Jeśli Microsoft liczy, że większość użytkowników z radością porzuci klawiatury oraz myszki na rzecz gadania, srogo się rozczaruje.
Jak ktoś siedzi na PC albo telefonie, to nie chce, by wszyscy w pobliżu słyszeli, co robi. W dodatku ruszanie myszką oraz pisanie często jest szybsze i mniej męczące niż mówienie.
Wraz z kolejnymi materiałami na YouTube i Discord jestem coraz bardziej podekscytowany.
Pierwotnie wyobrażałem sobie Junxions jako Cities Skylines z modami i bez zarządzania miastem.
W rzeczywistości to jednak będzie głęboka gra z niesamowitym AI. Gdy jezdnia ulega zwężeniu, samochody zwalniają. Gdy jezdnia jest szeroka, część kierowców przekroczy dozwoloną prędkość. Gdy jezdnia jest stroma, ciężkie pojazdy wybiorą inną trasę. I tak dalej.
W Cities Skylines można próbować symulować podobne zjawiska za pomocą modów, np. dodać ręcznie rekwizyt progu zwalniającego i na tym odcinku drogi zmniejszyć dozwoloną prędkość. W Junxions wystarczy wybudować próg zwalniający, a kierowcy realistycznie zwolnią.
Gra wydaje się spełnieniem moich marzeń. Nie mogę się doczekać!
Strefy, które nie są ograniczone do siatki, to niewątpliwie ogromny plus. Ale hype jest zdecydowanie przedwczesny. Cities Skylines 2 również zapowiadało się świetnie, a wyszło jak wyszło. :P
Mimo wszystko rok 2026 może być wspaniały. Poza Metropolis równie interesujące jest Junxions, skupiające się na inżynierii transportu.
Oby gry były warte czekania.
Ta gra jest absolutnie wspaniała!
Podczas wyścigu dużo się dzieje, ale nie w chaotyczny, dezorientujący sposób. Wręcz przeciwnie - wszystko można ogarnąć. Trasy są bardzo ciekawe i zróżnicowane, prowadzenie pojazdów bardzo intuicyjne i satysfakcjonujące, a personalizacja dająca masę frajdy z kombinowania. Godny następca legendarnego Transformed. Nawet za obecną cenę.
Warto też odnotować, że gra już na premierę wylądowała w bardzo dobrym stanie technicznym. Śmiga u mnie na Linux Mint aż miło. Zarówno w singleplayer i multiplayer.
"Przytłaczająco pozytywne" recenzje na Steam w pełni zasłużone.
U mnie na Linux Mint zdecydowana większość gier chodzi elegancko (dzięki Wine i Proton). Aczkolwiek niestety zdarzają się przykre wyjątki.
Inna sprawa, że sterowniki Nvidii na Linuxa często są mało stabilne i trzeba być gotowym na wiele problemów z nimi.
To najlepszy tego typu sandbox, w jaki kiedykolwiek grałem! Budowanie daje ogromne możliwości, a jednocześnie jest łatwe do opanowania i bardzo wygodne. Gra jest niesamowicie stabilna i wklejanie konstrukcji z milionami klocków to dla niej nie problem.
Wygląda jak spełnienie moich marzeń z dzieciństwa, gdy na kartce rozrysowywałem wymarzone skrzyżowania. Czekam z niecierpliwością.

Pierwsze materiały wyglądają bardzo obiecująco. Będę śledzić projekt.
Współczesny marketing jest nastawiony na kreowanie popytu, więc naiwnością wydaje mi się przekonanie, że tysięczne namawianie do bojkotu konsumenckiego nagle zadziała.
Zwyczajny człowiek łatwo przegra z ekspertami od wzbudzania sztucznego poczucia niedostatku. Musimy wymyślić coś innego, by uratować nasze hobby.
Gra, w której kopiąc piasek, jest jedynie SZANSA, że wypadnie piasek. Strasznie męcząca produkcja pełna grindu i jeszcze nie f2p.
Niektórzy lubią budować w ten sposób, że robią na mapie kilka miast oddalone od siebie.

Dla mnie rewelacja, że można coś takiego jak na zdjęciu zrobić w szybki i intuicyjny sposób. Lubię budować drogi na górzystym terenie i w jedynce zrobienie tego estetycznie to mordęga. Nawet z modami.
Bardzo cieszy także wygodne robienie rond jednym kliknięciem oraz większe możliwości edycji dróg.
Jest ogromna różnica, czy coś estetycznego robi się pół godziny, przy okazji walcząc z konfliktami między modami, czy wszystko jest proste, wygodne i intuicyjne.
Autorzy obiecują znacznie głębszą symulację, gdzie możesz śledzić losy simów. Każdy mieszkaniec ma określony poziom dochodów oraz wydatków, co wpływa na jego decyzje życiowe, co będzie robić w wolnym czasie i jak dotrze na miejsce.
Mieszkańcy, pojazdy i biznesy mają reagować na to, co się dzieje.
Dla mnie dużym minusem jest za to brak rowerów na premierę.
Wiem, że można to robić ręcznie, ale jednak nie mam zwykle na tyle samozaparcia, by dopieszczać całe miasto w ten sposób.

Jednakże strefy nadal są prostokątne i obawiam się, że trudne do uniknięcia będą nienaturalne przerwy między budynkami.
W Cities XL to fajnie rozwiązali, że były wygodne wypełniacze pustych przestrzeni.
Jak ktoś lubi klimaty typu Mario Kart, polecam wypróbować KartRider: Drift. Jest F2P.
No i nie schrzanili. Gra się bardzo przyjemnie. A że jest za darmo, warto spróbować. :D
Na chwilę obecną nie ma pay to win i lootboxów, a system progresji jest czytelny.
Jak coś, żeby odblokować dostęp do trudniejszych tras, trzeba zdobyć odpowiednie licencje. Gra kiepsko to komunikuje i wielu myśli, że wszystko, co oferuje, to najprostsze trasy.
Za mały potencjał do kłótni chyba. Zauważ, że gdyby nie AntyGimb, to Twój komentarz być może byłby jedyny. xD
AI czasem się buntuje, ale może pomóc odświeżenie (przycisk "Reset Thread") oraz dodawanie do opisu słów typu "fikcyjny", "zmyślony".
To też kwestia organizacji służb. W Finlandii wystarczy odrobina śniegu na ścieżce rowerowej, by ruszyły pojazdy mające zaradzić sytuacji. W Polsce często za to widzę jak jezdnia jest odśnieżona, a trasa rowerowa pełna zasp i lodu. :/

Warto jeszcze dodać, że rozwój komunikacji publicznej i transportu rowerowego to świetny sposób na zmniejszenie korków. Paryż ma ogromny problem z zatkanymi ulicami.
W Finlandii dorośli i dzieci cały rok jeżdżą rowerem.
https://youtu.be/Uhx-26GfCBU
A W Holandii ludzie wożą dzieci specjalnym rowero-wóżkiem zamiast samochodem.
https://youtu.be/rQhzEnWCgHA
Gra faktycznie wydaje się przeciętna, ale co ludzie mają z tym babochłopem? Nikt nie zmusza do robienia babochłopa. Na r/SaintsRow jest mnóstwo bardzo męskich i kobiecych postaci stworzonych przez graczy.
"Pamiętacie, że w Civ VI nie można było nawet zmieniać nazw miast?"
Nieprawda. Można było zmieniać nazwy miast.
Na subreddicie r/SaintsRow ludzie chwalą się swoimi postaciami. Znajdziesz tam najróżniejsze rysy twarzy.
Można brać udział w zamkniętej becie.
Pierwsze wrażenia raczej pozytywne. Model jazdy jest przyjemny, a na trasach dużo się dzieje.
Nie wiem jednak, czy gra będzie w stanie mnie utrzymać. Mam wrażenie, że jeszcze 2 dni i zrobię wszystko, co beta ma do zaoferowania.
Niektórzy liczą, że postacie na początku będą naiwnymi nastolatkami, ale przestępcza działalność wymusi na nich szybkie dorośnięcie.
Po pierwszych materiałach miałem mieszane uczucia, ale z czasem coraz bardziej mnie do siebie przekonują. Zapowiada się mnóstwo szalonej zabawy.
Herr Pietrus, oj nie. Dirt 5 to najgorszy model jazdy, z jakim miałem styczność od bardzo bardzo dawna w grze AA/AAA. Już wolę ten z Heat.
W nadchodzącej grze Truck World: Australia będzie mechanika załadunku/rozładunku.
Jeśli nie zrobią z tego wrednej wyciskarki pieniędzy(o ja naiwny), to może będą fajne gry. Produkcje TT z jednym pomysłem na gameplay mi się przejadły.
Warto dodać, że gra ma być free to play.
Osobiście jestem zainteresowany. Lubię ścigałki ala Mario Kart.
Odpowiadam. Nie każdy potrzebuje motywacji zewnętrznej kreowanej przez grę, by się dobrze bawić.
Jak ktoś lubi robić własne trasy i tryby gry, możliwości są znacznie większe niż w czwórce.
Grałem w dwójkę, trójkę, czwórkę i potwierdzam, że wygląda to bardzo Saints Rowowo. Po pierwszych materiałach byłem rozczarowany, ale wraz z kolejnymi zaczynam się przekonywać do gry.
Bardzo niepoprawny politycznie jest też serial animowany dla dorosłych Paradise PD. Produkcja Netflixa.
Absolutnie nigdy nie myśl, że komentarze internetowe są reprezentatywne dla ogółu populacji.
W badaniu obejmującym wiele niemieckim portali informacyjnych tuż przed wyborami, aż 75% komentarzy pod artykułami wspierało prawicową partię AfD. W wyborach otrzymała ona 4,7% głosów. Polecam tekst Napiórkowksiego o tym zagadnieniu: krytykapolityczna.pl/nauka/napiorkowski-komentarze-internet/
Generalnie czuję się rozczarowany.
