Generalnie gra jest krytyką zjawiska izolowania się ludzi - w grze ludzie siedzą pozamykani w podziemnych bunkrach, każdy ma własną plażę. Remedium na to współpraca pomiędzy ludźmi - gracze choć są samotni, to jednak cele gry realizują jako kolektyw.
Plus jeszcze kilka innych pomniejszych aluzji
Pograłem, skończyłem.
Ciekawe sci-fi, graficznie średniak, ale stylistycznie fajny. Muzyka spoko. Ma kilka przyjemniejszych wyreżyserowanych momentów. Odpowiednia cena podwyższa ocenę.
Osobiście czuje pewien niedosyt w kwestii gameplayowo-fabularnej. Po TWOM oczekiwałem, że osią rozgrywki będzie przyjmowanie na klatę konsekwencji swoich decyzji. W TWOM zostało to zorganizowane świetnie, tutaj niestety nie.
Gra na poziomie standardowym jest za łatwa, przez co nie jesteśmy zmuszeni "do okradania starszych osób". Bez większych problemów wyrobiłem 200% normy dla najlepszego zakończenia, w zasadzie pod koniec gry nie było co robić Janem. Początkowo jednak, za radą recenzji zacząłem rozgrywkę w trybie wymagającym, i tutaj grało mi się super. Akt I wyrobiony na żyletki.
Czemu zatem obniżyłem poziom trudności?
Otóż mniej więcej w połowie drugiego aktu ma miejsce dość znaczące zdarzenie, które oczywiście wiąże się z podjęciem trudnej moralnie decyzji, a której natychmiastowy skutek można był określić jako "i tak źle, i tak niedobrze". A ponieważ akt II też szedł na żyletki, to podjąłem decyzji o zrestartowania całego aktu z obniżeniem poziomu trudności dla przyśpieszenia gry, jak i innym poprowadzeniu rozgrywki celem optymalizacji konsekwencji ( wybrałem innych altersów )
No i to jest dla mnie problem - w TWOM złe moralnie decyzje nie kopały od razu, często dopiero w epilogu. Tutaj jest to dużo mniej subtelne. Być może na poziomie trudnym jest nieco ciśnienia na to, żeby podejmować decyzję albo przeżycie albo moralność, na standardowym tego ciśnienia jednak nie ma. No i po podjęciu "niewłaściwej" decyzji konsekwencje kopią od razu. W TWOM wyglądało to mniej więcej tak, że podejmuje trudną decyzję, dzięki czemu żyje tu i teraz, ale postacią siadają baniaki i z czasem jest trudniej. W the Alters tej subtelności brakuje, za szybko można oszacować, że szanse na przetrwanie są praktycznie żadne.
Generalnie jednak bawiłem się dobrze.
Fajny ten artykuł. Nie ma za dużo treści. Bardzo fajnie wyjaśnia, że jak alter ma cechę "lepiej pracuje w warsztacie" to wtedy lepiej pracuje w warsztacie. Super, bardzo to pomogło.
Gdyż ponieważ bo :
1) Utrzymanie własnego silnika to duży koszt, bo potrzebujesz ludzi posiadających względnie wysokie umiejętności.
2) Wykonanie portu na konsole gry działającej na Unity czy UE jest względnie proste. Przeportowanie gry z autorskiego silnika to masakra, patrz. pkt 1.
3) Działając na własnym silniku każdego nowego pracownika musisz szkolić, w przypadku UE czy Unity bierzesz ludzi praktycznie z ulicy.
4) Wygoda pracy z UE czy Unity jest nieporównywalnie wyższa niż w przypadku silnika autorskiego. I to tak o lata świetlne.
5) Liquid engine porzucili już po pierwszym Frostpunku.
Generalnie koszt produkcji w przypadku dużego projektu jest o wiele wyższy w przypadku silnika autorskiego, znacznie przekracza "podatek" od silnika. Do tego nakłady na swój silnik musisz ponieść również wtedy, gdy gra okazuje się klapą, za Unity czy UE płacisz dopiero przy sprzedaży.
Nie rozumiem czemu ta gierka ma na golu tak niską ocenę.
Tak - jest dość krótka. Raczej nie jest regrywalna. Prosta jeżeli chodzi o gameplay. Prosta od strony graficznej, ale jednocześnie przyjemna wizualnie. Takie typowe doświadczenie VR, ogra się samemu, pokaże znajomym.
Silnymi stronami tej gry jest całkiem spora interaktywność przestrzeni rozgrywki oraz akcenty humorystyczne. Rozgrywka w zasadzie opiera się na robieniu absurdalnych głupot, rzucaniu przedmiotami, generalnie testowaniu jakie interakcje zostały przewidziane przez twórców.
Sympatyczne, ciekawe. Niestety dość krótkie
Jestem przekonany, że gdyby analitykom w Valve wychodziło, że zrobienie HL3 jest biznesowo opłacalne, to Valve by tego Half life'a zrobiło. Co więcej, gdyby udostępnienie HL2 mogłoby podnieść, czy w ogóle umożliwić, osiągniecie oczekiwanych zysków z ewentualnego HL3, to ten HL2 również by był od dawna dostępny.
Co więcej, o ile jeszcze taki HL2 zostałby udostępniony w ograniczonym okresie, to można by założyć że spotkało by się to z jakimś istotnym zainteresowaniem. W sytuacji, gdy byłby dostępny za free zawsze, zainteresowanie byłoby raczej znikome, bo zniknąłby pierwiastek ulotności okazji. Do tego w sytuacji gdy HL2 jest tylko jedną z ogromnej liczby darmowych opcji.
Generalnie nie, producent czy dystrybutor w takich warunkach nie ponosi żadnych benefitów, lub są bardzo znikome. Gdyby udostępnienie produkcji za free przynosiło wymierne korzyści, to generalnie widzielibyśmy to częściej. Do całej sytuacji dołóżmy jeszcze to, że mając bardzo dużą bibliotekę świetnych tytułów, dużo mniej chętnie wydasz pieniądze na nowsze produkcje, zwłaszcza indyki.
Generalnie kompletnie odwracasz model biznesowy, a efekt byłby taki, że starsze produkcje byłby ciężko-zdobywalne ( udostępnianie możliwości pobrania kosztuje, a chcemy udostępniać dużo. Bardzo możliwe, że skończyłoby się opłatą za użytkowanie serwisu), monetyzacja w grach jeszcze bardziej nachalna, rynek bardziej zmonopolizowany.
BTW - programista, czy inny "atomowy", wykonawca gry nie zarabia na sprzedaży gry. Zarabia na tym, że ten jakiś bogaty ktoś chce go zatrudniać. Z punktu widzenia programisty, to w zasadzie gry mogłyby być za free jeszcze przed premierą, bo zmartwieniem programisty nie jest skąd bogaty ktoś bierze pieniążki. Co więcej, najkorzystniej dla programisty byłoby, gdyby gry które już nie zarabiają, albo po prostu starsze niż 2-3 lata, były zakopywane na pustyni. Bo to tworzy sytuacje, że rośnie zapotrzebowanie na nowe gry, co oznacza więcej pracy dla programisty, co oznacza lepsze warunki pracy.
W zasadzie niby dlaczego?
Generalnie zamienimy te 10lat na X lat, bo 10 letnie gierki niejednokrotnie nadal się bronią, a niektóre w dalszym ciągu są nawet rozwijane i wspierane. 10 lat to mało, chyba że się egzystuje na tym świecie niewiele więcej. Ale powiedzmy, że chodzi o te X lat z ograniczeniem na gierki, które nie otrzymują wsparcia, faktycznie są abandonware.
Niejednokrotnie starsze pozycje nie odstają jakością od współczesnych pozycji, zwłaszcza tych kongowo-golumowych. No i utrzymanie serwerów, zajętość pamięci, czasem minimalne wsparcie ze strony Goga, są jednak jakimś kosztem. Gog jeszcze musi się podzielić pieniążkami z twórcą. A kilkanaście złotych to obecnie bardzo mało.
Zatem dlaczego?
Jaki jest powód, dla którego ktoś miałby zrezygnować z należności za jego pracę, lub nawet ponosić jakikolwiek koszt , aby coś było za darmo.
Czy na świecie jest ktokolwiek, kto robi cokolwiek za darmo? Nie, że charytatywnie, nie jako pomoc dla kogoś kto jest w potrzebie, nie pośrednio dla siebie. Tak po prostu ktokolwiek, który wykonuje prace i nie pobiera za to wynagrodzenia, tak bez poczucia że jednak fajnie jakby dostał za to jakieś pieniądze ?
Gierka z ciekawym pomysłem, miejscami wizualnie przyjemna, fajnie udźwiękowiona. Z początku rozgrywka również przyjemna, ale ...
Początkowo gra skupia się na motywach survivalowych, odkrywaniu nowych interakcji, unikaniu drapieżników, szukaniu pożywienia i ewoluowaniu. Jednakże po kilku godzinach, po ogarnięciu mechanik w grze, rozgrywka staje się monotonna i nurząca. I płytka. Elementy survivalowe nie są szczególnie rozbudowane, wszystkie niezbędne przedmioty czy pożywienie są łatwo dostępne, stado w zasadzie nie ma swoich potrzeb. Generalnie poza początkiem rozgrywki element "przetrwania" jest pomijalny. Interakcji z przedmiotami jest stosunkowo niewiele. Z czasem walka też staje się banalna.
Celem gry jest wyewoluowanie kolejnego stadium praczłowieka, a to osiąga się głównie poprzez wypełnianie, a będąc bardziej dosłownym, odhaczanie mikro - zadań. Takich typu zabij słonia, odkryj miejsce itp. Szacując, tak około 70% rozgrywki to w zasadzie eksploracja mapy.
Nie polecam, gierka z rodzaju tych przeciętnych, ale plus za pomysł
A napiszę sobie komentarz, a co.
Bardzo dobra fabuła, choć mam kilka zastrzeżeń. Zwłaszcza postacie antagonistów są prowadzone bardzo dobrze. Gameplay jak najbardziej ok. Poruszanie po mieście, bardzo chwalone w poprzednich częściach, można uznać za udaną ewolucję. Generalnie jeżeli chodzi o warstwę techniczną to polecam zainteresowanym obejrzenie prelekcji twórców na GDC, łatwiej wtedy docenić dopracowanie gry, a jednocześnie przymknąć oko na "kompromisy".
Po prawdzie duża część gry to recykling assetów z poprzednich części, i faktycznie można mieć zastrzeżenia np. do twarz npców, ale doszedł całkiem spory nowy obszar.
Jak najbardziej polecam, choć nieco mniej komuś kto ma alergie na "woke". Choć moim zdalnie jeżeli chodzi o kwestię BLM to gra ogarnia ten temat bardzo dobrze.
Zdecydowaniem czekam na dalsze części.
Uncharted ma bardziej dynamiczą i w pozytywnym sensie przesadzoną akcję niż obecne odsłony Tomb Ridera. Ogólnie seria Uncharted wypadał lepiej niż ostatnie TR.
I tak w sumie poza Uncharted i TR to cieżko o gierkę w podobnym klimacie.
tak a propos nie wyróżnia się.
Pozycja ma wiele nietrafionych decyzji deweloperskich, ogólnie wydaje się biedniejsza niż pierwowzór. I jeszcze bardziej infantylna. Dałbym 5.5, ale endgame był nawet niezły
ehmm.
Wyszło jakoś tak, że wydawało mi się że z pewnym przedmiotem wykonałem interakcję, w rzeczywistości jednak nie. W efekcie długo nie mogłem historii popchnąć do przodu.
Z jednej strony fajnie, bo dane było mi przeżyć Świstakowy moment frustracji i fajnie, bo na moment zgrało się to z świstakowym popadaniem w obłęd głównej postaci.
Niestety taka blokada pokazuje, że gra ogólnie jest biedna w rozgrywkę. Po prawdzie w kilku miejscach można popchnąć fabułę do przodu na 2 czy 3 sposoby, ale większość kluczowych momentów wymaga konkretnych "sekwencji" i przy wielokrotnych próbach frustruje to jak jasna ..., dosłownie jak w jakimś point&click sprzed 20 lat, i to dość biednym bo interakcji aż tak wiele nie ma.
Ogółem w grze nie ma za bardzo miejsca na kreatywność, jest tylko przeklikiwanie wszystkich opcji ... i o ja ... jak nalewasz dwudziesty raz wodę do kubka to ... cię strzela.
Intrygujące, klimat dnia świstaka oddany dobrze bo gra faktycznie potrafi zirytować. Koniec końców nieco rozczarowujące.
Komuś może przyjdzie do głowy, aby nadrobić tę część.
W zasadzie nie warto.
Ogółem można powiedzieć, że gra została zaprojektowana w idei jak największych oszczędności - Interfejs uproszczony, walka spłycona, fabuła sankcjonuje backtracking, poziom backtrackingu bezczelny, wybory w grze są w zasadzie bez znaczenia, lokacje puste, pełno idiotyzmów i dziur w wątkach. Sama gra wypchana po brzegi nudnawymi walkami.

Chyba tak - z oryginałem wspólne będą kolory strojów, pewnie archetypy i niektóre postaci. Serial prawdopodobnie będzie targetowany na wczesno-nastoletnie dziewczęta.
