Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Recenzja gry 26 września 2018, 11:05

autor: Jakub Mirowski

Miłośnik gier dla jednego gracza – niby przez lepszy klimat, ale tak naprawdę jest słaby w multi.

Recenzja gry FIFA 19 – najlepsza odsłona ostatnich lat?

Dzięki licencji na Ligę Mistrzów oraz dającym zaskakująco dużo frajdy trybom „House Rules” FIFA 19 zrobi furorę przy spotkaniach z zakochanymi w futbolu znajomymi. Szkoda tylko, że w modułach dla samotnych graczy innowacji nie ma praktycznie wcale.

Recenzja powstała na bazie wersji PS4. Dotyczy również wersji PC, XONE

We wcześniejszych latach cykl FIFA mocno stawiał na rozwój rozgrywki w sieci – głównie poprzez popularyzację i rozbudowę modułu Ultimate Team. W dwóch poprzednich edycjach starał się z kolei zadowolić samotnych graczy, serwując fabularną „Drogę do sławy” czy bardziej rozbudowane negocjacje transferowe w trybie kariery. W tym roku natomiast Electronic Arts poszło – być może nieco przypadkowo – w inną stronę i jedną prostą nowinką uczyniło FIF-ę 19 tytułem, który będzie królować podczas posiedzeń z kumplami przy konsoli, oraz najlepszą odsłoną cyklu ostatnich lat.

RECENZJA ZAKTUALIZOWANA – 26 września 2018

19 września 2018 r. naszą recenzję opublikowaliśmy bez oceny. Nie chcieliśmy wystawiać noty bez gruntownego przetestowania trybów sieciowych ze szczególnym uwzględnieniem modułu Ultimate Team. Teraz jednak, po kolejnym tygodniu spędzonym z grą, uzupełniliśmy tekst o wrażenia z gry wieloosobowej i ostatecznie oceniliśmy najnowszą FIF-ę.

Recenzja gry FIFA 19 – najlepsza odsłona ostatnich lat? - ilustracja #1
Przedmeczowa oprawa Ligi Mistrzów to świetna sprawa. Nawet nie zdawałem sobie sprawy, jak bardzo FIF-ie brakowało tych rozgrywek.
Recenzja gry FIFA 19 – najlepsza odsłona ostatnich lat? - ilustracja #2
Poprawiła się gra bez piłki. Gracze chętniej zmieniają pozycję i aktywniej szukają dla siebie miejsca.

Moja kanapa, moje zasady

PLUSY:
  1. tryby House Rules to mnóstwo rozrywki dla grających ze znajomymi;
  2. licencja na najważniejsze europejskie puchary i ich implementacja we wszystkich trybach gry;
  3. nowe animacje i zagrania dają większą kontrolę na boisku i urozmaicają zabawę;
  4. sztuczna inteligencja ma jakoś więcej niż kiedyś polotu w ataku;
  5. bardziej zróżnicowane strzały;
  6. lepiej przemyślane opcje taktyczne, mające faktyczny wpływ na przebieg meczu;
  7. momentami zapierająca dech w piersiach oprawa wirtualnych stadionów.
MINUSY:
  1. brak innowacji w trybach dla jednego gracza;
  2. „Droga do sławy” poza ciekawym wstępem po raz kolejny nie zachwyca;
  3. problemy licencyjne z topowymi reprezentacjami narodowymi;
  4. kiepskie zachowanie bramkarzy;
  5. przesadzona skuteczność strzałów główką po dośrodkowaniach.

Miałem zacząć spisywać swoje wrażenia z pierwszych kilkunastu godzin z pełną wersją FIF-y 19 od tego, czym „Elektronicy” chwalili się najmocniej – czyli od licencji na europejskie puchary, finału trylogii Alexa Huntera czy rozbudowanych opcji taktycznych. Dla mnie jednak najważniejsza nowość ukrywa się pod nazwą „House Rules”. To mecze ze specjalnymi zasadami – takie, w których albo gole z dystansu liczą się podwójnie, albo strzelać można tylko z główki lub woleja, albo gra toczy się do momentu, w którym jedna z drużyn zdobędzie określoną liczbę bramek. Ale najmocniej błyszczą spotkania bez żadnych reguł oraz survivalowe.

