Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Publicystyka

Publicystyka 28 maja 2018, 16:02

autor: medic

W „realu” zawodowo uzupełniam HP. W „nierealu” krążę głównie wokół strategii ekonomicznych i RPG-ów.

Gracz na kozetce – jak gry działają na psychikę?

W ciągu ostatnich lat gry wideo stały się pełnoprawną dziedziną rozrywki. Dlatego psycholodzy podjęli szeroko zakrojone badania nad wpływem grania na ludzką psychikę. A wnioski z nich płynące są zaskakujące!

Podejmując się napisania artykułu na temat oddziaływania gier komputerowych na ludzką psychikę, wiedziałem, że jest to kwestia złożona i wieloaspektowa. Miałem jednak nadzieję, że uda mi się przynajmniej zarysować ogólną problematykę i wyciągnąć główne wnioski, wynikające z dostępnych badań. Teraz, po dokonaniu przeglądu źródeł, wiem, że się przeliczyłem. Dziedzina ta jest równie ogromna jak ego Petera Molyneaux, a każdy artykuł skłania do przeczytania trzech innych – i tak bez końca.

Dlatego postanowiłem zmienić nieco pierwotną formułę i zamiast próbować ogarnąć wszystko – odpowiedzieć na parę najciekawszych pytań. Spragniony szerszego spojrzenia czytelnik będzie mógł tymczasem ruszyć do kłębka po nitkach, które znajdzie w niniejszym artykule.

Dlaczego gramy?

Zanim zajmiemy się wpływem gier na psychikę użytkownika, skupmy się na chwilę na podstawowej kwestii – dlaczego w ogóle po gry sięgamy i czemu w jedne gramy przez długie godziny, a inne odkładamy po kilku misjach? Ów aspekt motywacyjny stał się tematem wielu prac naukowych, a wnioski okazały się zaskakująco zbieżne.

Badania pokazują, że przyczyny, dla których gramy, są takie same w przypadku gier cyfrowych i tradycyjnych. - 2018-05-28
Badania pokazują, że przyczyny, dla których gramy, są takie same w przypadku gier cyfrowych i tradycyjnych.

W powszechnej opinii gry zdobyły serca tak wielu osób głównie dlatego, że działając jak teleport, przenoszą gracza z szarej rzeczywistości do barwnych, atrakcyjnych światów. To bez wątpienia istotny czynnik, ale popularność symulatorów codziennych czynności skłoniła badaczy do bardziej pogłębionych analiz.

W końcu przejażdżka traktorem po polu nie jest wcale poza zasięgiem większości z nas. Wystarczy kupić butelkę z banderolą, wybrać się za miasto i bez wątpienia znajdziemy właściciela ciągnika skłonnego odstąpić nam pojazd na parę chwil. Obserwacje te doprowadziły naukowców do wniosku, że gry komputerowe są popularne z tych samych powodów co gry analogowe (planszówki, karcianki, bierki, kręgle).

Tak jak w ich przypadku, tak i w wirtualnej rozrywce najbardziej liczy się jakość wyzwania, przed jakim staje użytkownik w danym tytule, a więc to, co w branżowym żargonie nazywamy mechaniką rozgrywki.

Trzy potrzeby człowieka

W 2011 roku Elizabeth Boyle i jej współpracownicy opublikowali w piśmie „Entertainment Computing” pracę, w której badali motywację graczy w oparciu o tzw. teorię autodeterminacji. Według tego modelu człowiek posiada trzy podstawowe potrzeby – kompetencji, autonomii i relacji z innymi. Atrakcyjna gra zaspokaja je wszystkie.

Autorzy pracy stwierdzili, że aby gra odpowiadała na potrzebę kompetencji, powinna umożliwiać stały rozwój umiejętności gracza i stawiać adekwatne do tego poziomu wyzwania. Zbyt proste czynności nudzą (np. „grind” i „backtracking” w najnowszych tytułach BioWare), a zbyt trudne irytują. Wielokrotne próby ich wykonania w końcu także nużą. Optymalny stosunek przyrostu umiejętności do trudności gry musi być zachowany przez całą rozgrywkę, od samego początku do końca, by nie okazało się, że początkowo świetnie zbalansowany tytuł traci atrakcyjność z każdą kolejną godziną.