O ile serial nie będzie mocno absurdalny z solidną dawką humoru, ( na 99% nie będzie ) to nie da się tego oglądać. Aczkolwiek nigdy nie wiadomo, może się okazać że to jednak będzie dobry serial komediowy.
Edit: Oburzonym dołożę do ognia informacją, że profesor też będzie czarny ?
Ale że niby co?
Zrobiło leniwy remaster starych gierek i zawyżyło wartość produktu ograniczając jego dostępność, powodując ryk niezadowolenia u ludzi którzy bardzo możliwe nie kupili by tego nigdy w życiu ?
Mnie tam się ruch podobał. Ot taka zagrywka z fantazją w światku giereczkowym.
Oj tam, wzięli system ekwipunku z wiedźmina i przebudowali na potrzeby cyberpunka. Potem dodali do tego jakiśtam crafting żeby było.
Tylko nikt biedakom nie powiedział, że system ekwipunku w Wiedźminie tak w sumie to był do d..... no mega słaby.
Ihmo - to nie jest problem, że komponenty craftujesz pojedynczo. Problem w tym że potrzebujesz chore ilości komponentów by coś sensownego zrobić. Ewentualnie bawisz się w fabrykę snajperek, żeby mieć $ na komponenty. Już nie mówiąc o tym, ile tych ulepszeń musisz porobić żeby dobić 20 poziom craftingu. Czemu ? Bo ktoś w trakcie produkcji wiedźmina stwierdził że fani RPG kochają mechaniki loot'u.
Ot takie spostrzeżenie. W Re7 zacząłem grać w 2017r. i po 2-3 godzinach grania poszła na półkę. Wróciłem do niej kilka dni temu, gdzie w międzyczasie miałem okazje ograć remake'i części 2 i 3.
Ogółem przeniesienie perspektywy i stylistyka odludzia znacznie podbiły klimat gry i trochę brakowało mi kontekstu poprzednich części, aby docenić zmiany.
Ogółem we wszystkich aspektach gorsza od GTA V, ale wciąż dobra. Tylko sporadycznie irytująca. Główny wątek fabularny nie za długi. Misje poboczne i znajdźki... takie, że bez żalu można olać. Jak za 0.00 zł bardzo dobra.
A pytanie ile jest osób, które czeka na wersje GOTY ?
// nie no bez ironii. Ja grę skończyłem i wrócę po wszystkich dodatkach
Aczkolwiek tak duży spadek po premierze oznacza, że po premierze gra słabo się sprzedaje oraz relatywnie mało ludzi ogrywa grę po kilka razy, co nie jest najlepszą prognozą dla marki
Gościu, GTA 4 ma 13 lat. Nie tylko grafika posuwa się do przodu.
Choć sam uważam, że akurat przechodnie i policja to problem niższej rangi. Mimo wszystko jednak gra sprzed 13 lat to już zabytek i odnoszenie się do niej raczej CP nie dodaje. A GTA 5 ma lat 8, więc to też nie świeżynka
Ja tam stosowałem taktykę - zwiecha i trenujemy walkę na pięści.
Hackowanie dalej jest OP, oj bardzo OP.
Niby krótka, a jednak dłuższa niż remake części 3. Graficznie przygotowana nieźle, choć widać że miejscami mogłoby być lepiej. Jeżeli chodzi o nastrój 10/10, zwłaszcza w VR.
Widzisz. Powinieneś wziąć biblię recenzenta, tam zerknąć w rozdział "Jak oceniać fabułę gry" i tutaj wypunktować zgodność ze wzorcem.
Ludzie to się pierdół czepiają, w sensie tego zachowania NPC w mieście. Wrzucenie bardziej zaawansowanych algorytmów na zachowanie mieszkańców to nie jest problem umiem/nie umiem, tylko problem "która pierdoła jest zbędna i można z niej zrezygnować na rzecz wydajności". Akurat zachowanie npc w tłumie należy do takich w zasadzie niepotrzebnych bajerów, bo graczy którzy będą śledzić NPC jest pierwiastek ( no chyba, że się szuka na siłę ).
Kurde - wrogowie w walce wypadają głupio, co psuje walkę. AI pojazdów nie istnieje, co w praktyce uniemożliwia pościgi inne niż oskryptowane. Wyszukiwanie ścieżek jest niewystarczające w odniesieniu do mobilności gracza. To są problemy tej gry, a nie tam Npc łażący w kółko.
Kolejny kamyczek z kupki wstydu zdjęty.
Gra dobra mniej więcej do połowy. Druga połowa to już solidne znużenie potyczkami, które w moim odczuciu są za mało dynamiczne, nie mówiąc już o tym że każda potyczka jest taka sama. No i ostatnia misja bardzo rozczarowująca.
A na zakończenie krótki epilog... do przeczytania.
Reszta gry jednak dobra.
Nawet więcej. Z treści artykułu wynika poniekąd, że raptem 40 min zostało z poprzedniej wersji.
yhy. Ach te zajebiste kontrabandy w Skellige i unikatowe gniazda potworów.
Misje poboczne w CP77 trzymają poziom Wieśkowych. Pozostałe znajdźki są raczej.. no jak skrzynki na skellige. No i system ekwipunku leży przez loot'owe podejście, ale w wiedźminie było tak samo. Zasadniczo zwiedzanie jednego i drugiego świata jest podobne.
Problem w tym, że CP77 wymagał dużo więcej pracy w zakresie AI niż Wiedźmin bo jest strzelanką i braki w tej kwestii mocno rzutują na odbiór gry.
spoiler start
...Vi z Cyberpunka to w sumie nikt i tyle
ale weź nie spojleruj zakończeń.
spoiler stop
Tak jakby film jest robiony z myślą o obecnych dzieciach a nie dorosłych koneserach epok minionych.
Ja jako dziecko za postacią Pepe nie przepadałem, bo względem dziecka ta konwencja jest co najmniej niezrozumiała. Ba, do mnie dorosłego też nie bardzo trafia żart oparty modzie sprzed 80 lat.
Ihmo, ludziska mają bool zadka o rezygnowanie z motywów politycznie wątpliwych, nie bacząc na to czy te motywy są przynajmniej w jakimś stopniu aktualne czy śmieszne.
O taka osobista historia. Dawno, dawno temu. Kiedy mój wiek można było zapisać tylko jedną cyfrą, uwielbiałem te bajki. A że były to czasy, kiedy dostęp do nich był bardzo ograniczony łaskawością TV, to dość sporym zawodem było, gdy trafiała się bajka z Pepe. Nie rozumiałem co ma w tym być zabawne, ogółem lipne to było.
Ot taka dygresja w temacie czynów wymuszonych poprawnością polityczną.
Miles Morales - gra ogólnie dobra, bo bazuje na recyklingu z poprzedniego pajączka. Walka jest fajna, bujanie na pajęczynie jest fajne. Nowe mechaniki przyjemnie wpasowują się gameplay. Pochwalić również można walki z bossami. Ogólnie jest ładna.
Niestety jest krótka, na około 10h. Najgorsze z tego w moim odczuciu było to, że fabuła szybko leci do przodu przez co wydaje się lekko durna. Sam trzon fabuły jest jak najbardziej dobry i sensowny, ale pomiędzy poszczególnymi wydarzeniami brakuje jakiegoś momentu zatrzymania i wyjaśnienia. Coś jak w ostatnim sezonie Gry o Tron, tyle że bez wrażenia WTF na sam koniec. A do tego twórcy świadomie zamknęli platynę i kilka ulepszeń za NG+ żeby nie było, że za krótkie.
Podsumowując - jak cena spadnie poniżej 100 zł to warto zagrać.
Pozew jest zawsze możliwy, ale ciężko byłoby uzyskać wyrok wskazujący na plagiat.
Na moje oko, tutaj mamy przypadek inspiracji, a to nie jest sytuacja podlegająca ochronie z uwagi na prawa autorskie.
Ewentualnie możliwe byłoby wskazanie na podobieństwa głównych bohaterów, ale Kajtek i Koko ukazali się przed galami.
O akurat temacik na czasie :
Beat Saber - bardzo często słyszę, że to fajny sposób aby się trochę poruszać. Jak bardzo trzeba się zapuścić, żeby te kilkudziesięciu minutowe sesje machania rączkami przyniosły jakiś wyraźny efekt? No serio. Mam, gram, nie odczuwam. Ale sama gra zajebista, więc osobiście polecam.
No i VR ma jeszcze ten feler, że google zaparowują, co przy dłuższych sesjach niemiłosiernie irytuje.
Ring Fit - Używam regularnie, "wyćwiczyłem" ponad 50h zgodnie z licznikiem w grze. I stwierdzam, że :
a) jest to chyba najlepsza gra do ćwiczenia, obecnie;
b) takie ćwiczenie w zasadzie jest bez sensu;
Przede wszystkim 50h ćwiczeń wg. gry oznacza, że na "ćwiczenia" poświęciło się grubo ponad 100h, gdzie znaczna większość tego naddatku to ekrany ładowania i zabawa w rpg. Ok, to jest gra, ale jak myśli się bardziej o ćwiczeniu to bardziej prawidłowym określeniem byłoby "strata czasu". Na początku zabawy to nie przeszkadza, ale z czasem tak.
Dalej - poszczególne ćwiczenia są jak skile, które gracz sobie dobiera. Co w przypadku aplikacji do ćwiczeń jest do chrzanu - oczekiwałbym, że aplikacja sama zadba o to, aby wykonywać różnorodne ćwiczenia z odpowiednią regularności i doborem pod różne partie ciała. Tutaj jednak są to skile, i dobiera się to pod kątem statystyk, czego efektem jest sytuacja - co dziennie robię to i to ćwiczenia, ale tego i tego nie robię nigdy. Na PS3 było coś takiego jak UFC trainer i ten pod tym kątem robił to znacznie lepiej. Osobiście większość czasu spędzam w trybie Custom, gdzie po prostu powrzucałem sobie większość ćwiczeń.
Do wad mogę dodać też brak "balansu" ćwiczeniach - prosta sytuacja - ćwiczenia na ramiona opierają się na ściskaniu kołeczka i "trudność" jak dla mnie jest żadna. Z kolei z racji dużej nadwagi przysiady bywają ciężkostrawne. I kurde nikt nie wpadł na pomysł, aby rozróżnić "trudność" dla różnych partii.
Ogółem - kółeczko działa fajnie i w miarę precyzyjne, ale użyteczność aplikacji w przypadku, gdy myśli o czymś innym niż rekreacja od czasu do czasu jest żadna. Osobiście odnoszę wrażenie, że gdybym ten sam czas poświęcił na "normalne" ćwiczenia to uzyskałbym większy efekt.
Ale jakiś to lepiej, niż żaden, więc również polecam :)
Tak ogółem to grało się całkiem przyjemnie, ale spodziewałem się nieco więcej. Niby ładne, ale w sumie lokacji aż tak sporo nie ma, w animacjach brakuje sztywności pancerzy. Projekt zgodny z pierwowzorem gry, więc nie wypada się czepiać, ale w rozgrywce czuć nieco toporności i upierdliwości. Ogółem jak na start generacji oczekiwałbym nieco więcej.
No bez przesady.
To co służba zdrowia dostaje z WOŚP to ułamek tego co dostaje z budżetu.
Tu chodzi o dwie rzeczy - WOŚP nie dopłaca do funkcjonowania służby zdrowia, tylko daje im sprzęt, którego nie mają. W innych warunkach tego sprzętu by nie było, bo pieniądze jakie służba zdrowia dostaje idą na bieżące potrzeby jak rachunki, pensje, spłatę zadłużenia.
No i druga sprawa - jest to taki fajny moment w roku, że ludzie po prostu są spoko. To też jest ważne.
Niby można, ale w praktyce wychodzi to tak sobie, bo przy dłuższych rejsach nie dość że wieje nudą to szanse na to że cały zysk z sesji z grą przepadnie, są gdzieś na poziomie 100%. Chyba, że poświęcisz grze kilkaset godzin i wyrobisz sobie skilla. Lepszym wyjściem niż pływać samemu jest po prostu dołączenie do randomowej załogi.
Ale nie ma co się oszukiwać, to jest gra pod luźną rozgrywkę z ekipą.
Ot taki niezależny tańszy produkt... wizualnie w miarę dobrze, spora dawka humoru ale rozgrywka taka sobie, wręcz słaba... A skakanie rekinem po lądzie to już raczej poziom symulatora kozy.
No, nawet skonstruować urządzenia do wwiercania się w randomowy grunt w randomowej lokalizacji położonej zaledwie kilkadziesiąt milionów kilometrów od laboratorium nie potrafią. Papraki.
Kubusiu, pochwal się swoimi osiągnięciami. Co dziś osiągnąłeś ? Może udało ci się trafić strumieniem do kibelka ?
A może oni tak specjalnie. ?
Jakby gra wyszła bez kontrowersji tego 10 to dostałaby wszędzie 10/10, ludziska pograliby mniej więcej podobnie i poza hardcorowymi fanboyami odłożyli w oczekiwaniu na pierwsze poważniejsze DLC, które będzie za rok.
A tak, to teraz co miesiąc będą newsy o nowych patchach, przeróbkach, CP77 Next...
W sumie i tak planuje zagrać drugi raz dla sprawdzenia innych wyborów. Takie solidniejsze odświeżenie ( nie naprawienie, bo mi akurat błędy nie przeszkadzają ) będzie jak znalazł...