1. Edytor tras wymusza sporą liniowość. Myślałem, że to dlatego, by AI je ogarniało, ale okazuje się, że nie. Trasy społeczności są dostępne wyłącznie w trybie time trial.
2. Sterowanie w edytorze tras jest potwornie niewygodne i nieintuicyjne. Nie ma chyba nawet "cofnij".
3. Brak sensownego centrum społeczności, by znaleźć wygodnie trasy użytkowników i malowania samochodów.
4. Czyste wyścigi bez power-upów i próby czasowe na dłuższą metę nudzą. W takiej Trackmanii czy Distance były przynajmniej bardzo ciekawe trasy, a tutaj nie za bardzo. Jest monotonnie niestety.
5. Samochody odblokowuje się poprzez lootboxy.
Podasz o jaki przykład konkretnie chodzi z tym grożeniem śmiercią przez "literkowca"?
Miałem podobne przemyślenia do kreskówce "Glitch Techs". Tam też mi się podobało, że zamiast bezmyślnego spamu nawiązaniami, wszystko było spójne i wynikało z fabuły.
Bardzo przeciętna część. Historia, tworzenie własnej postaci i niektóre misje główne się bronią, ale poza nimi niewiele rzeczy jest udane.
Szczególnie szkoda, że otwarty świat jest tak mały i nieciekawy. Wypada strasznie blado w porównaniu do Lego Batman 2 czy Lego City Undercover. Po ukończeniu głównego wątku nie mam już ochoty odpalać gry.
Irytujące jest też to, że wiele akcji jest pod tymi samymi przyciskami. Osoba, która wymyśliła, że zarówno powiększenie postaci, jak i okno wyboru postaci będą na padzie po przytrzymaniu Y, powinna iść prosto do piekła.
Jeśli dobrze rozumiem, takie zdjęcie musiałoby się znajdować w bazie NCMEC, by zostało przez algorytm uznane za nieodpowiednie w tym systemie, gdzie zostaną wysłane do centrali.
Żadna rewelacja, ale można się nie najgorzej pobawić. Jeździ się przyjemnie, sporo się dzieje. Ogólnie daje frajdę.
Jednak cześć bonusów jest bardzo mocna (szczególnie te, które wyrzucają trafionego z pojazdu), więc wygrana zależy nie tylko od umiejętności, ale też w sporej mierze od szczęścia. Zdarzało mi się przegrać tylko dlatego, że tuż przed metą zostałem wyrzucony z pojazdu. Z pierwszego miejsca nagle było np. piąte...
Taki balans fajnie sprawdzi się na dzielony ekran, by niedoświadczony gość miał spore szanse wygrać. Ale tryb przygody niejednokrotnie wywoła u Was chęć przeklinania.
W Forzie właśnie chodzi o tę wolność. Chcesz się pościgać klasykami? Proszę bardzo. A może wolisz superszybkie fury? Nie ma problemu. Po prostu podjeżdżasz odpowiednim pojazdem do nowego wyścigu, a gra sama dopasuje pojazdy przeciwników. Znudzony wyścigami? Zapraszamy do licznych zadań w terenie. Dzięki temu podejściu możesz bawić się jak chcesz, a i tak Twoja kariera posuwa się do przodu.
Dla mnie takie postawienie sprawy jest super, chociaż rozumiem, że dla części graczy przyzwyczajonych do schematu "od gruchota do superszybkich aut" może budzić mieszane uczucia. Bez motywacji zewnętrznej niektórzy będą czuli się pozbawieni celu. Wiele osób jednak tego nie potrzebuje, co widać po entuzjastycznych opiniach.
Mam wrażenie, że model jazdy jest jeszcze bardziej kartonowy, niż był. :/
Król Lew 1994 to właśnie idealny przykład jak nasze społeczeństwo się dzisiaj stacza. To była bajka gdzie każda dorosła postać była dorosła, a nie że każdy musi mieć w bajce dla dzieci downa i zaniki mózgu.
Nie ma to jak wyciągać ogólne wnioski na podstawie jednego przykładu. Przecież w wielu klasycznych kreskówkach postacie są strasznie proste (chociażby w Tom i Jerry czy Zwariowane melodie), a jednocześnie wiele współczesnych animacji oferuje bardzo dojrzałą historię, gdzie "nie każdy ma downa i zaniki mózgu".
Przykłady pełnometrażowe:
- W głowie się nie mieści
- Co w duszy gra
- Zwierzogród
- Jak wytresować smoka
- Ralph Demolka
Przykłady seriali:
- Hilda
- Kto zje zielone jajka sadzone?
- She-Ra i księżniczki mocy
- Smoczy Książę
- Kipo i Dziwozwierze
Grałem niedługo po premierze na PC i pamiętam, że po pierwszym odpaleniu gry trzeba było się zgodzić przynajmniej na podstawowe udostępnianie danych (było to wyraźnie opisane, nie sposób przeoczyć).
Powiem tak. Niedawno kupiłem na wyprzedaży i bawiłem się jako tako. Żadna rewelacja, ale też nie porażka. Jednak miałem wrażenie, że pierwsze The Crew było lepsze i bardziej rozbudowane - mapa była wypełniona treścią i zadaniami, a tu wieje pustką. Odpaliłem jedynkę, no i momentalnie znielubiłem dwójkę. W pełni zgadzam się z tą recenzją na Steam: https://steamcommunity.com/id/saltydaveiv/recommended/646910
Obstawiam, że "płaczący" i zamawiający to dwie odrębne grupy (może niewielki wycinek graczy należy do obu).
Zapominasz, że celem firmy nie jest posiadanie jak najwięcej klientów, tylko zarabianie jak najwięcej pieniędzy.
Nawet jeśli część graczy odpłynie, ale reszta zapewni znacznie większy przychód, firma będzie zadowolona.
Ja widzę też taki plus, że potencjalnie można dać graczowi duży wybór głosów w generatorze postaci.
Może i nudne dla Ciebie (oraz mnie), ale mnóstwo osób wciągają i piekielnie uzależniają.
Patrząc po minusach dla grmt i WestSamples, dla wielu osób granie kobietą faktycznie jest tragedią.
W grze ma być 11 biomów, więc nudno być nie powinno.
Osoby o wysokich wynikach na skali prawicowego autorytaryzmu Altemeyera (RWA) oraz orientacji na dominację społeczną.
Ja to zrobiłem po pierwszych pogłoskach o ulokowaniu akcji w Meksyku. Trzymałem kciuki, żeby plotki się potwierdziły.
Po dłuższym czasie niestety staje się bardziej męcząca. Nawet nie dałem rady jej ukończyć, bo mam dość.
Do wad wspomnianych wcześniej dochodzą:
- Wszechobecne "kopiuj-wklej"
- Z pojazdów można korzystać jedynie w arbitralnie wybranych przez twórców sytuacjach. Chcesz przepłynąć duże jezioro skuterem? Nie możesz, bo w tej lokalizacji autorzy uznali, że przywołanie skutera będzie zablokowane. Czemu? Bo tak!
- Pojazdy i wierzchowce są bardzo wolne. Wystarczy parę razy ulepszyć zręczność postaci, by stała się od nich szybsza
- Niewygodne, często wprowadzające w błąd poruszanie się w zagadkach logicznych
- Budżetowa gra w cenie AAA
Mechanika gry może być prosta lub bardzo złożona i w obu przypadkach dawać frajdę. Ale męczenie się ze źle zaprojektowanym interfejsem, który łamie heurystyki Nielsena, zasady bliskości, hierarchię i inne zalecenia UX, jest zawsze złe. Bo zamiast skupiać się na złożoności gry, wysiłek intelektualny skupiasz na tym, by przedrzeć się przez skopane okienka. Nie rozumiem, jak dla kogoś chaotyczny interfejs może być zaletą. :/
Gra liniowa, ale uczciwa w swojej liniowości, może zapewnić fajne, filmowe doznanie. Days Gone to gra, która pozornie daje dużą swobodę, ale jak spróbujesz zrobić coś nieszablonowego, jesteś za to karany.
Idealnym przykładem tego jest misja, w której trzeba uratować pewną nastolatkę. Wylądowałem w miasteczku, gdzie miałem znaleźć zaginioną osobę. Przeszukałem okolicę na piechotę i znalazłem, że dziewczyna jest na drugim końcu miasta. Pomyślałem więc, że przestawię motor pod jej dom, by nie musieć jej eskortować na piechotę przez długi czas... ale się nie dało. Wszelkie interakcje z motocyklem zostały zablokowane.
Pomyślałem więc, że przeprowadzę ją do motocykla po obrzeżach miasta, żeby ominąć ulice gęste zombie. Ale nie. Przywitał mnie napis "Opuszczasz obszar misji". Musiałem więc przebijać się przez bardzo niebezpieczne ulice. A jak zombie ją atakowały, szybko traciła zdrowie.
Gdy wsiedliśmy na motocykl, mapa prowadziła mnie trasą przez tunel. Uznałem, że to niebezpieczne, bo w tunelach zdarzają się zasadzki (to dobre miejsce na pułapkę). Postanowiłem więc odwieźć dziewczyną alternatywną trasą na powierzchni, ale znowu - "Opuszczasz obszar misji". Wtedy byłem już pewien, że w tunelu czeka zasadzka postawiona przez autorów gry. Nie wnosiła nic do fabuły, więc jej ominięcie nie zepsułoby mi gry
Ogólnie nie jest źle - strzela się przyjemnie, fajnie jeździ się motocyklem, pewne wątki fabularne są ciekawe. Ale gra strasznie traci na karceniu za kreatywność - to odbiera ochotę na eksperymentowanie i zabawę mechanikami gry. Grając w to muszę myśleć coś w stylu "co bym zrobił, gdybym nie myślał, co robię" i wtedy wszystko jest git. :/
O. Trafiłem tu kompletnym przypadkiem, a może być fajna gierka. Liczę na podobne wrażenia co w Mad Tracks.
Akurat nie jestem za tym, by wymagane było kilka godzin do napisania recenzji.
