulcatcher.

Właśnie wczoraj udało mi się skończyć dopiero tą gierkę, a może powinienem napisać >już< (po tygodniu gry średnio po 2 godz. dziennie). Bowiem w przypadku tej produkcji jest to główny zarzut w jej kierunku - jest za krótka. Po ostatniej walce z wielkim bosem to myślałem, że dopiero się zacznie przygoda na dobre, a tu proszę, koniec. Kropka. :) W zasadzie to, to w co grałem to przypominało raczej jakby był to prolog do właściwej historii. Coś mi się widzi że chłopaki z Metropolis chcą z tego pomysłu wycisnąć jak najwięcej i powinniśmy się spodziewać za niedługo kontynuacji G17. Intryga zarysowana ledwie teraz jest dość interesująca i bardzo wciąga, do tego stopnia, że chce się grać dalej i dalej, żeby rozwikłać tajemniczą historię. W każdym razie będę oczekiwał ewentualnej kontynuatorki. Teraz słówko nt. poszczególnych "składników", które każda gra posiada.

1. GRAFIKA Hmmm... Jakby to ładnie ująć. Jak już kiedyś na grupie pl.rec.gry.komputerowe pisałem bardzo podobają mi się renderowane tła 2d. Widać, że grafik/graficy się napracowali i teren jest doprawdy urozmaicony i odpowiednio buduje atmosferę obcości, samotności i tego "czegoś" złego czyhającego za każdym rogiem. Małym mankamentem jest zbyt schematyczna animacja tychże teł, ewentualne ruchome elementy mają zbyt małą liczbę klatek animacji i nie wyglądają przekonywująco i realistycznie. Nieciekawie wygląda też zoomowanie terenu podczas ważniejszych wydarzeń, bądź rozmów bohaterów - pojawia się pixeloza, a przecież wystarczyło wykonać dla danej sytuacji dodatkowe, bardziej szczegółowe tło. Może też trochę niedobrana jest skala samego terenu. To ma być miasteczko, a wygląda jak wioska :) Postaci przeciskają się prawie przez przejścia, które są w 90% przypadków bardzo, ale to bardzo wąziutkie. Ponadto zastosowanie rzutu izometrycznego powoduje np. niemożność zobaczenia co kryje się z drugiej strony budynku, utrudnia to także precyzyjne prowadzenie postaci, a wystarczyło to rozwiązać w podobny sposób jak to było w Diablo lub Fallout-cie - gdzie jest przeźroczystość???

W kwestii przerywników filmowych - są profesjonalnie zanimowane, tak że nawet taki Westwood, czy Blizzard by się takiej roboty nie powstydził i jedyne co może drażnić to ten przeplot i sama długość tychże (znaczy się za krótkie są te filmiki). W dobie super procków to można było się pokusić na jakąś kompresję typu MPEG, czy nawet MPEG-2. Jednak ogólnie za 2d grafikę to dałbym **** (pięć gwiazdek na pięć * możliwych).

A teraz rzut oka na grafikę 3d. I tu weryfikuje częściowo swe dawne poglądy. Jej poziom jest bardzo nierówny, tak jakby pracowało równolegle kilku animatorów i każdy z nich miał inne podejście do zadania i rożne umiejętności. Czasami widać (raczej dość rzadko, ale jednak), że brak był jakiegokolwiek pomysłu na to jak dany potworek ma się poruszać - przykład: takie zielone "coś" (sorry, ale nie pamiętam nazwy) na czterech łapach z kolcami na nosie, lub taki Incubus. Ogólnie wszystkie potworki cierpią na przedziwne schorzenia "motoryczno-ruchowe", łącznie z samymi bohaterami głównymi. Chodzi tu głównie o braki i niedopasowania poszczególnych sekwencji animacji różnych gestów i ruchów (które same w sobie są dość ciekawe i pomysłowe). Przykład: Inkubus stoi sobie i "kręci" swoją kuleczkę, przychodzi jego tura ruchu i PYK! kuleczka znika, a sam Incubus nagle zmienia pozycję i odchodzi... nieładnie to wygląda. Jednak co trzeba przyznać, to, to że większość potworków ma same, właściwe animacje ruchu i ataków nieźle zrobione i co najważniejsze ciekawe. Ach, ten gostek z widelcami na dłoniach - mjut!!! :) (to chyba Cutter Pill jeśli czegoś nie pokręciłem). Sekwencja jego ataku jest znakomita, jak podchodzi do postaci i płynnym ruchem nadziewa ją na te swoje ostrza, a następnie robi wykrok do tyłu i z gracją strzepuje krew z narzędzia zbrodni. Poezja!. Równie ważne jest także to, że każdy potworek, gdy stoi i czeka na swoją turę, to nie jak słup soli tylko się kręci, wierci w miejscu, wykonuje różne gesty, bawi się swoja bronią itp. A właśnie, na tle animacji potworków to jednak najgorzej wypadają nasi komandosi - wszyscy poruszają się tak samo sztywnie i wyczyniają dziwne wygibasy, czy podrygi i czasami ich tak szarpie jakby jaki paraliż mieli, czy co??? Tyle o animacji.

