Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość gry na świecie 5 grudnia 2017, 17:51

autor: Vergil

Rozdmuchane kontrowersje, czyli warunki pracy w CD Projekt RED w nowym świetle

O tym, jakie warunki pracy panują w studiu CD Projekt RED, postanowiła się przekonać youtuberka Madqueen, która przepytała kilkudziesięciu pracowników firmy. Na podstawie ich wypowiedzi można wysnuć wniosek, że kontrowersje, jakie narastają wokół rodzimego zespołu, są rozdmuchane – co zresztą potwierdza jeden z jej informatorów.

Od października w temacie Cyberpunka 2077 panuje atmosfera niepewności – nie dość, że szeregi CD Projekt RED opuściły kluczowe osoby, to jeszcze informacje ujawnione przez anonimowych, byłych pracowników firmy zdawały się wskazywać, że studio, gdzie wielu deweloperów chciałoby pracować, wcale nie jest takie, jakie się wydaje. Doprowadziło to do sytuacji, w której wartość cen akcji studia na giełdzie zaczęła spadać, a Adam Badowski (szef studia) został zmuszony do zajęcia oficjalnego stanowiska w tej sprawie. Warto jednak mieć na uwadze, że materiał wideo, z którego treścią zapoznaliśmy Was w tej wiadomości, powstał na podstawie wypowiedzi zaledwie dwóch osób, co oczywiście rodzi obawę, że nie oddaje w pełni tego, jakie warunki panują w CD Projekt RED.

Dlatego też dzisiaj powracamy do tematu. Na kanale Madqueen Show w serwisie YouTube pojawiła się jeszcze jedna analiza. YouTuberka podeszła do sprawy „nieco” inaczej, gdyż postanowiła przepytać… czterdziestu trzech pracowników CD Projekt RED – zarówno byłych, jak i obecnych. Warto odnotować, że oni także chcieli zachować anonimowość, a wszystkie konkrety padające w tym filmie są poparte cytatami z ich wypowiedzi.

Informacje, jakie udało jej się pozyskać, dają nam znacznie szerszy obraz sytuacji panującej w studiu, niż miało to miejsce choćby w przypadku materiału autorstwa Youngea. Przeanalizujmy więc treść opublikowanego przez nią filmu i przekonajmy się, jak to naprawdę wygląda.

Dziki crunch

Czym jest crunch?

Crunch to tutaj słowo-klucz, toteż należy Wam się wyjaśnienie. Crunch oznacza bowiem okres, w którym pracownicy są zmuszani do pracy po godzinach, by osiągnąć tak zwane kamienie milowe; mowa o zamknięciu konkretnego etapu pracy przed przejściem do kolejnego lub też o finalizacji projektu. W branży gier wideo crunchuje się nie tylko przed oddaniem gry do tłoczni - deweloperzy „siedzą po godzinach” na przykład przy przejściu gry z fazy alfa do fazy beta lub w trakcie implementacji kluczowych mechanizmów rozgrywki.

Crunch to nieodłączny element pracy w branży gier wideo (ale nie tylko). Istnieje całkiem spore prawdopodobieństwo, że spotkał się z nim każdy, kto maczał palce przy jakiejkolwiek produkcji. Oczywiście nie jest tajemnicą, że konieczność pracy po godzinach to dla twórców Wiedźmina 3 chleb powszedni. Należy jednak mieć na uwadze, że mówimy o autorach najbardziej utytułowanej gry wideo w historii, a to przecież nie lada osiągnięcie. Potwierdza to jeden z deweloperów:

Czy naprawdę ktokolwiek wierzy, że to co robi SpaceX, jest łatwo osiągalne bez stresu, crunchu i poświęceń? Chcę powiedzieć, że CD Projekt sprawił, iż poczułem się, jakbym wypuszczał rakietę w kosmos. Gdybym chciał pojeździć na trzykołowym rowerku, zapisałbym się do przedszkola.

Nie był to jedyny tego typu głos, który usłyszała Madqueen. Drugi informator mówi bowiem:

Praca w CD Projekcie była najlepszą, jaką kiedykolwiek miałem. (…) Nie ze względu na płacę czy rozsądne godziny pracy, lecz przez pasję dla tej cholernie niesamowitej gry, którą dzieliłem ze swoimi współpracownikami.