Jakiś czas temu zaciekawiła mnie gra "Nickelodeon Kart Racers 2: Grand Prix". Po odpaleniu okazało się, że w żaden sposób nie da się ustawić rozdzielczości, a domyślna jest zdecydowanie zbyt mała na mój monitor. Po przejrzeniu centrum społeczności i wybadaniu, że rozdzielczości przestawić po prostu się nie da, zwróciłem grę i napisałem negatywną recenzję.
Nie chciałbym męczyć się z pikselozą kilka godzin, by móc w recenzji zganić autorów i ostrzec innych graczy. W dodatku straciłbym prawo do zwrotu.
Cóż. Ja pamiętam "stare dobre czasy" jako latanie po forach, bo nowa gra mi się nie odpala. W latach 2000-2010 miałem znacznie częściej problemy techniczne niż współcześnie.
Zastanawiałem się, co tu napisać, żeby pomóc innym podjąć decyzję. Nie jest łatwo, bo Biomutant jest produkcją bardzo specyficzną, która jednych zachwyci, a innych odrzuci.
Generalnie gra błyszczy jeśli chodzi o eksplorację, walkę z potworkami i crafting. Natomiast kompletnie leży w warstwie narracyjnej - fabuła nie angażuje, a większość dialogów to nudne pogadanki o niczym.
Dla osób, które lubią sobie na spokojnie połazić po świecie oraz poeksperymentować przy składaniu broni, może się okazać czarnym koniem roku 2021. Natomiast ci, którzy nie wyobrażają sobie gry RPG bez dobrej fabuły, niech omijają produkcję szerokim łukiem.
MOCNE STRONY:
+ Bardzo ładny świat, który chce się zwiedzać
+ Satysfakcjonujący system walki
+ Tworzenie i testowanie broni daje ogromną frajdę
SŁABE STRONY:
- Mało angażująca fabuła, nijakie postacie i nudne dialogi
- Pomysł z narratorem jest nietrafiony (szybko zaczyna irytować)
- Sporo kombinacji w kreatorze postaci wygląda szkaradnie
Obecnie są "mieszane".
Po paru godzinach grania wydaje mi się, że to produkcja typu 6/10 - całkiem spoko, ale nic szczególnie dobrego. Przy czym recenzenci mają rację, że jest bardzo specyficzna - jednych zachwyci, innych odrzuci. Raczej nie radzę sugerować się komentarzami, tylko pooglądać gameplaye przed zakupem.
Filmy Pixara akurat dowodzą, że można zrobić coś odpowiedniego "dla dzieci", co zachwyci również dorosłych ("W głowie się nie mieści" oraz "Co w duszy gra" chociażby)
Podobnie jest z wieloma kreskówkami - dobre opinie wśród dorosłych mają m.in. "Hilda", "Glitch Techs", "She-ra i księżniczki mocy", "Harmidom", "Wodogrzmoty Małe".
To że coś nie ma wulgaryzmów i krwi, nie oznacza, że nie nadaje się dla dojrzałego widza.
To wyrzucanie do pulpitu brzmi bardzo niepokojąco. Chyba lepiej zaczekać, aż połatają grę.
To mit, że strzelanki "zżerają szare komórki": https://www.ted.com/talks/daphne_bavelier_your_brain_on_video_games
Jak Steam próbował wprowadzić tego typu monetyzację, była hiper gigantyczna drama.
Chętnie obczaję. Twarde programowanie nie jest dla mnie, ale lubię stworzyć coś niezobowiązującego w przyjaznym edytorze.
Świetna gra, która okropnie wciąga i bawi. Aczkolwiek kilka rzeczy ma niestety skopane.
Jeśli martwisz się brakiem polskiego, to uspokoję, że angielski w grze jest stosunkowo prosty. Mój poziom to B1/B2, a tylko 2 razy musiałem sprawdzić znaczenie w słowniku.
MOCNE STRONY:
+ Rozplanowywanie pomieszczeń w ograniczonej przestrzeni wnętrza góry stanowi ciekawe wyzwanie i sprawia satysfakcję
+ Fajnie projektuje się niespodzianki dla nacierających fal wrogów (pułapki, kamery, ochroniarze czekający tuż za rogiem itp.)
+ Kampanie są długie i rozbudowane
+ Świetnie zbudowany komiksowy klimat walki dobra ze złem
+ Humor (aczkolwiek miłośnicy ostrych żartów mogą się rozczarować, bo humor jest raczej łagodny i dla części może być zbyt dziecinny)
+ Mimo że kupiłem grę na premierę, nie doświadczyłem poważniejszych problemów technicznych
SŁABOŚCI:
- Niektóre mechaniki są kiepsko wytłumaczone lub wcale
- Czasami nie wiadomo, czego gra od nas oczekuje
- System powiadomień jest kompletnie zwalony (często nie pozwala sprawdzić, czego konkretnie dotyczy komunikat oraz wszczyna alarm przy tak błahych sprawach, jak przerwa w szkoleniu, bo minion idzie coś zjeść lub spać)
- Miniony czasem zachowują się bardzo głupio, co bywa frustrujące podczas nalotu agentów (nieraz weszli mi do złego pomieszczenia i próbowali walczyć wręcz przez ścianę xD)
- Dalsza część gry, gdy baza jest w gruncie rzeczy gotowa, a czas spędzamy głównie na mapie świata, jest niestety nieco męcząca i monotonna
Gdybym miał wystawić ocenę, to takie 8/10. Przez większość czasu bawiłem się świetnie. Wciągnąłem się jak przy Cywilizacji. Ale bywały też chwile, w których się irytowałem.
W mniejszych miejscowościach i wsiach stabilność internetu potrafi być beznadziejna.
A telewizja czy radio są bardzo rozwijające? Większość audycji/programów to też raczej prosta rozrywka. Chociaż nie demonizowałbym pozornie niewymagającej rozrywki - czasami można się zaskoczyć, ile funkcji poznawczych potrafi rozwijać.
W XX wieku obserwowano dość stabilny przyrost inteligencji u ludzi nazywany Efektem Flynna (zasługa powszechnej edukacji i większej dostępności kultury). W XXI wieku wydaje się, że ten wzrost się zatrzymał, ale nie wiadomo, czy winne są współczesne realia, czy może doszliśmy do punktu granicznego dla naszego gatunku (może z mózgu przeciętnego homo sapies więcej się nie wyciśnie?). Warto też podkreślić, że prawdopodobnie jedynie się zatrzymał - to nie to samo, co spadł (media nagłaśniają prace mówiące o spadku średniej inteligencji, ale to pojedyncze badania na niewielkich grupach).
Masz w tekście.
"(...) Warto przypomnieć, że niemieckie prawo dotyczące gier komputerowych jest bardzo restrykcyjne. Nasi zachodni sąsiedzi posiadają własny system przyznawania kategorii wiekowych (oznaczany na pudełkach skrótem USK). Tytuły oznaczone jako niedozwolone dla osób poniżej 18 roku życia nie mogą być sprzedawane, jeżeli kupujący nie okaże dowodu tożsamości potwierdzającego pełnoletność."
"(...) W przeciwnym wypadku gra może otrzymać najwyższą możliwą kategorię wiekową w Niemczech, co poważnie wpłynie na jej sprzedaż (gry dla dorosłych nie mogą być eksponowane w sklepach)."
Moim zdaniem problemem jest to, że wiele współczesnych fanów wyścigów wychowało się na Undenground 2 i Most Wanted tzn. grali w to, gdy byli młodzi. Przez to oczekują od EA czegoś niemożliwego - chcą znowu poczuć się tak magicznie, jak by byli dziećmi. Zawsze będą narzekać, że "to nie to samo", ale nie zdają sobie sprawy, że za to odczucie odpowiada wydoroślenie. Nostalgię i sentyment ciężko przebić czymkolwiek.
Gra bardzo podobna do dwójki i trójki... tylko gorsza. Ok, na plus są fajne gadżety do linki, które cieszą przez pierwszą godzinę. Ale reszta leży.
- System poszerzania terytorium rewolucji jest totalnie nieintuicyjny i zabiera radochę z przejmowania.
- Mniej rzeczy do rozwalania niż w 3. Obiekty zniszczalne w bazach są ustawione dalej od siebie, przez co rozwałka jest mniejsza.
- Prowadzenie pojazdów nadal nie jest przyjemne.
- Fabuła znowu jest kiepska i nie motywuje do gry.
- Wiele misji jest frustrująca (znaczna część to eskortowe).
Ogólnie radzę zainwestować w drugą albo trzecią część serii. Czwórka to rozczarowanie.
Kilka lat temu byłem strasznie narajany na tego typu survivale i potrafiłem bardzo wiele wybaczyć. Ale obecnie mi przeszło, więc potrafię spojrzeć trzeźwym okiem.
Twórcy gry chyba nigdy nie słyszeli o czymś takim jak UX (User Experience). Gra jest fatalnie zaprojektowana (polecam chociażby zestawić z heurystykami Nielsena). Interfejs jest mega nieintuicyjny i trudno się w nim połapać. W dodatku gra wielu ważnych informacji w ogóle nie komunikuje.
Raz szliśmy z kolegą ponad pół godziny, ale jemu niespodziewanie zaczęło spadać zdrowie. Po minucie zmarł. Dlaczego? Nie wiadomo.
Innym razem przymierałem głodem. Kolega miał jedzenie, ale nie mógł mi go przekazać. Dlaczego? Nie wiadomo.
A przypominam, że mówimy o grze, w której śmierć oznacza konieczność zabawy od początku. Przez to z całkiem fajnego pomysłu wyszedł wyjątkowo irytujący produkt.
Zgadzam się z wieloma przedmówcami. Na początku gra się świetnie, ale z każdą kolejną misją powtarzalny start zaczyna być nużący. Nie dałem rady skończyć kariery z tego powodu.