... a i wnukom będę mógł opowiedzieć, że grałem w CP77 na premierę i że to było crapem zasługującym na bilet na galerę.
Nie. Miasto ogólnie wygląda świetnie, ale to nadal gra ze swoimi ograniczeniami. Monumentalność budynków to gdzieś bliżej Warszawy niż NY. Można sobie połazić po mieście, ale zwiedzania dowolnie budynków po prostu nie ma. Są lokacje, gdzie coś może się dziać i jest to w miarę ogarnięte, ale to są bardziej jakby zamknięte lokacje powkładane w otoczkę otwartego świata. Jeżeli chodzi o wielkie budynki to o swobodnej eksploracji zapomnij - kilka pięter w budynkach z misjami.
60h. Przenikanie modeli to norma, niektórych przedmiotów nie da się podnieść, często coś lewituje, czasem coś zgrzytnie z doczytywaniem tekstur. Najpoważniejszy był błąd z lufą pistoletu wystającą z głowy Jakciemu przy scenie w taksówce i w jednej misji NPC wygliczował się na dach samochodu co zablokowało progres ( pomogło wyłączenie gry ), raz zgliczowały się sterowniki grafiki i trzeba było resetować kompa.
1440p, ustawienia średnio-wysokie, 30-40 fps trzyma.
Ogólnie najbardziej zabugowana gra w jaką grałem.
Bawię się świetnie
Rozwój postaci jest dobrze ogarnięty i sprzęgnięty z grą. Po dłuższej rozgrywce wyraźnie odczuwa się progres V, i to jak te wszystkie cyberpunkowe zabawki wpływają na rozgrywkę. Zupełnie inaczej niż w Wiedźminie, gdzie było to raczej płytkie.
Zabawne. W tytułach Rockstara praktycznie nie ma elementów RPG, podczas gdy w CP jest to chyba najbardziej rozbudowany moduł rozgrywki. Faktycznie rozgrywka może wydać się mocno przeciętna, jeżeli nie zwraca się uwagi na to, co w niej najważniejsze.
Podobnie. Jako obiekt muzealny robi wrażenie, ale miejscami jest moim zdaniem za nadto toporna. Szczególnie końcówka wymęczyła mnie strasznie. Warto zagrać, ale kolejnych części już nie zamierzam nadrabiać.
A ja sobie spokojnie poczekam na normalne ceny lub przeceny. Nie śpieszy się...
Chyba że kurde Cyberpunk zaliczy kolejną obsuwę ...
Dość dobra, mimo że mocna naiwna, historia sci-fi z motywem człowieczeństwa opowiedziana w formie filmu interaktywnego. Grę pękła w jedną zarwaną nockę, niczym sezon dobrego serialu. Polecam.
Ładnie animowana, dobrze udźwiękowiona. Nawet elementy platformowe całkiem przyjemne. Do tego nieco enigmatyczna, dość refleksyjna fabuła.
Ta gra byłaby cudowna, gdyby nie to że głownie opiera się na nudnym, ciągnącym się w nieskończoność craftingu. Po setnym wyrywaniu marchewki, łowieniu śledzia i mieleniu mąki, kompletnie w nosie ma się historie tych postaci. W zasadzie gra, zwłaszcza pod koniec, staje się niemiłosiernie nudna.
Przesłanie gry - jak będziesz tylko pracował, to nie zauważysz życia.
Pierwszy dali za darmo. Drugi dali za darmo...
... a skoro różnorodność grywalnych postaci jest płytka, to tutaj też poczekam na tą cenę.
W pewnej kontrze do powyższego wpisu - niedawno wpadli do nas znajomi, z którymi kiedyś zagrywaliśmy w sports champions na ps move.
Byłoby nawet ciekawie odświeżyć to doświadczenie, ale wiązałoby się to nie tyle z podpięciem konsoli ( która w zasadzie podpięta jest ), co bardziej ze sparowaniem kontrolerów ( sparowanych obecnie z ps4) i szukaniem kamery po szufladach.
W zasadzie była to jedyna sytuacja w ostatnich kilku latach, w której przyszło mi do głowy że przydałaby się wsteczna.
Po tym odpaliłem Ps vr.
Ja od czasu do czasu.
Aż takiej tragedii nie ma. Trzeba uwzględnić że 1-2 osoby wyjdą po rozpoczęciu rozgrywki i tak dobrać parametry rozgrywki. Do tego najlepiej ustawić własny serwer i dużo pisać, a z czasem zbiera się ekipa randomów z którymi gra się sensownie. Jeżeli normalny człowiek trafi na lobby, na którym jest ok to już się go raczej trzyma, a to sprawia że problem uchodźców, hakerów czy nawet ludzi grających "wspólnie" jest mniej uciążliwy.
Najgorzej jak trafi się zjeb, który przejmie lobby. Ale to nie zdarza się aż tak często.
Grunt to dużo pisać. Nieraz bywa tak, że długie pisanie przy głosowaniu eliminuje tych "samolubnych" bo im się jakoś tak zawsze śpieszy.
A ja sobie wykupiłem abonament ostatnio. Znaczy nie wykupiłem tylko promocja w żabce była i sobie wziąłem za darmo.
Polatałem w MSF chwile. Trochę Forzy, trochE SeaOfThieves. Przeszedłem Carriona, w planach mam jeszcze Spiritfahrer i Death Cells.
Jak jeszcze kiedyś wpadnie za darmo lub jakieś grosze to nadrobię Halo i Gearsy ( a miałem kupić na steam, tylko w tej chwili po co ).
Intrygujące.
U mnie jeszcze chyba nie zdarzyło się tak, aby ktoś nie wyszedł po rozpoczęciu rozgrywki.
te statystyki są trochę sus.
Koszulki to i tak jest rzecz na chwilę, bo się znoszą i lecą do kosza.
Do tego nigdy nie wiadomo, czy to "sezonowy" trend. Gra może zostać zaraz zapomniana, ale równie dobrze może zostać popularna nieco dłużej. Bywa i tak
Zresztą nawet jak gra jest sezonowa, to w tym sezonie jest modna i można taką nosić.
A pluszak dla zbieraczy gadżetów z gier też jest spoko. Choć pluszaki mają raczej niską trwałość.
Widzisz.
Ja tam lubię się zaśmiać po latach. Jest wesoło.
a nuda zawsze będzie nudna i smutna.
to tym razem może PS będzie miało lepsze chłodzenie.
z dużym prawdopodobieństwem dużego spadku wydajności chłodzenia w dłuższym czasie użytkowania.
Podstawowym atutem gry jest eksploracja, która jest dobra ale dość szybko okazuje się w 80-90% nie znajdujemy nic ciekawego co z czasem zaczyna mocno frustrować. Jedynie zagadki, tych jest od groma i jak ktoś lubi zagadki to będzie bawił się wyśmienicie, ale reszta elementów gry jest raczej przeciętna.
Do tego gra uwielbia nadmiernie irytować.
Radzę przygotować się na świat, w którym większość „wysokobudżetowych sztosów” będzie w abonamentach.
Czy aby na pewno?
Bezdenny worek microsoftu jednak jakieś granice ma i bardzo wątpię by MS finansował wszystkie większe produkcje, np. Cyberpunka. I tu pojawia się kwestia, że takie większe studio jak Ubi czy CDR ma wystarczająco dużo pieniędzy na marketing i kręcenie hypu w efekcie czego są w stanie sprzedać swoje gry na premierę z pominięciem GP. To tworzy sytuację, w której subskrybent albo wydaje dodatkowe pieniądze albo decyduje się poczekać na dodanie tych do GP za lat kilka ( co w zasadzie odpowiada obecnej sytuacji oczekiwania na promocje ).
Jeszcze przez długi czas "klasyczny" model może spokojnie funkcjonować obok abonamentów, w zasadzie abonament traktując jako długi ogon.
I teraz można się obawiać tego, że osoby opłacające abonament, od czasu do czasu dokarmiane dużym tytułem MS, nie będzie skłonna wydawać dodatkowych pieniędzy ale trzeba jeszcze uwzględnić element wykluczenia jak również to że oferta abonamentowa przy dłuższym użytkowaniu zwyczajnie się nudzi ( kiedy ograłeś wszystko co chciałeś i zostały jakieś ochłapy ). W efekcie czego opór przed wydawaniem pieniędzy, zwłaszcza u osób pracujących, będzie malał. A wraz z rozbudową własnej biblioteki atrakcyjność abonamentu również. Ihmo koegzystencja modelu klasycznego i abonamentowego jest możliwa.
Alternatywnie większość wytwórców dostosuje się do modelu abonamentowego, czyt. gry w epizodach, dlc, agresywne micro ... co prawdopodobnie spowoduje backlash ze strony graczy.
[ nie chce mi się poprawiać interpunkcji ]
- Mało jest ludzi, którzy w jednym miesiącu dadzą radę ograć 3 duże tytuły. Nawet dwa to już będzie wyczyn.
- Jeżeli masz na myśli najgłośniejsze premiery listopada to te gry nie pokażą się w abonamentach nie szybciej niż w przyszłym roku i jeśli już to na dość krótko.
Oj stary.
Ja Ci nie udowadniam, że branża ma swoje problemy.
Ja Ci tylko przedstawiam przewidywania, że popularyzacja abonamentów doprowadzi do eskalacji tych zjawisk ponieważ model abonamentowy im sprzyja.
Co oczywiście nie oznacza, że gry single kompletnie znikną. Ale raczej spodziewałbym się nowego Anthem niż nowego Mass Effect.
W przypadku anulowania PS+ biblioteka nie przepada, nie możesz tylko grać w gry. W momencie jak odnowisz subskrypcje odzyskasz dostęp do gier.
Faktycznie w przypadku długoletniej subskrybcji można wypracować sobie własnego GP na Sony :)
Oj ludziska. Ekonomia i marketing.
W okolicach premiery daną konsolę posiada kilka milionów ludzi co stanowi za mały rynek aby wypuszczać swoje najlepsze marki.
I nie chodzi tu o zainteresowanie klientów, a przede wszystkim dostępność sprzętu. W zasadzie jest bardzo prawdopodobne, że pierwsze partie konsol zejdą na pniu i tak, bez żadnych specjalnych gier.
To proste - masz takiego God of War. W jakiej ilości gra sprzeda się na premierę gdy na rynku jest kilka milion konsol, a w jakiej gdy tych konsol będzie kilkanaście lub kilkadziesiąt ? O takie marki się dba i wypuszcza wtedy gdy można chwalić sukcesem.
W adnotacji do wyżej - czekam na pierwszy tytuł który na premierę pokaże się w dwóch cenach - 80$ deluxe edition i 40-50$ digital only edition. W tym drugim nie będzie połowy zawartości.
Który wyląduje w GP ?
masz trzy opcje aby zrobić ambitny single :
- masz pieniążki na marketing i promowanie marki (np. Cyberpunk )
- masz bardzo znaną i popularną markę ( np. Assasin Creed )
- nie masz pieniążków na marketing, ale mają ją MS albo Sony którym sprzedajesz grę jeszcze na etapie produkcji.
- jesteś indie
to cztery.
masz cztery masz trzy opcje aby zrobić ambitny single :
- masz pieniążki na marketing i promowanie marki (np. Cyberpunk )
....
JohnDoe666
Większość gier-usług jest f2p, co w zasadzie wyklucza sensowność wrzucania ich do abonamentu, no bo jak taką grę zareklamujesz? "U nas zagrasz w ramach abonamentu a w każdym innym miejscu... zagrasz za darmo."
Ech. W raz ze wzrostem popularności abonamentu wzrośnie ilość gier projektowanych w tym celu, aby w takich warunkach jak najlepiej zarabiać. Dosłownie - w ramach abonamentu dostajesz podstawę gry, ale tu masz jeszcze DLC i mikrotransankcje. Dlaczego Crusader Kings pokazało się w GP ? Bo do gry wyjdzie mnóstwo dlc, a wydanie gry w GP umożliwiło dotarcie do większej ilości potencjalnych graczy, w dużej mierze tych którzy ni cholery nie kupili by gry zanim by się ostro nie przeceniła.
Robisz grę F2P gdzie z założenia liczysz na zyski w długim ogonie. Znaczy normalnie zrobił byś to jako f2p bo w obecnych warunkach produkt się nie przebije, ale że mamy abonamenty to wydajesz grę na steam za 350 zł i w ramach abonamentów. Proszę, produkt premium.. z mikrotransakcjami itd.
No kurde, to że duzi wydawcy będą wżeniać w ramach abonamentów gry "usługi" jest pewne. Co więcej, bardzo prawdopodobne jest to że wśród największych wydawców ciśnienie na taki abonamentowy hit sprzedażowy będzie ogromne. Oczywiście kosztem produkcji gier singlowych ( mokry sen EA )
A że w serwisach jest sporo singlowych AAA. Oczywiście że są, bo taki serwis to świetna opcja na drugie lub trzecie życie takiego tytułu. Identycznie jak w przypadku blockbusterów. Problem w tym, że dla wielu ciekawych gier zyski z długiego ogona to za mało, a do tego trzeba pamiętać że bez zastrzyku pieniędzy z premiery studio nie spłaci kredytów zaciągniętych na potrzebę kilkuletniej produkcji i wywali się na plecy.