O tym, że CD Projekt RED bynajmniej nie jest złą firmą, świadczy również wypowiedź innego dewelopera pracującego nad Cyberpunkiem 2077, który może się pochwalić dziesięcioletnim doświadczeniem. Przekonuje on, że przez wszystkie lata pracy w branży zdarzyło mu się pracować w miejscach, których pracownicy byli zmuszani do nadgodzin, jakie później nie były im w żaden sposób wynagradzane. Jak mówi, takie sytuacje, a także presja i zastraszanie ze strony szefostwa, popychały młodych deweloperów (ludzi, którzy niedługo wcześniej skończyli studia) do samobójstw. Jego zdaniem CD Projekt RED prezentuje wysoki poziom – ba, pokusił się nawet o stwierdzenie, że to najlepsza firma, do której trafił od dziesięciu lat. Dość powiedzieć, że po ukończeniu Wiedźmina 3 studio wypłaciło swoim pracownikom bonusy, co w przypadku owego dewelopera oznaczało kwotę większą, niż był w stanie zarobić przez cały rok.

Wiedźmin 3: Dziki Gon to najbardziej utytułowana gra w historii. Produkcja zawdzięcza swą jakość ogromnemu nakładowi pracy członków zespołu CD Projekt RED. - Rozdmuchane kontrowersje, czyli nowe światło na warunki pracy panujące w CD Projekt RED - wiadomość - 2017-12-05
Wiedźmin 3: Dziki Gon to najbardziej utytułowana gra w historii. Produkcja zawdzięcza swą jakość ogromnemu nakładowi pracy członków zespołu CD Projekt RED.

Nie każdy prezentuje jednak tak pozytywny obraz CD Projektu – 47% zapytanych stwierdziło, że firma poszła za bardzo w stronę presji i crunchowania. Ich stanowisko najlepiej zobrazować cytatem:

Kiedy w BioWare powiedzieli, że mieli trzymiesięczny crunch, wybuchnęliśmy śmiechem. W trakcie pracy nad Wiedźminem 3 wielu ludzi crunchowało przez ponad rok, a niektórzy – przez trzy lata.

Oczywiście nie wszyscy byli w stanie to wytrzymać – jeden z informatorów zdradził, że chciał odejść po wydaniu trzeciego Wiedźmina, jednak ostatecznie pozostał w studiu, by dokończyć pracę nad powstającym wówczas rozszerzeniem. A dlaczego chciał odejść? Cóż, „ogrom jego pracy nie był doceniany przez osoby na wyższych szczeblach”, przez co w rezultacie był wyczerpany – tak fizycznie, jak emocjonalnie.

Można więc wysnuć wniosek, że choć crunch jest dla wielu nie do zniesienia, w przypadku pozostałych rekompensuje go satysfakcja z ogromu zrealizowanego przedsięwzięcia.

Cyberpunk 2077, czyli nowa nadzieja

No dobrze, ale Wiedźmin 3: Dziki Gon to już zamknięty rozdział w historii studia. Jak to wszystko ma się do Cyberpunka 2077? Otóż prace nad tym projektem ruszyły z kopyta mniej więcej w połowie 2012 roku. Jeden z deweloperów, który wówczas był członkiem zespołu odpowiedzialnego za ten projekt, stwierdził, że praca nad Cyberpunkiem to jeden z najlepszych okresów w jego życiu. Jak mówi:

Każdy członek zespołu był w pełni zmotywowany, by przewyższyć jakąkolwiek inną grę, dając z siebie wszystko, by każdy jej element był dopracowany do perfekcji. Nadgodziny? Owszem, ale dlatego, że deweloperzy tego chcieli – ich celem było stworzenie niesamowitej gry.

W tym samym czasie ekipa pracująca nad Wiedźminem 3 zaliczała kolejne opóźnienia (nie zapominajmy, że premiera tej produkcji była przesuwana dwukrotnie). Chcąc w pewnym sensie ratować sytuację, podjęto decyzję o przeniesieniu wszystkich członków zespołu odpowiedzialnego za Cyberpunka do pracy nad trzecim Wiedźminem. Ten sam informator potwierdza, że jeśli chodzi akurat o ten moment pracy w CD Projekt RED, słowa krytyki wypowiedziane pod adresem studia nie rozmijały się z prawdą. Dlaczego? Jeszcze do tego dojdziemy.