Myślę, że mimo wszystko jednak warto zagrać dla tych pierwszych kilkunastu godzin dobrej zabawy (czas mocno zależy od tempa gry, ja prawie nigdy nie przewijam czasu).
Nie zgadzam się. To że ktoś ma niską inteligencję (duża zasługa genów), jest słabo obyty w Internecie (jak każdy na początku), albo danego dnia tragicznie się nie wyspał, nie oznacza, że moralnie jest go oszukiwać.
Nie rozumiem, co w tym dziwnego. Jest wiele gier, które za premierową cenę są niewarte świeczki, ale za darmo warto ograć, bo mimo wszystko pod jakimś względem są udane.
No i wśród zachwyconych pewnie są też osoby, które bardzo chciały zagrać, ale wystraszyły się mieszanych ocen.
Bardzo typowa gra Ubisoftu. Mamy futurystyczne odpowiedniki przejmowania obozów oraz wspinania się na wierze. Nie powiedziałbym, że bawiłem się źle, ale powtarzalny schemat postepowania na kolejnych planetach może szybko znudzić.
Ostrzegam też, że fabuła jest w stylu serialu na Jetix. Jeśli ktoś ma alergię na "dziecinność", część dialogów będzie dla niego wybitnie żenująca.
Całe życie grałem w ogrom arcadowych gier wyścigowych i w zdecydowanej większości jednak trasy mają dobry flow (są przewidywalne). Jest różnica, gdy słaba znajomość trasy karze Cię jedynie gorszym czasem, a gdy karze Cię ciągłym waleniem w ściany, wypadaniem z trasy itp., nie z Twojej winy.
Jakiś czas temu grałem w zbliżone tematycznie Distance i tam trasy są uczciwe. Trudność wynika z konieczności dobrego manewrowania i skupienia, a nie tego, że jesteś zaskakiwany czymś na tyle późno, że nie możesz już zareagować. :/
Może GRIP po prostu nie jest dla mnie, ale dawno tak się nie irytowałem podczas gry.
Może mam zbyt wolny temperament na tę grę, ale irytuje strasznie.
Kojarzycie Trackmanię? W tamtej grze rywalizujemy o jak najlepszy czas na trasach tworzonych przez użytkowników. Z czasem budowniczy dostrzegli, jak projektować trasy, by się podobały ludziom. Jednym z najważniejszych czynników jest płynność jazdy - nazywana "flow". Jeśli trasa intuicyjnie i gładko prowadzi przez kolejne miejsca, zwykle daje dużą frajdę. Natomiast irytujące są momenty, gdy trasa zaskakuje gracza na tyle szybko, że nie ma czasu zareagować.
Dlaczego o tym mówię? Bo w GRIP Combat Race trasy są okropnie nieintuicyjne. Poruszamy się pojazdami, które szybko rozpędzają się do 500 km/h, więc mamy bardzo mało czasu na reakcję. Trasy niestety często zaskakują w nieprzyjemny sposób - a to obiecująco wyglądająca ścieżka okazuje się nieprzejezdna, a to tuż za pagórkiem jest ustawiona przeszkoda, a to rampa powala nam skoczyć poza trasę. Żeby co chwila nie irytować się wypadaniem z drogi i kolizjami, trzeba nauczyć się map na pamięć. A że nie lubię takich pamięciówek, GRIP dostaje ode mnie taką, a nie inną ocenę.
Szkoda, bo potencjał był spory. Model jazdy jest bardzo przyjemny i sprawia ogromną frajdę, ale zabawę psują kiepsko zaprojektowane mapy. Mam wrażenie, że gdyby autorzy udostępnili edytor tras, w stylu gry Distance (zbliżone klimaty), społeczność mogłaby zapewnić świetną zawartość.
Ale żeby wydać grę na PC, w której nie można ustawić rozdzielczości, to jednak kpina. Jeśli macie duży monitor, szykujcie się na okropną brzydotę.
steamcommunity.com/app/1383960/discussions/0/2965021129410713974/
Wcale nie. Gra roku to najlepsza gra danego roku. Nie musi być bliska ideału.
Bardzo przyjemna gierka. Na papierze pomysł na gameplay może brzmieć dziwnie, ale w praktyce daje mnóstwo frajdy. Jeśli ktoś lubi rozwałkę i główkowanie - polecam. :D
Bardzo fajnie buduje się w tej grze pojazdy, ale gameplay jest nieco nudnawy.
Jeśli uwielbiasz projektowanie pojazdów i sam ten aspekt wystarczy, żeby Cię wciągnąć, daj grze szansę. Ale jeśli oczekujesz, że konstruowanie będzie jednym z wielu elementów ciekawego gameplayu, odpuść sobie. Trailmakers oferuje jedynie parę map, na których nic ciekawego się nie dzieje. Jesteś tylko Ty, Twój pojazd i ewentualne przeszkody na drodze lub czas do pobicia.
A ja mam mieszane odczucia. Gra po pewnymi względami jest świetna, ale...
Brakuje mi czegoś między stawianiem gotowych budynków, a dokładnym projektowaniu ich ściana po ścianie. Nie jestem na tyle artystyczny, żeby próbować myszką dopasować okno idealnie między filarami w budynku oraz ładnie dobrać wszystkie kolory. Zaś gotowce szybko przestały mi wystarczać, bo musiałyby się powtarzać w parkach tematycznych. Niby jest Warsztat Steam, ale jak szukałem czegoś konkretnego, żeby zaspokajało moje potrzeby, nigdy tego nie znajdywałem. Poza tym ciężko utrzymać wizualną spójność między dziełami różnych graczy.
W przypadku rollercoasterów budowanie jest fajne, intuicyjne i są gotowe segmenty, z których można złożyć kolejkę. Szkoda, że przy budynkach to tak nie działa.
Gra albo dla tych, którym kompletnie zwisa, jak wygląda ich park, albo dla tych, którzy są gotowi siedzieć kilka godzin nad jedną atrakcją z dekoracjami. Dla tych pośrodku raczej odradzam.
Pograłem trochę w otwartą betę i jest lepiej, niż się spodziewałem. Na początku jest irytująca, ale jak się człowiek nauczy płynnie grać, sprawia niemałą frajdę.
Jednak w becie jest na tyle mało zawartości, że chyba gra zdąży mi się znudzić jeszcze przed końcem testów. Denerwujące są też problemy ze sterowaniem. Czuję się, jakbym grał na klawiaturze bez anti-ghostingu, bo co jakiś czas worm nie reaguje na naciskanie klawisza (albo przycisku myszki), co w dynamicznej wymianie ognia oznacza śmierć.
Nie podoba mi się też styl graficzny. Przez pierwszą godzinę nabierałem się na to, że chciałem pójść w głąb, bo grywalny obszar (2D) nie różni się od tła (3D).
Powiem tak - pograłem niecałe 2 godziny i generalnie gra wydaje się bardzo fajna - o ile ktoś szuka czystego arcade, a nie sim-racing.
Niestety trochę pospieszyłem się z zakupem, bo gra jest jeszcze niepołatana. Mam chociażby taki problem, że część klawiszy w edytorach mi nie działa (zarówno przy malowaniu samochodów, jak i budowie aren). A nie mam obecnie pod ręką żadnego pada, by sprawdzić, czy z nim by działało.
Jeśli ktoś lubi zarządzanie transportem produktów oraz automatyzację, powinien się wciągnąć. To takie Factorio w 3D, w którym można tworzyć wielopoziomowe pasy.
nie podoba mi się też to łapanie, odpychanie itp, często zdarza się tak że jakiś gość cię zepchnie z platformy w przepaść, jest to frustrujące dla mnie
Mi też to się nie podoba. Na początku mało kto popychał w trollowski sposób, ale z czasem spotykałem się z tym coraz częściej.
Wyobraź sobie sytuację, że 60 niezdarnych ludków próbuje się przecisnąć przez ciasne drzwi.
-> Jeśli w takiej sytuacji reagujesz - "hahaha, ale śmieszny chaos", to jest to gra dla Ciebie
-> Jeśli w takiej sytuacji reagujesz - "wrrr, jak niby w takim chaosie mam wygrać?!1!!1!", to nie jest gra dla Ciebie
Zwycięstwo zależy w dużej mierze od szczęścia, więc jeśli bardzo zależy Tobie na wygrywaniu, Fall Gyus dostarczy ogrom frustracji. Jeśli jednak cenisz nieprzewidywalną zabawę, w której występują komiczne sytuacje, może Ci się spodobać.
Niestety obecnie zawartości jest mało. Krótkie potyczki na niewielu planszach szybko stają się powtarzalne i nużące. Mam 6 godzin na liczniku i obecnie chyba mi starczy. Nie oczekujcie produkcji, która wciągnie na setki godzin.
Napisałem swoje wrażenia po kilku godzinach i zapomniałem wspomnieć, że po parunastu moje odczucia się zmieniły - byłem nieco rozczarowany.
W porównaniu do wielbionego przeze mnie Transformed, gra wypada blado.
-> Znacznie krótsza kariera na ok. 5 godzin. W dodatku z nieciekawą fabułą i kiepskim voice-actingiem.
-> Mniej ciekawe trasy. W Transformed jak pierwszy raz jechałem na nowej trasie, często miałem opad szczęki. Tu są tylko ok.
-> Nieintuicyjne symbole bonusów. Po obrazku ciężko się domyślić, co one robią, więc wymagają nauki na pamięć. A mówimy o grze, gdzie szybka reakcja to podstawa.
-> Nasze wyniki w próbach czasowych nie są zapisywane, co zabija motywację do poprawiania rekordów. Dla porównania w Transformed są zapisywane na serwerach i można na bieżąco konfrontować je ze znajomymi.
-> W trybie multiplayer brakuje czytelnego pokazywania naszych postępów. Jedynie przy naszej nazwie użytkownika widnieje odznaka, która właściwie niewiele znaczy, a w statystykach możemy znaleźć swoją pozycję online (bez żadnych szczegółów). W Transformed system ratingu bardzo zachęcał do dalszej gry.