Żeby nie było - taki np Wiedźmin czy Cyberpunk będzie miał się dobrze, bo redzi ładuje grubą kasę na promocje i ludzie kupią. Tytuły singlowe ze wsparciem Sony czy MS też sobie poradzą świetnie. Problem tak na prawdę mają niezależne studia produkujące gry z segmentu AA i niżej ( 11bit, bloober, techland ) - dla nich być lub nie być to będzie kwestia dobrych układów z MS lub innym dostawcą. Ale i tak uwzględnienie monetyzacji abonamentu będzie musem.
Tak jak napisałem niżej - obecnie masz dwa rodzaje gier - gry usługi oraz gry "płacisz raz".
Te pierwsze idealnie pasują do abonamentów, a te drugie nie.
Popularyzacja usług abonamentowych zredukuje popularność gier "jednorazowych" jak w mokrym śnie włodarzy EA.
Przy czym ludzie, zwłaszcza stare dziady, cenią takie gry i dalej będą je kupować poza abonamentami. Więc ten rynek zniknie nieprędko.
Ogółem będą dwa modele wydawania gier - klasyczny, kojarzony bardziej z wysokobudżetowymi singlowymi AAA, które z uwagi na krótki gameplay nie będą w stanie zarobić w graflixach ( o ile nie będą powstawać jako promocja serwisu, jak obecne wysokobudżetowe produkcje HBO czy netflixa). Będzie premiera w pełnej cenie, okres przecen i robienie długiego ogona w serwisach gameflixowych. Coś jak hity kinowe, które po jakimś czasie lądują na serwisach.
oraz usługowy, czyli produkcja gier od początku nastawionych na egzystencje w serwisach - czyli mikrotransakcje, multum płatnych dodatków, rozgrywka nastawiona na wielokrotne odtwarzanie. Czyli w zasadzie dalszy stopień rozwoju gier usług ( taki free to play, tylko że na abonament :) ). Niemal dokładnie to samo to obecnie seriale.
A może by tak w ankiecie zaproponować wyjście rozsądne, np. wtedy gdy pojawią się pierwsze recenzje sprzętu ?
wielkość i jakość matrycy telewizora
przy 65'' może być widać nieco różnicy z 2m. I nie chodzi tu o wielkość pixela, a bardziej o jakość antyaliasingu. Choć i ta rozdzielczość ludzkiego oka to i też tak nie do końca wiadomo jaki jest limit bo wpływ mikrodrgań.
Z całą pewnością ewentualne różnice będą niedostrzegalne w trakcie rozgrywki
Widzisz, ja mam taki układ z twórcami gier - oni robią dobrą grę, ja za nią płacę. Dzięki temu oni robią kolejną dobrą grę. Taka symbioza.
Jak zrobią słabą( lub grę której nie chce ), to po prostu jej nie kupię. Proste. Płacę, ale wymagam.
A jak nie zapłacę, to oni nie zarobią i nie zrobią kolejnej dobrej gry. Też proste. Robię dobry produkt, to chce na nim "odpowiednio" zarobić.
I tak m.in kupię nowego spidermana na premierę, bo poprzedni mi się podobał. Za to upgrade starego nie potrzebuje i go nie kupię. Takie podejście pozwala mi cieszyć się dobrymi grami i nie mieć roszczeniowego bólu dupy o to że ludzie pracują za pieniądze.
Oż ty trolu, sam zacząłeś.
I tak - wyśmiewam - bo jest to alternatywa do postawy, że ma być za darmo, a jak nie jest za darmo to "dajesz" się dymać. Jak ktoś coś sprzedaje za xxx i ja to chce to zapłacę te xxx. Proste.
I druga sprawa - jak gra na PS będzie kosztowała 700zł to na Xbox też będzie kosztowała 700 zł. Więc to takie szuranie dosłownie o to, że ktoś chce zarobić na swojej pracy i czegoś nie da za darmo. Ktoś włożył prace w "remasterowanie" i chce za to pieniądze. Straszne
Pograłem kilka godzin, bardzo przyjemna. Nawet na comunity nie mogę narzekać - kluczem jest założenie własnego serwera i po chwili zbiera się grupa osób z którą gra się fajnie.
Czekam na drugą część
Oj dziecko.
Jak ktoś nie chciał trzymać to dawno sprzedał. Jak ktoś trzyma w biblioteczce to mu zwisa bo to tylko archiwum czy dumnie zwana "kolekcja". Jak ktoś jeszcze nie przeszedł to najprawdopodobniej kupił za grosze.
Potwierdziło, że za darmo otrzymasz patch umożliwiający uruchomienie wersji z PS4 na PS5.
Patch remasterującego za free nie potwierdziło i pewnie takiego nie będzie.
Wygląda no to, że nie będzie darmowego patcha dla posiadaczy Pajączka na PS-4.
Mike morales to nie dodatek. Nie wymaga podstawki
I czemu miałbyś nie sprzedać? Możesz sprzedać jak wersje bez kodu. Wiele gier ma różne jednorazowe kody. Nic nowego.
Ale o czym mowa ?
Carmack jest gościem od technologi, nie od sterowanie projektem czy designem. Jeżeli byłby przeszedł do MS z Oculusa, to można się spodziewać że następny Doom czy Quake pokaże coś ciekawego, ale na pewno nie tego że będzie zarządzał projektem.
Było coś o możliwości customizacji obudowy konsoli ?
Ciekawe też czy będzie można przenieść save z PS4.
1) Tu nie chodzi o kuszenie fanów Xbox'a, a o utrzymanie swoich, żeby nie poszli do konkurencji. No i oczywiście tych, którzy dopiero zaczynają z konsolą.
2) Sama oferta jako skierowana do nowych jest dobra, choć w sumie mogliby jeszcze dorzucić jakąś setkę indyków żeby ładnie to wyglądało medialnie. Aczkolwiek ważne jest to, że nowy subskrybent dostaje dostęp do najważniejszych exów od Sony.
3) Jeżeli chodzi o jakoś oferty względem obecnych subskrybentów to jest ... ok. Większość tytułów z oferty mam, przy nie dostałem ich w PS+ jak tu się sugeruje, a normalnie kupiłem w ciągu tych kilku lat. Większość jednak nie była jeszcze rozdawana. Ogółem 7 tytułów z listy nie mam i ogólnie mogę to nazwać miłym dodatkiem do aktualnej mojej biblioteki PS+.
Cena GP niekoniecznie musi iść w górę. Po pierwsze w usługach abonamentowych ląduje gry, które przede wszystkim walczą o długi ogon, oraz produkcje które mają uatrakcyjniać abonament ( w sensie, że jest to pewna inwestycja ze strony usługodawcy ).
Na horyzoncie pojawiają się problemy, których rozwiązanie może wymagać zdolności, jakie może posiąść jedynie samoulepszająca się osobliwość. No i w zasadzie jeżeli ludzkość jest w stanie stworzyć taką osobliwość, to ktoś innych gdzieś tam też jest w stanie taką stworzyć.
Paradoksalnie, byt mogący zniszczyć ludzkość może być też jedynym bytem mogącym ludzkość ocalić.
ciekawe pytanie.
załóżmy jednak, że mówimy o ograniu, nie przejściu. Część gier w końcu nie da się przejść.
Zakładamy, że na każdy tytuł potrzebujemy średnio 2h ( część gier to dużo więcej niż 2h, bardzo dużo to jednak popierdółki na kilkanaście minut). 2h to limit steam na zwrot, więc ihmo możemy przyjąć to jako wyznacznik "ogrania". Większość gier da się ukończyć szybciej, ale całkiem sporo wymaga jednak więcej czasu aby chociaż pobieżnie poznać tytuł.
Na 153 tys. aplikacji potrzebujemy zatem 306 tys. godzin.
Załóżmy, że przeciętny człowiek może przeznaczyć na gry max 4h dziennie. taki człowiek potrzebował by 209 lat by ograć każdy tytuł dostępny na steam. Żeby zejść poniżej 100 lat trzeba by już na gry przeznaczać ponad 8h/dziennie - w praktyce trzeba by już grać zawodowo. W ekstremalnym przypadku bardzo bogatego no-life'a można by założyć, że byłby w stanie grać średnio 18 dziennie przez jakieś 46 lat.
To jest deal, obok którego ciężko przejść obojętnie – niezależnie, czy masz się za „hardkora”, czy „każuala”.
yhy.
tylko poczekać aż abonamentowe realia spowodują, że jeszcze zatęsknimy do obecnych gier-usług
no.
to jest decyzja pomiędzy nowym GPU do posiadanego kompa i nową konsolą. Wszystko się zgadza
Jeżeli masz PC to Xbox nie jest ci do niczego potrzebny. Jesteś tym typem klienta, który kupi PS i to tylko z uwagi na exy i porównanie cenowe Ciebie nie dotyczy.
Tyle, że nie każdy ma PC.
Bardzo często jest też tak, że konsole kupują rodzice dzieciakowi, aby nie blokował kompa. W takim przypadku exy maja małe znaczenie.
Xbox jest fajny bo zapewnia dostęp do hitów sprzed lat.
Jest to bardzo ważne, bo aktualnych hitów mają jakby mniej niż konkurencja.
To mówisz, ze z leasingu możesz w każdej chwili zrezygnować i oddać sprzęt XD.
Tak. Wypowiadasz umowę, oddajesz sprzęt. Nara. Zawsze korzystniej niż płacić za niepracujący sprzęt.
... a to, ze serwery nie działają, że sieć nieskonfigurowana...
Dlaczego miałbyś zmieniać konfigurację sieci przy wymianie stacji roboczych, skoro to niezależne byty?
z artykułu :
Odmówienie firmie Epic dostępu do zestawu SDK i innych narzędzi programistycznych Apple uniemożliwi firmie Epic obsługę silnika Unreal Engine na systemach iOS i macOS,
Na tym polega sens leasingu, że w każdym momencie możesz z niego zrezygnować i sprzęt oddać. Po co płacić za leasing sprzętu, który nie pracuje ?
A wymiana sprzętu w firmie wygląda w ten sposób, że robisz to partiami w nocy. Oczywiście jak najbardziej zajmie to kilka - kilkanaście - kilkadziesiąt dni, ino bez potrzeby wysyłania ludzi na urlopy. Z pozycji pracownika przy danej stacji powinno wyglądać to w ten sposób, że przychodzisz rano i na biurku/pod biurkiem stoi nowy sprzęt. Pracuj!
Jeżeli we własnej firmie zrobiłbyś to inaczej. Cóż - Powodzenia !!
bo o XSX i PS5 piszesz kompletnie bez sensu.
Rynek IOS ma znaczenie tylko jako alternatywa dla rynku mobilnego związanego z androidem i faktycznie odcięcie rynku IOS dla UE ... ma ogólnie znaczenie marginalne.
"Modernizacja" sprzętu w firmie to żadne opóźnienie, bo to nie jest tak że zamykasz firmę na tydzień. Taka zmiana jest bardziej płynna i naturalna. I wszystko zależy od tego, ile faktycznie takich maszyn masz w firmie w użyciu oraz tego czy faktycznie taki grafik pracujący na Mac'u potrzebuje dostępu do UE. Imho w dłuższej perspektywie takie postępowanie dla Apple będzie niekorzystne - o ile jeszcze zablokowanie rynku mobilnego IOS dla gier opartych na UE bije bardziej w Epic'a, to ograniczenie dostępu do popularnego oprogramowania na stacjach roboczych jest raczej powodem aby zmienić sprzęty w firmie.
Ucierpią na tym wszyscy nie tylko Epic, ale XSX oraz PS5 tak samo.
niby jak?
tylko w kwestii odcięcia Unreal Engine od narzędzi, bo to może być naprawdę spory problem dla branży gier.
niby dla kogo? Przewaga Apple na androidem bazuje na tym, że użytkownicy Apple raczej mają pieniądze i chętniej płacą - w dalszym ciągu jest to jednak rynek mobilek, i to nie ten najważniejszy bo jednak rynki azjatyckie są o wiele "ludniejsze". Odcięcie od narzędzi deweloperskich zaszkodzi jedynie studiom, które zdecydowały się na produkcje na IOS z wykorzystaniem Unreal Engine. W żadnym wypadku nie jest to coś, co spowoduje solidną burzą. Ot taki lekki zefirek.
Już większym problemem może być to, że nie da się pracować w Unreal Engine na Mac'ach. Biedni ci graficy. Tak po prawdzie, to takim ruchem apple sobie może zaszkodzić, bo łatwiej zmienić stację roboczą kilkudziesięciu ludziom niż przepisać kilkuletni projekt na nowy silnik.
Czy Pan Mateusz zrobi materiał o simsowych battle royal w wydaniu księżniczek disneya ?
Mam wrażenie, że za kilka lat... w Forzy Horizon.
Bardzo mało prawdopodobne. Prowadzenie samochodu to nie latanie i przeniesienie świata w skali 1:1 zaowocowałoby grą ... nudną i niegrywalną. Technicznie jeszcze jestem sobie w stanie wyobrazić wygenerowanie świata 1:1 o jakości gry AAA, ale wydaje mi się że nie byłoby to ekonomiczne zasadne względem potencjalnych nabywców gry.
