Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Publicystyka

Publicystyka 1 kwietnia 2013, 16:00

autor: Filip „fsm” Grabski

Rocznik 84, gra w gry, często chodzi do kina, sporo czyta, serialuje, podcastuje i docenia riffy.

Prima Aprilis w branży gier - jak bawią się deweloperzy 1 kwietnia?

Prima Aprilis to doskonała okazja, żeby zrobić komuś dowcip. Wiedzą o tym twórcy gier, którzy co roku wykazują się nie lada inwencją w tej dziedzinie. Oto subiektywny wybór najlepszych naszym zdaniem żartów tego typu.

W tym roku pierwszego kwietnia będzie miało miejsce wyjątkowe kombo – prima aprilis połączy się z lanym poniedziałkiem, co stwarza szerokie pole do popisu dla żartów nie tylko śmiesznych, ale i mokrych. Układy scalone w komputerach i konsolach jednak niespecjalnie przepadają za wilgocią, więc dowcipy związane z wirtualną rozrywką chyba raczej pozostaną suche (choć nie zawsze). Z racji tego, że niezwykle poważnie traktujemy prima aprilis, postanowiliśmy zebrać w jednym artykule najciekawsze psikusy ze świata gier z ostatnich kilku lat. Będą ściemnione ogłoszenia nowych tytułów, nieprawdziwe „ficzery” do nadchodzących i istniejących produkcji, a także kilka pomysłów dotyczących peryferii i sprzętu do zabawy. Kolejność opisanych elementów jest raczej przypadkowa, więc jeśli pierwsza strona nie wywoła u Was uśmiechu Terminatora, nie zrażajcie się już na starcie. Jest spora szansa, że dalej będzie lepiej (ale może być też gorzej... zawsze może być gorzej!). A zatem – kto robi sobie najlepsze jaja w prima aprilis? Kto w branży ma największe poczucie humoru? O co prosił Adam Jensen? Czy Polska wyjdzie z grupy? Proszę przygotować mięśnie twarzy, zaczynamy.

Najokrutniejszy psikus ostatnich lat

Rok temu w sieci miał miejsce wyjątkowo straszny żart, który przyprawił o palpitację serca (początkowo) i depresję (post factum) wielu graczy na całym świecie. Na Steamie pojawiło się Half-Life 3! Powaga! Sami zobaczcie! To musi być pra... Ej, zaraz. A dlaczego w adresie są dwa „p”? To kawał? I nie zrobił go Gabe Newell, tylko ktoś inny? Obrażam się i nie umieszczam tego dowcipu w niniejszym tekście. Ani trochę.

Assassin’s Creed na Kinecta

Zaczynamy od idealnego połączenia serii dla hardcore’owych miłośników przebijania wrażych szyj z gadżetem dla graczy casualowych. Dość smętnego garbienia się na niewygodnym krześle! Koniec zatapiania leniwego tyłka między poduchami na kanapie! Czas wstać i dźgać! Nareszcie będzie można* poczuć się jak prawdziwy asasyn, który biega, skacze, siedzi na ławkach czy kuca w stogu siana. I skacze. Wspominałem o skakaniu? Najlepiej z bardzo dużych wysokości prosto na dyńkę. Przyda się mieszkanie w kamienicy. Może skok z antresoli na stolik z kawą? Znajomi patrzą, trzeba pokazać się z jak najlepszej strony. Skoro nic nie jest prawdą i wszystko jest dozwolone, to wygibasy przed telewizorem tym bardziej. Najciekawsza jednak byłaby możliwość oglądania trybu multiplayer, w trakcie gdy kilka osób gra w jednym pomieszczeniu. LAN party nabrałoby zupełnie nowego znaczenia.

*Nie będzie można.

Najlepszy motyw: Bieganie w kółko podczas ładowania gry. No bo jaki normalny gracz zostawia bohatera w spokoju podczas tych krótkich wizyt w jasnym, mrugającym niebycie? Ja zawsze biegam!

Wiedźmic II: Noc Wilka czy Witcher’s Creed – a gdyby Wiedźmina zrobiło inne studio?
Wiedźmic II: Noc Wilka czy Witcher’s Creed – a gdyby Wiedźmina zrobiło inne studio?

Co by było, gdyby tworzeniem gier na bazie książek Andrzeja Sapkowskiego zajął się nie CD Projekt RED, tylko inny deweloper? My wiemy, co by było. Zapraszamy na przegląd Wiedźminów, które istnieją... w alternatywnych rzeczywistościach!