-> Serwery lubią wywalić błąd i wyrzucić wszystkich z sesji. Z tego co czytałem w centrum społeczności, ten problem występuje do dzisiaj.
-> Martwy multiplayer. Dwa tygodnie po premierze ciężko było kogoś znaleźć. W Transformed w 2020 roku nadal o to łatwiej.
Jeśli nie masz doświadczenia z samochodowymi grami w uniwersum Sonica, zdecydowanie radzę sięgnąć po starsze Sonic & All-Stars Racing Transformed. Grę można obecnie znaleźć za niewielkie pieniądze, a do dzisiaj jest jedną z najlepszych produkcji dostępnych na rynku. Team Sonic Racing mogą kupić ci, którzy Transformed poznali od deski do deski i szukają w formule rozrywki nieco świeżości. Ale tylko na porządnej przecenie. I bez wygórowanych oczekiwań.
Śmiechowa gierka. Pierwsze chwile mogą być nieco zniechęcające, bo mamy bardzo ograniczony asortyment narzędzi, które w dodatku nie są zbyt skuteczne. Jednak z czasem rozszerzymy i ulepszymy nasz sprzęt, a wtedy zabawa jest wspaniała. Osobiście uwielbiam jeździć ślizgiem (przypomina deskorolkę) od człowieka do człowieka i zabijać wszystkich sondą analną. xD
Przy moim bardzo spokojnym gameplayu, gdzie sporo czasu spędzałem na bezcelowej zabawie, przejście wszystkich głównych misji oraz części pobocznych zajęło mi 12 godzin. Nie jest to więc długa gra.
Zaznaczam, że nie grałem w oryginał z 2005, więc nie mam porównania.
Również przyłączę się do pozytywnych opinii. Jeśli ktoś szuka niezobowiązującej rozrywki, która nie przejmuje się realizmem i stawia na dobrą zabawę, grę mogę z czystym sumieniem polecić. Mogłoby się wydawać, że gra o rekinie pożerającym ludzi to będzie niskobudżetowy gniot, ale Maneater okazuje się bardzo solidne.
Plusy:
+ ładne i zróżnicowane lokacje
+ strasznie satysfakcjonujący rozwój rekina
+ zabawne i pomysłowe drogi ewolucyjne
+ wciągające walki (po osiągnięciu wprawy można wpaść we FLOW)
+ humor
Minusy:
- dość krótka
- na dłuższą metę jednak zbyt powtarzalna
- gra ma bardzo sandboxową strukturę i niestandardowa kombinacja zdarzeń potrafi ją zawiesić
Podsumowując: To krótka, ale bardzo satysfakcjonująca przygoda.
Dla zainteresowanych: gra zawitała na Steam.
https://store.steampowered.com/app/1202970/Mad_Tracks/
Wspiera Steam Remote Play, więc można pograć ze znajomymi przez Internet.
Średniak.
W innych grach tego typu jak Mad Tracks, Table Top Racing czy ToyBox Turbos wyścigi to jeden z wielu trybów zabawy. Dzięki temu chociaż starcia są krótkie, ich różnorodność zapewnia odpowiednią porcję grywalności. Zaś tutaj wyścigów szybko ma się dosyć, a poza jedną minigierką w soccera nic więcej nie ma.
Grając w to krótkim partiami po pól godziny można się nawet nieźle bawić. Ale osobiście jestem już zmęczony, chociaż za mną dopiero połowa mistrzostw.
Bardzo przyjemna gierka. Fajnie jeździ się samochodami, bonusy są satysfakcjonujące, a pomysł ze specjalnymi oponami jest ciekawy i urozmaica zabawę.
Podstawowa gra jest dość krótka. Mistrzostwa ukończyłem w 5 godzin, została jeszcze znaczna część wyzwań. Ale cena na Steam obecnie wynosi 14,49zł, więc i tak raczej warto.
Multiplayer niestety jest martwy, a nie ma gry na dzielonym ekranie. Dlatego nie należy nastawiać się na coś, co pochłonie na wiele godzin.
Nie, nie zmądrzeją. Efekt utopionych kosztów sprawi, że będą bardziej zmotywowani do dalszej wiary w teorie spiskowe. Nie będą chcieli przed sobą przyznać, że zmarnowali pieniądze.
Przyjemna gra. Nietypowe sterowanie daje mnóstwo frajdy, a poziomy są zaprojektowane w bardzo kreatywny sposób. Dużo śmiechu gwarantowane, szczególnie w co-opie.
Chociaż to krótka przygoda na kilka godzin, w tym czasie oferuje ogrom dobrej zabawy
Gra strasznie nastawiona na grind i wydawanie prawdziwych pieniędzy. W online za misje dostajemy znacznie mniej niż na singlu. W dodatku to, co na singlu dostawaliśmy za darmo, tu musimy kupić.
A do tego nadal rozrywce towarzyszy sporo błędów.
Przykładowo czasami nie mogę rozpocząć rozmowy z postacią niezależną, by rozpocząć misję. Ta opcja jest po prostu nieaktywna i gra nie informuje, dlaczego.
Inny problem. Przy wybraniu zlecenia z tablicy dla łowcy nagród czasami misja potrafi się nie odpalić, ale blokuje wszystkie inne, bo "minęło za mało czasu od poprzedniego zlecenia".
Nie polecam. Ze znajomymi można się trochę pobawić, ale na dłuższą metę bardziej irytuje niż cieszy. A w dodatku istnieje ryzyko uzależnienia, jak w każdej grze nastawionej na grind. Najlepiej w ogóle tego nie odpalać, tylko skupić się na trybie fabularnym dla jednego gracza.
Gra jest jednak kilka klas poniżej Sonic & All-Stars Racing Transformed czy Team Sonic Racing. W ogóle nie czuć tu prędkości.

Polecam książkę "Fakt, nie mit". Tam to jest bardzo przystępnie wyjaśnione.

Intro/ekstrawersja ma postać rozkładu normalnego. Najmniej jest ludzi skrajnych (po obu biegunach), a najwięcej jest ludzi po środku (nazywanych czasem ambiwertykami).
Ja jestem skrajnym introwertykiem, a nie cierpię niemych protagonistów i zgadzam się z gniewem autora.
Ja w realu też mało mówię, a jednak niemi bohaterowie mocno psują mi immersję. Więc to raczej kwestia gustu, uwagi i oczekiwań.
Jedna rzecz może mieć większy wpływ, inna mniejszy. To nie jest tak, że albo każdy element gry ma zerowy wpływ, albo każdy ma jednakowy.
Skąd czerpiesz takie postrzeganie prawicy? W pracach naukowych najczęściej się przyjmuje, że prawica ma takie postulaty jak wstrzemięźliwość w reformach społeczno-gospodarczych i politycznych oraz szacunek dla tradycji i istniejącej hierarchii społecznej. Lewica natomiast jest zdania, że świat oparty na tradycji i hierarchii jest niesprawiedliwy i chce go zmienić.
Ty chyba mylisz prawicę z libertarianizmem.
Szkoda tylko, że co-op przez sieć w XBOX Game Pass na PC w większości gier działa tak tragicznie. Zbugowany interfejs, błędy połączenia i wiele więcej.
No co za idioci!!!!!!! Mają inny gust i potrzeby niż ja!!!!!!!!!
Mi też gra nie podeszła, ale jak komuś się podoba i dobrze się w niej bawi, to po co miałbym mieć o to pretensje?
Można też w menu przytrzymać Q.
A gra faktycznie nijaka. Gorsza od swojego poprzednika.
Pierwsza godzina jest tragiczna i nie zdziwię się, jeśli większość po tym czasie porzuci grę. Ale z czasem, jak odblokowuje się kolejne umiejętności i bronie, zabawa jest całkiem niezła. Za pełną cenę stanowczo odradzam, ale jako miły przerywnik dla posiadaczy Xbox Game Passa na PC daje radę.
W sumie spoko dodatek. Ale wolałbym to chyba jako jakiś spin-off serii. Żeby wszystkie samochody były z LEGO, a nie że jest trochę tego i trochę tego, co psuje immersję.
@Kaczmarek35
Nasza samoocena jest bardzo zależna od otoczenia. Wykazano to w wielu eksperymentach psychologicznych. Także na osobach, które deklarowały, że opinia innych ludzi nie ma dla nich żadnego znaczenia. Popularna hipoteza jest taka, że ten mechanizm - z ewolucyjnego poziomu - pozwalał tworzyć spójne i lepiej zorganizowane społeczności. Oraz karać osoby, które na przykład pasożytowały w stadzie, zamiast pomagać innym.
W dodatku - co dla wielu zaskakujące - ludzie z wysoką samooceną potrzebują pochwał z zewnątrz częściej niż osoby z niską. Wynika to z wewnętrznej potrzeby do posiadania stałej i spójnej oceny o sobie. Jeśli osoba z niską samooceną nie jest chwalona, uznaje, że wszystko się zgadza. Jestem beznadziejna i dlatego mnie nie doceniają. Natomiast w przypadku osoby o wysokiej samoocenie, brak pochwał staje się niepokojącym sygnałem. A może nie jestem jednak taka wspaniała?
Generalnie zamiast oceniać ludzką naturę na chłopski rozum i anegdotyczne historyjki, lepiej sięgnąć po podręczniki psychologiczne.
Po dziewięciu godzinach spędzonych w grze powiem, że bawię się równie dobrze jak w Transformed. Na papierze mechanika związana z drużynami może wydawać się dziwna, ale w grze sprawdza się wyśmienicie.
Podczas grania na PC nie uświadczyłem żadnych problemów technicznych. Zarówno na singlu, jak i w multi przez sieć.
Także polecam! :)
Zasada, że Avatar 2 będzie miał premierę za 2 lata, co roku aktualna.
Gra już na obecnym etapie działa dobrze i jest piekielnie wciągająca. Jak ktoś lubi sandboxy z budowaniem i automatyzację produkcji, bardzo polecam.