Wielu deweloperów miało jednak nadzieję, że powróci do pracy nad Cyberpunkiem, by niejako zaliczyć „nowy start”. Niestety kiedy oczy CD Projekt RED na nowo zwróciły się w kierunku tego projektu, chaos jeszcze bardziej się pogłębił, a crunchowanie i nadgodziny bynajmniej nie dobiegły jeszcze końca. Sama Madqueen postanowiła doszukać się powodów takiego stanu rzeczy – i w tym momencie pojawia się jeszcze jeden, kluczowy wątek w całej sprawie.

„Gra o tron”

Nim przejdziemy do właściwego zagadnienia, warto zwrócić uwagę na fakt, że w zależności od tego, którą część CD Projekt RED zasilał konkretny deweloper, jego stanowisko odbiega od prezentowanego przez jego kolegów z innych działów. Podczas gdy jedni wypowiadają się o firmie w superlatywach, inni mówią o wypaleniu spowodowanym przez niemożliwe do zrealizowania deadline’y i crunchowanie, podczas gdy inni wydają się zwyczajnie sfrustrowani.

Jako powód całego zamieszania wskazywane jest kierownictwo. Niektóre osoby z wysokich stanowisk zasilają szeregi CD Projekt RED od zawsze, zajmując je ze względu na fakt, że zarząd firmy ufa im na polu osobistym (przez wzgląd na wieloletnią współpracę), a nie ze względu na ich doświadczenie; „niektórzy nie pracowali nigdzie indziej”. Kiedy studio znalazło się na podium, zaczęło przyciągać do siebie osoby mające za sobą wiele lat doświadczenia. Ci deweloperzy nie potrafili zrozumieć, jak ich przełożeni mogą ich nie słuchać, skoro są mniej doświadczeni od nich.

Sposób, w jaki objawiało się to zjawisko, został objaśniony przez kolejnego informatora. Jeden z pracowników CD Projekt RED wyższego szczebla mówi, że kiedy ktoś z kadry kierowniczej grał przez weekend w konkretny tytuł, gdzie wypatrzył jakieś ciekawe rozwiązanie, naturalne było, że chciał, by znalazło się ono również w projekcie, nad którym aktualnie pracował. Niestety rozwiązania nie są uniwersalne, a element, który doskonale sprawdza się w jednej produkcji, niekoniecznie będzie działał w drugiej. Zdaniem owego autora, podejmowanie takich decyzji, kiedy projekt jest połowie drogi do mety, całkowicie go niszczy, bo reszta gry nie jest opracowana z myślą o rozwiązaniu, które „wzięło się znikąd”. Jak mówi, implementacja nowego elementu wymaga uważnego przestudiowania go przez ekspertów – musi on również być odpowiednio zaprojektowany, by należycie wkomponować się w grę i stojącą za nią wizję.

Na tym jednak nie koniec – inny twórca stwierdza bowiem:

Kiedy przychodzi do ciebie przełożony i mówi o elemencie gry, który musi pojawić się w grze, nie powinieneś czuć się zaskoczony. Ale kiedy później przychodzi inny przełożony i proponuje rozwiązanie kolidujące z pierwszym, zostawia cię z myślą: „Co do cholery mam teraz zrobić?”.

To właśnie jeden z głównych powodów nadgodzin – implementacja elementów, które później i tak musiały być usunięte z gry.

Pracownicy CD Projekt RED robią co w ich mocy, by Cyberpunk 2077 spełnił pokładane w nim nadzieje. - Rozdmuchane kontrowersje, czyli nowe światło na warunki pracy panujące w CD Projekt RED - wiadomość - 2017-12-05
Pracownicy CD Projekt RED robią co w ich mocy, by Cyberpunk 2077 spełnił pokładane w nim nadzieje.

No dobrze, ale skąd wziął się śródtytuł nawiązujący do popularnego serialu? Spieszymy z wyjaśnieniem. Jeden z informatorów przekonuje, że Adam Badowski (szef CD Projekt RED) to „charyzmatyczny lider”, przez co „wszyscy szanowali jego zdolności i osiągnięcia, chcąc podążać za jego wizją bez sprzeciwu”, z kolei „gdyby wszyscy menadżerowie mieli wobec niego taki respekt, jak połowa deweloperów, „jego życie w RED byłoby znacznie łatwiejsze”.

