Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Publicystyka

Publicystyka 8 grudnia 2020, 15:45

autor: Maciej Pawlikowski

Poza grami zajmuje się krytyką literacką, czasami trochę życiem, czasami trochę przeżyciem.

Technologia zostawiła mnie w tyle - o graczach, którzy słyszą w mono

Wyobraźcie sobie przez chwilę, ze jedno Wasze ucho przestało działać. Moje nie działa już od dawna i opowiem Wam, jak to zmieniło moje życie.

Siedzę w absolutnie wytłumionym, wyłożonym pianką izolacyjną pokoju. Nie dociera do mnie żaden dźwięk z zewnątrz ani też nikt na zewnątrz nie słyszy mnie. Przed sobą mam grubą szybę, za którą znajduje się uśmiechnięta pani doktor. Kiwa głową w stronę słuchawek – zakładam je i czekam. Moje zadanie jest proste. Mam wciskać przycisk, gdy w słuchawce usłyszę dźwięk. Przez całą sesję wciskam go może 4 czy 5 razy. Uśmiech w końcu znika z twarzy pani doktor. Patrzy zatroskana w monitor, a potem na mnie i przecząco kręci głową. Już wtedy wiem – nigdy nie odzyskam słuchu. Wychodzę od lekarza i łapię autobus na Bronowice, aby wrócić do redakcji. Wchodzę do pokoju i siadam przy komputerze. Tego dnia nie odzywam się już do nikogo.

Mam czynne tylko jedno (prawe) ucho. Nie jestem w stanie ustalić momentu, w którym rzeczywiście straciłem słuch w drugim, ale pamiętam, że już w przedszkolu nie chciałem bawić się w głuchy telefon. Zawsze byłem tym, który psuł przekazywane słowo, i bałem się, że ktoś to odkryje.

W roku 1986, gdy przyszedłem na świat, służba zdrowia nie badała słuchu noworodków. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy powstała 1993 roku, a jej powszechny program przesiewowego badania słuchu ruszył w 2002. Wtedy już wiedziałem, że nie słyszę tak jak inni. „Niedosłyszący” – tak mówiła moja mama. Chyba dlatego, aby uniknąć prostego, ale w jakiś sposób przerażającego słowa „głuchy”.

Mark Cerny podczas prezentacji SSD w PS5 miał chyba co innego na myśli, no ale... jeśli przeczytacie tekst do końca, dowiecie się, że ten fotomontaż nie jest tak całkiem chybiony! - Technologia zostawiła mnie w tyle - o graczach, którzy słyszą w mono - dokument - 2020-12-08
Mark Cerny podczas prezentacji SSD w PS5 miał chyba co innego na myśli, no ale... jeśli przeczytacie tekst do końca, dowiecie się, że ten fotomontaż nie jest tak całkiem chybiony!

Nie mam z tym słowem żadnego problemu. SSD (single-side-deaf lub deafness – jednostronny ubytek słuchu) to angielski, ładny skrótowiec. Żartuję czasami, że miałem SSD na długo, nim odkryło je pecetowe community, nie mówiąc o konsolowcach. Zdecydowanie bardziej wolę jednak inne określenie – monohearing. Ludzie, którzy słyszą w mono.

Nie mam najgorzej. Są osoby, którzy nie słyszą w ogóle lub żyją z o wiele bardziej poważnymi i wpływającymi na ich życie przypadłościami. Wy, rozmawiając ze mną, prawdopodobnie w ogóle byście tego nie zauważyli. Udało mi się przeżyć większość mego dotychczasowego żywota bez nadmiernej refleksji nad tym tematem. Problem powracał jednak w pewnych konkretnych sferach i momentach, albo mnie dekonspirując, albo ograniczając, a czasami nie pozwalając czerpać z czegoś przyjemności.

No to głuchy, Głuchy czy niesłyszący?

Gdy mówimy po prostu o ludziach, którzy utracili słuch (częściowo lub całkowicie) albo posiadają wrodzone cechy fizyczne uniemożliwiające lub utrudniające słyszenie, to mówimy o głuchych lub niesłyszących. Natomiast określenie „Głusi” pisane od wielkiej litery oznacza osoby głuche, które identyfikują się ze społecznością tego typu ludzi. Tak, osoby głuche mają swoją społeczność, zwyczaje, język i kulturę.