Bardzo ciekawy pomysł i podobno grywalny, ale gracze dużo narzekają na techniczny stan produkcji. Dlatego sugeruję poczekać.
Obecnie bardziej toksyczne? WTF? W Europie panuje obecnie największy spokój społeczny w historii. Nigdy prawo jednostki do godności nie były szanowane jak obecnie. Ludzie sobie wyobrażają, że w przeszłości byli sami dżentelmeni w garniturach, a rzeczywistość jest taka, że zabijano Żydów tylko dlatego, że byli Żydami, a wśród arystokracji popularna była "zabawa" polegająca na krępowaniu i podpalaniu kota.
Zaskakująco wciągająca. A tytułowe szlamy są tak urocze, że trudno się nie uśmiechnąć.
Polecam, jeśli ktoś szuka spokojnej gry do relaksu.
Jestem ogromnym fanem Saints Row 3 i 4. Ale Agents of Mayhem mnie rozczarowało. :(
Na początku bawi nieźle, ale powtarzalność zadań i lokacji z czasem męczy strasznie. Zwłaszcza, że wiele misji polega na zrobieniu tego samego 3 razy np. odbiciu trzech zakładników, obronie trzech punktów, spenetrowaniu trzech (niemal identycznych) podziemnych baz, co dodaje grze męczącej monotonii.
Na porządnej promocji nawet warto, bo przez pierwsze 10 godzin bawiłem się nie najgorzej. Ale za pełną cenę zdecydowanie odradzam. Wątpię, bym kiedykolwiek grę ukończył.
Dodatkowe atrakcje to:
-> dłuższe loadingi podczas wchodzenia do klubu (nawet 10 minut)
-> wywalanie gry i bezpowrotna utrata materiałów, które w danej chwili się przewozi i w które zainwestowało się pieniądze
@Ko-o-ast-y
Trollujesz czy co? Raportów i reportaży jest od groma. Spraw sądowych wygranych przez ofiary także. Jednym z najbardziej wstrząsających, jakie w ostatnim czasie czytałem, dotyczą systemowego draństwa w Pensylwanii. Członkowie komisji opracowali 7 zasad, jakie stosowali duchowni, by ukryć czynnych pedofilów w sutannach. Przeczytaj te zasady i zastanów się, czy z Kościołem jest wszystko w porządku.
Gra sama w sobie całkiem fajna (nie grałem w starszą wersję), ale od strony technicznej jednak koszmarek. Crashe i drastyczne spadki płynności towarzyszyły mi często.
Nie wiem, o jakie gry może chodzić TobiAlex, ale ja np. bardzo czekam na Dual Universe: https://www.gry-online.pl/gry/dual-universe/z047d1#pc
No i całkiem spoko jest Space Engineers: https://www.gry-online.pl/gry/space-engineers/z93976
Dziwi mnie nieco, że gracze sami popierają parcie na exclusivy, co wymusza na nich zakup wielu platform. W ich interesie jest raczej lobbować za wieloplatformowością gier.
Gra rodziła się w ogromnych bólach i zdążyła zrazić do siebie wiele osób. Jednak obecnie serio trzyma poziom. Co prawda brakuje mi nieco dynamiczności Flat Outa 2 (grze bliżej do jedynki), ale zabawa jest! :)
Nie słyszałem wcześniej o Kabounce, a muszę przyznać, że gra się przyjemnie. Takie bardziej dynamiczne Marble Arena.
Na podstawie jednego przypadku wnioskujesz, że wszystkie tego typu newsy są fałszywe? Oj, poważne heurystyki tu widzę.
Akurat w przypadku ACTA to serio była dezinformacja. Większości "szokujących" rzeczy w tej umowie zwyczajnie nie było. Kilka lat później znacznie groźniejsza ustawa inwigilacyjna przeszła bez większego echa.
gra ma lewacki trend, najlepiej sie wychodzi na decyzjach wybitnie lewackich , zwiekszanie praw dla gejow zawsze wiaze sie z pozytywami :) np zwiekszanie punktow badan, (to dlatego ze wiekszosc naukowcow to pewnie geje?)
Akurat istnieje udowodniona zależność między liczbą zadeklarowanych osób homoseksualnych w danym regionie, a rozwojem naukowym. Najczęściej tłumaczy się to tym, że tolerancyjne społeczeństwo nie zmusza do ukrywania swojej orientacji i jednocześnie w tolerancyjnym społeczeństwie ludzie są bardziej kreatywni, bo nie boją się dzielić swoimi pomysłami.
Tak patrzę na tutoriale z oficjalnego kanału gry na YT i jestem pod wrażeniem. Możliwości konstrukcyjne są ogromne, zarówno jeśli chodzi o funkcjonalność, jak i stronę artystyczną. Czekam z niecierpliwością, chociaż zwykle nie przepadam za MMO.
Ale czemu wiele komentujących zakłada, że sport w ogóle musi wymagać wysiłku fizycznego?
Sport – forma aktywności człowieka, mająca na celu doskonalenie sprawności fizycznych lub psychicznych w ramach współzawodnictwa, indywidualnie lub zbiorowo, według reguł umownych.
Konkurencje w których uczestnicy np. muszą wykazać się najlepszą pamięcią, też są sportem. Możecie się oburzać, tupać nóżką, ale takie są fakty. Każdy ma prawo do własnej opinii, ale nikt nie ma prawa do własnych faktów.
Sport – forma aktywności człowieka, mająca na celu doskonalenie sprawności fizycznych lub psychicznych w ramach współzawodnictwa, indywidualnie lub zbiorowo, według reguł umownych.
To jest jedna z tych gier, w których możemy doprowadzić znajomego do szału (lub on nas). Czasami od jednego, precyzyjnego strzału zależy, czy nieprzemyślana konstrukcja rywala oderwie się od skały albo zapadnie pod własnym ciężarem.
Jeśli macie z kim grać przez Internet, gra może spełniać podobną funkcję towarzyską jak Wormsy.
Niektórzy mówią, że BlazeRush pokazuje, jak wyglądałoby Micro Machines, gdyby reżyserem był Michael Bay.
Rzeczywiście dzieje się dużo, a nagromadzenie kolorowych eksplozji potrafi wywołać uśmiech. Potyczki są bardzo dynamiczne, ale niestety - szczególnie na wyższych poziomach trudności - wiele zależy nie tylko od umiejętności, ale także od szczęścia.
Przejście kariery bez maksowania bardziej doświadczonym graczom zajmie ok. 4-5 godzin, ale warto wspomnieć, że poziom trudności jest serio wysoki. Spędziłem wiele lat w zręcznościowych wyścigach, a część wyzwań nie udawała mi się za pierwszym razem.
Gra kosztuje niewiele (35,99zł na Steam), a daje dużo frajdy. Jeśli macie z kim grać przez sieć lub na kanapie, bardzo polecam. ;-)
Być może wśród zachwyconych przemawia sentyment, co jestem w stanie zrozumieć. Jako niewtajemniczony poczułem się, jakbym grał w coś na poziomie Poldek Driver albo Maluch Racer. Do plusów mogę zaliczyć, że gra jest autentycznie „chora”, więc pozwala się wyżyć. No i mapy bywają ciekawe.
Ale do minusów leci cała reszta:
- Niezwykle toporny model jazdy (co samo w sobie już przekreśla grę wyścigową)
- Kiepska oprawa audiowizualna (przy tych wymaganiach sprzętowych można oczekiwać znacznie więcej)
- Słabo zbalansowane tryby gry
- Mało czytelny interfejs
Wielka szkoda, bo twórcy zdawali się mieć fajne pomysły i gra mogła być znakomita. Niestety obecnie to taki średniak, prawie gniot.
Jeśli szukasz agresywnej gry wyścigowej, proponuję:
- Crashday Redline Edition
- serię FlatOut
- Gas Guzzlers Extreme
- Split/Second
Jeśli chcesz wyżyć się na przechodniach, proponuję:
- serię Saints Row
- serię Grand Theft Auto
Gra sama w sobie daje dużo frajdy, ale tryb kariery ukończyłem w niecałe 3 godziny. Toybox Turbos jest spoko jako produkcja kanapowa ze znajomymi, ale zdecydowanie przydałoby się więcej zawartości.
Mam podobne zdanie o ostatnich wyczynach Nadeo. Szkoda, że gra "Distance" nie ma takiego rozgłosu, bo wnosi do podobnej formuły spory powiew świeżości. Trackmanie to odgrzewane kotlety.
Fajna zabawa. Na początku gra może wydawać się bardzo pusta, ale z czasem przychodzą do głowy kolejne pomysły na ciekawe mechanizmy i pojazdy. Polecam obczaić najwyżej oceniane modyfikacje w Warsztacie Steam, bo poszerzają nasze możliwości
Obecnie największym minusem jest optymalizacja. Przy skomplikowanych pojazdach lub dużej liczbie budynków, liczba FPS drastycznie spada. Sporo graczy narzeka na zbugowany multiplayer, ale nie miałem okazji sprawdzić.
Jeżeli ktoś lubi zręcznościowe wyścigi w stylu Trackmanii, powinien być zadowolony. Edytor tras daje ogromne możliwości, co kreatywna społeczność udowadnia w Warsztacie. Poziomy są bardzo zróżnicowane zarówno pod względem mechaniki, jak i wyglądu.
Motywować do grania ma nas walka o jak najlepszy wynik, by wyróżnić się w tabeli wśród znajomych i na całym świecie. Jeżeli na kogoś to kiepsko działa - niech poważnie zastanowi się nad zakupem. Jest tryb multiplayer, ale mało ludu.
Niektórych może zniechęcać baaardzo długi czas we Wczesnym Dostępie. Słusznie. Też tego nie pochwalam. Jednak dodam, że już na obecnym etapie produkcja jest bardzo grywalna.
Jak ta gra potwornie wciąga...
