Filmomaniak.pl Newsroom Filmy Seriale Obsada Netflix HBO Amazon TvFilmy

Filmy i seriale

Filmy i seriale 20 czerwca 2020, 09:30

autor: Marek Jura

Niedawno wieczny student, teraz jeszcze wieczniejszy fan RPG. Próbuje być Kingiem, ale nie potrafi.

10 serialowych postaci, które naprawdę wkurzyły widzów

Serialowi złoczyńcy i antybohaterowie to w rękach twórców idealne narzędzie do antagonizowania widzów. Czasem jednak nawet bohaterowie robią coś, co rozgrzewa fanów do czerwoności.

Gwoli ścisłości – nie wszystkie zaprezentowane w naszej topce postacie są klasyczni złoczyńcami. Niektóre stają się nimi dopiero po jakimś czasie, innym zaś do końca zdarza się okazyjnie przejawiać oznaki empatii. Każda z nich jednak ma na sumieniu grzech, który przekreślił ją w oczach nawet najmniej pamiętliwych widzów.

UWAGA!

W tekście znajdują się grube spoilery z seriali!

Walter White – Breaking Bad

  1. Skąd znamy tę postać: Breaking Bad
  2. Czy wcześniej była lubiana: tak
  3. W którym momencie przekroczyła ostateczną granicę (sezon/odcinek): cały 5 sezon
  4. Czy udało się jej zrehabilitować: częściowo

„Walter, nie rób tego. Nie zrobisz tego, prawda?” – mówiliśmy sobie zawsze, gdy charyzmatyczny nauczyciel chemii przekraczał kolejne granice. Za każdym razem jednak ciemna strona White’a wygrywała. Mimo to wciąż darzyliśmy go sympatią. Aż do czasu, gdy postanowił zabić swojego szwagra, a potem porwał własne dziecko.

Oczywiście to nie jest klasyczny złoczyńca. Tak naprawdę cały serial to historia ewolucji Waltera, który z bohatera staje się antybohaterem. Niestety, mam wrażenie, że po czterech sezonach skupiania się na dylematach producenta niebieskiej metamfetaminy, w piątym twórcy zdecydowali się na całkowite pozbawienie go jakichkolwiek emocji. Można tu odczuć pewien zgrzyt, bo choć już wcześniej Walter wielokrotnie bywał zwyczajnym dupkiem, kolejne nikczemne uczynki nie pozostawały bez wpływu na jego psychikę. Czy w końcu po prostu wyzbył się wszelkich uczuć? Możliwe. Tyle że moment jego przemiany jest po prostu mało wiarygodny.

Mimo że w gruncie rzeczy był przez cały czas egoistą, do czego przyznał się w ostatniej rozmowie ze swoją żoną (swoją drogą – to jedna z najlepszych puent w całej historii współczesnych seriali), z pewnością do samego końca zależało mu na rodzinie. Dlaczego więc zdecydował się zabić własnego szwagra (a przynajmniej na to pozwolił)? Jasne, Hank stał się zagrożeniem, ale przecież Walter był geniuszem. Gdyby chciał, z pewnością rozwiązałby ten problem w inny sposób. Podobnie rzecz miała się z porwaniem córki. Niestety, scenarzyści zdecydowali inaczej. Jeżeli ich celem było zniechęcenie widzów do Walta, to cóż – zadanie wykonali w 98%.