Wydaje mi się, że szybciej takie rozwiązanie znaleźlibyśmy w jakiejś strategi, gdzie znowu widok z kamery stwarza mniejsze wymagania wobec szczegółowości obiektów. To by był rozmach - co po trąbić samochodem pod domem, jak można czołgiem rozwalić dom sąsiada.
Oj człowiek.
Autor przyjął założenie, że sprzęt kupuje się na teraz, a nie z myślą o ulepszaniu sprzętu kiedyś. Żebyś nie kupił sobie 2080Ti do i3 z nadzieją że teraz to 4k 60 fps. I oczywiście możesz sobie kupić nowy procesor ( o ile nie cały zestaw procesor+MB+RAM ), ale co innego jeżeli założyłeś że tak zrobisz a czym innym jest sytuacja że musisz tak zrobić bo twój poprzedni wydatek z twojej winy nie spełnił twoich oczekiwań.
No i człowiek - obudowa też kosztuje. Czasem niemało. A karty tych samych typów są produkowane w różnych rozmiarach więc to tylko kwestia pomyślunku. Nie mówiąc już o tak przykrej sytuacji, w której zakupiłeś kartę, wracasz do domu. Myślisz, "zamontujesz i grasz w wieśka na ultra" ... i wuj bo za duża. A sklepy już zamknięte, a jutro święta.
Też się zainteresowałem ile osób ukończyło ten "słaby i niegrywalny" tytuł. I faktycznie ponad 50% świadczy o tym, że tym do których tytuł był kierowany gra się raczej podoba i da się ją ukończyć. Do tego w sklepie ps gra ma ocenę na 4-4.5 gwiazdki. Więc te 0-1 są dużo większą przesadą 10/10.
Tylko, że 50% to nie jakiś kosmos jeżeli chodzi o singlowy tytuł na PS o czasie gry zbliżonym do 20-30 godzin. God of War, Spiderman, Fallen Order. Dość mocno liczy się marketing, marka i długość gry.
I procent ukończonych z czasem zaczyna spadać. Ludzie którzy kupują grę po kilku latach mniej są zainteresowani jej ukończeniem.
Kurde faktycznie szkoda. Coś mam takie przeczucie, że ten Xbox to ostatnia konsola od MS. Potem pójdą w streaming i cześć.
mam ps4pro i nie zauważyłem, żeby jakoś bardzo szumiał.
Pewnie dlatego, że latem wiatrak w chałupie szumi bardziej.
I być może doskwierałoby mi to, gdyby nie szum z ulicy zza okna.
Który byłby bardzo dokuczliwy... gdybym mieszkał sam. Jednak w domu z ludźmi to o ciszę ciężko.
Kupiłem sobie słuchawki. Przy okazji dają lepszy dźwięk niż głośnik w TV.
Serio ps4pro szumi ?
Nie twierdzę, że system nauczania powinien pokazywać tylko rzeczy wygodne, ale problem z rozłożeniem akcentów jak najbardziej istnieje
Dokładnie, to jest problem. I to niemal identyczny w każdym przedmiocie.
geografia, historia, biologia - bardzo ciekawe przedmioty... chyba że nauka polega na tym, aby nauczyć się na pamięć rzek, dat czy budowy pantofelka.
W języku polskim to nie dobór lektur jest problem, tylko to jak ten materiał jest opracowywany.
Ale czy komukolwiek, poza jakimiś studentami filologii w prawdziwym życiu przydała się informacja jacy byli polscy poeci romantyczni, kto tam kogo zabił w Balladynie czy wyuczona na pamięć inwokacja Pana Tadeusza?.
Po pierwsze wyobraź sobie, że nie wiesz kim był Mickiewicz i kompletnie nie wiesz o co chodzi z tym całym Mickiewiczem. Przedmiot to język polski, uczy się na nim o polskiej literaturze. Czy wiedza o kulturze kraju w którym się mieszka jest przydatna? Czy jakakolwiek wiedza o jakiejkolwiek kulturze jest przydatna? W zasadzie wystarczy wiedza którą stroną łopaty się kopie ?
Po drugie - na polskim jest poezja. I nie ma większej różnicy czy o poezji uczysz na podstawie Mickiewicza czy jakiegoś ziomka z zagranicy. Lepiej Mickiewicza, bo dla uczenia o poezji to nie ma większego znaczenia, a przynajmniej osobnika na naukę odpornego można nauczyć, że Mickiewicz był i że go zachwyca.
I po co uczyć się inwokacji na pamięć ? Bo czasem bywa tak, że trzeba się czegoś nauczyć na pamięć, bo tak? I co? Będziesz się tłumaczył pracodawcy, że ty się na pamięć nauczyć nie umiesz bo cię w szkole tego nie nauczyli ? Znowu - inwokacja to tekst jak każdy inny, a na proste ćwiczenie pamięci nadaje się tym bardziej że ma tam jakieś znaczenie kulturowe.
Czyli chciałbym czytać rzeczy łatwe i przyjemne, a potem analizować je na lekcji języka polskiego ... znaczy to w sumie tylko czytać a analizę ograniczyć do jedynej istotnej subiektywne opinii opartej na subiektywnie dobranych kryteriach, w tym np. kontekstu historycznego czy kontekstu kulturowego. W zasadzie cała lekcja ma polegać na tym, że sobie poczytam.
Ciekawe ile osób w ogóle przeczytałoby jakikolwiek wiersz w takich warunkach.
Jak ktoś przejdzie przez nasz system edukacji i nie nabawi się od lektur wstrętu do literatury to musi być lekko pier...nięty.
no krd.. klasy 1-3 to książki lekkie i nie ma się czego czepiać.
klasy 4-6 - Hobbit, Mikołajek. Bajki Krasickiego, Baśnie, Mity O ****, W pustyni i w puszczy. straszne.
klasy 7-8 - Syzyfowe prace i Quo vadis. Reszta co najmniej do przetrawienia ( bo albo znośne, albo krótkie )
liceum 1-2-3 - Konrad Wallenrod, Dziady, Kordian - które są krótkie. I ogólnie jak wyżej - albo co najmniej znośne, albo na tyle krótkie że można to przeczytać w jeden wieczór. Często fragmenty.
Do tego uzupełniające, gdzie jest sporo pozycji bardzo dobrych.
W chwili obecnej kanon lektur jest Ihmo dobry. Ale wiadomo, jakoś trzeba wytłumaczyć rodzicom że się czytać nie chce.
Ciekawe ile mikrowaluty trzeba będzie kupić za prawdziwe dolary aby Hulk był niebieski
Niezupełnie. Na PC dajesz opcje graficzne i sobie użytkownik sam dostosuje grafikę jak mu pasuje jakość/płynność i idzie żyć. Ale to jest specyfika PC, że pewne kompromisy są akceptowane.
Inaczej na konsoli, gdzie oczekuje się najwyższej jakości. Tutaj jednak sytuacja w której u konkurencji jest lepiej wygląda źle, zwłaszcza jeżeli konkurencja jest tańsza.
Większa moc sprzętu to potencjalnie mniejsza trudność w osiągnięciu zakładanych parametrów. Więc potencjalnie słabsze PS5 przełoży się na większą ilość pracy i czasem się nie dowiezie.
Tak szczerze jak często wracasz do ogranych tytułów ? Zwłaszcza, że ogranych nie tak dawno temu. No i w większości singlowych.
Wsteczna kompatybilność służy tylko temu, aby na premierę nie okazało się że na nowym sprzęcie brakuje gier i nie ma w co grać, a na ten moment zapowiedziane gierki są mocno meh.
A tak PS5 startuje z bardzo solidną biblioteką i to przy dość korzystnych cenach, tylko że obecni gracze raczej będą patrzeć na około świąteczne premiery
Ktoś ci broni kupić PS'a ? :D
A na poważnie - kupujesz sprzęt z jakiegoś powodu. Dla jednych to będzie moc konsoli, dla innych ergonomia pada, dla jeszcze innych cena czy super-hiper-abonament. Czasem wygląd.
Dla bardzo wielu graczy kryterium wyboru to dostęp do tego, czego nie ma u konkurencji. Najwidoczniej taka jest nadrzędna potrzeba klientów Sony ( bo podobno wszystko inne konkurencja robi lepiej ), więc Sony robi wszystko pod kierunkiem swoich obecnych i przyszłych klientów.
Dosłownie - Sony swoim klientom robi dobrze.
Nie swoim klientom pokazuje środkowy palec. Ale to akurat klientów Sony nie obchodzi.
Widzę tego tylko jedyny plus - jest to wszystko bardzo tanie i więcej graczy będzie mogło sobie pozwolić na kupno takiego passa. Piractwo praktycznie zniknie.
Jeżeli chodzi o piractwo to w przypadku serwisów filmowych obserwuje się odwrotny trend spowodowany defragmentacją serwisów czy po prostu brakiem niektórych filmów w danej usłudze. Dla części ludzi świadomość opłacane jednego serwisu stanowi pewną formę uzasadnienia przy korzystaniu z nielegalnych serwisów
Druga sprawa to cena. Jeżeli coś jest tanie, to gdzieś jest haczyk. W przypadku usług abonamentowych sprawa jest dość łatwa do przewidzenia - już w tej chwili większość dochodów firm to mikropłatności i dodatki, natomiast sprzedaż licencji zaczyna mieć mało istotne znaczenie. I niestety wzrost popularności abonamentów może spowodować wysyp takich produkcji, z czego większość będzie miała żywotność kilku miesięcy.
to nie ma znaczenia, bo kamera to tylko kamera. Za przetworzenie obrazu z kamery na lokalizacje urządzenia w przestrzeni odpowiada oprogramowanie konsoli.
Jeszcze niedawno ludzi tu i tam pisali "wyobraźcie sobie tą fantastyczną grafikę w normalnych grach".
Zarys mola w Sopocie widać na drugim zdjęciu, co to niby za nim, ale w rzeczywistości to tak około 2.5 km przed nim.
No jak? Idziesz do sklepu, bierzesz z półeczki, płacisz w kasie i jesteś happy posiadacz gry na PS.
No chyba że akurat w sklepie nie ma, to możesz sobie przez internet kupić. Na allegro na przykład. Albo w sklepie sony.
Alyx nie jest ekskluzywny na indexa.
ot ciekawe podejście.
Bo ja to sobie na przykład nadrabiam Crysis'a ostatnio. Ot był na gog'u za dyszkę. Spoko gierka, ale ta grafika trochę kanciasta. Nie wiem czym się ludzie tak zachwycają tą grafiką w Crysisie.
Mnie tam pasuje.
Jedna platforma obiecuje mi ekskluzywny kontent, w tym topowe gry.
Druga abonament gry .... którego nie potrzebuje, bo oferuje mniej tytułów niż aktualnie posiadam.
To to samo. Jeżeli pokazuje się dodatek na wyłączność, to oznacza to że Sony pośrednio lub bezpośrednio dołożyło się do produkcji gry. Więc czemu ten kontent miałby być dostępny poza platformą Sony ?
Jak już to pretensje należałoby w takim wypadku kierować do twórców gry.
Z tego że Sony inwestuje w swoje produkty i nie udostępnia ich potem poza swoją platformą.
minusy : lizanie ścian psuje klimat, AI ludzkich przeciwników takie sobie, niektóre fragmenty trochę przydługie, pojedyncze drobne glicze.
reszta ogólnie na plus.
W przypadku studiów zależnych od MS to jest to kwestia zachęcenia do GP. Taka reklama, inwestycja.
Duzi niezależni od MS raczej nie umieszczają swoich topek na premierę w ramach GP. Chyba że MS mocno posmaruje.
Najczęściej jest tak, że gra może wylądować na GP kiedy jest już po okresie hype i jest kupowana w ramach przecen i obniżek. I w pewnym sensie jest to opłacalne, bo wydłuża żywotność gry. No i gry są dostępne w ramach GP tylko przez jakiś czas
Tylko, że nie ... bo jest Game Pass.
Jeżeli ktoś jest zainteresowany głównie stroną graficzną tego tytułu i latanie w sumie go gila to po co miałby kupować tą grę? Zapłaci się za GP ( a w przypadku pewnie wielu osób nie zapłaci się, bo trial czy inne coś ) , ściągnie, odpali, zobaczy te mega grafikę i wróci się do grania w coś innego.
Symulacje lotu to nie są gry dla każdego. A Ci, którzy akurat lubią taką rozgrywkę przykładają dużą wagę do symulacji.
Całe szczęście że gracze mogą wystawić sprawiedliwą ocenę.
Problem w ocenie graczy polega na tym, że wiele osób wydaje taką ocenę po pobieżnym zapoznaniu się z produktem. Jakby rzecz - taka ocena jest nic nie warta. W zasadzie jest to tylko manifestacja lubie/nielubię, a to jest tak nieobiektywne...
natomiast pomysł z tym że trzeba całkowicie przejść grę uważam za najbardziej debilny jaki czytałem
Jeżeli ma być to ocena sprawiedliwa, to wypadałoby doświadczyć dzieła tak jak to zaplanował twórca. W tej grze idealnie to widać - jeżeli opinie wyrobiłeś sobie na podstawie usłyszenia, że
spoiler start
joel zostaje brutalnie zamordowany i potem nie zostaje pomszczony
spoiler stop
to nic dziwnego, że gra ci się nie podoba. Mi też by się nie podobała.