W niektórych grach stosuje się systemy dynamicznie dopasowujące poziom trudności do gracza. Przykładem może być Max Payne. W trakcie gry w zależności od tego, jak sobie radziliśmy, zmieniał się poziom automatycznej pomocy przy celowaniu i ilość punktów życia przeciwników. Inny przykład to Half-Life 2, w którym natrafialiśmy na różne znajdźki w zależności od stanu postaci: poważnie ranny Gordon Freeman miał większe szanse na znalezienie apteczki niż zdrowy.

Autonomia w odniesieniu do gier ma dwa znaczenia. Po pierwsze, jako gracze to my sami podejmujemy decyzję, czy w ogóle chcemy grać, oraz jak długo będziemy mierzyć się z wyzwaniami wirtualnego świata. Różni się to znacząco od większości czynności w życiu, których nie możemy sobie tak po prostu odpuścić. Iść do pracy musimy, nawet jeśli kompletnie nie mamy na to ochoty. W grach nie ma tego problemu. Jeśli boli nas głowa lub jesteśmy śpiący, wystarczy wyjść do pulpitu, a smoki i orcze hordy poczekają z destrukcją świata wolnych ludzi na nasz powrót.

Możesz sobie być groźnym orkiem, ale w cyfrowym świecie to ja decyduję, czy i kiedy będziemy walczyć. Gry oddają nam kontrolę nad wydarzeniami, a to zaspokaja naszą potrzebę autonomii. - 2018-05-28
Możesz sobie być groźnym orkiem, ale w cyfrowym świecie to ja decyduję, czy i kiedy będziemy walczyć. Gry oddają nam kontrolę nad wydarzeniami, a to zaspokaja naszą potrzebę autonomii.

Autonomia wewnątrz gry natomiast realizuje się poprzez możliwość kontroli nad zachowaniami, rozwojem, a czasem i moralnością naszego awatara (jak chociażby w Star Wars: Knights of the Old Republic czy Fable). Na zaspokajanie potrzeby autonomii i kompetencji wpływa istotnie fakt, że zasady i reguły wirtualnych światów są jasno ustalone i przewidywalne. Problemy zawsze mają jakieś rozwiązanie, co eliminuje nieprzyjemne uczucie bezradności.

W tym właśnie upatruje się sedna fenomenu popularności symulatorów farmy czy jazdy ciężarówką. Wirtualny ciągnik nie złapie gumy, a nawet jeśli złapie, to naprawa zabierze kilka kredytów, a nie dwie godziny dłubania przy pojeździe w skwarze. Co więcej, w trakcie niej nie musimy obawiać się żadnych niemożliwych do przezwyciężenia komplikacji i nieprzewidzianych kosztów. Losowe zdarzenia w grach są wyzwaniami z pewnej puli, istniejącej w ramach precyzyjnie określonego systemu rozgrywki, a gdy mamy ich dość, po prostu wyłączamy grę.

Jak dużo grasz tygodniowo?

49,7%

Ponad 20 godzin

26,3%

10-20 godzin

14,7%

5-10 godzin

9,3%

Mniej niż 5 godzin

Euro Truck Simulator 2

Euro Truck Simulator 2

Dragon Age: Inkwizycja

Dragon Age: Inkwizycja

Mass Effect 3

Mass Effect 3

Praca dla gracza – jak zmienić pasję w poważny zawód?
Praca dla gracza – jak zmienić pasję w poważny zawód?

Co może zrobić młody gracz, który połowę swego wolnego czasu poświęca na budowanie domków w Minecrafcie? Czy granie w gry może stanowić profesję? A jeśli tak, to jak to zrobić, żeby i pograć, i zarobić?