Życie z połową dźwięków

Dla kogoś, kto przez całe życie poprawnie odbiera dźwięk stereofoniczny, nie jest to łatwe do wyobrażenia. Możecie próbować to zrozumieć, zatykając sobie jedno ucho, ale to i tak nie da Wam pełnego doświadczenia. Ktoś musiałby Wam to ucho zupełnie wyłączyć. Wyłączyć, czyli odciąć zasilanie – gdy przyciśniecie do ucha rękę, słyszycie szum krążącej w Waszym organizmie krwi. Ja, gdy zrobię to samo, nie słyszę nic. Tak jakby nic we mnie nie krążyło.

Dobrze, że mieszkam w Polsce, tutaj mógłbym nie przeżyć. - Technologia zostawiła mnie w tyle - o graczach, którzy słyszą w mono - dokument - 2020-12-08
Dobrze, że mieszkam w Polsce, tutaj mógłbym nie przeżyć.

Gdybyście więc wyszli z takim uchem na ulicę, czulibyście się zagubieni. Dopiero wtedy odkrylibyście, że pasy dla pieszych mogą być wyzwaniem, a samochody to Wasz wróg. W swoim życiu wszedłem już pod samochód osobowy, rower, tramwaj, autobus, dorożkę, quada, traktor, a raz nawet pod wielbłąda. Nauczyło mnie to paranoicznej wręcz czujności na ulicy – wielokrotnie patrzę w lewo, prawo, lewo, prawo, lewo, prawo i jeszcze za siebie – tak dla pewności. Z taką dolegliwością słuchanie muzyki w słuchawkach to survival. Survival, na który się decyduję, bo muzyka pozwala mi jednak poprawnie funkcjonować.

Spróbujcie uruchomić poniższy film z nałożonymi słuchawkami – nie oddaje on w pełni problemu, ale pozwala odczuć chaos dźwięków i szum, którego doświadczają osoby z SSD w czasie chociażby dużego rodzinnego obiadu albo wizyty w restauracji.

Jeśli zastanawiacie się, jak moje życie różni się od Waszego, pozwolę sobie podać kilka innych przykładów. W trakcie matury kolega próbował ode mnie ściągnąć. Szeptał coś i szeptał, nie potrafiłem dosłyszeć numeru pytania, o które mu chodziło, więc w końcu odpowiedziałem na odczepnego, że C. Być może trafiłem, a być może nie. W życiu będę tak reagował, ilekroć ktoś zapyta mnie o coś wielokrotnie, a ja wielokrotnie nie dosłyszę. Zdarzy mi się to 342 342 144 razy, kilka razy błędnie odpowiadając „tak” albo „nie”, albo „nooo” w momentach, gdy ktoś pyta na przykład, którego pokemona lubię.

Oczywiście wszelkie imprezy z głośną muzyką to dla mnie mordęga – zawsze więc próbowałem usiąść po lewej stronie, tak aby jak najwięcej ludzi mieć po swojej prawej stronie. Tych po lewej siłą rzeczy ignorowałem. Z tego samego powodu moi znajomi w czasie spaceru zawsze stają po mojej prawej stronie. Ci, którzy nie wiedzą lub nie pamiętają, że nie dosłyszę, stają po lewej. Czasami się przypominam, a czasami pozwalam im przez pół godziny do mnie mówić. Potakuję wówczas głową, czasami mówię „noo”, stosuję generalnie zaawansowaną funkcję fatyczną, chociaż w trakcie tej półgodzinnej gadaniny nie mam zielonego pojęcia, o czym oni „do mnie rozmawiają”. Po prostu czasami ma się dość i nie chce się już z tą swoją przypadłością wyskakiwać i w kółko wszystkich informować, że to wcale nie jest takie naturalne, to całe gadanie i słyszenie. Doprowadziło to w moim życiu do kilku naprawdę żenujących sytuacji.