Po każdym odpaleniu muszę walczyć ze sobą, by w końcu się oderwać. W stosunku do jedynki niewiele zmieniło się w zasadach, ale jakościowo stoi na znacznie wyższym poziomie. Mapy są ciekawsze i bardziej zróżnicowane, rozrywka lepiej zbalansowana, a humor jeszcze zabawniejszy. :D
Polecam osobom szukającym czegoś oryginalnego do pogrania ze znajomymi.
Jeżeli ktoś grał w starego Crashdaya, generalnie wie, czego się spodziewać. Chociaż oryginał ma już ponad 10 lat, Redline Edition daje kupę frajdy.
Ciekawe tryby gry bawią jak dawniej. Zaś w edytorze ludzie tworzą trasy, których nie powstydziłaby się Trackmania.
Crashdaya nie polecam osobom, które lubią grę "przejść". Kariera jest krótka i mało ciekawa. Siła gry tkwi w multi i dziełach społeczności.
@Belert Jeżeli już ktoś wąchał, to autorzy światowych publikacji naukowych. http://www.focus.pl/czlowiek/randki-wez-ja-na-horror-9169
Widzę, że na GOLU nie ma sensu dawać rad. Tu jest tylko miejsce na ironiczne wyśmiewanie cudzych problemów.
[42] @jason900627
Rada opiera się na wielu źródłach informacji. Nie przekreślajcie jej z powodu moich problemów. ;)
Na deser taka ogólna rada od naukowców: Dobrze ją zaprosić na horror. Reakcja na zauroczenie i strach są do siebie tak podobne, że mózg może je ze sobą pomylić. :P
Nie ma skutecznej metody na podrywanie dziewczyn. Wynika to z prostego faktu - ludzie są różni. Jedną dziewczynę poderwiesz za pomocą pajacowania, bo uzna to za zabawne, a drugą tym samym zniechęcisz, bo uzna Cię za dzieciaczka.
Rozumiem Cię, bo też mam problem ze znalezieniem wybranki. Spotkałem w swoim życiu dwie kobiety, z którymi liczyłem na więcej. Ale cóż. Przy swojej nieśmiałości nie jestem osobą, która może swobodnie przebierać w ofertach. Rozmawiałem jednak sporo na ten temat z kumplami, interesuję się też w wolnym czasie psychologią i parapsychologią.
Co mogę na ten temat powiedzieć - bądź sobą. Jeżeli lubisz podrywać za pomocą żartów - żartuj. Jeśli wolisz poważne rozmowy - rozmawiaj. Nie próbuj udawać kogoś, kim nie jesteś. To chyba najlepsza metoda.
Poniżej znajdują się narzekania na upadające społeczeństwo i głupotę youtuberów.
~ Jasnowidz Szyszka_PC
Zapowiada się świetnie. Budowanie rollercoasterów wygląda na bardzo plastyczne i intuicyjne. :)
"W głowie się nie mieści" to arcydzieło. Nie ma mowy o przereklamowaniu. :)
"Angry Birds" na chwilę obecną mnie nie porwał.
Fantastyczna gra, która nieustannie się rozwija. Jeśli kochacie city-buildery, bierzcie bez wahania. Seria Cities Xl jest o kilka klas niżej.
Podejrzewam, że zapanuje na dobre "internet przedmiotów", w którym większość urządzeń komunikuje się ze sobą. Internet stanie się tak naturalny i płynny, że przestaniemy go zauważać.
Myślę, że będziemy musieli zmienić wyobrażenie człowieka wykształconego. Obecnie to osoba z bogatą wiedzą, która potrafi ją twórczo wykorzystać. W przyszłości wiedza będzie na wyciągnięcie ręki przez 24 godziny na dobę. Wkuwanie dat i definicji będzie postrzegane jako strata czasu (już trochę jest). Ważniejsza stanie się umiejętność szybkiego wyszukiwania informacji i wykorzystywania w praktyce. Mało kto będzie czytał podręczniki akademickie w całości. Będziemy skakać po przydatnych fragmentach.
Ciekawie zapowiadają się interakcje społeczne. Już teraz istnieją algorytmy odczytujące ludzkie emocje lepiej niż ludzie. Mogą one podpowiadać, jak zagadać do dziewczyny, albo sprzedać swój produkt. Czy w przyszłości rozmowy będą kierowane przez maszyny? Czytałem o tym ostatnio świetny artykuł. http://gadzetomania.pl/57780,rozpoznawanie-emocji
Czy w przyszłości kompletnie zamkniemy się w wirtualnych światach i przestaniemy spotykać się w rzeczywistości? Jest taka możliwość. Mnie osobiście strasznie ciekawi, czy wirtualny kontakt odczuwany identycznie jak prawdziwy, zaspokoi potrzeby społeczne, czy mimo wszystko to nie będzie to samo. Podejrzewam, że nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi, bo każdy będzie patrzył inaczej.
A może gaming i wirtualizacja pójdzie w odwrotną stronę? Zamiast siedzieć w miejscu, założymy okulary i nasze mieszkanie zmieni się w statek kosmitów. Będziemy biegać po różnych pokojach, wykonując namacalne misje, a przedmioty codziennego użytku otrzymają nowe funkcje.
Jedno jest pewne. Technologia nie raz nas zaskoczy. Jako entuzjasta nowoczesności będę śledził zmiany z dużym zainteresowaniem.
Brzmi bardzo ciekawie. Mam nadzieję, że będzie można grać na światach tylko z niewielką grupką znajomych.
Cieszę się, że tak rozwijają najlepszy city-builder od lat. Aftre Dark to dla mnie pozycja obowiązkowa.
[17] @Predi2222
Dokładnie tak to wygląda. W międzyczasie pojawił się synonim "brak wyczucia smaku". ;)
Mnie tylko ciekawi, jak wytłumaczą się osoby, które tę zasadę stosują.
[19] @ DanuelX
Ja ten temat odczytałem jako poruszenie problemu wyśmiewania cudzego gustu, bez zapoznania się z nim.
[12] @Will Barrows
Też uważam, że muzyka ma głównie wpadać w ucho. Mądre przesłanie jest tylko dodatkiem, którego brak nie przekreśla całości utworu.
[13] @ daro11221
Jeżeli 20 osób powie, że piękny kwiat jest gównem, to wcale nie muszę się z nimi zgadzać ;)
[14] @ Herr Pietrus
Zdefiniuj "brak gustu". Jak według Ciebie ocenia się czyjś gust?
Pac-Man i Ridge Racer Unbounded to gry, którymi warto się zainteresować. Obie były w dniu premiery zbyt drogie, ale za taką cenę warto.
@Predi2222 Worms 3D i Wormd Forts były dość toporne, przez co zniechęciły ludzi do trójwymiarowych robaków. Ale większość bolączek naprawiło późniejsze Worms 4: Totalna Rozwałka. Polecam spróbować :)
Jeśli chodzi o Worms WMD, to mam mieszane uczucia. Z jednej strony jest jakiś powiew świeżości, ale średnio mi się widzą pojazdy w Wormach. Zobaczymy...
Patrząc na sukces Rocket League, gdyby Mad Tracks ukazał się dopiero teraz, to wynikami sprzedaży chyba pobiłby GTA V ;)
I pomyśleć, że w momencie premiery Mad Tracks przeszedł bez większego echa, a dużą popularność zdobył dopiero, gdy był dodawany do czasopism z grami.
"Czyli uważasz, że uwarunkowania kulturowe, religijne, czy te, związane z tradycją, nie mają żadnego wpływu na wyniki tego rodzaju eksperymentów?"
Gdzieś czytałem (chyba na Wikipedii), że właśnie nie. Mnie też to zaskoczyło. Okazuje się, że presja ze strony autorytetu działa na ludzi tak samo.
Tu trochę więcej o tym: https://pl.wikibooks.org/wiki/Techniki_manipulacji_psychologicznej/Siła_autorytetu
Co do Polaków - czy rzeczywiście jesteśmy tak nonkonformistyczni? Wystarczy powołać się na słowa Jana Pawła II i już mało kto ma odwagę je podważyć.
@dudi42
Ej, ej. W ścigałkach NFS-podobnych może nie było ostatnio perełki, ale w przypadku w pełni arcadowych wyścigów mamy kapitalne "Sonic & All-Star Racing Transformed" z 2013 roku. Lat mam 21.
Mad Tracks to była świetna gra. Do dzisiaj świetnie sprawdza się jako kanapowiec na domowe spotkania. Tam oprócz piłki nożnej były też inne konkurencje jak kręgle, krykiet, rzutki, bilard i wiele więcej. Bardzo podobała mi się studnia, gdzie trzeba było uciekać przed podnoszącą się wodą i konkurencja w której jedna drużyna próbowała dotrzeć do mety, a druga za wszelką cenę miała ją powstrzymać. Sporą radochę sprawiają też pojedynki na dachu 1 na 1, w którym trzeba zrzucić rywala i samemu nie dać się zrzucić. Wszystkiego chyba było ponad 40. Jak ktoś nie grał w Mad Tracks, to bardzo polecam :P
Co do Rocket League. Gra wygląda na prostą, a fajnie zaprojektowaną. Zaczekam jednak na porządną obniżkę, bo obawiam się sporej monotonii. Wątpię, by wygrała z Mad Tracks.
A wciąga na dłużej niż 2-3 godziny? Obawiam się, że gra będzie zbyt szybko nudziła.
Już hejterzy się zlecieli...
Widzieliście Lego Przygodę? Formuła minecrafta daje właśnie ogromne pole do popisu!
"No i jestem w szoku, że napisy w samym filmie również zostały spolszczone." - To akurat nie pierwszy raz w filmach Pixara. W "Potwory i spółka" napisy również były spolszczone. Co nie zmienia faktu, że to bardzo miłe. ;-)
U mnie jest tak, że na studia dzienne trzeba pisać egzamin, ale na wieczorowe i zaoczne już nie. Na studia II stopnia zaoczne z np. finansów i rachunkowości, możesz przyjść z dowolnego kierunku i od razu zacząć naukę. Inna sprawa, że takie osoby zwykle sobie nie radzą i szybko odpadają.