Tyle, że osoby którym gra się podobało spędziły w niej dużo więcej czasu i wyrobiły sobie inne spojrzenie na fabułę. Najczęściej dla tych osób zakończenie jest jednak takiej, jakie chcieli żeby było. Tylko, że to jest coś czego nie da się zrozumieć, jeżeli nie przebrnie się przez środek
Ze stremeram'i jest ten problem, że oni w większości muszą trochę z grą śpieszyć bo im widzowie uciekną. I brakuje w tym takiego obcowania z tytułem na spokojnie, miejsca na refleksje.
No i druga sprawa - jak jesteś streamerem to raczej podzielasz zdanie swojej publiczności.
Wiesz, w tej grze brakuje mi pewnej nieliniowości w niektórych momentach. Takiego podejścia ala RPG, gdzie walkę można np. zakończyć pokojowo. Kilka momentów w grze aż się prosi o coś takiego.
Tylko, że gryzłoby się to z fabułą gdzie podkreśla się spiralę przemocy. Stąd brak takiej sytuacji zawarcia "sojuszu" nie jest brakiem, a raczej zaplanowanym elementem.
Jeżeli chodzi o takie szczegóły, to można np. popatrzyć na zachowanie psów. Przykładowo po zabiciu właściciela z łuku, pies pobiegnie, poskowycze nad ciałem, potem zacznie szukać gracza, przy czym nie pójdzie od razu w stronę gracza, tylko tak jak złapie trop.
To nie Ellie ma się zastanawiać, tylko gracz.
Mi po kilku godzinach naszła refleksja, że to mordowanie WFL jest jest bez sensu. I średnie przyjemne, bo Ci NPC nie są bezimienni i bez emocji. I jeszcze psy. I w sumie Ellie to psychopatka.
Tylko że to jej zabili przybranego ojca ( i konia ) i jest w miejscu gdzie wszystko chce ją zabić. I w ogóle najzdrowiej jest zabić i pytania zadawać potem.
Ale z pozycji gracza refleksja nad sensem tego zabijania pojawia się dość szybko.
Czyli ktoś kupiłby teraz xboxa tylko po to, aby zagrać sobie na nim w CP 77 na premierę bo i tak dwa miesiące potem zamierza kupić XSX. ??
Mechanika gry jest dość prosta i przystępna, dzięki czemu dobrze sprawdza się jak przychodzą znajomi i można w coś tam pograć. Do tego znane postacie i jest fajnie. Powiedzmy.
Za to tryb adventure to czysty masochizm. Trzeba docenić dość sporą kreatywność twórczość w kreowaniu poszczególnych starć, ale ich ilość w trybie jest dużo przesadzona i na prawdę trzeba się zawziąć ( lub kochać tą grę ) aby być w stanie ukończyć ten tryb. Niestety, co by twórcy nie wymyślili to jest blisko 500 podobnych walk i niemal nic poza tym. Szkoda, bo fabuła, choć ledwo zarysowana, jest trochę poetycka.
Spoko.
Na głównym kanale Beci filmik 50 tyś. łapek w dół.
I wszędzie bool doopy o kiepski dobór muzy pod trailer.
Dzieciakom uwielbiającym rapsy się spodoba.
Za to spodoba im się najbardziej metalowa gra.
Albo Becia zaliczyła małą wtopę przed premierą, albo tu bardziej idzie o zagrywkę psychologiczną, bo w ten sposób o trailerze i samej grze jest głośniej. Mi się ta reklamówka pokazała, bo znajomym na fejsie nie przypadł do gustu rap.
Zresztą wystarczy poczytać komentarze, które w rzeczywistości bardzo reklamują grę. Więc to zagranie może mieć sens.
Wniosek poboczny: Jeżeli Gog na krótko przed okresem wydania Cp77 zmienia politykę zwrotów na bardzo korzystną dla gracza, to widocznie CDR spodziewa się, że gracze raczej nie będą chcieli zwracać Cp77. To może napawać optymizmem odnośnie stanu gry.
Ta gra będzie tak realistyczna, że jak wlecisz w jakiś budynek to zostanie wysłany sygnał alarmowy do lokalnych jednostek straży pożarnej a sam budynek z dużym prawdopodobieństwem efektownie się zawali. MS od kilku lat montuje w budynkach na świecie ładunki burzące specjalnie po to aby zapewnić graczom niespotykany dotychczas poziom realizmu.
No, albo w Barcelonie.
( Problem polega na tym, że wirus przez całkiem długi czas nie daje symptomów zakażenia, a zaraża. Impreza masowa na którą ściągają goście z całego świata, zwłaszcza z dalekiego wschodu, to takie trochę proszenie się o katastrofę. Duże firmy w obawie o swoich pracowników ( czyt. pozwy pracowników ) wolą rezygnować. Jeżeli na imprezie nie pokaże się ktoś znaczący, to czasami nie ma sensu już nic pokazywać. )
A przeszedłem i sobie skomentuje.
Podobnie jak dla wielu ta wersja dla mnie jest powrotem do pokemonów od emulowanych wersji z GB i GBA. I niestety poza grafiką da się zauważyć widoczny regres.
Gra jest bardziej infantylna, m.in w grze tak na prawdę nie ma czarnych charakterów. W ogóle trenerów pokemon do pokonania jest jakby mniej. No i każda postać, dosłownie każda postać, przyjmuje swoje porażki z honorem i ... cukierkowo do pożygu.
Również zagadek środowiskowych jest bardzo mało. Ewidentnie brakuje elementów w stylu kryjówki zespołu R, czy wieży duchów, w ogóle jakiś lokacji gdzie rozgrywa się jakiś bardziej rozbudowany wątek fabularny.
Trudności walk zostały dostosowane do szybkiego przechodzenia fabuły, czyli gra dba o to aby gracz broń boże nie musiał grindowac. Tyle że jednocześnie gra zachęca do uzupełniania pokedexu, podczas czego jednak się trochę grinduje i gra bardzo szybko staje się za łatwa. Nie wspominając już o tym, że przejścia pomiędzy lokacjami są krótkie, w wielu miejscach są ustawieni NPC leczący a i sam gracz ma możliwość ustawienia obozu w którym można wyleczyć poki. Trudność gry w porównaniu do pierwszych części jest praktycznie żadna. Medykamantów używałem sporadycznie, w zasadzie od czasu do czasu revive lub super potion. Nie żeby pokemony były kiedykolwiek jakoś bardzo wymagającą grą, ale to Sword&Shield to kompletny samograj.
No i ten brak nagranych dialogów. Jeżeli postać przemawia przez kilka minut, lub nawet śpiewa, a gra jest niema to ... Kij. galera dla niemych wioślarzy już czeka.
No ale jest endgame. Spodziewałem, że endgame ograniczy się do "zła" legendarnego poka, tymczasem jest to całkiem rozbudowana fabularnie przygoda (jak na grę o pokemonach). Nawet npc zaczynają stanowić jakieś wyzwanie - no ostatniej walce zacząłem się zastanawiać czy nie zabraknie mi aby revivów. No i końcu jacyś złole - dalej dziecinnie, ale jednak. Ogólnie moje wrażenia z zawartości pogrowej są na tyle dobre, by jednak uznać że Pokemony to jednak gra dobra.
O, widzę że kolega jest znachorem. A po szkole mgr. Zięby czy może bardziej z tej Jasnej Strony Mocy ?
MWC w Barcelonie zostały odwołane właśnie z uwagi o wirus. Jak ostatnio sprawdzałem Barcelona nie leży w Chinach, a i nie sądzę aby wszyscy wystawcy, którzy zaczęli się odwoływać mieli powody aby jednak nic nie pokazywać. Dmucha się na zimne.
I tak w sumie jest dokładnie tak jak napisałeś - na targach pojawią się ludzie z Chin, ich podróż na targi naraża wszystkich podróżujących wraz z nimi na kontakt z wirusem. Samo przyjście na targi, gdzie mogą przebywać przyjezdni z Chin jest w pewnym stopniu narażaniem swojego zdrowia.
Jestem przekonany, że MWC to nie będą ostatnie odwołane targi w tym sezonie
Bo targi to dużo ludzi w tłoku. Duże targi to bardzo dużo ludzi z różnych miejsc na świecie w jeszcze większym tłoku.
Mnie to raczej cieszy że duże organizacje wolą w tej kwestii dmuchać na zimne, są rzeczy których nie powinno się bagatelizować. Nie ma co panikować, ale historia pokazuje że pewna niefrasobliwość w pewnych kwestiach miewa bardzo nieprzyjemne konsekwencje
Cena jak najbardziej jest ważna. O ile byłaby w tej kwestii jakaś znaczna różnica.
Za to wsteczna kompatybilność względem ekskluzywności jest dziwna. Bo i tak mało kto ma czas by ograć to wszystko, - właśnie, tak mało jest czasu by ograć nowe tytułu i ktoś miałby tak bardzo zwracać uwagę czy może ograć tytuły sprzed kilku lat. ?
Wynik tej ankiety to w zasadzie przedstawienie oczekiwań graczy, a nie faktycznych czynników decydujących o zakupie. Rzeczywiście, nikt tak na prawdę nie chce ekskluzywności, ale ostatecznie jest to czynnik decydujący.
I tak i nie.
Może dojść do sytuacji, w której gra zostanie zaprojektowana w taki sposób, że nie da się jej odpalić na domowym sprzęcie. Przedsmak tego jest MS Flight Simulator, gdzie wielkość gry liczona jest w PB. Wiele jest w tej kwestii pola do wszelakich fajerwerków - od właśnie ogromnych światów do bardzo realistycznej grafiki generowanej na wyspecjalizowanych serwerach.
Z tym że na takie rzeczy jest szansa tylko w przypadku tytułów wyjątkowych z gigantycznym budżetem.
Osobiście jednak nie widzę takiej opcji, aby granie w chmurze stało się normą. Przedsmak tego co może się dziać mam teraz z netflixem, gdzie od kilku filmu strasznie lagują i najczęściej są w przyciętej jakości. Do momentu jak jest to opcja to spoko, ale jak by była to jedyna opcja to słabo.
Nie byłoby dobrze, gdyby naszej branży przytrafiło się coś podobnego.
Jak przytrafiło? Takie rozbicie platformowe funkcjonuje od ... chyba zawsze i trudno by oczekiwać, że nie przełoży się na usługi streamingowe.
Co więcej - na 190% będą gry, które będą dostępne tylko na jednej platformie. I co więcej - będą gry, które da się zagrać tylko poprzez streaming bez możliwości gry lokalnej.
Taka podpowiedź ode mnie - j ak młody będzie sięgał po Fallouty, to niech jednak wybierze część 2.
Myślę też że kwestie finansowe oceniasz mocno błędnie.
Myślę że jednak nie. Jeżeli istotnym czynnikiem monetyzacji tytułu będzie czas spędzony w grze, to ucierpi na tym jakość gier.
Rewolucją.
Raczej rakiem.
W najgorszym wariancie masz tak:
Serio. Jesteś deweloperem, robisz gieroje AAA z milionowym budżetem. Na Game Pass nie wrzucisz, bo z tych 4zł na miesiąc się nie uzbiera na zwrot kosztów. Jednocześnie na premierę sprzedaż stoi bo 50% graczy będzie czekać aż gra pojawi się na Game Pass. Nie zarobisz, więc co robisz? Ano ładujesz mikro-transakcji po sufit, ładujesz mechaniki zmuszające gracza do dziennego logowania, no i dobrze byłoby gdyby gracz spędzał w grze kilkaset godzin i taki dobry single na 20-30 godzin nie ma racji bytu. Dosłownie - jeżeli zarobek twórcy będzie proporcjonalny do ilości czasu jaki gracz spędza w grze to takie gry będą produkowane. Grind i papka.
W najlepszym wariancie masz tak, że producenci third party traktują GP jako trzecią falę sprzedaży: Premiera, Promocja, Game Pass. Czyli płacisz za Game Pass, ale jak chcesz zagrać w coś w miarę świeżego to i tak kupujesz dodatkowo. Ogólnie taka oferta skierowana do ludzi, którzy i tak prawdopodobnie nie kupili by tej gry w sensownym czasie od premiery. Gra się już nie sprzedaje za bardzo, to do game pass'u
Choć jest też scenariusz uber - MS dotuje producentów gier, czyli dokłada do interesu. Z każdych 4zł od gracza robi 40 zł. Tyle że wtedy dokłada do interesu, nie zarabia. Wątpliwe zatem.
Ogólnie zatem jestem przekonany, że większość graczy i tak będzie funkcjonować w sposób - płacę za Game Pass, ale w sumie nie wiem po co.
Sony raczej skorzysta w tej kwestii z Ażura. Dosłownie sony nie będzie już konkurentem... a partnerem.
Tak serio, przyszlość leży w streamowaniu. Sony raczej nie będzie budować silnej infrastruktury, bo jest bardziej producentem sprzętu. raczej użyczy marki innemu serwisowi.
i takie porozumienie z MS byłoby wygodne. MS ogranicza sie w kwestii rynku konsolowego zostawiając Sony niemal w monopolu, za to Sony korzysta z Ażura. Jeżeli połączysz obie marki w jednej platformie, to amozon i google będą miały bardzo ciężko
Dokładnie.
VR jest dobre na zajawkę.