Muzyka, jak już wspomniałem, jest dla mnie ważna, ale zawsze też jest wybrakowana. Widzicie, ja nie doświadczyłem nigdy dźwięku stereo – rozumiem teorię, wiem, jak to działa, ale czy umiem sobie to wyobrazić? Coś, co dla Was jest tak naturalne jak oddychanie, dla mnie stanowi absolutnie nieosiągalny sposób doświadczania świata. Kojarzycie moment, gdy zepsuje się Wam jedna ze słuchawek i jesteście wściekli, bo w słuchawce słyszycie tylko wokal i gitarę ulubionego zespołu, ale już linia basowa jest na innej, obecnie niemej ścieżce? Otóż właśnie ja tak słucham muzyki w słuchawkach. Słyszę albo bas, albo gitarę, albo wokal, albo trąbkę – nigdy nie słyszę całości.

Frogger to kultowa zręcznościówka o żabie, która próbuje przejść przez ulicę. Czasami tak właśnie wyobrażałem sobie swoje poruszanie się po mieście. - Technologia zostawiła mnie w tyle - o graczach, którzy słyszą w mono - dokument - 2020-12-08
Frogger to kultowa zręcznościówka o żabie, która próbuje przejść przez ulicę. Czasami tak właśnie wyobrażałem sobie swoje poruszanie się po mieście.

A przynajmniej tak słuchałem, bo w końcu Android wprowadził opcję dźwięku mono – to było dla mnie wielkie święto i powód do ogromnej radości, którego nikt nie zauważył. No bo kogo, do diabła, obchodzi funkcja mono w telefonie?! Mnie obchodziła, bo od tej pory w jednej słuchawce w moim uchu słyszałem cały kawałek – każdy jego dźwięk, riff, frazę.

Widzicie, lubimy sądzić, że postęp technologiczny pomaga nam w życiu, umożliwiając doświadczania świata w pełni. W moim przypadku postęp technologiczny był właśnie tym, co wyłączyło mnie z pełnego doświadczania świata na wiele lat. Nie zawsze bowiem tak oczywista funkcja jak przekształcenie dźwięku stereo w mono była dostępna w tym czy innym interfejsie. Szczególnie źle wspominam epokę przenośnych empetrójek. W Windowsie 7, który jest przecież relatywnie świeżym systemem i wciąż zalega na dyskach wielu ludzi, nie znajdziecie opcji mono. W Windowsie 10 już ona jest (w ułatwieniach dostępu) i bardzo się z tego cieszę, choć przydałaby się pewna możliwość dostosowania: nie jestem w stanie ustawić mono tylko na słuchawkach (zostawiając sobie stereo na głośnikach, na których stereo nie stanowi dla mnie problemu, a i na przykład filmów nie oglądam zazwyczaj sam, tylko z kimś, kto potrafi odróżnić dźwięk stereo od mono), nie jestem też w stanie wybrać, które aplikacje mają obsługiwać mono, a które stereo. Ot, mogę tylko włączyć lub nie.

Gra, w którą lepiej grać z... zamkniętymi oczami
Gra, w którą lepiej grać z... zamkniętymi oczami

Przeszliście kiedyś grę zamkniętymi oczami? Ja przeszedłem jedną, Blind Drive, ale nie dlatego, że jest taka prosta, ale dlatego, że tak było łatwiej.

10 typów klientów w sklepie z grami – spowiedź sprzedawców
10 typów klientów w sklepie z grami – spowiedź sprzedawców

Byłeś kiedyś w sklepie z grami? Na pewno ci się zdarzyło. Pytanie, czy zachowywałeś się jak ci klienci? Oto unikalne spojrzenie zza sklepowej lady na grających, a przynajmniej kupujących gry Polaków. FIF-ę na PlayStation 360? Już podaję.

10 dziwnych zagadek w grach, w których twórcy zagrali nam na nosie
10 dziwnych zagadek w grach, w których twórcy zagrali nam na nosie

Interaktywna rozrywka zna wiele tytułów, które wprowadzały do gameplayu rozwiązania wykraczające poza cyfrową rzeczywistość, wymagając od gracza podejmowania czynności w „realu” albo wykorzystywania własnej wiedzy do wykonania zadania wewnątrz gry.