Też jestem przeciwny ocenianiu komentarzy. Albo jesteś konformistą, albo minus :/
Za to nie pogardziłbym możliwością ignorowania postów wskazanego użytkownika :)
Mi też pasuje obecny wygląd. Jest bardzo przejrzysty i miły dla oka. Nie potrzebujemy zbędnych bajerów graficznych.
Wczoraj wróciłem z kina i nadal jestem oczarowany. To prawdopodobnie najlepsza "bajka", jaką w życiu widziałem. A widziałem naprawdę dużo. Inside Out jest filmem tak kreatywnym, tak inteligentnym i tak emocjonalnym, że można go polecić każdemu.
Właśnie wróciłem z nowego Terminatora. Internet za bardzo histeryzuje. Dzieł Jamesa Camerona on nie przebił, ale jest dobry (lepszy niż 3 i 4). Wciąga.
@Winch2005
Nie przejmuj się. Mnie "Ted" też wymęczył. Głównie przez słaby humor ("Aaa! To kupa!").
"To przede wszystkim zręcznościówka, w której planowanie, choć ważne, jest dopiero na drugim miejscu." - Nie zgodzę się. Przy odpowiedniej taktyce można nieźle uprzykrzyć życie przeciwnikowi. Mi kiedyś udało się tak wszystko rozstawić, że kolega ani razu nie dotarł do mojej bramy :D
7 Days to Die - taki Minecraft z zombiakami. W co-opie przeszukiwanie budynków sprawia dużo frajdy.
Space Engineers - jeśli chcecie pobawić się w konstruowanie statków kosmicznych, to świetna produkcja. Razem z kolegą spędziliśmy w niej ponad 70 godzin :D
Orcs Must Die! 2 - gra akcji z elementami tower-defense. W co-opie zabawa jest bardzo przyjemna.
Rock of Ages - ostro szurnięta gra, w której jedziemy głazem i próbujemy dojechać do bramy przeciwnika. Druga osoba stara się nas powstrzymać za pomocą pułapek. Gra jest bardzo grywalna i wywołuje banana na twarzy. Jeśli dobrze pamiętam, to polecam mapę La Rochette.
@Astro2199926
Ale ja nigdzie nie wspomniałem, że dzieci maja przestać ćwiczyć. Ja tylko tłumaczę prawdopodobną przyczynę uciekania z WF-u. To raczej nie jest lenistwo, bo dzieciaki generalnie sport lubią. Może i oficjalnie twierdzą "nie chce mi się", ale co mają powiedzieć? "Boję się wyzwisk kolegów"?
Co do obelg - istnieją różne typy ludzi i różne sposoby motywacji. To co jednego zachęci do pracy nad sobą, innego skłoni do depresyjnych refleksji. Mnie takie uwagi po dłuższym czasie zaczęły dobijać, bo nie potrafiłem wybić się z poziomu "niedorozwiniętego niemowlaka".
Po jakimś czasie zaczęło się celowe podstawianie mi nogi, przepychanki itp. Najgorzej było po WFie w przebieralni, gdzie ludzie musieli wyładować złość na kogoś za przegrany mecz. Teraz się mocno narażę, ale zwolniłem się z WF-u. Nie dlatego, że nie lubię sportu. To była ucieczka przed koszmarem. Dlatego nie przepadam za sportami zespołowymi. Takie bieganie, jeżdżenie na rowerze, gimnastyka czy joga są ok i bardzo je lubię ;)
"- mało, który nauczyciel żuca piłkę i każe grać. " - moje doświadczenia są zupełnie inne, ale może coś się zmieniło. Nie wiem. Ja opowiadam ze swojej perspektywy.
Nie widzę w tym żadnego problemu. To naprawdę taka tragedia, że 2 panie mogą wziąć ślub?
@Łyczek
Jak wygląda przeciętna lekcja WF-u
"K*rwa! Nie możesz trafić w piłkę?!"
"Jak strzelasz cioto?!"
"Zj*bałeś idioto!"
"No co za pierdoła!"
Na ten problem trzeba jednak spojrzeć nieco szerzej. W przeciętnej szkole WF to "macie piłkę - grajcie". Większości to pasuje, ale osoby o gorszej koordynacji wzrokowo-ruchowej muszą słuchać tekstów jak wyżej. A że sam byłem w przeszłości taką osobą, to wiem, że podobne uwagi powtarzane regularnie potrafią zdołować. I to bardzo.
Ja się dałem wrobić w nowego Terminatora. Liczę na pozytywne zaskoczenie. Z zaprezentowanych produkcji chętnie bym zobaczył "W głowie się nie mieści" i "Piksele" :)
Swego czasu podobną krytykę spotkało pismo. Argumenty były niemal identyczne, jak teraz przeciwko nowoczesnej technologii.
Ten wynalazek niepamięć w duszach ludzkich posieje, bo człowiek, który się tego nauczy, przestanie ćwiczyć pamięć; zaufawszy pismu będzie sobie przypominał wszystko z zewnątrz, z odcisków obcych, a nie z własnego wnętrza, z samego siebie. - Platon
Technologia bardzo nas zmienia (szczególnie młodych), ale te zmiany wcale nie muszą wyjść na złe. Ciekawie to opisuje dość stary artykuł na Gadżetomanii http://blinstrub.gadzetomania.pl/3862,naprawde-sadzisz-ze-internet-nie-ma-wplywu-na-twoj-mozg
@Golic
A od kiedy gra musi być AAA, żeby zapewnić grywalność? Gdzie według Ciebie jest granica ustalająca poziom AAA? Takie Cities:Skylines robił niewielki zespół, a wciąga niesamowicie. W Euro Truck Simulator 2 (poprzedniku ATS) też spędziłem sporo czasu. Jak mówiłem - kwestia gustu. :)
@Golic
Zaliczanie "American Truck Simulator" i "Rising Storm 2: Vietnam" do strategii jest jednak trochę na wyrost. ;)
Zresztą strategie między sobą też się różnią. Mniej lubiane gatunki zwykle wydają się nudne i monotonne (dla mnie takie są bijatyki). Wszystko kwestia gustu i preferencji. Bez spiny. :)
@czarek88
Cities:Skylines to świetna gra. Nie zawiedziesz się. Dla niej warto zainwestować w PC ;)
Up: Serio. Darujcie sobie te przepychanki.
No i się zaczyna. Spokój!
Ja z wymienionych pozycji najbardziej czekam na "Planet Coaster: Simulation Evolved" i "American Truck Simulator".
Pierwsza gra porusza tematykę budowy lunaparków, którą bardzo lubię. Do dzisiaj pamiętam, jak w RC3 za pomocą kodów robiłem kolejki osiągające przeciążenie 40G. Musiałem też dodawać kod zmuszający gości do korzystania ze wszystkich atrakcji, bo inaczej nikt by na to nie wsiadł. Jestem ciekaw, czy w "Planet Coaster" też będzie można tak zaszaleć. :P Ale oprócz wygłupów liczę po prostu na przyjemne budowanie i przemyślaną ekonomię.
Druga to z kolei relaksująca jazda ciężarówką, która pozwala odpocząć po ciężkim dniu. Wątpię, by udało im się pobić mapę z "The Crew", ale i tak będzie przyjemnie się grać. ;)
Zrozumcie w końcu. Tu nie chodzi o sam fakt dzielenia się wynikami sprzedaży, tylko o sposób, w jaki to zrobili. Tak trudno to pojąć? -_-
Chyba każdy, kto rozumie sposób działania giełdy, nie będzie bronił Cd Projekt.
Ja też jestem PC-towcem i preferuję granie singleplayer. Choć w DayZ w trybie single powinni dać jakieś dodatkowe wyzwania, bo samo zbieranie przedmiotów będzie szybko nudzić.
No no. Szykuje się ciekawe starcie. Rollercoaster Tycoon World vs Planet Coaster: Simulation Evolved ;)
Już widzę prawo finansowe zrozumiałe dla każdego, jak wielu ludzi nawet nie wie, co to "certyfikaty inwestycyjne". :D
Nie wiem, jak można w tej sytuacji bronić CD Projekt. Najpierw usypiają czujność inwestorów, potem robią ich w ch*ja, a na końcu otrzymują wsparcie ze strony graczy. Fanbojstwo sięga zenitu. Poza tym nikomu jeszcze nie ścięto głowy. Sprawa jest dopiero BADANA.
Cieszę się, że znów postawili na przyszłość. Historyczne klimaty mnie raczej nie kręcą. :)
Na Steam wprowadzono zwroty, więc też można powiedzieć, że jest jakiś tam okres próbny. Choć rozwiązanie Microsoftu bardziej mi się podoba.
Skoro przy grze współpracują Matt Stone oraz Trey Parker, to o poziom humoru i serialowego klimatu możemy być raczej spokojni. Czekam z niecierpliwością ;)
Grafika jak w grach z 2003 roku - no chyba żartujesz,
zero optymalizacji - prawda, masa ludzi na to narzeka,
nudny gameplay - dla Ciebie nudny, dla innych świetny,
dziesiątki jak nie setki błędów - taki urok wczesnej wersji,
które ciężko będzie naprawić - skąd to wiesz?
Do gier EA trzeba mieć spore wyczucie i szczęście. Można trafić na wciągającą perełkę, albo na niedorobionego gniota ... tylko czy w przypadku gier nazywanych skończonymi nie ma takiej zależności? Skoro ARK sprzedaje się tak dobrze, to znaczy, że już na obecnym etapie ludziom się podoba. Na Steamie 73% recenzji użytkowników jest pozytywne. W przypadku DayZ - 79%. W dodatku wprowadzono zwroty gier na Steam, więc ludzie mniej boją się inwestować we wczesne dostępy (jak za słabo działa to odzyskam pieniądze).
Zwyczajnie jest straszny głód na survivale MMO. Ot - cała filozofia.