Rzecz teraz będzie o texturkach, ale tu niedużo można powiedzieć, są po prostu OK i tyle, no bo jak może wyglądać taki np.: Garcia :), kto to wie??? Ocena za grafikę 3d: *** (trzy gwiazdki, za te poszarpane animacje!). Całościowo za grafikę to dałbym *** i 1/2. No, bo są jeszcze efekty specjalne (głównie ogień i wybuchy) równie nierówne co grafika 3d - świetny efekt działania miotacza ognia i zamrażacza azotowego, ale sam ogień płonący już na polu gry jest żałosny Ocena *** i 1/2.

2. MUZYKA I WSZELAKIE DŹWIĘKI Muzyka po prostu i zwyczajnie RZONDZI :). Z ciekawości obejrzałem całe końcowe creditsy żeby zobaczyć kto tą muze spłodził - i kogo widzę, toż to Scorpik, ten sam gość co kiedyś (może i jeszcze teraz) tworzył na demo scenie zaj**** kawałki. Wiele z nich mam do tej pory na twardysku, nawet te najstarsze 4-kanałowe mody. Muzyka bomba! - doskonale buduje nastrój w tej gierce, odpowiednio dołuje na spokojnych, pustych lokacjach i ostro dogrzewa podczas walki. Choć mogłaby być bardziej urozmaicona, ale z drugiej strony w tak krótkiej grze nie zdąży się ona znudzić :) Za muze daję ***** (pięć gwiazdek).

Texty i SFX. No cóż tu już wiele gorzej. Niestety po raz kolejny widać, że cierpimy w Polsce na jakiś "syndrom" udźwiękowienia i polonizacji gier. Może to wina nieodpowiednich studiów nagrań, lub ich brak?! :( Jeśli nawet same nagrania są dość czyste to często zdarzają się kliki na końcach. Odgłosy potworków są za bardzo podobne do siebie i jakby na jedno kopyto, podobnie jak odgłosy niektórych broni - normalnie plastik! :) Acha, prawie całkowity brak odgłosów tła (wiecie: kapiąca woda, odległe szepty, okrzyki, zgrzyty, szmery i takie tam), owszem są one ale jakoś mało wyeksponowane i plastyczne (niby zawsze można sobie muzykę ściszyć ale nie tędy droga – bo wtedy robi się po prostu „głucho wszędzie, cicho wszędzie...”). No i przydała by się obsługa dźwięku przestrzennego (EAX, A3D). Głosy lektorów postaci w miarę dobrze dobrane do postaci bohaterów. Za SFX: *** (trzy gwiazdki). Ogólnie jednak całościowo to jestem skłonny ocenić na ***** (pięć gwiazdek). Za MUZYKĘ! – gratulacje wiecie komu złożyć (no i odpowiednia gratyfikacja też pewnie byłaby mile widziana przez muzyka) :)

3. GRYWALNOŚĆ, MIODNOŚĆ, SCENARIUSZ i TAKIE TAM. :) Z miejsca się przyczepię do gry aktorów podkładających głos i samych textów wypowiadanych przez nich. Znowu aktorzy czytają teksty nie wiedząc w jakiej sytuacji to się dzieje. Doskonała większość kwestii jest wypowiadana z doskonałą dykcją i pewnym głosem, jakby nigdy nic. Jezu!!! To jest koszmar, ci ludzie to powinien być kłębek nerwów, no albo przynajmniej się trochę powinni bać - nikt nie jest z kamienia. A tu nic. Owicz z kapitanem i „żabojadem” wypowiadają swoje kwestie rodem jak z "Hamleta" Szekspira i toczą martwe i drętwe potyczki na słowa. Same ich wypowiedzi są okropnie niedopasowane do sytuacji i czasami po prostu śmieszne: te gadki o szatanie... o Boże! :)No nic, jakoś to przełknąłem. Sam scenariusz (fabuła) jest niezły, trochę próbowali go twórcy zagmatwać i skomplikować, ale nie wyszło do końca im to :) Jakby grało się dalej to może co by z tego było - a tak to jest na poziomie filmów grozy kat.B, albo nawet C. Choć jak na grę komputerową to jest nieźle. Nastrój w grze jest fajny, może słowo >fajny< jest tu nie na miejscu, raczej dość mroczny. W każdym razie czułem się tak, jak ostatni raz, parę lat temu oglądałem serie filmów „Twilight Zone”. Historia zmusza gracza do dalszych prób jej rozwikłania. Jednak na początku nic się prawie nie posuwa do przodu by, nagle 5 minut przed końcem ruszyć z siłą wodospadu :) Najpierw długo, długo nic, a później jak nie SSRRRUU!! z grubej rury i "The End" - JA CHCIAŁEM WIĘCEJ!!!

