Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Thea: The Awakening Recenzja gry

Recenzja gry 8 grudnia 2015, 16:49

autor: Sly

Recenzja gry Thea: The Awakening - Cywilizacja w słowiańskich klimatach?

Słowiańskie klimaty i nietypowa mechanika, którą ciężko przypisać jednemu gatunkowi – to najważniejsze aspekty gry Thea: The Awakening. Powstaje tylko pytanie: czy w parze z ciekawymi rozwiązaniami idzie dobry gameplay?

Recenzja powstała na bazie wersji PC.

PLUSY:
  1. słowiański klimat;
  2. losowość nie przeważa nad aspektami strategicznymi;
  3. ciekawy system rozbudowy wioski;
  4. możliwość rozwiązywania konfliktów w różny sposób;
  5. bardzo ładne grafiki postaci i questów;
  6. klimatyczna muzyka...
MINUSY:
  1. która jednak szybko się nudzi;
  2. nieprzystępna;
  3. działania wielu rzeczy musimy się domyślać;
  4. sztampowa fabuła;
  5. nijaka grafika mapy świata;

Polskie studio MuHa Games debiutuje strategią, którą ciężko zaszufladkować. Thea: The Awakening udowadnia dwie rzeczy – po pierwsze, że w tak oryginalnej hybrydzie, oferującej elementy rozwoju z gier 4X, losowość roguelike’ów i mechanikę starć z karcianek, wszystko to może bardzo ciekawie ze sobą współgrać. Po drugie, że słowiańska kultura stanowi naprawdę dobrą inspirację do stworzenia produktu rozrywkowego. Niestety, nie wszystko w dziele rodzimych deweloperów zadziałało tak, jak powinno. Jeżeli przyjmiemy, że pierwsze wrażenie jest w grach równie ważne jak w życiu, to Thea zdecydowanie wydaje się być stereotypowym, aspołecznym nerdem, niepragnącym z nikim kontaktu. Pierwsze chwile z tym tytułem to istna katorga i próba zrozumienia, co właściwie mamy robić. Nie pomaga wręcz ascetyczna oprawa graficzna i dość sztampowa historia serwowana przez mało ciekawych lektorów. Musimy więc wykazać się cierpliwością, by zrozumieć mechanikę gry i zacząć czerpać z niej przyjemność.

To nie jest Cywilizacja

Kluczowa przy ocenie Thei jest odpowiedź na pytanie, czym ta gra w ogóle jest? Z całą pewnością nie jest tym, na co wygląda na pierwszy rzut oka – słowiańską odpowiednikiem Cywilizacji. Graficzne podobieństwo do serii Sida Meiera może wprowadzić w błąd, np. poprzez bezskuteczny próby budowy drugiego miasta. W rzeczywistości do dyspozycji mamy zaledwie jedną wioskę. Nie możemy swobodnie rekrutować poszczególnych typów jednostek, tylko czekamy, aż pewnego dnia w naszych włościach pojawi się dziecko, które później stanie się dorosłe i dzięki naszej decyzji rozpocznie życie na przykład jako wojownik, rzemieślnik czy medyk.

Recenzja gry Thea: The Awakening - Cywilizacja w słowiańskich klimatach? - ilustracja #2
W grze zdobywamy również doświadczenie i punkty nauki widoczne po lewej stronie.

Thea nie ma więc z Cywilizacją wiele wspólnego poza heksagonalną mapą i wrogimi oddziałami, które podróżują bez większego celu po planszy i nękają naszych ziomków. Co nie znaczy, że elementy rozbudowy i rozwoju zostały tu całkowicie pominięte. Na pewno inna jest perspektywa – nie zarządzamy całą nacją, tylko pojedynczą wioską i jej kilkunastoma mieszkańcami. Skupiamy się więc na jednym miejscu, a zmiany, które w nim zachodzą w ciągu gry, są mniej spektakularne – wioska pozostaje wioską (tyle tylko, że z czasem coraz sprawniej funkcjonującą), a nie zamienia się w zamek ani tym bardziej nie ewoluuje do postaci współczesnej metropolii. To dlatego, że również czas funkcjonuje tu inaczej niż w wielu strategiach – pojedyncza tura nie jest jednym dniem czy rokiem, a porą dnia. Tych jest 6, a każda trwa 3 tury, więc łatwo policzyć, że aby upłynęły 24 godziny w świecie gry, musimy zaliczyć 18 tur.

Takie skupienie się tylko na skrawku rzeczywistości – zarówno w kwestii czasu czy podległych nam ludzi, jak i przestrzeni (większość rozgrywki spędzamy w pobliżu naszej osady – dalekie wyprawy zdarzają się rzadko) na pewno sprawia, że gra wydaje się mniej imponująca. Tworzy to ciekawy kontrast z nadrzędnym celem uratowania świata. Poza tym tak jak w większości strategii 4X nasza uwaga rozproszona jest na wiele miast, wiele armii i wielką mapę do ogarnięcia, tak tutaj skupiamy się bardziej na szczegółach, co pozwala na precyzyjniejszą strategię rozwoju, a jednocześnie sprawia nie mniejszą frajdę.

Recenzja Gloria Victis: Siege Survival - średniowieczne This War of Mine
Recenzja Gloria Victis: Siege Survival - średniowieczne This War of Mine

Recenzja gry

Na pierwszy, drugi, a nawet trzeci rzut oka, Siege Survival jest klonem This War of Mine. Grupa cywilów próbuje przetrwać w oblężonym mieście. Dalej zaczynają się różnice, które sprawiają, że nowa polska gra jest zarówno lepsza, jak i gorsza.

Recenzja gry Endzone: A World Apart - radioaktywny city-builder
Recenzja gry Endzone: A World Apart - radioaktywny city-builder

Recenzja gry

Survivalowy city builder w wykonaniu studia Gentlymad to tytuł ze wszech miar godny uwagi, aczkolwiek pod pewnymi warunkami. Jakimi? Dowiecie się z naszej recenzji.

Recenzja gry Twierdza: Władcy wojny - solidnie, ale czy to wystarczy?
Recenzja gry Twierdza: Władcy wojny - solidnie, ale czy to wystarczy?

Recenzja gry

Twierdza: Władcy wojny otwiera nowy rozdział w historii Firefly Studios i przenosi nas w nowe dla serii klimaty. Czy to wystarczy, żeby Stronghold: Warlords zdobyło serca graczy?