Dopamina, szczury i lootboxy – jak gry nie pozwalają naszemu mózgowi się nudzić
Dopamina, szczury i lootboxy – jak gry nie pozwalają naszemu mózgowi się nudzić

W skrzynkach z losową zawartością nie znajdziemy niczego, co zmieniłoby nasze życie na lepsze. Mimo to miliony graczy je kupują. To nie przypadek, lootboxy odwołują się do pierwotnych instynktów i stymulują nasze mózgi dokładnie tak, jak to lubimy.

Zbyt małe czcionki - to przez nie odeszło do lamusa granie na kanapie
Zbyt małe czcionki - to przez nie odeszło do lamusa granie na kanapie

Technika idzie do przodu. Gramy na coraz większych ekranach, a bezprzewodowe pady działają nawet z kilkunastu metrów. Mimo to musimy siedzieć niemalże z nosem w telewizorze, by móc w pełni cieszyć się najnowszymi tytułami. Co jest nie tak z napisami?

Komentarze Czytelników (33)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
28.05.2018 19:00
10
odpowiedz
DanuelX
79
Kopalny

Zawsze mnie to właśnie interesowało, czy uzależnienia behawioralne (tzw psychiczne) to tak naprawdę uzależnienia. Jest jakaś stygmatyzacja społeczeństwa jeśli chodzi o gry/internet że to "zuo". Jeśli ktoś dupą zalega przed TV i ogląda telenowele/meczyki to normalny człowiek/kibic. Jak ktoś codziennie gra w szachy nikt mu nie mówi ty uzależniony cieniasie. Nikt nie pogoni fanatyka wędkarstwa do psychiatryka. Jak gra w grę tombrajder zamiast iść napierdzielić się na ryneczku przy rytmach diskopolo to znaczy, że jest "przegrany życiowo"
A "granie w gry" to po prostu wybór stylu swojego życia, sposób na rozrywkę taki jak wiele innych (z tym, że rozrywka o wiele bardziej zaawansowana i często po prostu lepsza). A że niestety rzadko kiedy wiąże się z ruchem fizycznym to przeciętny gracz powinien zdać sobie z tego sprawę i czasem zażyć sportu (dla zdrowia).

28.05.2018 16:36
7
Vamike
52
Konsul

Czy te pytanie w ankiecie nie powinno sie zaczynać od 20 godzin a kończyć np na 55 godzinach?

28.05.2018 16:36
7
Vamike
52
Konsul

Czy te pytanie w ankiecie nie powinno sie zaczynać od 20 godzin a kończyć np na 55 godzinach?

28.05.2018 18:21
odpowiedz
8 odpowiedzi
Rumcykcyk
52
Pan Kopiuj Wklej

Dziennie średnio gram po 10-12h ale jak trzeba to potrafię odejść od kompa nawet na kilka dni jak mam roboty więcej więc uzależniony nie jestem.

28.05.2018 19:00
10
odpowiedz
DanuelX
79
Kopalny

Zawsze mnie to właśnie interesowało, czy uzależnienia behawioralne (tzw psychiczne) to tak naprawdę uzależnienia. Jest jakaś stygmatyzacja społeczeństwa jeśli chodzi o gry/internet że to "zuo". Jeśli ktoś dupą zalega przed TV i ogląda telenowele/meczyki to normalny człowiek/kibic. Jak ktoś codziennie gra w szachy nikt mu nie mówi ty uzależniony cieniasie. Nikt nie pogoni fanatyka wędkarstwa do psychiatryka. Jak gra w grę tombrajder zamiast iść napierdzielić się na ryneczku przy rytmach diskopolo to znaczy, że jest "przegrany życiowo"
A "granie w gry" to po prostu wybór stylu swojego życia, sposób na rozrywkę taki jak wiele innych (z tym, że rozrywka o wiele bardziej zaawansowana i często po prostu lepsza). A że niestety rzadko kiedy wiąże się z ruchem fizycznym to przeciętny gracz powinien zdać sobie z tego sprawę i czasem zażyć sportu (dla zdrowia).