Po premierze Wiedźmina 3 niektórzy zostali w CD Projekt RED, podczas gdy inni zdecydowali się na opuszczenie studia, nawet pomimo tego, że byli zadowoleni z nabytego doświadczenia i przepełnieni dumą ze swoich osiągnięć – wszak stali się częścią tego, co zostało określone mianem „jednej z najlepszych gier wszech czasów”. Powody, dla których opuścili szeregi zespołu, były różne – jedni zrobili to ze względów osobistych, inni – z uwagi na rodzinę, a jeszcze inni – w pogoni za nowymi wyzwaniami i rozwojem kariery. Oczywiście niektórzy byli też zwyczajnie zmęczeni.

Jak wspomniano wcześniej, po zakończeniu pracy nad Wiedźminem 3 wszyscy jego autorzy dostali finansowe bonusy. Co więcej, ci, którzy zostali w studiu, otrzymali podwyżki. Swoista „Gra o tron” rozpoczęła się dopiero wówczas, kiedy zaczęto stopniowo koncentrować się na innym wielkim projekcie, czyli Cyberpunku. Oddajmy głos kolejnemu deweloperowi:

W połowie 2012 roku ustabilizował się zespół pracujący nad Cyberpunkiem. W tym samym momencie w produkcji był również Wiedźmin 3. Obydwie grupy miały inne szefostwo i producentów, co stał się problemem, kiedy prace nad Wiedźminem 3 dobiegły już końca. Problem miał Adam Badowski – dysponował dwiema grupami menadżerów, z których jedna była związana z Cyberpunkiem od lat, ale nie dostarczyła żadnej znaczącej zawartości, a druga składała się z ludzi, którzy stworzyli Wiedźmina 3, lecz nie mieli żadnego doświadczenia czy związku z kolejnym projektem. Co zrobił Adam? Zasugerował, by pokazali, co potrafią – ci zaczęli więc grać przeciwko sobie, co uderzyło nie tylko w projekt, ale i w pracowników niższego szczebla.

Niemniej, informatorzy Madqueen przekonują, że kiedy projekt Cyberpunk 2077 ostatecznie ruszył z kopyta, nastroje panujące w CD Projekt RED znacznie się polepszyły – zwłaszcza po osiągnięciu „bardzo ważnego kamienia milowego”, kiedy crunchowanie dobiegło końca. Co więcej – aktualnie wszystko „idzie do przodu”, a postępy w pracy nad grą są wyraźnie „widoczne z tygodnia na tydzień”.

W CD Projekt RED jest… po prostu zwyczajnie

Zapoznając się z opiniami poszczególnych deweloperów nie sposób nie odnieść wrażenia, że praca w CD Projekt RED wygląda… zwyczajnie. Nie dziwi więc fakt, że spora część osób przepytanych przez Madqueen twierdzi, iż kontrowersje są rozdmuchane. Zdaniem jednego z nich „punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”, a „stwierdzenie, że studio nie dba o swoich pracowników,jest tak dalekie od prawdy, jak tylko możliwe”. Jeśli zaś chodzi o nadgodziny, które wydają się być największą z kontrowersji – zostawiamy Was z wypowiedzią jednego z deweloperów, któremu w CD Projekt RED jest na tyle dobrze, że nie zamierza nigdzie się wybierać:

Musieliśmy to robić, by dostarczyć coś, z czego będziemy dumni. To się opłaciło. Chcę zostać w zespole i robić to, co robię. To naprawdę jeden z ostatnich bastionów nadziei pośród korporacyjnej chciwości i kontroli, które możemy dostrzec choćby u EA czy Activision. Jest to jednak firma, która musi zarabiać i sprostać budżetowym ograniczeniom.

Rozdmuchane kontrowersje, czyli nowe światło na warunki pracy panujące w CD Projekt RED - ilustracja #3

Zapraszamy Was do polubienia profilu Newsroomu na Facebooku. Znajdziecie tam nie tylko najciekawsze wiadomości, ale i szereg miłych dodatków.