Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 28 kwietnia 2004, 10:27

autor: Shuck

Far Cry - recenzja gry

Far Cry jest na pierwszy rzut oka zwyczajną grą z gatunku FPS, propagującą widok z perspektywy pierwszej osoby. Jednak porzucając pozory, stajemy przed niesamowitą grą akcji, wykorzystującą do granic możliwości rozległe środowisko.

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

Zadzwoniłem wieczorem do koleżanki z klasycznym pytaniem: „co słychać?” „O, rany”, odparła, „tu cały dzień leje” (chodziło o Szczawnicę, poniekąd jedno z ładniejszych miejsc na Ziemi). „A co u ciebie?”, zrewanżowała się. „Ja biegam po jakichś tropikalnych wyspach. Wprawdzie wszyscy chcą mnie zabić, ale mówię ci, jak tu pięknie”. Westchnęła, „wy, faceci, to zawsze się umiecie lepiej ustawić...”. Akurat trudno mi się z tym zgodzić, by granie w gry komputerowe w moim wieku świadczyło o umiejętności ustawiania się, niemniej jednak cieszę się, że grałem w nie na tyle długo, by doczekać pojawienia się „Far Cry”.

Przy czym ja naprawdę nie grywam w gry zręcznościowe – strzelanki nudzą mnie śmiertelnie po kwadransie, choćby nie wiem, jakie ładne były. „Far Cry” zeżarł mi zaś już blisko dwadzieścia godzin z życia i wciąż nie mam dość. Gdy zastanawiam się, co mądrego mogę napisać o tej ze wszech miar wyjątkowej grze, ciśnie mi się na palce stwierdzenie, że stanowi ona nową jakość w rozrywce elektronicznej. W „Far Cry” współistnieją obok siebie wszystkie elementy, które sprawiają, że życie jest piękne: śliczny i olbrzymi świat, swoboda poczynań, nieprzeciętnie inteligentni przeciwnicy oraz trzymająca w napięciu historia.

Świat mój widzę przeogromny

Trochę z innej bajki – ze wzruszeniem wspominam drugą część „Gothica” i z niecierpliwością wyczekuję chwili, gdy położę ręce na polskim wydaniu „Nocy kruka”. Jednym z powodów, dla których „Gothic” skradł moje serce, był fantastycznie różnorodnie zaprojektowany świat gry. Przebiegnięcie z jednego końca wyspy na drugi trwało dobre kilkanaście minut, po drodze można było minąć miasto Khorinis, karczmę, farmę najemników, klasztor, góry i doliny, a po drodze nie pojawiała się żadna niszcząca nastrój prośba o wyrozumiałość podczas przeładowania z dysku kolejnego fragmentu mapy. I było to piękne. Od czasu, gdy napisałem poradnik do „Gothica II”, zdążyłem zagrać w blisko 50 innych gier, zanim dane mi było znaleźć się w świecie zaprojektowanym z podobnym rozmachem – w tropikach „Far Cry”.

Myślę, że nie będzie przesady w stwierdzeniu, że świat zawarty w „Far Cry” jest jednym z największych, jakie kiedykolwiek zaistniały w trójwymiarowych grach komputerowych. Może nawet największym. Składa się nań kilkanaście grup tropikalnych wysp, z których każda szczyci się odmiennym charakterem, inną topografią i różną florą. Poruszanie się po nich bez lornetki nie ma sensu. Co więcej, jej 24-krotne maksymalne zbliżenie wystarcza przeważnie do obserwacji najbliższego otoczenia. Tutaj gracz posiada pełną praktycznie swobodę poruszania się i niezależnie od wskazujących mu drogę celów misji, może udać się, gdzie go oczy poniosą – jeśli tylko uzna, że przed dotarciem w wyznaczone miejsce, lepiej będzie zawczasu zabezpieczyć okolicę. Jedyne, co ogranicza jego wolność, to niemożność dokonywania zapisów stanu gry w dowolnym momencie – te robione są automatycznie w wyznaczonych (acz nieznanych z góry) punktach i tym samym zwiedzanie okolicy na własną rękę, może się zakończyć niespodziewaną śmiercią i koniecznością powrotu do ostatniego checkpointu. Inna rzecz, że takie rozwiązanie fantastycznie wzmaga czujność i integruje gracza ze światem gry – świadomość utraty pół godziny czasu skłania do dbania o własną skórę.

Recenzja Hyrule Warriors: Age of Calamity - zabiłem 75 000 potworów i dobrze mi z tym
Recenzja Hyrule Warriors: Age of Calamity - zabiłem 75 000 potworów i dobrze mi z tym

Recenzja gry

Hyrule Warriors: Age of Calamity to nie jest być może Zelda, na którą czekaliście – to jednak naprawdę dobra gra z gatunku musou, która wyjmie wam kilkadziesiąt godzin z życia.

Recenzja gry Call of Duty: Cold War - zimna wojna i gorące wybory
Recenzja gry Call of Duty: Cold War - zimna wojna i gorące wybory

Recenzja gry

Po wielkim restarcie marki Modern Warfare, odświeżenia doczekała się także seria Black Ops. Przygody Masona, Woodsa i Hudsona powracają w świetnym stylu, bo Cold War to jedna z najlepszych kampanii w historii CoD-a!

Recenzja Assassin's Creed Valhalla - to jest Asasyn, którego szukacie
Recenzja Assassin's Creed Valhalla - to jest Asasyn, którego szukacie

Recenzja gry

Miniony tydzień był cholernie intensywny. Spędziłem go z grą AC Valhalla, u boku Eivor, dzielnej wojowniczki z Norwegii, która wraz z bandą przyjaciół wyruszyła do Anglii, żeby zbudować swój dom.