Lubisz gry ( ale nie że spędzasz tysiące godzin w jakimś Fortnite ), i masz hajsiwo. Będziesz zadowolony.
Alternatywnie jeśli grasz w gry, z czego 90% czasu poświęcasz na jeden konkretny tyłu lub raczej jesteś z tych ludzi "lubię tylko to co już znam" to nie będziesz zadowolony. Ale tacy zazwyczaj rzadko bywają zadowoleni
Jeżeli powstanie psvr2 to nie będzie ciężko ze sprzedażą, bo jest dużo elementów do ulepszenia - od ekranu po kable.
Do tego PSVR1 wchodzą w etap zużywania się, większość sprzętu ma już jednak te 3 lata. Myślę, że za dwa lata chętnie wymienię na nowe
Ritf s kosztuje 2000 zł plus.
PSVR schodzi poniżej 1000zł.
Co tu jest rozwiązaniem budżetowym ?
spotyka się z przyjęciem chłodniejszym niż iglica Lodowego Tronu
mało powiedziane, reakcja graczy to wręcz burza śnieżna
Ale śliczny review bombing. Metacritic user score 0.8
Dokładnie. Trzeba szczekać, wtedy może wprowadzą obligatoryjne oznaczenia np. PEGI 16
Dzięki EGS dane mi było sprawdzić, jakie będą moje wrażenia z symulatora farmera.
Ogółem wieje sandałem.
Nie mówię, że gra jest słaba, ale ewidentnie ta forma rozgrywki nie każdemu będzie podchodzić. No 1,5 godzinki jeżdżenia po polach na tempomacie udowodniły mi, że nie jestem osoba która czerpała by satysfakcje z oglądania pracy maszyn rolniczych.
Ale taka zabawa jest już źnośna: https://www.youtube.com/watch?v=xUnbo274c84
Nawet bez dodatków jest sporo miejsca do torturowania simów. Co prawda brak modów ogranicza najbardziej chore jazdy, ale jednak jest :
1) Można wprowadzić się do obcej rodziny, zamknąć na wybiegach i obserwować powolne konanie. Jest to najlepszy sposób na szybką kasę. Poza cheatami
2) Można trzymać niewolników w piwnicy. Standardowy goblin-malarz
3) Można porywać ludzi, czy w zasadzie również zamykać ich w piwnicy. Ba, jeżeli tak zamknie się sima lubiącego dzieci to taki sim będzie się nimi zajmował.
4) Można rozbijać małżeństwa
5) No i zawsze można przeprowadzić eksperyment Pana Mateusza.
Kwestia fantazji
Ale zajebiście, Firewall: Zero Hour. Trzeba będzie odpalić bo to najlepsza okazja na pełne serwery.
Kurka, może wrócą do rozdawania gier na VR.
Łojezu Znowu Bajoszoka Infinit dali. Złodzieje.
Kurna pińc lat ino mineło.
I **, że teraz to cała kolekcja Bajoszoków z odświeżoną grafiką. Dawać mnie tu tego Ded Stranding
Z kinectem sprawa miała się tak, że urządzenie było bardzo nieprecyzyjne i brakowało mu przycisków do bardziej zaawansowanych interakcji. Dlatego to zdechło i nie miało za bardzo gier.
Sama idea kontrolerów ruchowych nie umarła. Nintendo czasem z tego korzysta, i ogólnie cały VR opiera się na kontrolerach ruchowych. Tylko Kinect zdechł bo to było złe podejście do tematu.
Podobnie będzie z VR, ot taka gałaź rynku istniejąca obok mainstreamu. Czy ktoś będzie tworzył na to gry - a pewnie. Oczywiście nie AAA w gigantycznym budżetem, ale pozycje Indie premium. Tak szczerze - rynek VR to na ten moment kilka milionów urządzeń, a to już jest ilość przy której można myśleć o produkcjach z milionowym budżetem. Zwłaszcza, że konkurencja mniejsza. Zobacz jak ładnie rozszedł się Superhot VR
Trenuj. Organizm się przyzwyczaja i nieprzyjemności z czasem odczuwa się coraz mniej.
Szukanie poksów w AR - super. I tyle, bo reszta tej gry to już średniak.
Mój podstawowy problem z grą to podejście do poksów. W klasycznych odsłonach gracz łapał ulubionego poksa i przechodził z nim grę. Wybrany pokemon stawał się faktycznym bohaterem gry.
W pokemon go poki zostały sprowadzone do roli przedmiotów kolekcjonerskich. Do momentu wbicia 30 poziomu gracza, co wymaga solidnych kilku tygodni grania lub dużej liczby znajomych, praktycznie nie ma sensu inwestować w trenowanie potworków. Dosłownie - wydajesz mozolnie zbierane fanty w konkretnego poksa, a za kilka dni łapiesz takiego samego na podobnym lub wyższym poziomie. No wiadomo - złapałeś sobie ulubionego bulbazaura, zmieniłeś mu ksywe "Pimpek", karmisz go jagodami, biega ci przy nodze jako twój buddy nawet raz czy dwa podbiłeś mu poziom. A po tygodniu łapiesz kolejnego bulbazaura i musisz stwierdzić "Sorry Pimpek, ale wytrenowanie cię do poziomu nowego będzie kosztowało majątek. Czas przerobić Cię na cukierka"
O ile w ogóle masz możliwość trenowania wybranego stworka - aby ulepszać konkretne poki musisz łapać takie same. Jeżeli poki tego gatunku się aktualnie nie pokazują, to zapomnij.
Jeżeli chodzi o walki i zdobywanie gym'ów - niby są walki pokemonów i jest w tym jakaś mechanika i metagaming. W rzeczywistości najlepszy metagaming to masz jakieś 300 pokemonów. O ile nie masz drastycznie niskiego poziomu, to w końcu zatłuczesz nawet najtwardszego poka broniącego danej siłowni.
Dosłownie - grind, płytka rozgrywka, mikropłatności, losowość. Może jakby się wkręcić w jakieś comunity i łazić na rajdy.
Jeżeli konsument wydał mniej to znaczy, że rynek się zwija.
Nie oznacza to, że ludziom jest gorzej - Szkoda jest dla producenta i sprzedawcy, nie dla konsumenta.
Ogólnie w linkowanym artykule napisane jest mniej więcej tak - sprzedaż softu rośnie, ale udział rynku PC w tej sprzedaży spadła. Konsument albo wydał mniej, albo wziął pieniążki i poszedł do konkurencji (konsolki).
"Większość tych systemów" w zasadzie już pracuje jako aplikacje webowe i to nie jest sedno problemu. Łatwo jest patrzeć na urząd przez pryzmat Pani z okienka, ale to nie jest całość - W istocie wiele jest stanowisk, gdzie jednak urzędnik wykonuje bardziej zaawansowaną pracę do której potrzebuje bardziej specjalistycznego oprogramowania.
I co prawda da się to zorganizować poprzez aplikacje webowe, ale z drugiej strony tworzy się problem z przepustowością sieci i wydajnością serwerów. Nie mówiąc już o tym, że w geodezji czy budowlance czasem pracuje się plikach, które potrafią mieć rozmiar ponad kilkaset MB.
Zależy co rozumieć przez ma rację. Gra zapewne jest przeciętna, ale Dragon Ball jest kultowy. Jeżeli gra odtwarza wiernie fabułę to większość fanów będzie się bawić świetnie.
W zasadzie trzeba byt kiedyś obejrzeć DB super. W zasadzie taka rewizja Ztki w postaci gry byłyby jak znalazł na tą okazję.
Kurde. Bardzo podoba mi się polityka Epic'a.
Nie chodzi nawet o wrodzone cebulactwo łechatane rozdawnictwem, ale właśnie o takie sytuacje jak z tym FS19.
No kurde, nieraz mam ochotę odpalić jakąś grę, ale taką że wiem że interesuje mnie tak średnio i normalnie bym jej nie kupił, ale jednak jest pewna ciekawość. Dosłownie taki darmowy weekend, tylko że na moich warunkach i jak tutuł wciągnie to można go spokojnie skończyć. Dotyczy to zwłaszcza tych kilkunastu rozdanych indyków o których bym pewnie zapomniał z uwagi na brak czasu. A taki wisi to na galaxy i co jakiś czas się przypomina
Masz rację. Takie opinia wielokrotnie była przedstawiana w mediach branżowych. Co więcej trafia to nie tylko do dzieciaków - zwyczajnie ludzie zaczynają mieć więcej gier tam, niż na Steam.
I tu nawet nie chodzi o wybór sklepu. Jeżeli Epic utrzyma politykę "czasowych" eksów, a ja posiadam na nim bibliotekę na 100+ tytułów ( na ten moment rozdali 73 ), to nie widzę powodów żeby gry nie kupić na premierę na ES i czekać na premierę na Steam.
Inna sprawa, że mając tam solidną bibliotekę interesuje się też przecenami, a faktycznie większość gier na steam kupuje jednak na wyprzedażach.
Jakby to miało pełnoprawnego Windowsa 10 i moglbym na tym instalowac gry ze Steam/Origin/Uplay/GOG, emulatory, office 2019, firefoxa jako przegladarke, to BAAAARDZO chętnie bym to kupił.
Udostępnienie niektórych funkcji (office np. ) jest bardzo możliwe, ale już na pełnoprawnego Widowsa bym raczej nie liczył. Przy otwartym systemie konsola mogłaby zostać dość szybko złamana i mogłoby to robić problemy MS.
Stawiam na to, że nowy Xbox jest skierowany głównie na dwie grupy docelowe:
1) Osoby nie wykonujące prac na komputerze lub nawet nie posiadające komputera. Dla tej grupy osób te funkcje mogą stanowić atut względem PS5, oraz względem PC. Faktycznie - jeżeli piszesz 1 maila w miesiącu, 1 dokument rocznie i przelew raz na jakiś czas to jest to idealny wybór.
2) Jeżeli masz kupić konsole dla dzieciaka, lub jesteś dzieciakiem i starasz się namówić rodziców na kupno konsoli to argument "mogę na tym robić prace domowe i się uczyć" nabiera szczególnej mocy.
Dwie powyższe bardzo ładnie komponuje się to z ofertą abonamentu, która również jest bardziej atrakcyjną opcją dla casuali i młodzieży.
W ogóle jeżeli się zastanowić - część rynku 24+ to raczej gracze do których będzie trafiać PS5 i exy Sony. Gry singlowe, bardziej dojrzałe. No przecież God of War jest o ojcostwie, a to jest temat bliższy jakiej grupie wiekowej?
MS tą grupę potraktuje drugorzędnie, skupi się na nastolatkach, którzy nie mają kolekcji gier, mają więcej znajomych i wolą bardziej multi niż singla. A konsole trzymają w pokoju - to dobre rozpoznanie, bo na salonowym dużym TV słabo się pracuje, ale już zwyczajowo telewizor w pokoju dziecka spokojnie może służyć jako monitor.
Sony i MS pobierają 30% od każdej sprzedanej kopii na konsole. Exy wpływają na sprzedaż konsol, ilość konsol przekłada się na sprzedaż gier.
Każdej, czyli zwłaszcza tych nieprodukowanych prze Sony czy MS.
Ale ruch MS ( abonament i brak exów ) wydaje się sugerować, że ten model odchodzi do lamusa. Prawdopodobnie również Sony szykuje się zmian. W tym celu bardzo możliwe, że w najbliższym, czasie mogą zostać uwolnione starsze exy na konsole.
No właśnie chodzi dokładnie o to, że wątek dalszych historii Geralta jest otwarty, czyli czyt. na 100% robimy kolejną serię gier z Geraltem w roli głównej.
Ba, jest duże prawdopodobieństwo że prace nad wiedźminem IV zostały rozpoczęte.
Powiem tak - tworzenie wiedźmina bez wiedźmina jako gry głównego wątku to będzie sukces niczym ME: Andromeda.
Różnica między filmem a grą jest taka, że typowy rodzic filmy traktuje poważnie, a na gry w dalszym ciągu patrzy się jak na coś infantylnego.
Bez wątpienia jest tak, że jak gra ma oznaczenie 18+, to powinno to być respektowane, ale często rodzić przymyka oko bo to tylko gra.
Należy ludzi uświadamiać.
Nie zakończona, a zamknięta.
Każde epilog kończy się w stylu "dalsze losy Geralta to już inna historia".
O poczytny temat.
Dwa słowa pseudo-eksperta:
1) Tak, potrzebujemy nowej generacji. Dlaczego ?
Bo Fallen Order zipie mi na prosiaku. Ja wiem, że można to lepiej zoptymalizować i studio to leniuszki. Tylko, że to nieprawda. Optymalizacja kosztuje pieniądze, a na grze trzeba zarabiać. Fajnie jest tak wymagać od devów żyłowania konsoli do granic, tylko że wiecie - im więcej $ trzeba wydać tu, to mniej można wydać tu.
A w przyszłym roku Cyberpunk i oj będzie ból jak się okaże ile ta gra musi zbiednieć aby pociągnąć na PS4 i Xbox One. Tych gorszych. I marzy wam się GTA6 w jakości RDR2?
2) Nie będzie PS5 pro za 3 lata ? A będzie
Pretekstem dla PS4 pro był VR i przewidywany wzrost ilości telewizorów 4k na rynku. Trochę element marketingowy, żeby PC aż tak bardzo nie uciekły konsoli.
