Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Earthcore: Shattered Elements Recenzja gry

Recenzja gry 22 maja 2015, 14:00

autor: Luc

Recenzja gry Earthcore: Shattered Element – Hearthstone rodem z Polski

Twórcy polskiej karcianki Earthcore: Shattered Element nie uniknęli paru potknięć, ale ich gra jest piękna estetycznie i zaskakująco świeża pod względem mechaniki. Warto się jej przyjrzeć i… posłuchać Piotra Fronczewskiego.

Recenzja powstała na bazie wersji iOS. Dotyczy również wersji AND

PLUSY:
  • przyjemna dla oka i ucha oprawa audiowizualna;
  • zaskakująco rozbudowana kampania dla jednego gracza;
  • możliwość tworzenia unikalnych kart;
  • prosta i intuicyjna rozgrywka…
MINUSY:
  • …która czasem jest zbyt losowa;
  • pewne problemy ze stabilnością.

Karcianki do wirtualnego mainstreamu trafiły całkiem niedawno. Wprawdzie w życiu większości graczy obecne są od wielu, wielu lat, ale moda na kolekcjonowanie i rozgrywanie spotkań za pomocą cyfrowych talii zapanowała dopiero wraz z premierą blizzardowego Hearthstone’a. Obecnie rynek wydaje się wręcz przesycony dziełami tego typu, niemniej nie zniechęca to kolejnych producentów do tworzenia następnych tytułów. Większość z nich powiela utarte schematy, z pewnością jednak nie można tego powiedzieć o… Earthcore.

Prostota na pierwszym planie

W przeciwieństwie do większości konkurencji Earthcore nie stawia na przesadną głębię, wielowarstwowe strategie i godzinne planowanie kolejnych ruchów. Karcianka od pierwszego momentu cechuje się prostotą i pozostaje wierna tej zasadzie praktycznie przez całą zabawę, bez względu na poziom zaawansowania gracza. Na czym więc polegają reguły? Po skonstruowaniu liczącego 25 kart zestawu przenosimy się na teren bitwy – po każdej stronie znajdują się trzy pola, na których umieszczamy naprzemiennie karty. W każdej z podobnych rund dysponujemy zaledwie czterema opcjami, a nasz wybór jest dość ograniczony, choć w całym równaniu znacznie istotniejsze są zależności pomiędzy żywiołami przynależnymi każdej z kart. Woda, natura oraz ogień zwalczają się w określonych kombinacjach i jeśli znajdująca się naprzeciwko karta dysponuje „słabszym” żywiołem, zadajemy wrogiemu bohaterowi obrażenia równe tzw. punktom ryzyka, przypisanym do każdego z elementów talii. Karty, które zwyciężyły, mogą być zagrane ponownie, a w niektórych przypadkach ich „przetrwanie” okazuje się zaskakująco istotne.

Losowość na drugim planie

Możliwość powtórnego wykorzystania kart jest ważna dzięki specjalnym zdolnościom, jakimi mogą dysponować – pozwalają one na rzucanie czarów, uciszanie przeciwników i całą resztę przydatnych zabiegów, wprowadzających do rozgrywki odrobinę strategii. Tej niestety w Earthcorze nie uświadczymy za wiele. I to nie dlatego, że zasady są zbyt proste – nawet z banalnymi regułami dałoby się tworzyć ciekawe kombinacje i planować kolejne ruchy, gdyby nie to, że niemal we wszystkich pojedynkach główną rolę odgrywa… szczęście. Jeżeli nie wylosujemy przyzwoitej kombinacji czterech kart z naszej talii, nie jesteśmy w stanie zrobić absolutnie niczego. Jedyne, co nam pozostaje, to patrzeć, jak przeciwnik nas demoluje, a niekiedy potrafi to trwać… zaledwie dwie rundy.

No dobrze, a gdzie wersja na Androida?

Earthcore zadebiutował na urządzeniach z iOS-em, a więc iPadach, iPhone’ach oraz iPodach. Większość z nas zadaje sobie jednak pytanie, kiedy produkcja będzie dostępna na pecetach lub telefonach i tabletach z Androidem? Spytaliśmy o to twórców gry – wersja na „Antka” w formie testowej pojawi się po wakacjach, a pełna wersja gry jeszcze przed końcem roku. Trochę więc na Earthcore poczekamy.

Całe misterne konstruowanie decków idzie więc na marne, bo i tak wszystko rozbija się o mechanizm, na który nie mamy najmniejszego wpływu. Sytuacja wygląda odrobinę lepiej, gdy otrzymujemy dostęp do bohaterów dysponujących nawet i trzema zdolnościami – wówczas mimo niekorzystnego układu da się ostatecznie wybronić, ale zdarza się to, niestety, niezwykle rzadko. Co być może jeszcze istotniejsze, kiedy dostawałem solidne lanie w dwóch ruchach, kręciłem głową z bezsilności, ale gdy role się odwracają, trudno o większą radość z tego powodu. Często miałem po prostu wrażenie, że to, co dzieje się na polu bitwy, jest kompletnie przypadkowe.

Recenzja gry Gwint: Wiedźmińska Gra Karciana – karty na stół
Recenzja gry Gwint: Wiedźmińska Gra Karciana – karty na stół

Recenzja gry

Wraz z aktualizacją do wersji Homecoming oczekiwany Gwint wyszedł z bety. Czas osądzić, jak studio CD Projekt Red poradziło sobie z nowym dla siebie gatunkiem i czy ich dzieło jest w stanie podjąć równą walkę z konkurencją.

Recenzja gry The Elder Scrolls: Legends – Magic i Hearthstone przy jednym zasiedli stole
Recenzja gry The Elder Scrolls: Legends – Magic i Hearthstone przy jednym zasiedli stole

Recenzja gry

Przyszły takie czasy, że co druga firma musi mieć swoją karciankę. Na scenę weszło właśnie The Elder Scrolls: Legends od Bethesdy – i zaliczyło całkiem dobre otwarcie, ale przyszłość tej gry stoi pod dużym znakiem zapytania.

Recenzja gry I Expect You To Die – agenci, arcyzłoczyńcy i lasery w wirtualnej rzeczywistości
Recenzja gry I Expect You To Die – agenci, arcyzłoczyńcy i lasery w wirtualnej rzeczywistości

Recenzja gry

I Expect You To Die to nie tylko gratka dla miłośników kina szpiegowskiego z lat 60. – to również świetne doświadczenie jako gra logiczna. Niestety, podobnie jak w przypadku większości tytułów wykorzystujących VR, kończy się zdecydowanie za szybko.