28.05.2018 19:54
odpowiedz
1 odpowiedź
zanonimizowany1240960
5
Pretorianin

Gram bo lubie. Czego nie lubie? Bab nie lubie ale nie jestem hmmm... wiadomo.

28.05.2018 20:08
3
odpowiedz
yadin
102
Legend

"Wystarczy kupić butelkę z banderolą". Przez chwilę się zastanawiałem, co to znaczy. Można też się nająć do prac sezonowych u jakiegoś farmera z Pomorza. Tam są podobno największe pola. Na pewno dadzą pojeździć ciągnikiem. Jak byłem mały, to wołałem "wujek, daj talkol". Gram z powodu immersji. Jak gra nie wciąga, to nie gram. Sprawa jest prosta. Subiektywną miarą jakości gry jest to, czy chcemy do danej gry powrócić jeszcze raz i jeszcze raz. Do niewielu tytułów wracałem więcej jak raz. Zdarzało się, że jakiś tytuł strasznie mnie wciągał, by po kilku godzinach kompletnie zniechęcić. Takim ostatnim przykładem może być "Horizon Zero Dawn".

28.05.2018 20:29
4
odpowiedz
foxu23
41
Centurion

fitnes to też uzależnienie jak robisz to po kilka godzin dziennie, jak lubisz malować obrazy i spędzasz przy tym kilka godzin dziennie to wiedz, że też to jest uzależnieniem, jeśli pracujesz po godzinach bo chcesz i robisz to często to też jest to uzależnienie, uzależnieniem jest również pływanie jak robisz to co dziennie i po kilka godzin, reasumując rozrywka i przyjemność to jest uzależnienie, bo trudno nie robić czegoś co nam sprawia przyjemność nie ważne ile godzin na to poświęcamy.

28.05.2018 23:56
2
odpowiedz
zanonimizowany1204223
21
Generał

Wystarczy kupić butelkę z banderolą, wybrać się za miasto i bez wątpienia znajdziemy właściciela ciągnika skłonnego odstąpić nam pojazd na parę chwil
Źródło: https://www.gry-online.pl/S018.asp?ID=1656

Już widzę jak za flaszkę ktoś udostępni najnowszy ciągnik wart więcej niż samochód jakim by do tego rolnika jechać komuś kto nigdy nie jeździł traktorem. A już o tym by użyć osprzętu... Tak rzeczywiście bardzo łatwo o to. Po tych słowach odechciewa mi się czytania, ale zobaczę co dalej, lecz przykład nietrafiony, głupi i wręcz żałosny. Za flachę pojeździć traktorem to nie to samo co nowy model na 500hektarowej farmie, gdzie właściciel od pola do pola pickupem jeździ, a traktorzysci to pracownicy i nikt tam nikomu obcemu nie pozwoli wziąć sprzętu za grube setki tysięcy.
Ale niech tam... Ignorancja miastowych jest śmieszna ;)

post wyedytowany przez zanonimizowany1204223 2018-05-28 23:57:31
29.05.2018 07:15
odpowiedz
menththethuethe
19
Centurion

A dlaczego ludzie grają na gitarze albo oglądają (często brutalne) filmy? Może zacznijmy od tego.

29.05.2018 08:43
odpowiedz
1 odpowiedź
wytrawny_troll
22
Mobutu Sese Seko Kuku

Na początku wyglądało to mądrze. Ale po tym zdaniu o ciągniku za flaszkę i wtrętach o beznadziejnym gotiku już mi się odechciało czytać.
Kilka lat temu jadąc przez zachodniopomorskie wsie rowerami wjechaliśmy przez przypadek na prywatne pole.
I człowiek od banderoli w ciągniku wcale nie był przyjazny.
Oj nie. Chociaż raczej już przed jazdą niejedną banderolę "przeczytał".
To tak samo głupie jakby napisać. Idźcie do jakiejkolwiek jednostki z wozami pancernymi i za banderolę pojeździcie sobie T-72. Po co wam symulator czołgu. Tiaaaaaaaaaaa jasne. Nawet w peerelu to było niemożliwe, a w dzisiejszych czasach. Dość ekscentryczny i odjechany pomysł.