Czy zapowiada się taki pretekst do wydania lepszego modelu ? Ano - Ray tracing. Koledzy i koleżanki - ray tracing jest elementem, który rozwija się w dużej części poprzez hardware. Przewiduję, że mniej więcej w połowie przyszłej generacji Nvidia wejdzie w etap dojrzały dla swojej technologi i na PC pojawią się możliwości graficzne że szczeny w podłogę, klękajcie przed PC Master Race. Będzie to idealny moment na PS5 PRO "with new RTX". I jakimś tam update bebechów.
No nie powiem, gdybym mógł wykorzystać DS4 przy grach kanapowych to byłoby to dużym atutem dla PS5.
Podstawowa kwestia to niełatane luki. Co z tego że Eset czy antiwirus wykrywa pierdylard wirusów skoro ktoś kumaty zawsze może sobie napisać nowy. Ktoś napisze wirusa wykorzystującego jakąś znaną lukę i jego wysiłek skupi się głównie na tym, aby antiwirus go nie rozpoznał. I puszcza to w świat.
Zanim antywirusy nauczą się go rozpoznawać minie jakiś czas i taki robal może narobić szkód.
Druga sprawa, że im bardziej system pozostanie niezmieniany, tym więcej czasu mają tacy hakerzy na rozpracowanie kolejnych dziur i tym skuteczniejsze robale mogą stworzyć.
Z tego co się orientuje użytkowników XP zostało raczej niewielu i nie są to osoby którym warto szkodzić. Pieniędzy raczej nie mają (wyłudzenia ), same kompy to raczej takie z przebiegiem ( zdatność na kopanie ), na samych kompach też raczej nic cennego nie znajdziesz. Co najwyżej zyskasz drona. Ogólnie chodzi mi to, że tworzenie wirusów i innych świństw na mało popularne systemy ma mały potencjalny zysk więc nikt się tym na poważnie nie zajmie. Ale zagrożenie jest i jeżeli jest się użytkownikiem który łazi nie tam gdzie powinien, klika załączniki itd. to odradzam siódemkę.
Inna sprawą to atak skierowany na konkretną maszynę. Z jednej strony dla zwykłego użytkownika szanse są na to bardzo małe. Z drugiej strony jeżeli ktoś szuka ofiary, to zawsze wybierze najsłabszą i będąc nieaktualizowaną siódemka w gronie dziesiątek trochę się człowiek naraża.
Powiem tak - ostatnimi czasy z najpoważniejszym problemem wirusowym miałem styczność w sytuacji, gdy sąsiadka przyszła problemem komputerowym bo nie działa. Okazało się oczywiście, że XP z nieaktualizowanym antywirusem.
E tam topka. Days gone szóste?
I jeszcze wtrącę - w tym roku jeżeli chodzi o szablonowe i nieszablonowe kontynuacje to była mega biega w porównaniu do lat poprzednich. Albo były to marki niszowe, albo mocno średnie spin-offy, albo mocne buble. No i te wymienione w artykule. Stąd duża ilość nowych marek.
A czego gracze oczekują w przyszłym roku? Poza CP77 głównie kontynuacji, a jakże.
Choć tak na prawdę oczekujemy dobrych gier, nieważne czy sequeli czy nowych marek.
Jakkolwiek wysublimowane dostarczanie paczek by nie było to misje w tej grze cały czas polegają na jednym, dlaczego ludzie narzekają na questy w grach w których trzeba nie raz zbierać/roznosić przedmioty skoro z reguły za każdym razem nosimy inny rodzaj przedmiotu? :> opieranie na tym praktycznie całego gameplayu to słaaby pomysł.
I to jest właśnie opiniowanie bez samodzielnego zaznajomienia się z tytułem.
Ludzie narzekają na fed exy w grach, bo są to zwyczajne zapchajdziury w grach znacznie odbiegające od trzonu rozgrywki. Jesteś najemnik przekozak to przynieś mi marchew z ogródka.
Pozwól, że przytoczę zarys prostej gry :
- jesteś rycerzem i masz uratować księżniczkę więzioną na zamku przez smoka. Po drodze musisz pokonać pułapki, trudny teren i potwory.
Standard banalnej fabuły, nie ? teraz drobna korekta:
- jesteś hydraulikiem i masz uratować księżniczkę więzioną na zamku przez smoka. Po drodze musisz pokonać pułapki, trudny teren i potwory.
i kolejna korekta:
- jesteś kurierem i masz dostarczyć pizze. Po drodze musisz pokonać pułapki, trudny teren i potwory.
Gameplay death stranding nie jest oparty o noszenie paczek - on jest oparty o przechodzenie z punktu A do punktu B, a jest to zrealizowane w sposób jaki dotąd chyba nie występował w żadnej grze. To jest takie połączenie gry survivalowej z platformówką.
Paczki są tylko pretekstem do tego, aby nadać jakieś znaczenie tej podróży. To jest tylko tło fabularne
Co więcej - z czasem rozbudowujesz drogi i tyrolki i jak już się ogarniesz, to twoje zadania zaczynają przypominać typowe fedexy "Weź paczkę w jednym mieście, pojedź do drugiego i oddaj paczkę". Rozumiesz co właśnie zaszło ? - w tej grze osiągnięcie tak marnego gamaplayu stało się celem, do którego gracz dąży.
Dokładnie - zaczynasz od fajnego gameplayu, aby dojść do poziomu, kiedy ten gameplay faktycznie staje się nudny. A jednocześnie satysfakcjonujący bo masz świadomość dobrze zagranej gry - teraz jest ci łatwo bo ogarnąłeś kiedy było trudno.
To jest właśnie dlaczego Kojima mówi o nowym gatunku. Nie chodzi o to, że to jest jakieś tam post-apo SCI-FI z zagmatwanym światem - chodzi dokładnie o to, że to jest gra zbudowana wokoło elementu przemieszczania się po trudnym i niebezpiecznym terenie.
I choć brzmi to monotonnie, to jednak jest rozbudowane jak najbardziej prawidłowo. Teren staje się trudniejszy wraz z postępem gry, zagrożenia stają się gorsze, ale także wraz postępem gry dostajesz coraz to lepsze narzędzia aby sobie z tym radzić, co widać jeżeli wróci się w początkowe obszary.
To jest jak najbardziej gra z bardzo dobrze zbudowaną mechaniką, której istotą nie jest noszenie paczek.
Wiadomo, Sekiro.
Tylko, że jest trudne, wręcz bardzo trudne. Z tego powodu dużo osób unika Sekiro.
FO nie jest trudne i jest Star Warsem. Ludzie chętnie po nie sięgają. Ponieważ unikali wcześniej Sekiro, to nie mają tej perspektywy.
Do tego FO jest pewnym oddechem po serwowniu nam multichłamu usługowego.
EDIT: Sekiro nie jest grą niszową. Estymowana sprzedaż na samym Steam to ponad 2mln. Nawet 1 mln to chyba grubo ponad poziom niszy.
Zgadza się.
Zwłaszcza, że w przypadku sprzedaży na Steam będzie się liczyć tylko na tzw. długi ogon.
stawiam na Cyberpunk 77.
Nie wiem. Podejrzewam
Edit: early access liczy się jako przedpremierowe?
Outer Worlds - śmiech.
Tylko że gra na premierę była dostępna w Game Pass za przysłowiowe 4zł. Czy mogło mieć to wpływ na sprzedaż ? Jak sądzicie?
Ja osobiście czekam na wersje GOTY, bo na każdym ostatnim Falloucie się przejechałem. Ach ta polityka małych DLC. Ciekawe, czy ktoś jeszcze ma takie podejście?
W takich newsach trzeba być świadomym też tego : w wielu miejscach istnieją lub powstają salony VR. Część film handlowych zaczyna także przedstawiać ofertę poprzez prezentacje w goglach.
Jakaś część zainteresowanie Indexem to właśnie oferta komercyjna i niekoniecznie musi to oznaczać, że zwykli gracze rzucili się na dość drogi sprzęt bo Alyx.
Ale dobrze, że się dzieje. Lubie VR
A odpowiem sobie, bo to przyjemność nie zgodzić z drugim człowiekiem.
co nie zmienia faktu że głównie gra polega na dostarczaniu paczek z punktu A do B.
i jakież to może być zajebiste. Wiedziałbyś gdybyś zagrał.
Star Wars zalewał ..
i jakoś tam mam wrażenie, że i w tym przypadku kolega obejrzał jakąś reckę. Powiem tak - za radą Quaza ustawiłem poziom na normalny i walka jest ok. Być może spróbuje nawet na niskim aby pogłębić imersje. Na te kilka spędzonych godzin jest spoko. Nie na top, ale spoko. takie 7.5
Sekiro...ale oglądając filmiki wygląda dość solidnie.
O ... a ja je ograłem i mogę potwierdzić, że jest naprawdę solidnie. Też nie gustuje w soulsach.
Dwie pierwsze pozycje w tym zestawieniu to nieśmieszny żart pokazujący że growej społeczności do zachwytów wystarczy nie wiele.
A czy Ty potrzebowałeś wiele, aby wyrobić sobie osąd godny mędrca ?
Przy okazji niewiele piszemy razem
Metro Exodus zdecydowanie pobiło Star warsy
czy ja wiem ?
No nie wiem, bo nie grałem w Metro.
resident evil 2...obecnie jest jedynym horroro-zagadko-fpsem godnym miana next gena.
Być może. Szkoda tylko, że to nie jest
first person shooter.
A może ty grałeś w RE7 i pomyliłeś cyferki ?
Ależ pewnie. Banan jest wyjątkowym owocem dla kulturowego dziedzictwa ludzkiego, być może ważniejszym nawet niż takie jabłko.
Toć to wypierdolenie się na skórce banana stanowi podstawę komedii, a trzeba zaznaczyć że w ramach komedii obecność banana można odnaleźć również w takich motywach jak obrona przed człowiekiem uzbrojonym w banana czy strzelanie z banana. Element ten trafił również do gier, gdzie został przedstawiona m.in jako bomba bananowa.
Ale też znaczenie banana w kulturze nie ogranicza się tylko do komedii. Z uwagi na swój kształt nieraz bywa kojarzony erotycznie i bywa wykorzystywany jako instrument demonstracyjny, czy to w ramach nauki szkolnej jak i w krótkich dziełach filmowych z podtekstem.
Bywa też, że owocowi temu nadaje się znaczenie negatywne. Niestety bywały przypadki, gdy owoc ten został użyty celem obrażenia jakiejś osoby, w tym ponoć polskiego piłkarza o nieco ciemniejszej karnacji.
Tak, pospolity banan jest zarazem wyjątkowy.
No ale przecież.
W grze jest sporo walki. Nie żeby była ona jakoś bardzo dobrze zrealizowana czy nawet wymagająca, ale jednak. Jest nawet motyw bijatyki :). Co więcej polowanie na wynurzonych to najlepszy sposób na zbieranie kryształków.
No i alternatywnie jest to też trochę składanka. Tylko że to trochę upierdliwe. Lepiej odłożyć na moment paczki, powalczyć i iść dalej. No ale ten element jest
No i jazda motorkiem. Zazwyczaj to taki relaksujący przejazd, ale bywają momenty bardziej emocjonującej kiedy trzeba się przebić przez obszary opanowane przez wrogów.
No i w zasadzie poruszanie się przez trudny teren to też tak jakby element akcji.
I piszą to przyszło mnie olśnienie - kolega nie grał w grę i tylko hejtuje w necie. A ja już się tak rozpisałem :(
Wcale nie musiałeś się mylić, na zwycięstwo DS mogły mieć istotny wpływ następujące czynniki :
1) Jeżeli chodzi o Play Station, to DS jest bez wątpienia jedną z najlepszych gier w tym roku na tą platformę. I bez wątpienia jest to tegoroczny najlepszy exclusive. Mogło być tak, że gracze PS raczej głosowali na tą grę (bo ex), podczas gdy głosy graczy PC rozmyły się na pozostałych tytułach.
2) Podejrzewam, że duża część osób to jednak gracze PC+PS. Polska nie jest już taka biedna, konsola i komputer to nie jest już taki wielki wydatek. Do tego wielu graczy to stare konie po studiach, których po prostu stać na takie burżujstwo jak dwa sprzęty do grania w domu. Dla młodzieży to z kolei może być sytuacja, że komputer/laptop w domu jest bo niby do nauki lub staremu do pracy, ale w prezencie na którąś tam gwiazdkę dzieciak dostała PS lub Xboxa. Ogółem zastanawia mnie jaki jest procent takich graczy.
3) W jakiejś części głosują ludzie, którzy nie grali i kierują się mediami lub opiniami innych . Zarówno DS jak FO to gry które ukazały się pod koniec roku i z całą pewnością nie każdy na nie głosujący miał możliwość w nie zagrać.
Oj.
To podejście do węzła jeziornego to chyba jeden z trudniejszych momentów z w grze. Postać jest słabowita, nie ma wzmacniaczy, krótko wstrzymuje oddech i trzeba przejść przez dość trudny teren z wynurzonymi. Próbowałem ominąć teren skałkami po prawej i boże, ileż razy trzeba było restartować bo ładunek się zniszczył.
Ale jak odpaliła muzyka i pokazał się widok węzła. Mega strzał dopaminy.
Wręcz przeciwnie.