Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 23 lutego 2001, 14:41

autor: ZawaR

Shogun: Total War - recenzja gry

Jest rok 1530. Przez ostatnie 200 lat Japonią rządził szogunat Ashikaga, ze stolicą w Kyoto. Niedawna wojna oninów pokazała, że Ashikaga nie mają już władzy nad wielkimi klanami.Nadszedł czas, by nowy wojownik sięgnął po tytuł Szoguna.Czy będziesz nim ty?

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

„Jest rok 1530. Przez ostatnie 200 lat Japonią rządził szogunat Ashikaga, ze stolicą w Kyoto. Niedawna wojna oninów pokazała, że Ashikaga nie mają już władzy nad wielkimi klanami. Nadszedł czas, by nowy wojownik sięgnął po tytuł Szoguna.”

Takimi słowami rozpoczyna się intro do kampanii w grze: Shogun – Total War. Grze wyjątkowej z wielu powodów, przenoszącej nas w odległy czas i miejsce.

Średniowieczna Japonia rozdarta między klany, rządzone przez brutalnych możnowładców zwanych Dajmio. Czas w jakim twórcy umieścili grę jest najbardziej burzliwym i krwawym okresem w historii Japonii, zwanym Sengoku Jidai – wiek kraju ogarniętego wojną. Wiek haniebnych bratobójczych wojen, wyniszczających kraj i jego mieszkańców. Czasy tego okresu ujrzeć mogliśmy w wielkich dziełach Akiro Kurosawy czy też popularnym serialu „Shogun” z Richardem Chamberlainem w roli głównej. Dla nas to przede wszystkim czasy Samurajów czy też Ninja, którymi fascynuje się wielu z nas. Z historii naszego kraju także pamiętamy krwawy okres podziału Polski na księstwa, gdzie każdemu feudałowi który miał kawałek ziemi i trochę armii marzyła się hegemonia na skalę całego kraju. Próżność i żądza władzy popychała do walki, zdrady, a w wielu przypadkach śmierci i końca swoich rodów.

Gra mocno upraszcza ówczesną sytuację polityczną Japonii, proponując nam siedem rodów plus buntowników. W rzeczywistości było ich o wiele więcej, jednak te które są były rodami najważniejszych feudałów do 1570 roku. Prowincje i ich granice z tamtego okresu odwzorowane są dobrze, ale sprawowana nad nimi władza przez poszczególne klany, jak to przedstawia gra ma mało wspólnego z prawdą historyczną. Osobiście dołożyłbym jeszcze z cztery klany i postarał się lepiej je umiejscowić na mapie Japonii.

Wszystko to jednak dla wielu nie będzie miało większego znaczenia gdyż gra jest naprawdę rewelacyjną zabawą na długie wieczory. Dla twórców gry należą się słowa szczególnego uznania, gdyż otrzymaliśmy od nich produkt najwyższej jakości. Wspaniale przemyślaną grę łączącą w sobie dwie strategie, turową i czasu rzeczywistego. Wszystko to umiejscowione w tak dla nas odległym kraju, wraz z jego legendarnymi wojownikami. Także dla dystrybutora gry na polski rynek, firmy IM Group należą się wielkie brawa za bardzo ładne wydanie gry i jej lokalizację. Szkoda tylko że wydawca do tak ładnego pudełka z grą nie dołączył w komplecie samurajskich mieczy :)

Shogun – Total War powala swoim klimatem, gdzie już na samym początku ukazuje się nam ćwiczący samuraj na tle wschodzącego słońca, wraz z sugestywną muzyką silnie pobudza naszą wyobraźnię wciskając nas głębiej w fotel. Ale to dopiero początek, w chwilę później widzimy menu gry, które umieszczono na kawałku papirusu. Tłem jest czerwona, jedwabna tkanina na której widzimy poruszające się cienie wojowników idących stoczyć kolejną bitwę - rewelacja. Wszystkiego dopełnia świetnie dobrana muzyka, która jeszcze bardziej zachęca nas do gry. Nawet kształt czcionki jaką widzimy, dobrany został właściwie.

Do wyboru mamy pełną kampanię, czyli podbój Japonii na czele wybranego przez nas rodu. Poza głównym czterostopniowym trybie trudności gry, wybór klanu jest ważny gdyż decyduje pośrednio o stopniu komplikacji gry z uwagi na geopolityczne położenie w jakim przyjdzie nam rozpoczynać. Można także stworzyć własną bitwę i przećwiczyć interesujące nas taktyki na 85-ciu różnych mapach, lub dla przyjemności obejrzeć 7.680 samurajów w akcji. Tylu właśnie możemy maksymalnie wprowadzić do bitwy, i wygląda to oszałamiająco!!! Możemy także rozegrać jedną z sześciu historycznych bitew przygotowanych przez autorów gry. Stanowczo za mało jak na taką grę gdyż okres Sengoku Jidai trwał od 1467 do 1615 roku i aż trudno jest mi uwierzyć że w tym czasie stoczono tylko 6 ważnych bitew. W roku 1467 w Kyoto spotkały się dwie armie, Klan Yamana zgromadził 80.000 samurajów a Klan Hosokawa 85.000. Tak, tak 165.000 chłopa stanęło naprzeciw siebie i choć nigdy nie starli się bezpośrednio, daje to pojęcie o wielkości feudalnych władców. Był to dopiero początek, gdyż podania historyczne mówią o równie wielkich bitwach, i większych. Dla przykładu podam że w 1614 roku I’ejasu zgromadził 150.000 żołnierzy którzy oblegali przez rok zamek Osaka, załoga zamku liczyła 70.000. Mamy tu sumę 220.000 ludzi zaangażowanych w jedną bitwę !!! Mało tego, były to wojska klanów a nie kraju. W tym czasie w Europie prowadzono bitwy gdzie suma walczących ze sobą nie przekroczyła 30.000 wojska i były to armie królestw. My natomiast możemy chlubić się bitwą pod Grunwaldem gdzie według różnych źródeł stanęło łącznie do walki od 45.000 do 60.000 wojska i było to na samym początku XV wieku, na następne takie bitwy w Europie kazano nam czekać aż do połowy XVII wieku, co ważniejsze odbyły się one z naszym udziałem.

Recenzja Jurassic World Evolution: Complete Edition - dinotopia na kanapie
Recenzja Jurassic World Evolution: Complete Edition - dinotopia na kanapie

Recenzja gry

Nie ma nic lepszego niż trochę nudnawa gra, która trafia na Switcha. O ile na pececie czy PS4 po Jurassic World Evolution bym nie sięgnął, tak na krótkie sesje ta gra nadaje się idealnie.

Nintendo potrafi robić strategie - recenzja Pikmin 3 Deluxe
Nintendo potrafi robić strategie - recenzja Pikmin 3 Deluxe

Recenzja gry

Umiejętne połączenie absurdalnej tematyki w stylu Nintendo, eksploracji i mechanik opierających się na zarzadzaniu surowcami. Pikmin 3 Deluxe nie zmienia oblicza serii, ale kilka zmian w stosunku do wersji na Wii U zachęca do ponownego spotkania.

Recenzja gry Iron Harvest – RTS, który niczym cię nie zaskoczy
Recenzja gry Iron Harvest – RTS, który niczym cię nie zaskoczy

Recenzja gry

Jak często się zdarza, żeby seria grafik stała się popkulturową marką? Iron Harvest, oparte na pracach Jakuba Różalskiego jest jedynym takim przypadkiem, jaki znam, a czy jest dobrą grą? Niezłą, ale…