29.05.2018 09:59
odpowiedz
wytrawny_troll
22
Mobutu Sese Seko Kuku

Nie "piję do Ciebie" tak tylko się podpiąłem.
Też do Ciebie nie piję. Ale proponuję następnym razem podpiąć się pod traktor.
Nie jestem gniazdkiem z prądem. Nie lubię jak cokolwiek, a już tym bardziej ktokolwiek się pode mnie podpina. Nie to wyjście, nie ta końcówka. Bez urazy.
:-)

29.05.2018 11:06
😎
odpowiedz
2 odpowiedzi
the medic
14
Legionista

GRYOnline.plTeam

Osobom, które kruszą kopię z powodu wzmianki o flaszce i ciągniku polecam uważnej atencji sformułowanie "pisanie z przymrużeniem oka". Nikt nie twierdzi, że za flaszkę będzie się miało przejażdżkę najdroższym sprzętem w dowolnym gospodarstwie. Chodziło o to by podkreślić fundamentalną z punktu widzenia dostępności różnicę między jazdą ciągnikiem a na przykład lataniem statkiem kosmicznym.

29.05.2018 11:38
odpowiedz
1 odpowiedź
WujaeWania
3
Junior

Mnie zastanawia tylko jedno. Dlaczego autorzyna artykułu używa określeń "Wystarczy kupić butelkę z banderolą, wybrać się za miasto i bez wątpienia znajdziemy właściciela ciągnika skłonnego odstąpić nam pojazd na parę chwil". Po czym to osądzasz? Po sobie? Czyżby nie możesz obyć się bez flaszki? Tak jestem graczem i jednocześnie jestem rolnikiem a biorąc pod uwagę twoje wypowiedzi o wiele kulturalniejszym i lepiej wykształconym od ciebie. Odnosząc się do powyższego cytatu odnoszę wrażenie że miałeś już z tym do czynienia we własnej rodzinie, gdybyś się zjawił u mnie z taką propozycją mój owczaruś odpowiednio by się tobą zajął. Ponadto gdyby nie nasza teraz piszę ogólnie praca naród wyzdychał by z głodu. Ano dlatego że bez Polskiej produkcji zdechłbyś o pescytydowych warzywek z twojego ukochanego LIDLA. Szanowna redakcjo GOL czy sprawdzacie jakoś waszych roboli pod względem inteligencji i kultury? Nie obrażajcie tych, którzy was karmią.

29.05.2018 14:20
odpowiedz
3 odpowiedzi
szymek_jaracz
17
Chorąży

No i spójrzcie ludzie, połowa ankietowanych gra ponad 20 godzin tygodniowo - czyli średnio ok. 3 godziny dziennie. Tak naprawdę każda gra wideo polega na tym samym: naciskaniu w odpowiedniej kolejności przycisków i kręceniu myszką czy gałką kontrolera. Tyle potencjału zmarnowanego, kiedy można by w tym czasie rozwijać się i osiągnąć coś wielkiego w życiu. Wiem, że niektóre gry rozwijają i mają w sobie wartość przekładającą się na prawdziwe życie, więc jeśli jesteś jeszcze bardzo młody to nie krytykuję Cię - dzieci powinny zaznajamiać się z jak największą ilością różnych bodźców i doświadczeń. Jeśli jednak jesteś już dorosły, to naprawdę skłaniam do refleksji - życie ma się jedno i można w nim wiele osiągnąć, poza naciskaniem klawiszy. Dlatego graj, ale godzinkę dziennie - dla relaksu.