Postaci w grze są scharakteryzowane podobnie jak w grach RPG i mogą się rozwijać w wybranych przez gracza kierunkach, dość powiedzieć że doświadczenie zdobywa się tylko zabijając mutanty. Statystyki postaci są nieco "koślawe", znaczy się tak, główne staty OK, ale np. umiejętności strzeleckie bejzbola, lub bagnetu??? nie rozumiem jakoś. Drugorzędne staty bardzo ubogie (tylko właśnie te umiejętności w broniach), w zasadzie żadna z postaci nie różni się od innej w jakiś szczególny sposób. Przydałyby się tu jakie dodatkowe umiejętności jak np. otwieranie zamków, elektronika, walka wręcz, czy obsługa broni energetycznej itp. Wtedy też można by zwiększyć nieco skromną tu interakcję bohaterów z otoczeniem (te kilka działań z deską, czy łomem, czy beczki lub skrzynie - to za mało) - mało kombinowania i rozwiązywania problemów. Poza tym akcja jest liniowa aż do bólu, oprócz jednego momentu (tylko tyle udało mi się wybadać) kiedy można sprytnie uniknąć walki z całkiem upierdliwym przeciwnikiem (Incubusy z teleportu). Niektóre walki są natomiast zbyt łatwe i to co ciekawe (sic!) głownie te z wielkimi bosami. Ostatnia walka z tym zmutowanym, no wiecie kim.. :) to pestka. Załatwienie tego gościa zajęło mi dwie tury walki - chyba pobiłem rekord! :) Nikt z moich nie ucierpiał. Dalej będąc w temacie bijatyki to pozwolicie, że przejdę do tego dziwnego systemu celowania. Najpierw to mnie okropnie wkurzało, dlaczego nie mogę zdjąć gościa karabinem z dowolnego pola, tylko w liniach prostych i dokładnie po ukosie?!. Lecz po kilku walkach stwierdziłem, że ten system tu się SPRAWDZA całkiem, całkiem! Zmusza bowiem do taktycznego kombinowania, kogo, czym i jak stuknąć i jaką później pozycję zająć, żeby samemu nie oberwać za mocno! Ten system jest, nie powiem, nowatorski i naprawdę tu zdaje egzamin doskonale.

Bugi, bugi, ktoś kiedyś pisał że jest mocno zaburaczona - chyba nie jest tak źle. Ja osobiście za buraka uważam takie zdarzenie, które uniemożliwia poprawna grę lub jej ukończenie, czyli np. zwis bądź wypad do Windy. Zdarzył się takowy tylko raz - podczas walki z Incubusami z teleportu na mostku. Po tym jak zostawał mi tylko jeden Incub do zakilowania G17 wychodził elegancko za każdym razem do Windy z komunikatem "Can not invert matrix" (or something..) :) - już myślałem, że tego elementu gry nie przeskoczę i nie będę w stanie skończyć G17, ale na moje szczęście okazało się, że można uniknąć właśnie tej walki w sprytny sposób, co skwapliwie uczyniłem. :). Ocena: **** (cztery gwiazdy).

Tak więc końcową ocenę mogę dać spokojnie: **** no i 1/3 gwiazdki. Ogólnie świetna robota panowie z Metropolis - Kiedy "Gorky17 II"??? Chcę wiedzieć co z całą ludzkością i kiedy dacie mi możliwość terminalnego zażegnania zagładzie ??? :).

Recenzja gry The Dark Crystal: Age of Resistance Tactics – lepiej niż przewidywaliśmy!
Recenzja gry The Dark Crystal: Age of Resistance Tactics – lepiej niż przewidywaliśmy!

Recenzja gry

Gry na licencjach filmowo-serialowych zazwyczaj są złe i słabo wykonane. The Dark Crystal: Age of Resistance Tactics odżegnuje się jednak od tego stereotypu, a robi to ze skutecznością nie mniejszą, niż podbój planety Thra przez złych Skeksów.

Recenzja gry Transport Fever 2 – Dobry symulator, słaby tycoon
Recenzja gry Transport Fever 2 – Dobry symulator, słaby tycoon

Recenzja gry

Trzy lata to całkiem sporo, aby w niezłej grze znaleźć to, co nie pozwala jej być bardzo dobrą. Czy studiu Urban Games udała się ta sztuka i wraz z Transport Fever 2 czeka nas wreszcie rozgrywka na miarę tej z kultowego Transport Tycoon?

Recenzja gry Age of Empires 2: Definitive Edition. Jeśli się starzeć, to tylko z godnością!
Recenzja gry Age of Empires 2: Definitive Edition. Jeśli się starzeć, to tylko z godnością!

Recenzja gry

Atrakcyjny truposz poszukuje gracza, który go przygarnie i będzie wiedział, jak się z nim obchodzić. Pomimo dwudziestu lat na karku, Age of Empires II w edycji definitywnej to kawałek naprawdę świetnego softu.