W pierwszych wyłączone zostają wszelkie faule, spalone i kontuzje. Niby prosty zabieg, jednak wymagający od gracza innego myślenia – bo z jednej strony zastawianie pułapek ofsajdowych mija się z celem, z drugiej zawsze możemy potraktować będącego sam na sam z bramkarzem delikwenta brutalnym wślizgiem od tyłu. I o ile z komputerem takie zawody raczej nie dostarczają większych emocji, bo sztuczna inteligencja dość ostrożnie korzysta z dobrodziejstw tego trybu, tak starcia ze znajomymi nabierają dodatkowego smaczku. Bez restrykcyjnych przepisów z każdego wychodzi wirtualny łamacz nóg, co z kolei prowadzi do sytuacji, w której więcej zawodników leży na murawie, niż ugania się za piłką.

Survival polega z kolei na tym, że po każdym strzelonym przez nas golu boisko opuszcza jeden z naszych piłkarzy. Może ich zejść maksymalnie czterech, a kolejnych dwóch dodatkowo przedwcześnie pod prysznic może pójść za czerwone kartki. Efekt? Do ostatniego gwizdka na murawie zostają ekipy złożone z sześciu czy nawet pięciu graczy, biegających tam i z powrotem po pełnowymiarowym boisku i co chwilę dochodzących do klarownych strzeleckich okazji. To bardzo fajna zabawa, nawet gdy kumpla zastępuje sztuczna inteligencja. A w dodatku wszystko to wymaga błyskawicznego dostosowywania się do stale zmieniającej się sytuacji, bo zawodnicy schodzą do szatni w losowej kolejności i może się na przykład okazać, że strzelony w pierwszych minutach gol pozbawił nas jednocześnie dyrygującego grą pomocnika.

Recenzja gry FIFA 19 – najlepsza odsłona ostatnich lat? - ilustracja #3
Nie dało tak rady na Mundialu, Panowie?

WYSTARCZY SPOJRZEĆ NA LICZBY

Rewelacyjną decyzją Electronic Arts było też wprowadzenie bogatych statystyk dotyczących wszystkich meczów, jakie rozegrali przeciw sobie konkretni zawodnicy. Jeśli więc macie znajomych, z którymi regularnie umawiacie się na wieczory z FIF-ą, gra pozwala utworzyć osobny profil dla każdego z nich i skrupulatnie zbiera informacje na temat liczby strzelonych bramek, fauli, celności uderzeń czy żółtych i czerwonych kartek...

Statystyk tych jest naprawdę sporo, a niektóre z nich – jak np. grafika obrazująca, jaką częścią boiska najchętniej przeprowadzane są ataki – mogą zostać nawet wykorzystane podczas kolejnych starć. Przede wszystkim jednak ta nowinka pozwala raz na zawsze rozstrzygnąć, kto z Waszej paczki jest niekwestionowanym królem FIF-y.

Skazany na Galaktycznych

House Rules to zdecydowanie najjaśniejszy punkt mojej dotychczasowej przygody z FIF-ą 19 i jednocześnie pokaz tego, jak świetną zabawą może być ta gra, jeśli deweloperzy nie próbują cały czas sztywno trzymać się ustalonych reguł. Trudno mi sobie wyobrazić, żebym w najbliższej przyszłości odpalił z kumplem zwyczajny mecz, skoro „udziwnione” tryby sprawiają tyle frajdy. Niestety, przez skupienie się autorów na zabawie „kanapowej” stracili pojedynczy gracze, bo moduł kariery zarówno menadżera, jak i zawodnika to zwyczajna kalka z „osiemnastki”.

Recenzja gry FIFA 19 – najlepsza odsłona ostatnich lat? - ilustracja #4
EA Sports nie posiada na szczęście licencji na ligę luksemburską, więc Legia spokojnie może zagrać w europejskich pucharach.

Samotnicy na otarcie łez mają trzeci sezon „Drogi do sławy”, który rozpoczyna się kapitalną sekwencją – na kilkadziesiąt minut wcielamy się w dziadka Alexa Huntera, gwiazdę futbolu z początku lat 70. Trafiamy więc na rozorane korkami, pokryte licznymi kałużami boisko, oglądamy piłkarzy uwalanych błotem i walczymy o ciężką, skórzaną futbolówkę. To krótki moment, który jednak wystarczył mi, bym teraz ładnie prosił Electronic Arts o zaimplementowanie takiego oldskulowego modułu w jednej z kolejnych edycji.

Później jest już jednak tylko gorzej. Gra pozwala bowiem przeżywać historię z perspektywy trzech zawodników: samego Alexa, który tym razem spełni swe marzenie o występach w Realu Madryt, jego przyrodniej siostry Kim, walczącej o wyjazd na kobiece mistrzostwa świata, oraz przyjaciela Danny’ego, próbującego udowodnić swoją wartość w lidze angielskiej. I o ile samo w sobie nie jest to problemem, tak jednak trio głównych bohaterów sprawia, że zanim w ogóle powąchamy murawę wielkich stadionów, musimy przebrnąć przez dobre dwadzieścia kilka minut przerywników filmowych.

Jest to zadanie o tyle męczące, że Electronic Arts już chyba kompletnie dało sobie spokój z udawaniem, iż „Droga do sławy” ma cokolwiek wspólnego z wyborami gracza, więc nasza rola w rozwoju akcji ogranicza się do udzielania niezbyt porywających wywiadów lub ewentualnie dobierania sobie partnerów do treningu. Stąd też sam Alex Hunter w pewnym momencie przestaje gracza interesować – po co mamy zawracać sobie głowę głównym wątkiem z irytującą pierwszoplanową postacią, na poczynania której mamy minimalny wpływ, skoro znacznie ciekawsze i bardziej angażujące są poboczne historie sympatyczniejszych Danny’ego i Kim? Wizerunek całości poprawia nieco wplecenie do fabuły zmagań w Lidze Mistrzów, a także zatrudnienie po raz kolejny prawdziwych gwiazd futbolu – Kevina De Bruyne, Neymara oraz jednej z najpopularniejszych amerykańskich piłkarek, Alex Morgan.

TWOIM ZDANIEM

Krótka piłka, FIFA 19 czy PES 2019?

FIFA 19
67,8%
PES 2019
32,2%
Zobacz inne ankiety
Recenzja gry FIFA 20 – fajne zmiany i stare problemy
Recenzja gry FIFA 20 – fajne zmiany i stare problemy

Recenzja gry

FIFA 20 po raz kolejny udowadnia, że jeśli chodzi o wspólną grę z kumplami ten cykl jest po prostu nie do ruszenia. Niestety, w wielu innych aspektach nie jest już aż tak różowo.

Recenzja gry FIFA 18 – kolejny udany sezon
Recenzja gry FIFA 18 – kolejny udany sezon

Recenzja gry

FIFA 18 proponuje spokojną ewolucję dotychczasowych rozwiązań. Mamy zmiany w trybie fabularnym, karierze, poruszaniu się zawodników i tempie akcji, ale rewolucji tu nie uświadczycie. Tylko czy to źle? W końcu zwycięskiego składu się nie zmienia…

Recenzja gry Pro Evolution Soccer 2018 – lepsze przyjacielem dobrego
Recenzja gry Pro Evolution Soccer 2018 – lepsze przyjacielem dobrego

Recenzja gry

Czas na powrót na wirtualne boiska! Jako pierwsza do boju staje nowa część serii Pro Evolution Soccer – odsłona z numerkiem 2018 znów tanio nie sprzeda skóry FIF-ie.