Oczywiście jestem w stanie też zrozumieć pojęcie hedonizmu - życia dla samych przyjemności. Jednak pomijając zmarnowany ludzki potencjał, granie przez więcej niż 2-3 godziny dziennie daje jedynie ILUZJĘ przyjemności, w głębi duszy chce się zrobić coś konstruktywnego - wiem, bo bardzo interesuję się psychologią :)
Jeśli ktoś się ze mną nie zgadza to zachęcam do odpowiedzi.

post wyedytowany przez Admina 2018-05-29 15:00:10
30.05.2018 05:53
👍
odpowiedz
Fanficted
1
Junior

Czytając artykuł oraz komentarze przypomniała mi się ciekawa książka na dany temat. Napisał ją nasz rodak - Krzysztof Piersa , a nosi ona tytuł "Komputerowy ćpun". Polecam, ma 200 stron z hakiem. Odnosi się głównie do tego czym jest uzależnienie od grania, skąd się bierze itp. . Subiektywna ocena 10/10 - Jeszcze rok temu sam potrafiłem przegrać 14h dziennie w Lola. Dzisiaj już w Lola nie gram, ale ani myślę aby skończyć zupełnie grać w jakiekolwiek inne gry. Tak więc przerzuciłem się głownie na single. :)
P.s.
Takie artykuły odnośnie psychologii są świetne! Uwielbiam czytać cuś takiego, więcej proszę.

30.05.2018 20:19
odpowiedz
MaBo_s
9
Pretorianin

W końcu przejażdżka traktorem po polu nie jest wcale poza zasięgiem większości z nas. Wystarczy kupić butelkę z banderolą, wybrać się za miasto i bez wątpienia znajdziemy właściciela ciągnika skłonnego odstąpić nam pojazd na parę chwil.

Poza tym nie rozumiem skąd powszechna w każdym kręgu niezależnie od miejsca zamieszkania metoda podziękowania za pomocą flaszeczki nagle tak wielu ubodła. Nie ma w tym nic zdrożnego.

Rozumiem drogi medyku, że jak się wybiorę do szpitala z flaszeczką, to bez wątpienia znajdę kogoś kto da mi pokierować karetką?

To jest właśnie powielanie durnych stereotypów "rolnik, no to flaszeczka", "zabił, bo grał w gry" etc etc. I nie dziwię się, że niektórych to oburza w artykule, który odwołuje się do badań naukowych i próbuje być jakąś tam formą analizy.

Nie wiem jak jest w całej Polsce, żaden ze mnie ekspert. Ale mam rodzinę na Mazowszu, w okolicach gdzie produkują paprykę.
Mogę kiedyś autora podrzucić jadąc z Krakowa w odwiedziny. Weźmie sobie flaszeczkę i spróbuje wytargować od któregoś z miejscowych ciągnik do pojeżdżenia. Kto wie, może nawet nowego SUVa dorzucą w pakiecie. Wranglera, S-klasę albo Mustanga. Bo takie samochody na podwórkach to tam żadna sensacja. A jak ktoś za flaszkę pozwala jeździć sprzętem za kilkadziesiąt/kilkaset tysięcy to i samochód pewnie odda.

post wyedytowany przez MaBo_s 2018-05-30 20:21:58
31.05.2018 09:14
odpowiedz
FanGta
105
Generał

Nie wiem jak wy, ale ja przystopowałem z graniem na potęge (po części to zasługa przekoszmarnie nudnych sandboxów jak Assasin Origins czy Far Cry 5) i na zmianę z grami nadrabiam filmy. Jak się zanurze w jakiś dobry singiel co niestety jest rzadkością teraz to aż mi się lepiej śpi, czuję się spełniony po dobrej misji. Gdybym miał grać dużo we wszystko, albo nie daj boże w jakieś idiotyzmy multi to by mnie rozdrażnienie męczyło na potęge

03.06.2018 07:17
😁
odpowiedz
evolution123
39
hobbista

Iść do pracy musimy, nawet jeśli kompletnie nie mamy na to ochoty.
Zawsze mamy l4.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze